Dodaj do ulubionych

moja Hania.......jest już w domu :)

15.02.08, 22:09
Kochane mamy nasza córcia jest już w domku.Jestem bardzo
szczęśliwa.Mieliśmy dzisiaj kłopot.Hania w szpitalu piła z takiego
starodawnego smoczka których już dzisiaj nie ma.My kupiliśmy butelkę
z Aventu.Hania za żadne skarby nie chce z niej pić.Moja mama pracuje
w szpitalu i wieczorem załatwiła mi taką butelkę,z której Hania piła
w Poznaniu.Najadła się i teraz sobie śpi.Jakich butelek Wy
używałyście????
Obserwuj wątek
    • bijou82 Re: moja Hania.......jest już w domu :) 15.02.08, 22:15
      czesc to super wiadomosc.my przy wyjsciu ze szpitala dostalismy od
      pielegniarki 2 butelki i 4 takie smoczki "starodawnych".ale madzia
      pila z nich ok 4 dnipotem nuk anatomiczny 1,lateksowy. zycze
      powodzenia i zdrowka.pozdrawiam!!!
      • agusia79-dwa Re: moja Hania.......jest już w domu :) 15.02.08, 22:39
        Fantastyczna wiadomość. To rozumiem, że dziś czeka cię bezsenna noc
        (przynajmniej tak było w moim przypadku, bo z wrażeń nie mogłam
        zasnąć). Ja przy wyjściu poprosiłam o butelki i smoczki i mała się
        do nich przyzwyczaiła (te małe od gotowego mleka Bebilon Nenatal) a
        później kupiłam podobne butelki (canpol babies, smoczek silikonowy
        1.). Później jak kupiłam sterylizator aventu postanowiłam kupić też
        butelki aventu. Mała piła z nich przez miesiąc i nagle przestała.
        Musiałam wrócić do butelek canpol. I zostałam z butelkami aventu,
        które teraz służą mi tylko do tego żeby przewozić w nich odmierzone
        mleko dla małej, bo zajmują mniej miejsca niż puszka.
        Pozdrawiamy Hanię i jej mamę
        Marysia i Agnieszka
        • jolantusia1 Re: moja Hania.......jest już w domu :) 15.02.08, 22:49
          świetna wiadomośc, mam nadzieję że Hani wydzielina w nosie już nie przeszkadza.
          Ja jak agusia tez nie spałam całą noc tym bardziej że wypisali nas z zaskoczenia
          z wagą 1850g. Dostałam na oddziale 2 smoczki i 2 butelki od nenatalu. Ale w
          miarę szybko przestawiłam go na avent. Zresztą z butli pił tylko co 2-3
          karmienie, a po około miesiącu całkowicie odrzucił butlę, z piersi było mu
          lepiej. Cieszę się bardzo razem z wami. Pozdrawiam
    • ania.silenter Super! 15.02.08, 23:00
      A co do butelki - przyzwyczajaj ją do nowej butelki/smoczka. Po kilka minut
      codziennie aż "załapie". Jakich butelek używałam? To było tak dawno...Avent, dr
      Brown (antykolkowa), potem jakieś takie zupełnie zwykłe.
    • 100ania Re: moja Hania.......jest już w domu :) 16.02.08, 09:23
      na początku Avent, ale z łatwiejszym smoczkiem Canpol (podobny kształtem do Aventu, tylko bardziej miękki)
    • niuniadr Re: moja Hania.......jest już w domu :) 16.02.08, 10:39
      To wspaniale, że Hania jest już w domciu!!My początkowo używalismy
      smoczka ze szpitala(takiego maleńkiego dla wczesniaczków) bo Hubert
      nie chciał jeść z innego, ale po 3 dniach, powoli przyzwyczaił sie
      do Aventu i tak juz zostałosmile
      Dużo zdrówka dla niuni!
      Pozdrowionka
      Dorota i Hubercik
    • kasia284 Re: moja Hania.......jest już w domu :) 16.02.08, 10:43
      Cieszę się razem z Wami, mój Skarbuś jest w domku od 2 tygodni.
      Miałam dokładnie ten sam problem- kupiłam butelkę chicco z miękkim
      smoczkiem i je rewelacyjnie, niestety Avent dla wcześniaków mają
      moim zdaniem za twarde smoczki. Pozdrawiam
    • mariagajor Re: moja Hania.......jest już w domu :) 16.02.08, 11:14
      witaj bardzo sie ciesze,ze masz juz swoją kruszynke przy sobie,co do smoczka to
      mój filipek długo pił też z takiego smoczka jaki miał na Polnej z innego nie
      umiał dopiero po 3 miesiącach zmienilismy,pozdrawiam maria
      • andaba Re: moja Hania.......jest już w domu :) 16.02.08, 14:57
        Cieszę się smile

        Ja przewidujaco kupiłam taki smoczek jakim karmiłam małą w szpitalu - na szczęście był to canon baby silikonowy, łatwy do zdobycia.
    • anemon3 Pomocy!!! 16.02.08, 15:37
      Kochane mamy!Czy Wasze dzieci po przyjściu do domku też tak mało
      spały???Hania zasypia na 20 minut i już zaczyna się kręcić.W dodatku
      nie bardzo chce jeść co mnie najbardziej martwi.W szpitalu wypijała
      50 do 60 ml w domu pije po 30 i to z wielkim trudem.Denerwuje się i
      pluje.Jestem przerażona.W szpitalu pielęgniarka mówiła mi,żeby nie
      zmuszać jej jeśli już nie chce,ale ona je za mało!Co mam
      zrobić????????Pomóżcie proszę!!!
      • mariagajor Re: Pomocy!!! 16.02.08, 15:45
        kochana nie denerwuj sie tak dzidzius jest w nowych warunkach nowym otoczeniu
        moze musi sie tez przystosowac,a powiedz mi czym mała jest karmiona i jak spała
        w nocy?
        • anemon3 Re: Pomocy!!! 16.02.08, 18:06
          Kochana Mario!Hania karmiona jest Bebilonem Nenatal.Wnocy była
          niespokojna,podejrzewam,że się nie najadła.Teraz zato odsypia.Ale z
          jedzonkie nadal nie najlepiejWypija tylko po 30 ml i pluje.Martwię
          się,że spadnie z wagi.
          • mloda-ac :) super ze juz w domku! 16.02.08, 19:43
            pozdrawiamy i sciskamy! bardzo sie ciesze ze jestecie w domku!!
          • traganek Re: Pomocy!!! 16.02.08, 20:00
            Nie stresuj sięsmile
            Mała musi się przyzwyczaić. Też byłam załamana przez pierwsze dni
            jak synek nagle zmniejszył swą porcję jedzenia o połowę tego co
            zjadał w szpitalu. Mnie niepokoiło to, że przez pierwszy miesiąc non
            stop spał (aktywny był może przez niecałą godzinę dziennie). Po
            pierwszym miesiącu wszystko było już ok i zaczął jeść jak smok.
            Teraz ma 22 mce i waży 12 kg (a startował z 950 g).
            • cytrusowa Re: Pomocy!!! 16.02.08, 20:24
              przede wszystkim gratulacje ze jestescie juz w domku.

              co do smoczkow: moje male tez sie przyzwyczaily do takichs pecjalnych,
              szpitalnych i do tego malenkich buteleczek.

              mezowi udalo sie troche smoczkow dostac ze szpitala i tka przez jakis czas na
              tym jechalysmy.

              nie pamietam po jakim czasie ale pamietam ze robilam proby przejscia na inne
              butle i smoki - na NUKi.
              pare podejsc i w koncu zaskoczyly.

              powodzenia
              • gosiamama.oskara Re: Pomocy!!! 16.02.08, 20:47
                przede wszystkim gratulacje ze malutka Hania jest już w domku.Co do smoczków to
                ja równiez miałam ze szpitala w Poznaniu,a potem kupiłam buteleczki Canpol
                babies i one juz były ze smoczkami a malutki nie miał problemu z przystosowaniem
                a teraz jak wymieniałam smoczki to kupiłam firmy Nuk i tez jest ok.Co do
                jedzonka to mi tez mówili zeby nie zmuszac i ze mały je tyle ile powinien a
                potem jak pojechalismy do Poznania do poradni oceny i rozwoju to wyobraz sobie
                ze okazało sie ze malutki za mało przybiera,tylko u nas okazało sie pózniej ze
                ma złe mleczko po zmianie jest ok.A teraz malenstwo musi sie zaklimatyzowac w
                nowym otoczeniu,ja na poczatku mimo ze mam monitor oddechu sprawdzałam jak
                maluszek spi bo on akurat ładnie przesypiał nocki i na szczescie tak jest do
                teraz ale rano miewał kolki i wtedy marudził i popłakiwał.Zycze wam duzo radosci
                a małaj Hani duzo zdrówka.
                • andaba Re: Pomocy!!! 16.02.08, 20:59
                  Nie denerwuj się, może po prostu częściej ja karmisz niz w szpitalu, w szpitalu karmia co 3 godziny, a nie na żądanie.
                  Co do spania to nie poradzę, bo moja non stop spała, zreszta dalaej dużo spi.
                  Myslę, że po pierwsze musi się zaaklimatyzować, a po drugie to może być takie dziecko - nie każde potrzebuje dużo snu.
                  Wyluzuj, nie denerwuj się, będzie dobrze.
                  Spokojna matka = spokojne dziecko.
                  • mariagajor Re: Pomocy!!! 16.02.08, 21:14
                    witaj więc tak karm w miare regularnie co 3 godziny i sprawdzaj wage 1 raz w
                    tygodniu srednio powinna przybierac ok 250 gram,co do spania to mój filip od
                    urodzenia kiepsko śpi i nie ma w tym nic groźnego poprostu taki jego
                    charakterek,a jak minał dzisiejszy dzień?
                    • anemon3 moja Hania.......jest już w domu :) 16.02.08, 22:39
                      Dzień minął w miarę spokojnie.Popołudnie Hania spędziła na
                      odsypianiu nocki bo w nocy nie dała wogóle spać.Chyba z wrażenia.
                      Noi dzisiaj była pierwsza kąpiel,która się jej nie podobała chyba sad
                      Może jutro będzie lepiej.Kochane mamy jak często dajecie mleczko.W
                      Poznaniu karmiłam ją co 3 godziny.W Lesznie kazali mi co 2,5h po 60ml
                      ale wydaje mi się,że to za często bo ona nie jest głodna i nie
                      wypija wszystkiego.Doradźcie-zmienić jej godziny karmienia czy nie?
                      Przy okazji chciałam Wam serdecznie podziękować za życzenia zdrówka
                      dla Hani,pozdrowienia,ciepłe słowa i pamięć.To forum czyli Wy
                      jesteście dla mnie nieocenionym oparciem.
    • anemon3 Re: moja Hania.......jest już w domu :) 16.02.08, 23:05
      Mam jeszcze jedno pytanie bardziej praktyczne.Czy wy gotowałyście
      butelkę po każdym karmieniu czy wystarczy tylko zalać ją wrzątkiem?
      Z góry dziękuję za odpowiedź.Przesyłam gorące buziaki!
      Ps.Moja Niunia śpi słodko smile
      • agusia79-dwa Re: moja Hania.......jest już w domu :) 17.02.08, 00:08
        jeśli chodzi o wygotowywanie butelek,to ja początkowo je gotowałam
        przez 5 minut, ale nie podobało mi się to, że zostawał na nich
        kamień z wody.Kupiłam sterylizator do mikrofalówki- na sześć butelek
        i używam go do dziś- mała ma 9 miesięcy.
        Pozdrawiam Agnieszka
        • mariagajor Re: moja Hania.......jest już w domu :) 17.02.08, 00:15
          czesc kochana więc ja nie gotowałam butelek,tylko wyparzałam gorącą wodą,a jeśli
          chodzi o karmienie to ja bym obstawała przy 60ml co 3 godziny mi tak
          kazano,czekam na info jak minęła noc pozdrawiam mariagajor
    • madzieks2 Re: moja Hania.......jest już w domu :) 17.02.08, 12:50
      Witam,
      sledze wasza historie od poczatu, gratuluje zejestescie juz w domu!!!
      ja mam w domu 2 wczesniaczki (jeden obecnie 12 lat drugi 1rok i 2
      mc) i kazdego jeden butelkowy drugi cyckowy karmilam na zadanie.
      czasem to bylo co 2 godziny czasem co 4 zalezalo od dnia i dzieckasmile,
      butelki gotowalam lub sterylizatorsmile
    • anemon3 Re: moja Hania.......jest już w domu :) 17.02.08, 13:12
      Noc była dość spokojna.Hania nawet ładnie jadła.Karmię ją jednak co
      trzy godziny po 60ml.Nie zjada wszystkiego,zostawia jakieś 10-
      15ml,ale jest spokojna więc może poprostu tyle jej wystarcza.Rano
      męczyła ją kolka,ale teraz śpi spokojnie więc mogę do Was napisać.
      Pozdrawiam serdecznie i życzę pięknej niedzieli.
      • tteresa21 Re: moja Hania.......jest już w domu :) 17.02.08, 20:17
        Bardzo się cieszę, że Hania jestjuż w domku i myślę że skoro jest spokojna to
        się przyzwyczaiła do nowych warunków. A z jedzonkiem wiadomo raz maluszek zje
        więcej, raz mniej. Grunt, żeby przybierała na wadze.Serdecznie pozdrawiam i
        życzę tylko radosnych chwil bo nie ma jak w domu!
    • anemon3 Re: moja Hania.......jest już w domu :) 17.02.08, 21:26
      Hania miała o 20 taką kolkę,że krzyczała w niebogłosy.Była cała
      czerwona,prężyła się,a później uspakajała się na chwilkę kiedy tylko
      puściła bączka.Wystraszyłam się okropnie bo nie wiedziałam już co
      robić.Zadzwoniłam wkońcu do Poznania i na szczęście dyżur miała pani
      doktor,która prowadziła Hanię od początku.Powiedziała żebym
      spróbowała zmienić mleko z Bebilon nenatal na Bebilon1.Teraz na
      szczęście zasnęła.Spróbuję.Czy któraś z Was podawała swojemu
      Maluszkowi Bebilon Nenatal,a jeśli tak to do jakiej wagi?
      • agusia79-dwa Re: moja Hania.......jest już w domu :) 17.02.08, 23:00
        Mojej małej lekarz zmienił Bebilon Nenatal gdy osiągnęła wagę 3000g
        na Nutramigen (nie chciała go pić), później było Bebilon
        Pepti,potem Bebilon Pepti + Bebilon AR. Chcieliśmy przejść na zwykły
        Bebilon1 ale nie dało rady, bo mała po nim miała zatwardzenia.
        Pozdrawiam Agnieszka
      • mariagajor Re: moja Hania.......jest już w domu :) 18.02.08, 15:01
        witaj przy pierwszym synku było również zalecenie bebilonu,ale mały wymiotował i
        miał takie kolki,ze nie dawaliśmy już rady i wtedy pediatra rodzinny polecił nam
        bysmy spróbowali dawac bebiko1 tak tez zrobiłam po 2 karmieniach mały był
        zupełnie inny,spał spokojniej nie męczyły go kolki,porozmawiaj z położna lub
        pediatrą nie jest prosto dopasowac mleko do dziecka,ale próbuj kochana,pozdrawiam
        • mariagajor Re: moja Hania.......jest już w domu :) 18.02.08, 15:02
          A jesli chodzi o filipka to jak wychodził z polnej dostawał juz bebiko wazył
          2020gram
    • anemon3 Re: moja Hania.......jest już w domu :) 18.02.08, 20:49
      Kochane mamy!Hania przespała dzisiaj całe popołudnie.Dzisiaj dwa
      razy podałam jej Bebilon1 i nie ma po nim kolek.
      Mam kolejne zmartwienie.Zauważyłam,że córcia nie lubi leżeć na lewym
      boczku.Może jest to wina tego,że w inkubatorze leżała cały czas na
      prawym boczku.Główkę też zawsze odwraca na prawą stonę.Dzisiaj
      próbowałam ją położyć na lewym,ale bardzo się denerwowała,płakała i
      próbowała się przełożyć.Czy Wasze maluszki też tak miały?Kłaść ją na
      siłę?Doradźcie proszę.
      • traganek Re: moja Hania.......jest już w domu :) 18.02.08, 21:49
        Ja bym jej na razie dała spokój, niech śpi jak chce. To jej pierwsze
        chwile w nowym otoczeniu. Macie już wyznaczonym termin spotkania z
        rehabilitantem? Niech on oceni i doradzi jak kłaść malutką.
      • mama-cudownego-misia Re: moja Hania.......jest już w domu :) 19.02.08, 11:59
        Myśmy też tak mieli. Skończyło się na lekko spłaszczonej główce,
        która się już prawie wyprostowała, ale kręcz wracał kilkakrotnie.

        Na siłę nie ma co jej kłaść, bo stres pogarsza odporność i źle
        wpływa na rozwój, a poza tym będzie mieć problemy z zaśnięciem,
        będzie się źle czuła w łóżeczku i wytworzy jeszcze gorsze nawyki.
        Łóżeczko to ma być azyl.
        Żeby jednak nie wytworzył jej się kręcz karku i krzywa główka (to
        niestety częsta przypadłość wcześniaczków trzymanych na
        respiratorze), musicie wszystko robić "sposobem".
        Nam neurolog kazał tak przemeblowac pokój, żeby podchodzić do
        łóżeczka raz z jednej, raz z drugiej strony. Tak samo na ręce, na
        kolana, na ramię trzeba ją brać zawsze z główką naprzemian, raz
        zwróconą w lewą stronę, raz w prawą.
        Ewentualne zabawki (karuzela, baloniki - nie wiem, czy ona to
        toleruje, naszemu Misiowi pomagało zasnąc, jak miała na czym wzrok
        zawiesić) powinny być zawieszone od tej strony, w którą niechętnie
        patrzy (i nigdy za główą!). Jak już zacznie obracac głowę za głosem,
        trzeba ją wołać z tej strony, w którą nie chce obracac główki. Jeśli
        się wszystko unormuje, trzeba ją stymulować do obracania główki
        naprzemiennie, raz w jedną, raz w drugą stronę.
        Jeśli mimo wszystko kręcz karku czy spłaszczenie główki będą się
        nasilać, rehabilitant albo neurolog podpowiedzą Wam, jak z małą
        ćwiczyć. Mogą też kazać kłaść ją częściej na tym boku, albo podnieść
        z jednej strony nogi łóżeczka, co w momencie dużego nasilenia kręczu
        (i tylko wtedy jest wskazane) ładnie zmusza dziecko do obracania
        główki.

        Nie czekałabym za długo z taką łagodną interwencją. Jak już sobie
        wyrobi nawyk, to się go będzie trzymała...
        • traganek Re: moja Hania.......jest już w domu :) 19.02.08, 12:15
          Kręczu karku (szyi) nie nabywa się przez ułożenie...
          (www.neurochirurgia.edu.pl/index.php?
          parametr=artykuly_artykul&id_wew=51)
          tak samo jak asymetrii. Ułożenie jest wynikiem powyższych schorowań.
          Ja długo walczyłam z układaniem synka w łóżeczku. Niewiele
          zdziałałam. Miał swoją ulubioną prawą stronę i koniec. Ja go
          przekładałam a po paru sekundach on się przekręcał. Efektem była
          spłaszczona prawa strona głowy. Dopiero ćwiczenia vojtą przyniosły
          efekty i asymetria zaczęła zanikać. Dlatego najważniejsza jest
          rehabilitacja. A im szybciej rozpoczęta tym większe efekty.
          • mama-cudownego-misia Re: moja Hania.......jest już w domu :) 19.02.08, 13:25
            taaak... A jak przypadkiem ma ROP albo jeszcze nieunerwioną
            siatkówkę, i jej ciśnienie przy ćwiczeniach vojtą podskoczy, to
            będzie ekstra efekt. O tym, czy w ogóle wolno rehabilitować, a w
            szczególności vojtą, musi współdecydować okulista. U nas na przykład
            zabronił vojtą (rehabilitantka nas do niego wysłała po pozwolenie),
            mimo, że retinopatii nie było, i kazał znaleźć łagodniejsze metody.

            I oczywiście, kręczu karku nie nabywa się przez ułożenie, a ułożenie
            jest jego objawem, ale potrafi go wzmocnić przez nawyk, tak samo,
            jak nawykowe układanie główki w jedną stronę może powodować jej
            spłaszczenie. Najprosze metody polecane mi przez neurologa,
            neonatologa i rehabilitanta, gdy problem nie był nasilony, to
            właśnie odpowiednie umeblowanie przestrzeni wokół dziecka,
            naprzemienne pozycje przy karmieniu i noszeniu, i
            ewentualnie "krzywy" materacyk. U nas się sprawdziło świetnie, i
            pozwoliło waściwie uniknąć rehabilitacji (raptem dwa razy
            rehabilitowaliśmy przez tydzień).
            • traganek Re: moja Hania.......jest już w domu :) 19.02.08, 18:02
              Mamo misia naucz się proszę czytać posty zanim na nie odpowiesz.
              Napisałam tylko, że ja ćwiczyłam moje dziecko vojtą. Nigdzie nie
              napisałam, że jest to jedyna metoda. Rozumiesz? To lekarz od
              rehabilitacji lub rehabilitant decyduje o doborze metody a nie
              koleżanka z forum.

              Poza tym moje dziecko miało ROP, miało nadciśnienie płucne (a raczej
              ma nadal), było wykończone 10 miesięcznym pobytem w szpitalu a
              jednak metoda vojty przyniosła tylko same korzyści...
              • mama-cudownego-misia Re: moja Hania.......jest już w domu :) 19.02.08, 18:39
                Oj, coś Ci znowu nerwy puszczają. Wyluzuj.
                Naprawdę nikt tu nie podważa Twoich forumowych mądrości, po prostu
                mając podobne doświadczenia jak Anemon chciałam się z nią podzielić
                sposobami, które u nas się sprawdziły i uchroniły nas przed dłuższą
                rehabilitacją. Możesz się nie zgadzać, ale zejdź ze mnie, proszę.

                A vojta...No cóż, rzadko się o tym mówi, ale pojawiają się
                doniesienia, że stosowanie jej u wczesniaków, których oczy się
                jeszcze nie unaczyniły może "wspomagać" odklejanie siatkówki.
                Dlatego o doborze metody nie powinien decydować rehabilitant
                (wybierze tą, którą praktykuje, szczególnie jeśli my wybraliśmy
                rehabilitanta prywatnego - inaczej mu klient ucieknie do innego), a
                neurolog wraz z okulistą.

                • traganek Re: moja Hania.......jest już w domu :) 19.02.08, 18:48
                  Mamo misia nie bardzo wiem na czyje posty odpowiadasz. Bo chyba nie
                  na moje. Przynajmniej nie znajduję żadnych odniesień.
                  Czy rzeczywiście Twoje dziecko miało problemy z kręczem szyi a może
                  uważasz, że dziecko Anemona je ma skoro o nich piszesz. Bo to
                  głównie napisałaś we wcześniejszym wątku. Jestem na tym forum od
                  dwóch lat i do tej pory służyło ono głównie pomocy poprzez dzielenie
                  się wiedzą. Ale Ty najwyraźniej wolisz straszyć osoby zadające
                  pytania...Skoro tak dobrze wiesz czym jest kręcz szyi to po co o tym
                  piszesz w tym wątku. Albo to co piszesz o metodzie vojty...Żałosne.
                  Naprawdę świat nie kręci się tylko wokół Twojego cudownego misia
                  (albo cudownej misi bo już sama nie wiem jaka jest płeć Twojego
                  dziecka) i są dzieci, które wymagają ćwiczeń metodą vojty gdyż w
                  innym wypadku nigdy by nie chodziły.
                  Wolę skończyć ten temat bo dyskusja z Tobą (jak już się nie raz
                  okazało) jest bezowocna.
                  • mama-cudownego-misia Re: moja Hania.......jest już w domu :) 19.02.08, 18:53
                    No to pa! Mam nadzieję, że ulżyło smile
      • mamawcze-sniaczka Re: moja Hania.......jest już w domu :) 19.02.08, 19:18
        bardzo ciebie przepraszam ze nie uwaznie czytam forum(gapa ze mnie)
        wydaje mi sie ze masz podobna sytuacje do mojej znaczy sie do
        naszych poczatków w domucóreczka wróciła do nas kiedy miała 2 mc
        równiótko i wazyła 2020 bardzo zle znosiła zmiane otoczeniazle spała
        płakała miała kolki pomgł nam bebilon niskolaktozowy i kreon który
        pomagał małej trawic mleczko dodtego espumiasn na baczki ,po
        miesiacu było dobrze karmiłam ja najpiewr co 2 godz po 60 ml ale
        zostawiała podobnie jak twoja potemsama sie przestawiła na 3
        godzinne przerwy rechabilituja ja bobath wczesniej vojta ale
        strasznie sie darła wiec musiałam cosz tym zrobic i teraz inna
        metoda chetnie odpowiem na pytania pozdrawiam
      • mama-cudownego-misia Re: moja Hania.......jest już w domu :) 19.02.08, 21:10
        Anemonie, na forum eksperckim przypadkiem pojawiła się odpowiedź na
        pytanie mamy mającej ten sam problem, co Ty:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=1017&w=75460221&v=2&s=0
        Koniecznie przeczytaj książkę Zawitkowskiego, jest naprawdę fajna i
        sporo w niej rad usprawniających malucha.
    • anemon3 Re: moja Hania.......jest już w domu :) 20.02.08, 18:33
      Dzisiejsza noc minęła nam bardzo spokojnie, jeśli nie liczyć
      wieczora.O 21 Hania miała taką kolkę,że trudno ją było uspokoić,ale
      jakoś zasnęła.O 24 dałam jej jedzonko i spała do 3.30.Zjadła,
      pomarudziła i poszła spać.Wstała o 7 rano.Pozwoliła się dzisiaj
      mamie i tacie wyspaćsmile
      Dzień też przespała.Jesteśmy w trakcie zmieniania jej mleczka i po
      Bebilonie1 jest znacznie spokojniejsza.
      Mam pytanie:Kiedy trzymam Małą na ramieniu w pionie żeby jej się
      odbiło podnosi ona bardzo wysoko główkę.Czy to normalne?Wogóle jak
      powinnam obserwować jej rozwój?Powinnam traktować ją jako
      dwumiesięczne niemowlę czy noworotka?I jeszcze jedno.Czasem Hania
      bardzo wytrzeszcza oczka.Czy to normalne?Wasze Maluszki też tak
      robiły?Pozdrawiam.
      Ps.Sedecznie dziękuję za wszystkie porady dotyczące preferowania
      przez córcię prawej strony.Napewno się przydadzą!
      • mama-cudownego-misia Re: moja Hania.......jest już w domu :) 20.02.08, 18:58
        Ja się trzymam wieku korygowanego, jeśli chodzi o pielęgnację i
        oczekiwania rozwojowe. Z dietą z czasem trochę dogoniłam wiek
        metrykalny (z konieczności, mało je, więc musi dostawać bardziej
        treściwe).
        Wytrzeszcze my też przerabialiśmy. Okulista i neurolog informację o
        tym zignorowali, więc to chyba nic groźnego.
        Za to główkę koniecznie w miarę szybko pokaż neurologowi. Ani u
        mojej małej, ani u innych mam wcześniaków z oddziału patologii
        takiego zachowania nie było. Nie chcę krakać, bo znowu mnie jakiś
        targanek wytarga, ale to może być wzmożone napięcie mięśniowe. Na
        szczęście to się da wyćwiczyć (tylko im wcześniej, tym mniej
        przeszkadza w dalszym rozwoju).
        • mariagajor Re: moja Hania.......jest już w domu :) 20.02.08, 20:07
          witaj jesli chodzi o rozwój to traktuj mała wiekiem korygowanym i nie porównuj z
          rówieśnikami,natomiast jesli chodzi o główkę to mój filip tez uparł się na 1
          strone,bylismy u lekarzy,bo miał spłaszczoną główke rehabilitowaliśmy,a on i tak
          swoje robił,dopiero jak nauczył sie przekręcać to zmieniał pozycje,głowka sie
          uformowała,wytrzeszcz oczu też przerabialiśmy,ale to raczej nic groźnaego jak
          stwierdził lekarz,a jesli chodzi o napięcie mięśniowe to pamiętaj jesli mała nie
          będzie chciała ćwiczyć to nie zmuszaj jej bo moze to przynieść odwrotny skutek
          jak to stwierdził nasz neurolog pozdrawiam
          • traganek Mariagajor 21.02.08, 08:34
            jesli chodzi o napięcie mięśniowe to pamiętaj jesli mała ni
            > e
            > będzie chciała ćwiczyć to nie zmuszaj jej bo moze to przynieść
            odwrotny skutek
            > jak to stwierdził nasz neurolog

            Tak małe dziecko nie może samo decydować czy chce ćwiczyć czy nie!
            Jeśli jest takie wskazanie to należy ćwiczyć z dzieckiem nawet jeśli
            się buntuje!! Neurolog, który mówi takie rzeczy albo się nie zna
            albo miał co innego na myśli a Ty błędnie go cytujesz. Z resztą z
            praktyki wiem, że dyplomowany rehabilitant potrafi lepiej ocenić
            dziecko niż niejeden neurolog.
            Anemon koniecznie poszukajcie dobrego rehabilitanta i niech on
            obejrzy jak najszybciej małą. Im szybciej podjęta rehabilitacja tym
            lepiej. Nawet jeśli to miałaby być tylko pielęgnacja.
            • mariagajor Re: Mariagajor 21.02.08, 10:49
              Nie zgadzam się z Tobą nasz mały na rehabilitacji nie chciał ćwiczyć prężył się
              i wyginał,przeraźliwie krzyczał do tego,dostawał wręcz furii,zmieniliśmy
              rehabilitanta 2 razy bo myśleliśmyże to jego wina i okazał się,że po tych
              ćwiczeniach na siłe miał jeszcze większe napięcie mięśni jak tylko ktoś chciał
              go dotykać sotawał furii i prężył się strasznie,dlatego lekarze kazali nie
              zmuszać go mariagajor
            • mama-cudownego-misia Re: Mariagajor 21.02.08, 10:50
              A ja jeszcze dodam od siebie, że jakiego by nie miał pecha targanek
              przy doborze swoich neurologów, własciwa ścieżka diagnostyczna to
              najpierw neurolog, a potem rehabilitant. Od stawiania diagnozy i
              oceniania dziecka jest lekarz, on też doradzi, do którego
              rehabilitanta się udać i jaką metodą ćwiczyć. Rolą rehabilitanta
              jest nauczyć rodziców, jak ćwiczyć z dzieckiem, i kontrolować, czy
              ćwiczenia są poprawnie wykonywane i czy przynoszą efekt (co nie
              zwalnia od regularnych wizyt u neurologa).

              Metody wywołujące u dziecka płacz i nerwy (głównie vojta) są
              przeciwskazane np. przy podejrzeniu padaczki, a małe wczesniaki,
              którym jeszcze grozi odklejanie siatkówki, dyplomowani rehabilitanci
              sami wysyłają najpierw po pozwolenie do okulisty. Na szczęście sa
              też inne, łagodniejsze metody (w zależności od rodzaju problemów i
              wieku dziecka NT Bobath, terapia SI, etc.), i chyba od nich warto
              zacząć, jeśli oczywiście neurolog tak zadecyduje.

              I raz jeszcze - im wcześniej zaczniecie, tym lepiej dla malucha, ale
              pamietaj, że problemy z nbapięciem ma prawie każdy wcześniak, i to
              się bardzo łądnie da wycwiczyć.
            • mariagajor Re: Mariagajor 21.02.08, 10:51
              ale każde dziecko jest inne,mama Hani powinna skorzystac z porady neurologa oraz
              rehabilitanta masz racje
              • traganek Re: Mariagajor 21.02.08, 14:18
                W wielu szpitalach ćwiczy się wcześniaki metodą vojty od osiągnięcia
                1 kg. Z resztą na forum było i nadal jest dużo rodziców takich
                wcześniaków. Wychodziły one ze szpitala z wyrównanym napięciem i
                zaleceniem jedynie kontroli. To tak apropos jakiś dziwnych
                zastrzeżeń do tej metody...
                • mama-cudownego-misia Re: Mariagajor 21.02.08, 17:29
                  Targanku, zrozum, nikt nie stara się Cię atakować, jednak to, że
                  Twoje dziecko było rehabilitowane vojtą, czy też że miało ROP, nie
                  czyni Cię ekspertem w tej dziedzinie. Ja zresztą też nim nie jestem,
                  jednak faktem jest, że polecona nam dyplomowana rehabilitantka
                  vojty, polecana zresztą na stronce towarzystwa, do której się
                  udaliśmy, poprosiła nas o zapytanie okulisty, czy w tym wypadku
                  można dziecko ćwiczyć vojtą. Uczciwa kobita, dbająca o dobro dziecka
                  bardziej, niż o swój zarobek. Udaliśmy się do okulisty (znowu, z
                  racji "chodów" udało nam się załatwić okulistkę, która napisała
                  pierwszy w Polsce doktorat o retinopatii wcześniaczej, i jest
                  najlepszym operatorem w regionie), a ten dowiedziawszy się, że
                  dziecko płakało na "sesji próbnej", odradził rehabilitację vojtą i
                  kazał znaleźć fizykoterapeutę stosującego "łagodniejsze" metody.
                  Poszlismy do innego, tym razem wykładowcy z Akademii Medycznej (też
                  górna półka), a ten pierwsze, o co zapytał, to stan oczek i
                  pozwolenie okulisty. Coś więc jest na rzeczy. Nie uważasz, że inni
                  rodzice mają prawo o tym wiedzieć, a ja mam prawo się podzielić
                  swoim doświadczeniem?
                  Z kolei jeśli chodzi o padaczkę, to jest ona bezwzględnym
                  przeciwskazaniem do rehabilitacji, jeśli dziecko się denerwuje.
                  Przecież to można sprawdzić w piśmiennictwie...
                  Tyle, jeśli chodzi o te "dziwne zarzuty" - z faktami się nie
                  dyskutuje.

                  Każda metoda ma swoje wady i zalety - vojta podobno świetnie się
                  sprawdza przy porażeniach mózgowych, gdy bobath nie przynosi
                  efektów. Podobno są też dzieci, które ją dobrze tolerują, i nie
                  płaczą, albo prawie nie płaczą. Ale zawsze metoda powinna być
                  dobierana przez specjalistę, nie na zasadzie, "a bo anonimowy
                  targanek czy równie anonimowa mama-cudownego-misia napisały na
                  forum...". Nie ma się o co kłócić.
                  • tolka11 Re: Mariagajor 21.02.08, 18:11
                    Od wielu lat pracuję z dziecmi niepełnosprawnymi i sama jestem mamą
                    takiego dziecka.
                    Doświadczenia mam dwustronne: jako mama i jako nauczyciel
                    przedmiotów, a także oligo i tyflopedagog. Na codzień współpracuję z
                    neurologami i rehabilitantami. I muszę przyznać, że sami neurolodzy
                    otwarcie przyznają, że oni oceniają ogólny stan dziecka, natomiast
                    rehabilitant wychwytuje szczegóły, często przez lekarza niezauwazone.
                    Co do Vojty, NDT Bobath czy SI [to ostatnie dla troszkę większych
                    dzieci, gdzie już widać deficyty rozwojowe] wszystko zalezy od
                    dziecka. Miłosz jest dzieckiem z ROPV i był rehabilitowany Vojtą bez
                    efektu. Bobath postawił go na nogi w 4 m-ce.
                    Powodzenia.
    • anemon3 Re: moja Hania.......jest już w domu :) 23.02.08, 22:22
      Hania miała chyba dzisiaj zły dzień.Prawie wogóle nie spała tylko
      przez cały czas płakała.Uspakajała się na chwilkę kiedy braliśmy ją
      na ręce.Może się czegoś wystraszyła bo zauważyłam,że zaczyna płakać
      przez sen...Teraz naszczęście zasnęła,ale boję się nocy.To straszne
      uczucie patrzeć jak Niunia płacze i nie wiedzieć
      dlaczego.Przewinięta, nakarmiona, utulona.......krzyczy w niebogłosy!
      Wasze Skarby też tak miały?
      • mariagajor Re: moja Hania.......jest już w domu :) 23.02.08, 22:42
        witaj więc mój filipek od urodzenia jest tzw oryczanym dzieckiem jak mu sie cos
        nie podoba to płacz,w nocy tak samo ma już 12 miesięcy(9 korygowane)a budzi mi
        się średnio ok 12 razy,taka jego natura jak stwierdził lekarz,ale ty dla
        pewnosci powinnas sprawdzic czy nie ma jakiejs przyczyny tj kolka,przepuklina
        itp ona jest maleńka jeszcze porozmawiaj z pediatrą,może to kwestia mleka?pozdrawiam
      • mama-cudownego-misia Re: moja Hania.......jest już w domu :) 25.02.08, 11:01
        Myśmy też to przerabiali niestety sad. CZasem to była kolka, a
        czasem zwykły nadmiar wrażeń, których taka mała główka nie potrafiła
        jeszcze pomieścić. Troche pomogło przeniesienie kąpieli z wieczora
        na rano, i właśnie unikanie wieczorkiem jakiejkolwiek stymulacji
        (światło, kolory, dźwięki, śpiewanie). Pamiętam, że po głupim
        spacerze do lasku, na którym się strasznie podekscytowała drzewami i
        pokazywanymi gałązkami, nie mogła zasnąć przez 3 dni (w końcu padała
        ze zmęczenia)... Na szczęscie ta nadwrazliwość mija w miare
        dojrzewania.
    • anemon3 Re: moja Hania.......jest już w domu :) 25.02.08, 21:43
      Kochane!Byliśmy dzisiaj z Hanią w poradni kontroli rozwoju.Pani
      doktor nie ma żadnych zastrzeżeń do córci-rozwój prawidłowy.Był
      również dzisiaj okulista-oczka zdrowe,ostatnia kontrola za
      miesiąc.Jestem już trochę spokojniejsza...
      • mama-cudownego-misia Re: moja Hania.......jest już w domu :) 25.02.08, 21:58
        Wiesz, te oczka to najważniejsze. Najbardziej się przy Małgosi bałam
        nie ewentualnych porażeń, bo wiedziałam, ze to się da rehabilitować,
        tylko retinopatii. Moja kuzynka po 27 latach walki z odklejającą się
        siatkówką niestety oślepła.
        W kazdym razie gratulacje smile)
    • makarcia Re: moja Hania.......jest już w domu :) 26.02.08, 21:02
      Fajnie mi sie dzisiaj pisze bo 10 miesiecy temu wyszlismy ze
      szpitala (po 2m) z nasza 1970g córeczka. Pielegniarki daly nam
      smoczki dla wczesniakow, uzywane w szpitalu (dla mnie to byly zwykle
      gumowe smoczki). Melka miala po nich gigantyczne wzdecia, jadla malo
      co pol godziny i ciagle plakala. Po kilku dniach mielismy juz chyba
      z 10 butelek antykolkowych i uzywalismy planteksu itp, ale ulge
      przyniosly butelki dr brown's.
      Melka spala dobrze tylko w swoim łózeczku, sama w pokojusad i na nic
      kosze i kolyski wiklinowe obok naszego lózka w sypialni. Teraz to
      doceniamy. Mala spi po jedzonku ok 19 do 7 rano. jest cudowna. Sama
      wszystko sobie ustala. My poddalismy sie jej zupelnie. Jest naszym
      najwielszym skarbem i osiagnieciem.
    • anemon3 Re: moja Hania.......jest już w domu :) 23.03.08, 01:11
      Drogie mamy!Dawno się nie odzywałam,ale to dlatego,że ostatnie dwa
      tygodnie spędziłyśmy z Hanią w szpitalu z powodu biegunki.Za
      pierwszym razem wyszłyśmy po tygodniu,ale niestety po dwóch dniach
      wróciłyśmy spowrotem.Powodem nie były na szczęście ani rotawirusy
      (czego się strasznie bałam) ani bakteria.Okazało się,że to przez
      mleczko.Hania piła Bebilon Pepti.Teraz pani doktor zleciła nam
      Nutrimigen i już jest dobrze. Tylko Niuni nie bardzo smakuje i mało
      je co mnie martwi.Zamiast 60ml wypija po 40ml...ale może potrzebuje
      poprostu czasu żeby się przyzwyczaić.Chciałam się jeszcze
      pochwalić,że Hania waży 3kg i wczoraj poraz pierwszy się do mnie
      uśmiechnęła świadomie.Pozatym słucha jak się do niej mówi i podnosi
      główkę leżąc na brzuszku.Strasznie kocham to moje maleństwo....
      Chciałam przy okazji złożyć Wam najserdeczniejsze życzenia
      świąteczne.Błogosławieństwa Bożego i spokoju serca....
      • mloda-ac Re: moja Hania.......jest już w domu :) 23.03.08, 20:18
        Wszystkiego naj! dla ciebie i hani smilesmilesmile
    • anemon3 Re: moja Hania.......jest już w domu :) 24.03.08, 22:56
      Drogie mamy!
      Mam pytanie:czy ktoś Was kierował do neurologa?Byliśmy z Hanią w
      lutym na kontroli rozwoju.Pani doktor powiedziała że Mała jest fajna
      i dogoni.Nie wspomniała natomiast o wizycie u neurologa i
      rehabilitacji.Nie wiem czy dlatego,że nie widziała potrzeby czy
      poprostu nie ma obowiązku o tym mówić.Jak to było u Was?
      • jolantusia1 Re: moja Hania.......jest już w domu :) 25.03.08, 01:46
        przy wypisie powiedziano nam abysmy jak najszybciej zarejestrowali do neurologa
        a skierowanie dostalismy od lekarza pierwszego kontaktu
    • traganek Re: moja Hania.......jest już w domu :) 25.03.08, 07:10
      My mieliśmy zalecenia kontroly neurologicznej na wypisie. Wg mojej
      neurolog każdy wcześniak powinien być pod kontrolą co najmniej do 1
      roku życia
    • anemon3 Re: moja Hania.......jest już w domu :) 23.04.08, 09:37
      Kochane Mamy!Mimo,że dawno nie pisałam każdego dnia zaglądam na
      forum,śledzę postępy Waszych dzieci i trzymam kciuki za
      nowonarodzone maleństwa.
      Moja Haneczka ma się dobrze.Waży 3800 i zwalczyła samodzielnie
      anemie.Pozatym pięknie już się uśmiecha, wodzi wzrokiem za zabawkami
      i rozmawia z nami bez przerwy.Podciągana za rączki do siadu trzyma
      główkę.Ze względu na wzmożone napięcie mięśniowe rehabilitujeny
      Haneczkę.Mimo,że początki życia naszej córuni były dramatyczne to
      teraz patrzymy w przysłość z nadzieją, że nasze słoneczko bedzie
      zdrowe.Pozdrawiam serdecznie.
      • mama-cudownego-misia Re: moja Hania.......jest już w domu :) 23.04.08, 10:52
        smile))
        Lubię happy endy.
        Dużo zdrówka dla dzielnej małej kobitki!
      • mariagajor Re: moja Hania.......jest już w domu :) 23.04.08, 11:51
        Witaj kochana!Czyż ja nie mówiłam ze bedzie dobrze?Z tego co piszesz to maluda
        ładnie przybiera na wadze i dobrze się rozwija,życzę Wam wiele zdrówka i radości...
    • anemon3 Re: moja Hania..... 09.06.08, 22:48
      Drogie Mamy!
      Dawno się nie odzywałam,ale codziennie zaglądam na forum.Śledzę
      postępy Waszych dzieciaczków i trzymam kciuki za nowe "Wcześniaczki".
      Chciałam się pochwalić,że Haneczka waży już nieco ponad 5 kg.Śpiewa
      od samego rana i śmieje się bez przerwy.Jest bardzo pogodnym i
      ciekawym świata dzieciątkiem.Wszystkie badania i kontrole przechodzi
      bez zarzutu.Piszę bo wiem,że na forum jest wiele Mam, które bardzo
      boją się o zdrowie i przyszłość swoich dzieciaczków.Ja też przez to
      przeszłam.Początki Haneczki na tym świecie nie były łatwe,ale
      udowodniła jak bardzo jest silna!Dzisiaj wierzę,że wyrośnie na
      zdrową piękną i mądrą dziewczynkę mimo,że pół roku temu byłam
      przerażoną, zagubioną i bardzo nieszczęśliwą mamą maleńkiej istotki,
      której ciałko było wielkość dłoni mojego męża...to staszne
      wspomnienia,które czasem mimo woli wracają...i z którymi nadal
      trudno mi się uporać...Czy Wy też tak macie?Czasem kiedy patrzę na
      moją córaczkę nie mogę opanować łez,ciągle mam przed oczami jej
      widok...Tysiące rurek,aparatura,i jej maleńkie rączki...takie
      sine...trudno mi o tym zapomnieć.Wydaje mi się nawet,że teraz kiedy
      jestem spokojna o nią jest mi trudno się z tym uporać...Przecież
      powinnam się cieszyć,i nie wracać do tych chwil..trudno to
      wyjaśnić.Przepraszam miałam zamiar się chwalić,a nie żalić.Pewnie
      musi upłynąć jeszcze trochę czasu...Jedno wiem napewno, prawdą jest
      to co przez całe życie mówiła mi moja mama:Człowiek jak musi to jest
      ze stali...wszystko zniesie.Pozdrawiam Was serdecznie,szczególnie te
      mamy,które od pierwszych chwil mi towarzyszyły i pomagały.Już kiedyś
      o tym pisałam,ale nie zaszodzi jeszcze razbig_grinzięki Wam było i jest mi
      naprawdę łatwiej!To forum to najlepsza rzecz jaka mi się trafiła po
      narodzinach Haneczki!!!Dziękuję.
      • mama-cudownego-misia Re: moja Hania..... 10.06.08, 04:16
        Witaj smile))
        My właśnie mamy skok rozwojowy, bo młoda wstaje na nogi i jednocześnie ząbkuje.
        Pobudzona jest i właśnie o 2.50 oznajmiła między jednym rechotem a drugim, że
        "kajakajaka", co w wolnym tłumaczeniu oznacza "wstajemy, wapniaki, szkoda dnia!"
        smile. Mąż zdrajca oczywiście tylko bełkocze o domu dziecka i się przewraca na
        drugi bok.

        Mi się robi smutno, jak widzę te blizny po wkłuciach na jej stópkach, łydkach,
        kolankach, łapkach. Albo krzywy łepek, leciutką asymetrię twarzy i tą bliznę na
        nosku. To już zostanie na zawsze, dla niej będzie jakąś tam skazą na urodzie, a
        dla mnie wspomnieniem koszmaru, kiedy ją kłuli, ona płakała, a ja nie mogłam jej
        w żaden sposób obronić.
        Z drugiej strony mała się tak ślicznie rozwija, taka się zrobiła sprawna i
        kumata, podsłuchuje rozmowy, ma swoje zdanie, gada, wykonuje proste polecenia
        typu pokaż nosek, pokaż buzię, od rana do nocy się śmieje... Jakie to szczęście,
        że skończyło się na tych bliznach i na lekkiej przeczulicy przełyku. Wciąż się
        boję, że coś jeszcze wyskoczy, ale już coraz mniej, bo coraz więcej rzeczy mamy
        za sobą. No i jakoś udaje mi się powstrzymać przed myśleniem, jaka by mogła być
        "udana", gdyby się wszystko potoczyło, jak należy. Może nawet byłaby jeszcze
        trochę bardziej kumata czy szybciej się rozwijała, ale chyba bym nie umiała tego
        docenić i nie jestem przekonana, czy aż tak bym ją kochała. Ogólnie fajnie jest
        smile))
      • mariagajor Re: moja Hania..... 10.06.08, 10:08
        Witaj Kochana bardzo się cieszę,że u Hani wszystko w porzadku,a nie mówiłam,że
        bedzie dobrze?Jesli chodzi o te wspomnienia to mi towarzyszą one juz 16 miesięcy
        i tez czasem łezki nadal się kulaja,ja myślę ,ze to nigdy nie przejdzie troche
        inaczej sie na to patrzy poprostu z biegiem czasu Kochana,ale to co przeżyłysmy
        wiemy tylko my mamy wcześniaków...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka