mimi0080
25.12.07, 22:17
W niedzielę Jasiek miał niepokojąco świszczący oddech...pojechałam z
nim do lekarza dyżurnego...stwierdził ciężkie zapalenie
płuc...objawy astmatyczne wręcz...załamałam się i odrazu pojechałam
do szpitala tam rtg płuc badanie...silna alergia...do dziś Jaś w
szpitalu i nie wiem czy wyjdzie do sylwestra...dziś rano było źle
bardzo męczył się przy oddychaniu...zwiększyli mu dawkę leków i jest
lepiej...
Z nami na sali leży chłopiec z podobnymi dolegliwościami co nasz
mały tylko, że nikt do niego nie przychodzi;-(jak ja płakałam nad
jego losem kiedy w Wigilię mamusia z tatusiem wpadli na chwilkę i
bardzo płaczącego duszącego dzieciaczka zostawili po
prostu...nosiłam go na rękach, ale długo tak nie mogłam, bo Jaś się
obudził...dziś przyjechali ochrzcili w szpitalu i pojechali balować
chyba , a on samiutki skazany na humor pielęgniarek...leży już chyba
6 dni i nie poprawia mu się, bo nikt go nie nosi, nie oklepuje
Dziewczyny czy coś takiego jest normą nawet jeśli mają trudną
sytuację on do pracy ona drugie dziecko w domu...co wy o tym
myślicie?
ja dziś mogę do Was napisać, bo mąż drugą noc spędza z Jasiem jestem
pod wielkim wrażeniem...kochany jest co nie?...mogę odespać zawaloną
noc...od jutra tylko ja będę nocować bo do pracy Mąż wraca...
mam nadzieję, że Jaś z tego wyjdzie męczy się bączek kochany...
Pozdrawiam Martucha