magda0777
13.09.06, 23:40
Zdarzylo sie pewnego razu, ze uczen Mistrza Kung-Fu przeszedl z powodzeniem
nauki wstepne i przystapil do Ostatecznej Próby. Rzekl mu tedy Mistrz:
- Stan na placu przed swiatynia i przepolów golymi rekami deske, która
ujrzysz oparta o kamienie.
Poszedl tedy uczen i ujrzal ledwo ociosana klode twardego drewna. Nie ulakl
sie jednak i gola dlonia uderzyl w nia tak mocno, ze pekla i dwie polówki
spadly na ziemie.
- Dobrzes wykonal zadanie - rzekl Mistrz - Teraz czeka cie drugi sprawdzian.
Pójdziesz ze mna do gospody w miescie.
Poszli tedy do gospody, gdzie ujrzeli dwóch zloczynców bijacych niewinnego
kupca.
- Czyn co trzeba - rozkazal Mistrz.
Rzucil sie tedy uczen w wir walki i wnet wylecial za drzwi z podbitym okiem i
bez zebów. Wrócil tez zaraz w nieslawie do domu, a zgromadzonej przy stole
rodzinie rzekl:
- To samo co rok temu. Plac poszedl dobrze, ale spier*****m na miescie.