Zosia zaczęła ulewać nagle w szpitalu jakieś 4 tygodnie temu. Zbiegło się to
z wyjściem z OIOMu i infekcją dróg moczowych więc na początku nie
podejrzewano refluksu. Niestety usg wykazało, że jest i to spory. Zaczęliśmy
zagęszczać mleko (nutramigen)nutritonem (2 miarki na 60 ml), do tego dajemy
sinlac- 1 miarkę. Poprawa jest niewielka. Już nie ulewa po każdym karmieniu
ale wciąż kaszle, krztusi się- mimo, że cały czas leży na dużym podwyższeniu
a po jedzeniu długo nosimy ją na rękach. Zdarza się, że potrafi "chlustnąć"
mlekiem nawet w pionie i to nawet 2 godziny po karmieniu. Jestem załamana bo
właściwie nic nie można z nią robić, cały czas musi spokojnie leżeć.
Wystarczy, że chce się pobawić i podniesie nóżki do góry i już się dławi
mlekiem. W tej sytuacji nie ma mowy o żadnej rehabilitacji

(((( Nie wiem jak
mamy z tym zyć. Nie ruszać jej wcale???

((((((((((((
Ona przy tym strasznie cierpi. Każde karmienie kończy się wrzaskiem

( Do
tego bardzo mało je. Lekarze kazali nam ją karmić co dwie godziny ale się nie
da. Ona za nic nie zje co 2 h, chce jeść co 2,5- 3 i tylko 40- 50 ml a waży
już przeciez 4 kg. Podpowiedzcie co mamy robić.