Gość: nitro
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
25.07.08, 09:11
Dalej nie bedziecie zdawac za pierwszym czy drugim razem, bo zamiast
poduczyc sie jezdzic to wolicie chodzic na egzaminy i zdawac w
nieskonczonosc. Jezeli ja mowie jakiemus kursantowi, ze niestety,
ale po 30 godz. jeszcze nie nadaje sie do samodzielnej jazdy, bo
niestety drygu do jazdy nie ma, wiec musi trenowac, to od razu
patrzy na mnie jak na zlo konieczne i oczywiscie uwaza, ze mi chodzi
tylko o jego kase. Wiec skoro tak sobie uwaza to dostaje ten papier
i niech chodzi na egzaminy, tylko, ze tam niczego sie nie nauczy, bo
egzamin nie jest od nauki. No, a ja oczywiscie slysze przynajmniej
od trzech na piec osob, ze: "licze na szczescie", no to liczcie. Ale
nie zapominajcie, ze DAC KOMUS PRAWO JAZDY TO NAPRAWDE OGROMNA
ODPOWIEDZIALNOSC!!!!!
I jezeli komus przeszkadza pokazac cztery wlewy plynow pod maska,
sprawdzic poziom oleju, sprawdzic swiatla, itp oraz przejechac 40 m
samochodem do tylu, a potem ok. godzinki po miescie, to rzeczywiscie
nie nadaje sie do brania odpowiedzialnosci za siebie i innych na
drodze!!! Bo potem to by mu pewnie nie przeszkazdalo wycofywac ze
slepej uliczki, jechac cala noc na drugi koniec kraju na wakacje, a
na egzaminie to mu wszystko przeszkadza i podobno "poprzeczka jest
za wysoko"???? Zamiast narzekac i obwiniac wszystkich dookola za nie
zdane egzaminy zrobcie wlasny rachunek sumienia!!!!! Bo niestety
tylko nieliczni potrafia wlasciwie ocenic wlasne umiejetnosci....