13.03.06, 15:06
20-02-2006 ide na kontrolny zapis nst. Niestety lekarz podejmuje decyzje o
zatrzymaniu mnie w szpitalu. Brak miejsc na oddziale, ale w koncu znajduja
cos dla mnie. Na razie nie zdaje sobie sprawy co sie dzieje. Znowu laduje na
nst i leze ok. 4 godzin. W miedzy czasie widze mojego pana dra i kilku
innych - konsylium. Jeszcze nie wiem, ze dotyczy mojej osoby. Podejmuja
decyzje: natychmiast przewiezc do kliniki, bo tu nie przyjmuja noworodkow
ponizej 1 kg. Szok, jak to przeciez termin mam na 15 maja! Oczywiscie zgode
wyrazam i w nocy laduje w klinice na sali porodowej. Wisi nade mna noz, ale
na szczescie prof decyduje sie jeszcze poczekac. Podaja mi celeston na rozwoj
pluc. Dotrwalam do ostatniej trzeciej dawki sterydow i 23-02-2006 godz. 17
znow jestem na nst na sali porodowej. Leze tam do 21. Jest decyzja. Cesarka.
O 21:35 rodzi sie Aleks. Dostaje tylko 2 punkty w pierwszej minucie, ale w
trzeciej juz 6. Oczywiscie respirator. Moge go zobaczyc dopiero po 24 godz. I
znowu szok. Jaki on malutki. Ale mowia mi, ze nie jest zle. Oddycha przy
pomocy resp, ale na niskich parametrach. Nastepnego dnia odlaczaja go od tego
urzadzenia. Oddycha sam wspomagany CPAP-em. Dwa dni i jest w namiocie
tlenowym. Hurra w koncu moge zobaczyc cala jego glowe no i oczywiscie
poglaskac go po niej. Wspaniale uczucie. Z kazdym dniem jest lepiej w mozgu
nic sie nie dzieje. I nadszedl upragniony moment. Kangurowanie. To bylo
cudowne. Niestety nastepnego dnia 2-03 okazalo sie za nasz syn ma zapalenie
pluc. I znowu CPAP. Co prawda pani dr mowi, ze ten CPAP to tylko tak
profilaktycznie bo sam oddycha. Wczoraj dala mu odpoczac od CPAP. Byl duzo
spokojniejszy i bardzo mu sie podobalo glaskanie. Dzis nie ma jego dr wiec
lekarz dyzurny stwierdzil, ze on decyzji nie podejmuje. Dalej jest wspomagany
CPAPem. Ale zycie byloby zbyt piekne gdyby cos dalej nie wyskoczylo. Spadly
mu parametry morfologiczne krwi. Ma niski hematokryt i prawdopodobnie trzeba
bedzie podac krew. Jutro znajomy oddaje dla niego ten plyn. Na szczescie
toleruje karmienie chociaz dostaje tylko po 5 ml. Ladnie zaczal przybierac na
wadze. 3 dni temu wazyl 860g, a najnizsza waga to 705g. Mam nadzieje, ze
szybko wyjdzie z tej infekcji i nic wiecej juz nie wyskoczy. Przeraza mnie to
wszystko, trace sily a na dodatek musze dojezdzac do niego codziennie 100km.
Co sie jeszcze wydarzy, kiedy bede go mogla przytulic, kiedy wyjdzie z
cieplarki, co sie dzieje w mozgu itd itp. Tych pytan jest tysiace. A kiedy
bedzie odpowiedz?
Obserwuj wątek
    • utka Re: aleks 13.03.06, 15:16
      Aleks - nie pytaj co sie dzieje i gdzie, tylko wierz mocno i ufaj, ze nic sie
      zlego synkowi juz nie stanie. Jak ma na imie malutki ? Pros jego patrona o
      wstawiennictwo ? Swieci naprawde wiele moga zdzialac !

      coreczka kolezanki tez urodzial sie prawie trzy miesiace wczesniej - teraz ma
      juz prawie dwa latka i zadnego wczesniactwa po niej nie widac. mowi pieknie
      calymi zdaniami. Wszyscy sa pewni, ze to zalsuga sw. Lucji - patronki malej.
      Oby i u Was bylo podobnie ... smile

      Zycze synkowi i tobie duzo, duzo zdrowia i sil !
      • jolantusia1 Re: aleks 13.03.06, 16:00
        dzieki za wsparcie. Takie slowa zawsze pomagaja. A syn ma na imie wlasnie Aleks.
        • ola75 Re: aleks 13.03.06, 16:07
          Jolantusiu masz dzielnego Synka, mój Olafek urodził się w 28 tygodniu ciąży
          (waga 690 gram) i był na respiratorze, aż dwa miesiące, ominęły go wylewy,
          przeszedł zapalenie płuc, posocznicę, retinopatię, przetaczano mu kilkakrotnie
          krew - ale to standard, tak się dzieje prawie u każdego wcześniaczka, dziś mój
          Synek ma 20 miesięcy i jest zdrowym, pogodnym, biegającym chłopcem. Życzę Tobie
          i Aleksowi wszystkiego dobrego, trzymajcie się Kochani i pisz jak tylko będzie
          tego potrzebowała.

          Ola z Olafkiem
    • ania.silenter Jolantusiu:) 13.03.06, 16:23
      Trzymam z całej siły kciuki za Aleksasmile.
      Ponad dwa lata temu - 23.01.2004r - w szpitalu im. Orłowskiego przez szyby
      inkubatora patrzyłam na moją 1120-gramową córeczkę Oleńkę i łzy zasłaniały mi
      jej widok. Teraz, po dwóch latach, kiedy wracamy z mężem z pracy witają nas
      indiańskie okrzyki Oli i piski jej 10-miesięcznej siostry - Aduni.
      Dwa lata temu nie wierzyłam, że coś takiego będzie możliwe - ale jestsmile)).
      Olunia jest cudowną dwulatkąsmile.
      Zobaczysz, wszystko będzie dobrze! Z tego co piszesz, Aleks doskonale daje
      sobie radęsmile. Oby tak dalej!!!
      pozdrawiam i życzę siły
      --
      Ania, Oleńka (22.01.2004) i Adunia (28.04.2005)
      Dwuletnia panieneczka
      Ada na własnych nogach
    • barmagos Re: aleks 13.03.06, 17:18
      Witaj Jolantusiu,
      dokładnie rok wczesniej taka podobna historia : tez luty (04 luty) też termin
      na maj(na 7 ego maja) i też cesarka i poród, i dzidzia z wagą 840g! Szok! To
      jest szok, wiem i współczuje bardzo. Ale z tego co piszesz to naprawde nie jest
      źle, przede wszystkim b. krótko respirator- u nas 16 dni-chociaż tez po kuracji
      sterydami na płucka; nie miał chłopaczek wylewów, u nas II stopnia- wchłonęły
      sie już, u nas w miedzyczasie zakażenie szpitalne, operacja zamknięcia Botala.
      U was o tyle gorzej, że te dojazdy 100 km- na pewno wykańczające- nie
      wyobrażam sobie nawet, a jesli tak dojeżdzasz codziennie to ja jestem pełna
      podziwu.
      Nasze dzieci mają cięzki start ale potrafia z tego dzielnie wyjść.
      Nie trać nadziei, choć wiem ,że bardzo Ci ciężko, ze jeszce bedzie ciężko, i
      jak wyjdziecie ze szpitala bedzie niełatwo i ja osobiście nie wspominam tego
      miło, ale za rok... Ty napiszesz do kogoś: Mój synek- jest fantastyczny
      pomimo,że miał taki trudny start.
      Choć borykamy sie z paroma problemami wynikającymi z wczesniactwa- niejadek,
      drożny otwór w sercu, mała waga- 6700, to moge powiedzieć [po roku, ze jest
      dobrze- gonimy rówiesnikw a czasmi jestesmy nawet do przodu-np.: kontakt
      społeczny , rozwój mowy bardzo gwałtowny, Dziś panna ma sie naprawde dobrze,
      choć strachu było co niemiara, depresja, zwatpienie- , utrata sił,
      przerazenie .
      Trzeba wierzyć ze wszystkich sił, ze bedzie dobrze, przynajmniej mi to pomagało
      i dawało energię do pracy z Julką.
      Bardzo serdecznie Was ściskam , pozdrawiam i trzymam kciuki z całych sił, żeby
      szybko kawaler wyszedł ze szpitala i dał Wam popalićsmile
    • barmagos Re: aleks 13.03.06, 17:25
      Acha, zapomniałam dodać, że wyszliśmy do domu 20 kwietnia, po 76 dniach pobytu
      w szpitalu- wiec u Was może to tez juz tuż tuż..smile
    • roksana.cz Witajcie!! 13.03.06, 17:30
      Witaj Jolantusiu i Aleksie! Trzeba Wam teraz wiary, wiary i jeszcze raz wiary!
      Wiara przenosi góry, a cichutka modlitwa przy inkubatorze jest lepsza od
      hektolitrów łez (zarówno lepiej dla Ciebie jak i dla Aleksa). Mój Kacper
      urodził się w 29 hbd z wagą 1420g (najniższa 1200. Teraz biega, pyskuje i broi
      za dziesięciu. U Was też będzie dobrze. Trzymam kciuki i modlę się za zdrówko
      dla Was. Pozdrawiam - Roksana
    • mika10 Re: Witaj maluszku! 13.03.06, 19:10
      Witamy Aleksa i jego Rodziców!
      Kochana- ja zawsze nowym mamusiom radzę to samo! Po prostu siądź i przeczytaj
      to forum, a odnajdziesz się w tym wcześniaczym świecie. Tu dowiedziałam się
      najwięcej i dzięki temu forum przetrwałam.
      Pozdrawiam!
      mika10 mama bliźniaczek Hani i Julki Aniołka.
    • mamaigora1 Re: aleks 13.03.06, 19:50
      Gratuluje synka!!!
      Będzie dobrze, Mały na pewno jest pod dobra opieką - a w jakim mieście lezy
      Aleks?
      A Ty trzymaj sie i nie przezięb, żebyś mogła codziennie synka odwiedzac wink))
      • jolantusia1 Re: aleks 13.03.06, 22:27
        Dziekuje Wam za cieple slowa. Rzeczywiscie na forum jest sporo ciekawych
        informacji. Na szczescie wiekszosc budujacych. A maly lezy w Bydgoszczy i nie
        mam nic do zarzucenia opiece medycznej. Szczegolnie lekarz prowadzacy bardzo mi
        sie podoba. To mloda, ale kompetentna Pani Doktor. Najgorsze jest to, ze ja nic
        nie moge zrobic dla niego. Jade tam siedze i patyrze na niego, od czasu do
        czasu otworze inkubator i go poglaszcze, bo przeciez nie mozna za dlugo bo sie
        wychlodzi. Troche porozmawiam z nim i to wszystko. Nawet pampersy zmieniaja mu
        panie pielegniarki (swietne zreszta). To tez doluje
        • mamaemmy Re: aleks 14.03.06, 01:42
          Witaj!
          Nie dołuj się-pomyśl tak pozytywnie-synus przezył i bedzie zdrowy.Macie fajnego
          lekarza.Fajne położne.Możesz go widzieć i dotykać.Za rok będziesz siedzieć i
          pocieszać inne mamy,pisząc:ja tez tak wczesnie urodziłam,a dziś mój Aleks
          rozrabia jak szalonysmile

          Pisze Ci to mama Emusi z 26tygodnia-690gram.Dziś zdrowej,szczęśliwej,łobuzującej
          całymi dniamismile

          Co do pampersów-to my pierwsze pampersy zmieniliśmy sami ..pózno..za bardzo się
          bałam-ona była tak krucha..miała przezroczystą skórę...
          Tak jak pózniej pierwsze karmienie butelką-byłam z nerwów cała mokrasmileAle długo
          się bałam sama to robic.

          Trzymaj się,Jolantusia-przecież MUSI BYĆ DOBRZE!!!smile

          i bedziesmile
        • barmagos Re: aleks 14.03.06, 13:59
          A ja zatykałam otwór inkubatora małym kocykiem, utykajac go szczelnie wokól
          swojej ręki,żeby sie właśnie nie wyziębiał inkubator, i siedziałam tak całymi
          godzinami z reka na głowie Julci- nie głaskałam jej nawet- bo mówiono, że może
          to źle odbierac ale trzymałam dłoń na jej głowce- jakby osłaniając swoje
          kochane dziecię!smile
          Chociaż panie pielęgniarki szczęśliwe nie były z tego powodu...ale dziś mam
          takiego wesołka w domu że hej!
          A dowodem na to ze dobrze jej to zrobiło było to, ze juz w szpitalu spała z
          odrzuconymi swobodnie do góry raczkami-oczywiście w otwrtym łóżeczku, nie
          zaciskała piąstek- jak zdrowe niemowlę- każdy sie dziwiłsmile
          A ja robiłam jej po prostu Reyki smile))

          To ze jesteś tak przy nim Jolantusiu to bardzo dużo! To absolutnie bardzo duzo
          dla małego!
          A odciągasz mleczko? Też wartosmile
          • jolantusia1 Re: aleks 15.03.06, 09:43
            dzieki za slowa otuchy. Ja tez czesto trzymam reke na jego glowie. I podoba mu
            sie to, czesto patrzy na mnie, ale co widzi i czy w ogole trudno powiedziec. A
            pokarm oczywiscie odciagam i zamrazam czego zje. Moze przyda sie kiedys.
            Pozdrawiam
            • barmagos Re: aleks 19.03.06, 20:34
              Jolantusiu, napisz co u Was? Jak Aleks ? jak sobie radzicie?
              Myślę o Was i pozdrawiam, dużo słońca i ciepla
            • mlagodna Witka, Alek :))) 19.03.06, 20:55
              Trzymaj się cieplutko i szybciutko do domq... Życzymy szybkiego wyjscia do domq.
              Łezka się kręci na myśl o takiej samej bezsilności którą odczuwałam ponad rok
              temu... Karmienie utrzymałam chyba tylko dzięki myśli, że mleczko i dotyk to
              jedyne rzeczy które mogę dać mojemu malutkiemu, słabiutkiemu, delikatnemu
              maleństwu...
              Życzę siły i duużo pozytywnego myśleniasmile
              • jolantusia1 nowe wiesci 22.03.06, 08:57
                hej. Duzo od ostatniego razu nie zmienilo sie. Juz wsyscy mysleli ze jest
                lepiej, ale niestety po rtg pluc okazalo sie, e jest duzo wydzieliny. Na
                szczescie wczoraj bylo juz jej duzo mniej. a jakby tego bylo malo nie ma jego
                pani doktor i powiedziano mi ze jakis czas nie bedzie. Nawet nie wiadomo kto
                nim teraz sie zajmuje. Przychodza patrza aha ok i ida sobie dalej. Zadnych
                decyzji. Na szczescie nie jest gorzej. Wiekszy problem to karmienie, bo
                niestety nie toleruje wszystkiego i ma kolki,. A ja juz tak uwazam co jem. To
                jest straszne jak on krzyczy i nic nie pomaga. powoli brakuje mi juz sil na to
                wszystko. Kiedy to sie to skonczy. On jutro bedzie mial 4 tygodnie. Chyba mam
                dosc. A najgorsze te dojazdy. Pozdrawiam wszystkich, ktorzy dodaja mi sil
                tutaj. WIELKIE DZIEKI
                • ania.silenter kolki to akurat przypadłość nie tylko 22.03.06, 10:25
                  wcześniaków. Moja nie-wcześniacza córcia Ada miała dużo silniejsze kolki
                  (trwały do końca 4 miesiąca) niż Ola. Ada była na Bebilonie Pepti.
                  pozdrawiam
                • barmagos Re: nowe wiesci 22.03.06, 11:01
                  U nas było odwrotnie- dopóki karmilam Jukę moim sciągniętym mlekiem, i
                  stosowalam b. rygorystyczną dietę, dopóty było wszystko ok. Jak znalazłyśmy sie
                  w domu i juz kompletnie nie miałam czasu ani sił na ściąganie i przestałam w
                  końcu to robić- kompletna klapa! Kolki ze chej! I trwało to u nas niestety
                  kilka mcy- preżenie sie, nie chciała w ogóle jesć, koszmar. Żadne mleko nie
                  pasowało- a do mojego pokarmu nie udało mi sie za 3 razem wrócić bo juz go nie
                  było... A dieta polegała na tym ze nie jadlam samazonego, słodyczy(w ogóle)
                  wszystko naturalne, miesko gotowane w domu, wedliny z górnej półki, pieczywko
                  jasne, zero mleka, ewentualnie co 2 dzień jogurt nat. Danona, żadnych jajek-
                  nawet w ciastach itp, z owoców mogłam jeśc tylko jabłka- koszmar ale pomogło-
                  i ..chuda byłam..w przeciwieństwie do chwili obecnej. Jolantusiu, ciesze
                  sie ,ze w zasadzie tak dobrz sobie radzi ten Twój mały Bąk- kolki da sie
                  przeżyć- mówię cIsmile I to minie- nie wiem kiedy ale minie. ja sie kurczowo
                  trzymałam tej mysli i faktyczznie tak sie stało..smile
                  Pozdrawiam cieplutko i pisz co u was
                • tolka11 Re: nowe wiesci 22.03.06, 11:34
                  Aż za dobrze wiem jak to jest. Jeździłam 70 dni i mam nadzieję, że u Ciebie
                  będzie lepiej. Trzymaj się mocno. dasz radę.
    • jolantusia1 jolantusia 24.03.06, 09:08
      hej to znowu ja. Chcialabym napisac, ze jest dobrze. Oddechowo troche lepiej,
      ale znowu jakas infekcja sie wdaje. Tylko SKAD? A najgorsze to oczy. Niestety
      tu nie jest dobrze. Za dwa tygodnie druga konsultacja i wtedy ma byc decyzja co
      do dalszego leczenia. Prawdopodobnie bedzie przewieziony do Poznania na
      laseroterapie. Tylko zeby jeszcze efekt byl. Ale chyba to mnie jakos trzyma.
      Trzymajcie sie wszyscy cieplutko a tym ktorym rodza sie dzieci zycze zeby nie
      mialy zadnych problemow.
      • gaja78 Re: jolantusia 24.03.06, 10:22
        głowa do góry ! Trzymam kciuki za aleksa, a efekty laseroterapii będą na pewno smile
      • roksana.cz Re: jolantusia 24.03.06, 11:26
        hej! infekcje u takich małych brządców nie są niestety rzadkością. Nasze
        maluchy odpornośc organizmu mają praktycznie zerową i muszą ją sobie budować
        (stąd antybiotyki w leczeniu), a wiadomo, że jak nie ma odporności to o
        infekcje dużo łatwiej.
        Teraz o laseroterapii - pomoże. Może wzrok nie będzie sokoli, ale na pewno się
        polepszy - życzymy tego z całego serducha - Roksana i Kacperek

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=621&w=34098643&v=2&s=0
    • jolantusia1 jolantusia 31.03.06, 20:02
      długo nic nie pisałam, ale ostatnio niewiele się działo. Az do 29-03. wróciła z
      urlopu nasza Pani Dr i stwierdziła, że możemy kangurować. 15 minut.
      Najwspanialsze 15 minut jakie pamiętam. Wczoraj też 20minut. I decyzja - jak
      najwięcej. A dziś przyjeżdżamy do Alexa na intensywną a jego tam nie ma. Został
      przeniesiony na patologię noworodka. Na razie na próbę, ale mamy nadzieję, że
      się uda. A poza tym to już grubasek - wazy 1125g. I mamy nadzieję że już
      wszystko będzie ok. Oczy też.
      • venla Re: jolantusia 31.03.06, 20:31
        Cieszę się, wierzę że Malutki powraca do zdrowia i teraz będzie juz coraz
        lepiej. Ma szczęście, że obok cały czas są ci, którzy go kochają a kibicuje mu
        znacznie więcej osób. Pozdrawiam Cię i trzymaj się mocno
        • mika10 Re: jolantusia 01.04.06, 20:21
          smile
          Pozdrawiam!
          mika10 mama bliźniaczek Hani i Julci Aniołka.
    • jolantusia1 jolantusia 07.04.06, 19:45
      jak wasze wcześniaczki przybierały na wadze jeszcze w szpitalu. Bo wydaje mi
      się że ten mój coś słabo i jak tak dalej pójdzie to do domu zląduje dopiero za
      bite dwa miesiące (w. urodz. 800g teraz ma 6 tyg i waży 1230g)
    • jolantusia1 Alex 09.09.06, 13:41
      dlugo nic nie pisalam o malym ale w zasadzie wszystko bylo ok. 9 maja z waga
      1850 wypisano go do domu. Po 6 dniach wyladowal z zachlystowym zapaleniem pluc
      wszpitalu na 9 dni. Pozniej okazalo sie ze zapalenia nie bylo. Poza tym oczy ok,
      neurologicznie na razie tez jest dobrze (ma 4 mce korygowane). Potrafi juz
      chwytac zabawki jak lezy na brzuchu. No i od wczoraj jest bardzo niespokojny nie
      polezy nawet chwili sam a wczesniej piszczal tylko jak chcialo mu sie jesc albo
      spac. Dzis zauwazylam katar. Lekarka powiedziala ze to poczatek infekcji i
      zapisala tylko cebion i wapno. Mam nadzieje ze przejdzie bo chyba nie bede miala
      juz sily na kolejny pobyt w szpitalu
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka