permanentne_7_niebo
24.09.08, 23:35
No nie mogę się nie pochwalić:) Nie nie, prawka nie mam.
Zdawałam wewnętrzny. Trwał 2h, o fakcie zdawania dowiedziałam się w
ostatnich 5 minutach. Instruktor powiedział, że gdyby był
egzaminatorem, to tę dzisiejszą jazdę by mi zaliczył. Jednym słowem
ja zdałabym egzamin. O tym, co się kryje za owym "ja" nie muszę już
chyba po raz 100 pisać.
Egzamin był oczywiście taki trochę udawany. Bo niby był, ale nie
tak, że instruktor przez 2h nic mi nie podpowiadał, choć
zdecydowanie mniej. Jednak jeśli była sytuacja trudna, to mówił mi
np. teraz wjeżdżaj. "Zdawałam" też w miejscach, w których mnie
wcześniej nie było ("rondo" Zesłańców Ślaskich), więc nie na ślepo
po trasach.
Tych błędów dałoby się znaleźć na tyle, że spokojnie bym "oblała":
- samochód zgasł mi na środku skrzyżowania
- nie zauważyłam pieszego (wymusił pierwszeństwo, nie był na pasach,
ale to nie jest usprawiedliwienie)
- zagadałam się o ośrodkowym ciachu i ledwo zawróciłam
- nie poradziłam sobie z wyjazdem przy WORD ze światłem i strzałą w
prawo
...nie pamiętam, ale były rzesze drobnych błędów, w tym technicznych
(biegi etc)
No ale mimo lekkiego naciągania... wiecie co, to daje niezłego kopa,
jak się usłyszy "jeździsz!". Podstawowa sprawa, której brakowało w
poprzednim ośrodku. Będę chodzić dumna i blada przez następny
tydzień. W cholerę jeszcze do zrobienia, przede mną parę egzaminów,
no ale kurcze, czuję się pewniej za kółkiem:)