Dodaj do ulubionych

ŁUK... nieszczęsny łuk

IP: *.as.kn.pl 01.08.10, 20:48
wszystko byłoby ok gdyby nie ten łuk... jak opanowaliście łuk na
placu manewrowym, tak żeby wszystko wyszło jak trzeba? ja nie daje
rady;-/
Obserwuj wątek
    • toyota08 Re: ŁUK... nieszczęsny łuk 01.08.10, 21:22
      Ja opanowałam sposobem na pachołki bo tak mi instruktor pokazał
      chociaż podobno lepiej jest na wyczucie. Ćwiczyłam, ćwiczyłam i
      ćwiczyłam i w końcu zaczął wychodzić zawsze.
    • Gość: Laleczka Re: ŁUK... nieszczęsny łuk IP: 193.138.241.* 01.08.10, 21:35
      Najlepiej wychodzi metodą ''na lusterka''... :) cały czas obserwujesz linie,
      żeby na nie, ani za nie nie wyjechać :) skup się np. na to, żeby być blisko
      jednej strony, więc obserwuj np. prawe lusterko, więc prawą stronę...i czasem po
      lewej kontroluj jak już będziesz jechać prosto...a później, przed wjazdem do
      garażu to patrz się w lusterko wsteczne :) Nie radzę Ci robić łuku na metody
      typu obroty przy którymś pachołku, tzn. mniej więcej jak się będziesz uczyć na
      placyku, to pewnie, mniej więcej możesz sobie przyswoić to, że kręcisz przy tym
      pachołku, tyle przy tamtym tyle, ale wiesz...to zależy też od prędkości
      samochodu np.więc jak trenujesz może wychodzić Ci idealnie, przyjdzie stres czy
      coś, no i na egzaminie pojedziesz szybciej np. no i klapa...taka metoda nie
      będzie dobra...Przede wszystkim pamiętaj też, żeby jechać sobie pooooowoli na
      tym łuku... :):):) bo będzie Ci po prostu łatwiej kontrolować wszystko :) jakbyś
      miał/-a jakieś pytania to pisz śmiało ;) postaram Ci się jakoś pomóc ;)
      pozdrawiam :):):)
    • Gość: Milena Re: ŁUK... nieszczęsny łuk IP: 109.243.220.* 04.08.10, 11:26
      o masz.....to jest najprostsze ze wszystkiego! widocznie coś instruktor słabo
      Cię uczy !!! jak chcesz to mogę Ci powiedzieć do kogo masz się zgłosić :))
      • sylwcia77 Re: ŁUK... nieszczęsny łuk 04.08.10, 14:37
        Łuk najlepiej robić na wyczucie, tzn. nie żadne tam pól obrotu, czy
        cały obrót jak się pojawi 1 czy 3 słupek, tylko normalnie obserwować
        linie w lusterkach i słupki po prawej stronie cofając. Na
        tzw. "małpkę" możesz się na egzaminie pogubić w stresie i d..a.
        Ja mam takie doświadczenie z małpą po pierwszym, nieudanym
        kursie i teraz powiedziałam sobie, że NIGDY WIĘCEJ!
        Zatem przodem wjazd środkiem łuku, a tyłem zawsze patrzę przede
        wszystkim na słupki po prawej stronie - jeśli są za blisko to lekko
        odbijam w lewo i w ten sposób cały czas koryguję dopóki nie
        wyprostuje samochdu. Potem patrząc w tylną szybę dyskretnie
        kontroluję oba boczne lusterka czy linie nie są niebezpiecznie
        blisko kół. Nigdy nie sknociłam. Zdałam za 1 razem :)

        • Gość: gość Re: ŁUK... nieszczęsny łuk IP: *.smrw.lodz.pl 04.08.10, 18:55
          I to Twoim zdaniem jest na wyczucie? A więc na wyczucie to jest
          cofać i patrzeć przez tylną szybe :) I też wychodzi :)
          • staszek585 Re: ŁUK... nieszczęsny łuk 06.08.10, 19:59
            Najlepiej to potraktować "łuk" tak jak jest. Czyli nie żadne czarodziejskie miejsce, żadne skręty o 54 i pół stopnia.
            Tylko zwykłe, najzwyklejsze cofanie. Z wszystkimi zasadami jakie przy cofaniu obowiązują. Wtedy nie "łuk" to nie sztuka dla sztuki, ale faktyczna nauka cofania. A cofanie czasem będziemy wykonywać, nie ?

            Oczywiście, że musimy widzieć gdzie jedziemy i wiedzieć jak prowadzimy samochód. Ale przy taki podejściu jest to rzecz oczywista. A nie uczenie się: jak jakiś słupek znajdzie się tak to skręć kierownicę o ileś stopni. I nie patrz nigdzie, albo w prawe lusterko w dodatku położone "na linię".
            Jak się uczyć to z sensem. Powodzenia.
            • Gość: GOŚĆ Re: ŁUK... nieszczęsny łuk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 07.08.10, 12:15
              Prawda jest taka że ci co nie potrafią nauczyć się na wyczucie
              instruktor takiego biedaka uczy "na sposób" i wówczas taki
              pisze "och ten nieszczęsny łuk".
              • staszek585 Re: ŁUK... nieszczęsny łuk 07.08.10, 21:41
                Gość portalu: GOŚĆ napisał(a):

                > Prawda jest taka że ci co nie potrafią nauczyć się na wyczucie
                > instruktor takiego biedaka uczy "na sposób" i wówczas taki
                > pisze "och ten nieszczęsny łuk".

                Raczej nie. Częściej zaczyna się od "łuku" zamiast zacząć od uczenia prowadzenia samochodu, orientacji jak skręca i wykonuje różne manewry. Przy takim podejściu rzeczywiście "łuk" to jakaś zmora. Ponieważ szkolący się nie ma rozeznania jak samochód reaguje to instruktor podaje mu, pozornie dla ułatwienia, podpowiedzi typu: przy tym słupku obróć kierownicę o jakiś kąt . A kursant nawet nie wie, że kierownica ustawiona "poziomo" wcale nie oznacza, że samochód pojedzie prosto. No i potem problem.
              • necessity Re: ŁUK... nieszczęsny łuk 22.09.10, 16:03
                Też uważam, że uczenie się "na sposób" jest do bani. Mnie łuk wychodził rewelacyjnie. Kiedy podchodziłam do dwóch piewrszych egzaminów wyszedł mi perfekcyjnie. Za trzecim razem kiedy byłam już maksymalnie zdenerwowana położyłam go totalnie przypieprzając w słupek.
                • Gość: za 1 razem Re: ŁUK... nieszczęsny łuk IP: *.acn.waw.pl 22.09.10, 17:31
                  Uczenie się na pachołki i na pamięć jest prostą drogą do kompletnego braku umiejętności zaparkowania każdym innym samochodem od toyoty yaris. Mnie taka jedna larwa pojechała po drzwiach mamusinym, malutkim samochodem na parkingu centrum arkadia. Larwa tłumaczyła się, że ona prawko robiła w Łomży i na innym samochodzie. Próbowała też tłumaczyć się, że miała mało miejsca i dlatego nie dała rady. To jej na koniec pokazałem, że jestem w stanie wyjechać dużo większym volvem s60, ale ja nie robiłem prawka w Łomży. Do dziś jestem ciekaw, ile razy ta larwa oblała egzamin w Warszawie, że do tej całej Łomży pojechała. Ta Łomża to jakiś azyl dla wszelkiego typu patałachów oblewających ileś egzaminów po kolei. Wtedy w głowach patałachów zradza się myśl i ostatnia nadzieja - ŁOMŻA. Tam nie ma tramwajów, jest mniejszy ruch i podobno nie oblewają tak bardzo. Ale już pierwsze wyjechanie na ulice i parkingi Warszawy pokazuje, jak niezasłużenie otrzymało wiele osób prawko. To właśnie ci ludzie, co zdawali za piątym razem w jakiejś Łomży są autorami mądrości, jakoby w Warszawie nie dawało się zdać, egzaminatorzy byli opryskliwi i złośliwie oblewali na głupocie. To właśnie tacy ludzie opowiadają bajki, że na Odlewniczej nie da się zdać za 1 razem, bez stresu i latania do kibla co 3 minuty. Paru osobom czekającym razem ze mną pokazałem, że jednak jest to możliwe, ale one aż nie wierzyły. Najpierw były w szoku, że jestem taki spokojny przed egzaminem i sobie mmsy wysyłam. Potem były w szoku, że ja zdałem i wróciłem do wordu siedząc na kółkiem. Przez cały czas przybywało oczywiście tych, co oblali, najczęściej już na placu i nawet za miasto nie wyjechali. Jako usprawiedliwienie zawsze podawali stres albo, że egzaminator uwalił na jakimś drobiazgu. Wszyscy uważali się chyba za doskonale przygotowanych, nawet mówili (mówiły), że umieją jeździć, tylko przez stres nie mogą zdać. LEBIEGI!
            • aniamamamarty Re: ŁUK... nieszczęsny łuk 06.09.10, 23:27
              staszek585 napisał:

              > Najlepiej to potraktować "łuk" tak jak jest. Czyli nie żadne czarodziejskie mie
              > jsce, żadne skręty o 54 i pół stopnia.
              > Tylko zwykłe, najzwyklejsze cofanie. Z wszystkimi zasadami jakie przy cofani
              > u obowiązują. Wtedy nie "łuk" to nie sztuka dla sztuki, ale faktyczna nauka cof
              > ania. A cofanie czasem będziemy wykonywać, nie ?
              >
              > Oczywiście, że musimy widzieć gdzie jedziemy i wiedzieć jak prowadzimy samo
              > chód. Ale przy taki podejściu jest to rzecz oczywista. A nie uczenie się: jak j
              > akiś słupek znajdzie się tak to skręć kierownicę o ileś stopni. I nie patrz nig
              > dzie, albo w prawe lusterko w dodatku położone "na linię".
              > Jak się uczyć to z sensem. Powodzenia.

              zawsze mnie irytowały takie metody,że przy drugim słupku to skręcamy kierownicę o 3/4 itp. cholera uczę się geometrii czy jazdy samochodem...
    • Gość: ana Re: ŁUK... nieszczęsny łuk IP: *.chello.pl 07.08.10, 23:41
      Na wyczucie-). Ćwicząc, ćwicząc, ćwicząc. Mi metoda "na pachołki" kompletnie nie
      wychodziła. W końcu przestałam patrzeć na te tyczki i .. poszło.Myślę, że każdy
      musi wypracować własną metodę, najlepszą dla niego.
    • Gość: moi Re: ŁUK... nieszczęsny łuk IP: *.adsl.inetia.pl 08.08.10, 00:05
      zgadzam się, że metoda na pachołki jest średnio dobra, bo np. w wordzie
      gdzie są łuki jeden obok drugiego mogą Ci się te pachołki pochrzanić.
      ja nauczyłam się robić łuk obserwując linię na ziemi w prawym lusterku.
      cała sztuka polega na tym żeby trzymać się cały czas w tej samej
      odległości od niej ( czyli jeśli lina zaczyna "uciekać" w prawo Ty też
      skręcasz w prawo, itd ). kilka razy sobie powtórzysz i będzie ok :)
      trzymam kciuki.
      • ewelka-rewela Re: ŁUK... nieszczęsny łuk 03.09.10, 20:44
        Ja robiłam wlasnie albo na pacholki. Jak w lusterku zobaczyłam ledwo pachołek to
        już zaczynalam kręcić później chwilę jechałam aż auto się nastawiło. A później
        wyprostowanie kierownicy i do końca ale na placu to różnie bywa właśnie
        A najlepiej to chyba wlaśnie było patrzeć na linie... po prostu trzymać się tej
        linii w prawym lusterku i będzie ok. Łatwizna!!!
        Ale dużo też zalezy od tego jak uczy instruktor - na początku szło mi tragicznie
        - koleś nie umiał mi tego wytlumaczyć i się tylko rzucal o byle co... a później
        inny instruktor i aż milo bylo te łuki robić - nie bałam się egzaminu
        • Gość: kiraa Re: ŁUK... nieszczęsny łuk IP: *.satfilm.net.pl 20.09.10, 18:15
          hmm a ja mam takie pytanie, od razu powiem , że uczę się na pachołki , ale wiem , że lepiej na wyczucie więc nie chce takiej odpowiedzi. Mam pytanie do doswiadczonych bardziej, Mianowicie mam problem, aby plynnie ruszyć do tyłu, nie chce za szybkó abym mogła kontrolować wszystko , ale nie może mi też zgasnaąc samochód, jak najlepiej ruszać na wstecznym?? chciałbym aby samochó jechał płynnie ale wolniutko od początku..
    • Gość: kira Re: ŁUK... nieszczęsny łuk IP: *.satfilm.net.pl 20.09.10, 19:10
      idokladniej chodzi mi o gaz, ruszam z gazem, ale pozniej chce go popuscic ,zeby samochod jechal wolniutko , kiedy mozna puscici gaz tak aby nie zgasl samochdod, mozna operowac samym sprzeglem???
      • Gość: p Re: ŁUK... nieszczęsny łuk IP: 89.167.18.* 20.09.10, 20:19
        przepis na luk: jazda do przodu chyba nie jest trudna :), natomiast wykonujac manewr cofania ustawiasz sie mniej wiecej rowno pomiedzy liniami i od tej pory patrzysz w prawe lusterko (wazne, zeby bylo dobrze ustawione!) i 'szukasz' linii, jesli Ci ucieka, musisz troszke skrecic w prawo a jesli jestes za blisko odbijasz w lewo. Kiedy zblizasz sie do koperty odrwacasz sie i ustawiasz samochod tak, aby jego srodek byl wycelowany na tyczke z tylu. Nauczylam sie na 2 jezdzie (na 1 nikt mi nie powiedzial jak mam to zrobic... ) i od tamtej pory jest OK.
        • Gość: kiraa Re: ŁUK... nieszczęsny łuk IP: *.satfilm.net.pl 20.09.10, 21:04
          pisalam , ze nie potrzebuje przepisu na luk w stylu lusterka , pacholki itp,, chodzi mi o strone techniczna bardziej sprzeglo hamulec gaz itp, czy jezdzicie na samym sprzegle czy nie na wstecznym.................
          • littlefrog Re: ŁUK... nieszczęsny łuk 20.09.10, 22:10
            ja jeździłam na wstecznym na sprzęgle+gaz, prędkość regulowałam wciśnięciem sprzęgła. podobno yariski 6-biegowe lubią gasnąć na samym sprzęgle.
    • Gość: kiraa Re: ŁUK... nieszczęsny łuk IP: *.satfilm.net.pl 20.09.10, 22:22
      no wlasnie, tez jezdze z gazxe i staram sie regulowac sprzeglem , njwyzej troszke hamulcem i pozniej jest juz oki, ale na poczatku za szybko mi rusza i gubie sie ze skrecaniem itp,a jak z kolei probuje bardzo wolno ruszyc to czesto mi gasnie...
      • staszek585 Re: ŁUK... nieszczęsny łuk 24.09.10, 21:27
        Kiraa, uświadom sobie, że przy bardzo małych prędkościach prędkość regulujesz stopniem wciśnięcia lub zwolnienia pedału sprzęgła. Dopiero jak całkowicie zwolnisz pedał sprzęgła naciskanie i zwalnianie gazu powoduje odpowiednie zmiany prędkości.
        Przy ruszaniu dodajesz gazu. Ale robisz to nie po to, by samochód nagle skoczył do przodu, tylko po to, by nie zgasł. Mówiąc potocznie, by miał siłę ruszyć.
        Jeżeli w trakcie ruszania zwolnisz całkowicie pedał sprzęgła to oczywiście samochód będzie jechał "za szybko". Puszczasz gaz. I samochód może zgasnąć.
        Co prawda aktualnie produkowane samochody zazwyczaj bez większych problemów po prostej, równej drodze jadą bez gazu, ale lepiej nauczyć się wykorzystywać sprzęgło.
        Czyli:
        -trochę gazu,
        -zwalniasz spokojnie i z wyczuciem pedał sprzęgła,
        - teoretycznie wystarczy Ci jak samochód powolutku rusza. Nie podnosisz nogi na sprzęgle wyżej.
        W praktyce gdy poczujesz, że samochód rusza, wciśnij nieco pedał sprzęgła. Jak wciśniesz za mocno to samochód zwolni. No to znowu podnosisz. Nauczysz się to wyczuwać.
        Zauważ też, że ruszony z miejsca samochód toczy się dalej mimo, że sprzęgło wcisnęłaś. Po prostu "siłą rozpędu".
        Powodzenia.
    • Gość: kursantka Re: ŁUK... nieszczęsny łuk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.10, 22:04
      Musisz się b, pilnoać już przy najeździe z przodu. Jedź na pół sprzęgle z bardzo małą prędkością 3 lub 4 km/h Nie denerwuj się skręcając autem, spokojnie musiszwykonywać ten manewr jak już skręcisz, oczywiście cały czs mówię o jeździe do przodu, to docikaj sprzęglo prawie do oporu, żeby auto tylko się toczylo, odkręcaj kierownię, żeby przed zatrzymaniem była w pozycji wyjściej, a więc znaczek na kierownicy tak jak pozycja wyjściowa. Obserwuj wszystkie pachołki i staraj się ustawić przodem tak, żebyś środkoey pachołek miała bliżej kierownicy. Zahamuj i sprawdź, gdzie jesteś, czyli jak daleko jesteś od prawej i lewej linii- to bardzo ważne!!! Włąćz wsteczny i lekko na półsprzęgle ruszaj, obserwuj prawą stronę, czyli najpierw pierwszy pachołeki... Jeśli ustawisz się bliżej prawej linni, to musisz skręcić kierownicą dwa razy, czyli cały obrót w prawo, gdy w Tojocie miniesz pierwszy prawy pachłek przednim prawym filarem auta . Jeśli ustawisz się bliżej lewej linii, możesz ten obrót zrobić trochę wcześniej, a więc gdy pierwszy prawy pachołek będziesz miała w małej prawej przedniej szybce. Wolniutko jedź z prędkością 3/4 km. Obserwuj lewą stronę, jak zauważysz , że auto z lewej ustawia się równolegle do linii to szybko odkręć o cały obrót kierownicę w lewo,a więc raz i dwa znowu do pozycji wyjściowej znaczka na kierownicy. Następnie w prawym lusterku obserwuj drogę jazdy samochodu. Jak będziesz za blisko prawej lekko skręcaj kierownicą w lewo, jak za blisko lewej to kręc trochę w prawo, ale staraj się jechać środkiem i nie wykonuj nagłych, długich skrętów. Jednocześnie zerkaj od czasu do czasu przez prawe ramie do tyłu. Musisz cały czas jechać bardzo wolno, wtedy masz czas na jakąkolwiek korektę. Obserwuj z prawej pachołek za który musisz wjechać, Jak pachołek po prawej znajdzie się przed przodem auto to hamuj, zebyś nie najechała na ten środkowy z tyłu. Powodzenia!
    • Gość: asia Re: ŁUK... nieszczęsny łuk IP: 82.160.110.* 30.09.10, 11:36
      ja kurna dzisiaj nie zdalam na luku tulko problem w tym ze ja recznego nie zwolnilam i dupa ale to nic to byl 1 raz
      • Gość: haha Re: ŁUK... nieszczęsny łuk IP: *.promax.media.pl 30.09.10, 16:56
        ja tez ręcznego za pierwszym razem nie zwolniłam!:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka