21.11.08, 12:47
Mamy pewien problem, a właściwie problem z brakiem problemów uncertain Ania jest
wcześniakiem z hipotrofią (1600 g, 33/34 tc, 10 agp) i w wieku 7 miesięcy
przestałam chodzić z nią do neurologa. Nigdy nic nie znalazł, nie zalecił
rehabilitacji, ale kazał przychodzić co 6 tygodni.

Teraz niunia ma 15 miesięcy urodzeniowych i chodzić zaczęła w wieku 12/13
miesięcy. Gaworzy, jest bardzo sprawna manualnie i ruchowo, intelektualnie też
chyba niczego jej nie brakuje (dużo rozumie, szybko się uczy, taki kombinator
smile) Panie w żłobku są zachwycone i jak im powiedziałam, że jest wcześniakiem s
hipotrofią to mi były w szoku. Była w grupie starszych dzieci, bo tam pasowała
rozwojowo, ale są od niej większe i jej zabierają zabawki, więc przenisoły ją
do młodszych, bo była zastraszana O_o. W sumie tylko się cieszyć...

I teraz mam pytanie, czy iść do neurologa? Gryzie mnie sumienie, bo niby
wcześniak musi być rehabilitowany do 3 roku życia być pod opieką neurologa...
Rozsądek mówi nie, ale zasady są jakie są...

Co mam zrobić? :[
Obserwuj wątek
    • mama-cudownego-misia Re: neurolog 21.11.08, 13:10
      Też już nie chodzimy do neurologa :-p

      Powiem Ci w ten sposób - warto by było, skoro już chodzi, żeby ktoś (dobry
      rehabilitant, ortopeda, może być też neurolog) obejrzał sposób, w jaki ustawia
      stópki i się trzyma - teraz zwykłymi butami można skorygować wiele potencjalnych
      przyszłych wad postawy, od platfusa i iksów poprzez ewentualną lordozę. W końcu
      to dziewczyna jest, warto, żeby miała nogi, na których można oko zawiesić i
      dumnie wypinała biust, jak już jej wyrośnie wink

      O to, czy jest Ci potrzebna wizyta u neurologa, najlepiej zapytaj po prostu
      swojego pediatrę. Nam np. nasz powiedział, żeby już olać okulistę, mimo, że
      teoretycznie powinniśmy do niego zaglądać co 6 miesięcy, i sam stwierdził, ze
      neurologicznie nic się nie dzieje, co było dla nas podstawą do zakończenia
      comiesięcznych wizyt u neurologa.

      A to, ze wcześniak MUSI być rehabilitowany, to mit. Musi, jeśli jest to
      potrzebne - u nas nie było, mimo zamartwicy, dwóch wylewów III stopnia,
      przeprowadzonej reanimacji, wieku ciążowego 31 t.c., hipotrofii i 1200 g przy
      urodzeniu.
      • trolobojczyni Re: neurolog 21.11.08, 13:18
        Mój ojciec na szczęście jest ortopedą i chirurgiem dziecięcym, więc ruchowo jest
        obstawiona, sama jestem psychologiem, więc wiem co i jak rozwojowo może być i
        jestem wyczulona na sygnały związane z opóźnieniami. Dziadek mówi, że o
        neurologu nie ma mowy, normalne dziecko, ale wiecie jak jest... Jestem straszną
        formalistką i gryzę się tym co jakiś czas uncertain

        Mamo misia, gratuluję sukcesów maluszka smile Miło słuchać i czytać takich opowieści.
        • mama-cudownego-misia Re: neurolog 21.11.08, 13:34
          Eee, to fajnie masz smile
          Ja mam w domu anestezjologa, i jak pogoda jest zła, to zaraz wymyśla dziecku
          choroby. Dzisiaj na topie jest uszkodzenie strun głosowych, bo się dziecię
          ochryple śmieje, wczoraj miało reumatyzm, bo stękało przy wstawaniu, dwa dni
          temu uszkodzony szpik, a w zeszłym tygodniu zeza :-p
    • mama-cudownego-misia OT 21.11.08, 13:26
      A tak z ciekawości, bo równe są wiekowo, co Twoja teraz potrafi?

      Moja umie tyle:
      - buduje wieżę z 3 klocków (4 jej się udają sporadycznie i raczej na takich typu
      duplo),
      - układa piramidkę z kółek, ale nie zachowuje kolejności od największego do
      najmniejszego
      - potrafi wziąć dwa przedmioty do jednej rączki
      - dopasowuje niektóre kształty klocków w sorterze (głównie kółka, gwiazdki i
      sześciany, ale ma problem z rozróżnieniem gwiazdki, krzyżyka i trójkąta). Jak
      może, to oszukuje smile
      - bazgrze kredkami po papierze, "gra" na cymbałkach i flecie i dużo tańczy,
      potrafi powtórzyć bez fałszowania 2-3 dźwięki (ale to chyba rodzinne po
      tacie-muzyku)
      - każe sobie czytać książeczki po 3-4 godz. dziennie, potrafi w nich pokazać
      zwierzątka
      - przynosi piłkę, flet czy autko, jak się jej każe
      - sama się rozbiera i próbuje ubierać (potrafi nałożyć czapkę)
      - Dużo gada, zna jakieś 13 słów, ale wydaje mi się, ze z sensem stosuje 5. Ma
      swoje nazwy na niektóre przedmioty (np. buuu na butki)
      - chodzi, łazi po krawężnikach, sama wstaje i kuca
      - przytula swoje misie, nazywa je, głaszcze i mówi do nich

      Trochę mnie martwi, ze boi się obcych i innych dzieci. Nie na tyle, żeby się
      popłakać, ale jednak woli sobie popatrzeć zza naszych nóg.
      • trolobojczyni Re: OT 21.11.08, 21:09
        Hmmm, właściwie to wszystko z wyjątkiem czytania, nie lubi tego uncertain Szkoda, ja
        uwielbiałam i uwielbiam literaturę
        • mama-cudownego-misia Re: OT 21.11.08, 21:32
          Pewnie jeszcze polubi smile. Małgosię wzięliśmy sposobem, bo jakoś się nie mogła
          skoncentrować i usiedzieć na kolanach - skandowaliśmy wierszyki typu lokomotywa,
          wystukując nogą rytm i huśtając ją do tego na rękach. Poszło aż za dobrze, teraz
          mam czasem ochotę jej te książeczki pochować na dzień lub dwa, bo ile razy
          dziennie można czytać, że stoi na stacji lokomotywa?? Rano lokomotywa, do
          śniadania lokomotywa, po śniadaniu w nagrodę lokomotywa, przy ubieraniu butów w
          ramach dywersji lokomotywa, po spacerze przed drzemką lokomotywa, po drzemce dla
          odmiany lokomotywa... Nienawidzę Tuwima smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka