Dodaj do ulubionych

CZMP w Łodzi...???

01.03.11, 17:58
Dziewczyny czy któraś z Was leczyła tam swoje dziecko??? chodzi o zapalenie oskrzeli chciałabym tam przewieź Piotrusia...
Obserwuj wątek
    • annafelczerek Re: CZMP w Łodzi...??? 01.03.11, 19:50
      Hej
      Ja z Erykiem leżałam w Matce Polce. W całym budynku są bardzo kiepskie warunki sanitarno epidemiologiczne. Długo by się rozpisywać. Personel - zależy na który oddział trafisz. Na IV było dobrze. Na II oddziale masakra. Niestety nie ma się wpływu na który oddział trafi dziecko, więc lepiej jechać na Sporną.
      A gdzie leżałaś do tej pory?
      Pozdrawiam
      Anka
      • jaewa2009 Re: CZMP w Łodzi...??? 01.03.11, 22:06
        Jeszcze leży w szpitalu powiatowym...a na Spornej leżałam kilka lat temu z córką
        • annafelczerek Re: CZMP w Łodzi...??? 02.03.11, 06:22
          Na Spornej jest trochę rzeczy do których można się przyczepić, ale jest bez wątpienia lepiej niż w
          Matce Polce.

          Pozdr
          Anka
    • nastjaa Re: CZMP w Łodzi...??? 02.03.11, 18:39
      Wszystko zależy gdzie się trafi. Ja do tej pory trafiłam w większości na zmanierowany personel, który robił mi łachę, że badał czy leczył moje dziecko. Ale w CZMP jest też wielu świetnych specjalistów i rok temu idąc z małą do szpitala nie zastanawiałam się nawet, bo wiedziałam, że tutaj znajdę najlepszego lekarza w potrzebnej nam wtedy dziedzinie. Na salach były łóżka (takie leżanki jak w przychodnach) i koc dla rodziców, ale są podobno oddziały, gdzie rodzice śpią na podłodze. O ile pamiętam ta leżanka dla rodzica kosztowała 20zł za dobę. Na Spornej chyba mniej to kosztuje.
      • annafelczerek Re: CZMP w Łodzi...??? 02.03.11, 19:25
        nastjaa napisała:

        > Wszystko zależy gdzie się trafi. Ja do tej pory trafiłam w większości na zmanie
        > rowany personel, który robił mi łachę, że badał czy leczył moje dziecko. Ale w
        > CZMP jest też wielu świetnych specjalistów i rok temu idąc z małą do szpitala n
        > ie zastanawiałam się nawet, bo wiedziałam, że tutaj znajdę najlepszego lekarza
        > w potrzebnej nam wtedy dziedzinie.

        Dokładnie. Na kardiochirurgi są świetni fachowcy na przykład. Na pediatrii, zależy jak trafisz.

        Na salach były łóżka (takie leżanki jak w pr
        > zychodnach) i koc dla rodziców, ale są podobno oddziały, gdzie rodzice śpią na
        > podłodze. O ile pamiętam ta leżanka dla rodzica kosztowała 20zł za dobę. Na Spo
        > rnej chyba mniej to kosztuje.

        Leżanki w Matce Polce są dla tych matek dla których nie starczyło miejsca w hotelu dla matek. Fajny wynalazek ale chyba dość drogi (ja akurat nie korzystałam).
        Na Spornej mają do dyspozycji pokoje dla matek karmiących z normalnym łózkiem, łazienką. Kosztował taki luksus bodajże 25 zl na dobe. Leżanka była tam opcją awaryjną i kosztowała chyba 15 zl. Przy czym ja tam byłam 3 lata temu, więc mogło się pozmieniać.

        Pozdr
        Anka
        • nastjaa Re: CZMP w Łodzi...??? 02.03.11, 20:48
          Jeszcze mi się coś przypomniało. Na oddziale, na który trafiłam była koszmarna łazienka dla rodziców - wyglądała jak szalet na dworcu uncertain I jeszcze przypomniało mi się, że byliśmy w szpitalu w okresie grypowym i nie mogłam z małą wychodzić z sali - dosłownie więziłąm ją w łóżeczku, nie mógł nas odwiedzać też mój mąż. Nawet nie miałam jak wyjść się umyć, pielęgniarki (choć miłe) nie miały jak zostać z małą, bo miały mnóstwo innej roboty. Jak małą usnęła (a kiepsko było ze spaniem) to biegłam na szybko do toalety, małą zostawiałam w łóżeczku i prosiłam inną matkę, żeby wołałą pielęgniarki gdyby się coś działo - pielęgniarki zawsze to zobaczyły i dostawałm ochrzan, że zostawiłam dziecko. Generalnie rodzic miał być robocikiem nie załątwiających swoich potrzeb fizjologicznych, nie jedzącym i nie śpiącym. Przez dwie doby przespałam może ze 3 godziny, aż po dwóch dniach nie wytrzymałam i około 10 rano jak mała spała usnęłam razem z nią. Wtedy zaczął się obchód. Pech chciał, że trafiłam chyba na największą zołzę w szpitalu. Nawyrzucała mi, że co ze mnie za matka, że mam się zajmować dzieckiem, a nie spać. Nagadałą mi, że pewnie w domu też tak robię, i że nas tego dnia nie wypisze (a był sylwester), bo skoro jestem taką matką, to mogę coś dziecku zrobić. Strasznie się pokłóciłyśmy. Powiedziałam, że wypisuję dziecko na własną prośbę, a ona na to, że ja mam wyjśc, a dziecka mi nie wyda. To ja ją wyśmiałam i powiedziałm, że nic nie może mi zrobić. To ona powiedziała, że nie wyda mi żadnej dokumentacji (a bałam się nawrotu choroby i musiałąm mieć papiery, zeby w razie czego pokazać innemu lekarzowi). No więc ja poprosiłam historię choroby, i kazałam jej napisać powód dla którego nie chce mi wydać dokumentacji. No i wtedy mi wszystko wydała big_grin Ale nie omieszkaął dodać, że zaniedbałam dziecko, bo w wieku pół roku ważyło 5 kg (waga urodzeniowa 870 gramów) - a znała doskonale naszą historię. No to z siebie wyrzuciałm żale big_grin

          Dla odmiany ordynatorem na tym oddziale jest cudowny człowiek, któy za czasów pobytu na neonatologii uratował mi dziecko, traktował je z szacunkiem i wiedziałam, że mogę mu zaufać. Walczył o małą, podczas, gdy neonatolodzy ją skreślili big_grin
          • kubus08 Re: CZMP w Łodzi...??? 03.03.11, 10:25
            nstjaa, jak czytam to co napisałaś to mam wrażenie, że leżałaś z dzieckiem na chirurgii. Byłam tam i to był koszmar, lekarze nieuchwytni, pielęgniarki wredne, o wszystko trzeba było się wykłócać.... Za to na neonatologii na górze całkiem inny świat, jakby inny szpital smile)
            • nastjaa Re: CZMP w Łodzi...??? 03.03.11, 10:53
              kubus08 napisała:

              > nstjaa, jak czytam to co napisałaś to mam wrażenie, że leżałaś z dzieckiem na c
              > hirurgii. Byłam tam i to był koszmar, lekarze nieuchwytni, pielęgniarki wredne,
              > o wszystko trzeba było się wykłócać....


              Dokładnie big_grin

              Za to na neonatologii na górze całkiem inny świat, jakby inny szpital smile)

              Jeżeli chodzi o neonatologię to leżeliśmy w tym drugim budynku (tam gdzie są oddziały ginekologiczne). Tam znowu za szybko skreślili moje dziecko - jedyną osobą, która o nie walczyła to ordynator chirurgii.
              • kubus08 Re: CZMP w Łodzi...??? 03.03.11, 12:43
                My bylismy na neonatologii nad chirurgią w budynku B. Tam dopiero zajęli się wcześniakiem tak jak należy zająć się wcześniakiem, czyli inkubator, pulsooksymetr i tego typu rzeczy. Na chirurgii tego nie mieli, nie byli w ogóle przygotowani na przyjęcie wcześniaka mimo, że było to uzgodnione z ordynatorem. Pielęgniatka kazała mi stać i pilnować czy dziecko oddycha, a w razie czego mam wołać, tylko głośno bo może nie usłyszeć !!! Ja zostałam uznana za wariatkę bo pilnowałam, żeby pielęgniarki myły rece itp.
                • nastjaa Re: CZMP w Łodzi...??? 03.03.11, 14:31
                  Ojej, a czemu byliście na chirurgii? A wcześniej byliście gdzieś na neonatologii?
          • annafelczerek Re: CZMP w Łodzi...??? 03.03.11, 10:45
            A ja tak miałam na II Oddziale Pediatrycznym smile. Podczas obchodu poprawiłam lekarkę prowadzącą małego, gdy się pomyliła. Później wzięła mnie na osobistą rozmowę i nawtykała, że jestem niewychowana, nie umiem się zachować i będzie mi w życiu ciężko.
            Inna matka miała awanturę o wnoszenie piwa na oddział (było to bezalkoholowe Karmi!)

            Pozdr
            anka
    • karro80 Re: CZMP w Łodzi...??? 03.03.11, 11:43
      Na spornej (tam gdzie leczą zap. płuc u maluchów bo to łącznie z patologią, oiom insza historia, bo jest normalnie niesamowity)to samo, jak trafisz na fajnych lekarzy(na szczescie jak byłam to większość jest fajna i do tej pory młodą prowadzą w poradni powikłań wczesniactwa) to jest ok - to samo pielęgniarki -są takie co jak własnym dzieckiem się zajmą, a są takie co np ściemnią że nie ma czujnika do wymiany do pulskosymetru!!!(a były, bo na 2 dzień była inna zmiana to wiemtongue_out).
      do bani jest w nocy - lekarz dyżurujący był np 1 na 3 odziały i trochę lipa jak coś się dzieje. Dlatego w nocy lepiej być - jak się urwać po zakupy czy do domu na trochę to po porannych obchodach i zabiegach - jest dużo ludzi - więcej pilęgniarek, lekarzy, a jak się trafi praktykantka to mozna poprosić też o zerknięcie dodatkowe na dziecia.
      Ordynatorki nie skomentuję - ogólnie ona ma swoją bajkę i fundację i liczą się ładne zdjęcia i PRwink - "zapomniała" nawet jak podkręcić dzieciowi tlenwink
      • kubus08 Re: CZMP w Łodzi...??? 03.03.11, 14:53
        Urodziłam Kubę w 33/34 w Sieradzu w zamartwicy tak naprawdę to martwego. Tam Go uratowali, ale jego układ pokarmowy był niedojrzały więc przewieźli nas po ustaleniu i konsultacji z ordynatorem chirurgii z CZMP. Tam mieli nas dalej diagnozować i pomóc. Przez tydzień dziecko oglądali tylko urolodzy, którzy wtedy mieli dzyzur. W czasie obchodu matki stały na baczność i nie miały prawa się odezwać. Oddział kompletnie był nieprzygotowany na przyjęcie takiego malucha, pielęgniarki przychodziły pooglądać takie małe dziecko (1600g). po prostu koszmar, najgorsze dni w moim zyciu sad
        • nastjaa Re: CZMP w Łodzi...??? 03.03.11, 16:47
          U nas podobnie - prawdopodobnie wszystko co córka przeszła z jelitka było wynikiem niedojrzałości, też zamartwica i hipotrofia. Z tym, że leżeliśmy na OIONie. Na chirurgię trafiliśmy 2 miesiące po opuszczeniu neonatologii i szybko z tamtąd uciekłam big_grin Ale do dziś się obarczałam winą, że może ze mną jest coś nie tak - w końcu inne matki jakoś tam wytrzymują. I też traktowali nas jak dziwaków, bo "jak półroczne dziecko może ważyć niecałe 5 kg" i jak już wspomniałam lekarka nieomieszkała mi wytknąć, że pewnie o nie nie dbam. No nie było za ciekawie uncertain

          A kiedy urodził się Twój synek? Moja córka jest z czerwca 2009. I jeszcze chciałam zapytać czy długo mieliście problemy z układem pokarmowym, jak się objawiało i czy teraz już nie ma problemu. U nas tak naprawdę niespodziewanie przeszło z dnia na dzień.
          • kubus08 Re: CZMP w Łodzi...??? 04.03.11, 07:39
            Synek urodził sie w maju 2008r. Problemy przeszły same jak minął wiek urodzeniowy czyli koniec czerwca. Ale do tego czasu przeszedł wiele, dzięki Bogu nie na chirurgii bo pewnie by go już z nami nie było.... teraz juz nie ma żadnych problemów, może mało mówi, ale idzie do przodu smile Z brzuszkiem nie było żadnych przygód, nawet rotawirusy się go nie czepiją choć nie był szczepiony. Zawsze myslałam, że na tej chiorurgii to tylko ja byłam taka wariatka i nieraz mi się potem wydawało, że może przesadzałam, ale teraz po tym co napisałaś, dalej uważam, że opieka na tym oddziałe jest koszmarna...Obym juz tam nigdy nie musiała trafić sad

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka