Dodaj do ulubionych

"podpucha" na egzaminie

    • stanley505 stan .korupcja a egzamin 02.12.06, 12:56
      dziś to normalne że obkejesz bo chodzi o kase ale ja tesz chodze na prawko
      tylko że kat;C i nie uwiezysz że za egzamin żeby zdać za pierwszym razem trzeba
      dać włape 2000 bo uważają ze ja mając kat;C zarobie więcej czy coś ztego
      rozumiecie jak tu żyć wtakim skorumpowanym kraju
    • Gość: JanekG Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.prz.edu.pl 02.12.06, 13:07
      Szczerze mówiąc nikt się jeszcze ludziom w WORD-ach nie dobrał do tyłka ponieważ oni ciągle łamią prawo ,zresztą zobacz sobie do rozporządzenia czyli Dz.U.Nr 217 paragraf " 11.Podczas egzaminu praktycznego:
      3)egzaminator przekazuje osobie egazminowanej polecenia dotyczące kierunku jazdy lub wykonywania określononego zadania egazminacyjnego; polecenia te nie mogą być sprzeczne z obowiązującymi na drodze zasadami ruchu lub stwarzać możliwości zagrożenia jego bezpieczeństwa;" Czyli egzaminator też nie stosuje się do zasad można to zgłosić ,ale znając życie oni są jak święte krowy czyli mogą łamać prawo Ty nie.Zobaczymi jak długo to potrwa.
    • Gość: Bea Re: "podpucha" na egzaminie IP: 212.106.166.* 02.12.06, 13:08
      Wydarzyło się pewnego razu, że uczeń Mistrza Kung-Fu przeszedł z
      powodzeniem nauki wstępne i przystąpił do Ostatecznej Próby. Rzekł mu
      wtedy Mistrz:
      - Stań na placu przed świątynią i przepołów gołymi rękami deskę, którą
      ujrzysz opartą o kamienie.
      Poszedł tedy uczeń i ujrzał ledwo ociosaną kłodę twardego drewna. Nie
      uląkł się jednak i goła dłonią uderzył w nią tak mocno, że pękła i dwie
      połówki spadły na ziemię.
      - Dobrze wykonałeś zadanie - rzekł Mistrz - Teraz czeka cię drugi
      sprawdzian. Pójdziesz ze mną do gospody w mieście. Poszli tedy do
      gospody, gdzie ujrzeli dwóch złoczyńców bijących niewinnego kupca.
      - Czyń co trzeba - rozkazał Mistrz.
      Rzucił się tedy uczeń w wir walki i wnet wyleciał za drzwi z podbitym
      okiem i bez zębów. Wrócił też zaraz w niesławie do domu, a zgromadzonej
      przy stole rodzinie rzekł:
      To samo co rok temu. Plac poszedł dobrze, ale upie..ł mnie na mieście.
      • adamo64 Re: "podpucha" na egzaminie 02.12.06, 15:40
        Gość portalu: Bea napisał(a):

        > Wydarzyło się pewnego razu, że uczeń Mistrza Kung-Fu przeszedł z
        > powodzeniem nauki wstępne i przystąpił do Ostatecznej Próby. Rzekł mu
        > wtedy Mistrz:
        > - Stań na placu przed świątynią i przepołów gołymi rękami deskę, którą
        > ujrzysz opartą o kamienie.
        > Poszedł tedy uczeń i ujrzał ledwo ociosaną kłodę twardego drewna. Nie
        > uląkł się jednak i goła dłonią uderzył w nią tak mocno, że pękła i dwie
        > połówki spadły na ziemię.
        > - Dobrze wykonałeś zadanie - rzekł Mistrz - Teraz czeka cię drugi
        > sprawdzian. Pójdziesz ze mną do gospody w mieście. Poszli tedy do
        > gospody, gdzie ujrzeli dwóch złoczyńców bijących niewinnego kupca.
        > - Czyń co trzeba - rozkazał Mistrz.
        > Rzucił się tedy uczeń w wir walki i wnet wyleciał za drzwi z podbitym
        > okiem i bez zębów. Wrócił też zaraz w niesławie do domu, a zgromadzonej
        > przy stole rodzinie rzekł:
        > To samo co rok temu. Plac poszedł dobrze, ale upie..ł mnie na mieście.

        Hahahahaha

        I jaki z tego wniosek? BYL NIEDOUCZONY, jak wiekszosc tych co tu narzekaja, ze
        padal deszcz, ze egzaminator sie uwzial, bo nie przebaczyl, ze egzaminowany
        wjechal pod prad. O zgrozo!!
    • Gość: Ivanhoee Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.in.uj.edu.pl 02.12.06, 13:12
      Nie miałem podpuchy, zrobiłem za to głupi błąd, a piszę o nim, by przestrzeć
      zdających. Baza ośrodka ruchu drogowego była w remoncie, więc mój egzamin
      zaczął się w innym zupełnie miejscu, do którego zawiózł mnie i 3 przemiłe panie
      sam egzaminator. Miałem być ostatni i z rosnącym niepokojem obserwowałem, jak
      wysiadają z samochodu egzaminowane bez owej karteczki w ręku. Byłem
      zdeterminowany, by nie oblać. I nie być gorszym. Ledwo ruszyłem, egzaminator
      powiadomił mnie, że oblałem. Przekroczyłem prędkość. Tam gdzie zaczynaliśmy
      egzamin nie było znaku, założyłem że jest 60-tka, a było 40. Znak był gdzieś
      wcześniej. Trudno. Zwracajcie na to uwagę. To było pięc lat temu. Teraz
      zaczynam od nowa. To kolejna przestroga-nie przerywać, bo potem ciężko
      skończyć. A swoją drogą-zdanie egzaminu nie zależy tylko od umiejętności. Dużo
      jest przypadku-np. zwrotów na drodze mniej lub bardziej nieprzewidzianych.
      Trzeba być oczywiście na wszystkie przygotowanym, ale to nie do końca możliwe
      po 20 godz. kursu. Ktoś trafi na coś albo i nie. Dużo zależy od samego
      egzaminatora, jego nastroju, charakteru itd. Czasem kobietom łatwiej zdać,
      czasem mężczyznom. Czasem pada a czasem świeci słońce. Dlatego strasznie mnie
      wk... jeśli ktoś pisze że zdał za pierwszym albo drugim razem i wynosi z całej
      sprawy przeświadczenie o łatwości egzaminu. Trzeba mieć szczęśie. Prowadzić
      samochód każdy może się nauczyć.
      • sovita Re: "podpucha" na egzaminie 02.12.06, 13:51
        No ja egzamin na prawko zdawałam trzy razy. Raz zrobiłam głupi bląd na placu, a
        za drugim razem oblałam w mieście... Miałam bardzo ale to bardzo nie
        przyjemnych egzaminatorów, ale to były moje błędy, za trzecim razem miałam duże
        szczęście... trafiłam na przemiłego gościa który widział że zrobiłam błędy ale
        uzał je za mało znaczące. Ogólnie widział że potrafię jeździć tyle ze
        zdenerwowania jakaś maleńka nieznacząca poomyłka, przestrzegł mnie spytał czy
        znam błędy i pogratulował mi :) Na prawde trzeba mieć troche szczęścia i
        umiejętności... Bo normlany egzaminator nie obleje jeśli widzi ze ktoś umie
        jeździć a miał małą wpadkę.
        • Gość: Mietek Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 14:06
          Przeczytałem tylko kilka z postów i nie mogę się z nimi zgodzić, polecenia na
          egzaminie nie są mylne, mam 18 lat i zdałem za pierwszym podejsciem. Odnosząc
          się do jednego z pierwszych postów nie rozumiem jak mozna zapomnieć o istnieniu
          znaku ktory sie minelo 8 sekund temu?! Jak to przełoży się na jazde po miescie?
          Jezeli po kilkuset metrach swiezo upieczeni kierowcy beda zapominac o istanieniu
          wczesniej minietych znakach?!
          • Gość: JanekG Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.prz.edu.pl 02.12.06, 14:26
            Powiedz mi młody człowieku dlaczego egzaminatorzy celowo wprowadzają w błąd
            skoro to też jest łamanie przepisów.Jeszcze raz pozwolę przytoczyć tekst ustawy
            Dz.U.Nr 217 paragraf " 11.Podczas egzaminu praktycznego:
            3)egzaminator przekazuje osobie egazminowanej polecenia dotyczące kierunku
            jazdy lub wykonywania określononego zadania egazminacyjnego; polecenia te nie
            mogą być sprzeczne z obowiązującymi na drodze zasadami ruchu lub stwarzać
            możliwości zagrożenia jego bezpieczeństwa;" Wiedz ,że znam wiele osób ,które w
            ten sposób oblały.To wcale nie jest mit,jeśli zakwestionujesz decyzje
            egzaminatora a miałeś rację to też oblejesz.Musiałeś rzeczywiście trafić na
            porządnego egzaminatora z pewnością nie z Rzeszowa.
          • sissia Re: "podpucha" na egzaminie 02.12.06, 15:04
            Drogi Mietku, skoro zdałeś za pierwszym razem nie masz zbyt dużego
            doświadczenia w zdawaniu :-) Dlatego nie uogólniaj, że egzaminatorzy nie
            wprowadzają w błąd. To, że Tobie się to nie zdarzyło, nie znaczy że tak nie
            jest.
            Pozdrawiam
          • dsfhellboy Droga pokaże Ci jak masz jechać! 02.12.06, 17:17
            Ja zdałem za 6 razem i możnaby powiedzieć, że nie potrafiłem jeździć. Życie i ulica nauczuły mnie jeździć, a nie żaden inistruktor ani egzaminator. Na początku było cięźko. Dzięki temu, że potrafiłem czerpać pozytywne przykłady z jazdy innych, dzisiaj śmigam po obcych miastach jak weteran. Trzeba myśleć za kółkiem nawet jak się jedzie 180km/h. PS. Nigdy nie miałem wypadku, kolizji, nawet nie przytarłem auta. Powodzenia kierownicy i kierowniczki!!
        • adamo64 Re: "podpucha" na egzaminie 02.12.06, 15:43
          sovita napisała:

          za trzecim razem miałam duże szczęście... trafiłam na przemiłego gościa który
          widział że zrobiłam błędy ........i pogratulował mi :) <

          Mam nadzieje, ze ja tez bede mial szczescie i nie spotkam Cie na drodze, bo
          maly blad moze przerodzic sie w ludzka tragedie. Obys wiedziala co robisz
          wsiadajac do samochodu.
      • adamo64 Re: "podpucha" na egzaminie 02.12.06, 15:38
        Gość portalu: Ivanhoee napisał(a):

        >A swoją drogą-zdanie egzaminu nie zależy tylko od umiejętności. Dużo
        > jest przypadku-np. zwrotów na drodze mniej lub bardziej nieprzewidzianych.
        Czasem pada a czasem świeci słońce. Trzeba mieć szczęśie. Prowadzić
        > samochód każdy może się nauczyć. <

        Acha, to cos nowego, zdanie nie zalezy od umiejetnosci? Pewnie masz racje, duzo
        widze kierowcow na drodze ktorzy zdali bo mieli na podoredziu gruba koperte.
        Wyobraz sobie kolego, ze nie tylko na egzaminie raz pada deszcz raz swieci
        slonce, Ty musisz umiec jezdzic nawet jak jest gololedz, bo poki co Polska
        Arabia Saudyjska nie jest.
        Prowadzic kady moze sie nauczyc? Otworz w poniedzialek gazete, przeczytasz ile
        znow tych "umiejacych jezdzic" sie zabilo. Pal szesc oni, zabili tez zapewne
        wielu niewinnych.
    • Gość: kasia Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 15:04
      właśnie jestem przed wewnętrznym w szczecinie, ktoś wie jak to wygląda w naszym
      mieście?????????????czytając te historie można się zdołować
    • Gość: hana Re: "podpucha" na egzaminie IP: 212.191.80.* 02.12.06, 15:46
      spróbujcie zdać w łodzi!!! naprawdę great rispekt dla ludzi co tego dokonali!!
      kiedyś prawko się dostawało za przejechanie kawałka drogi i już, potem za danie
      w łapę...a dziś...za zapłacenie za jakieś 8-9 egzaminów! :P
      • Gość: Marek Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.astral.lodz.pl 09.01.07, 01:33
        Zdałem w Łodzi. Za 4 razem. I zawsze mieli rację, kiedy mnie oblewali. Nie mogę
        się przyczepić.
    • bbrok Re: "podpucha" na egzaminie 02.12.06, 15:55
      Wiem jak egzamin na prawo jazdy moze byc denerwujacy, zdawalam 2 razy.Ale
      egzaminator nie moze i nie powinien wydawac polecen ktore moga doprowadzic do
      niebezpiecznej sytuacji na drodze a nawet do wypadku, egzaminator wydal komede
      nie zgodna z prawem i doprowadzil do niebespiecznej sytuacji, egzaminator po
      wejsciu do samochodu powinien poinformowac cie ze nie bedzie wydawal zadnych
      polecen nie zgodnych z prawem ruchu drogowego, przu takich podpuchach ludzie
      moga stracic zycie.czujnym trzeba byc na drodze, ale egzaminatoe nie ma prawa
      zadawac mylacych pytan. To on nie zdal egzaminu i przepraszam za wyrazenie
      powinien wyleciec na "zbity pysk"
      • Gość: kermit Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 18:11
        Który z kandydatów na kierowcę potrafi właczyć wycieraczki,światła awaryjne,
        lub p.mgielne nie szukając wzrokiem tychże włączników. Znajomość tzw. kabiny na
        ślepo to dużo bezpieczniejsza jazda.Wyprzedzenie ciężarówki to horror. Można
        się tego nauczyć po egzaminie, ale mieć trzeba świadomość swojej
        niedoskonałości.
        • Gość: Arw Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.devs.futuro.pl 04.12.06, 15:32
          Co jak co to sie z tym nie zgodze....we własnym samochodzie warto znać gdzie co
          jest...ale jak widze jak egzaminator każe egzaminowanej pokazać gdzie jest
          zbiornik na płyn hamulcowy, a te biedna nie wie, bo jeździła autem gdzie było w
          innym miejscu, to jest po prostu straszne...
    • Gość: aga Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.proton.net.pl 02.12.06, 16:59
      Wczoraj zdawałam egzamin w Katowicach. Po raz pierwszy. CZekałam na termin
      ponad 2 miesiace, w miedzyczasie wykupilam kilkanascie dodatkowych jazd,
      jezdzialam z bratem i znajomymi - kierowcami. Kazdy, łącznie z instruktorami
      twierdził że radzę sobie dobrze. Po zdanych testach poszłam na plac, samochód w
      polu ustawił mi egzaminator, ustawił go tak że był prawie przy słupku. Przy
      próbie ruszenia słupek się przewrócił. W samochodzie spędziłam 10 sekund i pan
      przerwał egzamin. Nawet nie miałam szans rozpocząć jazy. Następny termin 9
      lutego. Już napisałam odwołanie, i w środku gdzie robiłam prawko powiedziano że
      teraz coraz częsciej kursanci wygrywają w odwołaniach. Jak nie uda mi się tego
      odkręcić zainteresuję tym prasę bo to jest paranoja. Tyle czekania na to, żeby
      nawet nie mieć szans zaczęcia jazdy.
      • bimota Re: "podpucha" na egzaminie 02.12.06, 19:44
        Kobieto... zanim weszlas do auta widziaas jak stoi i auto i slupek, mimo to nie potrafilas ruszyc tak by sie nie przewrocil i jeszcze masz pretensje ??
        • Gość: aga Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.proton.net.pl 02.12.06, 23:40
          a Ty jakbyś ruszył??? Życzę powodzenia, bo widziało to kilka osób, w tym mój
          instruktor i powiedział ze nie było szans. Nie mów mi że nie potrafię ruszać bo
          nie takie rzeczy umiem robić na drodze.
          • bimota Re: "podpucha" na egzaminie 03.12.06, 12:18
            Odpowiem jak dokladnie opiszesz jak stalo auto i slupek... Jak stal z tylu to ruszasz do przodu, jak z przodu to do tylu... ;)
            • Gość: aga Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.proton.net.pl 03.12.06, 14:52
              Słupek stał z tyłu, ja miałam ruszyć do przodu i jechać po rękawie do przodu.
              Ruszanie z miejsca, proste jak drut, wyćwiczone setki razy tak jak i jazda po
              łuku. Ale samochód egzaminator ustawił blisko tylniego, środkowego słupka, że
              nawet dodanie gazu i potraktowanie tego jako ruszenie pod górkę nic nie dało.
              Zachwiał się i przewrócił. Widziało to parę osób, nie było szans i czuje się
              strasznie pokrzywdzona, wolałabym sama ustawić sobie auto w polu. Oblać łuk
              nawet nie wyruszając z miejsca to jest straszne, tym bardziej że robiłam to
              wczesniej setki razy. Może odwołanie cos da i chociaż mi przyspieszą termin
              poprawki, bo naprawdę chce pokazać co potrafię a nie słyszeć jak mówią na
              forum, że zrzucam słupki.
              • Gość: :) Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 22:32
                hmm ale skoro egzaminator wjechal, i nie przewrocil to tez musi sie dac wyjechac nie przewracajac tego...
                aha, egzamin mam w srode...(Łódzki WORD)
              • adamo64 Re: "podpucha" na egzaminie 04.12.06, 00:53
                Gość portalu: aga napisał(a):

                robiłam to
                > wczesniej setki razy.

                No i prosze bardzo, moze ktos jeszcze powie ze nie mam racji? Robila to setki
                razy i potracila slupek, pozniej przychodzicie do auta na parkingu i
                porysowane, bo kierowca ktory robil to setki razy pocharatal wam samochod i
                jeszcze sie czuje pokrzywdzony. Paranoja. Kobieto, skoro robilas to setki razy
                i dalej walisz w slupki to zastanow sie czy u ciebie z koordynacja ruchow jest
                wszystko w porzadku a co za tym idzie czy warto Ci robic to prawko, bo zabijesz
                siebie i kogos na drodze jak je juz dostaniesz
    • Gość: Michał Czego oni uczą IP: *.aster.pl 02.12.06, 17:03
      a potem słyszy się tragiczny wypadek przy wyprzedzaniu ciężarówki na
      dwukierunkowej drodze. A czy ktoś uczy kursantów wyprzedzania ciężarówek na
      takich drogach.
    • Gość: Gośka ;) Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.who.vectranet.pl 02.12.06, 18:37
      ja w tym tygodniu bede zdawała po raz 6... mam nadzieję że wkońcu mi się to
      uda... jestem na skraju załamania się... niby to tylko egzamin na prawko ale
      mimo wszystko denerwuję się... WSZYSTKIM ZDAJĄCYM ŻYCZE POWODZIENIA :)
      • konradmol Polski Syf "podpucha" na egzaminie 02.12.06, 19:58
        Czytajac blog dochodze do wniosku ze jest to symptom problemow kulturowo
        spolcznych Mam prawa jazdy z wielu krajow ale nie Polski. W USA egzamin jest "
        przyjemnoscia" bo egzaminujacy ( urzad wie ze ma role sluzebna ) w Europie a w
        Polsce tym bardziej abslutyzm wiecznie zywy. Urzad jest po to zeby zgnoic i
        okrasc obywatela. Prawdziwy problem polega na tym ze wiekszasc ofiar ma
        podejscie sluzebne - ponarzekac - przezyc bici i dalej - a o tu trzeba dzialac -
        czyli upierdliwie list protesty to odpowiedzialnych wladz i mediow a nie na
        blogach
      • Gość: :) Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 22:42
        pomysl ze jedziesz z kumplem... zlosliwym kumplem :)
        jak jest ograniczenie do 50 jedź 45, patrz w lusterka i na znaki... jak skrecasz patrz odrazu na znak co by nie skrecic z jednokierunkowej w lewo ze srodka albo cos takieog ;) jak sa swiatla to patrz na swiatla dla tramwajow, sygnal ze za 2-3 sekundy zmieni sie to dla aut... i myslec myslec...
    • bimota Re: "podpucha" na egzaminie 02.12.06, 20:00
      Tak sobie czytam i mysle, ze prawda jak zwykle lezy po srodku. Wydaje mi sie, ze takie podpuchy nie powinny miec miejsca, ale moze wczesniej poprostu jeszcze cos nawywijalas albo jechalas niepewnie...

      Ludzie... zanim cos napiszecie to moze najpierw poczytajcie inne posty zamiast powtarzac w kolko to samo ! Temat czy podpuchy sa dozwolone czy nie zostal juz wyjasniony na samym poczatku !
      • intensywny_niebieski Re: "podpucha" na egzaminie 02.12.06, 22:02
        Moim zdaniem wynik zdanego egzaminu zależy w :
        40% od zdającego
        40% od instruktora który go uczył
        20% od egzaminatora
        + czasem dochodzą czynniki dodatkowe (ale o tym później)
        Ja przed rozpoczęciem kursu nie miałem właściwie żadnej styczności z samochodem
        (poza wiedzą nt. jak działa silnik) i instruktor na pierwszej godzinie pokazywał
        mi jak ruszać, gdzie jest sprzęgło etc (nie śmiejcie się, tak było). Samochód
        gasł przy ruszaniu do 10 godziny. Ale trafiłem na znakomitego instruktora który
        nauczył mnie podstaw (które wystarczyły do zdania ezgaminu) w 20 godzin
        (zdawałem 2 lata temu, a wtedy kursy trwały 20 godzin zamiast obecnych 30).
        Instruktor był cierpliwy, opanowany, podczas jazdy cały czas przekazywał jakieś
        informacje. Na placu uczył wyczucia samochodu zamiast "gdy zobaczysz słupek w
        lewym tylnim oknie przekręć 3 razy kierownicą". Fachowiec który naprawdę uczył a
        nie "odwalał robotę".
        Jedną lekcję miałem inną niż resztę. Pewnego wieczora, pojechaliśmy na pusty,
        duży plac przy budowie jakiegoś marketu. Była zima, ślisko. Instruktor kazał mi
        się rozpędzić do 60 km/h i mocno, gwałtownie skręcić. Oczywiście wpadłem w
        poślizg. Później pokazał mi jak należy wychodzić z takiej sytuacji. Spróbowałem
        jeszcze kilka razy i zaczeło się udawać. To była lekcja której dużo zawdzięczam
        i każdy przyszły kierowca powinien taką przejść.
        Zdałem za pierwszym razem. Nie jeździłem dobrze (ale miałem tego świadomość), po
        prostu trzymałem się przepisów (i też miałem taką podpuchę).
        Kilka rad dla zdających :
        - Spróbujcie się odstresować podczas egzaminu (wiem, że to trudne). Robić coś
        więcej poza prowadzeniem auta. Zacząć rozmawiać z egzaminatorem, włączyc radio
        jeżeli jest, wyregulować dmuchawę, poprawić się w fotelu... To naprawdę sprawia
        lepsze wrażenie na egzaminatorze, niż jak ktoś siedzi jak trusia za kierownicą.
        - Egzamin można zdać popełniając błędy. Byleby to były małe błędy i byleby się
        nie powtarzały. Dostałem od instruktora radę, żeby poprosić egzaminatora, żeby
        moje błędy komentował na bieżąco a nie pod koniec egzaminu. W ten sposób można
        się ustrzec przed ich ponownym popełnieniem.
        - Dużo osób nie zdaje przez ich wyraźne błędy a później się do nich nie
        przyznaje zwalając winę na różne okoliczności (najczęściej na egzaminatora). Mój
        znajomy np. nie zatrzymał się przed strzałką do skrętu w prawo bo za nim
        nadjeżdżał szybko samochód i bał się, że mu wjedzie w tył. Niech wjeżdża - jego
        wina.
        - Kolejny mój znajomy nie zdał bo uczył się jeździć dizlem (wiadomo łatwiej) i
        nie był przyzwyczajony do silnika benzynowego (to właśnie taki dodatkowy czynnik
        o którym mówiłem na początku)
        Na zakończenie zabawna anegdotka
        Koleżanka zdawała egzamin. Przeszła plac i jedzie po mieście. Przed nią autobus.
        No i autobus mryga lewym kierunkiem (Instruktor - proszę skręcić w lewo).
        Później autobus mryga prawym (Instruktor - prosze w prawo na najbliższym
        skrzyżowaniu). Jedzie dalej za autobusem, a on znowu zaczyna mrygać prawym (na
        co instruktor - proszę w prawo na najbliższym skrzyżowaniu). Skręciła. A
        instruktor - A teraz proszę się zatrzymać i wypuścić pasażerów. Wjechała na
        pentlę...
        :-)
    • Gość: Q bo egzaminatorzy to ... IP: *.dip.t-dialin.net 02.12.06, 20:47
      zdalem za 9 razem, bo tez mnie na roznych glupotach lapali. Im chodzi tylko o to
      by ich osrodki mialy klientow, pieniadze i miejsca pracy. Gdyby srednio zdawalo
      sie za 2-3 razem, to trzeba by bylo redukowac etaty. A tak... nie wazne ze
      ludzie nie maja pracy, bo im jakis egzaminatorzyna nie dal prawka, ktore teraz
      jest mocno istotne, to niewazne. Wazne ze kolesie z WORDów 3maja sie razem. Taka
      to do d... polityka naszego rzadu

      (swoja droga, ciekawe czy Kaczki maja prawko, bo z tego co pamietam, ktorys z
      nich zeznajac na procesie Lesiaka wspomnial o swoim wypadku spowodowanym przez
      jego szofera - tylko nie wiem czy to L czy J zeznawal)
      • Gość: ghost Re: bo egzaminatorzy to ... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.12.06, 21:47
        Masz rację.
        • Gość: Xyz Re: bo egzaminatorzy to ... IP: *.acn.waw.pl 03.12.06, 17:48
          nie masz racji.. jazda samochodem to nie jest cos co kazdy moze robic a egzaminatorzy sa zli bo nie daja prawka.. bo w sumie co im zalezy nie? pomysl co mowisz jakby dawali wszystkim to moze juz bys nie zyl bo przejechalby cie ktos kto potrzebowal prawka do pracy...
      • Gość: gas [...] IP: *.internetdsl.tpnet.pl 10.12.06, 13:00
        Post niedostępny ze względu na naruszenie prawa lub regulaminu.
    • Gość: Gucc Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.chello.pl 02.12.06, 22:46
      To twoje gapiostwo nie pozwoliło zdać prawka - niestety
    • Gość: driver A gdyby egzaminator powiedzial ,,teraz rozbijamy.. IP: *.chello.pl 02.12.06, 23:24
      sie o latarnie" to tez mloda niewiasta by sie rozbila? Bardzo podoba mi sie
      ta ,,podpucha", bo eliminuje glupkow z polskich drog. Niestety patrzac ilu
      kretynow i kretynek w roznym wieku (najczesciej bardzo mlodych i po 70-tce)
      jezdzi po naszych drogach, to jedynie nalezy nagradzac bardzo surowych
      egzaminatorow. Oni eliminujac glupkow ratuja innym zycie!
    • bartekdorota Re: "podpucha" na egzaminie 03.12.06, 08:44
      a ja mam taką uwagę.myślę że mogę wyrazić opinie jako kierowca z 13 letnim
      doświadczeniem i kategoriami B i C (miałem kilka autek).Na egzamin to kursant
      ma wykuć na blache znaki i przepisy ruchu drogowego, poniewaz jeżdzić to bedzie
      się uczył póżniej, na kursie ma załapać co i jak i o co chodzi w aucie.Ja po
      przejechaniu około 1000000 (milion) kilometrów (duza część z przyczepą) moge
      jedynie powiedzieć o sobie ze umiem jeździć samochodem. NIE ,że jeżdze
      DOBRZE .Tylko tyle ,że Umiem jeździć. A codziennie ucze sie czegoś nowego, i
      codziennie przeraża mnie głupota innych uczestników ruchu, i młodych
      niedoswiadczonych i starych wyjadaczy i kierowców białych vanów i TIRów i panów
      w kapeluszach i niektórych kobiet(wiekszość kobiet to dobrzy kierowcy, uważni i
      zdecydowani, może troszkę za wolni), i zdaje sobie sprawe że komus może sie nie
      podobac mój styl jazdy. Ale JEŹDZIC uczymy się całe życie
    • Gość: xxx zdawalam w Niemczech IP: *.dip.t-dialin.net 03.12.06, 11:22
      jazdy byly caly czas na miescie, plus 12 godzin jazd specjalnych (autostrada,
      drogi ekspresowe, jazda noca na swiatlach), nauka parkowania i cofania tylko w
      miescie w rzeczywistych warunkach (instruktor wybiera na poczatek wystarczajaco
      duze luki, a potem juz umiesz). Samochody wymieniane co roku - te mniejsze
      modele Audi, Mercedesa i BMW, tak wiec nie ma mowy o usterkach. Na egzaminie
      teoretycznym ok. 30% pytan z zakresu bezpieczenstwa i przewidywania na drodze
      (typu specyficzne "ruchy" motocykli, ciezarowek i pojazdow rolniczych, jak
      dziala ABS, ESP, co robic w konkretnych sytuacjach pogodowych, rozmaite
      psychologiczne typy kierowcow itp.), obrazkowe pytania o pierwszenstwo TYLKO
      jako zdjecia z perspektywy jadacego, a nie rysuneczki. Znaki nie z pytaniem o
      ich nazwe tylko jak sie zachowac na ich widok!!!

      Kurs jak kurs, nienajnowszy magnetowid i rutyna, instruktor tez nie
      nadzwyczajny, ale po prostu nie ma bzdur typu PLAC MANEWROWY. Zdalam za
      pierwszym razem (wpisujac sie w kwote zdawalnosci ok 80% za pierwszym razem - w
      koncu to ujma dla organizatora kursow jak kursant nie zda!!!). Egzaminator
      powiedzial ze jezdze w sposob uwazny i reaguje prawidlowo i moze mnie dopuscic
      do poslugiwania sie samochodem, a nie to ze stanelam troche krzywo parkujac (a
      juz myslalam ze po ptakach).

      pozdrawiam wszystkich zdajacych!
    • Gość: asiaQ ja zdawałam 11 lat temu i... IP: 195.205.228.* 03.12.06, 12:04
      jak tak teraz slucham i patrze,ze jest coraz trudniej, to nie jestem taka pewna
      czy zdalabym za pierwszym razem :) Powodzenia dla wszystkich!

      zbieram na nowy tablet. chętnym proponuje autorski kalendarz na 2007 na
      www.asiaq.pl
    • Gość: goscq Re: "podpucha" na egzaminie IP: 89.234.215.* 03.12.06, 14:30
      sprawa jest taka, jak wiekszosc madrych ludzi pisze, ze trzeba sie poruszac
      pewnie, bez wahania, zachowac zimna krew bo to nie zabawa tylko poruszanie sie w
      pewnym schemacie z innymi uzytkownikami ruchu, a te bujdy ze egzaminator sie
      uwzial mozliwe ze sie zdarza ale w skali mikro moze 1/1000 przypadek, taka
      prawda i nie ma sie co oszukiwac przeciez nigdzie nie jest napisane ze wszyscy
      musza posiadac prawo jazdy ani tym bardziej ze kazdy musi zdac za pierwszym
      razem - proste :)
      • night-in-gale Re: "podpucha" na egzaminie 03.12.06, 16:35
        Ja mam egzamin we wtorek...drugi termin. Za pierwszym oblałam plac, zżarł mnie
        stres i zmęczenie. Prawda jest taka, że jak trzeba wyczekać tam w nerwach parę
        ładnych godzin, to trudno o spokój, opanowanie i swobodę. Tym bardziej po 30 h
        jazdy i kolosalnie długich okresach oczekiwania na egzamin. Ale jestem dobrej
        myśli, inaczej podchodzenie nie miałoby sensu ;)
    • Gość: Lipa Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.acn.waw.pl 03.12.06, 17:43
      ludzie opanujcie sie! macie pretensje ze skrecacie gdzie nie wolno? ogarnijcie sie! jak w tym kraju ma nie byc wypadkow! przeciez znaki to podstawa! na waszym miejscu bym sie nauczyl jezdzic a nie narzekacie ze was podpuscil egzaminator.. jakbyscie dobrze jezdzili to by mu sie nie udalo wprowadzic was w maliny!
    • valhala Re: "podpucha" na egzaminie 03.12.06, 19:00
      Przepisy mówią, że egzaminator nie może wydawa poleceń sprzecznych z kodeksem ruchu drogowego. Krótko mówiąc jeżeli jego uwaga dotyczyła drogi w którą skręcałaś (może miał na myśli następne skrzyżowanie - chociaż uważam, że polecenia powinny byc jednoznaczne), on popełnił błąd nie ty.

      Ja zapisałem się na egzamin 20 listopada, a termin dali mi na 10 stycznia. Prawie 2 miechy bez jezdzenia, a potem start na zupełnie innym samochodzie niz podczas kursu. Jak to zdac za pierwszym razem. Przeciez to istna ruletka.
    • Gość: psychocat Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.chello.pl 03.12.06, 19:17
      moj instruktor mowił ze wszelkie polecenia na egzaminie musza byc wydawane
      zgodnie z przepisami, wiec twoj egzaminator najprawdopodobniej zlamal prawo
      kazac ci skrecic w niedozwolonym miejscu.
    • Gość: lokj Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.csk.pl 03.12.06, 19:32
      a ja zdalem za 3 razem ;] i wcale sie tego nie wstydze !;]
    • Gość: anna Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.chello.pl 03.12.06, 19:41
      w taki sam sposob chciano usidlic mojego meza, lecz on byl czujny i powiedzial
      egzaminatorowi "skrec sobie sam albo wydaj takie polecenie komus ze swoich
      najblizszych" - no i zdal za pierwszym razem. Zycze powodzenia
    • mariusz.rio Re: "podpucha" na egzaminie 03.12.06, 20:41
      W porównaniu do egzaminu na egzaminatora to egzamin na prawo jazdy jest
      śmiesznie prosty. Instruktorzy, którzy was uczą go oblewają.
    • Gość: :) Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.12.06, 22:46
      będziemy skręcac to nie skręc tutaj...
      na haslo bedziemy skrecac ustawilbym sie na lewym pasie i tak jechal az by powiedzial prosze skręcic w lewo , tam gdzie mozliwe...
      a takie haslo bedziemy skrecac w lewo imho bardziej mowi przygotuj sie bo potem nie zdarzysz smieic pasa
      • Gość: stan Re: "podpucha" na egzaminie IP: *.multicon.pl 04.12.06, 07:10
        a ja podchodze kolejny raz za 1h
        trzymajcie kciuki
        aaaaaaaaaaaaaaaa
        pozdro

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka