Gość: nika
IP: *.tvsat364.lodz.pl
12.03.03, 20:29
Nie mam już siły...Własnie jestem po siodmym podejściu i znowu czeka mnie
kolejne. Prawie zawsze jest tak ,że z nerwow na placu popełnie jakis błąd a
im więcej podejść tym bardziej sie denerwuję. raz udalo mi się wyjechac na
miasto, ale bez powodzenia.
Moj istruktor powiedzial mi przed moim pierwszym czy drugim podejsciem,że wie
jak cięzko jest i może pogadać z ludzmi z WORDu , zeby "mi ulatwić
egzamin". "wiesz o czym mowię???. Normalnie tego nie robie, ale po prostu z
czytej sympatii do ciebie, bo wiem jak trudno jest na egzaminie".;-)))
Oczywiscie nie zgodziłam sie, tzn. powiedzialam ,ze się zastanowie, ale z
przeswiadczeniem, ze sama sobie dam radę, chocbym miala nie wiem ile razy
zdawac. Chociaz teraz juz mnie to wszystko przerasta i podlamamłam się. Tracę
wiare w siebie i mam wrażenie ,ze jestem kompletnie beznadziejna...Oczywiście
nie mam zamiaru dać w łapę, bo gdybym w taki sposob zdobyła prawo jazdy i nie
daj Boze spowodowała jakis wypadek to nie darowałabym sobie tego do monca
zycia.
Ale nie dziwie się ,że ludzie ułatwiaja sobie sprawę i kupuja prawko...
:-(