Dodaj do ulubionych

Instruktor - cham

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.08, 18:02
W moim WORDzie są 2 różne auta. Większość kursu robiłam na aucie
jednej marki, po zapisaniu się na egzamin zostało mi jeszcze 6 godz.
do wyjeżdżenia, w tym 2 na tym drugim aucie. Tuż przed egz. doszłam
jednak do wniosku, że te 2 godz. to za mało i chciałam dokupić sobie
jeszcze 2. w moim OSK nie było jednak wolnego terminu w dniu, w
którym chciałam jeżdzić, więc dodatkowe jazdy wykupiłam w innym. Po
ponad miesięcznej przerwie w jazdach poszłam na te dodatkowe jazdy.
Podeszłam do L-ki, którą miałam jeździć. Obok stał, jak się
domyśliłam, instruktor i palił papierosa. Powiedziałam Dzień dobry,
on tylko warknął "Wsiadaj" i nawet na mnie nie spojrzał. Wsiadłam,
ustawiłam sobie wszystko (trochę się naszukałam, bo takim samochodem
jeszcze nie jeździłam). w końcu instruktor wsiadł. Dałam mu
pieniądze. Nie raczył sie przedstawić, rzucił tylko, że mam ruszać.
No i się zaczęło:
Gdy chciałam się upewnić, czy mam wycofać, czy jednak spróbowac
wyjechać przodem, nakrzyczał na mnie: "Mnie się pytasz? To ty masz
wiedzieć, jak jechać!" Pomyślałam, że fajnie się wpakowałam.
Czepiał się o wszystko, wszystko krytykował (Bo on swoich kursantów
uczy inaczej). Nawrzeszczał na mnie, że za szybko włączyłam wyższy
bieg (byłam juz tak zdenerwowana, że nie byłam w stanie się skupić).
Nie raczył zapytać, czy chciałabym jechać w jakieś konkretne
miejsce, tylko kazał wjechać na jakieś osiedle i zaparkować. Stałam
chwilę na parkingu, do auta wsiadła jakaś pani (chyba jego żona). O
tym, że będę kogoś wozić, też mnie nie poinformował. Podwieźlismy tę
panią do lekarza, instrukor umówił się z żoną, że potem po nią
przyjedzie (też w ramach moich jazd). Odważyłam się zapytać, czy
mogę jechać na plac (głównie po to wzięłam te jazdy). łaskawie się
zgodził. Pojechaliśmy na łuk. W trakcie tej jazdy też mnie
krytykował, poza tym, cały czas hamował za mnie (nie wiem, po co).
Nawrzeszczał, że za wcześnie wciskam sprzęgło przy hamowaniu (a co
za różnica, czy 20 czy 30 metrów przed zatrzymaniem). na placu byłam
już bliska płaczu. Na poprzednim aucie (sporo większym) łuk miałam
nieźle opanowany. Z tym panem nie chciał mi wyjść ani razu. Warknął
tylko "K***a, jak ty jeździsz?!. Łuku w ogóle nie umiesz". Miałam
już dość. Wyjechalismy z łuku, bo trzeba było już jechać po jego
żonę... Poprosiłam, żeby zrobic jeszcze górkę. Nie bardzo chciał się
zgodzic, ale łaskawie pozwolił mi podjechać. Wydarł się oczywiście
(Czemu nie patrzysz na obroty silnika??!!) A ja wolę po prostu na
wyczucie...
Pojechaliśmy po jego żonę. Do niej odnosił się tak samo, jak do
mnie... Odwieźliśmy ją kawałek, potem spaliła się żarówka w
kierunkowskazie. Wymieniał ją parę minut, krytykując w tym czasie
wszystko, co wcześniej zrobiłam (a nie było żadnego wymuszenia,
gaśnięcia, jazdy pod prąd czy coś, dobrze parkowałam idt.). Potem
pojechaliśmy zatankować. Tam też się darł (bo nie umiałam otworzyc
wlewu paliwa (a mówiłam, że takim autem jeszcze nie jeździłam, mimo
to nie pokazał mi na placu świateł ani elementów pod maską). Na
szczęście jazdy już się konczyły. Niestety, przed zjechaniem na
parking, był zamknięty przejazd. Czekaliśmy tam jakieś 5 min,
instruktor marudził, że przeze mnie spóźni się do kolejnego
kursanta. Chciałam zostawic go na tym przejeździe w cholerę i wrócić
pieszo... W końcu podjechaliśmy pod parking. Ostatni zakręt tak
ścięłam, że instruktora zamurowało, wyjątkowo nawet się nie wydarł,
ale mnie było już wszystko jedno. Zaparkowałam, zaciągnęlam ręczny i
wyskoczyłam z auta. na pożegnanie wydarł się: "A silnik? Co ty w
ogóle robisz? kto cię tak nauczył??!" Zwiałam stamtąd najszybciej,
jak mogłam.
Przez cały dzień chicało mi się płakać, doszłam do wniosku, że
jestem beznadziejna i na żaden egzamin nie idę.
Następnego dnia miałm jazdy z instruktorem z mojego OSK. O dziwo,
pan instruktor powiedział, ze jeżdżę przyzwoicie, większych błędów
nie robię i śmiało mogę iść na egzamin. Ostatnie godziny z moim
stałym instruktorem pojechałam perfect lub prawie perfect. na
egzamin poszłam dość pewnie. Nie zdałam przez bardzo głupi błąd, ale
upewniłam się, że jednak umiem jeździć. nawet egzaminatorka to
potwierdziła :).
i co Wy na to> Też spotkaliście się z TAKIMI instruktorami??
Obserwuj wątek
    • no-comments Re: Instruktor - cham 28.01.08, 18:32
      Gość portalu: Julie1789 napisał(a):

      ....
      > i co Wy na to> Też spotkaliście się z TAKIMI instruktorami??

      Tak, w zasadzie dwa razy TAK z tątylko różnicą, że jeden z TYCH instruktorów po
      prostu ma taki sposb bycia (inni zwią to temperamentem;) i na koniec zakońćzył
      optymistycznie stwierdzeniem, że da się mnie naucyzć jeździć (ja wolałam tej
      toreii już nie sprawdzać w praktyce), a drugi instruktor po prostu był chamem, z
      tą różnicą, że nie mówił brzydkich słów i się teoretycznie nie wydzierał, ale
      miał fatalny sposób bycia:/

      A gdzieś tu ktoś założył taki fajny wątek dla polepszenei humoru i wyżalenia się;)
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=154&w=65804164&a=65804164
      • Gość: Ania Re: Instruktor - cham IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.08, 20:32
        "Bo jakby tramwaj jechał bez motorniczego to co byś zrobiła" :DDD
        swietne, ale sie usmialam czytajac to ;)))
    • chmurka74 Re: Instruktor - cham 28.01.08, 18:51
      Kochana ja miałam takiego instruktora na kursie . Darł się o byle
      co . Nauka na placu wyglądała tak - wsiadalam do samochodu , a on
      mowił: "- poćwicz" , po czym szedł w cholerę , a to zapalić a to
      pogadać ze znajomym :/Po bodaj 5 godzinie jazdy , stwierdził , zebym
      sobie dala spokoj bo i tak kierowcy ze mnie bedzie . I osiagnał
      efekt - uwierzyłam że sie do tego nie nadaję . Jak sie okazało ,
      wszystkim osobom z mojego kursu to mówił . Kilka panienek chciało
      nawet zrezygnować ale szkoda im było kasy . Moja koleżanka którą
      namówiłam na ten kurs , po kazdej jeździe gdy przychodziła do domu
      zamykała się w pokoju i ryczała , o czym dowiedziałam sie juz po
      ukonczeniu kursu , od jej mamy . Ja należę do tych bardziej
      odpornych dlatego aż tak emocjonalnie do tego nie podchodziłam ale
      prawka nie zrobiłam bo kiedy przed egzaminem wykupiłam 2 godziny by
      pocwiczyć na placu , instruktor( z innego ośrodka)powiedział - "
      lalka , przecież ty niczego nie umiesz , chcesz isć na egzamin ?
      odradzam " . Nic dodać nic ująć :( No ale teraz sie zawziełam , a
      instruktor który mnie uczy jest przewspaniały :)

      -----------------------------------------------------------------
    • Gość: Luzaczka Re: Instruktor - cham-hahaha :D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.08, 19:24
      Wiele razy wspominalam-instruktorzy to buraki!I to 99%!!!Z pewnoscia
      sa swietni instruktorzy,ale takich ze swieca szukac.Niestety osrodki
      nie ucza jezdzic,ucza jak zdac-luk 7/8 skretu kierownica,1/2
      mijanego pacholka,parkowanie 45 stopni obrotu kola,brak samochodu
      przed ktory chcemy wjechac w lusterku,podobnie jest z zawracaniem i
      innymi manewrami,tak samo jak z jazda po ulicy!Uwazam,ze szkoda
      slow,a raczej jest to temat rzeka i szkoda czasu na jego
      rozwijanie.A z ta zarowka to chyba jakas sciema co?Kto normalny
      wymienia zarowke "recznie"?A w ogole tak sie da?To mozliwe?Jedzie
      sie do serwisu i prosi o naprawe,a nie bawi sie z tym.
    • Gość: Yoa Re: Instruktor - cham IP: *.lama.net.pl 28.01.08, 20:31
      Powiem tak! Absolutnie nie sugerujcie się tym co mówią instruktorzy!
      Ja na swoim kursie mialam takiego instruktora który ogólnie nic nie
      mówił. Nawet nie wiedziałam czy dobrze jeżdze czy nie.Ale to już
      pomińmy. Zaraz przed egzaminem postanowiłam wykupić sobie 4 godziny
      jazdy w innym osk. Dzień przed egzaminem wiecie jak skwitował moją
      jazde ten instruktor?? "Dziewczyno, ty sie nie nadajesz na egzamin!
      Po jutrzejszym oblanym egzaminie nie wykupuj od razu drugiego
      terminu bo i tak nie zdasz. Radze ci żebyś wykupiła conajmniej 10
      dodatkowych godzin i dopiero idz zdawać" Tak mnie ładnie
      dowartościował dzień przed egzaminem. Poszłam na ten egzamin z
      przekonaniem że i tak nie zdam skoro "fachowiec" tak stwierdzil. Ale
      mialam juz wszystko oplacone więc poszlam. I WIECIE CO?? ZDAŁAM ZA
      PIERWSZYM RAZEM. Czasami instruktorzy wprowadzaja tak nerwowa
      atmosfere i do wszystkiego sie doczepiaja, ze czlowiek glupieje.
      Dopiero na egzaminie poczulam ze to ja jade. Nikt mi sie nie wtracal
      gdzie patrze, jak zmieniam biegi, jak krece kierownica, nikt nie
      naciskal hamulca...itp
      • Gość: Luzaczka Re: Instruktor - cham-rozczaruje Cie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.08, 21:22
        Egzaminator musial patrzec jak krecisz kierownica,jak zminiasz biegi-
        gdybys zle to robila to bys nie zdala.No i oczywiscie gdyby nacisnal
        hamulec to tez swiadczy o niezdanym egzaminie,wiec nie pisz
        glupotek ;P
        • Gość: Ania Re: Instruktor - cham-rozczaruje Cie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.01.08, 21:32
          A mi przyhamował i mnie nie oblał ;P
        • Gość: Mariussz Re: Instruktor - cham-rozczaruje Cie IP: 212.182.107.* 29.01.08, 08:50
          Jakich głupotek??? Chyba nie rozumiesz tej wypowiedzi. Dziewczyna
          napisała, że pomimo iż instruktor "znawca" ciągle ją krytykował i
          nie dawał szans, zdała. Oczywiście, że egzaminator patrzył, ale
          nie "pouczał" jej ciągle, jak instruktor, jechała tak jak umiała,
          robiła to, co uważała za stosowne i zdała! Znaczy, że umie jeździć!
          Poza tym na egzaminie to tak naprawdę pierwsza samodzielna jazda!
          Sama podejmujesz decyzje, sama wszystko wykonujesz. I jeśli robisz
          to dobrze, egzaminator najczęściej się nie odzywa i zdajesz.
          Pierwszy poważny błąd - oblewasz.
          Skoro zdała, znaczy umiała, a pseudoinstruktor się mylił.
          Takie to trudne do zrozumienia?
        • Gość: Yoa Re: Instruktor - cham-rozczaruje Cie IP: *.lama.net.pl 29.01.08, 12:25
          Napisałam, że nikt mi sie NIE WTRĄCAŁ. Patrzeć to wiadomo że musi (w
          końcu po to jest egzamin żeby stwierdzić czy umiem jeździć).
          Jechałam po prostu tak jak mi wygodnie, a nie jak komuś, bez
          wykonywania czyjichs rozkazów, czyli w związku z tym bez nerwowej
          atmosfery. Więc zadnych glupotek nie pisalam Luzaczko. Czytaj uważnie
        • niu_82 Re: Instruktor - cham-rozczaruje Cie 29.01.08, 12:56
          Gość portalu: Luzaczka napisał(a):

          > Egzaminator musial patrzec jak krecisz kierownica,jak zminiasz biegi-
          > gdybys zle to robila to bys nie zdala.No i oczywiscie gdyby nacisnal
          > hamulec to tez swiadczy o niezdanym egzaminie,wiec nie pisz
          > glupotek ;P



          Przeczytaj jeszcze raz, bo zupełnie nie zrozumiałaś wypowiedzi, do której się
          odnosisz.
    • Gość: lalka Re: Instruktor - cham IP: *.kolornet.pl 29.01.08, 12:32
      az mnie korci by zapytac: dlaczego nie zwrocilas mu UWAGI?? dlaczego nie
      objechalas tego losia jak nalezy, tylko dusilas wszystko w sobie? nie kumam:/
      placisz, za dodatkowe jazdy i zamiast sie czegos jeszcze doczyc, lub
      przypomniec, cokolwiek, twoja dodatkowa jazda to jeden wielki stres!!! och,
      jakby on trafil na mnie, poczulby co to chamstwo, na szczescie nie musze sie juz
      scierac z debilami, co podnosza chyba swoje wlasne ego, ze ponizaja kobiete:/.No
      ale nie moge, dlaczego, zes go nie obiechała???????????
      • niu_82 Re: Instruktor - cham 29.01.08, 12:54
        Powiem tak - zastanawiam się, dlaczego nic mu nie powiedziałaś? To Twoje
        pieniądze, Ty płacisz i Ty wymagasz. Załóżmy, że tą jedną godzinę masz za sobą,
        ale nie wsiadaj już nigdy z tym facetem do auta.
        W takiej sytuacji szybko pojawiłabym się w ośrodku i powiedziała co myślę o ich
        pracowniku. Nie ważna, czy to coś da czy nie. Im więcej takich informacji tym
        większa szansa, że kiedyś chłop wyleci z pracy. Bo z tego co napisałaś jasno
        wynika, że na instruktora się nie nadaje (na kogo w ogóle się nadaje?).
        Dziewczyno, nie płacz z powodu jakiegoś chama! Jasne, ja bym też się bardzo
        zdenerwowała, ale miałabym mu wiele do powiedzenia.

        to Twój czas i Twoje pieniądze.

        Pozdrawiam, i życzę lepszego instruktora.

        Swoją drogą, nie są tu wątki o instruktorach, których lepiej unikać, może temu
        panu przydałby się rozgłos, chociażby z nazwy szkoły i inicjałów...
        • Gość: Julie1789 Re: Instruktor - cham IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.08, 18:22
          Niu_82, ja juz więcej z tym panem do auta nie wsiądę ;) To były NA
          SZCZĘŚCIE tylko jazdy dodatkowe. Piszę "na szczęście", bo gdy
          wybierałam się na kurs prawa jazdy, chciałam iść właśnie do tej
          szkoły, w której miałam te 2 godziny. W ostatniej chwili
          zdecydowałam, że jednak pójdę do innego OSK :))
          Po tych 2 koszmarnych godzinach faktycznie mialam ochotę powiedzieć
          właścicielowi tej szkoły, co sądzę o jego instruktorze, ale sobie
          odpuściłam.
          Macie absolutną rację, że powinnam nagadać temu chamowi -
          instruktorowi, ale ja ogólnie nie potrafię się kłócić, odgryźć itd.
          poza tym, na szczęście rzadko mam do czynienia z takimi ludźmi.
          P.S. Mój instruktor (z którym jeździłam przez prawie cały kurs),
          jest świetny :)) Ani razu na mnie nie nakrzyczał, choć parę razy mi
          się należało, nie stracił cierpliwości, wszystko spokojnie tłumaczył
          itd, mogłam z nim spokojnie porozmawiać, nie tylko o jazdach :)).
          Jazdy zawsze były przyjemnością :) Drugi pan z mojego OSK też jest
          super - miałam z nim następne jazdy po 2 godzinach z tamtym chamem i
          po prostu nie było porównania. Naprawdę, dobry instruktor to
          podstawa na kursie.
          PS.2 Nawet gdybym chciała, nie mogłabym podać nazwiska tego
          instruktora-chama, bo nie raczył się przedstawić :))
          PS.3. Ktoś pytał, czy z tą żarówką to możliwe - w sumie nie wiem,
          czy on ją wtedy wymieniał, czy nie, bo nie wysiadałam z auta. On
          wysiadł, wziął jakiś śrubokręt i coś jeszcze, i grzebał z tyłu auta
          parę minut. Nie wiem, co tam robił, jakoś nie miałam ochoty
          patrzeć :))
          • Gość: odwołujący się Re: Instruktor - cham IP: 212.76.37.* 29.01.08, 18:29
            Napisz nam w jakiej szkole ten cham pracuje oraz podaj jego inicjały.
            Skoro palił papierosy tzn. że mocno denerwował się. Dlatego warto pytać czy instruktor pali papierosy ! W pracy nie mozna przecież palić ale widocznie jemu wydaje się że wszystko wolno.
            Skargę do OSK warto napisać.
            • Gość: Julie1789 Re: Instruktor - cham IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.01.08, 18:42
              Z tymi papierosami to nie jest reguła, instruktor z mojego OSK też
              pali, ale nie krzyczy, jest bardzo sympatyczny i cierpliwy :))
              Nazwy tego nieszczęsnego OSK nie chcę podawac, ale znajduje się w
              mały miasteczku i raczej mało prawdopodobne, że do niego traficie :)
              Za to OSK, w którym robiłam cały kurs (ten akurat mieści się w
              mieście, gdzie jest WORD) mogę z czystym sumieniem polecić :)
              Oczywiście jeśli kogoś interesuje Częstochowa :)
              • Gość: odwołujący się Re: Instruktor - cham IP: 212.76.37.* 29.01.08, 20:08
                Co się dzieje z tymi facetami ? I nie myślcie że ja czytam pudelka ;)
                www.pudelek.pl/artykul/7948/michal_pirog_okrutnie_ponizyl_17_latke
    • Gość: agusia Re: Instruktor - cham IP: *.debica231.tnp.pl 29.01.08, 21:12
      Matko dziewczyno gdzie ty robilaś prawko w moim ośrodku to nigdy mi
      sie nie zdazylo chociaz jezdzilam z 4 roznymi instruktorami i z
      kazdym mialam swietny kontakt. W takiej sytuacji powinnas od razu
      wysiasc z auta i zglosic sie do osrodka po zwrot kasy. Kursanci nie
      dajcie sie To wy płacicie za jazdy kupe kasy i instruktor ma was
      nauczyc jezdzic. On nie jest zadnym Bogiem i jest od tego zeby
      wszystko pokazac co i jak wkoncu to ty mu za to placisz!!!
    • Gość: instruktorka Re: Instruktor - cham IP: 195.47.201.* 30.01.08, 12:14
      do Julie1789

      miałam ubaw niesamowity czytając twoją wypowiedź. Ty chyba kurcze
      sama nie wiesz o czym piszesz. Czego sią spodziewałaś dzieczynko?

      Chyba tego że instruktor pogłaszcze cię po głowie i zapewni, że
      zdasz na 100%. Hihhihihiihihi z tego co napisałaś to zdasz jesli
      będziesz miała szczęście i bardzo wyrozumiałego egzaminatora ( z
      naciskiem na bardzo)

      A o to krótka analiza Twoje wypowiedzi z naszej (czyli instruktorów)
      strony:

      Gdy chciałam się upewnić, czy mam wycofać, czy jednak spróbowac
      wyjechać przodem, nakrzyczał na mnie: "Mnie się pytasz? To ty masz
      wiedzieć, jak jechać!"

      I dobrze Ci powiedział. Przeciez na egzaminie, który miał być lada
      dzień nie będziesz się egzaminatora pytać o takie podstawowe rzeczy.
      Trzeźwa ocena sytuacji i podejmowanie decyzji adekwatnych do tego co
      się dzieje na drodze to podstawowa umijętność, która jest sprawdzana
      na egzaminie.

      Nawrzeszczał, że za wcześnie wciskam sprzęgło przy hamowaniu (a co
      za różnica, czy 20 czy 30 metrów przed zatrzymaniem).

      Różnica jest duża. Jazda na wciśniętym pedale sprzegła jest błędem,
      za który możesz zostać oblana na egzaminie.

      Wydarł się oczywiście
      (Czemu nie patrzysz na obroty silnika??!!) A ja wolę po prostu na
      wyczucie...

      Z właśnego doświadczenie wiem, że to "wyczucie" u kursantów jest
      prawie zerowe. Wyczucie przychodzi dopiero z czasem. A Twoje
      wyczucie to z duzym prawdopodobieństwem taki ryk silnika, że
      wszystkie ptaki z okolicy wypłoszysz hihihihihihi

      Wymieniał ją parę minut, krytykując w tym czasie
      wszystko, co wcześniej zrobiłam (a nie było żadnego wymuszenia,
      gaśnięcia, jazdy pod prąd czy coś, dobrze parkowałam idt.).

      Gdybyś po ponad 30 godzinach jazdy wymuszała pierszeństwo, nie
      potrafiła opanować samochodu na tyle by go nie gasić i źle
      parkowała, to wybacz, ale powinnaś iść nie na egzamin tylko do domu
      (na piechotkę)

      Nie zdałam przez bardzo głupi błąd

      Strasznie mnie korci, żeby zapytać co to był za błąd :-)

      Prawo jazdy nie jest obowiązkowe, nie każdy będzie kierowcą. Tak
      samo jak nie każdy będzie lotnikiem, piekarzem i dyrektorem. I
      instruktorzy i egzaminatorzy sa po to aby Wam to uświadomić. Więc
      może trochę więcej tolerancji.

      • linia.frontu Re: Instruktor - cham 30.01.08, 12:45
        Zgadzam się z Tobą w 99% - instruktor miał rację.
        Różniący nas 1% to podejście do zagadnienia kultury osobistej -
        można wytłumaczyć to samo mówiąc, nie zaś drąc ryja.

        Ja to wszystko rozumiem. Istnieją kursanci, których ma się ochotę w
        łeb palnąć. Znam przypadek, który nie odróżniał C-6 od D-3 a i tak
        nie dało się go przekonać, żeby powtórzył przepisy.
        Nie chce im się zajrzeć do kodeksu, nie stać ich nawet na wykonanie
        minimum wysiłku i porobienie testów, na egzaminach teoretycznych
        liczą, że instruktor puści. I z tym brakiem podstaw chcą iść na
        jazdę, uważając, że wszystko w porządku. A czy wy, czy wasz ośrodek
        nie zrobicie za kursanta wszystkiego - nie zaprowadzicie za rączkę
        przed komputer, nie będziecie czytać kodeksu do podusi. A niektórzy
        właśnie tak myślą, wydaje im się, że jeśli wybulili ponad tysiaka,
        nie znaczy, że zapłacili za kurs - nie, oni kupili cały ośrodek i
        teraz wszyscy będą koło nich skakać. Jazdę odwołuję, o ile w ogóle,
        na godzinę przed, a Ty tracisz dwie godziny, albo siedzisz w aucie
        usiłując się dodzwonić. A w ogóle to oni chcą jeździć codziennie po
        3 godziny, jeśli jesteś instruktorką wiesz, że to nie takie proste.
        Są kursanci, którzy mają pretensje nawet do samochodu, jeśli mu się
        żarówka przepali i rzeczą oczywistą jest jej natychmiastowa wymiana,
        nie, oni tracą swój cenny czas, za który zapłacili. Są też tacy
        kursanci, jak ja. I podejrzewam, że takich kursantów jest większość.
        Ja to wszystko wiem.
        Ale to nie zwalnia od kultury.
      • Gość: instruktor Re: Instruktor - cham IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.02.08, 23:19
        z ciebie taka instruktorka jak ze mnie instruktor:P...lol....wez sie dziecko
        drogie nie kompromituj...
    • Gość: Luzaczka Re: Instruktor - cham-do instruktorki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.08, 16:07
      Racja jest zawsze dzielona przez dwa-instrukotrzy nie ucza(znow
      podkreslam,ze nie wszyscy,ale zdecydowana wiekszosc)jazdy,tylko
      zdania egzaminu.Czasem ja mam problem z wyjazdem wtedy prosze pilota
      o podpowiedz.Wiadomo na egzaminie nikt nie podpowie,ale chyba kurs
      jest od tego,zeby pytac w razie watpliwosci!I zgadzam sie z linia
      frontu-mozna wytlumaczyc i to nie wrzeszczac.Jakby instruktor na
      mnie sie wydzieral to trzasnelabym drzwiami i tyle by mnie widzial-
      oczywiscie kazalabym sobie zwrocic kase za niewykorzystana
      jazde.Instruktor Julie1789 mogl rownie dobrze powiedziec:"Prosze sie
      zastanowic,a jak nie wyjdzie to podpowiem"czy to tak wiele?
      Grzecznosc nic nie kosztuje.
      PS:A w ogole czasem egzaminatorzy troszke podpowiadaja jak wyjechac
      z WORDU-po zaliczonym placu.
      • Gość: Julie1789 Re: Instruktor - cham-do instruktorki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.08, 18:38
        Instruktorko, jeśli jesteś ciekawa, to oblałam, bo minimalnie (może
        5 cm) najechałam linię podwójną ciągłą - ale nie wzdłuż (co
        faktycznie jest poważnym błędem), lecz w poprzek, lekko przecięłam
        sam koniuszek tej linii. Oprócz tego jechałam bezbłędnie.
        Jeśli Ty na pytania swoich kursantów reagujesz zniecierpliwieniem,
        to nie wiem, jak w ogóle możesz być instruktorem - bo ten zawód
        polega na UCZENIU ludzi!!! Instruktor ma UCZYĆ przez cały kurs! A
        jeśłi kursant po raz 10. pyta o tę samą rzecz, to instruktor po raz
        10. ma tę rzecz wyjaśnić!
        Piszesz, że to nic dziwnego, że pod koniec kursu nie robiłam już
        poważnych błędów. Maaz rację. Ale po co i O CO w takim razie się
        wydzierać? O jakieś drobiazgi? Mnie spokojnie wystarczyłaby
        uwaga "Sprzęgło trochę później", żeby poprawić ten błąd, darcie się
        i głupie uwagi były zupełnie zbędne.
        Uważasz, że nie mogłam zapytać instruktora, czy dobrze wyjechaźdżam
        z parkingu? A niby czemu? Po prostu chciałam się upewnić.
        Co do ruszania na wyczucie. Nie bój się, silnik nie "wyje", a auto
        się nie stacza. Dla mnie metoda na wyczucie jest najlepsza, bo w
        mieście w normalnym ruchu drogowym ruszając pod górkę nie będę się
        gapiła na jakiś wskaźnik, tracąc orientację, co się dzieje wokół
        mnie. A skoro z "wyczuwaniem" nie mam problemu, to czemu mam na siłę
        uczyc się inaczej?
        A z kolei ja jestem ciekawa, jaką Ty jesteś instruktorką, skoro nie
        widzisz nic nagannego w zachowaniu opisanego przeze mnie pana. Też
        wydzierasz się na kursantów, robisz głupie uwagi zamiast po prostu
        powiedzieć, co byo źle? Pewnie jesteś z tego typu instruktorów,
        którzy oczekują, że kursant sam z siebie będzie wszystko potrafił,
        od razu wszystko rozumiał itd.
        P.S. Wiesz, co to jest kultura osobista? Kursanta za ten sam błąd
        można upomnieć spokojnie i rzeczowo, jak i po chamsku, upokarzając
        go, ale niczego nie tłumacząc.
        I jeśli nie zrozumiałaś, nie mam absolutnie pretensji, że ten pan
        mnie krytykował, ale o to, w jaki sposób to robił. Bo nic nie
        usprawiedliwaia chamstwa. Proponuję więc pomyśleć, jak Ty
        podchodzisz do swoich kursantów.


        • Gość: Julie1789 Re: Instruktor - cham-do instruktorki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.01.08, 18:49
          I jeszcze jedno - na egzaminie jechałam spokojnie i pewnie, nie
          miałm problemów z analizą sytuacji i dostosowaniem zachowania.
          Wyjechać z placu też potrafiłam.
          Nie uważam, że muszę mieć jakiegoś wyjątkowo tolerancyjnego (a
          najlepiej zupełnie ślepego) egzaminatora, żeby zdać. Wystarczy, żeby
          mi nie przeszkadzał głupimi uwagami i po prostu rzeczowo oceniał,
          jak jadę.
          Nie potrzebuję też głaskania po główce i zapwnienia, że na 100
          procent zdam, bo wszystko robię idealnie. Oczekuję tylko spokojnego,
          rzeczowego podejścia.
          • Gość: agusia Re: Instruktor - cham-do instruktorki IP: 87.116.245.* 30.01.08, 19:42
            czyli nie oczekujesz niczego nadzwyczajnego tak poprostu powinno byc
            nikt tu przeciez nie mowui o jakims nianczeniu kursantow ale o
            powaznym podejsciu do sprawy!! Instruktor jest jak nauczyciel do
            tego trzeba poprostu miec powolanie bo nie kazdy potrafi przekazac
            posiadaną wiedzę. Kwestia jego zachowania to juz calkiem inna sprawa
            to poprostu brak kultury i chamstwo!!!
          • Gość: Instruktorka Re: Instruktor - cham-do instruktorki IP: 195.47.201.* 31.01.08, 08:28
            Czy ja powiedziałam, że zachowanie instruktora było ok? NIe,
            oceniłam tylko merytoryczne jego uwagi odnośnie twojej jazdy.
            Oczywiście, że Twój instruktor to był gbur, który nie powinien
            pracować z ludzźmi. Niestety tacy zdarzają się w każdym zawodzie.
            • Gość: Julie1789 Re: Instruktor - cham-do instruktorki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.01.08, 16:24
              Ja również zgadzam się z uwagami instruktora, to dobrze, że zwracał
              uwagę na błędy, chodziło mi tylko o to, że nie zrobiłam żadnego
              poważnego błedu, jedynie jakieś techniczne sprawy typu sprzęgło
              później itd, a on wydzierał się non-stop, chociaż naprawdę nie było
              o co. Takie zachowanie jak wtedy u instruktora można by zrozumieć
              jedynie gdyby kursant spowodował poważny wypadek czy stworzył jakąś
              bardzo niebezpieczną sytuację. Ale wydzieranie się o to, że ktoś
              zrobił jakiś mały techniczny błąd to już gruba przesada!
    • mewa555 Re: Instruktor - cham 31.01.08, 12:14
      Ja miałam SUPER instruktora:-) Wszystko mi tłumaczył powoli i był
      bardzo cierpliwy. Gdy zrobiłam coś źle tłumaczył mi dlaczego tak nie
      powinnam robić i potem pokazywał jak to zrobić żeby było dobrze:-)
      Łuku nauczyłam się w 20 minut:-) Tylko raz byłam na placu:-) Ten
      Twój instruktor to po prostu jakaś porażka!!! Tacy nie powinni w
      ogóle uczyć kurasntów:-) Głowa do góry:-)
    • mewa555 Re: Instruktor - cham 31.01.08, 12:15
      A tak w ogóle to... Ja jeździłam chyba 4 samochodami podczas kursu:-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka