Dodaj do ulubionych

janusz 28 tc 135

    • lexmoniczka 25 09 transfuzja... 26.09.09, 17:05
      Czesc
      dopiero dzisiaj piszę o dniu wczorajszym bo jak przyjechałam do domu
      byłam wystrzępiony strzęp człowieka.
      W ciągu dnia okazało się że Janek ma nieco za słabe wyniki
      morfologii, i pomimo tego że dostał leki to nie zmieniło się nic.
      Pani doktor zdecydowała że najlepiej jest zrobić mu transfuzję krwi
      bo to pomaga zawsze od razu.
      Akurat jak dojechałam do szpitala podpinali mu krew, siostra
      powiedziała że różnie dzieci na początku znoszą to toczenie więc
      skoro tu jestem to poprosiła żebym patrzyła jak się zachowuje a w
      razie "dziwnego" zachowania zawołała. Więc usiadłam jak zwylke na
      krzesełku i patrzyłam na dzidzia. Po jakiś 5 min zaczął się cyrk, w
      pewnym momencie mały przestał oddychać i saturacja z 92 zaczeła
      lecieć w dół i tak 92,88,85,84,79,75,71,69,przyszła siostra
      popatrzyła - potem włożyła rękę do inkubatora potrząchała małego za
      pupkę i załapał. powiedziała mi że jakby tak się znowu zrobiło to go
      potrząchać i powinno pomóc. odeszła nie mineło 5 min jak sytuacja
      się powtórzyła, tym razem jak tylko spadło z 80 w dół włożyłam ręce
      i za dupkę poruszałam małym (bo lerzał na brzuszku), i tak co 5 min
      taka sama akcja. Po około 1 godzinie stało się to samo ale tym razem
      razem z saturacją tętno też zaczęło lecieć na łeb. nie pomogło
      niestety trząchanie za tyłeczek, jak było koło 65 saturacji przyszła
      siostra przeprosiła mnie zaczęła go pobudzać o on nic, saturacja 55
      on dalej nic saturacja 50 a on jak flak, poruszyła nim w końcu
      przekręcając z góry na dół i przy 45 załapał. Boże stałam koło tego
      inkubatora i jeszcze chwila a mnie by trzeba trząchać. Ułożyła go w
      inne pozycji i powiedziała że tak czasem reagują na początku na
      przetaczanie krwi i że mam się nie przejmować bo jutro dzięki temu
      będzie lepiej. Potem poprosiła żeby go zaczepiać i nie dać mu zasnąć
      to nie powinno być takich drastycznych spadków. I faktycznie kolejne
      2 godziny przeszły bezproblemu z saturacją nie mniej niż 92.
      Ponieważ zrobił się wieczór siostry poprosiły żeby się z nim
      pożeganac i przyjśc jutro stwierdzając na koniec "mama idzie do domu
      spać bo wygląda gorzej niż mały przed starsfuzją". No i poszłam.
      Realnie patrząc to faktycznie jego kolor zmienił się w oczach, nawet
      jak potam napinal się na kupkę to było widać że jest dalej cały
      różowy i nie robi się z niego marmurek.
      Ale powiem wam że nigdy nie wiedziała że to tak może wyglądać, nawet
      jak czytałam opisy jak to działa. Może tylko w naszym przypadku tak
      reagował na początku ale dla mnie wczorajsze popołudnie było porażką
      na maxa (oczywiście w swerze psychiki). Siostry jak wychodziłam
      tłumaczyły mi że to jest czasem tak bo dziecku się dodaje krew więc
      musi jej więcej przpompowac więc na początku to kłopot.

      Waga na pytanie o wagę siostry powiedziały że "samo dziecko" waży
      1380g więc spytałam: jak to samo? to i dostałam odpowiedź : no tak
      bo z nową krwią to 1407. i się uśmiała,

      I taki to ten dzień był ciężki wczoraj bo widok "odpływającego'
      kruszynka rozszarpał mi nerwy na amen.

      pozdrawiam
      monia i wczesniaki
      • nastjaa Re: 25 09 transfuzja... 26.09.09, 21:04

        U nas waga po krwi zawsze rosła o ilość podanej krwi + o normalny
        przyrost wagi (czyli np.30g+30g=60g).Przedwczoraj mała miała znów
        krew i przybrała do 2410, a na drugi dzień spadła do 2390 (pierwszy
        raz mieliśmy spadek na drugi dzień po podaniu krwi), ale
        pielęgniarka powiedziała, że to też bardzo często się zdarza.

        Z tym reagowaniem na krew to faktycznie różnie bywa, więc się nie
        martw. Sama zresztą widzialam o wiele gorszą reakcję u dziewczynki z
        naszej sali. Niestety to nie musi być tylko przy pierwszym podaniu
        krwi, przy każdym kolejnym też jest ryzyko, ale nie znaczy, że znów
        się zdarzy.
    • lexmoniczka wiesci z 26 09 26.09.09, 21:27
      Trochę lepiej po informcji o misiu\
      dziś cały dzień saturacja powyżej 92
      misio waży 1420 więc rośnie
      czyli pomogło.

      całułuje was serdecznie
      Monia i Wcześniaki
      • mama-cudownego-misia Re: wiesci z 26 09 26.09.09, 22:51
        Byle do przodu, z każdym dniem i każdym gramem jest silniejszy.
    • lexmoniczka wiesci z 27 09 2009 27.09.09, 19:15
      Uwaga! dziś kruszyna pobiła najszczersze oczekiwania !! ważymy 1460g
      to dla nas osobiscie szok że tak się rozpędził. je teraz po 26 na
      jedno posiedzienie. Robi ogromne kupy, dziś na przykład zmieniłam 3
      sztuki. Tlen do inkubatora to 29,5% (niestety jeszcze potrzebuje aż
      tyle), do tego uśmiecha się rozgląda i jest słodziutko. Transfuzja
      bardzo mu pomogła, zresztą tak mówili że będzie.
      Zawiozłam dziś do szpitala ubranka (na rozmiar 40) bo w przyszlym
      tygodniu może nastąpić wiekopomna chwila pierwszego kangurowania.
      Oby tylko ten tlen już nie był konieczny - dziś jak go przewijałam
      to przy otwartych drzwiczkach od inkubatora uciekło prawie wczystko
      tego tlenu (na wskaźniku było 23%) a misiowi nie zleciała saturacja
      ponieżej 88 więc trochę się z nim "pobawiłam" - to za nóżkę, to
      pomasowałam brzuszek, to dotknełam pysia - no super.
      Siedziałam u niego dziś 5 godzin patrząc się na ten mały cud
      narodzin. Dało mi to siłę na następne tygodnie walki (bo w ciągu
      tygonia jestem z nim około 2-3 godziny).
      gorące pozdrowienia z dobrego nastawienia:
      Monia i wcześniaki
      • gojapio Re: wiesci z 27 09 2009 27.09.09, 19:51
        superowo smile
        zanim ubranka r. 40 przyjdą, to Janek już Cię z nimi wyśmieje wink myśmy
        rozmiar 42 założyli tylko raz, gdzieś w okolicach 1700. Powyżej 2kg to
        już obciach nosić takie małe ciuchy, a ani się obejrzycie jak tą wielką
        dwójkę z przodu zobaczycie!
      • cicuta Re: wiesci z 27 09 2009 28.09.09, 09:35
        super!
        kibicujemy, kibicujemy...
        i gratki rosniecia i ego kangurowania w planach smile
      • martha_sz2 Re: wiesci z 27 09 2009 28.09.09, 10:16
        Super wieści!!!
        Oby tak dalej, trzymamy kciuki
    • lexmoniczka 29 września - wściekłam się - 29.09.09, 20:21
      Czesc
      Na początek o janku - jest wszystko tak jak bylo:
      siedzi w inkubatorze tyle że tlen ma zmniejszony na 25%
      je po 26ml tylko że coraz wolniej (jakiś czas temu miał 46ml/h potem
      26 ml/h a dziś 13 ml/h - podobno jak wolniej je to lepiej trawi i
      ma lepiej z saturacją. No i waga - 1485gr więc rośniemy..
      za to dzisiaj w szpitalu przydarzyła mi się bardzo przykra sytuacja:
      stoję przed drzwiami do oddziału patologi noworodka, na ławce za mną
      dwie dziewczyny (tak koło 20-25lat) po porodach i rozmawiają:
      - wiesz dobrze że urodziłam dwa dni po terminie bo jedna od nas z
      sali urodziła takiego starsznie małego wcześniaczka tylko 35 tygodni,
      a druga na to:
      - no a są takie co rodzą w szóstym miesiącu to dopiero tragedia
      przecież to taki nieczłowiek taki potworek ale to musi być przykre.

      i tu kochane moje puściły mi nerwy i odezwałam się w sposób
      powszechanie uważany za obelżywy,
      k.. twoja m.. , nie masz pojęcia co znaczy urodzić takie małe
      dziecko, sama jesteś nieczłowiek, ja urodziłam takie małe dziecko i
      nieuważam żeby było potworkiem, niech usłysze jeszcze jedno twoje
      słowo... - no i w tym momencie podeszła siostra pogłaskała mnie po
      ramieniu i powiedziała "niech się Pani uspokoi" i weszłam na oddział.
      Nie mogę pojąć jak matka która właśnie urodziła dziecko może
      powiedziec coś takiego. nie człowiek ?? kurwa (przepraszam) jak to
      nie człowiek, przecież my przechodzimy niewiarygodnie dużo i każdy
      dzień życia naszych dzieci jest na wagę złota. Jak tak można ?? jezu
      jak ja się dziś wściekłam. Aż mi potem było głupia że ja matka
      trójki dzieci w taki sposób odezwałam się do obcych ludzi ale nie
      mogłam słuchać biernie takich bzdur. Rozumiem że się komuś może nie
      podobac wygląd wczesniaka ale ze nieczlowiek to bym na to nie
      wpadła..

      sory dziewczyny że wam tyłek tym zawróciłam ale jeszcze jestem
      wściekła. Mąż powiedział ze dobrze zrobiłam bo czasem takim kretykom
      trzem konkretnie powiedzieć żeby na całe życie dotarło że dziecko
      nawet urodzone za szybko to człowiek .

      to się wygadałam
      ps
      Gorąco pozdrawiam rodziców Wojtusia który leży obok nas - dzielny
      jest chłopina a jak siedziałam do wieczora to był spokojny i nie
      płakał.

      pozdrawiam

      Monia i wcześniaki
      • anjazzielonego dobrze im powiedziałaś! 29.09.09, 21:01
        Dobrze im powiedziałaś...
        takim tępym, głupim, prostym debilkom tylko tak trzeba, inaczej nie dociera.....

        Powinnaś być dumna, że jak lwica walczyłaś o to, co należne Tobie i Twojemu
        Synkowi: szacunek, podziw, dobre słowo....

        Wiesz, pewnie te dwie matolice nie za bardzo rozumieją, czym jest macierzyństwo,
        nie docenią cudu narodzin, nie będą zachwycać się każdym oddechem maleństwa....

        Przeżywasz bardzo trudne chwile, trzymaj się mocno kochana, Twój Synek jest
        bardzo dzielny i taki duży, z taką wagą urodziła się jedna z moich bliźniaczek -
        ale w 31 tc, a i tak była uznana za całkiem sporą.
      • wimperga Lexmoniu 29.09.09, 21:36
        Rozumiem Twoją gorycz, ale najważniejsze abyś się nie denerwowała. Tamte idiotki
        są głupie i głupie pozostaną a Ty trawisz energię na rzeczy nieważne. Chodzi
        tylko o Ciebie i o Janka. Po tylu latach w necie, wysłuchiwania bzdur o
        wcześniakach chyba nic mnie już nie zdziwi - uodporniłam się.
        Cóż, miałaś kontakt z czystą, żywą głupotą.
        A z rzeczy ważnych - cieszę się, że Januszek- dzielniuszek rośniesmile.
      • nysia22 Re: 29 września - wściekłam się ! 29.09.09, 21:38
        Gratuluję smile
        Pokazałaś klasę !
        Tak się to robi!
        Uściski!

        BTW..
        Ja kiedyś wychodząc ze szpitala od żony i małego (jak leżeli jeszcze w Tychach), idąc przez noworodki i tłum maluchów, mam i odwiedzających... widzę pochylone dwie kobitki nad bobaskiem swojej przyjaciółki i mówią: "o jejku jaki on maleńki..tylko 3 kilo"... I tak sobie pomyślałem..."co Wy wiecie o maleńkich noworodkach"...Smutno się uśmiechnąłem i poszedłem dalej...

        Tak to czasem bywa, że pewne rzeczy się docenia i inaczej się na świat patrzy dopiero, jak się staną naszym udziałem.

        I po to własnie mamy te cudowne wcześniaki, które na samym początku swego życia nauczą nas wiecej, niż my sami pojęliśmy w ciągu naszego.

        Tylko nie każdy to rozumie!

        Pozdrawiamy,
        Aga, Wojtek i Kacperek
        • fryzzia Re: 29 września - wściekłam się ! 29.09.09, 22:47
          wiesz bardzo dobrze ze na nie nakrzyczalas bo moze da im to do
          myslenia....ale z drugiej strony .... to same wiecie . do momentu
          gdy nie urodzil sie moj Krzys to nic nie wiedzialam o problemach
          wczesniakowych. byly to po prostu male dzieci ktore musza
          urosnac ... wiec te kobity pewnie tez niepomyslaly ..

          a .. jak urodzilam Krzyska to moj starszy syn (13lat) bal sie
          strasznie, okazalo sie ze on nie wie czy Krzysiek ma "cale" rece i
          nogi bo nie byl pewny jak rosnie dziecko .. niby smieszne ale
          pokazuje jak to jest niewiedziec crying

          czyli next week wychodzicie do lozeczka big_grin
      • joannapa Re: 29 września - wściekłam się - 29.09.09, 23:01
        przypomniałas mi historyjkę
        na oddziale wcześniaków, siedze na korytarzyku, bo coś sie dzieje na
        boksie, obok mnie stoi lekarz ortopeda ze stażystką (chyba, w każdym
        bądź razie mloda lekarka) i czekają by zkontrolowac kolegę Małgosi
        gadają o tym i o tamtym - np ktora pielęgniarka ma zgrabniejsze
        nogi smile, a potem schodzi na dzieci - i ta lekarka mówi m.in słowa:
        po co oni tu ratuja takie dzieci, przeciez to bez sensu...

        i moze miala rację, ale... jak można przy matce "takiego dziecka"
        tak powiedziec
        ja wtedy tylko się zaśmiałam - takim pustym śmiechem
        ludzie mówią rózne głupoty


        a za Janka cały czas kciuki mocno zaciskam
      • wiewiorka76 Re: 01.10.09, 21:06
        Hej! Dzięki za pamięć! Właśnie niedawno dotarłam do domu i
        oczywiście już tęsknię za Wojtkiem smile
        A odnośnie tych dwóch, to też bym się wściekła, pokazały jakie są
        ograniczone i głupie. Cóż, tacy ludzie byli, są i będą, pozostaje
        tylko omijać ich szerokim łukiem, nam się nie wolno jeszcze takimi
        debilami denerwowac, bo nasze maleństwa potrzebują spokojnych,
        zrelaksowanych matek. Całusy.
    • lexmoniczka magiczne 1500g 30.09.09, 20:55
      czesc
      dziś janek przeskoczył magiczne 1500g teraz wazy 1520 i dla mnie
      jest ogromny (!).
      Był dziś też lekarz od oczu i diagnoza : brak oznak retinopatii. do
      kontroli za 3 tygodnie.
      i w związku z tym (i z powodu że niestety laktacja poszła w diabły i
      nie dało się nic zrobić) idę otworzyć wino. O.
      Agatko - dobrze określiłas lekarzy z Karowej "bawią się w boga" i z
      niezłym skutkiem bo uratowali twojego szkraba i mojego i wieeeeele
      innych.
      Nysia trzymaj się kiedyś pójdziecie do tego domu,gojapio trzymaj się
      a napewno poroadzicie sobie z kupką, ciuta - nie łam się tym usg
      będzie ok, kajos5 - mam nadzieje że wy jeszcze 2 w jednym a jak nie
      to nie martw się będzie ok, tolka - jesteś dla mnie wzorem smile)
      wszystkie mamy wcześniaków - DAMY RADĘ!!! dostałam taki zastrzyk
      dobrej nadzieji że będę wam trąbić codziennie że będzie ok -
      uwierzmy w to a tak będzie.
      Gorąco pozdrawiwam
      Monia i wczesniaki
      • tolka11 Re: magiczne 1500g 30.09.09, 21:42
        Łomatko nie wiem czy ten ciężar udźwignęsmile
        Prawda jaki wielki? Dokładnie to samo czułam jak młody przeskoczył
        1500smile
        Podoba mi się twoja radość i optymizm, bo i jest się z czego
        cieszyć!
        Tylko z tym winem uważaj, cobyś jutro do dziecka trafiławink
      • izu222 Re: magiczne 1500g 30.09.09, 22:48
        Gratulujemy serdecznie i ściskamy gorąco małego (coraz większego)
        Januszkasmile
        A lekarze z Karowej.... strach myśleć co by się stało gdyby nie oni.
        Moim zdaniem oni jednak nie bawią się w Boga, bo gdyby nie On ich
        wysiłki byłyby na nic, ale to tak na marginesie.
        • lexmoniczka Re: magiczne 1500g 30.09.09, 23:24
          "bawią się w boga" - myślę miało oznaczać pomagają, dla mnie robią
          cuda i chodź to nie moja wypowiedz, zgadzam się z nią w kontekscie
          że czynią cuda - to fakt niezaprzeczalny, dla mnie zawsze będą tymi
          którzy zrobili wszystko aby uratowac moje dziecko a ono jest cudem.
          pozdrawiam serdecznie ,
          tolka słonko, po dwóch kieliszkach wina idę do podusi bo jutro
          kolejny dzień głaskania cudownego wcześniaka...
          buziaki
          ps. dziewczyny ja jestem postać która zawsze wyraża swoje szczere
          zdanie - więc jeśli kogoś nim urażę to przepraszam ale tak już mam.
          jeszcze raz pozdrawiam serdecznie mamy wcześniaków
          • gojapio Re: magiczne 1500g 30.09.09, 23:56
            Monika,
            ostatnio czytam forum tylko w komórce, biernie, bo pisze się z
            komórki ciężko, ale musiałam wejść w domu, by Ci napisać, że jesteś
            wyjątkowa. Nie wiem, jak Ty to robisz, że radzisz sobie z ogarnianiem
            tego wszystkiego i jeszcze znajdujesz czas, by każdą z nas razem i z
            osobna pocieszyć (ja pamiętam moje początki na forum to byłam tak
            zabiegana - a miałam tylko Fila, Piotrek był u babci na wakacjach, że
            byłam w stanie śledzić tylko nasz, Filowy, wątek. A Ty kurczę masz
            siłę i ochotę nas wszystkie zbierać z ziemi, jak się potykamy o nasze
            małe i duże problemy...

            Gratulacje półtora litra, tfu, kilograma smile możesz spokojnie obalić
            jeszcze jedno wino z mężem za nasze dzieciaki smile

            no i jeszcze w tym roku idziemy na spacer z dzieciami, nie? smile
            gdzie mieszkasz (my Natolin)?
            Gosia
          • izu222 Re: magiczne 1500g 01.10.09, 21:19
            Ale Monika, nie uraziłaś mnie, ja nie z tych obrażalskich. I myślę,
            że te słowa właśnie miały oznaczać, to że czynią wszystko aby
            uratować nasze dzieciaki, z fantastycznymi efektami. Ci lekarze są
            wspaniali, nigdy nie zapomnę tego co a nas zrobili.
            Pozdrawiam
      • martha_sz2 Re: magiczne 1500g 30.09.09, 23:54
        Jak mój Janek ważył 1520 g to po 20 dniach byliśmy już w domu smile
        Mam nadzieje, że u Was pójdzie szybciej.
        Trzymamy kciuki!!

        A co do tych nerwów na głupie rozmowy to zareagowałabym dokładnie tak samo, nie przejmuj się, jeszcze nie raz usłyszysz coś równie głupiego
        • mamamalegorycerza Re: magiczne 1500g 01.10.09, 18:01
          Super! Wygląda więc na to, ze to wasza ostatnia prostasmile na drodze do domku,
          oczywiściesmile
      • zaisa Re: magiczne 1500g 01.10.09, 21:16
        Moniko - gratulacje dla Januszka, pięknie rośniesmile Bardzo się cieszę z dobrych
        wieści.
        A co do tamtych hmmm... osób, bo na miano kobiety to trzeba jednak zasłużyć,
        głupota i bezmyślność ludzka nie znają granic, niestety. Nie dziwię Ci się, że
        nie wytrzymałaś. Może im przy tej okazji te dwie szare komóreczki w główkach się
        zderzą i powstanie jakaś myśl...
        A jeśli będziesz miała siły i chęć, to możesz spróbować rozkręcić laktację jak
        już będziecie w domu, na w miarę spokojnie. Trudne to jest, ale i adoptowane
        dzieci można karmić piersią. A le najważniejsze, że przy nim jesteś - i
        fizycznie, i myślami. A mam takie całkiem prywatne wrażenie, że im mniejsze
        dziecko tym więcej odbiera tymi trasami całkiem poza zmysłami, które znamy. W
        każdym razie jak mój synek trafił do inkubatora a ja na pooperacyjną, to jak
        byłam na niej sama, to mu cicho śpiewałam.
    • lexmoniczka 02 10 info na dzis 02.10.09, 20:05
      Czesc dziewczynki
      Na dzis to w zasadzie niewiele nowego ale ja szczesliwa jak dzika
      swinia bo brak informacji to dobra informacja - jak twierdzi nasza
      pani doktor - co do janka:
      - waga na dzis 1570 - dwa razy zapytałam...
      - je po 30ml tempo wzorsło również
      - satruarcja jak faluje tak falowała (od 2 tygodni słyszę że może za
      pare dni wyjdzie z inkubatora) ale jak mu ten inkubator ciągle
      potrzebny to dla mnie może tam siedzieć jeszcze 4 oby był gotowy na
      wielki krok do łóżeczka..
      - telen powolutku mniej - dzić było 22 i 23% - jestem w szoku bo
      parę dni temu 29.
      - reaguje świadomie - dziś zorientowałam sie że usmiecha sie nie
      tylko do siebie ale i do mnie !!!!, jak pogłaszcze go po zkroni
      obejmując jednocześnie całą główkę to usmiecha się pełnym
      pyszczkiem... - popłakałam się zresztą z radości w spitalu/

      dziewczynki super że jesteście bo fakt że kto nie ma wczesniaka nie
      zrozumie jak to jest, możliwość podzielenia się z gornem
      rozumiejącym sytuację jest droższa od pieniądza..
      Wiewiórka79 - sory wielkie że się wczoraj nie porzegnałam ale jak
      mój mąż wyszedł to od razu pojechaliśmy, powiedz co tam z
      wojtusiem ? bo wczoraj miała przyjść lekarz i w końcu nie wiem czy
      była, za to wiem że dziś robuli usg główek u maluszków więc jutro
      zapytaj co tam wyszło bo u twojego też. Agatka - tobie napisałam w
      twoim wątku że jestem z Ciebie dumna i powiem tylko że ściskam,
      gojapio - pomysł spacer jestem za my mieszkamy w góraszce ale to
      blisko do wawy więc jakiś spacer jest do umówienia, nysia nie łam
      się to kolejna infekcja którą maleństwo pokona już jesteście
      przecież tak daleko, ciuta - ty mi się przypadkiem nie rozsypuj
      jeszce ze 1,5 miesiąca w tej ciązy posiedź jesli mogę prosić smile, i
      dementuje:
      to wcale nie jest tak że mam na wszystko siłę (!) smile)) fakt mam
      troje dzieci z czego jedno w szpitalu, firmę którą muszę się zająć
      bo za coś przeciez muszę kupić mu synagis jak bedzie trzeba a wiemy
      wszystkie ile to kosztuje, jestem codziennie w szpitalu bo nie
      dałabym sobie inaczej rady psychicznie, a wczoraj skończyłam prace z
      kompem o 3 nad ranem a nawet nie miałam czasu wejsc na forum.. - i
      powiem wam jedno tez łkam po nocach w poduszke ale czasami jestem
      na to zbyt zmeczona i to chyba metoda która u mnie działa. gdyby nie
      tempo życia jakie prowadzę - zbierałybyście mnie codziennie z
      odchłani doła, bo jak mam tylko trochę spokoju to najczarniejsze
      scenariusze mi się wymyslają więc zabijam to czaem - no. a teraz
      zaraz ide spac bo padam na ryjek...
      całusy - i tolka.. dalej jesteś guru. smile))
      buzaiki
      Monia i wczesniaki
      • lexmoniczka Re: 02 10 info na dzis 02.10.09, 20:07
        a za tą "zkronie" to mi sie nagroda nalezy - jejku mało że padam na
        tyjek to się jeszcze odmóżdżam..
        bużka
      • nysia22 Re: 02 10 info na dzis 02.10.09, 21:22
        SUPER!

        Nawet się nie obejrzysz, jak za 1 pojawi się się 6..7..8..9..0 smile
        Zobaczysz, że wyjdziecie szybciej od nas wink

        Bardzo ładnie mały walczy!
        Widzę, że apetyt rośnie, a saturacja.. cóż.. y też z nią miewamy problemy. Ale będzie dobrze! Wyjdzie z tego też!

        Trzymamy z Kacperkiem kciuki!
      • cicuta Re: 02 10 info na dzis 03.10.09, 11:34
        Lubie czytac Twoje posty smile ciesze sie, ze z gorki juz smile
        a z gorkic oraz szybciej,w iesz wink
    • lexmoniczka dziś skończyliśmy miesiąc (!!!) 03.10.09, 21:22
      i jak tak patrzę w tył to nawet nie wiem kiedy minął. Bieganie dom
      szpital parca dzieci. Czas strzelił jak wściekły. Jeszcze miesiąc
      temu i jeden dzień siedziałam na łóżku i myślałam co to będze kiedy
      urodzę że jeszcze do 34 tygodnia daleko, ale że leki pomagają. Nawet
      czasem mówiłam że chciałabym już urodzić bo wszystko mnie boli, bo
      cukier 260 a teraz - boże za każdy taki żart osobiście bym sobie
      wpier... . Nie spodziewałam się tego co się stało, choć od początku
      ciąży wiedziałam że to obciążony wywiad że może być źle (no niby 7
      ciąża nie?)ale było tak dobrze pierwsza moja ciąża w której czułam
      się dobrze, fenoterol i isptin brałam jakieś 2 tygodnie a nie 15.
      Tego dnia kiedy wieczorem znalazłam stróżkę krwi na majtkach
      rozważałam czy nie iśc spać bo to pewnie szyjka się skraca. BOże jak
      to dobrze że pojechałam wtedy do szpitala. o 23 wsiadałm w samochód
      i zawiozłam się do wołomina (bo mąż musiał najpierw wyczarować
      opiekę nad dziećmi), przecież ja w swoim mniemaniu jechałam tylko
      usłyszeć że jest wszystko ok i mogę wracać do domu. Nawet jak
      chlunęło ze mnie krwią i kazali iśc na porodówkę to w mojej głowie
      wciąż było że to tylko jakaś komplikacja że tam mnie kładą bo noc i
      chcą mnie poobserwować, (przez myśl mi nie przeszło że za 12h urodze
      dziecko), jezu jak to wspominam w tył to nie wiem czemu byłam taka
      pewna że to nie teraz (przecież od początku wiedziałam że tak może
      być), i potem było tylko gorzej, bardziej bolało podkręcali
      kroplówkę powstrzymującą skurcze i serce przez to kołatało to
      skręcali i jak tylko przechodziło to podkręcali. A ja zwijałam się w
      kłębek i dalej uwazałam że to chwilowe i zaraz przejdzie. Mój
      kochany mąż trzymał mnie za rękę wyciągał basen poprawiał łóżko i
      był. całą noc. i ranem jak zebrało się "konsylium" lekarzy i myśleli
      co mają ze mną zrobić ja wciąż uważałam że to chwilowe. dopiero jak
      zobaczyłam strach w oczach pani ordynator po badaniu i potem mojego
      lekarza prowadzącego który powiedział " p l... nie uratujemy tutaj
      dziecka jest za małe nie mamy sprzętu musimy panią przewieźć ale w
      takim stanie zagraża to pani życiu więc musimy czekać" dopiero wtedy
      dotarło do mnie co sie dzieje. potem sprawa rozwinęła się piorunem -
      dostałam kwitek że na wlasną odpowiedzialnośc zgadzam się na
      transport ... a z drogi na karową pamiętam tylko ból i przerażoną
      twarz lekarki która jechała z tyłu. Boże to wszystko działo się
      miesiąc temu a dla mnie upłynął rok. Pierwszy krzyk janka o 11.38
      zakończył dla mnie 24 godziną dobę gdzie rano wstałam wypoczęta,
      cały dzień czułam się wspaniale, wieczorem pojechałam dla własnego
      spokoju sprawdzić co to za krew a tu jestem mamą.
      Tak strasznie się bałam widoku janka, pomimo ze wiedziałam go przez
      chwilę na sali porodowej tak się bałam. od 5 rano czekałam na męża
      żeby zawiózł mnie do jasia i kazde kolejne otwierające się drzwi
      sprawiały ze strach narastał. Jak pierwszy raz zobaczyłam te
      kruszynkę podłączoną do respiratra, tą całą aparaturę te małe i
      chude łapki i buziaczka, mojego okruszka który nie był większy niż
      ręka mojego dziecka - wtedy dopiero dotarło do mnie że w tym
      plastikowym pojemniku lezy moje maleńkie dziecko które walczy o
      życie każdym oddechem który wykonuje za niego respirator. Do dziś
      mam ten widok przed oczami i myślę że już do końca życia bedzie
      wracał. wiecie że ja głaskałam inkubator? i rozmawiałam z tym małym
      człowieczkiem tak jakby mnie rozumiał i prosiłam zeby był silny że
      musi słuchac się mamusi i walczyć że 1 doba jest najważniejsza,
      potem przyszła informacja że mial wylew do krwi do mózgu która na
      tamten moment była dla nas powalająca, tysiąc paierwów do podpisania
      zgody na transfuzję (której wkońcu wtedy nie robili) i słowa pani
      doktor że stan jest krytyczny. że wszystko pokaże czas, potem że
      stan ciężki ale stabilny. Boże dopiero teraz jestem psychicznie w
      stanie coś o tym napisać choć i tak załzawiły mi się oczy..
      Mój mały okruszek skończył dziś miesiąc a ja dziękuję bogu że go
      mamy. Nie straszą mnie już tak bardzo informacje od lekarzy, wiem że
      musi być dobrze i będzie. Po cesarce lekarz mi powiedział że pół
      godziny później a nie było by jak ratowac ani mnie ani dziecka.
      Wiecie że do mnie tak na powaznie to nigdy nie dotarło że byłam
      jedną noga na tamtym świecie?, no niby nie pierwszy raz ale wciąż
      nie dotarło to że było ze mną aż tak źle. liczył się tylko okruszek.
      a dziś?...
      dziś Janek waży 1590g oddycha sam z telenem ustawionym na 22-23,
      trawi. Nie umie łykać ale nauczy się, ma bezdechy ale nauczy się,
      spada mu saturacja ale unormuje się, ma wylew ale cofnie się - bo ja
      nie przyjmuje innej opcji bo innej dla mnie nie ma.
      nasza kruszyna zaczyna wyglądać jak mini noworodek i choć jeszcze
      czas przed nami bo w zasadzie to powinnam być w 32 tc a okruszek
      skończył miesiąc, coż za popieprzony świat.
      Z tej okazji wszystkim razem i każdej z osobna - dziękuje że
      jesteście bo ja nie wiem jak trzymałabym się na powierzchni gdyby
      nie wasze wsparcie.
      a dla naszych maluchów - żeby walczyły bo reszta wtedy będzie dobrze.
      • martha_sz2 Re: dziś skończyliśmy miesiąc (!!!) 03.10.09, 21:43
        Wszystkiego najlepszego dla Janeczka, też już będzie z górki!!!!
        • wiewiorka76 Re: dziś skończyliśmy miesiąc (!!!) 03.10.09, 23:44
          Sto lat!! Szkoda, że nie powiedziałaś mi na oddziale, mogłabym
          złożyć życzenia osobiście smile Masz ślicznego syneczka i widać, że
          niezły z niego bystrzak!
          A ze mną było podobnie. Zaczęło się od zatrucia pokarmowego,
          zgarnęli mnie do szpitala, bo przy okazji ujawniło się moje
          ciśnienie, ale że zaczęlo spadać po lekach i nic niepokojącego się
          nie działo, puścili mnie dość szybko. Już w dniu wyjścia spuchły
          kostki, na drugi dzień zadzwoniłam do swojego gina, a on mi kazał
          jechać do szpitala. Pomyślałam sobie, że pojadę, zrobią mi badania
          i na drugi dzień wrócę. Zrobiłam się nawet do tego szpitala na
          bóstwo, makijaż, fryzura, a co tam, ja przecież tylko na kilka
          godz. A na drugi dzień jechałam na sygnale na Karową z rozpoznaniem
          silnego zatrucia ciążowego i nawet nie chcę wspominać tego co było
          potem, cieszę się tylko, ze urodziłam się w obecnych czasach, bo
          jakieś 100 lat temu nie przeżylibyśmy tej ciąży. To było w 26 tc,
          udało mi się dotrwać ku wielkiemu zdziwieniu lekarzy do końca 28
          tyg. Teraz Wojtuś ma 6 tyg i niesamowicie się do nas dzisiaj śmiał,
          normalnie od ucha do ucha, wpatrując się w nas swoimi wielkimi,
          ciemnymi oczkami smile
          Monia, mam nadzieję, że za dwa albo trzy lata nasze dzieciaki będą
          sobie zdrowo rosły, a my będziemy się śmiały z tych naszych
          przeżyć. Całusy dla Waszej rodzinki, zwłaszcza dla jubilata!
      • alicja_123 Re: dziś skończyliśmy miesiąc (!!!) 03.10.09, 23:36
        Gratuluję, że wszystko idzie dobrze! Z tego co piszesz, twój
        Januszek urodził się w 26 tc. Powiem szczerze, nie wiem jakiego
        miałaś ginekologa, który obliczał ci termin porodu, ale z tego co
        piszesz synek urodził sie w 26 tc. i ważył 1350g. Wyglada na to że
        gdybyś doczekała końca ciąży to twój synek mógłby rywalizowac z tym
        8-kilowym chłopcem, który się ostatnio urodził smile
        • lexmoniczka Re: dziś skończyliśmy miesiąc (!!!) 04.10.09, 11:35
          bo podobno rodze duze dzieci, moj najstarszy w 35 wazyl 2980 tez sie lekarze
          zdziwili...
      • cicuta Re: dziś skończyliśmy miesiąc (!!!) 04.10.09, 08:12
        sto lat dla Januszka!
        Monia, bylo, minelo, czas zalagodzi... Jestescie bardzo dizelni
        obydwoje, wiec nie ma innej opcji i choc wierze, ze takich przezyc
        nie mozna wspominac zartem albo smiac sie z nich, to mam nadzieje,
        ze niedlugo nie bedziecie wspominac w ogole... A Januszek taki
        dzielny facet,z e zobaczysz, jeszcze bedzie pierwszy z
        listopadziakow chodzil kiss
        • tolka11 Re: dziś skończyliśmy miesiąc (!!!) 04.10.09, 10:02
          Moniko. Jakbym czytała siebie przed sześcioma latami. Wbrew
          wszystkiemu i wszystkim nie przyjmowałam wiadomosci, że Miłosz nie
          da rady. Nawet jak dostałam wypis z tym pamiętnym "stan wegetatywny
          bez rokowań". 10 miesięcy walki o chocby najmniejszy postęp.Z ROP i
          jaskrą przegraliśmy. Ale daliśmy wszyscy z siebie wszystko i teraz
          mamy w domu fajnego sześciolatka.
          • lexmoniczka Re: dziś skończyliśmy miesiąc (!!!) 04.10.09, 11:41
            tolka, jak ja mam gorszy dzień to od razu myślę o tobie, że byłaś w gorszej
            sytuacji i sie nie poddałaś..no to ja jak mogłabym sie poddać? bardzo ciepło o
            was mysle i obiecałam sobie że się nie będę przed wami wstydzić - i wiesz że
            działasz???.
            buziaki dla ciebie i szarańczy.
            • gojapio Re: dziś skończyliśmy miesiąc (!!!) 04.10.09, 16:36
              Monia,
              czytałam Twoją opowieść rano, w komórce, i jeszcze mam dreszcze.
              Dziecino, ależ Ty się nacierpiałaś! Do tej pory Twoje posty były tak
              bardzo Jankocentryczne, że w życiu nie przypuszczałabym, że i Ciebie
              los tak mocno przy tym wszystkim doświadczył (nasz poród, spodziewany
              w sumie, był - jak na grozę sytuacji - całkiem śmieszny;
              wygłupialiśmy się z lekarzami, żeby trochę tę grozę oswoić. No i nikt
              nie mówił o zagrożeniu mojego życia, kazali się tylko przygotowywać,
              że z Filem będziemy się musieli pożegnać). Jesteś po prostu... no po
              prostu niewiarygodnie silna! Już nie mówię o tym, że między wierszami
              czytam, że Ty chyba w ogóle nie śpisz - jaka praca??? miesiąc po
              porodzie? z dwójką dzieci w domu i jednym w szpitalu? i jeszcze
              czytasz w łózku "Wcześniaka" i wspierasz na duchu nas wszystkich? Czy
              to nie o Tobie powinno się przypadkiem napisać polską wersję "Jak ona
              to robi?" smile
              PS. zaraz do Ciebie napiszę na priva ciąg dalszy tego peanu na Twoją
              cześć smile
              Gosia
              • gojapio Re: dziś skończyliśmy miesiąc (!!!) 04.10.09, 16:40
                Monia,
                jeszcze jedno nie daje mi spokoju - napisałaś... siódma ciąża.
                Naprawdę? Tym większy szacun dla Ciebie, kobitko. I Janek nie ma
                wyjścia - musi być chłop na schwał, bo musiał po Tobie silne geny
                przetrwania i walki odziedziczyć.
                Gosia
                • tolka11 Re: dziś skończyliśmy miesiąc (!!!) 04.10.09, 16:48
                  A dla mnie Monika jesteś potwierdzeniem takiej mojej tezy: im więcej
                  dzieci, im więcej problemów tym człowiek lepiej zorganizowany i
                  nawet czas dla siebie znajdzie.
                  A jak starsze to znoszą, znaczy to twoje rozdwojenie mi ędzy domem a
                  szpitalem?
                  Tak na marginesie: po 8 tygodniach macierzyńskiego, gdy Miłosz
                  walczył w szpitalu, ja wróciłam do pracy. To był mój sposób na
                  przetrwanie. I tak na oddziale mogłam być tylko 3 godziny dziennie,
                  więc co mi pozostało.
                  • lexmoniczka Re: dziś skończyliśmy miesiąc (!!!) 05.10.09, 01:06
                    no może i u mnie to odpowiedź - to że tyle pracuje - ale tak jak
                    odpisałam gojapio na priva - ktoś musi po tym wszystkim zarobic na
                    tę rodzię. My z mężem mamy dwie firmy i dom. Nie jest metodą zarąbac
                    każdy temat bo dzieko leży w szpitalu, my oboje uważamy że z niego
                    wyjedzie i co wtedy jak urżniemy tematy zawowodowe? więc trzeba iść
                    na kompromis. Nie wiem czy wam pisałam ale mój mąż też codziennie
                    jest u okruszka a do tego odbiera jednego dużego ze szkoły a
                    drugiego z przedszkola i jeszcze pilnuje swojej firmy. Organizacja
                    faktycznie jest prostrza jak ma się doświadczenie w dzieciach. U nas
                    dzień zaczyna się o 6,40 wstajemy karmimy oseski, następnie ja
                    zabieram starszego a mąz młodszego i rozwozimy, każde jedzie
                    pracować około 12-13 mój mąż codzienniejest w szpitalu a potem
                    jeszcze ciut popracuje i jedzie zdążyć odebrac starszego ze szkoły
                    przed 17,00 i młodszego z przedszkola przed 18,00 ja na odmianę
                    około 14 kończe z zawodem i reszte robie w nocy a około 15,00 jestem
                    u okruszka i średnio do 18,00 z nim siedzę. Potem wracam i jemy
                    obiadokolacje (w zasadzie to dzieci jedzą obiady w szkole i
                    przedszkolu) wiec wieczorem w zasadzie napychamy się na noc,
                    spradzamy lekcję starszemu posłuchamy co mały ma do podwiedzenia (a
                    pyszczek mu sie nie zamyka)i rozkładamy towarzystwo po łóżkach,
                    potem jakieś delikatne ogarnięcie domu (no piore to raz w tyg bo się
                    nie da inaczej) a potem pogadamy i ide do gabinetu kończyc to co
                    robiłam w dzień. i okazuje sie że na forum musze tez zajżeć bo nie
                    darowałabym sobie nie uczestniczyć. A czemu odpisuje? hmm u mnie to
                    chyba nie jest forma pocieszania - ja poprostu wyrażam swoje opinie
                    i mówie co myśle a jeśli to komuś pomoże to tym bardziej sie ciesze.
                    I pewnie zastanawia was kiedy śpie?/ bo mnie zastanawia ale to chyba
                    stres i adrenalina trzyma mnie w pionie. I pewnie wolałabym walnąć 6
                    w totka i chować dzieciaki gotując obiadki -ale sie nie da. Chciało
                    się miec dom to trzeba teraz na niego zarabiać. To co mamy z mężem
                    to efekt naszej ciężkiej pracy i chcemy dać dzieciom jak każdy
                    rodzic - jak najwięcej i jak najlepszy start w przyszłosc.
                    A i jak potworna nie napisałam nic o janku - bo janek jak to janek -
                    nie zmienił się od wczoraj. dalej sie uśmiecha smile00
                    I kończę dyskusje na swój temat - bo tu najważniejsze są nasze
                    kuruszynki i każda z nas uchyliła by im nieba. Kazdy ma swój sposób
                    na tak niewiarygodnie ciężką sytuację jaką jest wcześniactwo. Dla
                    mnie to ostatnie małe dziecko jakie mam więc robię co mogę żeby z
                    nim byc jak najdłużej. ten czas nie wróci. I nie dziwi mnie że tolka
                    wróciła do pracy - bo czas tak szybko leci że nawet nie wiem kiedy
                    okruszek skończył miesiąc. więc teraz ma minus dwa. oby wszystkie
                    naszze łosie szybko wyszły ze szpitali - tego wam i sobie życzę.
                    • gojapio Re: dziś skończyliśmy miesiąc (!!!) 05.10.09, 08:05
                      Dziewczyny, a jakbyscie mogły byc caly dzien w szpitalu? Próbowałybyście podporządkować cale zycie temu by z tej możliwości skorzystać? Bo ja jestem juz chora od miotania sie. Pojutrze minie pol roku odkad wyladowalam w szpitalu,bywają dni (coraz Czesciej,zwlaszcza w weekendy) kiedy wypieram z siebie mysl ze on tam lezy i czeka i delektuje sie normalnością-zwykłym byciem z chlopakami,kawa,dłuższym spaniem,etc.a potem widze fila,tak kochanego i ufnego i nie moge sie nadziwić ze nie lecialam do niego jak na skrzydłach... Inna sprawa,ze nie mam tyle sily co wy,czysto fizycznej.probuje cos z tym robic ale generalnie mam ospala naturę,zwykle czynności zajmują mi wiecej czasu niz przeciętnej osobie,wyjsc z domu o 8 to problem(pracowałam głównie w nocy),jak nie przespie ośmiu godzin to sie snuje caly dzien. Oddałabym wszystko za wiecej energii...
                      pS.monia,nic nie doszlosad
                      • wiwika12 Re: dziś skończyliśmy miesiąc (!!!) 05.10.09, 08:56
                        Ja byłam przez 3 mce prawie cały czas w szpitalu właśnie... Choć
                        nawet psycholog stwierdził, że może powinnam złapać oddech ... Nie
                        chciałam. Każdy jest inny, czasami inaczej nie można, bo życie nie
                        ogranicza sie do szpitala, bo są dzieci, bo praca. Ja ten czas
                        traktowałam jak pracę właśnie - wychodziłam rano, wracałam wieczorem
                        do domu z przedszkolakiem. miałam jednak 1 tydzień kiedy ze względu
                        na infekcję musiałam siedziec w domu - po 3 dniach smutku, że ona
                        tam a ja tu poczułam, że oddycham, że ja też jeszcze jestem
                        człowiekiem choć z zatkanym nosem smile Myśle ze trzeba złapać oddech,
                        dystans, by mieć siły dla kruszyny, zwłaszcza jesli w domu są
                        jeszcze inni mali ludzie.









                        > ni (coraz Czesciej,zwlaszcza w weekendy) kiedy wypieram z siebie
                        mysl ze on tam
                        > lezy i czeka i delektuje sie normalnością-zwykłym byciem z
                        chlopakami,kawa,dłu
                        > ższym spaniem,etc.a potem widze fila,tak kochanego i ufnego i nie
                        moge sie nadz
                        > iwić ze nie lecialam do niego jak na skrzydłach... Inna sprawa,ze
                        nie mam tyle
                        > sily co wy,czysto fizycznej.probuje cos z tym robic ale generalnie
                        mam ospala n
                        > aturę,zwykle czynności zajmują mi wiecej czasu niz przeciętnej
                        osobie,wyjsc z d
                        > omu o 8 to problem(pracowałam głównie w nocy),jak nie przespie
                        ośmiu godzin to
                        > sie snuje caly dzien. Oddałabym wszystko za wiecej energii...
                        > pS.monia,nic nie doszlosad
    • lexmoniczka 05 10 2009 - d.. nie saturacja 05.10.09, 22:32
      u nas waga 1660, była próba odłączenia tlenu, koło 5 min było ok a
      potem jak zaczął lecieć w dół to mąż leciał po pielęgniarkę - i tyle
      odłączania tlenu. tearaz ma znowu 23% i niby nic ale jak jest mniej
      to szaleje więc jeszcze w tym inkubatorze posiedzimy. z taką wagą
      moglibysby spokojnie siedziec w łóżeczku ale przez tę cholerną
      saturację nawet nie możemy go kangurowac bo faluje przy przewijaniu
      więc lekarka powiedziała że jest młodziutki i jeszcze nie... jak
      mnie to flustruje że moje male dziecko ma miesiąc a ja nawet nie
      mogę go przytulić. Taki mały człowieczek kawałek mnie i wkoło w tym
      pudełku. I oby nie zrozumiano mnie opacznie to jak będzie taka
      potrzeba to niech tam siedzi nawet kolejny miesiąc - ale z czysto
      egoistycznych pobudek ogarnia mnie flustracja, że to tyle czasu a ja
      byłam w ciązy już nie jestem dziecko mam ale nie mam go przy sobie i
      wogle. Ostatnio pracuje do 2 w nocy żeby paść na ryjek i wczoraj się
      nie udało... i myśli myśli mysli... to chyba jest najgorsze jak mam
      sie kiedy zastanawiać.
      Janusz sie na mnie dziś patrzył a mojemu mężowi "zabrał palec" i
      wkładał sobie do buzi więc zaczyna wchodzic w okres odruchu ssania i
      co z tego jak dopuki nie uspokoi sie oddychanie to będzie jadł
      sondą, o piersi chyba możemy zapomniec bo na tym etapie stresu to
      nie ma cudów.. marny ten dzien dzis.. janek nawet obraził się na
      jedzenie bo miał 6 zalegania.
      chyba musze sama posłuchac siebie i czekać - wmawiam sobie
      codziennie ze jeszcze tylko 2 miesiące (bo tak do porodu
      terminowego) jak będzie szybciej to tylko sie mile zaskocze - ale mi
      sie dłuzzzzzzzzy.
      ps
      Agata - jak chcesz sie wygadac wypłakać cokolwiek to dzwoń..
      Gosia ja ci wczoraj puściłam wiadomoś jako 'odpowiedz nadawcy' więc
      nie wiem czemu nie doszło, sprawdze jeszcze raz.
      pozdrawiam
      Monia i wcześniaki
    • lexmoniczka po rozmowie z lekarzem oklapłam 06.10.09, 20:19
      Wiecie co? dziś jakiś jest dzień znowu do dupy. rozmawiałam
      strasznie długo z lekarzem. dowiedziałam się że młody nie chce sam
      oddychac poniżej 23% tlenu. O chociaż te 23 to przecież nic to przy
      odłączeniu wyczynia cuda, saturacja szaleje i nie da sie. Do tego
      lekarz powiedział mi że jeśli w ciągu dwóch najbliższych tygodni nie
      zejdzie z tego tlenu to będą musieli stwierdzić dysplazję płuc.
      (kurcze on na respi był 4 doby potem cepap chyba do 22/09 i potem
      tlen do inkubatora) podobno po kilku dniach powienien zejśc a mija
      kolejny tydzień, nie możemy go uczyć pić z butelki bo nie da się
      tego robić w inkubatorze, a pozatym mógł by się krztusić, nie mogę
      go wyjąć bo ten tlen. Waży 1700g i wygląda już w tym inkubatorze
      dziwnie. nie ma kłopotów z trawieniem, wydalaniem, odruchami - tylko
      ta saturacja. JEsze mnie dobił lekarz na koniec że taki stan może
      trwać miesiącami i obawia się czy nie pojawi się u niego
      tlenozależnośc. I ręce mi opadły (chwilowo mam nadzieje). Głowa mnie
      boli i jestem strasznie zła. bo to taki mały chłopczyk z ktorym w
      końcu chciałabym się przywitać.
      tak jakoś się zwolnił w tych swoich osiągach rośnie jak wściekły ale
      jak stanął na tym 23% to stoi.
      buziaki
      • tolka11 Re: po rozmowie z lekarzem oklapłam 06.10.09, 21:43
        Ruszy. monika on ruszy i już. to tylko nam i lekarzom tak spieszno.
        on wie kiedy, a widać potrzebuje czasu. Więc wierzmy w małego i
        dajmy mu czas. A pierwsze przytulenie bedzie dla ciebie cudem,
        największym cudem, mimo, ze masz juz starszych. Cudem, bo tak długo
        wyczekane.
        Właściwie to czekanie, ta bezradność i niemoc w działaniu są
        najgorsze. bo człowiek chciałby już, chciałby coś zrobić, ulzyć
        maleństwu, a tu mozna tylko popatrzeć przez szybkę. Chyba nic tak
        nie dobija jak ta niemoc.
        Ale mały wie, ze na niego czekacie, więc nie zawiedzie.
        A dysplazja? Cóż za piękna nie jest. ale jest wyleczalna,całkowicie.
        Miłosz miał taką, że dusił się często o mocno. Po roku leczenia (bez
        pobytów z tego powodu w szpitalu) wyszedł z dziadostwa.
        tym się akurat nie trzeba aż tak mocno martwić. Choć jak znam zycie
        i tak będziesz się zamartwiać.
        Przytulam mocno.
      • gojapio Re: po rozmowie z lekarzem oklapłam 06.10.09, 21:47
        Kochana,przeciez janek jeszcze powinien siedziec w brzuchu,a oni chwilowy jego postój od razu traktują jak podstawę do takich terminalnych diagnoz?!przeciez chłopina ma prawo do odsapniecia po rewelacyjnych osiągnięciach! Podpytaj dyskretnie czy nie mozna by mu rurki z tlenem dać.pisze dyskretnie,bo u nas na chirurgii to chleb powszedni,ale np.na oiomie za taka supozycje urywają glowy,nie wiem z ktorej szkoły wasz pan doktorsmile Przeslij mi maila pliz na m.remisiewicz@ANTYSPAM.gmail.com
      • nowa23 Re: po rozmowie z lekarzem oklapłam 07.10.09, 00:12
        ja nie wiem jak jest u Ciebie, ale w Toruniu Franek byl karmiony
        butelka juz w inkubatorze. Najpierw robily to pielegniarki a pozniej
        ja smile
      • polaa27 karmienie z tlenem 07.10.09, 01:01
        A czemu nie możecie karmić butelką? U nas respirator też był tylko kilka dni, a
        tlen do inkubatora przez półtora miesiąca. A mimo to karmiłam butelką jak mały
        leżał w inkubatorze zamkniętym i miał nieco ponad kilo. Zostałam przeszkolona
        przez rehabilitanta i pierwsze karmienia były z jego lub pomocą pielęgniarki,
        potem już sama wszystko robiłam, chociaż nie mam pojęcia jak bo do tego 7 rąk
        potrzebasmile

        A zabierasz sie do tego tak:

        1. Ustawiasz inkubator pochyło, tak żeby mały miał wysoko główkę, a niżej nóżki,
        będzie mu się łatwiej oddychało i połykało.
        2. Kładziesz mu dodatkowo zrolowaną pieluszkę pod plecki i układasz na rogalu.
        3. Obok inkubatora na ścianie jest wlot z tlenem, podłączają Ci tam rurkę i
        wkładasz ją do inkubatora i podstawiasz pod buźkę małego. To jest dodatkowy tlen
        bo raz że otwierając inkubator ucieka tego tlenu, dwa, ze podczas wysiłku jakim
        jest jedzenie maluch może potrzebować więcej tlenu. Do kangurowania też możesz
        tej rurki używać.
        4. Podczas karmienia trzymasz jedną ręką główkę, drugą butelkę i ktoś trzeci
        może trzymać Ci rurkę z tlenem, albo może ona leżeć blisko buzi/nosa małego.

        No i z czasem będzie coraz mniej potrzebować tlenu. Ja na początku jak go
        karmiłam czy potem kangurowałam to non stop przy rurce. Potem coraz mniej, coraz
        mniej, aż w końcu zapomniał o rurce i go przenieśli do otwartego łóżeczkasmile
      • martha_sz2 Re: po rozmowie z lekarzem oklapłam 07.10.09, 08:20
        Mój Janek cały czas jak był w inkubatorze miał podawany tlen, mimo to mogłam mu zmieniać pieluszkę, karmić butelką i kangurować.

        Podczas kangurowania saturacje miał wzorową, więc może warto byłoby zapytać lekarza, czy możecie zacząć.

        Nasza pani dr powiedziała, że nic tak nie poprawia stanu zdrowia dziecka jak bliski kontakt z mamą podczas kangurowania.
        U nas była to prawda, miałam rurkę z tlenem obok, ale bardzo rzadko potrzebowaliśmy.
        Każdy lekarz podchodzi do tego inaczej, więc musisz spróbować.

        To, że Twoje maleństwo je sondą to nawet lepiej, bo przez jedzenie z butelki spala więcej kcal i tak szybko nie będzie przybierał na wadze.

        Trzeba być dobrej myśli, wszyscy trzymają za niego kciuki.
      • cicuta Re: po rozmowie z lekarzem oklapłam 07.10.09, 09:14
        trzymam mocno kciuki...
        • lexmoniczka Re: po rozmowie z lekarzem oklapłam 07.10.09, 19:00
          ciuta a jak ty się słoneczko czujesz? bo czytasz nas martwisz się
          ale nic nie mówisz o sobie.. daj jakiś zank jak u ciebie bo z tego
          co pamiętam to się będziesz niedługo rozdwajać(?) oby nie zbyt
          szybko.
          całuje cię
    • lexmoniczka 07 10 2009 - ciekawe podejście.. 07.10.09, 19:12
      Po wczorajaszej rozmowie złapałam spadek formy.. a dziś - wyrobiłam
      się do szpitala wcześniej aby złapać doktor prowadzącą. Przyszła
      popatrzyła na janka i stwierdziła że skoro on taki że sie
      przyzwyczaił to my go odzwyczaimy, i jesli do końca tygodnia po
      dobroci nie zlezie z tego tlenu to od poniedziałku go kangurujemy z
      maską. Może to na nim wymusi oddychanie, bo ona nie ma do niego
      zastrzeżeń i pora go wywalić do łóżeczka bo to już wielki chłop.
      A tu się z nią zgodze bo waży 1760g - więc dla mnie osobiście jest
      ogromniasty smile
      więc mi to pomogło i zebrałam się do kupy.
      i dalej wracam na drogę dobrych dni.
      I Agatka mi dziś poprawiła samopoczucie informacją że infekcja
      piotrusiowi przechodzi - bo teraz skupi się wyłącznie na dojrzewaniu
      płuc, a i gojapio - wysłałam ci ten mail zobacz czy masz...a z
      kleikiem to u nas była walka w średniaka bo nie tył, i tez metodą
      prób i błędów co do ilości bo to co piszą na opakowaniu to gówno nie
      informacja dla niestatystycznych dzieci. Ja w temacie kleiku
      przeszłam jak skończył miesiąc na NAN R takie hypoalergiczne mleko z
      kleikiem i to był strzał w 10.
      buziaki dziewczyny
      I Dorotka nie łam się bo sterydy ratują naszym dzieciom możliwość
      normalnego oddychania na przysłość więc skoro je podają to trzeba.
      Ja jak byłam w ciąży to czytałam wiele opinii ze "sterydy to robią i
      to i tamto i wogle paskudztwo" - i wiesz co? niech sobie te opinie w
      dupę wsadzą bo dzięki temu że je dostałam to moje dziecko żyje.
      Zawsze są skutki uboczne nawet przy cesarce można zejść bo to w
      końcu operacja, a jeśli lekarze wybierają podanie sterydów to
      widocznie jest to najbardziej odpowiednie wyjście - nie martw się.
      (ps i może się jutro zobaczymy? ja będę około 17,00 - bo mam
      konferencje)
      • alicja_123 Re: 07 10 2009 - ciekawe podejście.. 07.10.09, 21:26
        Moniś, to pewnie pod koniec miesiąca bedziesz z młodym w domowych
        pieleszach. Ech, szczęściara! smile Moja siostra miała cc mniej więcej
        wtedy co ty, ale przed nią jeszcze długa droga. To że długa to nas
        nie przeraża, ale żeby chociaż szczęśliwie sie skończyło...
      • wiewiorka76 Re: 07 10 2009 - ciekawe podejście.. 07.10.09, 22:21
        Hej! Będę jutro do ok 17.30. Straszliwie się boję tych sterydów,
        ale dziś stan Wojtusia zaczął się poprawiać i zaczęłam mieć
        nadzieję, że go ta trzecia porcja ominie. Walczę ze sobą, jemu
        potrzebna jest silna matka, a nie zdołowana płaczka. Muszę wysyłać
        mu pozytywną energię. Przejęła go dr Tołłoczko, bardzo w nią
        wierzę, widać, że doświadczona i wie co robi.
        A Janek wygląda na silnego chłopa i na pewno taki jest, może trochę
        leniwy tak jak nasz Wojtek jeśli chodzi o oddychanie smile Ale jeśli
        inne dzieci wychodzą z problemów z oddychaniem, to czemu z naszymi
        miałoby być inaczej? smile Musi być dobrze, nie ma innej opcji.
        • gojapio Re: 07 10 2009 - ciekawe podejście.. 07.10.09, 22:50
          Monia,
          maila dalej niet - coś chyba musi być nie halo z Twoją gazetową
          pocztą... Ja Fila też pierwszy raz miałam na rękach w okolicach
          1700,więc najwyższy czas i na Was! JEśli nie praktykują u Was rurek z
          tlenem (nie wiem czemu na OIOMie u nas robili takie larum wokół
          propozycji ich użycia), to po prostu niech podkręcą tlen na czas
          wsadzania przez Ciebie łapek do inkubatora...
          Myślę, że do końca października będzie w komplecie w domu smile
          Gosia
    • lexmoniczka Re: janusz 28 tc 135 - tlen won.!!!! szok 10.10.09, 00:47
      Nie uwiwrzycie - dziś mój mąz wchodzi na oddział a tam tlen
      odłączony i maly z saturacją 92-93. Doktor powiedziała że dość tego
      lenistwa i pora wziąć się za robotę wię pora na oddychanie.
      jutro może nastąpi ten wielki dzień kiedy pierwszy raz wezmę na ręce
      tego szkraba - nie mogę sie doczekać. Jak o tym pomyslę to łzy mi
      napływają do oczu... chyba nie pójdę spać..
      więc zabieam sie za szycie kostiumu gąsiora dla mojego najstarszego
      skarba na jutrzejsze przedstawienie..
      ściskam - musiałam sie pochwalić bo tylko wy wiecie jak to wiele
      znaczy...wziąśc na rece dziecko które od 1,5 miesiąca oglądam z za
      szyby inkubatora.
      • martha_sz2 Re: janusz 28 tc 135 - tlen won.!!!! szok 10.10.09, 07:52
        Gratuluje!! Oby tak dalej
      • wariamiktoria Re: janusz 28 tc 135 - tlen won.!!!! szok 10.10.09, 09:50
        Hura smile Ściskam was bardzo mocno i dalej trzymam kciuki!
      • jolantusia1 Re: janusz 28 tc 135 - tlen won.!!!! szok 10.10.09, 10:08
        no wziął się chłopak do roboty i pewnie usłyszał, że wszystkie forumowe ciotki
        chcą tak jak i mama żeby wyszedł w końcu z tego szklanego domku. Oby takich
        wiadomości jak najwięcej. buziaki
        • tolka11 Re: janusz 28 tc 135 - tlen won.!!!! szok 10.10.09, 11:40
          smilesmilesmilesmilesmile:
          A wiesz, ze wiem, co czujesz?
          Jabadabaduuuuuuuuuuuuuuuuu!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
      • nysia22 Re: janusz 28 tc 1350g - tlen won.!!!! szok 10.10.09, 11:38
        Super wieści!
        Widzisz jaki dzielny maluch smile
        Teraz będzie dopiero radości co nie miara!
        • wiewiorka76 Re: janusz 28 tc 1350g - tlen won.!!!! szok 10.10.09, 12:17
          Gratulacje!! Wiem jak się cieszycie, bo my czekamy na ten moment u
          Wojtka jak na zbawienie. Może nasz synek weźmie przykład z kolegi i
          już niedługo będą leżeli obok siebie w łożeczkach? smile Cieszymy się
          razem z Wami.
          • gojapio Re: janusz 28 tc 1350g - tlen won.!!!! szok 10.10.09, 13:08
            Janek,jestes super facetsmile gratulacje! Monia,zacznij skrecac lozeczko w domu bo ani chybi wkrotce bedziesz miala wczesniaki w kompleciesmile wiewiorka,sama widzisz,z naszymi dziecmi to człek nie zna dnia ani godzinysmile fila na przykład wczoraj babcia przeprowadziła poważna rozmowe i wydalil z siebie jakis śluz dołem-moze to zwiastum czegoś większegosmile dziewczyny nie wiem czy agata by sobie tego życzyła ale jesli macie jakies wiesci od piotrka,dajcie znac
            • lexmoniczka Re: janusz 28 tc 1350g - kangur wejscie 1 10.10.09, 19:25

              No i nastał ten wielki dzień!! co prawda to ja tatuś miałem okazję
              pierwszy raz kangurować i musze przyznać ze było po prostu
              zaje.......fajnie.
              Mogę powiedzieć tylko tyle do wszystkich tatusiów: nie bójcie sie bo
              to coś wspaniałego. Czuj jak taki mały szkrab leży sobie i oddycha,
              jak rusza rączkami i macha nóżkami, jak patrzy prosto w oczy i się
              uśmiecha. Faceci nie dajcie się zjeść tremie bo będziecie żałować że
              straciliście tyle kangurowań. To samo tyczy się przewijania - nie ma
              to jak dać maluchowi komfort leżenia w suchej pieluszce.

              Co do "technicznych spraw": Saturacja 95%, papu 37ml w czasie pół
              godziny, zero zalegania, waga 1840g.

              Co do Agaty to niestety nie spotkałem jej od 3 dni więc nie wiemy co
              się u nich słychać.

              Pozdrowienia dla Wcześniaków
              PS: Gosia, żona mówi że cieszy sie z waszej niby kupki wink smile)
              • cicuta Re: janusz 28 tc 1350g - kangur wejscie 1 11.10.09, 08:19
                cudnie!
    • lexmoniczka Zdj 10.10.09, 20:21
      Dla zainteresowanych tak wyglądamy:
      Nasze łosie
      • cicuta Re: Zdj 11.10.09, 08:20
        świetni faceci!
        Wszyscy czterej smile))))
        • tolka11 Re: Zdj 11.10.09, 10:03
          Ech ci tatusiowiesmile Mój też się pierwszy załapał na przewijanie
          młodego, Jak ja mu zazdrościłam!
          Ale dziecko bez rurek, bez intu, takie fajniutkie to ja pierwsza
          ujrzałam i przytuliłam.
          Cieszę się z wami, bo to cudne uczuciesmilesmilesmile
          • lexmoniczka dzis ja 1 raz tuliłam kocia... 11.10.09, 23:14
            I jestem w takim szoku że nie wiem co napisac - jeszcze chodzę w
            transie a wróciłam do domu o 18,00
            jest boooooooooooosko. o
            a technicznie : 1890g saturacja 92-95
            całuje serdecznie
            • mamamalegorycerza Re: dzis ja 1 raz tuliłam kocia... 11.10.09, 23:34
              Najlepszy jest Mati na nocnikuwink Zdjęcie roku!
            • cicuta Re: dzis ja 1 raz tuliłam kocia... 12.10.09, 11:04
              super!
              to kiedy do domku? smile
      • martha_sz2 Re: Zdj 12.10.09, 10:40
        Wspaniałe dzieciaki!! Pozdrawiamy
      • nysia22 Re: Zdj 12.10.09, 11:43
        Januszek jest super smile

        Reszta też wink
    • ada-15 Re: janusz 28 tc 135 11.10.09, 23:43
      Jak fajnie usłyszec same wspaniałe wiesci i cieszyc się razem z
      wami. To już u niektórych wielki krok do domu.
      • skomroch1 Re: janusz 28 tc 135 12.10.09, 11:50
        Ja swojego synka wzięłam na rece jak ważył ok.1 kg. bo mu zmieniali rurki w
        respi. Na chwilke mi go dali i do tej pory pamiętam, że prawie nie czułam jego
        cięzaru.Tak sobie w tedy pomyslałam, że tyle miłości a prawie nic nie wazysmile
        Roch beknął jak stary chłop, przytulił sie i już mi go odebrali, ale
        przynajmniej sie dziecku odbiło i przestał sie wiercić.
        Pozdrawiam i gratuluje Januszowi pozbycia sie rurek i dobijania do 2 kg.
    • lexmoniczka a my wyszliśmy z inkubatora !!! 12.10.09, 15:49
      I siedzimy w łóżeczku zamiast w palstikowego pudełeczka...
      jest suuper. i wracam do pracy (własnie mąż mnie poinformował).
      pozdrawiam serdecznie
      • martha_sz2 Re: a my wyszliśmy z inkubatora !!! 12.10.09, 16:37
        Wygląda na to, że wkrótce napiszesz, że idziecie do domu smile
      • zaisa Re: a my wyszliśmy z inkubatora !!! 13.10.09, 20:56
        Super wieści. Cieszę się bardzo. Zwłaszcza, że miałam kilka dni przerwy w czytaniu.
        • fryzzia Re: a my wyszliśmy z inkubatora !!! 13.10.09, 22:05
          jak to wracasz do pracy?


          to za chwilke do domu smile fajowo . ile wazycie ?
          • lexmoniczka dziś waga 2030 15.10.09, 19:47
            czesc
            dziś ważymy 2030 i jestem w szoku że już "dwie torebki cukru"
            zrobiły się z naszego wcześniaczka. usmiecha się, je 40ml co 3h.
            Niestety dziś znowu satiracja dała żaru i spadał na 71-72 kilka razy
            przy mnie i kilka razy jak był mój mąż. Trochę się tym zmartwiłam że
            znowu inkubator nam się wróci ale na razie ma się chłopak uspokoić
            podobno. siostry też mnie dziś pocieszały że to pogoda i proprosiły
            żeby przeprowadzić z nim rozmowę smile
            generalnie to dzieciaczek jest boski tylko znowu martwią mnie te
            spadki od 4 dni jesteśmy w łóżeczku a janusz nam taki numer wycina z
            tą saturacją.
            dodatkowo nie chce skubaniec ssac, znaczy ssać chce ale jak tylko
            dostanie coś w okolicę buzi to przestaje... martwi mnie to trochę..
            za to powiem wam że ma doborowe towarzystwo - franka, piotrusia
            (małego rycerza), krzysia, wojtusia - no taka brygada to musi sobie
            poradzić
            buziaki dziewczynki
            • martha_sz2 Re: dziś waga 2030 15.10.09, 20:03
              Super chłopak!!
              A takie spadki to mój Janek też miał, pielęgniarki mówiły, że z radości, że czuje mamusie się chłopak zapomina smile
              My z wagą 2030 g wychodziliśmy do domu, więc myślę, że też powinniście się zacząć pakować
              Ściskamy mocno
              • wiewiorka76 Re: dziś waga 2030 15.10.09, 23:06
                My niestety wkrótce nie będziemy Waszymi sąsiadami, o ile jeszcze
                jesteśmy. Wojtuś ma zostać odesłany na oiom, tam będzie miał lepszą
                opiekę. Ciągle jest na cpappie, teraz jeszcze walczy z infekcją sad
                Do tej pory się trzymałam, ale teraz dół totalny. Nie mam siły
                pisać. Buziaki.
            • mama_magdalenki Re: dziś waga 2030 15.10.09, 23:14
              nareszcie mi się udało przeczytać calą Waszą historię.
              Dzielny Chłopak! big_grin Rewelacyjnie przybiera na wadze big_grin Ale w sumie
              to bardzo szybko dają mu duże ilości pokarmu! aż w szoku jestem. Bo
              gdzie taki mały człowieczek tyle mieści big_grin
              a saturacja się poprawi. Najważniejsze, że już nie musi mieć
              maseczek big_grin i że sam walczybig_grin
            • martha_sz2 Re: dziś waga 2030 18.10.09, 23:21
              A co to cały weekend bez wieści?!
              • lexmoniczka a dzis 2100 18.10.09, 23:28
                Czesc
                Sorki ze dwa dni nie byłam ale wczoraj wróciłam z pracy o 3 w nocy a
                dziś dopiero skończylam (mam takie jedno nowe zlecenie ale niestety
                na cito ) więc padam na pyszczek mega strasznie.
                dzidzia jak dzidzia - rośnie skubaniec i już waży 2100 !! w zasadzie
                może i nadawał by sie do domu - tylko że jeść nie umie.,Na szczęście
                dziś pierwszy taz próbował ssac smoka, trochę to mu słabo szło ale
                próbował więc wszystko kwestia czasu.. mamy nadzieje
                pozdrawiam serdecznie i ide w koncu spac.
                • lazy_lou Re: a dzis 2100 19.10.09, 03:27
                  moj Synu tez nie umial i dlatego wyszlismy jak mial prawie 2.5 kg.

                  w domu 2 pierwsze dni jadl mniej niz polowe kazdej porcji a potem
                  jak sie "rozżarl" z dniana dzien to i prawie 100 wciagal za jednym
                  posiedzeniem smile

                  daj mu czas smile
                  nas straszyli ze moze si enie nauczy bo mial leukomalacje i nie
                  wiadomo czy to nie od tego uncertain
                  <neurolog obejrzala USG i sie lekko zdziwila bo dziury byly w
                  kompletnie innych miejscach wink ale co tam... >
                • martha_sz2 Re: a dzis 2100 19.10.09, 08:56
                  No i takie wiadomości chciałam przeczytać smile
                  Pozdrawiamy
                • izu222 Re: a dzis 2100 19.10.09, 20:50
                  Ty się nie martw jedzeniem, zaskoczy.
                  Nas nie puścili do domu na Wielkanoc bo Maluch odmowił współpracy i
                  po kilku dniach jedzenia tylko z butli w Wielki Czwartek powrócił na
                  dwa dni na sondę. W efekcie wyszliśmy dopiero po świętach z wagą
                  2700smile
                  A teraz wsuwa już zupy, owoce, no i cyca....
                  Nie pisałam ostatnio więc dopiero teraz gratuluję wyjścia z tlenusmile
                  super wiadomości.
                  • lexmoniczka Re: a dzis 2100 20.10.09, 21:58
                    dzięki izuś za gratulacje zejścia z tlenu, ja to w zasadzie czuje
                    sie jakby to był niewiadomo jak dawno. A tyle walki o ten oddech.
                    Teraz w zasadzie satiuracja 95-98 bez większych epizodów, za to
                    tętno mu gigantycznie rośnie jak się wkurzy - dziś 220 boże myślałam
                    że zejde jak zobaczyłam monitor. Mały tak się wkurzył z głodu !!,
                    zanczy obudził się i w krzyk, noszenie, mówienie przytulanie nic,
                    smok tylko rozbuchał krzyki. jak siostra podłączyła mu strzykawkę na
                    podajnik to po jakiejś minucie uśmiech na buzi i spokój. Mały waży
                    2200 (więc jest większy od matusia jak sie urodził) natomiast
                    jedzenie to tragedia. Wczoraj pani od fizjoterapii próbowała go
                    karmić - biedak krztusi sie, dusi , dławi - no nie ma takiej opcji
                    żeby z tej butli jadł. Więc pewnie czeka nas kolejny tydzień,
                    coprawda dziś podobno troszeczkę wypił ale i tak w karcie napisali
                    ze nie wolno go karmić butlą więc czekamy. na domiar tego dziś
                    załapał jakąś zmianę skórną na prodzie, paskudztwo jakieś z ropą -
                    otworzyło się ropa sie leje no wygląda potwornie. Wiem że brali
                    wymaz bo siostry też dziwnie patrzyły na jego buźkę.
                    Z milszych rzeczy to unosi główkę, taka niby drobnostka ale jak na
                    takiego wcześniaka to dla mnie szok.
                    buziaki i ściskam
                    ps
                    Gosia - ide szuakac twojego wątku bo w koncu nie wiem czy wyszliście
                    z tego szpitala, Agata - jak Ci dziewczyny mówiły że zejdzie na
                    cepap po operacji to nie wierzyłaś - a teraz proszę (maz mi mówił że
                    mały jest na cepap, zaraz poszukam wątku bo ciekawośc mnie zje),
                    Wiewiórka trzymaj sie kobieto, mam nadzieje ze niebawem wrócicie na
                    górę i mamo magdalenki - im bardziej się będziesz dołować laktacją
                    tym mniej mleka będzie, podejdź na spokojnie do sprawy bo jesli masz
                    odciągać mleko w domu z poczuciem wimy że nie pojechałaś do
                    maleństwa to też może sie nie udać. Ja karmiłam piersią tylko jedno
                    z mojej trójki, średnie nie miało siły jeść i szlag trafił, a przy
                    ostatnim mnie trafiło i laktacja znikła - i powiem ci że nie widzę
                    żadnej różnicy w zachowaniach piersiowego i niepiersiowego
                    oczywiście pokarm matki jest najlepszy ale ... da się rosnąć i na
                    sztucznym
                    • zaisa Re: a dzis 2100 24.10.09, 18:20
                      Piękne wyniki. Od wieczoru 15-go do 22-go byłam na Karowej - córka urodziła się
                      chyba równo 36 tc, zabrali ją na obserwację, na szczęście tylko na kilka godzin.
                      Potem jeszcze była żółtaczka pod lampami, na szczęście przy mnie. I myslałam o
                      Was - głównie o Januszu, bo się spotkałysmy na forum rówieśniczym wcześniej.
                      Byłam blisko Was a nie miałam o Was i waszych dzieciach pojęcia co się dzieje.
                      A córa ważyła 2540 g, co dla mnie było dużą pozytywną niespodzianką - 2 tyg.
                      wcześniej szacowano ją na 1800g i bałam się, że będzie miała około 2 kg (wiem -
                      dla Was to aż 2kg). Okazało się, że jest cięższa od brata w chwili urodzenia -
                      ten sam etap ciąży - o całe 20gwink
                      Mam nadzieję, że dalej Janusz tak ładnie przybiera i nie denerwuje rodziców
                      saturacją i tętnem.
                      Dziewczyny - za Was wszystkie i przede wszystkim za Wasze maluchy trzymam mocno
                      kciuki.
                      • lexmoniczka za 2 tyg dom?????????!!!! 25.10.09, 18:53
                        czesc]
                        ostatnio tyle pracuje i latam między domem a szpitalem ze padam i
                        nie zabardzo miałam siłę wejśc na formum.. ale dziś musiałam...
                        Pani doktor przy obchodzie powiedziała że za 2 tygodnie to ona już
                        nas tu nie chce, że dwa tyg i do domu!!!!!! (oczywiście jak nic sie
                        nie będzie dziać- nie ma prawa), janek wazy 2400, jak jest głodny to
                        krzyczy donośnie jak syrena, robi kupki, ładnie trawi, i od
                        poniedziałku zaczyna jeść butlą...na razie jadł 10ml i się podobno
                        dławił, dziś pani doktor powiedziała ża koniec tego dobrego i pora
                        jeść butelką coraz więcej...dodatkowo wiem że robiła usg glówki
                        i "jest o wiele lepiej" ale przedwyjściem zrobi jeszcze raz i wtedy
                        nam wszystko wytłumaczy... boże pierwszy raz usłuszałam prognozę
                        czasową a nie "jak zrobi to albo jak zrobi tamto", teraz czuję że to
                        już tak blisko, płakać mi się chce ze szcześcia cały
                        czas...dodatkowo spotkałam dziś tatę wojtusia, i dowiedziałam się że
                        maly wojtuś już na tlenie do inkubatora, że sterydy zadziałały
                        (Dorotka mam nadzieje że mnie nie zabijesz ze to napisałam ale tak
                        się ucieszyłam że nie mogłam się powstrzymać), wogle wszystkie te
                        wcześniaki jakieś takie duże się zrobuiły...
                        mam dziś skrzydła
                        siedzę i zastanawiam się jak wyrazić swoją wdzięcznośc dla odziału
                        który pierwsze dwa miesiące życia Janka jest (był juz niedługo) jego
                        domem, zastanawiałam się czy nie ufundować im jakiegoś sprzętu który
                        potrzebują.. sama nie wiem - bo zycie mojego dziecka jest bezcenne i
                        a ci ludzie mu je uratowali...
                        • wimperga r-e-w-e-l-a-c-j-a!!! 25.10.09, 20:30
                          Super wieścismile)))))))), co za dzień najpierw cuda odnośnie Natalci Oli_mi a teraz radosne info o Januszkusmile.
                          • gojapio Re: r-e-w-e-l-a-c-j-a!!! 25.10.09, 21:10
                            Monia,
                            myśmy kupili na OIOM ekspres do kawy - 85 zł na allegro (phlipsiak), a
                            siostrzyczki były zachwycone jakbym im kupiła po samochodzie smile
                            wiadomo, kawa na nocnej zmianie to podstawa smile
                            Gosia
                        • martha_sz2 Re: za 2 tyg dom?????????!!!! 25.10.09, 22:01
                          Wspaniałe wieści!!
                          My w dowód wdzięczności kupujemy, co wizytę w poradni obok, paczkę pieluch tetrowych i flanelowych to koszt ok.50 zł, a mają takie braki w gdańsku na kliniczej, że bardzo się cieszą.
                          Oddaje też ciuszki po Janku i oddam monitor oddechu, bo wiem, że mają braki.
                          Też myślałam, co im kupić, ale nie wymyśliłam nic lepszego, bo sprzęt agd mają.
                          Jakaś mama ufundowała kuchenkę mikrofalową, może takie cudo im się przyda, jeśli nie mają oczywiście.

                          Pozdrawiam i mam nadzieję, że Twoje maleństwo szybciej się weźmie do roboty z tym jedzeniem i szybciej będziecie w domku.
                        • nysia22 Re: za 2 tyg dom ?? 27.10.09, 16:15
                          Jak tam "szał" przed przyjęciem szkraba w domowe pielesze ? smile
                          Cieszymy się że nast tak ładnie gonicie tongue_out

                          Smoczkiem nauczy się jeść, USG - widamomo, kontrolować trzeba, nas też to czeka smile

                          Ważne że przygotowujecie się do domu!

                          Pozdrawiamy!
    • jolantusia1 Re: janusz 28 tc 135 28.10.09, 00:36
      super wiadomość, cieszę się razem z tobą. Pozdrawiam
      • lexmoniczka butla!! 28.10.09, 15:45
        czesc
        dziś miś zjadł 30 z butli na dwa posiłki - saturacja mu faluje ale
        jako tako po japońsku zaczyna wolno jeść!!
        przepraszam że ostatnio mało o nas piszę ale wk... się na ten
        cholerny synagis i całą afere o kłopot z uzyskaniem. A jak jeszcze
        zaczęłam drążyć temat jak po co dlaczego i kiedy sie go daje to się
        z lekka wkur... po raz ponowny. bo ten kraj ma na ludzi leżących w
        szpitalach bo tak ale na zapewnienie wcześniakom odporności na rsv -
        nie. a.. nie bedę na ten temat dalej bo już mi się ciśnienie podnosi.
        mam nadzieje że jak mały bedzie w domku to mniej sie bede na to
        wszyatko złościc.
        buziaki dla was gorące i trzymajcie sie mocno
        • martha_sz2 Re: butla!! 28.10.09, 15:49
          Gratulacje z tym jedzeniem. Dzielny chłopczyk!!!
          Pamiętam jak się cieszyłam, gdy Jasiek po tyle jadł. Wyszedł do domu to jadł ok.50 ml, a teraz zjada 180 ml smile (to tak na pocieszenie napisałam)
        • cicuta Re: butla!! 29.10.09, 13:16
          gratulacje i czekamy na info, ze juz w domu jestescie smile
        • mariolaosa5 Re: butla!! 29.10.09, 23:03
          witam jestem nowa jestem mamą wcześniaczka Maksa 28tc waga 1250 38cm
          jak zaczęłam czytać opis twojego dnia twoich myśli twojego strachu i niepokoju to tak jak bym widziała siebie od 15,07,2009 godz 13,20 środa urodził się Maksiu mój drugi synuś poród naturalny miednicowy ja zostałam w naszym miejskim szpitalu mały zostaje przewieziony do kliniki neonatologi do poznania na polną strach obawy Boże nikt nie zliczy moich łez wylanych przez następne tygodnie tego bólu strachu niepokoju ale nasza myszka jest już z nami po 70 dniach spędzonych w szpitalu 24 09 2009 godz 13 20 wyszliśmy do domu z wagą 2460 48cm kochany nasz synuś i braciszek naszego 6 latka teraz mam 3560 52 cm jestem karmiony piersią na żądanie i świetnie daję sobie rade wiem że wasze maleństwa dadzą sobie rade to są bardzo silne dzieciątka z wolą walki której nikt nie przebije one chcą żyć chcą wrócić do domu tak jak nasz MAKSIU
          pozdrawiam lexmoniczka i wszystkie mamy wcześniaczków
        • fryzzia Re: butla!! 29.10.09, 23:32
          wiesz co ... po pierwsze to super ze butla poszla smile wielkie gratulacje a po
          drugie to ... kurcze jak krzysiek byl w szpitalu to nie mysllam o niczym tylko o
          nim a wy tu jakies afery krecicie . rozumiem ze to jakis sposob na czas ale ...
          kurcze... no i nie wiem jak to napisac ...

          ciesze sie , bo to oznacza ze juz niedlugo bedziecie w domu . ile wazycie ?
          • mamamalegorycerza Re: butla!! 29.10.09, 23:53
            Iza a te afery to myslisz dla kogo rozkręcamy? przecież to, ze walczymy o
            synagis jest dla nich, a poza tym ja przebywam w szpitalu dokładnie tyle co
            wczesniej i rozkrecanie afery nie przeszkadza mi w poswiecaniu uwagi synkowi.
            Dla niego synagis jest konieczny, zreszta nawet dzieci, ktore byly krotko na
            respi go potrzebuja bo przeciwciał z łozyska matki nie dostały.
          • lexmoniczka do fryzia 30.10.09, 22:53
            Iza, ja nie traktuje tego jak rozkręcanie afery tylko jako słuszny
            cel...oprócz poświęcania czasu na najmniejszego wcześniaczka mam w
            domu jeszcze 2 sztuki jak wiesz i naprawdę mam na czym się
            skupiać "do zabicia czasu", dodatkowo moje dwa domowe chłopaki
            załapali własnie przeziębienie i o dziwo olek, który choruje raz na
            chiński rok też..jak pomyślałam że do zarażenia janka tylko krok
            jeśli byłby w domu to się jeszcze bardziej zaparałam.. a zreszsztą -
            napisałam na malym forum jaką mam filozofię i napisałam też że
            zrobie wszystko dla mojej kruszynki i jeśli mogę zrobić coś po czym
            istnieje prawdopodobieństwo że mu to pomoże to to zrobie...tyle
            słowem wyjasnienia tematu afer a co do info to napisze zaraz co u
            nas.
            buziaki dla ciebie, i wiem że nie chciałaś nikogo urazić tym co
            napisałaś - bo każda z nas ma swoje zdanie i swoje sposoby
            całuski dla ciebie i twojego synka, bardzo się ciesze że macie już
            za sobą tematy wyjścia ze szpitala... gonimy was więc..
        • mama_magdalenki Re: butla!! 30.10.09, 19:29
          hej smile
          cieszę się, że Twój syn tak pięknie sobie radzi z butlą big_grin
          Najważniejsze, że później saturacja się podnosi big_grin
          Co do Synagisu, to masz prawo się wk****, bo to jest nienormalne co
          oni robią uncertain
          • lexmoniczka raz tak raz srak.. 30.10.09, 23:03
            U nas raz tak raz srak za przeproszeniem.
            Wczoraj mały wtrąbał na jedno posiedzenie cała buta(45) i było mało,
            siostry mi dziś powiedziały że rano strasznie falował i zakaz
            jedzenie butlą całego posiłku bo za wcześnie. Kurcze tak już to
            fajnie sie kreowało a dziś znów więcej sondy niz butli, nie przytył
            niestety od wczoraj nic więc jesteśmy na fazie 2540. Do tego dziś
            zauważyłam że mały ma przepuklinę pachwinową i niestety sie nie
            pomyliłam więc zobaczymy co to będzie. Do tego ma tak potworne
            zaparcia po tym żelazie że płakac mi się chce jak widzę że się
            biedak pręży nie może kupki zrobić. Jak z nim jestem to masuje mu
            brzucho i widzę że przynosi mu to ulgę, no ale jak wórce do domu to
            kto ma go masować? więc się biedak męczy a ja się wkurzam....ach co
            za dzień ogólnie to spadek formy psychicznej mnie dziś złapał.
            Wczoraj jak patrzyłam na pulsoksymetr to było 99-100 podczas
            jedzenia. Dzis jak leżał sobie grzecznie na mnie spadł do 67 więc
            znowu przypomniały mu sie bezdechy...ach jak nie kijem to młotem
            zawsze coś. Do tego w domu moje srednie dziecko kończy chorobę
            a "nigdy nie chorujący" olek miał rano 38 stopni i wygląda jak
            smierć na horągwi. jak przyjechałam do domu ze szpitala (koło 20.00)
            to tak mi go było szkoda bo widzę że marnie sie czuł a i tak puki
            sie nie rozwinie to choróbsko to na diagnoze za wczesnie...dałam
            ibufen, mleko z miodem i poszedł spac - biedulko moje (takie ogromne
            ale biedulko).
            ta dzisiejsza przepuklina to mnie z lekka zabiła bo oznacza że coś z
            tym pewnie będzie trzeba zrobić a to się wiąże znowu ze szpitalem i
            z jego cierpieniem a to ostatnie rozwala mi serce.

            całujemy Monia i zachorowane wczessniaki
            • cicuta Re: raz tak raz srak.. 31.10.09, 20:59
              zdrowka dla wszystkich, Monia
              i sil duzo kiss
              • fryzzia Re: raz tak raz srak.. 01.11.09, 13:05
                po pierwsze to dzieci tak jak my raz maja apetyt raz nie , raz zje wiecej , raz
                wolniej a czasami w ogole mu sie nie chce. podobnie jest z tyciem smile no bo to
                konsekwencja jedzenia smile ale i wiele czynnikow ma na to wpytw wiec przy tak
                pokaznych kilogramach to tez juz nie problem . w ogole sie tym nie przejmuj ..
                poza tym wiesz ja raz widzialam jak pielegniarki zapomnialy nakarmic dziecko a
                raz pani pielegniarka sie wkurzyla bo dziecko ulalo i za kare nie nakarmila go
                dalej ... oczywiscie interweniowalam ale pozostaje pytanie ile razy one tak
                robia . zdarza sie tez ze myla mleka i np moje mleko wedrowalo do innego dziecka
                a moj krzysiek dostawal mieszanke . no takich przykladow moge wiele podac ale
                chyba nie warto sie nakrecac .

                kiedy wychodzicie?

                bo trzeba z tamtad uciekac juz jak najszybciej . w domu sobie bedziesz regulowac
                wszystko jak chcesz a raczej jak janusz chcewink

                co do kup . popros moze niech mu daja jakis probiotyk . kup dicoflor30 lub
                biogaje lub lakcid najzwyklejszy . powinno pomoc choc troszke .

                przepukline maja prawie wszystkie wczesniaki ! podobno 90 % tylko zwykle lekarze
                zapoinaja nas o tym poinformowac . my tez dowiedzielismy sie przy wyjsciu i to
                tylko dlatego ze nasz kolega Piotrus ma mame pielegniarke ktora zaniepokoila sie
                jego pachwina i spytala lekarke . Piotrek mial juz zabieg bo mu uwiazla i trzeba
                bylo ratowac jelita , a Krzyskowi sie upieklo . niestey przy kazdym wiekszym
                placzu bardzo sie denerwujemy i zagladamy i macamy smile

                tak czy srak ... do domu . w domu wyciszycie sie i zlapiecie rytm smile
                • lexmoniczka Re: raz tak raz srak.. 01.11.09, 13:30
                  dzieki Iza za pocieszenie... mnie ta przepuklina chyba najbardziej martwi, bo
                  tez mam nadzieje ze jak wrocimy do domu to z jedzeniem nie bedzie klopotu,
                  bedzie jeadl za żądanie więc z głodu nie będzie płakał... kurcze chcialabym zeby
                  ten dzien juz nastąpił bo głupi brzuszek jak mu masuje to pomaga, ale przeciez
                  nie jesem tam 24h a w domu będę...\
                  ściskam.
                  • fryzzia Re: raz tak raz srak.. 01.11.09, 22:17
                    jeszcze zaden niemowlak sie nie zaglodzil smile
                    a co do przepukliny to wiesz musisz bacznie obserwowac . ale naprawde bacznie i
                    gdyby cokolwiek cie niepokoilo to jechac na IP . (jak juz w domu bedziecie) .
                    nie czekac, nie odwlekac , nie wstydzic sie truc dupy .. tylko po prostu jechac
                    . my jezdzilismy 2 razy do CZD . nienawidze tej placowki ale na IP jezdzil moj p
                    i baardzo byl zadowolony . trafial na fajnych lekarzy ... no i zawsze byl happy
                    end smile

                    Janusz juz jest duzy smile wiec gdyby zaistniala koniecznosc zabiegu to poradzi
                    sobie z narkoza, wiec nie martw sie na zapas.
                    • fryzzia monika a dlaczego 01.11.09, 22:20
                      wy jeszcze siedzicie w szpitalu? przypomnij mi na co czekacie?



                      pytam bo my mielismy tez byc dluzej ale ja chyba bylam dosc upierdliwa a zarazem
                      wiarygodna i tolloczko wypisala nas wczesniej .

                      w ogole bylo smiesznie bo kiedys rano przyszlam i mowie ze juz mam dosc szpitala
                      i chce do domu a ona ze niedlugo wiec sie pytam czemu nie dzis , ona pomyslala i
                      powiedziala ze ok smile wiec szybko zaczelam organizowac transport itd ale przyszla
                      za 2h i powiedziala ze poczekamy 1 dzien to od razu zaszczepimy , czekalismy na
                      30 g smile
                      • lexmoniczka Re: monika a dlaczego 01.11.09, 22:35
                        no my mamy jakiegoś parcha na buzi a dziś mój cud dzidź obrzygał mi
                        całe spodnie - taki łapczywus że jak zjadł 50 z butli to poszło
                        tempem błyskawicy zwrotem./
                        ach, mam nadzieje że już niedługo, bo krew mnie już zalewa, ale...
                        kiedys powiedziałam że tak długo jak będzie trzeba, w zasadzie ma
                        się urodić 4/12 więc jeszcze ma czas.
    • lexmoniczka wiesci 5/11/2009 05.11.09, 18:39
      czesc
      dzisiejsze wiesci niesty z telefonu od pielęgnairek na odziale
      patologii:
      - janek waży 2770g, to paskudztwo na buzi ma dalej ale sie nie
      rozrasta, ładnie je i ładnie oddycha
      krew mnie zalewa ze nie mogę tam z nim byc, mój mąż siedział dziś w
      pracy i totalnie nie mógł sie skupić. od 2 miesięcy jezdzimy
      codziennie do szpitala a teraz nie można....
      oby to szybko minęło..
      • mama_magdalenki Re: wiesci 5/11/2009 05.11.09, 18:44
        jaki duży big_grin cieszę się, że ładnie sobie radzi z oddychaniem big_grin oby
        tak dalej big_grin
      • martha_sz2 Re: wiesci 5/11/2009 05.11.09, 19:08
        Trzymaj się!!
        Z jednej strony lepiej, że ograniczyli odwiedziny, przynajmniej nikt żadnej zarazy nie przyniesie i zanim się obejrzysz będziecie w domku smile
      • panterka5 Re: wiesci 5/11/2009 05.11.09, 21:39
        Prześledziłam wątek i mogę powiedzieć - dzielny chłopczyk z Twojego
        synka smile
        Zresztą wszystkie wcześniaczki są bardzo dzielne smile
        Trzymam kciuki za Twojego dzielnego Januszka, aby nadal sobie tak
        świetnie radził jak do tej pory!!!
        • lexmoniczka Re: wiesci 8/11/2009 08.11.09, 19:04
          z telefonu wiemy ze 285o wazy male cudo. nie mogę się doczekać kiedy otworzą ten
          szpital bo krew mnie zalewa ze nie mogę iść go przytulić.
          wiem ze to wszystko dla ich dobra ale..tęsknię
          buziki dla reszty wcześniaczków..
          • fryzzia Re: wiesci 8/11/2009 08.11.09, 21:27
            jak mus to mus , ale wiem jak ciezko zniesc te dni . my mielismy kwarantanne 10
            dni a potem tylko mamusie mogly wejsc . ale juz blizej konca jestescie smile
          • izu222 Re: wiesci 8/11/2009 09.11.09, 13:48
            A może zadzwonią ze macie go zabrać w końcu do domusmile

            Pamiętam, że jak się pochorowałam i nie mogłam pójść do Stasia
            przeplakałam cały dzień, więc wyobrażam sobie jak na Was wpływa
            zakaz odwiedzin.
            Z drugiej strony możecie trochę odsapnąć od patologii i przygotować
            dom na przyjście Januszka (o ile jeszcze tego nie zrobiliściesmile

            Dawno mnie nie było (bo młody ząbkuje i najchętniej cały czas
            siedziałby na rękach) więc super, że Janusz się rozkręcił z
            jedzeniem, no i waga już pięknasmile
            • lexmoniczka Re: szpital otwarty!!! 10.11.09, 00:05
              czesc
              jak moj maż do mnie dziś zadzwonił że można odwiedzać janka to
              rzuciłam wszystko i pognałam do szpitala... oczywiście zastałam
              dziecko słonia 2930!!!! boże co za paradoks to będzie największe
              dziecko jakie przyniose do domu a urodziło się najmniejsze...
              jak mialam go dziś na rękach to dotarło do mnie że z wagi pod spadku
              do 1105 dochodzilismy na "niby urodzeniową" ponad miesiąc a za
              chwilę będzie ważył 3 razy tyle co na początku.. jesu jak ten czas
              gna
              w czwartek mija 70 dni...
              dziś siostra powiedziała że coś słyszała na obchodzie że janek to do
              domu.. jejku jak ja bym sie cieszyła...ale czekam,
              ma zrobione badania na coś na h... nie hemfo...coś nie pamiętam..
              czekam na wyniki, przepukline ma jak stąd do krakowa ale może mu się
              wciągnie jak będzie ze mną w domku - tylko kiedy? jejku jak mnie
              ciśnie, wiem że musi wyjśc w stanie w jakim nie ma zagrożeń ale ..
              tak strasznie chcę z nim byc..mój mały słonik..
              buziaki dziewczynki powolutku zabierać sie bedziemy ze szpitala i ja
              i mamamałegorycerza i mama krzysia i wogle... czas leczy - to prwada
              buziaki i sciskam i odliczam
              • wariamiktoria Re: szpital otwarty!!! 10.11.09, 14:28
                Monika cały czas trzymam za Was mocno kciuki i czekam kiedy napiszesz, że
                wracacie do domu smile
              • fryzzia Re: szpital otwarty!!! 10.11.09, 22:33
                pytalam dzisiaj o janusza i podobno wyleczony, usteczka zdrowe smile i do domu juz !!!
                fajnie .
                nie zapomnij pisac jak juz wyjdziecie smile
                • tolka11 Re: szpital otwarty!!! 10.11.09, 22:46
                  70 dni .......ech.
                  Wiesz Monika jak czytam o Januszku, to mi sie cały czas przewija
                  przed oczami nasza historia. I wyszlismy w 70 dniu. tylko Milosz to
                  był maluszek - wychodząc wazył 2450 gr. Najmniejsze dziecko jakie
                  przyniosłam do domusmile
                  • lexmoniczka Re: szpital otwarty!!! 10.11.09, 23:17
                    ale to jednak jeszce nie teraz
                    Pani doktor powiedziała mi dzisiaj że odstawiają mu kofeinę, i jak
                    przez 7 dni nie będzie 'falował" to pogadamy
                    hmm
                    dziś falował jak byłam...
                    jak nie urok to sraczka.. i ta przepuklina znowu jest większ
                    do porodu jeszcze trochę (do 04/12) więc taki sobie margines czasowy
                    założyłam

                    buziaki dziewczynki
                  • fryzzia Re: szpital otwarty!!! 10.11.09, 23:40
                    my wyszlismy po 82 dniachz waga 1960 g .

                    mysle ze teraz to juz szybko sie ustabilizuje. duzy chlopak smile
                    • lexmoniczka uwaga komunikat 13.11.09, 00:19
                      cześci życzliwi januszkowi. dzis dowiedziałam się od pani doktor
                      że...
                      na poniedziałek szykuje wypis - mało nie oszalałam ze
                      szczęścia...boże odliczam godziny - obu nic już nas nie zatrzymało.
                      dodatkowo dzisiaj nakręcaliśmy z superstacją tv reportaż o
                      wcześniakach, będzie do niedzieli w kazdym ich dzienniku a w
                      niedzielę 0 14,50 bedzie dyskusja o synagisie jak dobrze pójdzie to
                      i z panią minister zdrowia.
                      moje dziecko jest ogromne !!! 3030 taki mały słoń (od 1105 to ogrom
                      człowieka) patrzy się i uśmiecha, zmiany w mózgu w większości się
                      wycofały tylko jedna komora trochę szersza ale to podobno się
                      wycofa. przepuklina na razie nie uwięźnięta jest więc może sama sie
                      schowa...
                      więc od przyszłego tygodnia zaczynamy (boże mam nadzieje) drugi etap
                      wczesniaka - wędrówkę po specjalistach która pewnie potrwa następne
                      kilkanascie miesięcy - ale będziemy już razem... jejku jak ja nie
                      mogę się doczekać....
                      chce mi sie płakac z radości - i kurczę nie mogę przez to spać taka
                      jestem nakręcona!!!
                      ściskam was wszystkich gorąco.
                      • nysia22 Re: uwaga komunikat 13.11.09, 09:20
                        Super!

                        Wszystko się ładnie ułożyło i pora najwyższa do domu smile
                        My też wyszliśmy z przepuklinami (pepkowa i pachwinowa), ale na razie
                        jest od spokój i nic się nie dzieje.

                        Gratulujemy wagi!
                      • aneciamamawiki Re: uwaga komunikat 13.11.09, 09:37
                        Moniczko duzo zdrowka dla malucha i niech juz ucieka z tego szpitala
                        trzymam kciuki!
                      • martha_sz2 Re: uwaga komunikat 13.11.09, 10:23
                        Wspaniała wiadomość!! Poniedziałek już tuż tuż... smile
                      • blaszka0662 Re: uwaga komunikat 13.11.09, 11:41
                        Trzymam kciuki za poniedziałkowe wyjście "Słonia" do domu smile
                        Bardzo się cieszęsmile
                        • gojapio Re: uwaga komunikat 13.11.09, 20:49
                          Dzielny Słoń i jego mama, super!!
                          • lexmoniczka i dupa z wyjścia 14.11.09, 17:12
                            i znowu jak nie tak to srak.
                            to poskudztwo co miał znowu wróciło. pani doktor powiedziała ze nie
                            ma mowy o wyjsciu dopuki nie zdiagnozują tego czegoś.
                            potem powiedziała że herpes (taka opryszczka), więc myślałam że nie
                            ma się czym martwić. No to mnie pani pocieszyła że teraz ma na buzi,
                            ale może przejść na mózg, wątrobę. Do tego to co podejżewają u janka
                            zagnieżdza sie w układzie nrewowym. W każdym razie jak powiedzieli
                            to :materiał poszedł na badania.
                            nasza ulubiona doktór stwierdziła że ma nadzieję że to nie jest to
                            co myśli, bo wtedy wszyscy wyskoczymy z kapci.
                            i to było miażdżące.
                            więc chumor mam do dupy i ogólnie.
                            raz krok w tą raz w tamtą...
                            jakiś wogle ten tydzień parszywy bo i przepuklina mu urosła bardziej
                            niż miał wcześniej,
                            mam nadzieje że ten etap wczesniactwa sie kiedyś skończy bo powoli
                            mi opadają siły (dziś zasnęłam nad łóżeczkiem w szpitalu)
                            ściskam serdecznie.
                            • blaszka0662 Re: i dupa z wyjścia 14.11.09, 17:39
                              sad
                              • gojapio Re: i dupa z wyjścia 14.11.09, 23:51
                                uwielbiam te doktórowe straszenie bez konkretów sad Pewnie każda z nas
                                to przerabiała (mój ulubiony dialog z doktorem: - jak jest? - do dupy
                                jest, proszę pani). Ale też w 99,99% przypadków okazywało się, że to
                                było straszenie dziada torbą, bo nasze dzielniaki wymykały się
                                najgorszym scenariuszom. I u Was też tak będzie, na bank!

                                PS. przepraszam, że nie dobiegam do telefonów, ale mamy tu siwy dym.
                                Niby nic się nie dzieje, ale jeszcze nie złapałam równowagi pomiędzy
                                dzieckiem 24/7, mega stresującą nauką żywienia pozajelitowego plus
                                pracą, co by starczyło na kleik kukurydziany i ciuchy dla naszego
                                spaślaka (skokowo wyrósł ze wszystkich tiny/early baby).

                                • gojapio hip hip hura! 16.11.09, 20:40
                                  mam nadzieję, że Monia mi wybaczy, ale przecież muszę Wam zdradzić
                                  niusa - jutro idą do domu smile tfu, tfu - co by nie zapeszyć. A to
                                  świństwo co ma Janek na pysiu nie okazało się najgorszym ze świństw (na
                                  H) - mają tylko smarować w domu antybiotykiem. Hip hip hura!
                                  • blaszka0662 Re: hip hip hura! 16.11.09, 20:53
                                    Super smile
                                  • wariamiktoria Re: hip hip hura! 16.11.09, 21:41
                                    AAAAAAAAAA big_grin super super, niech tylko ona sama napisze że już są w domu to
                                    zacznę skakać z radości smile
                      • zaisa Re: uwaga komunikat 14.11.09, 00:16
                        Cieszę się bardzo z dobrych wieścismile
                        Trzymam kciuki, żeby w poniedziałek Janusz trafił do domu.
    • lexmoniczka Re: janusz 28 tc 135 16.11.09, 23:08
      oj gosia pewnie że nie mam nic przeciwko...
      jestem taka szczęśliwa że cięzko mi to nawet opisac.
      Dziewczyny, znaczycie dla mnie więcej niż nie jedna przyjaźń...
      wasza pomoc i wsparcie to najcenniejsza pomoc jaką otrzymalam w
      ostatnich tygodniach, wiem że martwicie się o janka, tak samo jak ja
      martwie się o wasze pociechy...
      jesteście mi bardzo bliskie...
      dziekuje że jesteście, że rozumiecie, że czujecie...
      i tak potwierdzam - JUTRO IDZIEMY DO DOMU - moje dziecko przychodzi
      do swojego domu po 75 dniach pobytu w szpitalu, ze wspaniałą obsługą
      kochanymi ciociami...
      jakie ten mały (hihihi juz nie mały 3200) ma szczęście że ma tyle e-
      cioć. mam nadzieję że bedzie też mógł gro z was poznać osobiście.
      dziewczynki kochane, to że janek idzie do domu oczywiście nie
      oznacza że mnie nie będzie na forum żeby była jasność....
      dzięki dzięki dzięki dzięki dzięki że jesteście
      • wiwika12 Re: janusz 28 tc 135 17.11.09, 09:02
        Gratulacje z okazji wyjścia smile Czytałam twoje/wasze zmagania od
        dłuższego czasu... Przestraszyła mnie wieść o tym paskudztwu na
        buziaku malca... Baaaardzo się cieszę, że to nic strasznego i że
        wreszcie zaliczycie normalność w domku. Wszystkiego dobrego dla
        całej rodziny i spokoju każdego kolejnego dnia smile
        • tosheila Re: janusz 28 tc 135 17.11.09, 09:07
          Strasznie się cieszę, to już dziś. Wasz wielki dzień. Gratulacje i
          uściski dla dzielnej mamy i dużego już Jasia smile
      • kicius_85 Re: janusz 28 tc 135 17.11.09, 09:35
        czyli dzisiaj wielki dzien?????cudniesmile)))trzymamy kciuki z Jula i duzo duzo zdrowka
      • martha_sz2 Re: janusz 28 tc 135 17.11.09, 09:43
        Dziś nadszedł wielki dzień!! Napisz jak wrażenia z pobytu w domu.
        Pamiętam, że bałam się najbardziej jak moje dziecko (po 2 miesiącach kąpania przez pielęgniarki pod kranem) zareaguje na wanienke, ale pokochał ją smile do dziś uwielbia się kąpać.
        • tolka11 Re: janusz 28 tc 135 17.11.09, 19:59
          No to jabadabaduuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuusmilesmilesmile
      • izu222 Re: janusz 28 tc 135 17.11.09, 20:28
        Czyli jestescie w domusmile
        Bardzo sie ciesze i gratuluje!!!!
      • blaszka0662 Re: janusz 28 tc 135 17.11.09, 20:37
        Wspaniałych, niezapomnianych chwil w DOMU smile
        • marcelek_850g Re: janusz 28 tc 135 18.11.09, 09:24
          ale wam zazdroszcze smile tego wyjscia do domu smile GRATULUJEMY !!!
          Najlepszy prezent swiateczny smile
      • nysia22 Re: janusz 28 tc 135 18.11.09, 09:40
        Jak tam kolega Janusz miewa się w domu smile
        Przewrócił już wszystkim dniówkę do góry nogami ? smile

        Tak wogóle gratulujemy powrotu w domowe pielesze!
    • lexmoniczka po drugiej stronie lustra 18.11.09, 10:28
      tak.. jestesmy w domu.
      Jezu jaka porażka, ale po kolei.
      Pojechaliśmy po brzdąca, wszystko na tip top - ja mama zakręcona zostawiłam w
      domu na schodach ubranka (i zorientowałam się w szpitalu), ale dobra, dostałam
      wypis, jeszcze przed wyjsciem siostry daly mi mleko z informacją że |ta butelka
      jest troche wieksza)jak go nakarmilam do sie okazało że to bylo 100 a on
      powinien jesc 60 wiec kolejną godzine musielismy zostać, ale tam.
      dostałam milion skierowań, i info że ma jesc bebion1.
      po powrocie do domu zjadł 2 porcje i zaczęła się jazda... od 7 darł się
      nieprzerwanie do 10. bo użyci wszystkich znanych mi metod (z suszarką masowaniem
      brzuszka i cudami na kiju) zadzwoniłam do szpitala. siostra zaniosla lekarzowi
      telefon i okazło sie ze widocznie nie umie sobie poradzić z trawieniem nowego
      mleka, o 23 jezdziłam wczoraj po warszawie szukając bebilonu nenatal. W koncu
      sie udało, za to w aptece pani do mnie ze to na recepte i nie sprzeda.
      wyklucałam się ze 30 min w tym temacie...aż wkońcu wyjełam z torebki wypis i
      powiedziałam - |"proszę mi napisać na piśmie że mi panie nie sprzeda tego mleka,
      ja w domu nie mam więc napiszcie mi ze nie sprzedacie mi tego mleka" w pewnym
      momencie weszła kierowniczka zerknela na mnie i mowi - ja panią chyba skądś znam
      - na co ja że możliwe bo ostatnio dużo osób mi to mówi. wzięła na bok tą kobitę
      i jak wróciły to jej mówi: sprzedaj ten bebilon,
      ogólnie byłam w szoku,
      jak kupilam ten bebilon i dostał to się trochę uspokoił, ale noc do dupy bo co 2
      godziny jadł.
      i jak dzisiaj rano zrobił kupę to już nawet sie cieszy...
      i tak to nasz powrot wyglądał...
      ale jest najsłodszy na świecie..

      co do wypisu:
      doczytalam się że miał zapalenie płuc, i że go reanimowali, - cóż to były
      informacje których nie znalam, do tego jest napisane:
      dziecko w stanie ciężkim przeniesiono na oddział patologi z uwagi na koniecznosc
      zwolnienia miejsca dla dziecka w stanie krytyczynym", więc nasz szybki kurs na
      górę był podykowany czym innym niz mysle...
      ach co wam bede mowic...
      buzaki w kazdym razie
      • kicius_85 Re: po drugiej stronie lustra 18.11.09, 10:43
        no nareszcie gratulujemysmile nie przejmuj sie wpadkamismile
        co do wypisu...wiesz ilu ja sie rzeczy dowiedziałam z wypisu...szkoda gadac..
        a bebilon nenatal jula tez jadła przez jakis czas i wcale nie był na receptesmile

        duzo duzo zdrówka cierpliwosci...i spij kiedy dasz rade bo teraz to dlugo sie
        nie wyspiszsmile)
      • martha_sz2 Re: po drugiej stronie lustra 18.11.09, 10:50
        Super że jest już w domu!!!
        Baba w aptece nie miała racji, bo ma obowiązek sprzedać jedną puszkę mleka bez recepty, napisałabym na nią gdzieś skargę, bo czy to znaczy, że dziecko miało dostać w zamian co?! zwykłe mleko?! Wkurzają mnie takie głupie baby, wrrr... Przepraszam musiałam to skomentować.
        Na pocieszenie powiem, że jak mój Janek wrócił do domu to też ryczał, bo nie mógł się przestawić na mleko i chyba na otoczenie. Pamiętaj, że Twój Januszek też całe życie był w szpitalu i nie wie jeszcze, że dom to coś dobrego. Pomógł nam też infacol, do tej pory daje profilaktycznie do jednego karmienia dziennie. U nas takie przestawianie trwało ok.1 miesiąca, daj mu czas, sobie też. Pamiętam, że byłam załamana i myślałam, że okropna ze mnie matka skoro moje dziecko ciągle płacze,a ja nie umiem go uspokoić. Dacie rade, zobaczysz. No może nie powiem, że będziecie się z tego kiedyś śmiać, ale na pewno zapomnicie.
        Co do wypisu, to jak zaczęłam czytać to myślałam, że zemdleje, chyba jednak dobrze, że mi nie mówili, że stan w trzeciej dobie mojego synka był krytyczny, bo sobie z tym poradził.
        Pozdrawiam Was bardzo serdecznie, Janek jest cudowny, poradzicie sobie ze wszystkim!!!
      • mama_magdalenki Re: po drugiej stronie lustra 18.11.09, 11:34
        ależ Ci zazdroszczę, że masz swoje dziecko przy sobie już sad
        dzisiaj moja Madzia też miała być wypisana, ale niestety retinopatia
        się pogłębiła i musi być dziś przewieziona do innego szpitala sad


        tak czy inaczej, bardzo się cieszę razem z Wami, że Januszek już
        jest w domciu smile))) życzę dużo zdrówka dla Maluszka smile
      • nysia22 Re: po drugiej stronie lustra 18.11.09, 11:46
        Spróbuj się przesiąść na NAN H.A. 1
        My dostaliśmy zalecenie karmienia młodego takim mlekiem. Drogie nie
        jest, wszędzie dostępne i przesiadka nie sprawiła nam najmniejszych
        kłopotów (pomijając fakt, że jelita Kacpra są jakie są, więc
        generalnie z gazami mamy jeszcze co jakiś czas problem, ale tak samo
        było na Nenatalu podawanym w szpitalu).

        Natomiast z brzuszkiem radzimy sobie albo delikatnym masażem (mały to
        uwielbia) albo "żelkiem" NEXCARE ColdHot Pack. Mamy ten duży, więc
        jak się go nagrzeje i położy Kacprowi na brzuchu, to ciepełko i sam
        ciężar działa już uspokajająco tongue_out

        A wystarczy że mały zrobi kupkę lub się "odgazuje" i od razu jest
        spokojny.

        Co do apteki to się nie wypowiem, bo to szkoda słów...
        A wypis...cóż...My też czytaliśmy z "wypiekami na twarzy" co to też
        nam nie było tongue_out
        • chiyo28 Re: po drugiej stronie lustra 19.11.09, 08:31
          fajnie, ze juz w domku.
          nie wiem jak jest teraz, ale za czasów mojego wczesniaka były 2
          rodzaje mleka Nenatal ( bez recepty) i bebilon nenatal na recepte.
          Moja córka piła bebilon nenatal, bo na nim najlepeij przybierała na
          wadze. po kilku miesiacach przestawilismy sie na zwykły Nan 1, ale
          miała po nim zaparcia. Skończyły sie dopiero jak jej urozmaiciłam
          diete.

          Powodzenia w karmieniu smile
      • cicuta Re: po drugiej stronie lustra 19.11.09, 23:23
        najwazniejsze, ze juz w domu
        ciesze sie bardzo kiss
      • wiwika12 Re: po drugiej stronie lustra 20.11.09, 09:25
        Witaj,
        chyba to tej nowej rzeczywistości trzeba się powolutku adaptować a
        tu nie - wszystko na raz, więc i o podtopienie łatwo - no i jest
        jeszcze panika, choćby nie wiem ile dzieci się odchowało w takich
        przypadkach powraca.
        Co do wypisu - czasami może lepiej nie wiedzieć w danej chwili jak
        jest. Ja np też przeczytałam,że mumina przetransportowana na inny
        oddział w "stanie ciężkim, stabilnym" - oczywiście przypomniały mi
        się wszystkie niewypowiedziane słowa, że będzie ok, że mała silna
        etc przez lekarza z tamtego okresu - uświadomiłam sobie jak krucha
        była ta linia życia... Chyba tym bardziej kochamy te nasze maluchy -
        bo wywalczyły sobie życie "pomimo" wszystkich nie.
        Serdecznie pozdrawiam mamusię na froncie smile
      • hansana Re: po drugiej stronie lustra 20.11.09, 12:58

        Po przeczytaniu Twojego postu przypomiało mi sie to przeżyliśmy 2
        miesiące temu.
        W kwestii brzuszka- niestey większosć dzieci to przechodzi, bo- o
        czy żaden lekarz nie wspomina- nie powinno sie drastycznie zmieniac
        mleka, a wprowadzac stopniowo zaczynająć od jednej dawki dziennie.
        Niestety tzrba było by zaczać już w szpitalu...szkoda, ze nikt o tym
        nie myśli. Dzieci w szpitalu na Karowej podobno dostają do mleka
        probiotyk ( my dajemy dicoflor), o czy dowiedzieliśmy sie
        przypadkiem od lekarza- w wypisie ani słowa. Jak po kilku dniach
        brzuszkowej jazdy sobie o tym przypomniałam i zaczęliśmy podawać
        było trochę lepiej. Do tego Infacol przed każdym jedzeniem i daliśmy
        radęsmile
        Powodzeniasmile
      • ivi1981 Re: po drugiej stronie lustra 25.11.09, 12:39
        bardzo się cieszę, ze już jesteście w domu smile super! trzymam za Was
        kciuki!
    • lexmoniczka mamy 4 miesiące!!! i 4 dni 08.01.10, 22:39
      mamy 4 miesiące i 4 dni, jestesmy łosiem z wagą 6 kg. (6kg
      szczescia), na razie nie umiemy za dużo (umiemy płakac i kazać sie
      nosić)ale przyjdzie czas na wszystko. latamy po lekarzach jak kot z
      pęcherzem, robimy zamiesznie w kancelarii prezydenta w związku z
      synagisem i szukamy niani,.
      świat zwariował, a czas zapiernicza jak opętany...
      tak tylko sie chwalimy a co.
      • angel-ina26 Re: mamy 4 miesiące!!! i 4 dni 09.01.10, 10:35
        Niezła gromadka, 6 kg to już grubasek, uważajcie na choróbska jak tak biegacie
        po tych lekarzach
        powodzenia
      • blaszka0662 Re: mamy 4 miesiące!!! i 4 dni 09.01.10, 11:46
        A to ci pulpecik smile
        Dużo zdrówka, dostania Synagisu i wpaniałej niani.
        • tartulina Re: mamy 4 miesiące!!! i 4 dni 09.01.10, 12:26
          To z młodzieńca kawał faceta!Noscie,noście póki czas,bo za kilka lat Januszek nie będzie chciał,zeby go nosić...a niania moze sama się znajdzie jak tak biegacie po mieście...
          Pozdrowienia i oby jak najwięcej takich dobrych wieści!
      • martha_sz2 Re: mamy 4 miesiące!!! i 4 dni 09.01.10, 21:44
        Super waga!! Dużo zdrówka.
        • lexmoniczka aktualnie to kawal osobnika 30.03.10, 19:18
          Pomyślałam że dla pocieszenia tym którzy siedzą w szpitalu z takimi
          27-
          tygodniowymi maluchami i myślą co będzie potem...
          Więc po kilku miesiącach będzie LEPIEJ. Janusz ma 6 miesięcy i 3
          tygodnie, waży
          dużo (prawie jak dziecko liczone od porodu - wtedy 25 centyl ), je
          oprócz
          mleka drugiego, zupki, deserki i pije soczki.., oczywiście mamy
          swoje problemy
          neurologiczne ale: cieszy się do nas na głos, wędruje w nocy po
          łóżku, zaczyna
          brać do ręki zabawki i próbuje się zwinąć w kulkę żeby siadać,
          przekręca się na
          bok jak leżę obok.... ludzie którzy go nie znają nawet nie są w
          stanie zgadnąć
          że wcześniaczek . ogólnie nie jest super kolorowo ale jestesmy razem
          i kiedyż
          z tego wyjdziemy jak na to co moglo byc to i tak jest super.
          jestesmy po 3
          synagisie i za miesiąc na nastepny, cała rodzina chorowała a młody
          załapał
          "tylko" 4 dniowe zapalenie oskrzeli - na cały pobyt w domu...
          więc twierdze jedno - kiedys sie poprawia - gorąco pozdrawiam

          dokleiłam tu bo wczesniej mi to w zle miesjce wpadlo. a powiem
          jeszcze że wodogłowie sie zmniejsza i głowa rosnie a przestrzenie
          miedzykomorowe maleja i wogle jest booooooooooooosko

          • ruda-2255 Re: aktualnie to kawal osobnika 02.04.10, 23:16
            Odnalazlam Cię z forum "trudna ciąża", choć pisałam tam pod innym
            nickiem. Jakim cudem 28 sierpnia pisałaś, że jesteś w 29 tyg ciąży,
            a teraz piszesz, że dziecko urodzone 4 września jest z 27 tyg.
            ciąży, choć wygląda na to, że był to 30 tydzień... Prawie o miesiąc
            pomylił się Twój gin, czy ubarwiłaś lekko swoją historię? smile No i ta
            waga 1350...

            forum.gazeta.pl/forum/w,20515,94680006,99602805,Re_Skurcze_znowu_fenoterol.html
            • lexmoniczka nalezy czytac dokladnie zanim sie odpisze!! 05.04.10, 19:46
              witam cię i pytam - po co tu zaglądasz? po co umieściłaś tak
              bezzesnsowny wpis???????/ kim jesteś że możesz pozwalać sobie na
              takie komentarze?? " ukoloryzować"??? czyś ty się dziewczyno z
              choinki urwała???, bo miesiąc ktoś się miał pomylić?? to nie
              średniowiecze, ja pisząc o fenoterolu pisałam że teraz 29 tydzień
              dla mnie to tak było (troche inaczej to liczylam) ... zreszta
              wystarczy skończyć podsatwówkę aby odjąć daty.. od 04.12.2009 (który
              to jest moim terminem porodu z o.m.) odjąć datę 03.09.2009 nie jest
              chyba powyżej Twojej inteligencji?? a może się mylę? czy wiesz
              kobieto co znaczy sać nad dzieckiem które może nie przezyć kolejnej
              nocy?! czy wiesz co znaczy chrzcić dziecko bo to może być ostatnia
              chwila?! czy wiesz co co patrzeć na kilo dwieście człowieka który
              nie potrafi oddychać i widzisz jak lapie bezdech? wiesz co
              to ????!!!!! to kto daje ci prawo do pisania takiej bzdury??? moje
              dziecko było duże?? to może poświęcila byś chwilę na przeczytanie
              wątka który skomentowałaś - moje dziecko ważyło 1350 bo maiło takie
              obrzęki podskórne po krwotoku !! po 1 dniu ważyło 1105, wiesz że
              ponad miesiąc "tyło" żeby osiągnąć swoją wagę urodzeniową?? tak cie
              starsznie interesuje wątek jasia nic łatwiejszego - forum
              listopadówki tam są termiy porodu ale poco, najlepiej od razu
              zatrudnij detektywa.
              To co napisałaś jest przykre krzywdzące prostackie i uraża nie tylko
              mnie... i chyba umiem cie zrozumeć bo skoro od 29 tygodnie do 27 i 3
              dni jest miesiąc to twójtok myślenie ma wyjaśnienie.

              Nie masz prawa pisac złośiwych komentarzy opartych na wpisie kobiety
              liczącej na przyjanmniej 34 tygodni....nie masz zwyczajnie nie masz.
              co z ciebie za człowiek??????? następnym razem przeczytaj wątek
              zanim się dopiszesz .. a i na marbinesie
              • mama-adamka-i-ewy Re: nalezy czytac dokladnie zanim sie odpisze!! 05.04.10, 20:11
                Olej trolla lexmoniczka.
              • aneciamamawiki głupota ludzka nie zna granic 05.04.10, 20:23
                Coz chamstwo i idiotyzm mozna spotkac kazdego dnia... nawte tu
                przykre to ze bylas na tyle wredna by wyszukiwac motac oczerniac nie
                majac zadnych podstaw, idiotzm totalny i wiesz co ci powiem nawet
                niech by to bym 35 tc np jak u mnie to nie znaczy ze ktos cos
                ubarwia bo i po co pisac o cierpieniu dziecka jego chorobach?no po
                co?dla szpanu?- jestes poprostu malutkim czlowiekiem ktory g,,, wie
                o zyciu,Moje dziecko urodzilo sie w 35 tc i tyle przezylo ze ja do
                tej pory mimo tego ze minely 4 lata nie umiem sobie tego
                poukladac.Dzieci nie powinny sie rodzic wczesniej, nie powinny
                chorowac, nie powinny byc skazane na szydercze teksty takich
                dziewczyn jak ty- z twojej strony tpo totalna bezmyslnoscsad
                i jeszcze jedno jak juz sie odezwalas to powiedz jaki nick mialas na
                tamtym forum jestem na 100% pewna ze monice wbija nóz kolezanka
                ktora ja zapewne pocieszala na tamtym forum.przykre... monika znamy
                cie i nie musisz nic tlumaczyc... ech
              • nastjaa Re: nalezy czytac dokladnie zanim sie odpisze!! 05.04.10, 20:34
                Monia, nie przejmuj się. Na tyle się tu poznaliśmy, że nie musisz
                nic tłumaczyć. Kto czytał Wasz wątek wie ile przeszliście. Trzymaj
                się smile Buziaczki dla Ciebie i dzelnego Januszka smile
                • jolantusia1 Re: nalezy czytac dokladnie zanim sie odpisze!! 05.04.10, 20:44
                  podpisuję się pod dziewczynami olej tę osobę, my wiemy że dla nas najważniejsze
                  jest dziecko i każda z nas znajdzie tu pomoc. Tego się trzymajmy a ile każda z
                  nas przeszła to wiemy tylko my i nikt więcej. Nikt nas nie zrozumie nigdy. POzdr
              • mama-cudownego-misia lexmonisiu 05.04.10, 21:21
                Oooolej... A na pocieszenie Ci powiem, ze też się kopnęłam w liczeniu
                tygodnia ciąży i myślałam, że rodzę w 33 t.c.. Dopiero mnie ginekolog
                na sali porodowej uświadomił, że skoro mam taki raczej dłuższy cykl,
                to ciąża młodsza, a z nagranych USG wynika max pierwszy dzień 31
                t.c., jeśli nie 30 t.c. (i niestety rozwojowo mniej ze względu na
                hipotrofię).
            • mama-cudownego-misia Re: aktualnie to kawal osobnika 05.04.10, 21:10
              > pomylił się Twój gin, czy ubarwiłaś lekko swoją historię? smile

              Haha... Gratuluję poczucia humoru, powód do uśmieszków zajebisty. Na
              pogrzebach się pewnie tarzasz ze śmiechu.
              Proponuję określanie wieku ciążowego zostawić lekarzom, a to forum
              rodzicom wcześniaków, do których raczej nie należysz.
              Krzyżyk na drogę.
              • chatmax Re: aktualnie to kawal osobnika 05.04.10, 21:40
                Mój Boże przecież każdą ciążę liczy się + - dwa tygodnie. Waga w każdym tygodniu
                ciąży może być u kazdego dziecka inna. Przecież zalezy to od różnych czynników.
                Więc co kobita się czepia??? Jakim prawem????

                Lexmoniczko nie przejmuj się takimi wpisami. Wszystkie doskonale Cię rozumiemy.
                Ktoś kto napisał takie rzeczy nie zasługuje na to żeby być matką....

                Przeczytałam całą Waszą historię i jestem pod wielkim wrażeniem, waszej siły i
                determinacji. Trzymam za Was kciuki z całych sił kiss
                • ag0000 Re: aktualnie to kawal osobnika 05.04.10, 22:28
                  Kochana tak jak dziewczyny piszą olać osobnika i cieszyć się swoim
                  skarbem,podczytuję was i tak jak ty i my wiemy jaką walkę toczą nasze maluszki i
                  my rodzice,więc nawet nie czytaj takich tekścików bo są nic nie warte i nikt kto
                  przez to nie przechodzi nie jest w stu procentach tego wszystkiego pojąć
                  na pocieszenie tez powiem że się myliłam w swoich obliczeniach co do tygodni
                  ciąży,tak usilnie chciałam przyśpieszyć te dni-tygodnie leżąc plackiem,aby
                  uchronić moje dziecko przed wcześniejszym porodem,że w momencie urodzin małej
                  było dla mnie dodatkowym szokiem, że to pierwszy dzień 25tc ,a nie 26tc,niby
                  mała różnica ale jaka wielka.
            • karro80 Bo my tu zawsze ubarwiamy 05.04.10, 23:23
              i dodajemy rozmaite historie żeby biednych ludzi straszyć...

              Przeciez każdy wie, że wczesniak to tylko małe niemowlę co się
              dogrzewa, dojada i idzie do domu. Pewno więc dziewczyna se ujęła ten
              miesiąc żeby było bardziej dramatycznie, bo co to tam 30ty tydzień,
              nie?

              Tak na marginesie w wypisie szpitlanym piszą w którym tygodniu
              dziecko sie rodzi - i tą wartośc raczej się podaje...co wczesniej to
              różnie liczą - a to dodaja te dwa do mieisąckzi a to nie dodają, a
              to zaliczją tydzień skończony a to piszą wg tego co się zaczął.

              Choć mniemam, że każdy wolał by ten 30 tydzień niż 27...
              • kiri77 Re: Bo my tu zawsze ubarwiamy 06.04.10, 07:51
                Moniko nie masz co sie denerwowac, ludzie sa rozni. Ta glupota nie musisy sie
                wogole pyrejmowac tzlko mz mamz wcyesniakow wiemz co to jest wcyesne
                macieryznstwo i ile mz i nasye dyieci musya pryejsc.
                A co do ubarwiania hehe to jak moj Kacper urodzil sie w 30 tc i wazyl na
                26-27(tak lekarze ocenili) to niby tez ubarwilam hehe no to tak jak karro
                powiedziala dramatycznie jest i fajnie wtedy.Ludzka glupota nie zna granic!!!
                Zalosne ze ludzie takie brednie pisza ile ja bym dala zeby moj wazyl w 30tc tyle
                co twoj szkrabik. A Kacper nawet do kg sie nie zblizyl tylko sie cieszyc ze Twoj
                maluszek tak swietnie rosl w brzuszku i nawet po zejsciu wagi do 1150g(nie
                pamietam dokladnie) to byl wiekszy i silniejszy.

                Nie pzrejmuj sie wszystkie mamy tu maja wsparcie wiec zawsze na nas mozesz
                liczycsmileTrzymaj sie cieplutkosmile
                • tumigutek5 Re: Bo my tu zawsze ubarwiamy 06.04.10, 11:00
                  No ja pier....co za debile tutaj wchodzą i grzecznie się pytam...w
                  jakim celu...
                  A tak poza tym ...skąd wzięłaś te 27tc....przecież , w nagłówku
                  pierwszego wątku jest jak wół napisane 28tc.

                  Lexmoniczko olej trolla, bo śmiem twierdzic, że to nikt inny, ja też
                  z karty ciąży rodziłam w 35tc, ale z USG w dniu porodu wychodziło
                  33/34.

                  Nie...no zagotowało się we mnie !!!!!!!!!!!!!!!!
                  • mamaduo Re: Bo my tu zawsze ubarwiamy 06.04.10, 11:33
                    jasne kazda z nas odejmuje sobie przynajmiej dwa tygodnie, tak dla
                    jaj, wiesz? bo lubimy. Acha te info o chorobach to tez sciema, a
                    inkubatory to taki slang, nie ma czegos takiego. Wez sie dziewczyno
                    proponuje kopnij w glowe i to mocno i nie wkurwiaj tutaj rodzicow,
                    ktorych nie jestes w stanie zrozumiec.
                    A Ty sie MOnia w ogole nie przejmuj takimi durnymi wpisami. Ja tez
                    myslalam, ze rodze w 33 tygodniu. Nie mowiac o tym, ze miedzy moimi
                    blizniakami byla roznica wieku ciazowego prawie dwa tygodnie. I co?
                    I NICO.
                    • skomroch1 Re: Bo my tu zawsze ubarwiamy 06.04.10, 13:44
                      Monika, daj sobie spokój, niektórzy maja dziwne poczucie misji i po prostu muszą
                      naprawiać ten zepsuty,w ich poczuciu, świat.
                      Pozdrawiam serdeczniesmile
                      • mama-cudownego-misia Re: Bo my tu zawsze ubarwiamy 06.04.10, 13:56
                        To ja proponuję naprawiać przekazując 1% podatku na Nikolę, Olisia,
                        Madzię, Oliwkę i wiele, wiele innych...
                        • tolka11 Re: Bo my tu zawsze ubarwiamy 06.04.10, 14:27
                          Monika no popatrz: jakim prawem twierdzę, że Sara urodziła się w 33
                          tygodniu skoro ważyła 3 kg. No toż to niemozliwe, nie? A widzisz,
                          jak ktos niewiele wie to potem pisze bzdury.
                          Szkoda tylko, ze pisząc w ten sposób rani.
                          To FORUM to miejsce wsparcia. Kto nie rozumie słowa i idei WSPARCIA
                          niech tu nie zagląda.
          • ruda-2255 Re: aktualnie to kawal osobnika 06.04.10, 16:33
            Zadałam Ci proste pytanie bo coś mi się nie zgadzało. Wystarczyło
            odpisać że w wypisie ze szpitala masz napisane że dziecko urodziło
            sie w 27 tyg. i zamknęła bym dziób. Ty zaś wylewasz na mnie wiadro
            pomyj i przedstawiasz jakieś swoje obliczenia ciąży i powołujesz się
            na swoje przejścia.
            Urodzenie dziecka w 27 tak samo jak i w 30 tc. uważam za tragedję,
            tak jak urodzenie dziecka chorego co przydarzyło się nam. I też
            wiele przeszlismy i jeszcze przejdziemy. Dlatego właśnie jakieś
            infantylne zachowania przy takiej tragedi są dla mnie po prostu nie
            do pojecia. Bo i po co...?

            Acha, i ja też olewam co o mnie piszecie...
            • misiekjasiek Re: aktualnie to kawal osobnika 06.04.10, 16:41
              Kobieto, skoro tyle przeszłaś, masz chore dziecko i jeszcze wiele
              przejdziesz - w takim razie po co bawisz się w śledczego i
              wyszukujesz na forum Bogu ducha winną lexmoniczkę i zadajesz jej
              takie pytania?
              Czy jako człowiek po przejściach widzisz sens w zadawaniu tak
              nieistotnych pytań?
              Mogłaś zapytać, jak się czuje Januszek, skoro zadałaś sobie tyle
              trudu, żeby odszukać lexmoniczkę...
              -------
              Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
              31 tc, ur. 17.10.2009 r.
              • ruda-2255 Re: aktualnie to kawal osobnika 06.04.10, 16:47
                Masz rację, jestem glupia, ale jakos zobaczyłam jej nicka przez
                przypadek i po prostu skojarzyłam fakty i mi sie nie zgadzały z moja
                ciążą, więc się zapytałam, chyba wolno?
                • misiekjasiek Re: aktualnie to kawal osobnika 06.04.10, 16:59
                  Wolno, ale po co?
                  Mnie tam by samo pytanie o tydzień ciąży nie wkurzyło, wkurzyłaby
                  mnie sugestia, że sobie pewne fakty ubarwiłam. Jakby to był powód do
                  dumy, do koloryzowania, do przechwalania się tygodniami...
                  -------
                  Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
                  31 tc, ur. 17.10.2009 r.
                  • mama-cudownego-misia Re: aktualnie to kawal osobnika 06.04.10, 18:04
                    Miskujaśku, też Cię zmoderowałam za porównania zoologiczne, nie czyń
                    tego więcej, dobrze?
                    • misiekjasiek Re: aktualnie to kawal osobnika 06.04.10, 19:22
                      Ok, wymsknęło mi się.
                      -------
                      Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g)
                      31 tc, ur. 17.10.2009 r.
            • karro80 Re: aktualnie to kawal osobnika 06.04.10, 16:57
              Hm -przeczytaj uważnie swoją wczesniejszą wypowiedź:

              Odnalazlam Cię z forum "trudna ciąża", choć pisałam tam pod innym
              nickiem. Jakim cudem 28 sierpnia pisałaś, że jesteś w 29 tyg ciąży,
              a teraz piszesz, że dziecko urodzone 4 września jest z 27 tyg.
              ciąży, choć wygląda na to, że był to 30 tydzień... Prawie o miesiąc
              pomylił się Twój gin, czy ubarwiłaś lekko swoją historię? No i ta
              waga 1350...


              Nadal uważasz, że to proste pytanie? Nie dostrzegasz tam pewnej dośc
              czytelnej dla wielu, sadząc po odzewie, zjadliwości?
              Proste pytania bez podtekstów nie zaczynją się od słów "jakim
              cudem", nie sugeruja "ubarwiania historii" czy nie ironizują "no i
              ta waga".

              Przepraszam ale tępy cep by zauważył, że post jest niemiły i
              napastliwy formie i treści. Jeśli było to niezamierzone to mozna np.
              czytać post przed wysłaniem, albo zaznajomic sie z pojeciami ironia,
              insynacja itp.

              I proponuje nie olewać tego co dziewczyny piszą tylko wyciągać
              wnioski -inteligenty czlowiek przyjmuje słuszną krytykę i uczy się
              na błędach. A krytyka słuszna jest, co podkreśla nawet nieudolna
              próba tłumaczenia tego nietaktu.
              • skomroch1 Re: aktualnie to kawal osobnika 06.04.10, 17:15
                Ruda, chlapnęłaś i tyle. Nie przemyślałaś posta, emocje cie skołowały, czy co?
                Jak masz pytania tego typu, to pisz na priv, a nie urażaj osoby, która przez
                ostatni rok baaardzo dostała w kość. Albo przeproś z całego serca i miej
                mniejsze wyrzuty sumienia, albo nie przepraszaj i szerokiej drogi. Nie lubie
                takich sytuacji, oj, nie lubięsad
                • ruda-2255 Re: aktualnie to kawal osobnika 06.04.10, 18:10
                  Chciałam jeszcze dodać: Bóg zapłać, że jako jedyna nie rzuciłaś we
                  mnie kamieniem...
                  • mama-cudownego-misia Re: aktualnie to kawal osobnika 06.04.10, 18:17
                    Wzruszające, tylko po co Boga mieszać w złośliwości, które sama
                    rozkręciłaś?
                    Słuchaj, zostaw nas. Zycie nas nie oszczędzało, regionalne grupki
                    wsparcia nie wszędzie funkcjonują i nie spotykają się za często,
                    potrzebujemy takiego azylu, w którym sobie możemy we własnym gronie
                    porozmawiać. Ty do tego grona nie należysz, swoimi weryfikacjami nie
                    tylko wyważyłaś otwarte drzwi, ale zdenerwowałaś poturbowaną przez
                    los matkę. Odpuść sobie już, dobrze?
            • mama-cudownego-misia Rudo 06.04.10, 18:00
              > Acha, i ja też olewam co o mnie piszecie...
              Ale idź olewaj gdzie indziej dobrze? Bo mi może palec zadrzeć i Ci
              się następne zadane pytania zmoderują...
              To jest oficjalne ostrzeżenie - za "dziób", w tym kontekście
              obraźliwy, i za szerzenie zamętu pytaniami, na które jedyna odpowiedź
              to "a ch* Ci to wiedzieć?"
              • mama-cudownego-misia Re: Rudo 06.04.10, 18:02
                Ach, i usunęłam Twoje posty do Skomrocha. Wycieczki personalne też nie
                są tu mile widziane.
                • karro80 Re: Rudo 06.04.10, 18:34
                  OOO jateczka była?
                  Mnie tam posty owej pani się podobają - nie trzeba od siebie już
                  żadnych epitetów dodawać, bo z każdym zdaniem sylwetka wyłania sie
                  pełniejbig_grin

                  Ze francuskiego "blamaż", cowink?

                  Tylko nie wiem czy u mnie to już wycieczka czy jeszcze obiektywizmbig_grin

            • mama-cudownego-misia Re: aktualnie to kawal osobnika 06.04.10, 18:06
              > Dlatego właśnie jakieś
              > infantylne zachowania przy takiej tragedi są dla mnie po prostu nie
              > do pojecia. Bo i po co...?

              Słuchaj, ale naprawdę oszczędź sobie takich diagnoz, dobrze? Iiiidź
              na inne forum, nic tu po Tobie, nie rozumiesz zawiłości związanych z
              wcześniactwem, a żadna z nas nie czuje w sobie misji niesienia Ci
              kaganka oświaty. Sio!
              • lexmoniczka dziekuje.. 06.04.10, 22:45
                dzieki dziewczynki, jak to wczoraj przeczytałam to się ugotawałam na
                twardo, jakby mi mało było ale musiałam wyrzucić to co myślę, teraz
                jak czytam wczorajszą swoją wypowiedź to faktycznie mną nerwy
                kierowały, cała składnia wpisu odczuta została z mojej strony jako
                szczucie... może faktcznie dziewczyna nie umie wypowiedzieć tego o
                co pyta... i dlatego tak odebrałam ten wpis...ale... szczęśliwej
                drogi stąd... nie wnikam nie ciągne tematu ale głupie przepraszam
                czasem pomaga - jak widać za trudne. Najważiejsze że możemy na
                siebie liczyć ja na was i wy na mnie a jak komus sie trafia opcja
                liczenia czyjegoś dziecka to niech to sobie robi ale nie
                publicznie.. dzięki MCM i wogule dziewczyny kochane jesteście że
                jesteście i będziecie .
                i powiem jeszcze że janek chwilkę siedzi a potem się przewraca na
                bok - potrakrujmy to jako ubarwienie dnia dzisiejszego smile
                • skomroch1 Re: dziekuje.. 07.04.10, 11:43
                  O kurcze, no to pieknie!!! A niedawno tak sie o niego bałaś, bo nie chciał sie
                  ruszac w ogólesmile Super po prostu.
                  • karro80 Re: dziekuje.. 07.04.10, 12:11
                    No to piękniebig_grin
    • takajakwy Re: janusz 28 tc 135 25.05.10, 11:59
      co tam u Was, jak Januszek? dawno nie odwiedzalas nas na listodadowkach?
      • judina Re: janusz 28 tc 135 05.06.10, 01:12
        Dopinguję Was od samego początku wątku.
        Obejrzałam właśnie fotki Twojego syneczka.
        Jest cudowny.
        Cieszę się, że wszystko się układa...
        • lexmoniczka Re: janusz 28 tc 135 08.06.10, 07:59
          czesc
          no faktycznie jakoś powolutku idziemy do przodu. Jas ma teraz 9
          miesiecy, smieje sie na głos wkłada łapki do buzi i próbuje wsadzać
          do buzi to co uda mu się złapać (choc za kolorowo z tym łapaniem nie
          jest, jak już ma zabawkę to jest ok ale zanim ją złapie to trochę
          się musi namęczyć).
          Przerwaca się z trudem na jeden bok ale nauczy sie dalej. Tyle co
          umiemy. A poza tym waży 7800 i jest małym słodkim pasztecikiem.
          buziaki
          • zaisa Re: janusz 28 tc 135 11.06.10, 17:23
            Moniś, trzymam cały czas za Janka i Was kciuki. A wagowo Janiś jest zdecydowanie
            lepszy od naszej Dominiśki, urodzonej w połowie października miesiąc przed
            terminem. Jeśli Nisia dotarła do 7 kg w tej chwili to by było dobrze.
            Trzymajcie się.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka