morgen_stern
13.10.05, 11:21
I to od razu na placu.
Łuk - idealnie, nigdy mi tak dobrze nie wyszedł.
Równoległe - idealnie, równiutko.
Ruszanie na wzniesieniu - porażka. Po prostu zjechałam z platformy do tyłu...
Najlepsze jest to, że nie miałam nigdy problemów z tym manewrem, szybko się
go nauczyłam i wiele razy stosowałam na mieście. Nie wiem, czemu mi nie
wyszedł. Teorię mam taką, że nie wyczułam samochodu, uczyłam się na corsach
zasilanych gazem, tam sprzęgło chodzi trochę inaczej... Prawdopodobnie za
mało puściłam sprzęgła i za szybko zwolniłam hamulec.
Miałam miłego egzaminatora, który był autentycznie zdziwiony, kiedy manewr
nie wyszedł mi za drugim razem. "Szkoda, myślałem, że sobie pojeździmy po
mieście" - powiedział, a ja przełykałam łzy.
Co za porażka!