Dodaj do ulubionych

Instruktorze weź udział w egzaminie

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.09, 17:19
Warto poczytać:

Redakcja tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS publikuje interesującą
wypowiedź odnoszącą się do egzaminów na prawo jazdy. Temat “gorący”,
albowiem ministerstwo kończy prace nad nowelą rozporządzenia o
szkoleniu i egzaminowaniu. Całe środowisko szkoleniowców i
egzaminatorów dyskutuje, także na naszych łamach. Poniższa wypowiedź
nie jest ona odosobniona w swoich ocenach, jest jednak zdecydowanie
rzadko wypowiadaną opinią.

Autorem wypowiedzi jest Władysław Drzazga, wieloletni instruktor,
właściciel ośrodka szkolenia kierowców oraz kilkunastoletni prezes
Stowarzyszenia Wykładowców i Instruktorów Szkolenia Kierowców w
Gorzowie Wlkp. W dziale OGŁOSZENIA/OFERTY/PARTNERZY przybliżamy
Państwu działalność stowarzyszenia, a także postać jego prezesa.

Zapraszamy do lektury i czekamy na Państwa opinie:
news@prawodrogowe.pl





Wielokrotnie czytam różne wypowiedzi na temat prowadzonych egzaminów
państwowych w WORD-ach. Ostatnio - "Zgodnie z literą prawa - jak
zdać egzamin?” - opublikowany na łamach tygodnika PRAWO DROGOWE @
NEWS. Wszelkie dywagacje na tematy przebiegu egzaminu, a także
nietypowych zachowań egzaminatorów podczas egzaminów na prawo jazdy
są bez sensu. Rozporządzeniem Dz. U. nr 217, my instruktorzy
otrzymaliśmy (instruktor prowadzący) prawo do uczestnictwa - na
wniosek zdającego - w egzaminie praktycznym. Pytam, czy ci
dyskutanci, choć raz wzięli udział w egzaminie? Wg mojej wiedzy,
bardzo niewiele jest takich osób. Ja mogę coś na ten temat
wypowiadać się, ponieważ od wprowadzenia tego przepisu w każdym roku
po 20. razy regularnie uczestniczę w egzaminach. W pierwszym roku po
każdym egzaminie byłem bardzo roztrzęsiony... i to wcale nie z
powodu egzaminatora. Zachowania moich kursantów, co do których byłem
pewien, że poradzą sobie bez trudu, zaskakiwały swoją
nieporadnością, powiem więcej - głupotą. Postępowanie egzaminatorów
było bez zastrzeżeń, okazali się nawet bardzo tolerancyjni (w wielu
przypadkach osobiście już wcześniej przerwałbym egzamin). Kończyli
egzamin zawsze w sytuacji, gdy dalsza jazda stawała się już wielkim
zagrożeniem. Poprzez udział w egzaminach nabyłem doświadczenia i
teraz już dobrze wiem jak przygotować kursanta do egzaminu. Tak
więc, radzę wszystkim instruktorom: bierzcie udział w egzaminach,
jednocześnie przestrzegam: potrzeba Wam będzie wiele cierpliwości,
powstrzymujcie się od wrażania emocji. Jako szef szkoły wysłałem na
egzamin mojego instruktora, który pracuje u mnie kilkanaście lat.
Poleciłem, aby poszedł ze swoim najlepszym kursantem. Uczestniczył
tylko w dwóch egzaminach i oświadczył, że więcej nie pójdzie, nawet
pod groźbą dyscyplinarnego zwolnienia. Co mówił? Mówił, że w obu
przypadkach zachowanie kursantów były dla niego szokiem. Oczywiście
instruktor podczas egzaminu państwowego nie ma prawa ingerować w to
co “wydziwia” jego kursant, ale po podjęciu decyzji na tak lub nie,
może omówić przebieg egzaminu (także pod nieobecność kandydata na
kierowcę), a także może przekazać uwagi, co do zachowań
egzaminatora. Zapewniam, że zostanie wysłuchany, tak jest u nas w
Gorzowie Wlkp. Sam kursant - w przewidzianym prawem terminie - ma
prawo złożyć skargę na przebieg i wynik egzaminu. Jeżeli faktycznie
zaistnieją przesłanki do tego, że egzaminator przesadził, to może w
tym przypadku liczyć na wsparcie instruktora uczestniczącego w
egzaminie. Jak zauważyłem, opinie o egzaminach pochodzą od
zdających, którzy w ten sposób usprawiedliwiają swoje niepowodzenie
i oblany egzamin, oblany z własnej winy. W kilku przypadkach moich
kursantów, po zebraniu informacji, co do przebiegu egzaminu,
poprosiłem o odtworzenie przebiegu egzaminu. I co się okazało?
Okazało się, że przekazane informacje nie znajdują potwierdzenia w
stanie faktycznym. Poprosiłem skarżącego się o rozmowę i
skonfrontowałem stan faktyczny i informację otrzymaną od osoby
zdającej. "Było jej bardzo głupio, że mnie wprowadziła w błąd" i o
dziwo przypomniała sobie, że faktycznie tak było jak ja mówię.

Reasumując proszę piszmy i mówmy o faktach. Na podstawie oceny
zachowań egzaminatorów w kwestiach przerwania egzaminu zmieniłbym
kilka zapisów w instrukcji egzaminowania i dałbym zdecydowanie
większą swobodę w ocenianiu zdającego, a nie jak do tej pory
egzaminator ma zapisane, za co należy przerwać egzamin i często bywa
tak, że egzaminator chwali zdającego za dobrą i bezpieczną jazdę,
ale przerywa egzamin za drugi popełniony błąd w danym zadaniu.

Tak więc apeluję: NIE WALCZMY Z LUDŹMI, KTÓRZY WYKONUJĄ ABSURDALNE
PRAWO, STARAJMY SIĘ ZMIENIAĆ, TO CO PRZESZKADZA W SZKOLENIU I
EGZAMINOWANIU KIEROWCÓW.

Władysław Drzazga, właściciel OSK "DRIVER" w Gorzowie Wlkp.

Obserwuj wątek
    • Gość: 7 Re: Instruktorze weź udział w egzaminie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.09, 17:19
      Redakcja tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS opublikowała w poprzednim
      numerze interesującą wypowiedź odnoszącą się do egzaminów na prawo
      jazdy. Temat “gorący”, albowiem ministerstwo kończy prace nad nowelą
      rozporządzenia o szkoleniu i egzaminowaniu. Całe środowisko
      szkoleniowców i egzaminatorów dyskutuje, także na naszych łamach.
      Poniższa wypowiedź nie jest ona odosobniona w swoich ocenach, jest
      jednak zdecydowanie rzadko wypowiadaną opinią.

      Autorem był Władysław Drzazga, wieloletni instruktor, właściciel
      ośrodka szkolenia kierowców oraz kilkunastoletni prezes
      Stowarzyszenia Wykładowców i Instruktorów Szkolenia Kierowców w
      Gorzowie Wlkp. Poniżej obszerna wypowiedź naszego Czytelników.
      Zapraszamy do lektury i czekamy na dalsze opinie:
      news@prawodrogowe.pl



      Sporo racji w tym, co pisze Pan prezes z Gorzowa Wlkp. Częsty udział
      instruktora w egzaminie ze swoim wychowankiem, to gwarantowana
      choroba wrzodowa. Mogłaby być zaliczona do choroby zawodowej, gdyby
      instruktor uprawiał zawód, a nie czynność. Nie można jednak zgodzić
      się z opinią, że szkoleniowcy walczą z ludźmi, którzy wykonują
      absurdalne prawo. Myślę, że poprzez aktywność środowiskową próbują
      wyłącznie wskazać tych, którzy do zawartych w przepisach absurdów -
      jakby ich było mało - dorzucają własne absurdy. Uprzejmość,
      grzeczność, życzliwość, delikatność w postępowaniu, to rzadkie cechy
      wśród funkcjonariuszy państwowych oceniających kandydatów na
      kierowców będąc - Panie prezesie Drzazga - w sytuacji "sam na sam".
      Z samego wyrazu twarzy można z łatwością odczytać bezczelność,
      wyniosłość, pogardliwość i urzędowość egzaminatora. Takie zachowania
      wywołują stan przykrego napięcia emocjonalnego, co skutecznie
      dezorganizuje funkcjonowanie psychomotoryczne egzaminowanego. Nie
      pomoże żaden psycholog oferowany przez WORD-y, bo nawet sam sobie
      nie jest w stanie pomóc.

      Pan prezes sugeruje, by dać większą swobodę egzaminatorom, jakby nie
      wiedział, że właśnie ją mają. Egzaminator z wysokim IQ nie trzyma
      się sztywno absurdów. Doświadczył Pan tego uczestnicząc w egzaminie.
      Szkoda tylko, ze nie zadał Pan pytania, czym sugerował się
      egzaminator oceniając pozytywnie kandydata, który w Pana przekonaniu
      nie zasłużył na taką ocenę. Doskonale Pan wie, że literalne
      przestrzeganie przepisów w każdej sytuacji nie jest możliwe. Prawo
      zwyczajowe bierze górę nad prawem stanowionym, czego -szczególnie na
      drogach- mamy liczne przykłady. Jak do tego dodamy fantazję
      budowniczych dróg, zarządców i organizatorów ruchu, ich fantazje
      malarskie, i brak konsekwencji w oznakowaniu pionowym, to mamy
      wszyscy nieograniczone pole do dowolnej interpretacji i
      niekończących się dyskusji.

      Absurdy zaczynają się już na placu manewrowym. Pranie mózgu
      światłami i zbiorniczkami. Za nazwanie świateł drogowych -
      "długimi", a mijania - "krótkimi" usłyszymy, że takich świateł nie
      ma. Krótkie mogą być gacie, a długa spódnica i vice versa. Przygotuj
      się na sprawdzenie świateł z tyłu, których nie ma z przodu i vice
      versa. Koniecznie opanuj nazewnictwo i umiejscowienie świateł bez
      ich włączenia. Gdy sprawdzasz światła przy pracującym silniku i
      dojdziesz do światła cofania możesz nie uzyskać pomocy ze strony
      egzaminatora, by spojrzał, czy świeci. Musisz radzić sobie sam.
      Jeszcze jedno (a i sam nie bardzo wiem, ile jeszcze) trzeba
      wiedzieć. Jak będziesz klepał o światłach, a egzaminator nie będzie
      cię słuchał, bo akuratnie jest zajęty rozmową telefoniczną , to
      zachowaj zimna krew i bądź przygotowany do reeplay-u. Zdenerwuje
      cię, twierdząc, iż nie wymieniłeś jednego światła. Za nazwanie
      wskaźnika poziomu oleju - "bagnetem", tez cię wyprostują - jak w
      wojsku. Zbiorniczki wyrównawcze nie wszystkich satysfakcjonują.
      Powinieneś powiedzieć - wskaźniki. Możesz zostać zapytany, skąd masz
      pewność, ze to akuratnie zbiorniczek płynu hamulcowego lub
      chłodniczego.

      Za dociśniecie pokrywy silnika usłyszysz burę, jak i za to, że
      spuścisz ją ze zbyt wysoka. trzaśniesz drzwiami, a "pas ruchu"
      nazwiesz "rękawem" lub "tunelem". Przed ruszeniem sprawdź, czy drzwi
      są pozamykane, a nie przymknięte, gdyż panowie lubią spłatać
      psikusa. Bądź przygotowany, ze cofając pasem ruchu możesz mieć
      złożone lusterka zewnętrzne. Pan egzaminator - wbrew kryteriom
      zawartym w tab.4- uważa, ze należy wyłącznie obserwować jazdę przez
      tylna szybę.

      Szanowny Panie prezesie. To są fakty, o które tak usilnie się Pan
      dopomina. Absolutnie nie jest możliwe, by każdy zdał za pierwszym
      podejściem, ale spore grono osób stawia się z góry na pozycji
      straconej, czyniąc im wielka krzywdę. Z niezrozumialszczyzną trzeba
      będzie jeszcze długo powalczyć. Istniała - co prawda - we wszystkich
      epokach i dziedzinach, ale nie znaczy, że musi królować do końca
      świata i jeden dzień dłużej. To jedynie prawnikom, urzędnikom i
      stróżom wcale nie zależy, aby było lepiej. Czym gorzej dla adresatów
      prawa, tym lepiej dla nich. lemor
    • Gość: 7 źródło: IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.09, 17:20
      www.grupaimage.pl/?s=prd&i=najnowszy_numer#dzial6
    • Gość: 7 a to też dobre ;D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.09, 17:53
      “Express ilustrowany” informuje: “Mieczysław W., egzaminator
      Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego przy ul. Smutnej w Łodzi,
      najpierw "oblał" kursantkę, która zdawała na prawo jazdy kat. B, a
      następnie wypisał jej na karcie egzaminacyjnej... leki uspokajające.
      I to takie, których nie powinno się zażywać przed prowadzeniem auta.
      I dalej czytamy: Egzaminator powiedział, abym zażywała leki, to nie
      będę się denerwowała - twierdzi zszokowana pani Patrycja. Zapisał
      jej persen i labofarm, którego nie powinno się stosować, jadąc
      samochodem. - Powiedział, bym je zażywała, to nie będę się tak
      denerwować - mówi łodzianka zszokowana zachowaniem pracownika WORD. -
      Wcześniej, podczas jazdy rzucał do mnie teksty w stylu "niech mnie
      pani nie denerwuje", "nie jestem pani nauczycielem", itp. O
      zdarzeniu powiadomiona została dyrekcja Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu
      Drogowego. Szef WORD Zbigniew Skowroński na wideo obejrzał przebieg
      egzaminu: - Zachowanie mojego pracownika było poniżej krytyki. Nie
      dość, że doprowadził swoimi uwagami kursantkę do płaczu, to na
      zakończenie wypisał jej leki - mówi dyrektor. - Przeprowadziłem z
      nim rozmowę dyscyplinującą. Otrzymał również upomnienie. Lekki,
      które przepisał sam chyba powinien zażyć tego dnia... Pani Patrycja
      złożyła również skargę do Urzędu Marszałkowskiego (organ nadzorujący
      pracę WORD). Postępowanie administracyjne w sprawie przebiegu i
      oceny egzaminu zostało wszczęte 24 marca. Egzaminator na dole karty
      z przebiegiem i wynikiem egzaminu zapisał kursantce 2 preparaty:
      persen i labofarm. Oba mają wyraźnie napisane w ulotkach, że źle
      wpływają na zdolność prowadzenia pojazdów. Persen to ziołowy środek
      uspokajający. Zawiera wyciąg z kozłka lekarskiego (walerianę), który
      działa uspokajająco na układ nerwowy. Stosuje się go stanach
      napięcia emocjonalnego, pobudzenia i niepokoju, trudnościach z
      zasypianiem oraz zaburzeniami snu. Labofarm to również lek
      uspokajający, który zalecany jest w łagodnych stanach napięcia
      nerwowego oraz okresowych trudnościach z zasypianiem. Jednak w jego
      ulotce napisane jest, że "nie zaleca się stosowania leku na dwie
      godziny przed prowadzeniem pojazdów w godzinach nocnych i przez
      osoby zmęczone, z uwagi na właściwości sprzyjające zasypianiu".
      • mdrive Re: a to też dobre ;D 10.04.09, 20:57
        ...wszystko fajnie, OK!!!
        Tylko jak ja będę na egzaminy jeździł z kursantami to kiedy będę szkolił???, bo
        w zasadzie prawie co drugi dzień, któryś z moich zdaje.
        Jak będę na egzaminach to nie będę szkolił. Jak nie będę szkolił to nie będę już
        na egzaminach bo nie będę miał być u kogo na egzaminach:):):), bo nie będzie
        szkolonych przeze mnie!
        A poza tym kto płaci za mój udział w egzaminie i według jakiej stawki??
        Bo to może trwać godzinę ale również 3 godziny. Czy kursant zapłaci mi za 3
        godziny doszkalających jazd???
        • permanentne_7_niebo Re: a to też dobre ;D 11.04.09, 10:46
          No i właśnie o to mi chodziło - rozruchac;) to forum i zmusić do
          dyskusji.
          Jemu chodzi o to, żeby trochę pochodzić, a nie być na każdym
          egzaminie - ja to odczuwam jako dość ciekawe i kuszące doświadczenie
          empiryczne, dzięki któremu można głębiej wniknąć w temat i
          skonfrontować swoje szkolenie z jego realizacją. Ciekawe, ale nie
          kosztem szkolenia oczywiście;)
          • eliiii Re: a to też dobre ;D 11.04.09, 11:22
            no właśnie! a nie na pytanie kursantki o egzamin odpowiadać: 'Skąd
            mam wiedzieć... ja tu nie zdawałem...'
          • w357 Hmmm 11.04.09, 13:30
            permanentne_7_niebo napisała:

            > No i właśnie o to mi chodziło - rozruchac ;) to forum.....

            Hmmm
            Nie baw się w Wisłocką :-)



            Dawno, dawno temu. Za siedmioma górami, za siedmioma lasami......
            w PRL'u Instruktor ZAWSZE uczestniczył w Egzaminie Państwowym
            (siedząc na tylnym siedzieniu).
            Koszt Egzaminu (i uczestnictwa Instruktora w powyższym)była wliczona
            w cenę KURSU.

            itd.itd.itd.
            • permanentne_7_niebo Re: Hmmm 11.04.09, 16:19
              w357 napisał:

              > permanentne_7_niebo napisała:
              >
              > > No i właśnie o to mi chodziło - rozruchac ;) to forum.....
              >
              > Hmmm
              > Nie baw się w Wisłocką :-)
              >

              no wiosna no ;p
            • eliiii Re: Hmmm 11.04.09, 19:02
              w357 napisał:

              >
              > Hmmm
              > Nie baw się w Wisłocką :-)
              >

              w357... i kto to mówi (pisze) ;P
              • Gość: venom Re: Hmmm IP: *.adsl.inetia.pl 11.04.09, 19:31
                wątek zamiast się rozru... się rozjechał :)
          • mdrive Re: a to też dobre ;D 11.04.09, 20:44
            ...może i tak, ale niekoniecznie.
            Nie muszę uczestniczyć w egzaminie, żeby wiedzieć jak on się odbywa i o co tam
            chodzi. Tyle dni w zawodzie to i wiedza jest :)
            Jeśli wiem czego mam uczyć to logiczne jest to, że wiem czego będą wymagali na
            egzamie. I dla mnie nie jest to kuszące, jest dla mnie stratą czasu ( mojego ),
            który powinienem przeznaczyć na coś innego.
            "Ciekawe, ale nie
            > kosztem szkolenia oczywiście;)" - oczywiście, tylko jak to zrobić nie kosztem
            szkolenia???
            Ktoś tu pisał o PRL-u ( w357 ). To cofnijmy się.
            Kiedyś na studia były egzaminy wstępne. Czy nasz "profesor" z liceum czy też z
            technikum na nasze życzenie uczestniczył w tych egzaminach?, po co??? miał by w
            nich uczestniczyć? Przecież on wiedział jak one się odbywają.
            Ja w każdym bądź razie nie chcę i nie mam na to czasu!.
            Ja uczę, egzaminują inni.
            • Gość: tsa5 Re: a to też dobre ;D IP: *.adsl.inetia.pl 11.04.09, 22:38
              możliwość uczestnictwa w egzaminie jest chyba jeśli się nie mylę naszym polskim
              wynalazkiem, żeby rozwiać mit "widzimisia egzaminatora".
              Oczywiście jest opcją z której można skorzystać. Nakazu nie ma a jest możliwość
              i to chyba jest dobre. Jak pamięć mnie nie myli środowisko instruktorów chciało
              takich możliwości więc jest, choć wykorzystywane sporadycznie z powodów które
              podał mdrive.
            • Gość: czesiek0 Re: a to też dobre ;D IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.09, 12:10
              a dlaczego Pan mdrive nie jest egzaminatorem?

              "I to wszystko uczą w motokurs-to jest proste. "
        • Gość: smutna i zła Re: a to też dobre ;D IP: *.merinet.pl 16.04.09, 10:01
          Masz rację mdrive.Nie jest to możliwe.
        • Gość: caesiek0 Re: a to też dobre ;D IP: *.internetdsl.tpnet.pl 16.04.09, 12:12
          jako egzaminator za mało by zarobił??????

          "I to wszystko uczą w motokurs-to jest proste. "
          • Gość: p7 Re: a to też dobre ;D IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.09, 13:16
            a h.. ci do tego? jak ma ochotę, to może być nawet szambiarzem
          • mdrive Czesiu! 16.04.09, 20:57
            ...czym się naraziłem??? :)
            Co Cię obchodzi kim ja jestem?
            Jesteś nie grzeczny wobec mnie a nawet mnie nie znasz!
            Mogę Cię grzecznie poprosić, żebyś się "odkniutniał" od mojej osoby?
            Ja Ciebie słowem nie obraziłem ani nie zlekceważyłem a Ty żeś się przypiął bez
            wyraźnego powodu! :):):)
            Czesiu, proszę, "odkniutniaj" się od mojej osoby.
            Poza tym chętnie będę z Tobą rozmawiał jeśli na poziomie :).
            Ja zazwyczaj się nie obrażam :)
            Ale zauważyłem już od dawna, że w dyskusjach, w których drugiej stronie zaczyna
            brakować argumentów, przechodzą w ton szyderstwa lub obrażaqnia. :(:(:(
            Czaesiu, bądź na poziomie.
            • permanentne_7_niebo Re: Czesiu! 16.04.09, 23:06
              to nie można grzecznie bo nie dotrze
    • Gość: KASKA Re: Instruktorze weź udział w egzaminie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.09.09, 23:11
      Wielokrotnie czytam różne wypowiedzi na temat prowadzonych egzaminów
      państwowych w WORD-ach. Ostatnio - "Zgodnie z literą prawa - jak
      zdać egzamin?” - opublikowany na łamach tygodnika PRAWO DROGOWE @
      NEWS. Wszelkie dywagacje na tematy przebiegu egzaminu, a także
      nietypowych zachowań egzaminatorów podczas egzaminów na prawo jazdy
      są bez sensu. Rozporządzeniem Dz. U. nr 217, my instruktorzy
      otrzymaliśmy (instruktor prowadzący) prawo do uczestnictwa - na
      wniosek zdającego - w egzaminie praktycznym. Pytam, czy ci
      dyskutanci, choć raz wzięli udział w egzaminie? Wg mojej wiedzy,
      bardzo niewiele jest takich osób. Ja mogę coś na ten temat
      wypowiadać się, ponieważ od wprowadzenia tego przepisu w każdym roku
      po 20. razy regularnie uczestniczę w egzaminach. W pierwszym roku po
      każdym egzaminie byłem bardzo roztrzęsiony... i to wcale nie z
      powodu egzaminatora. Zachowania moich kursantów, co do których byłem
      pewien, że poradzą sobie bez trudu, zaskakiwały swoją
      nieporadnością, powiem więcej - głupotą. Postępowanie egzaminatorów
      było bez zastrzeżeń, okazali się nawet bardzo tolerancyjni (w wielu
      przypadkach osobiście już wcześniej przerwałbym egzamin). Kończyli
      egzamin zawsze w sytuacji, gdy dalsza jazda stawała się już wielkim
      zagrożeniem. Poprzez udział w egzaminach nabyłem doświadczenia i
      teraz już dobrze wiem jak przygotować kursanta do egzaminu. Tak
      więc, radzę wszystkim instruktorom: bierzcie udział w egzaminach,
      jednocześnie przestrzegam: potrzeba Wam będzie wiele cierpliwości,
      powstrzymujcie się od wrażania emocji. Jako szef szkoły wysłałem na
      egzamin mojego instruktora, który pracuje u mnie kilkanaście lat.
      Poleciłem, aby poszedł ze swoim najlepszym kursantem. Uczestniczył
      tylko w dwóch egzaminach i oświadczył, że więcej nie pójdzie, nawet
      pod groźbą dyscyplinarnego zwolnienia. Co mówił? Mówił, że w obu
      przypadkach zachowanie kursantów były dla niego szokiem. Oczywiście
      instruktor podczas egzaminu państwowego nie ma prawa ingerować w to
      co “wydziwia” jego kursant, ale po podjęciu decyzji na tak lub nie,
      może omówić przebieg egzaminu (także pod nieobecność kandydata na
      kierowcę), a także może przekazać uwagi, co do zachowań
      egzaminatora. Zapewniam, że zostanie wysłuchany, tak jest u nas w
      Gorzowie Wlkp. Sam kursant - w przewidzianym prawem terminie - ma
      prawo złożyć skargę na przebieg i wynik egzaminu. Jeżeli faktycznie
      zaistnieją przesłanki do tego, że egzaminator przesadził, to może w
      tym przypadku liczyć na wsparcie instruktora uczestniczącego w
      egzaminie. Jak zauważyłem, opinie o egzaminach pochodzą od
      zdających, którzy w ten sposób usprawiedliwiają swoje niepowodzenie
      i oblany egzamin, oblany z własnej winy. W kilku przypadkach moich
      kursantów, po zebraniu informacji, co do przebiegu egzaminu,
      poprosiłem o odtworzenie przebiegu egzaminu. I co się okazało?
      Okazało się, że przekazane informacje nie znajdują potwierdzenia w
      stanie faktycznym. Poprosiłem skarżącego się o rozmowę i
      skonfrontowałem stan faktyczny i informację otrzymaną od osoby
      zdającej. "Było jej bardzo głupio, że mnie wprowadziła w błąd" i o
      dziwo przypomniała sobie, że faktycznie tak było jak ja mówię.

      Reasumując proszę piszmy i mówmy o faktach. Na podstawie oceny
      zachowań egzaminatorów w kwestiach przerwania egzaminu zmieniłbym
      kilka zapisów w instrukcji egzaminowania i dałbym zdecydowanie
      większą swobodę w ocenianiu zdającego, a nie jak do tej pory
      egzaminator ma zapisane, za co należy przerwać egzamin i często bywa
      tak, że egzaminator chwali zdającego za dobrą i bezpieczną jazdę,
      ale przerywa egzamin za drugi popełniony błąd w danym zadaniu.

      Tak więc apeluję: NIE WALCZMY Z LUDŹMI, KTÓRZY WYKONUJĄ ABSURDALNE
      PRAWO, STARAJMY SIĘ ZMIENIAĆ, TO CO PRZESZKADZA W SZKOLENIU I
      EGZAMINOWANIU KIEROWCÓW.

      Władysław Drzazga, właściciel OSK "DRIVER" w Gorzowie Wlkp.


      gadzam sie w 100% a zwlaszcza z ostatnim zdaniem:)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka