monika774
02.02.09, 22:58
zacznę od początku o moim Mateuszku. Urodził się w 25 t.c. jako drugi bliźniak,przeszedł wszystko co może przejść skrajny wcześniak ZZO 3 st.,wylew IV st.,retinopatia III st.,urodził się w zamartwicy,silna żółtaczka,martwica jelita cienkiego i operacja przy wadze 800g,respirator 3 tyg.,silna dysplazja oskrzelowo-płucna.Był na OIOM-ie
2-miesiące,w szpitalu ogólnie spędził 10 miesięcy.Przez 6-miesięcy lekarze mówili że stan jest beznadziejny że z niego już nic nie będzie,kazali nam się żegnać,Mateuszek miał wyłonioną stomię i żywiony był pozajelitowo przez co non stop był jego organizm zakażany coraz to jakaś bakterią,był malutki , bardzo wychudzony i ogromnie wymęczony.Lekarze sobie z nim nie radzili,OIOM nie mógł go trzymać bo sam oddychał,chirurgia nie chciała bo do operacji się nie nadawał bo za słaby i umrze,patologia noworodka nie radziła sobie-postawili kreskę na jego życiu "kazali nam grób kopać".Po tych 6 miesiącach odesłali go do CZD w Warszawie z zakażeniem sepsa, tam kolejne 4 miesiące ale....stan się raptownie zaczął poprawiać, dziecko rosło w oczach,żadnych zakażeń, przeszedł pomyślnie operację zespolenia jelit i wrócił do DOMU.
DZIŚ:
Mateuszek ma 3 latka -13 lutego ma swoje urodziny.
intelektualnie i ruchowo dogonił rówieśników.
I TO CO NAJDZIWNIEJSZE:
Są takie noce że moje dziecko śpiąc (sam środek nocy)uśmiecha się tak ślicznie i słodko jak by KOGOŚ widział a potem się śmieje.
w dzień on się do nikogo tak pięknie nie uśmiecha ani tak pięknie nie śmieje.
Myślę że do niego KTOŚ we śnie przychodzi,że on jest jednym z tych dzieci -wcześniaków które Bóg trzymał w ramionach gdy mama nie mogła go nawet dotknąć bo mi zabroniono przez 6 miesięcy.
Poza tym każdy kto ma kontakt z Mateuszkiem mówi że to dziecko chłonie całym sobą świat (tak jakby wiedział że mógł nie żyć).