Dodaj do ulubionych

czy opłacając kurs wliczona jest cena za I egzamin

IP: 78.152.26.* 21.10.08, 22:52
Przeglądam wiele ofert szkół jazdy i ceny są tak różne od 999 do 1350 zł. Rozpiętość zatem jest duża. Czy we wszystkich tych ofertach obligatoryjnie jest już w cenie I egzamin? Jak to było w przypadkach waszych OSK?
Obserwuj wątek
    • maciejkaa2-3 Re: czy opłacając kurs wliczona jest cena za I eg 21.10.08, 22:54
      A skąd czy czerpiesz takie pytania. Kurs to co innego i egzamin co innego.
    • Gość: mloda005 Re: czy opłacając kurs wliczona jest cena za I eg IP: *.kolornet.pl 21.10.08, 23:00
      chodzi ci o egzamin wewnetrzny?
      Ja teoretycznie mialam taki egzamin wliczony w cene kursu, tyle ze on wcale sie
      nie odbyl (tylko egz.teoretyczny mialam) :/
      • sarawi :))) 22.10.08, 08:36
        Jezeli pisze "za pierwszy egzamin", to raczej ma na mysli egzamin
        panstwowy. Ale co to za bzdura ?! nigdy w zyciu nie spotkalam sie z
        przypadkiem, ze osrodek szkolenia ponosi oplate za Twoj egzamin
        panstwowy! i chyba zaden czegos takiego nie robi. Konczysz kurs i
        reszta nalezy do Ciebie. Co do egzaminu wewnetrznego, czasem jest
        wliczony w kurs, czasem nie, jesli nie, zazwyczaj jest to dodatkowa
        oplata od 50 do 100 zl i warto o to zapytac przed rozpoczeciem
        kursu, aby uniknac pozniejszych niespodzianek.
        Ceny kursow sa rozne, rzeczywiscie pomiedzy 1000 a nawet 1400 zl,
        ale ja nie szlabym tam gdzie najtaniej - potem okazuje sie, ze
        instruktorzy malo fachowi, ze ucinaja kursantowi godziny jazdy, ze
        zalatwiaja w miedzyczasie wlasne sprawy, ze na placu w tym samym
        czasie jezdza dwie czy trzy osoby zamiast jednej - moznaby mnozyc
        przyklady. Popytaj ktory osrodek jest najlepszy, zanim znajdziesz i
        sie zapiszesz.
        • mdrive Re: :))) 22.10.08, 22:07
          ...żaden ośrodek nie ma prawa doliczać dodatkowej opłaty za EGZAMIN
          WEWNĘTRZNY!!!jest ona wliczona w cenę kursu. gdyby było inaczej to były by dwie
          opłaty, za wewnętrzny teoretyczny i praktyczny1 , bzdura!!!!!!!, a przede
          wszystkim oszustwo.
          • Gość: Hieronim Egzamin wewnętrzny i płatność IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.10.08, 12:51
            Każdy Ośrodek szkolenia ma prawo obciążać kursanta kosztem egzaminu
            wewnętrznego (jak państwowego) tyle razy ile razy kursant podchodzi
            do egzaminu wewnętrznego.

            Każdy ośrodek ma prawo naliczać dodatkowe opłaty za obowiązkowe
            godziny nocne, za teoretyczne zajęcia indywidualne, za zajęcia w
            soboty, niedzielę, za czasy oczekiwania, za czas stracony przy
            nieobecności, za dojazdy, za kilometry przejechane powyżej ustalonej
            stawki godzinowej, za zniszczone mienie ...

            To,że się większości tych spraw nie robi to Wasze szczęście.
            Cytaty z przepisów na temat egzaminu wewnętrznego:

            "§ 10. 1. Po ukończeniu szkolenia podstawowego lub dodatkowego
            kierownik ośrodka szkolenia kierowców wydaje zaświadczenie o
            ukończeniu
            szkolenia dla osób ubiegających się o prawo jazdy odpowiedniej
            kategorii zwane dalej „zaświadczeniem”, osobom które:
            1) posiadają wiedzę i umiejętności określone w charakterystyce
            absolwenta kursu;
            2) uzyskały pozytywny wynik egzaminu wewnętrznego."


            "Zasady przeprowadzania egzaminu wewnętrznego
            § 6. 1. Egzamin wewnętrzny, o którym mowa w § 3 ust. 5 składa się z
            części:
            1) teoretycznej – przeprowadzanej w sali szkoleniowej przy użyciu
            testu komputerowego lub w formie testów pisemnych;
            2) praktycznej – przeprowadzanej na placu manewrowym i w ruchu
            drogowym.
            2. Do egzaminu może przystąpić osoba, która odbyła co najmniej
            minimalną wymaganą programem ilość godzin zajęć teoretycznych i
            praktycznych.
            3. Warunkiem przeprowadzenia części praktycznej egzaminu
            wewnętrznego, jest uzyskanie pozytywnego wyniku z części
            teoretycznej.
            4. Egzamin wewnętrzny przeprowadza instruktor, o którym mowa w § 15
            rozporządzenia, lub inny instruktor wyznaczony przez kierownika
            ośrodka szkolenia. Jeżeli instruktor prowadzący nie przeprowadza
            egzaminu
            wewnętrznego jest on obowiązany uczestniczyć w tym egzaminie.
            § 7. 1. Zakres części teoretycznej egzaminu, ilość pytań
            egzaminacyjnych,
            ich tematyka, sposób oceny egzaminu teoretycznego oraz czas jego
            przeprowadzenia jest zgodny z zasadami przeprowadzania egzaminu
            teoretycznego na egzaminie państwowym na prawo jazdy.
            2. Informację o wyniku egzaminu teoretycznego, ilości popełnionych
            błędów, dacie przeprowadzenia egzaminu, podpisaną przez instruktora
            prowadzącego oraz osobę szkoloną, umieszcza się w formie pisemnej w
            dokumentacji uczestnika kursu lub szkolenia.
            § 8. 1. Zakres części praktycznej egzaminu wewnętrznego, kryteria
            oceny, oraz czas trwania, z zastrzeżeniem ust. 2, są zgodne z
            zasadami przeprowadzania egzaminu praktycznego na egzaminie
            państwowym na prawo jazdy.
            2. W trakcie przeprowadzania części praktycznej egzaminu
            wewnętrznego, realizuje się wszystkie przewidziane dla egzaminu
            państwowego na prawo jazdy zadania egzaminacyjne, bez względu na
            ilość popełnionych błędów.
            3. W trakcie egzaminu praktycznego instruktor wypełnia kartę
            przebiegu egzaminu praktycznego i wyszczególnia w niej popełnione
            przez osobę egzaminowaną błędy.
            4. Po zakończeniu części praktycznej egzaminu wewnętrznego
            instruktor przeprowadzający egzamin omawia z osobą egzaminowaną
            popełnione przez nią błędy.
            5. W przypadku zakończenia egzaminu z wynikiem negatywnym, na
            podstawie wypełnionej karty przebiegu egzaminu praktycznego
            instruktor prowadzący wraz z osobą egzaminowaną ustala dalszy zakres
            szkolenia niezbędny do uzyskana wszystkich umiejętności.
            6. Kartę przebiegu egzaminu praktycznego podpisuje instruktor
            przeprowadzający
            egzamin, instruktor prowadzący i osoba egzaminowana.
            7. Kartę przebiegu egzaminu wewnętrznego otrzymuje osoba
            egzaminowana.
            8. Jako kartę przebiegu egzaminu wewnętrznego wykorzystuje się kartę
            przebiegu egzaminu praktycznego stosowaną do przeprowadzania
            egzaminów państwowych na prawo jazdy."

            pozdr
            • permanentne_7_niebo Re: Egzamin wewnętrzny i płatność 23.10.08, 18:30
              No to sobie naliczaj, droga wolna.
            • mdrive Re: Egzamin wewnętrzny i płatność 23.10.08, 20:35
              ...tak, tylko zwykły ośrodek wlicza tą opłatę do kosztu całego kursu, łącznie z
              podręcznikami i badaniami lekarskimi, żeby klient później nie był zaskoczony
              dodatkowymi opłatami.
    • Gość: p7 Re: czy opłacając kurs wliczona jest cena za I eg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.08, 13:45
      Do mnie czasem przyszli kursanci przychodzili i byli przekonani, że to osk
      egzaminuje :D

      buahahahaha:D
      • Gość: p7 Re: czy opłacając kurs wliczona jest cena za I eg IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.08, 13:46
        mogę opublikować Twoją wypowiedź na moim blogu??? :D
      • Gość: 3231 Re: czy opłacając kurs wliczona jest cena za I eg IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 22.10.08, 14:24
        I to właśnie dowodzi dojrzałości psychicznej ludzi, którzy chcą być
        kierowcami i jeździć po zatłoczonych drogach!
        Tragedia!!!!
    • beatrix_75 alez wy złosliwi jestescie .... 22.10.08, 14:29
      dziewczyna pyta ..mozna odpowiedziec - w 1 zdaniu - nie nie sa
      wliczone ...
      moze pytanie jest smieszne dla starych wyjadaczy - ale czy to grzech
      je zadac ???
      • Gość: 3231 Re: alez wy złosliwi jestescie .... IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 22.10.08, 15:32
        Powtórzę: takie pytanie dowodzi niedojrzałości psychicznej
        delikwenta!
        Biorąc pod uwagę, że ktoś taki chce jeździć autem nie po swoim
        podwórku, lecz po ulicach, jest to straszne! Powinien jeszcze trochę
        pojeździć autkami po dywanie.
        I właśnie stąd komentarze.
      • Gość: p7 Re: alez wy złosliwi jestescie .... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 22.10.08, 15:42
        nie nie nie - bardzo dobrze, że pyta:) uwielbiam kursantów, którzy się
        pytają:):):) o wszystko, takich co się nie pytają też uwielbiam:)

        ale czasami to jest jeszcze zabawne:)
        • Gość: 3231 Re: alez wy złosliwi jestescie .... IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 22.10.08, 16:05
          Właśnie, dobrze by było, aby najpierw zapytaki SIĘ:-). Może potem
          mniej by było naiwych pytań na forach.
          • permanentne_7_niebo Re: alez wy złosliwi jestescie .... 22.10.08, 23:30
            3231 nie mogę się nie zgodzić:) Ludzie powinni przynajmniej
            wiedzieć, z czym przychodzą - ale rzeczywistość jest inna: na kurs
            przychodzą ludzie, którzy nierzadko nie mają pojęci o niczym i to
            osk musi stanąc na wysokości zadania, by takie osoby rzetelnie
            poinformować, a potem nauczyć;)
            A te nasze gadki tylko zrażają biednych świeżaczków:(
    • permanentne_7_niebo Re: czy opłacając kurs wliczona jest cena za I eg 22.10.08, 21:56
      Hejka, przepraszam, mam parszywy charakter, to przez to. Przede
      wszystkim pytajcie i nie wstydźcie się pytać! Wiadomo, że wy nie
      musicie wiedzieć nawet najbardziej, zdawałoby się, oczywistych
      rzeczy i to OSK jest od tego, aby was o wszystkim rzetelnie
      poinformować:). Podobnie, jeśli nie orientujecie się w przepisach -
      na każde, nawet najgłupsze pytanie, instruktor wam odpowie i nie
      jest to dla niego nic dziwnego, ponieważ wiele osób go o to pyta. I
      nie zrażajcie się wypowiedziami ludzi o parszywym charakterze;)

      Gość portalu: sylwia napisał(a):

      > Przeglądam wiele ofert szkół jazdy i ceny są tak różne od 999 do
      1350 zł. Rozpi
      > ętość zatem jest duża. Czy we wszystkich tych ofertach
      obligatoryjnie jest już
      > w cenie I egzamin? Jak to było w przypadkach waszych OSK?

      Rozumiem więc, że jesteś na etapie wyboru ośrodka:). Jeszcze nigdy
      nie spotkałam się z przypadkiem, aby cena egzaminu była wliczona w
      kurs, raczej się tego nie praktykuje. Natomiast część ośrodków
      zapisuje was na egzamin, dobrze jest się więc zapytać, czy dany
      ośrodek stosuje taką technikę (jeśli tak, najczęściej bębni o tym
      wszem i wobec, warto zerknąc na stronę;). Owa rozpiętość wynika z
      różnic w polityce OSK, zależy to na pewno od tego, ile bulą za
      wynajem sal, biura, etc. - ale też, jak wiadomo, OSK chcą zarobić -
      w końcu po to je ktoś pozakłdał:). Niektóre OSK chcą być
      konkurencyjne w stosunku do innych i obniżają cenę kursu - nie
      zawsze za mniejszą ceną stoi mniejsza jakość! Ale by wybrać właciwy
      OSK trzeba wiedzieć, o co pytać:)

      Mała uwaga: jeśli osk "idą wam na rękę" i rezygnują z przestrzegania
      przepisów: wypisują wcześniej dokumenty, pozwalają rozpoczynać jazdy
      bez ukończonej teorii i w ten deseń - jest to już poważny sygnał, że
      coś z nimi cienko, skoro idą na ustępstwa grożące zamknięciem całego
      interesu;)

      To była część refleksyjna, w następnym poście przechodzę do
      konkretów;)
      • permanentne_7_niebo Konkrety:) 22.10.08, 22:54
        Szczegóły organizacyjne zależą od danego OSK, będzie więc ogólnie o
        tym, o co warto zapytać.

        1. Co wlicza się w cenę kursu?

        Obligatoryjnie wliczane w cenę kursu:
        - 30 godzin teorii po 45 min
        - 30 godzin jazdy po 60 min
        - egzaminy wewnętrzne: - teoretyczny* (25min) - praktyczny (min. 40
        min)

        Dodatkowo:
        - badanie lekarskie (jest niezbędne!!!, jednak nie zawsze wliczane,
        koszt: ok. 60 zł)
        - materiały szkoleniowe (ok. 30 zł)

        Warto zwrcić uwagę, czy "wliczone w cenę" faktycznie = tańsze. Te
        elementy powinny występować każdorazowo. Zwróć też uwagę na sposób
        informacji, czy mówią o wszystkim, czy coś omijają;)

        * jak będziesz w biurze/sali wykładowej zerknij, czy mają kompa do
        egzaminów i klawiaturę - wtedy można sobie poćwiczyć "egzamin" i
        widać, że OSK dba o szczegóły. Aczkolwiek kryterium to to nie jest;)

        2. Czas trwania kursu teoretycznego, możliwości odbycia zajęć? Tu
        warto spytać o kursy weekendowe, są najczęściej szybsze. Jeśli
        chodzisz w tygodniu, masz mniej godzin jednorazowo i przyswajasz
        wiedzę bardziej systematycznie, więc jest Ci łatwiej. Jeśli zależy
        Ci na czasie, lepsza jest opcja weekendowa.

        3. Pomoce multimedialne?
        Jeśli mają, to będziecie oglądać okropne filmiki o wypadkach :D
        Resztę da się zasadniczo zwizualizować za pomocą tablic (np. drogę
        hamowania). No ale jak mają, to przynajmniej wiesz, dlaczego tak
        drogo, zawsze to profesjonalnie;)

        4. Ile czasu czekasz na pierwszą jazdę? Ile na następne? Jak często
        są jazdy?
        To ważne, żeby potem nie okazało się, że przerwy są długie -
        powinnaś jeździć systematycznie (niekoniecznie codziennie, bo na
        początku będziesz zmęczona nawet po 1 godzinie i nie przyswoisz
        sobie tego dobrze). Jeśli czekasz na 1 jazdę - ok, byleby potem szło
        systematycznie, co kilka dni, min te 4-6 w tygodniu. Jeśli przerwa
        trwa za długo, zwyczajnie zapominasz, o co w tym chodziło.

        5. Jak stoją z wieczorami i weekendami? I czy umawiasz się
        indywidualnie z instruktorem, czy ustawiają Ci grafik w biurze?
        Wieczory są zawsze pozawalane, jeśli nie masz czasu w ciągu dnia,
        będzie Ci trudniej. Dlatego dobrze by było, gdyby instruktorzy
        jeździli też w weekendy (tzn. dla kogo dobrze, dla tego dobrze:/) -
        wtedy sie trochę luzuje, możesz umówić się na więcej jazd. Wbrew
        pozorom łatwiej umawiać się bezpośrednio z instruktorem, aczkolwiek
        sposob planowania jazd nie zawsze musi wpływać na jakość.

        6. Warto zapytać, ilu mają instruktorów i obczaić, ile mają aut.
        Jeśli tylko kilku, to może być problem w razie awarii L-ki, lub
        choroby instruktora. Ale na "molochy" też uważaj;)

        7. Czy przypisany jest Ci jeden instruktor i czy w razie czego można
        go zmienić? Jeśli Ci będą zmieniać instruktorów co godzinę, to też
        niewiele wyniesiesz. Dobrze pojeździć z dwoma-trzema i porównać
        sposób nauczania, ale jak będziesz jeździć z 10-ma to się niczego
        nie nauuczysz. Ze zmianą nie powinni robić żadnych problemów.

        8. Gdzie znajduje się plac manewrowy? Czy jest oświetlony i wzorcowy
        (taki jak na egzaminie;p)? Gdzie umawiają się na jazdy? Czy
        dojeżdżają?
        Co do tych dojazdów jestem sceptyczna. Instruktorzy raczej nie mają
        w zwyczaju każdorazowo marnować własnego prywatnego czasu na dojazd,
        w związku z czym kursanci się wożą wzajemnie. Nie wiem, jak Ty, mnie
        to krępuje, jak mi ktoś siedzi z tyłu i instruktor sobie z nim gada,
        no ale mniejsza o to;) Ważne jest to, że jeśli ktoś daleko mieszka,
        to zamiast śmigać po trasach, będziesz popychać np. do
        Konstancina;p. Jasne, uczymy się wszędzie jeździć, ale jeśli
        płacisz, masz prawo wymagać skupienia uwagi na miejscach w okolicach
        tras, lub np. trudnych, o dużym natężeniu ruchu.
        Plac powinien być gdzieś blisko biura, żeby się nie okazało, że
        musisz popychać z jednego końca miasta na drugi, albo, że np.
        zdajesz w Siedlcach, a plac masz w Garwolinie;) I że trzeba
        specjalnie na niego jechać, bo nie zawsze zaczynasz na placu - stąd
        pytanie o miejsce rozpoczęcia:)
        Wybierając osk nie sugeruj się tym,że jest blisko domu/pracy, tylko
        czy jest blisko miejsca egzaminowania - nie będziesz tracić czasu na
        dojazdy.

        9. Czy jeżdżą po trasach? Prawidłowa odpowiedż: "Oczywiście,
        jeździmy po trasach, ale nie tylko po nich. Uczymy Państwa jeździć,
        a nie jeździć po trasach";) Dobrze jest poznać też trochę miasta, a
        nie jeździć na małpę:)

        10. I z ciekawości: jaka jest zdawalność? Jeśli powiedzą coś w
        stylu: 95% zdaje za 1-wszym, możesz mieć pewność, że ściemniają. A
        to jużpodstawa o dalszych refleksji. Zobacz, jaka jest zdawalność. W
        każdym OSK ludzie zdają za 1-wszym, za 2-gim, zdarza się też, że za
        3-cim:) W moim osk sporadycznie za 4-tym, ale normą był ten 1 i 2
        raz:)

        11. Czy mają pojazdy identyczne, jak egzaminacyjne? Płacisz, masz
        prawo wymagać całego kursu na takim pojeździe. Choć warto porównać i
        pośmigać parę godzin na czymś innym:)

        12. Czy uczą na sposób, czy na wyczucie? Moje ulubione pytanie:)
        Tylko weź pod uwagę to, że laski z biura najczęściej w życiu nie
        jeździły z ani jednym z nich i wszystko, co wiedzą, to opinie
        kursantów:)

        Uf. Nikt tego nie przeczyta:D Ja sama nigdy tego nie przeczytam :D
        WIĘCEJ GRZECHÓW NIE PAMIĘTAM, NA SZCZĘŚCIE:)

        Zachęcam do sugestii w tę właśnie stronę:)
        • permanentne_7_niebo Ważne!!!!!! 22.10.08, 23:36
          Płaccie w ratach! Jeśli będziecie chcieli zrezygnować, będzie
          łatwiej, a w większości OSKjuż tej kasy nie zobaczycie... np. Panią
          X w OSK X za samą teorię orżneli na 700 zł :/.
          • Gość: sylwia Re: Ważne!!!!!! IP: 78.152.26.* 23.10.08, 09:33
            Bardzo dziękuję za instrukcje, rzeczywiście jestem na etapie wyboru ośrodka szkolenia. Może rzeczywiście moje pytanie jest głupie, ale zostałam wprowadzona w błąd przez pewną osobę, która powiedziała mi że kiedyś było tak że to instruktor zapisywał kursanta na egzamin w WORD i I egzamin był w cenie kursu. Nie wiem czy tak było, natomiast teraz już wiem że tak nie jest. To tyle co mam do powiedzenia na ten temat.
            Nie rozumiem tylko takiego obrażania kogoś kto zadaje pytanie, mam prawo nie wiedzieć czegoś czym nie zajmuje się na codzień. Jestem osobą z wyższym wykształceniem, a nie żadnym imbecylem.
            Pozdrawiam
            • Gość: p7 Re: Ważne!!!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.08, 11:39
              Widać po stylu wypowiedzi.

              Jakiego obrażania? Trochę dystansu;)

              Przypomniała mi się poprostu podobna sytuacja i postanowiłam napisać, a mój blog
              zawiera różne takie "perełki", moje własne również;)

              Na tym forum byłam już obśmiewana setki razy, ale jeśli coś palnęłam (typu:
              rondo zesłańców śląskich:D) też się śmiałam:)
              • Gość: p7 Re: Ważne!!!!!! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 23.10.08, 11:47
                zresztą moje rondo też wyląduje na blogu:)
              • Gość: sylwia Re: Ważne!!!!!! IP: 78.152.26.* 23.10.08, 11:50
                Tylko, że akurat moje pytanie nie wydaje mi się aż tak śmieszne, bynajmniej dla mnie. Poprostu zastałam wprowadzona w błąd przez starszą osobę do której mam zaufanie i tyle. Może rzeczywiście kiedyś tak było? To jest takie śmieszne?- nie wydaje mi się.
                • permanentne_7_niebo Re: Ważne!!!!!! 23.10.08, 18:34
                  Bez przesady, moje wypowiedzi nie były chamskie. Naprawdę nie ma
                  czego przeżywać:)

                  A to cię śmieszy?

                  - Chciałbym jazdy doszkalające na B
                  - A na jakim samochodzie chciałby Pan jeździć?
                  - No jak to na jakim?? Na osobowym! :D

                  Pewnie Cię nie śmieszy, a my się z kumpelą zarykujemy:) Specyficzny
                  hmor, ot co ;)
                  • permanentne_7_niebo Re: Ważne!!!!!! 23.10.08, 18:44
                    Pozatym już Ci powiedziałam, że to było głupie, i że sorry i
                    spróbowałam Ci pomóc i jakoś wytłumaczyć. Więc odpuść.
      • sarawi czy opłacając kurs wliczona jest cena za I eg 23.10.08, 12:22
        > Mała uwaga: jeśli osk "idą wam na rękę" i rezygnują z
        przestrzegania
        > przepisów: wypisują wcześniej dokumenty, pozwalają rozpoczynać
        jazdy
        > bez ukończonej teorii i w ten deseń - jest to już poważny sygnał,
        że
        > coś z nimi cienko, skoro idą na ustępstwa grożące zamknięciem
        całego
        > interesu;)


        Troche sie w tej kwestii z Toba nie zgodze.
        Jest co prawda jasno i wyraznie powiedziane i napisane, ze kursant
        ma wyjezdzic tyle a tyle godzin, ale uwazam, ze sa tacy (choc
        rzadko), ktorzy tych godzin nie potrzebuja - kierowanie pojazdem
        maja we krwi i moze sie okazac, ze juz po 15h mogliby isc smialo na
        egzamin - moim zdaniem tacy ludzie powinni miec szanse
        wczesniejszego ukonczenia kursu, ew. mozliwosc zostawienia sobie
        jakis godzin na jazdy tuz przed egzaminem. Szkoda, ze tego nikt nie
        robi, bo czasami naprawde zdarzaja sie osoby, ktorym zalezy na
        czasie i jezdza bardzo dobrze.
        Druga kwestia - uwazam, ze ktos kto posiada juz kilka kategorii
        naprawde nie musi po raz kolejny chodzic na teorie, jesli dorabia
        sobie nastepna. Wystarczyloby sprawdzic jego wiedze na podstawie
        testow. I tu umowmy sie - TO SIE ZDARZA i ja jestem za.
        • Gość: Kazik Re: czy opłacając kurs wliczona jest cena za I e IP: 212.182.107.* 23.10.08, 13:01
          Zwróć się z tym do Sejmu lub prezydenta. A na razie prawo jest
          takie, jakie jest. Dlatego właśnie np. idziesz na wybory mając
          ukończone 18 lat, choćbyś był nie wiem jak dojrzały i obeznany w
          polityce i np. na studia możesz iść dopiero wtedy, gdy zdasz maturę,
          choć tu akurat o wieku nie ma mowy. I nie możesz np. prowadzić auta
          po "wypiciu", choćbyś czuł się nie wiem jak trzeźwy, a powody były
          nie wiem jak ważne...
          Tak już jest, coś musisz mieć, osiągnąć, skończyć, zdać, aby móc iść
          dalej, robić coś innego. Jeśli Ci to nie odpowiada - jak na wstępie:
          zwróć się ze swoim problemem wyżem, a nie tu na Forum dla zwykłych
          ludzi.
          • sarawi czy opłacając kurs wliczona jest cena za I e 23.10.08, 13:20
            alez Ty jestes smiertelnie powazny w tych swoich wypowiedziach!
            a wiesz, ze panuje wolnosc slowa? i moge pisac posty typu "moim
            zdaniem ...", zwlaszcza, jesli sa poparte przykladami, nierzadko z
            zycia wzietymi.
            • permanentne_7_niebo Re: czy opłacając kurs wliczona jest cena za I e 23.10.08, 18:28
              Ja się z Kazikiem zgadzam, jest jak jest i nie ja o tym decyduję.
              Szkoda mi biednych ludków na C, CE - ale oni robią teorię szybszą
              metodą i jakoś z tym żyją;). Uważam, że szkoda tracić godziny
              praktyki, choćby nie wiem, jak ekstra się jeździło, zawsze to jest
              jakieś doświadczenie.

              A co do czasu, nie, to nie jest akurat żaden argument. Trzeba po
              prostu odpowiednio wcześnie zacząć, są też ośrodki, które za
              odpowiednią opłatą (no skoro zaleeży na czasie) przeprowadzają kursy
              przyspieszone.
              "Mój" OSK na pewno by nie ryzykował tylko dlatego, że ktoś się nagle
              obudził. O czasie kursant był zawsze informowany - mógł wybrać. I to
              wszystko, co ci ludzie, jako OSK, mogli zrobiić.
            • Gość: Kazik Re: czy opłacając kurs wliczona jest cena za I e IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 23.10.08, 18:59
              Do "Sarawi":-)
              Czy wolność słowa polega na tym, że Ty możesz pisać co chcesz, a ja
              już nie?
              Są żarty i są sprawy poważne i nie wolno tego mieszać.
              • sarawi :) 23.10.08, 19:44
                Kazik, jasne, ze tak! ale widzisz, problem polega na tym, ze ani Ty,
                ani ja nie widzimy swoich twarzy - ciezko jest okreslic kiedy ktos
                zartuje, mowi cos z humorem, a kiedy staje sie smiertelnie powazny.
                Jesli o mnie chodzi, rzadko biore sobie glebiej do serca "powazne"
                wypowiedzi innych forumowiczow.
                Tak czy siak, nadal podtrzymuje swoja opinie, ze ubiegajacy sie o
                wyzsze kategorie powinni byc zwolnieni z czesci teoretycznej i wiem,
                ze jest to w osrodkach "po cichu" praktykowane - nie w jednym, nie w
                dwoch, ale w wielu, w kazdym miescie.
                Natomiast jesli chodzi o "wybitnych kierowcow" - spotkalam sie raz z
                dziewczyna, ktora jezdzila lepiej, niz jeden kierowca posiadajacy
                prawo jazdy dlugie, dlugie lata. A do konca miala jeszcze kilka
                godzin i gdyby bylo to mozliwe, uwazam, ze powinna zakonczyc kurs
                szybciej, niz jest to przewidziane, a te kilka godzin wykorzystac
                tuz przed egzaminem. Szkoda, ze tak sie nie robi, czasem moznaby.
                • Gość: Kazik Re: :) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 23.10.08, 20:07
                  Uregulowania prawne muszą obowiązywać, bo inaczej... można się
                  domyślać.
                  Poza tym chyba w jakichś indywidualnych sytuacjach kursant może
                  dojść do porozumienia z instruktorem?
                  Co do ludzi super jeżdżących już na początku kursu... Może są tacy,
                  ale ilu ich jest??? Trudno do jednostek dostosowywać wszystkie
                  przepisy.
                  Nauka jazdy to nie tylko technika, ale też zachowanie się na drodze,
                  gdzie są inni użytkownicy, a oni zachowują się przecież różnie, więc
                  oprócz techniki niezbędne jest doświadczenie! Jeśli ma się opanowaną
                  technikę, zawsze warto zdobyć trochę doświadczenia pod okiem
                  instruktora? Nikt mi nie powie, że to się nie przyda.
                  Może odpowiesz, dlaczego wielcy sportowcy nadal trenują pod okiem
                  trenerów? Dlaczego śpiewacy, aktobaci czy kto tam jeszcze może
                  przyjść do głowy, nawet wielcy kierowcy, nadal trenują? Dlaczego nie
                  ograniczają się już tylko do zdobywania laurów i medali? Ano właśnie
                  dlatego, że zawsze można się nauczyć czegoś więcej.
                  Słynny filozof powiedział: "Wiem, że nic nie wiem". Jeśli rozumiesz
                  jego myśl, to rozumiesz również, że tylko głupi uważa, że wie już
                  wszystko i wszystko umie. Natomiast człowiek zdobywający coraz
                  więcej wiedzy i umiejetności, czyli coraz mądrzejszy, zaczyna
                  dostrzegać, jak wielu rzeczy jeszcze nie wie. I na tym to polega.
                  Przemyśl to. Pozdrawiam;-).
                  • sarawi Re: :) 23.10.08, 20:13
                    Kaaazik - walne Cie zaraz po przyjacielsku w nos! rozumiem, naprawde
                    rozumiem do czego zmierzasz, ale probuje przytoczyc przyklad, wiem,
                    dosc sporadycznie spotykany, ale jednak, takich kursantow, ktorzy
                    naprawde radza sobie swietnie - a skoro to, co powinni opanowac na
                    kursie, maja juz dawno w jednym paluszku, dlaczego mieliby nie isc
                    na egzamin, zdac go i zdobywac doswiadczenie juz jako pelnoprawny
                    kierowca? i przy okazji cieszyc sie z kierowania samochodem. Wiem,
                    ze to sie pewnie nigdy nie zdarzy, patrzac z punktu widzenia prawa,
                    po prostu sobie gdybam, bo bylam ostatnio pod wrazeniem jednej
                    dziewczyny-kursantki, uwazam, ze naprawde nic jej juz wiecej nie
                    potrzeba, radzi sobie doskonale i jestem pewna, ze egzamin zda za
                    pierwszym razem, a potem bedzie z niej bardzo dobry kierowca. ot,
                    tylko to mialam na mysli od samego poczatku, pozdrawiam :-)
                • Gość: Kazik P.S.Re: :) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 23.10.08, 20:09
                  A jeśli "osoba" jeździ już tak doskonale, to po co jej godziny przed
                  samym egzaminem? Przecież zda w cuglach!
                  Więcej konsekwencji!
                  • sarawi :) 23.10.08, 20:14
                    moze po to, zeby utwierdzic sie dzien przed egzaminem, ze jest
                    naprawde dobra i sobie poradzi? :-)
                    • Gość: Kazik Re: :) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 23.10.08, 21:23
                      To dokupi 1 godzinkę i się utwierdzi. Nie widzę powodu do precedensu.
                      Prawo to prawo, bo inaczej każdy by chciał jakiś wyjątek dla siebie.
                      Bo przecież każdy jest wyjątkowy, nie?
                      • sarawi :) 23.10.08, 22:12
                        Jasne. Ty jestes, ja jestem ;-)
                        Prawo prawem, ale jesli by sie czepiac - to wytlumacz mi, dlaczego
                        kursanci musza sie do prawa stosowac, a osrodki egzaminowania nie? a
                        w przepisach jest jasno powiedziane - termin egzaminu ma byc
                        ustalony NIE POZNIEJ niz do 30 dni. To dlaczego kursantom daje sie
                        na sile karteczki, na ktorych maja sie podpisac, ze godza sie na
                        termin dluzszy i czekaja poltora, dwa miesiace?
                        • Gość: Staś Re: :) IP: *.idc.net.pl 24.10.08, 23:37
                          Oj Sarawi!
                          Przecież mieszkasz w Polsce i wiesz, że to, że jakiś przepis obowiązuje wcale
                          nie znaczy, że jest przestrzegany.
                          a w szkoleniu kierowców w szczególności.
                          Ale z Twoimi pomysłami się nie zawsze zgadzam. Np. na każdą kategorię jest inny
                          zakres materiału i sensownie byłoby go poznać. I skąd wzięłaś przekonanie, ze
                          zdanie testów poświadcza, że coś umiesz? W teorii tak właśnie powinno być.
                        • Gość: Kazik Re: :) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 25.10.08, 09:55
                          Dlaczego zadajesz mi takie pytania? Nie jestem ani egzaminatorem,
                          ani instruktorem, ani przedstawicielem WORD-u, ani szkoły jazdy.
                          Jestem zwykłym obywatelem, ale mimo to nie podoba mi się ta chęć
                          obejścia prawa przez kogokolwiek.
                          Dlaczego m.in. czeka się na egzamin dłużej niż miesiąc? Ano choćby
                          dlatego, że część osób wpycha się bez kolejki. Nie sądzisz, że jak
                          ktoś będzie wcześniej, to inny później? Również dlatego, że część
                          osób przychodzi zupenie nieprzygotowana i potem powtarza i powtarza
                          egzaminy w nieskończoność. Dowody choćby na tym forum:-). Są ludzie,
                          którzy na dzień przed egzaminem pytają gdzie te światła, gdzie te
                          wycieraczki, a po co ta strzałka... Oni są przygotowani???? I jak tu
                          oczekiwać, że w warunkach stresu poradzą sobie? Idzie się na egzamin
                          nie umiejąc przejechać po łuku, ruszyć z górki... Tu oblanie jest
                          obiektywne, wjedziesz w pachołek czy na linię, oblane! I jak wiele
                          osób tu oblewa! To wydłuża kolejki!!!!
                          Owszem, na mieście można ewentualnie zarzucić coś egzaminatorowi,
                          ale na placu?
                          Chcesz omijać prawo choćby przez to wcześniejsze zapisywanie się. A
                          gdzyby wszyscy tak zrobili? Czy nie sądzisz, że kolejka byłaby bez
                          zmian, czyli jak teraz?
                          Naprawdę uważasz, że prawo jest niepotrzebne? Bo jeśli w tej
                          dziedzinie, to w każdej innej też:-). Jak Cię ktoś okradnie, to
                          wystarczy Ci powód, że miał wydatki i potrzebował pieniędzy? A może
                          winny będzie tylko wtedy, gdy okradnie Ciebie, innych to już może...
                          Takie jest Twoje rozumowanie: niech sobie będzie to prawo, ale mnie
                          ono nie dotyczy.
                          Proponuję lepiej się przygotowywać do egzaminu, a nie liczyć, że
                          może się uda. A wtedy i kolejki się zmiejszą. I jeśli oblać (cóż, na
                          egzaminie to się zdarza), to za coś konkretnego, a nie za łuk, górkę
                          czy obsługę.
                          Pa...
                          • sarawi :) 25.10.08, 10:10
                            Kazik, Ty chyba lewa noga dzisiaj wstales :-)
                            W ktorym miejscu napisalam, ze dobrze by bylo jakos omijac prawo,
                            jesli chodzi o zapisywanie sie na egzamin? nie bardzo tez rozumiem o
                            co Ci chodzi z tym wpychaniem sie do kolejki? - nie wiem jak w Twoim
                            miescie, ale w moim jest to niemozliwe - dostajesz numerek i
                            grzecznie czekasz na swoja kolej, albo zapisujesz sie wczesniej
                            przez internet na dana godzine i o tej wlasnie godzinie zostajesz
                            obsluzony w okienku. Proste. Nie ma mowy o zadnym wpychaniu sie. A
                            zapisania na egzamin nie da sie przeciez ominac, bo i jak? - poza
                            tym, mnie osobiscie to naprawde niewiele obchodzi i nie dotyczy, bo
                            swoje juz dawno tam odstalam, wiecej kategorii, niz mam - nie
                            potrzebuje, wiec pewnie nigdy wiecej nie bede musiala przez to
                            przechodzic :-) oh, strasznie sie czepiasz wszystkiego, jakby
                            zupelnie nie mozna bylo juz nic powiedziec :-) a zaczelismy od
                            banalnego i co wiecej, praktykowanego tematu "jak obejsc kurs
                            teoretyczny majac juz co najmniej jedna kategorie" - i tutaj zwroce
                            sie teraz do Stasia - jasne, do kazdej nowej kategorii trzeba
                            sie "czegos jeszcze" dowiedziec i nauczyc, ale zauwaz, ze baza pytan
                            jest ogolnodostepna i zwykle ci ludzie po prostu wkuwaja na pamiec
                            testy i na tym sie konczy. Rzadko ktokolwiek czyta ksiazke
                            pt. "podrecznik kierowcy" (chyba, ze jest to jego pierwsza kategoria
                            i nic a nic na dany temat nie wie), bo wydaje mu sie, ze przeciez
                            juz wszystko wie. Dopiero z czasem okazuje sie, ze tak nie jest. A
                            to czego nie wyczytal w ksiazce, zwykle i tak sie dowiaduje od
                            swojego instruktora, ktory uczy go jezdzic na
                            motocyklu/ciezarowka/autobusem. Nie jest tak? - i jego wiedza
                            zostaje pozniej tak naprawde sprawdzona w praktyce, a nie w teorii,
                            bo moim zdaniem testy, ktore po 2 godzinach robienia na komputerze
                            zna sie juz na pamiec, naprawde niewiele swiadcza o tym co ta osoba
                            tak naprawde wie na ten temat.
                            ot, tyle, milego weekendu :-)
                            • sarawi :) 25.10.08, 10:13
                              aj, MUSZE SIE POPRAWIC - w pierwszej linijce chodzilo mi o sam fakt
                              zapisywania sie na egzamin, a nie to o czym rozmawialismy wczesniej -
                              mozliwosc ukonczenia kursu przed czasem i zapisanie sie na egzamin.
                              Jak dla mnie dwa rozne, nie zwiazane ze soba tematy - zebys zaraz
                              sie nie doczepil :-)
                              • Gość: Staś do sarawi IP: *.idc.net.pl 25.10.08, 14:15
                                Przecież to samo napisałem. Wiedza nam na pewno jest potrzebna. Przyjęto, na
                                egzaminie na prawo jazdy, że wiedza jest równoznaczna ze zdaniem testów.
                                Niestety nie jest to prawda i to w obie strony. Ktoś kto zdał testy często , tak
                                jak piszesz, wykuł dostępne pytania na blachę i wiedzy nie posiada. I odwrotnie,
                                ktoś kto ma wiedzę może testy oblać, choćby z tego powodu, że niektóre pytania
                                mają nieaktualne, wręcz błędne odpowiedzi.
                                Z tego niektórzy wyciągają wniosek, że wykłady są niepotrzebne.
                                Wniosek bezsensowny. Ale tak bywa. Podobnie myślimy z ilością godzin jazdy.
                                Ustalono, że wymagane jest szkolenie przez minimum X godzin. X jest różne dla
                                różnych kategorii. A przecież jest oczywiste, że jeden nauczy się wcześniej,
                                inny później. Jeden jest lepszy w jednej dziedzinie, a gorszy w drugiej.
                                Nawet pozornie w jednakowych warunkach: bo ta sama ilość godzin jest wymagana
                                np. na kat.D od osoby, która dopiero otrzymała prawo jazdy kat. C i od osoby,
                                która ma kat.C i C+E i w dodatku jeździ takimi pojazdami od kilku lat.
                                A za to różna od cywila ubiegającego się o kat.C i od żołnierza. I gdzie tu logika?
                                • sarawi do Stasia :) 25.10.08, 18:30
                                  Brak.
                                  Powiem Ci o co mi dokladnie chodzi. Rozumiem, ze ktos robi prawo
                                  jazdy po raz pierwszy - tutaj nie powinno byc zadnych odstepstw, bo
                                  naprawde niezwykle rzadko sie zdarza, zeby osoba ubiegajaca sie o
                                  prawo jazdy po raz pierwszy, zachowywala sie na drodze jak kierowca
                                  z co najmniej kilkuletnim doswiadczeniem, aczkolwiek, powiem Ci, ze
                                  mimo wszystko zdarzaja sie takie osoby. Natomiast jezeli chodzi o
                                  ubieganie sie o kazda nastepna kategorie - tu prawo powinno byc
                                  nieco bardziej laskawe. Przykladowo - kategoria C i CE. Oczywiscie,
                                  jest pewien zakres materialu, ktory rozni sie od obowiazujacego na
                                  kategorie B, ale nie jest tego az tak duzo - nie widze sensu
                                  spedzania 30h na powtarzaniu czegos, co opanowalismy juz dawno temu,
                                  wystarczylyby 3h na omowienie tematu z zakresu danej/dodatkowej
                                  kategorii. Natomiast osrodek egzaminowania jest w tym przypadku juz
                                  duzo laskawszy - posiadajac kategorie C, testow na kategorie CE
                                  zdawac nie musimy. Czyz nie? a moznaby powiedziec to samo - przeciez
                                  jezdzac samochodem ciezarowym z przyczepa tez musimy dowiedziec sie
                                  kilku nowych informacji. I to jest dziwne - bo kurs teoretyczny na
                                  kategorie CE (oficjalnie) zaliczyc musimy, egzamin - nie. I gdzie tu
                                  sens i logika, o ktorej wspominasz? nie ma. Dlatego, bylabym za tym,
                                  zeby zajecia z teorii dla kazdej nastepnej kategorii skracac i
                                  ograniczac sie do informacji stricte pod dana kategorie, zakladajac,
                                  ze ogolne przepisy ruchu drogowego juz znamy, skoro jestesmy
                                  kierowcami.
                                  Wspominalam tez wczesniej o tym, ze moznaby rowniez wystawiac
                                  kursantom zaswiadczenie o ukonczeniu kursu wczesniej, niekoniecznie
                                  po wyjezdzeniu obowiazkowych X godzin. I nie chodzi to o obejscie
                                  czegokolwiek i przyspieszenie, chodzi po prostu o brak sensu w
                                  jezdzie, jesli kursant wszystko juz opanowal - to tez mogloby
                                  funkcjonowac w przypadku starania sie o wyzsza kategorie. Jako
                                  przyklad moge podac siebie - robiac kategorie C, po polowie
                                  wyjezdzonych godzin, zaczelo mnie to nudzic - nie mialam problemow
                                  ani z manewrami na placu, ani z jazda na miescie, bo na codzien
                                  jezdze samochodem badz na motocyklu, a pojazd o wiekszych gabarytach
                                  to tylko kwestia wprawy i przyzwyczajenia, nic wiecej. I gdyby byla
                                  taka mozliwosc, skonczylabym kurs wczesniej, niz przewidziane X
                                  godzin. Efekt - zapisalam sie na egzamin, poszlam i zdalam, co
                                  potwierdza to o czym pisze od samego poczatku - dla kogos, dla kogo
                                  kierowanie pojazdem nie jest problemem, przepisy powinny byc
                                  laskawsze. A doswiadczenie i tak zdobywa sie latami.
                                  Szkoda, ze tak nie jest. Do KAZIKA - to tylko moje osobiste
                                  gdybanie, wiec uprzedze Twoj nastepny wpis - niestety malo
                                  prawdopodobne, ze ktos zmieni dla mnie przepisy :-)
                                  Sa tez ludzie zupelnie nie nadajacy sie do kierowania czymkolwiek,
                                  nawet rowerem (Stasiu, czytales mojego ostatniego posta w innym
                                  watku, wiec zapewne wiesz o czym mowie) - i mysle, ze takim ludziom
                                  powinno sie uswiadamiac, ze robia sobie i innym krzywde. Rozumiem,
                                  biznes biznesem, nie mozna kursanta odsylac z kwitkiem po pierwszych
                                  5h, ale ... jezeli ktos ma za soba 50h i nadal nic z tego nie
                                  wynika, to jaki z tego wniosek?
                                  • mdrive Re: do sarawi 25.10.08, 19:34
                                    ...sarawi, ja już jeżdżę 30 lat i nie mówię, że wszystko umiem. Nauka trwa cały
                                    czas. Więc "odbębnij" obowiązkowe godziny kursu i dostaniesz zaświadczenie. Ot ,
                                    wszystko. po co rozdrabniać przepisy i prowadzić jałow2e dyskusje???
                                    • permanentne_7_niebo Re: do sarawi 25.10.08, 19:52
                                      Też kiedyś myślałam tak, jak Ty: wcześniej zaświadczenia, częściej
                                      jazdy etc. Łamanie jednego przepisu nasuwa podejrzenie, że można
                                      złamać drugi. Tak działa kontrola - masz coś nie tak w umowie,
                                      przetrzepią Ci papiery. I jest łamanie przepisów, które godzi w
                                      zwykłych, normalnych, pracujących ludzi. I dlatego nigdy nie będę za
                                      takimi ośrodkami, bo widziałam, jak wygląda instruktor po 13
                                      godzinach jazdy i mogę sobie mniej wiecej wyobrazić, jak wyglada
                                      prywatne życie takiego instruktora.
                                      • permanentne_7_niebo Re: do sarawi 25.10.08, 20:05
                                        Nie muszę chyba dodawać, że to nie był instruktor z "mojego" osk.
                                      • aniamamamarty Re: do sarawi 25.10.08, 23:53
                                        permanentne_7_niebo napisała:

                                        > Też kiedyś myślałam tak, jak Ty: wcześniej zaświadczenia, częściej
                                        > jazdy etc. Łamanie jednego przepisu nasuwa podejrzenie, że można
                                        > złamać drugi. Tak działa kontrola - masz coś nie tak w umowie,
                                        > przetrzepią Ci papiery. I jest łamanie przepisów, które godzi w
                                        > zwykłych, normalnych, pracujących ludzi. I dlatego nigdy nie będę
                                        za
                                        > takimi ośrodkami, bo widziałam, jak wygląda instruktor po 13
                                        > godzinach jazdy i mogę sobie mniej wiecej wyobrazić, jak wyglada
                                        > prywatne życie takiego instruktora.


                                        Podejrzewam, że ono wygląda podobnie jak moje po 12 h w pracy, przy
                                        czym moje zajęcie zawodowe a zdecydowanie mniejszy wplyw na
                                        zagrożenie zycia. Ja w najgorszym wypadku mogę paść twarzą na
                                        klawiature i nos sobie złamać
                                        • permanentne_7_niebo Re: do sarawi 26.10.08, 07:05
                                          W tym tkwi sęk. mi się zdarzało pracować od godziny 5 rano do 22-23,
                                          zwłaszcza, jak robiłam na "2 etaty" dla 400zł więcej na jazdy, ale
                                          ja tym nikogo nie zabiję. I nie jestem za czymś takim w ogóle.
                                          • permanentne_7_niebo Re: do sarawi 26.10.08, 07:23
                                            To oczywiście też nie miało nic wspólnego z osk, tam siedziałem, jak
                                            miałam na to ochotę:)
                                        • permanentne_7_niebo Re: do sarawi 26.10.08, 07:28
                                          Zresztą to tylko przykład. Jak się w tym siedzi, to się słyszy o
                                          różnych rzeczach w różnych ośrodkach i dlatego już się nie myśli o
                                          łamaniu przepisów, bo niekiedy mózg staje.
                                  • Gość: Kazik Bzdury piszesz!!!(do Sarawi) IP: *.vlan356.dengo.lubman.net.pl 25.10.08, 22:01
                                    Już mi się nie chciało odpisywać, ale jednak... Twoje wypowiedzi są
                                    tak irytujące... Dowodzą chyba bardzo małego doświadczenia
                                    życiowego...
                                    Otóż uprę się przy swoim: nauki NIGDY za dużo!
                                    Pracując ciągle uczestniczymy w szkoleniach utrwalających i
                                    poszerzających wiedzę i nawet jeśli kogoś to burzy (jak Ciebie) to i
                                    tak się musi! Bo zmieniają się przepisy, procedury, bo pamięć ludzka
                                    jest jaka jest i się wiele rzeczy zapomina itp.
                                    Podobnie jest z kierowcami. Po to np. organizuje się kursy
                                    zmiejszające ilość punktów, aby choć w ten sposób kierowcę czegoś
                                    nauczyć. Owszem, popełnił wykroczenia, ale ilu jest takich, których
                                    tylko nie złapano?
                                    Jak zmusić kierowców-amatorów, aby doskonalili wiedzę? Raczej
                                    trudno... Może więc chociaż w czasie, gdy zdobywają wyższe
                                    kategorie? Przecież zmieniają się przepisy, warto coś nowego
                                    wiedzieć, tym bardziej, gdy będzie się kierowało większym autem.

                                    Wiedzy nigdy za dużo! Nie wiem czy pracujesz, jeśli nie, to tego nie
                                    wiesz, ale jeśli tak, to zapewne MUSISZ obligatoryjnie cały czas się
                                    uczyć, dokształcać! Od dawna wiadomo, że wiedza ze szkoły to za
                                    mało! Poza tym się ona dezaktualizuje! Do uczestnictwa we wszelkiego
                                    rodzaju kursach zmusza pracodawca, jeśli sama nie chcesz. A kto
                                    zmusi kierowcę? Może właśnie następny kurs? Może inny wykładowca,
                                    inny instruktor niż poprzednio czegoś nowego nauczy?
                                    Więcej nauki nigdy nie zaszkodzi!
                                    I powrórzę: "wiem, że nic nie wiem" powiedział mędrzec. Tylko głupi
                                    uważa, że już posiadł całą wiedzę.
                                    Bardzo dziwię się Twoim poglądom! Może wogóle bez szkoleń i
                                    egzaminów, niech se każdy jeździ jak chce??
                                    Więcej pokory! Na pewno wszystkiego jeszcze nie wiesz, bo i
                                    mądrzejsi od Ciebie nie wiedzą. Myślę nawet, że to właśnie Ty,
                                    sądząc z tego co piszesz, powinnaś naprawdę sporo się jeszcze uczyć!
                                    • mdrive Re: Bzdury piszesz!!!(do Sarawi) 25.10.08, 22:08
                                      ...Kazik, lejesz miód na moje serce!!!!, oby takich więcej było!!!.
                                      Przepraszam, bez obrazy ( sarawi ), na prawdę bez obrazy, ale reprezentujesz
                                      stanowisko "mało dojrzałe", użyłem delikatnego określenia.
                                      Kazik, do twojego komentarza, to naqwet jak bym całą noc siedział, to nic
                                      mądrzejszego bym już nie dodał :):):). dzięki
                                      • sarawi nieprawda 25.10.08, 22:13
                                        ehhh, W ZADNEJ Z MOICH WYPOWIEDZI nie napisalam o lamaniu przepisow,
                                        w sensie, ze TRZEBA TAK ROBIC - jedyne co zauwazylam, to fakt, ze
                                        praktykuje sie takie rzeczy w wielu osrodkach i dodalam do tego MOJA
                                        WLASNA OPINIE, ze nie mialabym nic przeciwko, gdyby przepisy
                                        dotyczace odbywania kursu na prawo jazdy (glownie teorii) byly nieco
                                        inne, niz te, ktore obowiazuja kierowcow starajacych sie o prawo
                                        jazdy po raz pierwszy. Co w tym zlego? - a cala moja wypowiedz
                                        dotyczyla TYLKO TYCH NIELICZNYCH, bo prawda jednak jest taka, ze
                                        malo kto przychodzac na kurs potrafi sobie niezle radzic.
                                        • mdrive Re: nieprawda 25.10.08, 22:22
                                          ...oj, sarawi! W prawie każdej twojej wypowiedzi jest namowa do łamania prawa!.
                                          Sama pisałaś, że jeśli ktoś "zajarzy" to trzeba by mu dać zaświadczenie
                                          wcześniej, po co ma jeździć wszystkie godziny? tak pisałaś??? Przecież to jest
                                          właśnie łamanie prawa!!!!( przepisów ).a to, że tak się praktykuje w wielu
                                          ośrodkach?, no cóż Ci mogę odpowiedzieć???. Te ośrodki powinny być zamknięte:).
                                          Prawo o ruchu drogowym nie rozróżnia tych nielicznych. pseudo nielicznych,
                                          którzy mają o sobie zawyżone mniemanie! :) Wszyscy jesteśmy Ci nieliczni,
                                          prawda? Megalomania.
                                          • sarawi nieprawda 26.10.08, 00:32
                                            mcdrive: w zadnej ze swojej wypowiedzi nie namawiam do lamania
                                            prawa. Wiem, ze czytanie ze zrozumieniem jest problemem wielu
                                            Polakow, ale powtorze Ci po raz kolejny i ostatni - moje wypowiedzi,
                                            to MOJE spostrzezenia i MOJE poglady. I uwazam, ze gdyby tylko bylo
                                            to mozliwe, to pewnie rzeczy powinny zostac udoskonalone. Kurs nauki
                                            jazdy i ilosc godzin, powinna byc dostosowywana IDYWIDUALNIE -
                                            dzieki temu, ci, ktorym jazda nie sprawia problemu, mogliby
                                            mozliwosc konczenia kursu wczesniej, natomiast "oporni" nie
                                            dostawaliby zgody na przystapienie do egzaminu, dopoki nie uda im
                                            sie polaczyc wykonywania pewnych czynnosci podczas prowadzenia
                                            pojazdu w jeden chwili - obserwacja drogi, przewidywanie
                                            ewentualnych zagrozen i niebezpieczenstw, obsluga pojazdu -
                                            dodawanie gazu, wciskanie sprzegla, hamowanie, zmiana biegow,
                                            spogladanie w lusterka - a uwierz mi, wielu ludzi nie potrafi tego
                                            wszystkiego polaczyc! i to jest straszne. Tacy ludzie nie powinni
                                            dostawac dokumentu o zakonczeniu kursu i podchodzic do egzaminu, bo
                                            po pierwsze - szkoda, zeby wogole szli do osrodka egzaminowania,
                                            jezeli nie maja szans na zdanie egzaminu, bo wykonanie najprostszego
                                            manewru sprawia im trudnosc, a po drugie - komu i co chca tym
                                            udowodnic? A chyba zgodzisz sie ze mna, ze wiekszosc osrodkow nauki
                                            jazdy przygotowuje do egzaminu, a nie do codziennej jazdy, a to
                                            blad. Stad moja uwaga na temat idywidualnego podejscia do
                                            klienta/kursanta - powinno sie mu poswiecac tyle czasu, ile trzeba,
                                            a nie tyle, ile jest w regulaminie, bo dla jednych moze to byc za
                                            duzo, dla innych wystarczajaco, a jeszcze inni potrzebuja co
                                            najmniej drugie tyle, zeby nauczyc sie jezdzic po luku! a gdzie
                                            reszta? - dalej sie ze mna nie zgadzasz? To nie jest obchodzenie
                                            regulaminu i proba robienia przekretow, to nie jest lamanie prawa!
                                            to moje osobiste spostrzezenie i pomysl, ktory pewnie i tak nigdy
                                            nie wejdzie w zycie. Wiec prosze - nie wmawiaj mi czegos, czego nie
                                            napisalam, albo po prostu nie rozumiesz.
                                            Druga sprawa, o ktorej pisze juz od dluzszego czasu - toeria. A jaki
                                            mialbys pomysl dla tych, ktorzy chca zrobic od razu kilka kategorii,
                                            jedna po drugiej? - przykladowo ABCD - i uwazasz, ze to madre, zeby
                                            taki czlowiek przez kilka miesiecy powtarzal w kolko kilka razy po
                                            30 godzin jedno i to samo? powtarzanie materialu i utrwalanie
                                            wiedzy, to jedno, ale chyba przyznasz mi racje, ze byloby to glupie
                                            siedziec 30h na wykladach, isc na jazdy, potem 30h wykladow
                                            ponownie, jazdy, 30h wykladow, jazdy i znow 30h wykladow i jazdy ...
                                            Chyba duzo madrzej byloby poswiecic 30h na przepisy ogolne, a
                                            pozniej po kilka godzin omawiajac rzeczy stricte dotyczace danej
                                            kategorii tylko i wylacznie! pomysl. Rozumiem, jesli ktos mialby 10
                                            lat przerwy i zachcialo mu sie isc na kurs nauki jazdy, zeby zdobyc
                                            nowa kategorie, wtedy ok - mozna zrobic powtorke, cos przypomniec,
                                            wyjasnic raz jeszcze, ale jesli ktos robi to w tym samym czasie,
                                            krok po kroku? jaki jest tego sens? Nie wierze, ze gdybys znalazl
                                            sie w takiej sytuacji, chcialbys spedzic 120h na wykladach i slyszec
                                            do znudzenia jedno i to samo ... czlowiek w takim momencie sie
                                            wylacza, jego umysl juz tego nie notuje.
                                            To tyle ode mnie. Zgodzisz sie lub nie. Pozdrawiam
                                            • Gość: nevermind Re: nieprawda IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.10.08, 08:32
                                              To by było trudno zrobić. Wtedy wszyscy nie mieliby problemu z jazdą
                                              i kończyliby swoje 30 już z papierem w ręku na zasadzie doszkalania.
                                              Przepisy na tym polegają, że są jednolite, nie układa się ich w
                                              oparciu o jednostki, a w oparciu o przeciętną. Każdy osk robiłby to,
                                              co by chciał. Musisz zrozumieć jedną rzecz. Te przepisy nie są
                                              przeciwko nam, kursantom, są restrykcyjne właśnie po to, żeby
                                              ośrodki nie miały poczucia, że mogą robić, co chcą. A już i tak
                                              niejednokrotnie robią, co chcą i wysuwany przez Ciebie problem
                                              teorii jest omijany w wielu OSK w całym kraju, robiłaś kilka
                                              kategorii, więc wiesz, że to bardzo często problemem nie jest. Skoro
                                              już na tyle restrykcyjne przepisy można omijać w dość drastyczny
                                              sposób, co by było, gdyby były "indywidualne" - każdy kursant byłby
                                              indywidualistą. Zajęcia teoretyczne powinny obejmwać nie przepisy
                                              ogolne, lecz specyfikę danej kategorii - i to jest błąd części osk,
                                              błąd czy oszczędność, że chodzi się 4 razy na to samo. Ja bym była
                                              za tym, żeby kursant przychodził na kurs przygotowany teoretycznie z
                                              ustawy prawo o ruchu drogowym, zaliczał test kwalifikacyjny, ale nie
                                              na zasadzie teścików, tylko test realnie sprawdzający jego wiedzę -
                                              wówczas godzin mogłoby być mniej i wówczas uwzględniałyby specyfikę
                                              danej kategorii. A do instruktora należałoby już tylko przeniesienie
                                              wiedzy teoretycznej na praktyczne umiejętności, a nie zatrzymyanie
                                              się na parkingu i tłumaczenie podstaw.
                                              Podam przykład: mnóstwo ludzi na kat A przychodzi, doskonale znając
                                              technikę kierowania pojzdem, a kurs jest tylko formalnością, jedyne
                                              co Ty możesz powiedzieć, to powiedzieć: ok, ja tego nie słyszałam:).
                                              Są to jedni z nielicznych, którzy zdają egzaminy wewnętrzne
                                              śpiewająco, mają dojrzałe podejście do tematu, w przeciwieństwie do
                                              wyrostków w 4 klasie LO. A jednak chcą śmigać, ponieważ chcą poznać
                                              specyfikę zdawania egzaminu, jak i nauczyć się czegoś nowego od
                                              fachowca, jakim jest instruktor. Jeśli ktoś zdaje kategorie jedna po
                                              drugiej, przepisy ma opanowane, jeśli zdawał kilka lat temu -
                                              najczęściej tylko mu się wydaje, że je zna. Przykład mojej szefowej,
                                              która kilka (nie kilkanaście) lat ma prawko kat B i nie wie, jak
                                              poprawnie przejechać przez rondo. Nic mnie tak nie strzela jak
                                              amator, serwujący mi swoje dobre rady zawsze w cenie. Nikomu nigdy
                                              nie powinno być szkoda czasu na powtarzanie przepisów, nawet, jeśli
                                              wydaje mu się, że zna je doskonale. Bo to stratą czasu nie jest,
                                              zwłaszcza, że przepisy się zmieniają - ja kupę czasu byłam na
                                              bieżąco nie dlatego, że robiłam prawko, tylko dlatego, że musiałam
                                              wiedzieć, co mam gadać, jak kursant się mnie o coś zapyta, czy
                                              chociażby wiedzieć, co jest w materiałach szkoleniowych i które
                                              polecać 9i to też nie dlatego, że mi ktoś kazał, tylko, że kursantom
                                              wydaje się, iż sama obecność w osk sprawia, że wiesz wszystko, znasz
                                              przepisy, jak instruktorzy, znasz niuanse sposobu nauczania każdego
                                              z nich, większość moich koleżanek nie miała pojęcia o przepisach, w
                                              razie czego była wiekla improwizacja). A i tak po pół roku od
                                              ostatniej teorii nie powiedziałabym Ci z głowy granicznego zużycia
                                              bieżnika opony, czy tych tego typu. Zawsze można się czegoś
                                              dowiedzieć. Tym bardziej z jazdą, doświadczenia nigdy za wiele,
                                              zwłaszcza pod okiem fachowca, który może coś doradzić, czy zwrócić
                                              uwagę na coś, na co Ty nie zwracałaś uwagi. A ponadto jazda na inną
                                              kategorię jest opanowaniem innego rodzaju pojazdu, co także warto
                                              przetrenować - tutaj tylko kursanci-motocykliści wymykają się
                                              konieczności opanowania motoru, ale też im nie zaszkodzi szkolenie
                                              pod okiem instruktora, podniosą najwyżej poprzeczkę i nie będą
                                              zaczynać od nauki ruszania.
                                              Tak samo jest z tokiem nauczania na studiach: może ci się wydawać,
                                              że znasz coś od podszewki, a na zajęciach być musisz i
                                              niejednokrotnie okazuje się, że uczysz się czegoś nowego, bo każda
                                              dziedzina jest rozległa i sięka daleko poza podstawy, które masz
                                              opanowane.
                                              Zgadzam się w zupełności z egzaminami wewnętrznymi praktycznymi -
                                              powinny być zaliczane dopiero, kiedy kursant doskonale opanuje auto.
                                              Niepotrzebnie idzie się wam "na rękę", wiadomo, że jeśli podchodzisz
                                              do sprawy uczciwie, zakasuje cię konkurencja, kursant przeniesie
                                              papiery i to ty będziesz tym be ośrodkiem, na tym forum
                                              niejednokrotnie czytałam tego typu wątki. Ale nie stąd to wynika:
                                              większość instruktorów potwierdza umiejętności, żebyście nie musieli
                                              potem czekać 3 mce na egzamin, jak się spłuczecie z kasy, bo
                                              zapomnicie wszystko. Nikt was nie uprzedza i nie mówi: kochanie,
                                              schowaj sobie tego tysiaka, w 30 godzin to Ty sie niczego nie
                                              nauczysz:p. A dla większości ludzi 30 godzin to za mało. Wracają,
                                              biorą doszkalanie przed 1 podejściem, norma. To byście się zdziwili,
                                              jakby was te wszystkie osk, które tak czynią, zaczęły traktować
                                              restrykcyjnie i ile by było jęku, że się nie możecie zapisać na
                                              egzamin i jakie to bez sensu, bo zaraz wszystko zapomnicie. Mówisz
                                              oporni. 99% to ci oporni we wszystkich ośrodkach w całym kraju.
                                              Najbardziej oporni, jak przychodzi do zdawania wewnętrznyych
                                              teoretycznych. W osk, który ja znam nie było puszczania: chcesz
                                              jeździć to się naucz. Ilr ja się nasłuchałam:)
                                              Podsumowując:
                                              1. Doświadczenia nigdy za wiele i powtarzania nigdy za wiele (por.
                                              post Kazika, który rozwinął kwestię)
                                              2. Jak się wam spieszy, to się zpisujcie wcześniej na kurs, a nie
                                              się nagle budzicie i stwierdzacie, że chcecie go zrobić w 2 tygodnie.
                                              • Gość: Staś do sarawi IP: *.idc.net.pl 26.10.08, 13:18
                                                Zadziwiasz mnie!!
                                                Z jednej strony wyglądasz na zorientowaną, z drugiej nawet nie wiesz, że kurs
                                                teoretyczny na C nie trwa minimum 30 godzin, a godzin 20.
                                                Mieszasz powinności OSK czy WORD-u z powinnościami Ministra Transportu!!!! To
                                                minister ustalił, że teoria na kursie C+E jest obowiązkowa, a na egzaminie jest
                                                tylko praktyka. Dobra czy zła wola WORD-u czy OSK nie ma tu nic do rzeczy.
                                                I zapominasz, że to o czym piszesz, jest wręcz prawnie wymagane, tzn. Zgodnie
                                                z prawem żaden OSK nie powinien wystawić kursantowi "Zaświadczenia o ukończeniu
                                                kursu" jeżeli tenże kursant nie spełnia wymogów określonych w "charakterystyce
                                                absolwenta kursu" i nie zdał egzaminu wewnętrznego. A także żaden instruktor
                                                nauki jazdy nie powinien takiego Zaświadczenia podpisać.
                                                Zgadza się? Już słyszę CHA, cha, cha .... bez końca.
                                                I to w tym jest problem. Przepisy są, ale po co je przestrzegać? Uczciwe OSK
                                                też są, ale przegrywają "wojnę cenową" z "ludzkimi" ośrodkami, które i na teorię
                                                przymkną oko i jazdy skrócą. A zaświadczenie wystawią tak jak Ci pasuje.
                                                Bo przecież "kurs tylko uczy do egzaminu", a "uczyć jeździć to Ty będziesz
                                                się później".
                                                I to jest straszne, to trudno zrozumieć.
                                                P.S.
                                                W sytuacji przestrzegania przepisów moglibyśmy co najwyżej dyskutować czy
                                                sensowne było ustalenie minimalnej liczby godzin na "poziomie A", czy "poziomie B".
                                                Ja sam poszedłbym dalej: zlikwidować wszelkie minimalne ilości godzin
                                                szkolenia. Może wtedy kursant miałby świadomość, ze chce się czegoś nauczyć, a
                                                nie "odbębnić pańszczyznę".
                                                I wtedy OSK, w którym by uczono, miałyby klientów. Wystawiacze zaświadczeń chyba
                                                nie. Piszę chyba, bo może chciałby ktoś zapłacić kasę za kartkę formatu A-5.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka