motylk-kk 10.06.12, 21:46 jak wygląda wizyta u stomatologa 2 letniego dziecka Czy macie jakieś doświadczenia z Poradnia Stomatologiczna dla Niepełnosprawnych Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. J Gromkowskiego we Wrocławiu Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
mama-cudownego-misia Re: stomatolog 11.06.12, 07:45 Ja mam tylko z gabinetem prywatnym... A wygląda normalnie. Pani dr sadza pacjenta z rodzicem na fotelu i prosi o otwarcie buzi. Pacjent mówi nie. Pani dr obiecuje naklejkę, pacjent z pogardą odrzuca ofertę. Pani dr zaczyna się irytować i każe otworzyć buzie, pacjent dostaje szczękościsku. Pani dr każe rodzicom przytrzymać głowę i rączki i otwiera paszczę na siłę. Wszyscy na siebie warczą, a na koniec rodzice słyszą komentarz, ze dziecko do wizyty trzeba przygotować, zaczynają się tłumaczyć, ze przecież ćwiczyli i bajki o dentyście oglądali i w pół słowa wylatują z gabinetu. Nic strasznego Odpowiedz Link
ola_mi Re: stomatolog 11.06.12, 09:25 Beata, a Ty do gabinetu stomatologicznego dla dzieci trafiłaś? Moje doświadczenia z dzieckiem u stomatologa są zupełnie inne. Ale trafilismy do lekarza z odpowiednim podejściem do dziecka. Pierwsza wizyta to było oswanjanie, czyli jazda w górę i w dół na fotelu, przybliżanie i oddalanie kubka z wodą, nalewanie wody, później prezentacja sprzętu, na koniec otwarcie paszczy, i władowanie tam kamerki, po czym dzieciak oglądał "domki robaczków" na monitorze. Dopiero na kolejnej wizycie jakiekolwiek manipulacje. Tyle tylko że dzieciak starszy był nz 2 latek. Ale i tak uważa, że od lekarza duzo zalezy. jak się zaczyna wkurzac na małego pacjenta, to nie dziwię się, że ten odmawia współpracy. Obecnie młody z chęcia chodzi do stomatologa i daje sobie zęby borowac i kłóci się ze mną, że Pan doktor nie wiercił Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: stomatolog 11.06.12, 10:54 Tak, dla dzieci, i oswajanie też było przy okazji przeglądu paszczy rodziców. Tak naprawdę chyba najwięcej zależy od dziecka. Jedne współpracują, inne nie. Moja z tych buntowniczych raczej, u pediatry też tak wizyta wygląda. Przegląd na siłę się da zrobić, ale jakby się jakaś dziura trafiła, to raczej spróbujemy z wspomaganiem. Podobno są gabinety z gazem rozweselającym i po nim się sama paszcza śmieje Odpowiedz Link
ola_mi Re: stomatolog 11.06.12, 11:26 ten gaz rozweselający mi na myśl przyszedł Mój młody po ostatnich jazdach (jak mu pół twarzy spuchło od zęba) sam się domaga wizyt kontrolnych, bo boi się że znowy będzie Bestią Jak chcesz to pokażę Małgosi zdjęcie takiej bestii, może to ja przekona Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: stomatolog 11.06.12, 11:41 Wiesz coo... W szpitalu do osłuchiwania musiało ją trzymać 3 osoby, a tak się darła, ze nic z tego nie wyszło. Pobieranie krwi - 4 osoby, w tym 1 wielki chłop i to ten chłop wymiękł bo się bał, że jej coś złamie. Wizyta u pediatry: wrzask, rzyg, a przy badaniu wzroku nie widzi planszy, nie widzi pani doktor i nie widzi nawet ściany. Wizytę u stomatologa wspominam jako wyjątkowo lajtową Twoje dzieci tego nie doświadczyły, bo to jakby na to nie patrzeć donoszone dzieciaki są i nie mają jakichś dramatycznych doświadczeń z lekarzami. Ale ja Polę rozumiem, bo sporo wcześniaków tak ma - zwyczajnie się boja lekarzy, gabinetów, sprzętu, kitla. Czasami się takiemu dziecku po prostu nie wytłumaczy, i to nawet w "rozumnym" wieku 4 czy 5 lat - ono ma takie przejścia, że w gabinecie "walczy o życie" i nic go nie przekona, że mu pediatra czy stomatolog krzywdy nie zrobi. Generalnie dopóki się dało, robiłam to samo, co Pola, czyli lekarzy ściągałam do domu. W domu była szczepiona, badana, w domu była pobierana krew... No ale przychodzi ten moment, kiedy się nie da, bo i dziecię za mądre, i trzeba przestać je trzymać pod kloszem. A czasem, jeśli się nie da inaczej, trzeba niestety przytrzymać siłą... Oczywiście pracowaliśmy według zaleceń psycholog dziecięcej nad tym problemem, bawiliśmy się w lekarza, czytaliśmy i oglądaliśmy bajki, oswajaliśmy się z gabinetem bez badania, pozwalaliśmy jej oglądać badanie taty czy mamy, ale uporczywy brak współpracy to właściwie najlepszy efekt, jaki się udaje osiągnąć. I jestem z tego dumna Odpowiedz Link
mamaduo Re: stomatolog 11.06.12, 13:48 moje traumy nie maja, bardzo ladnie daja sie zbadac, inna rzecz, ze chyba nei tarfilam na lekarza bez podejscia. A owszem, na jednego ortopede i to byla pierwsza i ostatnia wizyta u niego. U stomatologa bylam z nimi (sama z dwojka) jak mieli 3 lata i poszlo spiewajaco - w Promyku Slonca, nawet chyba nei zauwazyli kiedy zostali zbadani - szybko sprawnie, potem dostali kolorowanke. Nie wiem czy mial na to wplyw fakt, ze pare miesiecy wczesniej ich tatus wyladowal na chirurgii z powodu zeba i dlugo krazyla bajka o robaku w zebie u taty i jakie to moze byc grozne, ale generalnie dbaja o zabki i pytaja sie kiedy pojdziemy do dentysty znowu. Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: stomatolog 11.06.12, 14:21 No, i wszystko zależy od dzieciaków Odpowiedz Link
ola_mi Re: stomatolog 11.06.12, 14:37 mama-cudownego-misia napisała: > Twoje dzieci tego nie doświadczyły, bo to jakby na to nie patrzeć donoszone dzi > eciaki są i nie mają jakichś dramatycznych doświadczeń z lekarzami. Dramatycznych może nie maja, ale jakies tam i owszem. I uważam, że bardzo dużo zalezy od lekarza, a nie tylko od samego dziecka. I od rodzica. Bo jak rodzic zestresowany, to czego od dziecka wymagać? Pierwszy pobyt z Marta w szpitalu był dla niej traumą, bo lekarze i pielęgniarki po prostu wykonywali swoje zadania. Przyszli zbadali, załozyli wenflony czy co tam trzeba itp. i td. Kolejnym razem trafiłam do innego szpitala. I tam ogromna róznica była. Lekarz najpierw zastosował kizi mizi , dał naklejkę, pobawił się z małą i wtedy dała się bez problemu przebadac i poddac odpowiednim ingerencjom. Fakt, że jak widzi lekarza, stetoskop, cewnik itop. to dostaje szału, ale jak lekarz ma odpowiednie podejście to "wycisza" się i da zrobić co trzeba. Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: stomatolog 11.06.12, 15:44 Oluś, wiem, ze chcesz doradzić, ale nie bardzo masz doświadczenia z wcześniakami i nie do końca rozumiesz problem. Naklejka i kizi mizi nie pomoże na histerię, w której dziecko tłucze głową o ziemię, wymiotuje z nerwów, wygina się w łuk i wrzeszczy jak oszalałe przez pół godziny, aż opadnie z sił, mimo że nikt już go nie bada. U Gosi i nie tylko u niej tak to wygląda. Niektóre wcześniaki po prostu tak mają i trzeba z tym żyć. Ograniczać kontakty ze służbą zdrowia do tych koniecznych, starać się sprowadzać lekarzy do domu, żeby nie było tego kitla, zapachu i gabinetu, a kiedy to konieczne, po prostu zacisnąć zęby i zmusić dziecko, żeby się poddało badaniu czy zabiegowi. I mieć nadzieję, że z czasem z tego wyrośnie. Oczywiście, ze od lekarza sporo zależy, ale jeśli dziecko zaczyna się wić i wyć już na progu poczekalni, to on ze swoimi kizi mizi i naklejkami nie ma szans się przebić. Może to głupie porównanie, ale akurat podobna dyskusja się toczyła nie tak dawno na forum - różnica jest taka, jak między niejadkiem, który je jak wróbelek, ale generalnie rośnie i nie ma jakichś niedoborów, a dzieckiem z jadłowstrętem, które się potrafi zagłodzić, bo np. ma megarefluks. No i teraz powiedz mamie tego drugiego dzieciaka, ze wystarczy dać parówkę w łapę i na pewno zje, bo dzieci lubią parówki. Głupio, nie? I oczywiście nie każdy wcześniak tak ma, niektóre się lekarzy nie boją w ogóle, inne jeszcze szybko z tego strachu wyrastają. Ale jeśli dziecko naprawdę boi się lekarzy, to rada jest jedna: czytać bajki o chorych dzieciach, bawić się w lekarza, jak najmniej narażać na stresujące sytuacje, ale jak trzeba, to wybrać mniejsze zło i przytrzymać na siłę... Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: stomatolog 11.06.12, 16:02 i jeszcze do Motylka: wcale nie musi tak być, jak bywa u mojej panny, trzeba iść i się przekonać Ale na Twoim miejscu bym porządnie dziecko przygotowała do wizyty - poodglądała odcinek Świnki Peppy, gdzie wraz z bratem idzie do dentysty, poćwiczyła otwieranie na komendę paszczy i oglądanie zębów (my robiliśmy "lusterko" z obklejonego folią kółeczka na końcu ołówka), poopowiadała dziecku bajki z nim w roli głównej, a na koniec obiecała jakąś upragnioną nagrodę, jeśli będzie robić to, o co mama i pan(i) dr poproszą. I miała te nagrodę pod ręką w dniu wizyty, żeby nią dziecku zamachać przed nosem. Odpowiedz Link
misiekjasiek Re: stomatolog 11.06.12, 19:36 My na wizytę dopiero się szykujemy, tzn. mamy umówiony termin. Idziemy do dentysty, do którego chodzimy z mężem. Pytałam, jak wygląda pierwsza wizyta i to będzie bardziej oswajanie się, majstrowanie przy fotelu, pokazywanie wierteł, lusterko, malowanie ząbków. Nie wiem czym ale może mają jakieś specjalne "kredki"? Dostaną też nagrodę ale zwykłymi naklejkami gardzą, nasz doktor od wszystkiego ma dla nich zawsze czekoladę. Pewnie przygotuję jakieś resoraki, żeby odwrócić uwagę i na bank do dentysty pojedzie z nami tygrysek. Świnka Peppa oczywiście na topie, mamy też książki z tej serii. Chłopcy nie mają traumy, nie boją się lekarzy. Chętnie współpracują, nawet pulmonologowi pokazują, jakie mają ładne ząbki. Język pokazują, oczka, pępek. Co tam kto chce. Bardziej boję się o dentystę, pytałam już, czy ma ubezpieczony gabinet ----- Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r. Odpowiedz Link
bijou82 Re: stomatolog 11.06.12, 21:39 Tak,ja byłam Moja Mała ma mpdz W gabinecie jest miła atmosfera,na stałe pracuje tam anestezjolog (dzieci są usypianie na parę minut jeśli jest taka potrzeba) U mojej Małej taka potrzeba była,przegląd zębów poszedł dość sprawnie,sama próbowała otwierać buzię,ale nie potrafi na długo a gdy się jej chce przytrzymać otwartą to ma szczękościsk (wnm w buzi) dla tego też gdy okazało się że w 5tce jest mała dziurka,konieczna była narkoza na ok10 minut,potem wybudzenie, i po kolejnych 15 minutach wyszliśmy z gabinetu.Od razu informuję że do narkozy wymagają tam zgody/zaświadczenia od kardiologa o braku przeciwskazań jeśli dziecko jest obciążone w jakikolwiek sposób neurologicznie,kardiologicznie lub pulmonologicznie. Dobrze wspominam wizytę,nie ma tam żadnej presji wywieranej na dziecko,wszystko na spokojnie,a narkoza to ostateczność i decyzja co do jej podania pozostaje po stronie rodziców,tzn nikt nie nakłania do jej podania. Dodatkowym plusem są dość szybkie terminy wizyty. Odpowiedz Link
monique_alt Re: stomatolog 11.01.13, 09:02 Wiem że może nie powinnam sie wypowiadać na forum dla wczesniaków podczas gdy moje dziecko wczesniakiem nie było, ale jednak popieram wersję że duzo zależy od lekarza. Moje dziecko traumy co do lekarzy nie ma, ale niestety miało traumę co do stomatologów. Niestety jedna niedouczona stomatolożka bez podejcia do dzieci spowodowała taki lęk że tak jak opisujecie młoda wpadała w histerię jak tylko słysząła o pójściu do dentysty. A zęby bolały i dziury były. I nie zrobilismy jak nam sugerowano leczenia na siłe tylko przepracowaliśmy sprawę po dobroci. Ale wymagało to znalezienia dobrego przyjaznego gabinetu z dobrym dentystą dziecięcym. Potem za każdą wizytę u dentysty były nagrody atrakcyjne dla dziecięcia. I samych wizyt zanim młoda dała sobie coś w paszczy zrobić było pięć. Pierwsze cztery po kolei służyły: pierwsza - poznaniu gabinetu, druga - otworzeniu paszczy i pokazaniu zębów (pani tylko postukała w nie lusterkiem), trzecia - wkładamy wiertło do buzi i polewamy zęby wodą (nie dotykamy zębów), czwarta - dotykamy żeba wiertłem z gumką (nic nie boli). Dopiero na piątej wizycie zapolombowaliśmy najmniejszą z możliwych dziurek tak żeby jej borowanie nic nie bolało. Oczywiście po każdej wizycie była super nagroda. No i jakoś poszło. Co prawda młoda dalej nie lubi chodzić do dentysty, ale jakoś z oporami ale współpracuje. Rozumiem że dziecko po przejściach może mieć większą traume niż moje, ale może warto próbowac? Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Re: stomatolog 11.01.13, 09:06 Myslę, ze każda z nas próbuje po dobroci. I to nie raz. Dodatkowo bawimy się w lekarza czy dentyste, kupujemy zabawki edukacyjne typu paszcza hipopotama, lepimy paszcze z plasteliny i je "leczymy". Ale czasem to nie wystarcza i wtedy trzeba robić to, co konieczne... Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia tandeta 11.01.13, 09:09 Jak rozumiem, jestes tak zachwycona swoim stomatologiem, że na 52 różnych forach zamieściłaś tylko po jednym poście, zachwalający tegoż? Odpowiedz Link
mama-cudownego-misia Squirlku 11.01.13, 12:24 Ale jak usuwasz jakąś reklamę, to usuń też mój post pod spodem, bo potem wygląda, że się czepiam, ze ktoś dziecko do dentysty prowadza Odpowiedz Link
carmita80 Re: stomatolog 11.01.13, 11:44 W naszym przypadku wyglada normalnie czyli dziecie kladzie sie otwiera buzie a dentysta liczy zeby i mowi jakie ma piekne Mamy jednego rodzinnego dentyste, do ktorego chodzimy co 6 m-cy na sprawdzenie, jesli trzeba to czesciej ale to my raczej bo dzieci (10 i 5) maja zeby idealnie zdrowe. Za rada dentysty zbieramy dzieci jak.tylko to mozliwe ju od niemowlectwa aby sie przyzwyczajaly i aby takie wizyty byly dla nich czyms normalnym. Tak tez jest. Mlody ma trraz 5 l.wiec juz jest bardziej dorosly ale kiedys musial za kazdym razem tez sie polozyc i paszcze otworzyc, chocby jego wizytadopiero co byla. Moj wczesniak jednak nie ma nieprzyjemnych doswiadczen, bo kluty byl wtedy gdy w inkubatorze lezal, nie pamieta, a potem wizyty u pediatry co 3-6 m-cy do drugiego roku zycia, ale.u nas lekarze na takich wizytach (tzw. rodzinni w przychodniach tez) sa ubrani normalnie, kitli nie ma, ci w.szpitalach i personel tez nie w bieli, byly zabawki i raczej kawiarniana atmosfera wiec traumy brak. Klucie to tylko szczepienia, najcienszymi iglami, mlody nawet nie pisnal, specyficznego zapachu brak. Wzrok mlody mial badany w lipcu, tuz przed wakacjami, w szkole tak jak.reszta dzieci z klasy bo.od wrzesnia poszedl.do pierwszej klasy. Mieli tez badanu sluch, wage, wzrost, postawe, stopy itp. W przedszkolu a potem w szkole co pol.roku maja tez fluoryzowane zeby. Odpowiedz Link
izu222 Re: stomatolog 13.01.13, 21:32 U nas takie po dobroci przyczyniło się niestety do rozwoju próchnicy - za długo trwało to przekonywanie, bawienie się w leczace plombki (lekarstwa). W międzyczasie Stas zaliczył pod rząd trzy infekcje z antybolami i zęby sypnely się na maksa Leczymy teraz w tak krytykowanym w sąsiednim wątku MrMed, przenieśliśmy się po tym jak pani doktor "po dobroci" tak próbowała namówić Stasia do wejścia do kliniki, że młody ruszył w długą i mąż dopadł go przed samą ulicą (ok 30 m), ale to dosyć długa historia. Stas traumy nie ma, wie, że ząbki wyleczyć musi bo bolą, wie też, że czyszczenie będzie bolało. Trzymam go na kolanach, w trakcie czyszczenia pomaga asystentka stomatologa, coby nie ruszał głową. Założyliśmy w ten sposób już 4 plomby, zostały jeszcze dwie Byłam gotowa zrobić ząbki pod narkoza, ale koleżanka poleciła lekarke, do której obecnie chodzimy i postanowiliśmy spróbować. Wszystko zależy od dziecka, ale i od lekarza trochę też. Odpowiedz Link
calvin6 Re: stomatolog 20.02.13, 04:14 Ja polecam klinikę maklaser Pełen profesjonalizm i miła obsługa! Polecam wszystkim Odpowiedz Link