Dodaj do ulubionych

Hamowanie bez hamulców

IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 15.09.08, 16:20
Oglądałam wczoraj w TV program "Nie-dzielny kierowca" i
zaintrygowało mnie jedno z zadań dla kierowców w tym programie.
Chodziło o zjechanie z dość sporej górki (rzecz działa się w
Bieszczadach) i zatrzymanie się w określonym miejscu, ale to
wszystko bez używania hamulców.
Pokazano, jak zawodnicy (tacy niedzielni kierowcy) męczą się z tym
zadaniem, ale zapomniano wytłumaczyć, jak to prawidłowo powinno być
zrobione.
Ja jestem wybitnie początkująca i przyznam, że też dokładnie nie
wiem. Biegami... ale jak?
Może ktoś z naszych tutaj ekspertów by to objaśnił?
Dzięki!
Obserwuj wątek
    • Gość: ink Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.miechow.com 15.09.08, 18:20
      ja bym zgasil auto na gorce,wrzucil bieg i wciskajac sprzeglo toczyl
      sie powoli do ustalonego miejsca :)
      • Gość: Kinga Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 15.09.08, 18:41
        I jak byś stanął w tym określonym miejscu bez hamulca?
        • Gość: gość Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.idc.net.pl 15.09.08, 21:48
          Żeby zatrzymać zwolniłbym sprzęgło na włączonej jedynce. Jak silnik nie pracuje
          to auto się zatrzyma, a łagodnie zwalniając (i wciskając w razie potrzeby)
          sprzęgło można bardzo precyzyjnie dojechać do wyznaczonego miejsca.
          • Gość: kierowca Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.08, 12:43
            zerwiesz pasek albo przestawisz rozrząd i po silniku :) gratuluję pomysłu :)
          • Gość: 15 Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.devs.futuro.pl 16.09.08, 21:16
            znaczy hamowanie sprzęgłem....... świetny pomysł. sprzęgło spalone po paru zjazdach.
            • Gość: marekC Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.08, 11:44
              I tu sie zgadzam w 100% :)
      • Gość: z "Zgaszenie auta" może się bardzo przykro skończyć IP: 217.98.20.* 16.09.08, 12:43
        Większość samochodów ma wspomaganie kierownicy, spróbuj kiedyś
        pokręcić kierownicą przy wyłączonym silniku i pomyśl, co by się
        działo, gdybyś jechał z górki... ;)
        • Gość: gm Re: "Zgaszenie auta" może się bardzo przykro skoń IP: *.gdynia.mm.pl 16.09.08, 17:25
          > Większość samochodów ma wspomaganie kierownicy

          ty chyba w innym kraju żyjesz
        • Gość: mg Re: "Zgaszenie auta" może się bardzo przykro skoń IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.08, 23:13
          Da się kręcić. Jest cieżej ale się da.
          • Gość: bez Re: "Zgaszenie auta" może się bardzo przykro skoń IP: *.adsl.inetia.pl 17.09.08, 00:50
            ale jak się kierownica zablokuje, a przy wyłączonym silniku zablokuje się niemal
            na pewno, to wtedy trochę ciężej chyba.
    • Gość: Kinga Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 15.09.08, 22:59
      Coś Wam nie wierzę:-).
      Auto stoi na górze, droga biegnie w dół. Odległość tak z 1-1,5
      kilometra.
      Odpalamy silnik, ruszamy w dół. Mamy się zatrzymać tak prawie na
      dole. Chcecie jechać na wyłączonym silniku???? Tego nie kazali w
      programie robić! Osobiście sądzę, że to zwyczajnie niebezpieczne! W
      programie wspomniano o hamowaniu biegami i oczywiście sprzęgłem. Ale
      intryguje mnie jak to prawidłowo zrobić.
      Nie chce mi się wierzyć, że nikt tutaj nie wie:-).
      • Gość: Doverowa Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.09.08, 23:26
        Jadziesz z górki - powiedzmy na 4 biegu. Jadąc już wciskasz sprzęgło
        i zmieniasz na 3, samochodem troche szarpnie, ale zwalniasz. Na
        stępnie z 3 na 2- znowu szarpie i samochód jedzie jeszcze wolniej.
        Na koncu 1 ;]
        • Gość: gość Do Doverowej IP: *.idc.net.pl 16.09.08, 09:29
          Ale na jedynce dalej jedziesz, no nie?
          żeby się zatrzymać, oczywiście uparcie nie używając hamulca, musisz silnik
          wyłączyć. Jak to zrobisz na biegu to auto gdzieś stanie, ale niekoniecznie
          dokładnie tam gdzie chcesz. Jak wyłączysz silnik używając równocześnie pedału
          sprzęgła, masz szansę tak podziałać, aby zatrzymało się dokładnie tam gdzie chcesz.
          A może autorka zagadki tylko nas podpuszcza?
          • Gość: Kinga Re: Do Doverowej IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 16.09.08, 09:49
            Nikogo nie podpuszczam, ten program był w TV PULS w sobotę godz.11,
            powtórka w niedzielę godz.16. Następne odcinki będą. Oglądam, bo
            chcę się jeszcze czegoś nauczyć.
            Niestety, autorzy "zapomnieli" pokazać, jak prawidłowo wykonać to
            zadanie. Zawodnicy np. używali hamulca ręcznego, co potem zostało
            źle ocenione, używali też w jakiś sposób biegów, ale nie zostało
            omówione, czy robią to dobrze. Okazuje się, że to zadanie
            niekoniecznie dla "niedzielnych kierowców":-)
            Drugim zadaniem była jazda po łuku, oczywiście nie dokładnie takim
            jak na egzaminie, ale po łuku ulicy. Prawie nikt nie potrafił tego
            poprawnie zrobić! Najeżdżali na pachołki, na krawężnik... Rozpacz.
            Ale to było jasne, nie było wątpliwości jak to zrobić:-).
            Polecam wszystkim zainteresowanym ten program, czegoś się można
            dowiedzieć i trochę pośmiać. Szkoda tylko, że przy takim zadaniu jak
            to, które opisuję, nie wyjaśnio jak to prawidłowo zrobić.
            Zaznaczam, że nie jestem pracownikiem TV PULS i nie reklamuję tego
            programu:-))))!
            • Gość: gość Do Kingi IP: *.idc.net.pl 16.09.08, 10:01
              dzięki. Szkoda, że nie mogę odbierać PULS-a, bo pomysł mi się podoba.
              Z humorem, a uczy. Dobre!
            • s.e.w.a Doverowa wie co mówi 16.09.08, 11:06
              czy silnik ma być włączony czy nie to zależy od stromości górki i odległości
              jaką masz pokonać.Wspomniałaś coś o 1,5 km czyli dość duży dystans domyślam się
              że górka była znacznie krótsza więc zdecydowania na silniku i dopiero pod sam
              koniec albo luz na wyczucie że się dotoczysz albo wył silnik, chyba że cała
              trasa jest na górce to wtedy większość trasy na silniku tak aby mieć pewność że
              się nie zatrzymasz a potem wyłączyć silnik ale znacznie wcześniej niż na
              płaskim. Wydaję mi się że górka słuzyła żeby się rozpędzić a potem mniej więcej
              po poziomym terenie się poruszał samochód więc jak najbardziej na silniku.Pzdr
            • Gość: AA Re: Do Doverowej IP: *.prokom.pl 16.09.08, 12:25
              > Niestety, autorzy "zapomnieli" pokazać, jak prawidłowo wykonać to
              > zadanie.
              W tym programie nie chodzi o to, żeby kogoś czegoś nauczyć. Dlatego autorzy nie
              zapomnieli, oni po prostu maja taka formułę programu: biorą słabych kierowców,
              dają im zadania, a potem wszyscy się z tego śmieją.
              Jak chcesz się uczyć, to oglądaj inne programy.
              • Gość: Kinga Re: Do Doverowej IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 16.09.08, 16:15
                Nie podniecaj się;-). I nie o to pytałam, na co odpowiadasz:-)
                Oglądam i inne programy, ale ponieważ jestem początkująca, ciekawi
                mnie, jak inni sobie radzą. Czy jestem jak oni, czy może trochę
                lepsza:-)
                Nie jestem ciemna i wiem, że to program rozrywkowy, ale równocześnie
                pewna jestem, że zawodnicy tam czegoś się jednak uczą! Trochę im
                zazdroszczę, że nie mogę sprawdzić się w podobnych zadaniach. Od
                samego patrzenia w telewizor może niewiele zyskam, ale co szkodzi
                zobaczyć?
                A poza tym... tu na forum są tacy eksperci, którzy wszystko
                wytłumaczą. Dlatego zapytałam:-)
            • Gość: K Re: Do Doverowej IP: *.chello.pl 17.09.08, 07:20
              Z plusów hamowania silnikiem jest to, że się oszczędza paliwo, silnik go wtedy nie pobiera. Jak widzę, że jest czerwone nie naciskam od razu hamulca (zależy od sytuacji oczywiście) staram się redukować biegi nie dodając gazu, czasem nawet nie mam potrzeby użycia hamulca, zwolnienie z np. 70 do 20 km/h jest normą.
              Dodam, że nie staram się wlec, za to bardzo lubię szybko ruszać...
              • Gość: kkk Re: Do Doverowej IP: *.aster.pl 17.09.08, 12:16
                > Z plusów hamowania silnikiem jest to, że się oszczędza paliwo
                ...
                > za to bardzo lubię szybko ruszać...

                Rozumiem, ze hamujac silnikiem oszczedzasz paliwo na szaybkie ruszanie wlasnie?
                :-))) Przeciez przy zrywach auto zre benzyne jak nigdy...
              • Gość: Doverowa Re: Do K IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.08, 22:05
                Auto nie pobiera paliwa tylko wtedy jak hamujemy. Zostaje odcięty
                wtedy dopływ paliwa. Jak jedziemy na lucie, to paliwo tez jest
                pobierane, ale w mniejszej ilości
              • alefajnie Re: Do Doverowej 18.09.08, 10:38
                Chyba większy plus hamowania silnikiem byśmy zobaczyli gdybyśmy ten
                manewr wykonywali na oblodzonej górce...
          • Gość: Bob Re: Do Doverowej IP: *.acn.waw.pl 16.09.08, 11:02
            > Ale na jedynce dalej jedziesz, no nie?
            > żeby się zatrzymać, oczywiście uparcie nie używając hamulca,
            musisz silnik
            > wyłączyć. Jak to zrobisz na biegu to auto gdzieś stanie, ale
            niekoniecznie
            > dokładnie tam gdzie chcesz. Jak wyłączysz silnik używając
            równocześnie pedału
            > sprzęgła, masz szansę tak podziałać, aby zatrzymało się dokładnie
            tam gdzie chc
            > esz.
            > A może autorka zagadki tylko nas podpuszcza?

            Ale po co wyłączać silnik, przy hamowaniu silnikiem można bez
            problemu zatrzymać się tam gdzie się chce, wystarczy po hamowaniu na
            2 wrzucić na luz. Domyślam, się że w programie trzeba było zatrzymać
            się na wypłaszczeniu, czyli w zasadzie tak jak by się hamowało
            silnikiem na płaskim terenie z tą różnicą, ż wcześniej trzeba zacząć
            redukcję, żeby przy wjeździe na wypłaszczenie prędkość była
            minimalna.
            • ania_bb Re: Do Doverowej 16.09.08, 11:17
              Ja nie jestem specjalistą bo dopiero się ucze jeździć, ale wystarczy że przy
              jedynce się za szybko sprzegło puści i gasnie czyli staje xD xD Mi się tak
              działo jak zaczynałam się uczyć jeździć xD

              A co do prolgramu to faktycznie ciekawy ;)
              • Gość: gosc Re: Do Doverowej IP: *.raks.pl 16.09.08, 11:30
                Z 1 wrzuc 5 = śilnik zgaśnie i staniesz.
                • Gość: gość Re: Do Doverowej IP: *.idc.net.pl 16.09.08, 12:09
                  Ale wymyślacie?!
                  Chodziło mi o to, że hamując silnikiem (przy pracującym silniku auto się nie
                  zatrzyma, co najwyżej będzie wolno, ale jechało.
                  Samo wciśnięcie sprzęgła, lub wrzucenie luzu też niewiele daje bo auto:
                  - na płaskim kiedyś się zatrzyma - niekoniecznie tam gdzie my chcemy,
                  - z górki - będzie się toczyło, a nawet przyspieszało ,
                  - pod górkę - kiedyś się zatrzyma i ruszy z powrotem tyle, że do tyłu.
                  No, dokładnie biorąc zależy to od oporów ruchu i kąta pochylenia drogi.
                  Ostatecznie, jak już wolno jedzie, to można wysiąść i przytrzymać :-)
                  Ale chyba nie o to w programie szło.
                • Gość: Second Re: Do Doverowej IP: *.mtm-info.pl 16.09.08, 12:51
                  O, to jest rozsądne !
                • Gość: Kinga Re: Do Doverowej IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 16.09.08, 16:18
                  Słuchaj, chodzi o to, aby po wykonaniu zadania jeszcze przeżyć!!!!!
                  Nie rozbić aura i ujść z życiem!
          • Gość: kierowca Re: Do Doverowej IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.08, 12:46
            człowieku, ale bzdury piszesz. masz się zatrzymać na dole, prawda? nie na górce
            tylko na dole. Co ty myślisz, że auto to perpetum mobile i jedzie non stop? na
            WŁĄCZONYM SILNIKU wciskasz spżegło i czekasz aż opór toczenia auto zatrzyma. Jak
            jeździsz umiejętnie to możesz stanć z dokładnością do kilku centymetrów
            • Gość: gość Do kierowcy IP: *.idc.net.pl 16.09.08, 12:53
              Wyluzuj, ale siebie.
              Przeczytaj uważnie , ze zrozumieniem. Najpierw o co chodziło.
              Dla ułatwienia: nikt nie stwierdził, że należy zatrzymać się na dole, tylko, że
              w określonym miejscu. Konkretnym, określonym przez organizatorów.
              I pamiętaj! złość piękności szkodzi.
          • Gość: pilot boeinga musisz wrzucić ciąg wsteczny, jak przy lądowaniu IP: 80.50.230.* 16.09.08, 14:28
            ciąg wsteczny odwraca pracę silnika, dzięki czemu powietrze dotychczas zasysane,
            zostaje wyrzucane.

            a jak to zrobić w aucie ? ano wystawiasz dupę za okno - pośladki w kierunku
            jazdy. zaczynasz pierdzieć z całej siły, dzięki czemu siła wyrzutu twoich gazów
            wylotowych powinna zatrzymać auto.

            good luck ;-)
            • perrycox Głupoty opowiadasz 17.09.08, 13:16
              Podczas uruchomienia rewersów powietrze nadal jest zasysane tak jak podczas normalnej pracy, z tym, że gazy do tej pory wyrzucane do tyłu zostają przy pomocy odpowiednich mechanizmów skierowane w przeciwnym kierunku i samolot zwalnia.
            • Gość: pilot F14 Re: musisz wrzucić ciąg wsteczny, jak przy lądowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.08, 21:46
              Gość portalu: pilot boeinga napisał(a):
              > a jak to zrobić w aucie ? ano wystawiasz dupę za okno - pośladki w kierunku
              > jazdy. zaczynasz pierdzieć z całej siły, dzięki czemu siła wyrzutu twoich gazów
              > wylotowych powinna zatrzymać auto.

              Akurat :-/
              Jak mu gazów braknie to się nie zatrzyma, a pośladkami wyrznie np. o przydrożne
              drzewo i bubu będzie wielkie.
            • Gość: Doverowa Re: musisz wrzucić ciąg wsteczny, jak przy lądowa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.08, 22:09
              Hehe ;p
          • racetam Re: Do Doverowej 16.09.08, 17:00
            no zeby na jedynce sie zatrzymać trzeba wrzucić wsteczny;)
        • akami Re: Hamowanie bez hamulców 16.09.08, 14:58
          Znudziła Ci sie skrzynia biegów czy może masz potrzebę wydania
          grubszej gotówki, że w czasie jazdy chcesz wrzucać jedynkę?
          Hamując silnikiem możesz zejść do dwójki, potem wyłączyć silnik (na
          sprzęgle) z kluczykami w stacyjce żeby się kierownica nie zblokowała
          i delikatnie manipulując sprzegłem zatrzymasz się z dokładnością do
          0,5 m.
          • Gość: inżynier Re: Hamowanie bez hamulców IP: 195.205.195.* 17.09.08, 06:39
            > Znudziła Ci sie skrzynia biegów czy może masz potrzebę wydania
            > grubszej gotówki, że w czasie jazdy chcesz wrzucać jedynkę?

            a to ciekawe ;-) .. bo ja jedynkę wrzucam w czasie jazdy (niestety
            te wstrętne korki) odkąd pozbyłem się samochodu(?) 126p ;-)... i nie
            zdarzyło mi się naprawiać skrzyni biegów :D ...
    • raskol Re: Hamowanie bez hamulców 16.09.08, 12:15
      Startujemy, mamy bieg 4, nie dodajesz gazu, prędkość osiągasz ok. 70 km/h i nie
      powinnaś jechać szybciej (hamujesz silnikiem). Wrzucasz bieg nr 3, strasznie
      buczy silnik, dobrze, ma wysokie obroty, prędkość spada do ok. 50 km/h. Wrzucasz
      bieg nr 2, jeszcze głośniej buczy silnik, prędkość spada do ok. 30 km/h. Teraz
      czas na bieg nr 1, prędkość spada do ok. 10-15 km/h. Zakładam że wjeżdżamy na
      odcinek prostej drogi po płaskim. Wrzucamy na luz w momencie ok. 20 m przed
      kreską (metą) do zatrzymania, samochód się wolno toczy aż w końcu staje. A
      silnik dalej włączony.
      • Gość: Jara Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.chello.pl 16.09.08, 19:24
        Nareszcie ktos dobrze napisal - dodalbym jeszcze tylko uzycie
        hamulca recznego na ostatnim etapie aby zatrzymac sie w okreslonym
        miejscu. Z drugiej strony - az strach pomyslec kto jezdzi na naszych
        ulicach, to calkiem proste zadanie a malo kto wie co zrobic.
        Hamowanie silnikiem to jedna z wazniejszych rzeczy jaka powinna byc
        wymagana juz na etapie zdawanie na prawo jazdy.
        • Gość: aja74 Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.zgora.dialog.net.pl 17.09.08, 09:44
          Nie mma przyjemnosci jazdy po terenach gorzystych na plaskim terenie
          starcyz ze puszcz enoge z gazu i nawet jadac na 4 auto wychamuje do
          predkosci takiej jaka mi potrzbea a w ostatnim etapie sprzeglo i
          ewentualnie hamulec. Nie widze potrzeby zmiany biegow na 3 i na 2
          bieg bo po co meczyc sprzeglo? A mzoe zle robie? Przeciez nawet na 4
          biegu auto powoli sie dotoczy in nie zgasnie.

          AJA
      • Gość: login name Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.adsl.inetia.pl 17.09.08, 10:22
        Dziwi mnie, że nikt z was nie wspomina o "przygazowaniu" podczas redukcji z wyższego biegu na niższy w celu wyrównania obrotów silnika. Przykładowo redukując z 4-ki na 3-ke. Na 4-ce założmy że mamy 2000 obrotów/min, to już redukując na 3-ke trzeba podkręcić silnik na te przykładowo 3500-4000 obrotów (a najlepiej na taką wartość przy jakiej przechodzi się z 3-ki na 4-kę), następnie wrzucić 3-ke i zdjąć nogę z gazu żeby silnik zaczął hamowac. Tak powinno się robić przy każdorazowym przejsciu. Inaczej można bardzo łatwo uszkodzić sprzegło.
        • Gość: e. Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.85.87-79.rev.gaoland.net 21.09.08, 21:54
          Nie trzeba przygazowywac, bo wymyslono juz sprzeglo synchronizowane. Pewnie masz
          doswiadczenie z motorku...
    • prawdziwy.optymista Re: Hamowanie bez hamulców 16.09.08, 12:19
      Ech, skoro jesteś niedzielnym kierowcą to daruj sobie hamowanie silnikiem. Po co
      tak eksperymentować? Lepiej bądź przewidywalna na drodze i wykonuje te manewry,
      które masz opanowane. Proszę w imieniu swoim i setek tysięcy ludzi
      wyjeżdżających codziennie na trasę. Pozwól im powrócić bezpiecznie do swoich
      domów, rodzin.


      --------------------------

      Czytam i popieram: kierowcatira.blox.pl
      • dino18 Re: Hamowanie bez hamulców 16.09.08, 12:50
        a ja proszę cie o korzystanie ze środków komunikacji miejskiej. Jesteś
        najgorszym kierowcą na świecie ! A wiesz czemu ? Bo zatrzymałeś się na
        doskonaleniu swojej jazdy na etapie kursu na prawo jazdy. Jeszcze mi tu
        wyskoczysz że jak jest znak zakazu zatrzymywania i postoju na obszarze
        zabudowanym to można parkować na chodniku, albo zaraz wyskoczysz mi że w mieście
        nie można z prawej strony wyprzedzać.
        Znasz tylko gaz i hamulec, a na światłach to przy zielonym szukasz biegu i
        powodujesz korki, czyż to nie prawda o tobie ?
    • Gość: gigi Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.08, 13:18
      Jedyne wyjście: wcisnąć sprzęgło, wyłączyć silnik i jechać na wysokim biegu.
      Teraz BAAAAAARDZO powoli puszczasz sprzęgło. Ale baaaaaardzo powoli, bo inaczej
      zerwiesz rozrząd i możesz uszkodzic cały silnik (w najgorszym wariancie
      kilkanaście tysięcy złotych za naprawę). Puszczasz tak bardzo powoli te pedał i
      cały czas czujesz, że auto hamuje, az do zatrzymania.
      Metoda skuteczna, ale powinna być stosowana jedynie w ostateczności, ze względu
      na możliwe uszkodzenia.
      • Gość: leon Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.09.08, 15:02
        R! ...i po problemie.
        • Gość: Czejoo Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.adsl.inetia.pl 16.09.08, 15:10
          Miałem to pisać, więc tylko uściślę jak.
          Mianowicie po redukcji już na 1 bieg, żeby jadąc z górki (pod górkę i na równym
          oczywiście to nie będzie tak) zatrzymać się trzeba dołożyć trochę oporu
          wrzucając wsteczny i kontrując (po zwolnieniu sprzęgła) pedałem gazu do obrotów
          wystarczających, żeby samochód się zatrzymał.
          • Gość: albert Re: Hamowanie bez hamulców IP: 212.14.63.* 16.09.08, 15:18
            A potem biegniemy do sklepu po nową skrzynię.
            • Gość: Filip Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.08, 20:09
              Ale robicie problemy:)
              Nie wiem jak Was ale mnie uczyli (i to chyba dość oczywiste), że podczas jazdy
              biegu numer 1 NIE WŁĄCZAMY! Służy on jedynie do startowania! Wrzucenie tego
              biegu w części samochodów jest NIEMOŻLIWE! (jeździłem Mitsubishi Carisma i w tym
              aucie tak właśnie jest, choć z drugiej strony np. w Fordzie Mondeo mk1 i roverze
              75 można wrzucić "jedynkę" kiedy koła się obracają. Ale to nieistotne). Istotne
              jest to, dlaczego nie wolno tak robić: zwróćcie uwagę (obserwując
              prędkościomierz i obrotomierz w Waszych autach), że podczas jazdy na biegu numer
              1, stosunek wzrostu liczby obrotów silnika na minutę do wzrostu prędkości jest
              największy - można to zaobserwować także "na słuch" - głośność silnika wzrasta
              bardzo szybko! Im wyższy bieg, tym wolniej "zamęczamy silnik" (oczywiście wiąże
              się to także z tym, że aby zwiększyć prędkość np. ze 100 do 110 km/h musimy
              pokonać nieporównywalnie większe opory np. powietrza, niż przyspieszając od 20
              do 30km/h, ale to także w tym przypadku nieistotne). W każdym razie wszyscy
              dobrze wiemy, że redukując bieg sprawiamy, że obroty silnika wzrastają. Dalej:
              wszyscy wiemy, że każdy silnik ma jakiś tam zakres obrotów, w których się nie
              rozpadnie :P I tak redukując bieg z 2 na 1 sprawiamy, że obroty skaczą
              drastycznie do góry, często powyżej tych "bezpiecznych" (pamiętamy o stosunku
              wzrostu obrotów silnika do wzrostu prędkości przy jeździe na biegu 1). Narażamy
              tym silnik na ogromny wysiłek, a takie nagły skok może sprawić, że pęknie pasek
              rozrządu lub rozwali się coś innego. Można się przecież zatrzymać na biegu 2.
              Oczywiste jest przecież, że nie postawimy auta w miejscu na żadnym biegu, bo
              silnik zgaśnie. Tak więc tak czy siak - niezależnie na którym biegu kończymy
              manewr, musimy na końcu wcisnąć sprzęgło i resztkę dystansu pokonać na biegu
              jałowym, zatrzymując samochód siłą oporów powietrza, a także jego ciężarem itd.

              Wracając do tematu: przeprowadźcie jadąc swoimi samochodami taki eksperyment:
              rozpędźcie się do jakiejś prędkości i puśćcie gaz, pozostając na biegu, nie
              wciskając sprzęgła ani żadnego hamulca. Co się dzieje? Obroty silnika spadają,
              prędkość maleje. Dlaczego? Bo silnik powraca do swoich obrotów wyjściowych
              (tych, które posiada przy biegu jałowym, zazwyczaj około 1000obrotów/min przy
              silnikach rzędowych, mniej przy silnikach typu V - ale to nieistotne). W każdym
              razie silnik wraca do tych obrotów, a ponieważ jesteśmy na biegu, układ jezdny
              jest wciąż połączony z silnikiem, więc on także zwalnia, a więc nasze auto
              jedzie coraz wolniej. Ale co ciekawe - Auto zwalnia szybciej przy wyższych
              obrotach, niż przy niższych, tj. obroty spadną szybciej z 4000 na 3000 niż z
              2000 na 1000. I dlatego podczas manewru redukujemy po kolei biegi. Na siłę
              możemy, jadąc np na biegu 5 poczekać, aż obroty spadną prawie do tych
              wyjściowych, wcisnąć sprzęgło i czekać, aż opory zatrzymają samochód, ale:
              1) zamęczymy silnik (wolna jazda na wysokim biegu, pewnie przy takiej próbie
              auto zacznie "skakać", albo po prostu zgaśnie.
              2) będziemy musieli wcześniej wcisnąć sprzęgło (tj przy większej prędkości), aby
              uniknąć zgaśnięcia auta (na biegu 5 przy obrotach 1100 auto jedzie znacznie
              szybciej niż przy tych samych obrotach na biegu 1, więc toczenie się auta "na
              luzie" będzie trwało nieporównywalnie dłużej.

              Dlatego właśnie ci kierowcy powinni (niezależnie od sytuacji) zmniejszać biegi
              do biegu 2, a na nim, przy obrotach niewiele większych od wyjściowych wrzucić
              bieg jałowy i czekać, aż auto dotoczy się to wskazanego punktu. Oczywiście
              hamowanie silnikiem jest bardzo trudne, kiedy jedziemy z górki. Wtedy musimy
              szybciej redukować biegi (siła ciężkości naszego auta sprawi, że granica obrotów
              silnika do której musimy doprowadzić nasz pojazd przed redukcją poszczególnych
              biegów będzie większa.) Tak czy owak punkt, w którym należało zatrzymać samochód
              musiał być na poziomej płaszczyźnie, bo inaczej zatrzymanie auta byłoby bez
              użycia hamulca lub zgaszenia samochodu niemożliwe.
              Czy to takie trudne?
              Pozdrawiam
              kierowca-amator
              • Gość: hah Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.09.08, 22:58
                Wreszcie porządna i wyczerpująca odpowiedź. Dodałbym jednak jeszcze:
                1. Jedynkę można wrzucić w większości samochodów. Oczywiście nie przy prędkości
                50km/h, ale przy 10-20km/h, gdy silnik na drugim biegu zaczyna się już dusić.
                Spokojnie wtedy nie wejdziemy na niebezpieczne obroty. W każdym razie chcąc się
                zatrzymać nie ma co się nawet kłopotać z jedynką.
                2. Niech ktoś na serio nie weźmie rad niektórych tu wypowiadających się
                ekspertów, żeby wrzucić wsteczny. Polecam mały eksperyment - jadąc do przodu z
                baaardzo małą szybkością (1-2km/h), spróbujcie wrzucić wsteczny. Będzie słychać.
                Przy większej szybkości możecie też poczuć... w portfelu.

                Jeśli ktoś chce się czegoś nauczyć to polecam nauczyć się wychodzenia z
                poślizgów. Potrzebny duży pusty plac, mocny przymrozek i ktoś bardziej
                doświadczony, który pokaże co i jak. Uwaga na policję i miejcie wyobraźnię, żeby
                nikogo nie zabić, ani niczego nie uszkodzić. Na obrzeżach prawie każdego
                większego miasta takie miejsce można znaleźć, chociaż najczęściej ludzie palą
                tam gumę. Doświadczenie napewno przyda się w normalnym życiu - mi się przydało
                na autostradzie podczas wypadku dwóch aut przedemną przy prędkości 120km/h...
                Gdybym nie wiedział co zrobić auto poszłoby do kasacji, prawdopodobnie razem ze mną.

                pozdrawiam,
                kierowca-amator-2 (sequele zazwyczaj zawsze są gorsze)
                • motopompek Re: Hamowanie bez hamulców 17.09.08, 00:49
                  To znowu ja, tym razem zalogowany:)

                  Z wrzucaniem wstecznego podczas jazdy do przodu nie ma żartów. Faktycznie, hah
                  ma rację, przy bardzo małych prędkościach można wrzucić pierwszy bieg we
                  większości samochodów. Każdy powinien znać swój samochód na tyle, żeby potrafić
                  określić liczbę obrotów, jaką osiągnie jego silnik na danym biegu przy danej
                  prędkości. Ja przyznaję, że sam jeżdżąc moim autem niejednokrotnie wrzucam
                  jedynkę, kiedy pojazd jest w ruchu. Ale tylko wtedy, kiedy ten "ruch" to
                  toczenie się kilka km na godzinę, np. w korku. Wrzucanie jedynki jest możliwe (i
                  stosunkowo bezpieczne) tylko wtedy, kiedy po takim manewrze obroty nie skoczą
                  drastycznie do góry.

                  Silnik samochodowy posiada jakąś tam, nazwijmy to, bezwładność, czyli czas,
                  który jest mu potrzebny, aby zwiększyć liczbę obrotów. Pewnie niejeden z Was nie
                  raz i nie dwa znalazł się w sytuacji, kiedy po redukcji biegu jego auto
                  "szarpnęło". Szarpnięcie jest bardziej wyczuwane w starszych samochodach, gdzie
                  poduszki pod silnikiem (trzeba Wam bowiem wiedzieć, że silnik samochodowy nie
                  jest ot tak przykręcony do karoserii, ale jest położony na kilku specjalnych
                  gumach - poduszkach, które mają amortyzować ruchy silnika w obrębie jego komory)
                  są mniej doskonałe, albo zwyczajnie zużyte. W nowych autach nie poczujecie aż
                  takiego skoku, ale uwierzcie mi, Wasze silniki poczują. Wracając do
                  "szarpnięcia": czego jest wynikiem? Niczego innego jak tego właśnie, że silnik
                  musiał nagle zwiększyć liczbę obrotów. Nie trzeba się znać na motoryzacji żeby
                  zauważyć (usłyszeć:)), że takie sytuacje są bardzo "męczące" dla silnika.
                  Paradoksalnie bowiem moc silnika samochodowego jest z reguły większa, niż
                  trwałość materiałów z których ten silnik jest wykonany (jakieś tam paski, gumy,
                  ale nie tylko!). Stąd między innymi te, wspomniane przeze mnie we wcześniejszym
                  poście (Autor: Gość: Filip 16.09.08, 20:09), "niebezpieczne obroty". Czyli
                  liczba obrotów na minutę, którą owszem, silnik może osiągnąć, ale jest ona
                  niebezpieczna dla niektórych elementów jego konstrukcji.

                  Takiemu skokowi obrotów silnika można jednak, po krótkim ćwiczeniu, zapobiec.
                  Jest na to kilka sposobów, wymienię dwa, które przyszły mi do głowy.

                  Pierwszy z nich, powszechnie stosowany przez kierowców, to wolne popuszczanie
                  sprzęgła po redukcji biegu. Co to daje? Aby odpowiedzieć na to pytanie trzeba by
                  choć trochę znać budowę sprzęgła samochodowego. Otóż, mówiąc źle technicznie,
                  ale (mam nadzieję) obrazowo dla laików: powiedzmy, że nasz silnik napędza jedną,
                  obracającą się z prędkością równą prędkości silnika tarczę. Do tej tarczy
                  przyłożona jest druga, połączona z układem jezdnym naszego auta (z jego
                  kołami,obracająca się równo z prędkością samochodu lub jego kół, jak kto woli).
                  Kiedy sprzęgło jest całkowicie puszczone (jesteśmy "na biegu"), tarcze ściśle do
                  siebie przylegają, tj cała moc tarczy pierwszej jest przekazywana tej drugiej. W
                  miarę wciskania przez nas sprzęgła, siła przylegania tarcz maleje, czyli także
                  stosunek mocy przekazywanej przez tarczę pierwszą do tarczy drugiej. W momencie
                  redukcji biegu "szarpnięcie" jest spowodowane tym, że następuje zjawisko
                  odwrotne: tarcza druga obraca się szybciej niż tarcza pierwsza, przy puszczeniu
                  sprzęgła silnik musi w bardzo małym czasie (dokładnie w czasie, który zajęło nam
                  puszczenie sprzęgła) dostosować swoją szybkość do szybkości samochodu. Kiedy
                  delikatnie popuszczamy sprzęgło, nie jest on "zmuszony" do zrobienia tego w
                  ułamku sekundy, tylko płynnie, a my równie płynnie jedziemy, unikając
                  szarpnięcia. Z pewnością większość z Was (ja także ;]), zdając "łuk" na
                  egzaminie na prawo jazdy, nie używała gazu, a jedynie operowała sprzęgłem. To
                  takie samo zjawisko ale wykorzystane w innym celu, na egzaminie delikatnie
                  wciśnięte sprzęgło sprawiało, że samochód toczył się dużo wolniej niż przy
                  dodaniu pedału gazu, a jednak nie gasł. Nic jednak za darmo, bo w ten sposób
                  wycieramy tarcze, a więc niszczymy nasze sprzęgło (kiedy tarcze nie przylegają
                  do siebie ściśle albo nie są całkowicie rozdzielone - sprzęgło nie jest albo
                  wciśnięte do końca albo zupełnie puszczone, zwyczajnie wycierają się one o
                  siebie nawzajem, aż w końcu tracą swoje właściwości - przy zupełnie puszczonym
                  sprzęgle nie przylegają do siebie ściśle, czyli m.in. jeździmy ciągle na
                  "półsprzęgle".

                  Istnieje jednak także inna, nieco już trudniejsza, ale korzystniejsza dla
                  naszego pojazdu metoda. Jadąc na wyższym biegu i zmieniając go na niższy
                  (redukując), po "wrzuceniu" na gałce skrzyni biegów tego niższego przełożenia,
                  nie puszczamy sprzęgła, ale najpierw dodajemy (przy wciąż wciśniętym pedale
                  sprzęgła) gazu, dopóki silnik nie uzyska obrotów zbliżonych do tych, jakie
                  powinien uzyskać po puszczeniu sprzęgła na niższym biegu (wiedza ta wymaga
                  oczywiście wcześniejszego zapoznania się ze swoim samochodem). Wykorzystując
                  fakt, że wspomniana przeze mnie wyżej "bezwładność" silnika działa w obie strony
                  - potrzebuje on także czasu do "zejścia" z chwilowych obrotów do tych
                  wyjściowych, puszczamy gaz i póki silnik znajduje się jeszcze na obrotach
                  oscylujących w okolicy tych, które mu zadaliśmy (a więc tych, które powinien
                  osiągnąć po redukcji biegu), puszczamy sprzęgło. Silnik nie jęczy, nic nie
                  szarpie, a my nie tylko nie niszczymy tak bardzo skrzyni biegów, ale także nie
                  walczymy ze sprzęgłem.
                  Polecam poćwiczyć :)

                  Podsumowując cały temat, czasem większy pożytek, niż oglądanie programów
                  motoryzacyjnych, przynosi zwyczajne zastanowienie się nad istotą problemu a
                  także poznanie "zjawisk" zachodzących w samochodzie. I nie trzeba być ekspertem
                  motoryzacyjnym. Ja prawo jazdy mam od 5.04.07, nie interesuje się specjalnie
                  motoryzacją, nie oglądam programów dokształcających i nie brałem udziału w
                  żadnym kursie tego typu, nie znam się też na mechanice. Wszystko co napisałem w
                  tym czy wcześniejszym poście to jedynie wynik moich własnych obserwacji
                  połączonych z odrobiną wyobraźni. I myślę że to jej właśnie, a nie rozmaitych
                  kursów, szkoleń i programów, brakuje nam, kierowcom.

                  P.S. Mój pierwszy własny samochód, na którego zbierałem przez półtora roku,
                  rozwaliłem niefortunnie,ale też z własnej niewiedzy w 2 tygodnie więc teraz,
                  czekając na naprawę, łatwo mi Was wszystkich pouczać :P

                  Niemniej jednak pozdrawiam
                  kierowca-amator
                  • Gość: k Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.sshunet.nl 17.09.08, 10:54
                    Znakomity wykład o międzygazie (redukcji biegów z dodaniem gazu pomiędzy) -
                    szacunek. Też używam tej metody.
                    pzdr
                    k
                  • Gość: hah Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.09.08, 14:56
                    Trzeba jeszcze rozróżnić typ silnika. W przypadku Diesla (a przynajmniej
                    HDi/TDi), obroty spadają szybciej, więc taktyka dodania lekko gazu jest
                    wskazana, w benzynowych nigdy tego nie potrzebowałem. Uruchamiając samochod,
                    należy odczekać choćby chwilkę, a nie ruszać od razu
              • Gość: inżynier Re: Hamowanie bez hamulców IP: 195.205.195.* 17.09.08, 06:55
                > Ale robicie problemy:)
                > Nie wiem jak Was ale mnie uczyli (i to chyba dość oczywiste), że
                podczas jazdy
                > biegu numer 1 NIE WŁĄCZAMY! Służy on jedynie do startowania!

                tiaaaaa ... powiedz to mojej oktavii ;-).. jakoś tak poniżej 10-15
                km/h skubanej 2 bieg nie pasuje :D ....

                a poważnie .. redukowanie na 1 bieg powyzej 30 km/h JEST ryzykowne
                (ale czasem niezbędne) ... na pierwszym biegu TRZEBA jeżdzić
                niestety często .. w korkach ... i rzadziej .. po wertepach ...
                jazda na 1 biegu jest zdrowsza dla samochodu jak ciągłe manewrowanie
                hamulcem i sprzęgłem na biegu 2 ...

                na kursach uczą wielu rzeczy .. mnie uczono 25 lat temu ...
                pomijając zmiany przepisów przemysł motoryzacyjny nie stał w tym
                czasie w miejscu :-)...
                • motopompek Re: Hamowanie bez hamulców 17.09.08, 10:49
                  > tiaaaaa ... powiedz to mojej oktavii ;-).. jakoś tak poniżej 10-15
                  > km/h skubanej 2 bieg nie pasuje :D ....

                  Ja sam też, tak jak napisałem wyżej, jeżdżę w korkach albo po dużych dziurach na
                  1 biegu. I fakt faktem, że może jest to błędne nauczanie z tym nieużywaniem
                  "jedynki". Ale prawda jest też taka, że w lekkich autach z malutkimi silniczkami
                  (bo za takie trzeba uznać wszelkie fiaty punto, renaulty clio itp, słowem -
                  auta, którymi uczą jeździć i którymi zdajemy egzamin) możemy jechać bez
                  "dławienia" silnika z minimalną prędkością na biegu drugim. Równie dobrze możemy
                  tymi autami (w miarę bezproblemowo) ruszyć z biegu 2, a może nawet 3(co mi się
                  często zdarzało na początku mojej przygody z samochodem :P) Do czego zmierzam -
                  jazda na biegu 1 jest czasem niezbędna, szczególnie przy większych autach.
                  Lepiej bowiem "trzymać" wyższe obroty niż te poniżej obrotów na biegu jałowym. A
                  przy minimalnych prędkościach i biegu drugim obroty silnika mogą (w sumie
                  muszą:P) spaść poniżej tych "wolnych". Wtedy lepiej wrzucić jedynkę.

                  Ogólnie wrzucanie biegu pierwszego (jeśli w ogóle jest konieczne!), to jest
                  bezpieczne (czy może lepiej bezpieczniejsze) dla silnika wtedy gdy:
                  1) mamy pewność że nasza prędkość jest na tyle mała, że po wrzuceniu biegu 1
                  obroty nie skoczą nagle w górę o zbyt dużą wartość (mój poprzedni post)
                  2) ważne jest także odpowiednie operowanie pedałem gazu przy jeździe na biegu 1.
                  Spróbujcie wrzucić tą jedynkę (nawet stojąc), a następnie rozpędzić auto, puścić
                  gaz i znowu wcisnąć (będąc wciąż na pierwszym biegu). Co się dzieje ? Auto
                  niemiłosiernie szarpie - na biegu pierwszym ta "bezwładność" silnika, o której
                  wspominałem wcześniej jest minimalna i jego szybkość spada równie szybko jak
                  rośnie przy rozpędzaniu. Dlatego podczas jazdy na biegu pierwszym ważne jest
                  równomierne wciskanie pedału gazu, aby uniknąć takiego "zrywania" silnika.

                  Mówimy tu oczywiście o jeździe "w pełnym biegu", z zupełnie puszczonym
                  sprzęgłem. Bo na półsprzęgle takie same efekty osiągniemy przy wrzuconym biegu
                  drugim, więc nie ma sensu walczyć z jedynką.
                  • Gość: Kinga Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 17.09.08, 11:16
                    Dzięki za te ostatnie wypowiedzi!. One coś wnoszą, czegoś uczą:-).
                    Ja jeżdżę dopiero pół roku (+to co na kursie) i już zaczynam mieć
                    podobne obserwacje:-). Ale jednak uważam się za zbyt wielkiego
                    laika, aby to opisywać.
                    Wielkie dzięki!
                    Więcej takich mądrych wypowiedzi!!!
                    • Gość: zlef Brawo brawo ;] IP: *.blutmagie.de 29.09.08, 14:24
                      Pierwszy raz w historii tego forum musze przyznać że jestem pod wrażeniem. Czasem ktoś umie tu napisać z sensem.
    • Gość: Rudson żubr hunter Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.ihp-microelectronics.com 18.09.08, 12:52
      z tym hamowaniem bez hamulców to trzeba uważać, niby to oszczędne i w ogóle
      super... ale nie zapominajmy że jak hamujemy silnikiem to nikt tego nie widzi,
      bo lampy stopu się nie palą, więc warto jest lekko nadusić hamulec, chociaż na
      chwilkę, aby Ci z tyłu wiedzieli że hamujemy i że spowalniamy... Hamulec jest do
      hamowania i należny go używać, hamowanie silnika ma pomagać w hamowaniu, ale nie
      zastąpić... Benzyna nie wraca do zbiornika podczas hamowania silnikiem, a jak
      będzie się za dużo kombinował i ktoś przez nieuwagę wjedzie nam w bagażnik, to
      cala oszczędność z 20 lat hamowania silnikiem pójdzie się walić... Nieumiejętne
      dodawania między gazów podczas redukcji może spowodować zużycie sprzęgła, więc
      lepiej zużyć hamulce. Ponadto aż takie przesadzanie aby redukować biegi hamując
      silnikiem nie jest wymagane normalnie, w górach tak - ogranicza to rozgrzewanie
      się hamulców, ale normalnie to przesada. Ponadto samochód to nie motor, silnik
      nie musi stabilizować kół podczas hamowania, poza tym do tego jest ABS...
      pozdr.
      • Gość: Rudson żubr hunter Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.ihp-microelectronics.com 18.09.08, 12:56
        co do jazdy na 1. biegu:

        "Jedynkę" można wrzucać ale z rozsądkiem i nie na siłę, bo rozwalimy skrzynię
        biegów. Bieg wsteczny wrzucamy tylko gdy auto stoi, kola nie mogą się toczyć...
        zmiany z wstecznego na 1. bieg i odwrotnie należy robić zawsze z zatrzymaniem
        samochodu, chyba że mamy super auto z super skrzynia i nie trzeba tego robić,
        ale w większości zdecydowanie trzeba.
      • Gość: ada Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.09.08, 11:36
        a najlepiej skorzystać z rady fachowca www.bggas.pl
    • Gość: kzk Re: Hamowanie bez hamulców IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.08, 18:43
      można hamowac silnikiem tzn wlaczyc mniejszy bieg i samochod nie rozwija duzych
      predkosci , ale żeby zatrzymac sie w wyznaczonym miejscu to nie wiem :>

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka