Dodaj do ulubionych

Czy czujecie się gorsze?

27.02.11, 15:51
Witajcie! Jestem mamą dwójki wcześniaków, urodzonych w 33tc. W rodzinie męża jestem obarczana winą za wcześniactwo dzieci. Dla nich wartościowa kobieta powinna rodzić jak maszyna. Coraz częściej porównuję się do innych kobiet. Popadam w marazm, czuję się gorsza, jakbym nie była pełnowartościową kobietą. Moja rodzina nie rozumie moich rozterek, twierdzą że dzieci są normalne i powinnam się cieszyć. jak jest z wami czy też czujecie się gorsze od kobiet, które mają normlnie urodzone dzieci? Jak sobie radzicie z depresją
Obserwuj wątek
    • mama-cudownego-misia Re: Czy czujecie się gorsze? 27.02.11, 16:58
      33 tc. jak na bliźniaki to całkiem nieźle. No dobra, mogło być lepiej, ale i tak daleko je donosiłaś smile A któraś z tych maszyn do rodzenia wykazała się taką skutecznością, żeby dwójkę za jednym razem urodzić, tak z ciekawości?

      Magdo, no jasne, ze wiele z nas czuje się gorsze, uważa przedwczesny poród za jakąś tam swoją porażkę, zazdrości mamom donoszonych w najlepszym wypadku ich normalnego macierzyństwa, w tym gorszym - zdrowych dzieci. I wiele z nas ma na karku kochane rodzinki, które wszystko wiedzą lepiej, a przede wszystkim "wiedzą", że wcześniaki rodzą się, bo ich mama się źle prowadziła, nie dbała o siebie, albo po prostu jest felerna.
      No ale pomyśl - masz własny rozum, wiesz, jak było, wiesz, że nic nie mogłaś zrobić, że i tak dotrwałaś do tego 33 t.c., a mogło być znacznie gorzej... Nie dawaj się wciągać w dyskusje, bo skoro nie udało Ci się wytłumaczyć wszystkiego rodzince do tej pory, to pewnie się już nie uda. Spróbuj się nie przejmować tym, co mówią za Twoimi plecami, albo odreaguj, rzucając w duchu solidną porcją mięsa czy obgadując te baby z małżonkiem i przyjaciółkami.
      A jak się nie uda, spróbuj poszukać pomocy u psychologa. To nie grzech ani słabość - przedwczesne narodziny to tragedia, a bycie mamą wcześniaków-bliźniaków musi być koszmarnie trudne.
      Trzymaj się i głowa do góry smile Żyjesz dla siebie, a nie dla rodziny męża, i chyba szkoda tego życia na przejmowanie się tym, co ktoś prawie obcy o Tobie sądzi.
    • annafelczerek Re: Czy czujecie się gorsze? 27.02.11, 18:01
      magdunia_25 napisała:

      >Witajcie! Jestem mamą dwójki wcześniaków, urodzonych w 33tc. W rodzinie męża jestem >obarczana winą za wcześniactwo dzieci. Moja rodzina nie rozumie moich rozterek, twierdzą >że dzieci są normalne i powinnam się cieszyć.

      Z tymi rodzinami to chyba często tak jest, że nie potrafią zrozumieć sad. Mnie nikt nie wini za przedwczesny poród. Ja komfortowo winą obarczam lekarzy. Za to moja kochana rodzina zostawia mnie samą z większością problemów. Zakładając, że dam sobie radę i że problemy nie są tak duże jak je przedstwiam. Oni przecież też dali radę wychować swoje dzieci i wiedzą jak to wygląda uncertain
      Nie przejmuj się tym co mówią. Szkoda życia martwienie się czymś takim smile.

      A co do radzenia sobie z depresją - ja, jak było naprawdę źle po prostu brałam leki.

      Pozdrawiam
      Anka

      • magdunia_25 Re: Czy czujecie się gorsze? 27.02.11, 18:48
        Kochane, niestety nie mam bliźniąt sad, a dwoje dzieci urodzonych dwóch, niedonoszonych ciąż. Problem w tym, że mąż bardzo mocno trzyma stronę rodziny i często powtarza ich niewybrende teksty. Ogólnie jestem słaba psychicznie i łatwo się załamuję. Jest ciężkosad
        • joann.a1974 Re: Czy czujecie się gorsze? 27.02.11, 20:11
          Magda, a może warto powiedzieć mężowi, że rani Cię takimi czy innymi tekstami ? Że jest Ci wystarczająco ciężko, że to wszystko potoczyło się ciut przedwcześnie, że potrzebujesz wsparcia, nie kolejnej szpilki.... Spokojnie, bez zdenerwowania, po prostu warto mówić o tym co się czuje... bo czasem faceci nie są świadomi wielu rzeczy, z całym szacunkiem dla nich - widzą wszystko w dwóch kontrastowych barwach - albo czarnej białej, odcienie szarości dla nich to abstrakcja - to przenośnia oczywiście - nie są świadomi złożoności babskich emocji..

          A czy czuję się gorsza... hm..może nie gorsza, ale pomimo troskliwej rodziny, męża i grona przyjaciół do końca życia będę siebie za to winić, tym bardziej, że jedna z moich bliźniaczek odeszła... Że mogłam bardziej zadbać o siebie, mniej pracować, opanowywać emocje, cieszyć się ciążą, a nie stresować jak to będzie z dwójką ....

          Magdo, nie daj się tym złym emocjom, jesteś na pewno i wspaniałą matką i kobietą... Przeszłaś wiele, nie zasługujesz na depresję i kolejne cierpienie.

          Trzymaj się dzielnie, powtarzaj sobie jak mantrę coś, co podniesie Cię na duchu.

          Serdeczności,
          magdunia_25 napisała:

          > Kochane, niestety nie mam bliźniąt sad, a dwoje dzieci urodzonych dwóch, niedono
          > szonych ciąż. Problem w tym, że mąż bardzo mocno trzyma stronę rodziny i często
          > powtarza ich niewybrende teksty. Ogólnie jestem słaba psychicznie i łatwo się
          > załamuję. Jest ciężkosad
          • zuzu-and-more Re: Czy czujecie się gorsze? 27.02.11, 20:42
            joann.a1974 czasami nie da się wytłumaczyc męzowi że rani. U mnie też zawsze on trzyma stronę swoich rodziców. Nie da mu się przetłumaczyc dosłownie nic.

            Mnie nikt nie obarczał winą za wczesniejszy poród (może poza samą sobą) ale wiem jak się czujesz bo niedawno też miałam załamkę i podobnie jak Ty mimo wielkich starań nie umiem dogadac się z rodziną męża.

            Mam czasami wyrzuty sumienia jak patrze na dzieci donoszone ale przecież nie mogłam nic więcej zrobic niż robiłam.
            A rodziną męża sie nie przejmuj bo widocznie wiedzą lepiej mimo że nie przeszli przez to co Ty. Niestety ale taki typ czlowieka też istnieje. Ja olewam takie sytuacje po szkoda zdrowia. Wiem łatwo powiedziec... ale czas mnie tego nauczyl.
        • mama-cudownego-misia Magduniu 01.03.11, 10:22
          To tak naprawdę nie ma znaczenia, czy masz bliźnięta, czy nie. Ważne jest, co Ty o sobie sądzisz, nie co sądzą panie maszynki do rodzenia.
          Ale wierz mi, wiem, jak jest ciężko, szczególnie gdy nie ma się oparcia w najbliższych. Mój mąż chciał dzieci bardziej, niż ja, ale potem go to przerosło - już w czasie ciąży nie chciał słyszeć o oglądaniu USG, sprzątać kocich kuwet, denerwowało go moje osłabienie. Po udawał najpierw, że dziecka nie ma, potem, ze jego to nie dotyczy. Z czasem Małgosia swoimi uśmiechami przekonała go do siebie, ale 3 lata zajęło mu uświadomienie mu, że ja też potrzebuję wsparcia i pomocy, a zajmowanie się własnym dzieckiem to nie tylko obowiązek, ale przywilej i frajda.
          Teraz chce spróbować znowu, tym razem lepiej i inaczej, a mi jest trudno zaufać...

          A jak się rozwijają Twoje maluchy?
      • niutek1979 Re: Czy czujecie się gorsze? 27.02.11, 18:52
        Rodzina może i nie obarczała mnie wina ale na pewno nie rozumiała, co przeżywam, co czuję. Przez to nie dostałam wsparcia jakiego potrzebowałam. Ciężko było i jest, a myślenie "czy musiało tak się stać" we mnie będzie chyba do końca moich dni - tak teraz to widzę. Nikt tak nie rozumie wcześniaczej mamy jak mama innego wcześniaka. Ty wiesz jak było i jak jest i uwierz, że te, które przeszły to co Ty też to wiedzą. Jestem duchem z Tobą w trudnych chwilach - wiedz, że nie wszyscy mają Cię za winną, rozpanikowaną, itp...smile
    • zdunia1979 Re: Czy czujecie się gorsze? 27.02.11, 18:52
      Madzia miarą kochającej, troskliwiej i dobrej matki nie jest to w którym tygodniu tyg urodziła dziecko. Na to żadna z nas nie ma wpływu. Co znaczy rodzić jak maszyna? Ja pierwsze dziecko urodziłam w 40 tyg, ale bardzo długo chorowałam, leżałam i nie mogłam zająć się synkiem. Ale wcale nie byłam złą matką. Jak tylko wyzdrowiałam oddałam mu całą siebie. Bliźniaki urodziłam w 34 tyg i też nie czuję się gorsza, kocham ich nad życie, staram się aby ich życie było jak najlepsze itp. To jest miara przez jaką powinnaś na siebie patrzeć. Jest jeszcze wiele aspektów w życiu, które czynią z Ciebie na pewno wspaniałą kobietę, w których dyskwalifikujesz przeciwniczki.
      Masz wspaniałe dzieci i to jest twój cel życiu, nie pozwól aby depresja stała się ważniejsza.
    • ewik74 Re: Czy czujecie się gorsze? 27.02.11, 19:01
      Gorsza sie nie czuje, nie moja wina ze tak sie stało...ale czasami tak mnie coś zakuje. To są sytuacje kiedy np. mamusie opowiadają jak to było jak rodziły albo ten okres po porodzie, kiedy wszyscy cieszą sie, gratulują młodym rodzicom itp. Jest kilka takich sytuacji więcej. Ogólnie cięszę sie że mój synuś wyszedł dzielnie z trudnego początku więc nie powinnam narzekac (i w sumie nie narzekam), ale gdzieś tam coś ukłuje jednak czasem (choc trzymam to głęboko w sobie -tylko Wy to wiecie )
      • tolka11 Re: Czy czujecie się gorsze? 27.02.11, 20:39
        Nie, nie czuję się gorsza. Nawet nie przyszloby mi to do glowy.
        Mam troje dzieci, dwoje to wczesniaki, jedno z nich niepełnosprawne. I co z tego? Mam fajne dzieci, szczęśliwą rodzinę, w pewnych rzeczach jestem świetna, w innych mniej, jeszcze innych nie tykam, bo byłoby nieszczęćie. ale zadna miara nie czuję sie nigdy gorsza.
        Nie oceniam siebie przez pryzmat macierzynstwa.
        To jak się bedziesz czuła zalezy przede wszystkim od ciebie, od twojej samooceny. A nie od tego w którym tygodniu urodziłaś?
        I co to znaczy, ze popadasz w marazm?
        Szczerze mówiąc ja nie mam kiedy: praca, dzieci, pasje.
        A co lubisz robic, lubisz swoja pracę, swoje zycie?
        Masz jakąś pasję, w której się realizujesz? Wiesz, problem z twoim samopoczuciem niekoniecznie tkwi we wczesniactwie dzieci.
        Powodzenia w wychodzeniu na prostą.
        • mamaduo Re: Czy czujecie się gorsze? 27.02.11, 21:31
          nie czuje sie gorsza. Stalo sie, wypadek. Ale czuje sie oszukana i okradziona z macierzynstwa i niemowlectwa moich dzieci. Co do zrozumienia - nie przejmowalam sie tym - poniewaz znalazlam to forum. A znajomi i rodzina z czasem zrozumieli - przewaznie w momencie, kiedy sami zaczeli miec dzieci. Ci, ktorzy nie rozumieja, trudno, nie musza. Tak czy siak jest to takze sprawdzian na przyjazn. Ja nigdy nie krylam swoich trudnosci z dziecmi, moze takze dlatego ludzie przynajmniej staraja sie zrozumiec.
          • an_7 Re: Czy czujecie się gorsze? 27.02.11, 21:40
            Ja też nie czuję się gorsza. Teraz rodzi się bardzo wiele wcześniaków. Nie przejmuj się, jednym uchem wpuszczaj, a drugim wypuszczaj.
            • jjjusta Re: Czy czujecie się gorsze? 27.02.11, 22:14
              Ja Cię Magdo rozumiem, wiem, że może być ciężko. Jest tylko jedna rada, nie myśleć o tym, nie przejmować się, a z mężem poważnie i szczerze na spokojnie porozmawiać. U mnie jest tak, że nie odczuwam bezpośrednio jakichś pretensji czy wypominania ze strony innych. Najwięcej pretensji i żalu mam chyba sama do siebie. Często łapię się na tym, że myślę gdzie popełniłam błąd, gdzie leży przyczyna i co bym zrobiła teraz. Chociaż wiem, że mój wcześniejszy poród nie był spowodowany żadnym zaniedbaniem z mojej strony. Wiem, to ale...no właśnie to ale tkwi kolcem gdzieś w mojej duszy i czasem tak, czasem czuję się gorsza. Łapię się na tym, że nie chcę mówić innym o tym, że Lenka jest wcześniakiem. Jakby to właśnie było przyznaniem się do bycia gorszą kobietą...gorszą matką. Szybko jednak staram się siebie przywołać do pionu i nie rozczulać nad sobą. Mam cudowną i zdrową córeczkę, wierzę, że będzie mi zdrowo rosła. Jest moim największym szczęsciem. Nie ma sensu oglądać się wstecz i rozpamiętywać. Mam nadzieję, że ty Magdo również weźmiesz się w garść i nie pozwolisz omotać negatywnym emocjom.
              Ja mam problem z tym, że chcę mieć za jakiś czas drugie dziecko, ale bardzo boję się tego, że znowu urodzę przedwcześnie. To ryzyko i strach mnie obecnie przerasta, a tak bardzo bym chciała, żeby Lenka miała rodzeństwo...
              • magdunia_25 Re: Czy czujecie się gorsze? 27.02.11, 23:27
                Dziękuję, jesteście wspaniałe, szczerze mówicie o swoich uczuciach, a ja właśnie tego potrzebuję. Mogę żalić się przyjaciółkom, ale one nie wejdą w moją skórę i nigdy nie zrozumieją problemu. Zazdroszczę kobietom, które rodzą naturalnie donoszone dzieci. Mnie to wszystko los odebrał, nie usłyszałam pierwszego krzyku moich dzieci, gdyż rodziłam przez cc w znieczuleniu ogólnym, a po raz pierwszy zobaczyłam je jak spały w inkubatorach. Zaraz po porodzie przyszedł do mnie mój lekarz prowadzący (ordynator szpitala w którym rodziłam) i wygłosił dumnie przy rodzinie, że widocznie nie jestem stworzona do chodzenia dłużej w ciąży. Obarczył mnie winą i do dzisiaj nie mogę się pozbierać po tych słowach. Co do zdania rodzić jak maszyna to źle się wyraziłam, ale u męża w rodzinie dzieci rodzi się sporo np. kuzyna męża ma trzy córeczki, kuzyn z kolei ma czworo 2/2. Mieszkamy w okolicach Gdyni, więc jest to raczej cywilizowany świat. Ogólnie też nienawidzę pytań, miłych koleżanek z piaskownicy ile dziecko miało jak się urodziło. Wiem, że powinnam zacząć myśleć pozytywnie, lecz mimo wszystko stwierdzam, że los bywa stronniczy. Jednym daje wszystko, inni zaś muszą się zadowalać okruchami szczęścia. Ten ból i żal chyba nigdy nie minie sad
                • zdunia1979 Re: Czy czujecie się gorsze? 27.02.11, 23:44
                  Magda jakimi okruchami szczęścia: masz dwójkę cudnych maluchów. Nie demonizuj ciąży. W mojej rodzinie tej najbliższej urodziła się donoszona, piękna Ania. Zmarła w wieku 7 miesięcy, bardzo cierpiała. Takich przykładów są tysiące i to są tragedie. Więc kobieto otwórz oczy i doceń to co masz smile A jak cię pytają ile ważyły dzieci to mów, że dużo jak na ten tydzień ciąży i kończ temat. A lekarz nie miał nic złego na myśli, mówił tylko o twoich warunkach fizjologicznych na które nie masz wpływu. A tak na marginesie to bliźniaki to ciążą mnoga więc rzadko kończy się w 40 tyg, 3/4 to wcześniaki.
                  • wyspa-ela Re: Czy czujecie się gorsze? 28.02.11, 00:01
                    Magdunia_25 - nie ma się co łamać - myślę sobie że porpostu masz taki czas teraz że tak się czujesz, ale to napewno minie, a powiem Ci na swoim przykładzie że jak zaczęłam z małym wychodzić na spacery to miałam wrażenie że wszyscy na mnie patrzą i myślą " o to ta co urodziła takie małe dziecko i nie wiadomo co z nim będzie" (mieszkam w małym miasteczku i tu wszyscy się znają, jak nie na "cześć" no to zwidzenia, a wogóle to wiesz"ten" powie "tamtemu" drugi przekaże dalej itd. i wszyscy wiedzą) ale później dojrzałam do tego że nie ma co się przejmować i że chyba przesadzam tak myśląc. Wcześniej też myślałam że pewnie jakby się urodził w terminie to nie przeszłabym tego wszystkiego, ale zaraz jest myśl a może byłoby jeszcze gorzej? A teraz sama opowiadam ile mały ważył i co się z nami działo i powiem Ci że jestem dumna że po takich "przejściach" (chociaż traktuję to już jak normalną sprawę) właśnie jest tak jak jest, nie ma co się ukrywać to jest poprostu życie i jak spojrzysz to dookoła jest tysiąc gorszych życiowych przypadków (dla nas gorszych).
                    Ja nie czuję się gorsza. Pozdrawiam. Nosek do góry.
                    • magdunia_25 Re: Czy czujecie się gorsze? 28.02.11, 00:48
                      Cieszę się, że założyłam tu ten wątek . Potraficie pocieszyć i odbudować wiarę w sens życia. Wszystkie wiele przeszłyśmy, część z Was pewnie wiele więcej niż ja. Szczerze to pewnie wyszłam na pesymistkę, wiecznie niezadowoloną z życia. Potrzebowałam takiego oczyszczenia. Kiedyś byłam inna to życie sprawiło, że stałam się pełna goryczy. Myślę, że upłynie jeszcze dużo wody zanim normalnie będę mogła o tym mówić. Pozdrawiam Was ciepło.
        • karro80 Re: Czy czujecie się gorsze? 01.03.11, 11:35
          Ja się podpiszę pod Tolkąsmile
          (tj troche inny rozkład dzieciowy, bo bliźnięta z 24 tyg i jedno zmarłosad)
          Tyle, że jeśli ktoś by mi zarzucił że coś jest przeze mnie(a ciąża wychuchana maks była, dobra gin itp) to kuturalnie raz bym wytłumaczyła w 4 oczy w kameralnej rozmowie co i jak i jak to może odbierać osoba którą dotknęło coś takiego. Za drugim po prostu było by krótkie "nie życzę sobie takich komentarzy" ew z dodaniem "że już to wyjasniałam a tłumaczyć z czego się nie mam".
          Jeśli to byłby mąż czy najbliższa rodzina - to powiedz, wprost, że od nich spodziweasz się wsparcia i generalnie czegoś więcej niż od obcych ludzi, którzy Cię nie znają - bo obcemu człwiekowi Ty mogłabyć powiedzieć szybciutko i mało miło, że to nie jego sprawa lub żeby się odczepił - prawda?
          No i musisz "podkręcić" swoje poczucie własnej wartości - ono nie zależy od dzieci, sposobu prowadzenia domu czy innych rzeczy - to masz w sobie - musisz popatrzeć że jesteś fajną babką, masz prawo do pewnych słabości i przyjemności- ot taka jesteś. Nikomu nie musisz nic udowadniać, że oni mają jakieś nieraalne oczekiwania(tak samo można by oczekiwać, ze nie złapiesz grypy - ot przypadek)to jest tylko i wyłącznie ich sprawa.
    • diablica_diabla nie 28.02.11, 10:18
      nie czuje sie gorsza, bo niby z jakiej racji? Tak mialo byc widocznie i trudno. Tak samo nie czuje sie gorsza, ze urodzilam dwojke dzieci poprzez cesarke. Kazdy niech pilnuje swojego nosa i nie wtraca sie w zycie innych. Glowa do gory a tych co Ciebie obwiniaja za wczesniactwo dzieci olej i sie nie przejmuj smile
    • dzika_puma Re: Czy czujecie się gorsze? 28.02.11, 11:58
      Witaj,
      ja Ci powiem, że w żaden sposób nie czuję się gorsza, oraz nie uważam, aby moje dziecko było w czymkolwiek gorsze od innych, mimo niepełnosprawności. Sama wychowuję syna, jego ojciec zostawił nas bo tak mu było wygodnie, jego rodzina i on sam nie interesuje się Krzysiem, nie utrzymuję z nimi kontaktu, o każdy grosz muszę walczyć. O wszystko w zasadzie muszę walczyć. Jest cholernie ciężko, czasem siedzę i wyję... Ale taki już widać los... Nie użalam się nad sobą, choć nie mam łatwego życia i nie zapowiada się, żeby było lżejsze od obecnego. Trzeba być silnym, każdy ma chwile załamania. Normalna sprawa. Ty również musisz się wziąć w garść, przyjąć stan rzeczy jakim jest i iść do przodu. Na pewne sprawy i wydarzenia wpływu nie mamy.
      Pozdrawiamsmile
      Krzysztof-28.01.2009-34hbd-44cm-1480g
      • aga3101 Re: Czy czujecie się gorsze? 28.02.11, 12:14
        Witaj.
        Jestem mamą wcześniaka w prawdzie urodzonego w 35tc ale jednak wcześniaka. Czy się winię za wcześniejszy poród. Owszem i to bardzo. Codziennie zadaję sobie pytanie jak by to było jak bym się oszczędzała, odżywiała prawidłowo, emocje trzymała na wodzy. Ale co ja na to mogę poradzić że stało się tak a nie inaczej, nic. W moim przypadku odnosze wrażenie że zarówno rodzina męża jak i moja ma do mnie pretensje że nie donosiłam ciąży i szczerze powiedziawszy w nosie to mam. Mam zdrowego pełnego energii synka, który każdego dnia pokazuje mi że nie donoszenie ciąży nie zostawiło mu żadnych śladów (przynajmniej na razie tego nie widać i oby było tak dalejbig_grin) Położna po urodzeniu Michała powiedziała mi żebym się nie przejmowała bo wcześniaki są o wiele silniejsze od dzieci donoszonych bo przecież musiały walczyć już na samym początku z przeciwnościami losu i naprawdę dziękuję jej za te słowa bo bardzo podniosła mnie na duchu.

        Teraz jestem w 37tc donosiłam ale wiele mnie to kosztowało.Nie tylko nerwów ale i fizycznie czuję się znacznie gorzej niż w poprzedniej ciąży. O poczuciu psychicznym nie wspomnę bo zewsząd słyszałam jednej ciąży nie donosiłaś to teraz się oszczędzaj i to wcale nie było dla mnie miłe. Także rozumiem cię doskonale.

        Na odzywki o wcześniactwie staram się nie reagować, chociaż czasami szlak mnie trafia ja wiem swoje i już.

        Trzymaj się dzielnie i nie obwiniaj się widocznie tak miało być.
    • ankawojcik Re: Czy czujecie się gorsze? 28.02.11, 13:27
      Kochane jesteście wspaniałe!! , szczerze mówicie o swoich uczuciach, a ja właśnie tego tez potrzebuję.
      Urodziłam dwójkę wcześniaków niewiadomo w sumie dlaczego wszystko było pieknie idealnie chodziałam w drugiej ciaży nawet do dwóch lekarzy aby czegoś nie przegapic i co !! urodziłam w 35tc sad
      Mam straszny żal nie wiem do kogo i o co ale w gruncie rzeczy o to że dziecko jest z grudnia i ma przeze mnie rok do tyłuuuuuuuuuuuuuuuu sorry ale nie mogę więcej pisać bo juz sie rozkleiłam....
      • pajesia Re: Czy czujecie się gorsze? 28.02.11, 22:14
        Ania, moje chłopaki też z 35 tc. Ani przez chwilę nie czułam się gorsza, że urodziłam wcześniaki! ale to było nieco ponad 5,5kg dziecka!? gdzie miałam pomieścić, jak brzuch już nie chciał się więcej rozciągać? Ty pewnie miałaś podobnie...
        no, proszę, weź te chusteczki wirtualnie... nie płacz, dzieci dłużej młode będziesz miała wink

        moi chłopcy mając lat 5 byli duzi jak przeciętne 7latki, więc Twoje dzieci też wyrównają, a potem przegonią rówieśników. popatrz na te dwie mądre główeczki, które śpią w łóżeczkach i układają plany zabawwink. pamiętaj, Twoje dzieci codziennie rosną, co dzień są mądrzejsze i ładniejsze.
    • eda321 Re: Czy czujecie się gorsze? 28.02.11, 22:30
      Czy czuję się gorsza? Nie, raczej nie. Ale jak wiele z nas pewnie do końca życia bedę się zastanawiała co mogłam jescze zrobić. A już naprawdę nie było wiele do zrobienia. Gdy tylko dowiedziałam się że mam centralnie przodujące łozysko (a było to w 24 tc) leżałam. Uprzedzano mnie że takie ulozenie łozyska jakie miałam jest trochę loterią - bo równie dobrze może nie zdarzyć się nic i mogę donosić ciążę - a moze być i tak że dziecko kopnie, albo skórcz przepowiadający tak ściśnie łożysko i się zacznie odkleiać. No i niestety u mnie ta druga wersja. W 26 tyg. trafiłam do szpitala z lekkim krwawieniem - łozysko zaczęło sie odkleiać - krwiak 1cmx1cm. Leżenie plackiem (dosłownie) - przez 10 dni nie wstałam ani nawet porządnie nie usiadłam. Za toaletę słuzyła mi "kaczka", za prysznic woda w misce i pomoc męża albo mamy przy myciu (na leżąco oczywiście). Po 10 dniach lekarze zdecydowali że mam powoli raz dziennie wstawać na chwilę (na prysznic oczywiście z pomocą kogoś żeby za bardzo się nie "ruszać". Udało się tak kolejne 10 dni. A potem co ? O 4 w nocy we śnie - czyli bez wysiłku, bez jakiejkolwiek prowokacji - potężny krwotok. W ciągu minuty od dzwonka do pielęgniarki byłam na porodówce. Ledwo z życiem uszedł mój synek i ja. Dopiero po 8 jednostkach krwi odzyskałam przytomność. I jaka była w tym moja wina? No szukam do tej pory: a może to ta kanapka na kolację po której mi się odbiło i spowodowało mały skurcz w obrębie brzucha, a może powinnam była poprosić o dodatkowy zastrzyk rozluźniający, a może, a może.... Jak rozsądnie i racjonalnie pomyślę to z całą pewnością wiem, że nie niestety nie mogłam nic więcej i zrobiłam wszystko co było w mojej mocy. Po prostu tak się zdarzyło i na pewne sprawy nie mamy wpływu choćbyśmy na przysłowiowej głowie stanęły. To tyle z mojej historii i odczuć. Mam nadzieję, że z upływem czasu będzie łatwiej się pogodzić z tym co się stało. Mam nadzieję. Ale czy tak będzie? Nie wiem.
      No jakoś szczególnie pocieszające to co napisałam może nie jest, ale na pewno odczuwa się ulgę, że ktoś rozumie Twoje uczucia (tak mi się przynajmniej wydaje, bo na mnie to tak działa). Pozdrawiam i szczerze życzę dojścia do "słusznych" przekonań tzn. że jesteś super mamuśką, a to że wcześniaków, to super spotengowaną mamuśką siłą wcześniaczych przejść.
      • verka77 Re: Czy czujecie się gorsze? 28.02.11, 23:19
        Owszem wiele razy analizowałam czy można było uniknąć wczesniactwa synka, ale medycyna nie zna odpowiedzi ( syn ze skrajną hipotrofią, zawdzeicza zycie w pore zrobionemu CC).
        NIe czułam się nigdy z etgo powodu gorsza, choć kilka razy - w najbardziej newralgicznych momentach- gorzej mnie traktowano - na porodówce straszono, że dziecko nie przeżyje, że stan krytyczny ( żnnde tam rzeczowe czy ostrożne informacje, raczej gdybanie i wolna amerykanka położnych - "taki mały brzuch - prawie go nie widać , ale KTG pika ojojojoj chyab nic z tego nie będzie..itd...") jakoś przezylam traumę porodówki i położnictwa ( na obchodzie mijano mnie wilkeim łukiem bez słowa komentarza - rad udzielano karmiącym matkom - jak ja nienawidziłam TYCH DOJNYCH KRÓW ( tak wtedy myslalałamsmile) wybaczam sama sobie swoje prostackie wówczas myśli), mnie nikt nie mowil jak mam odciagac pokarm z piersi w ktorych nie ma pokarmu, mnie tylko kazano dostarczac pokarm..czułam sie i nadal sie czuje jak żołnierz który ma ciagle pod gorke , trudniej, z wiekkszym wysilkiem, czulams ie lepsza, szlachetniejsza bo ból ,cierpienie i praca uszlachetniają smile mówiąc szumnie, dzis tez walcze w przedszkolu o mojego 3 latka, ktory jest trudniejszy od innych dzieci,ale wcale ni emniej zdolny, wartosciowy, a ja pracuje by nigdy nie czul sie gorszy a tylko lepszy od innych, bo wysztko co potrafi czego sie nauczyl kosztowalo go wiecej niz donoszonego tlustego bobasa - mowie to bez przekąsu, bo mam tez 15 miesieczną tlusciutka donoszoną pannice, przy ktorej macierzynstwo to buła z masłem i miodem smile bez trudu, bólu i paraliżującego strachu - czy ona przezyje. Nie czuj sie gorsza, jestes twarda, silna i nie wtsydz sie uswiadamiac tego ludziom ktorzy probują to podważyc lub co gorsza obwiniac cie ..na ogol wynika to z ich braku swiadomosci - ale niegdy za pozno by sie uczyc..pozdrawiam
        • annafelczerek Re: Czy czujecie się gorsze? 01.03.11, 13:17
          Verko, skądś znam to wszystko o czym mówisz. Zwłaszcza tą szpitalaną rzeczywistość. Komentarze pań położnych, brak informacji co zrobić ze sobą, teksty lekarzy "Jak pani chciała mieć zdrowe dziecko, trzeba było je urodzić 15 tygodni później". Nawet głupi fakt, że twoje dziecko jako jedyne nie dostało szpitalnej wyprawki (takiej z ulotkami i próbkami różnych produktów). Tego się chyba nie zapomina przez resztę życia.
          Na szczęście przenieśli nas do innego szpitala i tam podejście było już inne.
          Niezależnie od tych wszystkich doświadczeń trzeba się jakoś trzymać smile)). Chyba każda z nas ma dobry powód do walki smile)).

          Pozdrawiam
          Anka
    • anetarosiak1 Re: Czy czujecie się gorsze? 01.03.11, 08:36
      Witam! u mnie też były przykre docinki ze strony męża, jakobym była "felernym materiałem" do rodzenia dzieci, nie zapomnę jak pojechaliśmy po raz kolejny na kontrolę do kliniki, mąż pojechał ze mną, było tam wiele mam ze swoimi wcześniakami i weszła kobieta z dzieciątkiem na rękach, była naprawdę baaardzo ładna, a mój mąż na to "o normalne też rodzą wcześniaki" - było to dla mnie jak policzek!!!, ale postanowiłam się tym nie przejmować! Jestem dla swojego synka bardzo dobrą mamą, dzięki której wyszedł obronną ręką z wcześniactwa, jestem mamą która zrobi wszystko dla swojego dziecka, która poświęca każdy swój wolny czas,żeby spędzać go ze swoją pociechą...bo dla Kuby jestem mamą najkochańszą i najlepszą na świecie i to daje mi motywację do działania! I nikt nie wmówi mi,że jest inaczej! magduniu_25 trzymaj się i bądź dzielna, bo to Twoje dzieci ocenią jaką kobietą jesteś, a dla nich na pewno jesteś wartościową i najwspanialszą osobą na świeciesmilepozdrawiamsmile
      • mama-cudownego-misia Anetko 01.03.11, 09:54
        A to jest jeszcze Twój aktualny mąż, tak z ciekawości zapytam? Jeśli tak, to podziwiam. Mój by za taką odzywkę po pysku dostał, zanim bym pomyślała, a po przemyśleniu ładnie skomponowany pozew rozwodowy.

        To ja przekleję swoje odczucia z małego forum, gdzie wre dyskusja o tym samym. Jak najbardziej się czuję gorsza. I to nie z powodu rodziny, tylko bardziej poczucia winy, że nie donosiłam, ze dokonałam pewnych wyborów, jeśli chodzi o leki w czasie ciązy, i że te wybory okazały się niesłuszne. Że moja więź z małym Misiem była mocno niepełna, przez pewien czas żadna, bo jak punktem wyjścia relacji jest to, że Cię wypatroszą, dzieciaka nawet nie pokażą, tylko wywiozą do innego szpitala, a potem czekasz miesiąc, żeby go wziąć na ręce i jeszcze słyszysz, ze to "zmarnowane dziecko", to trudno o poczucie, że to jest moja krew i moje ciało.

        Z drugiej strony wiem, że poradziłam sobie w sytuacji poniekąd ekstremalnej, że wiem więcej, umiem lepiej i podchodzę spokojniej do tragedii narodowych typu katar czy biegunka. Że mimo takiego paskudnego startu jakoś nam się udało pokochać, nauczyć się spędzać czas razem, przekonać do bliskości. I że udało się to mimo, ze w najtrudniejszym okresie nie miałam żadnego wsparcia. Że udaje mi się być dla swojego dziecka w miarę normalnym rodzicem, mimo, że nie do końca dobrze się czuję jako mama smile
        Więc z tego punktu widzenia czuję się lepsza.

        Podsumowując, gorsza i lepsza naraz, ale na pewno nie zwyczajna. A czasem by się chciało...

        A Misica wymiata i jest po prostu idealna, taka jaka jest, tu i teraz smile)
        • anetarosiak1 mamo-cudownego-misia 01.03.11, 12:56
          Mamo-cudownego-misia, tak to jeszcze mój mąż!!! na szczęście poszedł po rozum do głowysmile!!!!!!
          • mama-cudownego-misia Re: mamo-cudownego-misia 01.03.11, 12:57
            To musiała być długa droga smile
            Podziwiam Cię, ze sobie poradziłaś w takich warunkach.
      • paulaiigi Re: Czy czujecie się gorsze? 01.03.11, 11:33
        Ja też czuję się gorsza, nie przez kogoś, tylko to moje odczucia. Gorsza bo urodziłam wcześniaka, gorsza bo urodziłam drugiego wcześniaka,który niestety nie żyjesad , gorsza bo prawdopodobnie nie będę mogła mieć więcej dzieci. A kurcze wcześniej jeszcze dwa razy poroniłamsad To wszystko utwierdza mnie w przekonaniu, że tak właśnie jest - jestem gorsza.
        Moje marzenie:" posiadanie trójki dzieci" jest tylko marzeniem i się nigdy nie spełnisad
        Mam swoje pasje, mam wspaniałego syna i kochającego męża, buduję swój wymarzony dom ale to nie pozwala mi zapomnieć o tym, że jest jak jest. Igor jest wcześniakiem, który ma opóźnienie rozwoju mowy, osłabione napięcie mięśniowe a moja córeczka Laurunia nie jest już z nami i to wszystko dlatego że ja nie potrafię utrzymać ciąży.
        Przepraszam za ton mojej wypowiedzi ale ja chyba jeszcze nie poradziłam sobie ze wszystkim ....
        • maga-7811 Re: Czy czujecie się gorsze? 01.03.11, 12:27
          Witajcie,

          A jak Wam chce przedstawić historię z mojej rodziny. Moja mała 35 tydzień - w czasie ciąży u mnie skrajna nie wydolność wątroby. Czy czułam się gorsza - nie, ale muszę przyznać, że zazdrościłam donoszonym mamą - szczególnie jak u nas zaczynały pojawiać się problemy- a to z serduszkiem, później nerką, bardzo wysoka anemia, refluks - problemy z jedzeniem itd.
          Między czasie moja siostra zaszła w ciąże - ciąża książkowa pod doskonała opieką- siostrzeniec mój urodził się w 40 tygodniu, przed porodem zrobione USG - które nic nie wykazało. Mały urodził się w zamartwicy - dostał 2 pkt - w ostatniej fazie porodu owinął się pępowiną. Teraz ma 3 miesiące - rehabilitowany Vojtą. Zaczyna się już uśmiechać.
          I po tym wszystkim naszła mnie taka refleksja - że czasem nie jesteśmy w stanie zrobić, zupełnie nic. Że czasem los za nas decyduje. I że nawet te donoszone ciąże mogą być z problemami
          • tolka11 Re: Czy czujecie się gorsze? 01.03.11, 15:59
            A ja w 3 ciąży byłam z siebie dumna jak cholera. Po drugiej ciąży zakonczonej w 28 tygodniu, przyszło mi znowu byc w ciąży. I okazało się, że jest znowu konflikt serologiczny, że przeciwciała galopują, ze jest źle. I to nie sprawa wczesniactwa była w tym momencie najwazniejsza, ale wyłapanie momentu zakończenia ciąży takiego, zeby mała była w jak najlepszym stanie. A to wiązało się z długimi tygodniami na patologii, z zostawieniem w domu 2 dzieci, z patrzeniem jak mój nepełnosprawny syn cofa się w rozwoju zostawiony bez mamy.
            Z oglądaniem jak codzień wywożą z oddziału wczesniaki i myslami: czy moja małą znów tak wywiozą i gdzie?
            I dałam radę, przetrwałam te tygodnie, lekrze utrafili we własciwy moment (33/34 tc), mała była w niezłym stanie.
            I byłam z sibie dumna, ze poradziłam sobie z obciążeniem psychicznym, mąż, przyjaciele, rodzina byli dumni, ze dałam radę. I zadne wczesniactwo małej i jej niewielkie kłopoty (wada serca, przepuklina, billirubina 30) nie miały na to wpływu.
    • kajos5 Re: Czy czujecie się gorsze? 01.03.11, 16:27
      nie czuję sie gorsza. O tym że mam problemy z donaszaniem ciąż przekonaliśmy się już przy pierwszym dziecku jak w końcówce 4 miesiąca zaczęłam dostawać skurczy. Nic złego nie zrobiłam, taki mam organizm. Nikt nigdy mi nie dał odczuć że uważa mnie z tego powodu za gorszą.
      • zbiszkopcik Re: Czy czujecie się gorsze? 03.03.11, 15:59
        Tak, czuje sie taka.
    • fajnababka3 Re: Czy czujecie się gorsze? 03.03.11, 19:23
      Ja jestem matką dwójki donoszonych hipotrofików - kiedyś teściowa stwierdziła że chyba mam jakiś defektsmile - pewnie tak jest bo dzieci nie rosną z powodów nieustalonych. Nie czuję się jednak z tego powodu gorsza - twierdze ze mam wbudowaną opcję miniaturyzacjismile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka