Dodaj do ulubionych

tak sobie myślę

21.08.07, 08:26
że tak naprawdę to wszystkie powikłania wcześniacze przyczepły się
Mateuszka: NEC,2 operacje,żywienie pozajelitowe,
dysplazja,retinopatia III st.,wylewy IV st.,przedwczesne zarośnięcie
szwów czaszkowych a z tym małogłowie,bardzo duże opóźnienie w
rozwoju. Jak wieczorem zasypia siadam koło łóżeczka i wtedy płaczę,
bo gdyby się urodził o czasie byłby zupełnie zdrowym dzieckiem. Boże
dlaczego tak musiało się stać. Może -chyba powinnam pójść do
jakiegoś psychologa sama ze sobą. Nie gniewajcie się na mnie ale
musiałam się wyżalić, bo wciąż mam żal z którym nie potrafię się
uporać.
Obserwuj wątek
    • adi1311 Re: tak sobie myślę 21.08.07, 08:38
      każdy łapie czasami doła ja to wiem ,długo sama siebie obwiniałam za
      wcześniejszy poród itp ,ale to błąd ,teraz wiem ,też myślałam o
      pomoy psychologa ,czasmi specjalista może dużo zmienić w
      nastawieniu do życia uspokoić i pomóc zaakceptować wszystko ,tak
      więć jeżeli czujesz że nie dajesz rady może to dobry pomysł .trzeba
      cieszyć sie tym to się ma ,to nie są tylko puste słowa ,też miałam
      życiu pare trudnych chwil wiem co czujesz ale masz swój skarb
      dziecko i to dzieci sa naszą siła napędową do życia ,pozdrawiam
      agnieszka
    • mojbartus Re: tak sobie myślę 21.08.07, 09:18
      Niestety nie tylko ty masz takie mysli....
      moj syn urodzil sie zdrowy w 32tc.ale teraz zauwazylam nie pokojacy sygnal.
      i tez mysle dlaczego nie moze byc dobrze dlaczego zawsze cos....
      i szlak mnie trafia ze zawsze jakas kloda pod nogi mi wychodzi.
      zawsze cos.miejmy nadzieje ze wszytsko sie ulozy i bedzie ok.ze jestesmy tylko
      przeprzeprze wrazliwione i mocno nad opiekuncze.
      trzymaj sie mocno.musimy sie trzymac bo bez nas mam bez naszej walki bedzie zle....
      pozdrawiam i zycze wiecej optymizmu....
      choc wiem jakie to trudne.....
    • mamawif Re: tak sobie myślę 21.08.07, 09:24

      Jeśli mogę....ciężko jest pocieszać w takich sytuacjach, nie znam
      cię ty nie znasz mnie...nie wiem jak to jest być mamą wcześniaka,
      przechodzić przez ten koszmar powikłań....nie powiem ,,wiem co
      czujesz'' bo nie wiem...
      Powiem ci co ja przeszłam....przeszłam poród w 36 tygodniu. Córka
      zdrowa, donoszona, 3100g/52 cm.
      Martwa. Żadnych wad, żadnych przyczyn....być może niskie ciśnienie
      (moje) spowodowało to, że w przepływach ,,coś zadziałało nie tak''`
      Tak mi powiedziano.
      Pech. Wyjątkowy....
      Ciąża wychuchana, wymodlona, wystarana.....
      Gdy zaszłam w kolejną, modliłam się tylko o jedno...
      BY DZIECKO BYŁO.
      W 30 tc gdy leżałam w szpitalu, położna nie mogła znaleźć
      tętna....prosiłam by wyjęli dziecko, lekarz obojętnie ,,i tak go nie
      uratujemy'' (szpital w małej mieścinie, nie maja sprzętu do
      ratowania wcześniaków, ba! nawet nie maja w czym wcześniaka
      przewieźć do innego szpitala....)
      Tętno w końcu ,,odnalezono''. Syn miał pętlę na szyi...urodził się
      zdrowy, nie obeszło się jednak bez przebojów.....
      Przeczytałam wszystkie historie o wcześniakach...byłam gotowa...na
      wszystko...tak mi się przynajmniej wtedy wydawało....

      Wiedziałam jednak jedno...na niewiele rzeczy mamy tak naprawdę
      wpływ....Tak naprawdę nie wiesz, czy jeśli synek urodziłby się w
      terminie, byłby zdrowy....nie wiesz, i nie dowiesz się nigdy ,,co by
      było gdyby'' Przeszłam ten etap po stracie córki....,,gdyby ktoś mi
      zrobił przepływy, może byłoby widać, że coś jest nie tak?'' Miałam
      rutynowe usg 2 tyg przed porodem....nie wykazało nic...mówiłam
      lekarzowi, że dziecko mniej się rusza, usłyszałam że to normalne, bo
      ma mało miejsca....może jednak świadczyło o czymś złym.....



      Jeśli czujesz że sobie nie radzisz...może rzeczywiście psycholog by
      pomógł?
    • yulia19791 Re: tak sobie myślę 21.08.07, 09:42
      Wiem jak to jest i wiem, że nie ma słów, które chciałabyś usłyszeć.
      Bo nic nie jest w stanie sprawić, by ból i żal minęły. Chyba tak
      naprawdę nikt i nic nie jest w stanie nam pomóc. Trzeba się rozmówić
      ze sobą samym i zawsze pamiętać, że tak naprawdę to najgorzej mają
      nasze dzieci, a nie my.
      j.k.
      • monika774 Re: tak sobie myślę 21.08.07, 09:56
        tak to prawda że to dzieci przechodziły to wszystko,a my żeśmy tylko
        im towarzyszyły w tej drodze "do domu" obecnością,myślą, modlitwą.
        Ale to właśnie ta miłość do mojego dziecka nie pozwala mi na
        pogodzenie się z tym co go spotkało, przez co przeszedł i co na nas
        jeszcze czeka. Tak bardzo chcę żeby był zdrowy!
        • adi1311 Re: tak sobie myślę 21.08.07, 10:06
          jesteś super mamą taką na piątke ,ale niestety na pewne rzeczy
          wpływu nie masz ,kochasz dziecko nad życie ,więc to normalne ze
          chcesz jak najlepiej dla swojego dziecka ,pozdrawiam
        • tabaluga0 Re: tak sobie myślę 21.08.07, 10:19
          ja tez sie nie moge pogodzić, i płaczę niestety, nic tym nie wskuram
          ale wtedy mi troszke lżej az do nastepnej depresji.
    • sadaga Re: tak sobie myślę 22.08.07, 12:27
      Moniczka trudno mi cokolwiek sensownego napisać... szkoda że w żaden
      sposób nie mogę Ci pomóc. Wcale Ci się nie dziwię że łapiesz doły. I
      że masz w sobie dużo żalu, poczucia niesprawiedliwości itp. Twojego
      synka dotknęły niestety powikłania związane z wcześniactwem. Bardzo
      mi przykro. To zupełnie zrozumiałe co czujesz. Myslę że warto byś
      udała się do psychologa, wyrzuciła z siebie cały ból i żal. Może to
      doda Ci nowych sił? Pozdrawiam Cię ciepło i życzę żeby było lepiej.
      Aga
      • monika774 Re: tak sobie myślę 22.08.07, 14:07
        wiecie że to wszystko jest takie dziwne,dwoje dzieci (moje ukochane
        bliźniaki),ta sama waga urodzeniowa,Kubuś przeszedł to wcześniejsze
        urodzenie jakby łagodniej,Mateuszek gorzej,patrzę na Kubusia i się
        cieszę że idzie do przodu,patrzę na Mateuszka i paraliżuje mnie
        strach o jego przyszłość,biegam jak "wariat" po lekarzach a oni
        mówią same złe diagnozy,albo że nie mogą mi nic powiedzieć.Mąż mówi
        abym już dała dziecku spokój,może ma rację.A ja ...szukam na upór
        dalej lekarza który powiedziałby że będzie dobrze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka