Poczytuję Was trochę, czasem zadam pytanie...
W ciąży byłam na forum "cięzarówek" a teraz czuję jak bardzo od
młodych mam odstaję... jak moje problemy są inne od ich, jak drażna
mnie pytania "a co wasze dziecko już potrafi"
Tu widze mamy z podobnymi problemami do naszych.
cieszę sie ze jest takie miejsce,
czuję ze się tu zadomowię
w skrócie - moja ciąża była cięzka, bardzo mocna gestoza, słabe
przepływy, mocna hipotrofia...
w 28tc po 2 miesiącach leżenia (1 miesiacu na patologii ciąży)
17.07.2008 byłam cięta. Ranne wyniki wskazały u mnie na stan
przedżucawkowy więc trzeba było na gwałt ciąć.
urodził się Krzyś - 540gram, 34cm, 2 punkty w skali Apgar...
miesiąc na oiomie
już 2 na patologii
i końca nie widać
respirator, cepap, zakarzenie, antybiotyki, wylewy, dysplazja,
spodziectwo, przeuklina, retinopatia II, negatywne wyniki badań
uszu,wciaż na sadzie- nie umie jeść smokiem, ciągłe spadki
saturacji, bezdechy, dziury w przegrodzie miedzykomorowej serca
wciąż walczymy...
tak nienawidze marzyć o powrocie do domu... bo po takiej chwili
przychodzi załamanie gdy widze ze mój syn nie radzi sobie z
podstawowymi rzeczami...
tak boli, że wczesniaki zwykle po 2 miesiącach idą do domu.. a my
już ponad 3 i brak nadziei...
kiedyś nadejdzie dzień ze wrócimy (pewnie z zaleceniem karmienia sie
dalej sądą)
i zaczną sie jazdy po specjalistach i rehabilitacjach latami...
chciałabym zamknąc oczy i obudzic się w 9 miesiacu ciąży,
lub po porodzie z normalnym zdrowym trzy kilowym dzieckiem...
a to dopiero początek... początek zmagań przez całe życie