Dodaj do ulubionych

rewolucja w domu

25.08.04, 21:17
Za namową rechabilitantów mojej córci kupiłam dzieciom pieska-golden
retrievera. Zaczęło się całkiem "wesoło", tzn. szczeniak z radości zrobił
siusiu, skarcony został przeniesiony na właściwe miejsce, ale kiedy wróciłam
do pokoju okazło się że mój synek postanowił zrobić to samo co jego pupil
(koszmar). Pobiegłam do łazienki po miskę z płynem, kiedy wróciłam chłopcy
(Kubuś i piesek) leżeli razem w pieskowym łóżeczku. Zaczęłam tłumaczyć
Kubusiowi że to łóżeczko Mattiego, a szczeniak wykożystał moją chwilę nieuwagi
i dość dokładnie wylizał całą buzię Karolince.
Naszczęście udało mi się przekonać Kubę że nie będzie kompał się z pieskiem.
Ipołożyłam całą trójkę spać, ciekawe co będzie jutro.
pozdrawiał
pełna naiwnej nadzieji że kolejny dzień będzie spokojniejszy-Ania z Kubusiem
(2,5 roku), Karolinką (8 mieś) i Mattim (3,5 mieś). Szczęśliwy tatuś jest w
pracy - jak ja mu zazdroszczę!!!
Obserwuj wątek
    • gosiasur Re: rewolucja w domu 25.08.04, 21:42
      U mnie pies był już od dawna, jest pupilem mojego starszego dziecka. Jamnik
      szorstkowłosy Gucio na początku był troszeczkę zazdrosny i zaglądał do
      piszczącego zawiniątka z ciekawością, miałam obiekcje jak to będzie gdy Jędruś
      będzie raczkował, i jest wporządku: Jędrek łapie Gucia za ogon, wyrywa mu
      sierść a ten wszysko cierpliwie znosi, pragnie tylko polizać małego dokucznika,
      a wie że mu niewolno więc robi to ukradkiem. Tylko ta higiena jest troszkę na
      bakier, w rękach u Jędrusia zawsze pełno sierści, a ostatnio wylał na siebie
      miskę psią z wodą, ale podobno zwierzęta b. dobrze wpływają na dzieci
      rehabilitowane. Pozdrawiamy Gosia, Jędruś i pies Gucio.
      • zorka7 Re: rewolucja w domu 25.08.04, 21:46
        Uśmiałam się. I pozdrowiania dla tatusia ! wink))
    • tiya Re: rewolucja w domu 26.08.04, 09:09
      smile))) No to macie wesoło... Nie nudzisz się na pewno smile). Ja jestem
      wielką "psiarą" i uważam, że obecność zwierzątka fantastycznie wpływa na rozwój
      dziecka. Zawsze miałam "coś" w domu. A teraz to kość niezgody pomiędzy mną a
      mężem, bo on uważa, że pies owszem, ale "kiedyś"sad(. Też bym chciała goldena,
      ale stanęło na yorku (ewentualnie oczywiscie sad), bo małe mieszkanie.
      Mamy rodzinnego psa, ale na działce. Wielki wilczur, łagodny i kochany, ale
      kocha szwendać się po lasach, przewodniczy psiej watasze, znosi pchły i inne
      kleszcze, więc póki co go z młodą nie oswajam (choć raz go przyłapałam z mordą
      w wózku-obwąchiwał) smile)
    • hanti kolejny dzień szaleństw 28.08.04, 22:53
      Dzisiaj na spacerze nasz pupil (zanim go złapałam) wpadł na kort tenisowy w
      pogoni za piłkami. Trzeba było zobaczyć miny ludzi tam grających smile. Kryzys
      zarzegnałam łapiąc Mata i zmywając się z tamtąd.
      Za to popołudniu kiedy dzieci spały, a ja byłam w kuchni postanowił rozwlec i
      podjejść sobie całą startę moich gazet crying kolekcjonowałam swoją skarbnicę wiedzy
      odkąd dowiedziałam się że jestem podwójna po raz pierwszy. Na szczęście na
      wykładzinę zsiusiał się już "tylko" raz, ale za to nie zliczę zabawek i smoczków
      których nie zdążyłam uratować.
      Karolinka ma wspólnika do smoczków, Matti wskakuje przednimi łapami do jej
      łóżeczka i delikatnie jednym ząbkiem łapie smoczek i wyciąga jej go z buzi.
      Kiedy Karolcia zanosi się głośnym śmiechem, wiem że kolejny smoczek został
      pogryziony przez Mata.
      Mój mąż po jednym dniu z całą trójką zaczął mnie przepraszać że zgodził się na
      psa smile))
      Ale pomimo że jest pracy nich mnóstwo pracy to jest fantastycznie. Karolinka
      bardzo mocno się uruchomiła, wystarczy że pies zniknie jej z pola widzenia i już
      zaczyna się przekręcać na boki w poszukiwaniu przyjaciela. A Kuba o niebo lepiej
      śpi po caładziennej bieganinie i ja chyba też wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka