Gość: 7
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.04.09, 17:19
Warto poczytać:
Redakcja tygodnika PRAWO DROGOWE @ NEWS publikuje interesującą
wypowiedź odnoszącą się do egzaminów na prawo jazdy. Temat “gorący”,
albowiem ministerstwo kończy prace nad nowelą rozporządzenia o
szkoleniu i egzaminowaniu. Całe środowisko szkoleniowców i
egzaminatorów dyskutuje, także na naszych łamach. Poniższa wypowiedź
nie jest ona odosobniona w swoich ocenach, jest jednak zdecydowanie
rzadko wypowiadaną opinią.
Autorem wypowiedzi jest Władysław Drzazga, wieloletni instruktor,
właściciel ośrodka szkolenia kierowców oraz kilkunastoletni prezes
Stowarzyszenia Wykładowców i Instruktorów Szkolenia Kierowców w
Gorzowie Wlkp. W dziale OGŁOSZENIA/OFERTY/PARTNERZY przybliżamy
Państwu działalność stowarzyszenia, a także postać jego prezesa.
Zapraszamy do lektury i czekamy na Państwa opinie:
news@prawodrogowe.pl
Wielokrotnie czytam różne wypowiedzi na temat prowadzonych egzaminów
państwowych w WORD-ach. Ostatnio - "Zgodnie z literą prawa - jak
zdać egzamin?” - opublikowany na łamach tygodnika PRAWO DROGOWE @
NEWS. Wszelkie dywagacje na tematy przebiegu egzaminu, a także
nietypowych zachowań egzaminatorów podczas egzaminów na prawo jazdy
są bez sensu. Rozporządzeniem Dz. U. nr 217, my instruktorzy
otrzymaliśmy (instruktor prowadzący) prawo do uczestnictwa - na
wniosek zdającego - w egzaminie praktycznym. Pytam, czy ci
dyskutanci, choć raz wzięli udział w egzaminie? Wg mojej wiedzy,
bardzo niewiele jest takich osób. Ja mogę coś na ten temat
wypowiadać się, ponieważ od wprowadzenia tego przepisu w każdym roku
po 20. razy regularnie uczestniczę w egzaminach. W pierwszym roku po
każdym egzaminie byłem bardzo roztrzęsiony... i to wcale nie z
powodu egzaminatora. Zachowania moich kursantów, co do których byłem
pewien, że poradzą sobie bez trudu, zaskakiwały swoją
nieporadnością, powiem więcej - głupotą. Postępowanie egzaminatorów
było bez zastrzeżeń, okazali się nawet bardzo tolerancyjni (w wielu
przypadkach osobiście już wcześniej przerwałbym egzamin). Kończyli
egzamin zawsze w sytuacji, gdy dalsza jazda stawała się już wielkim
zagrożeniem. Poprzez udział w egzaminach nabyłem doświadczenia i
teraz już dobrze wiem jak przygotować kursanta do egzaminu. Tak
więc, radzę wszystkim instruktorom: bierzcie udział w egzaminach,
jednocześnie przestrzegam: potrzeba Wam będzie wiele cierpliwości,
powstrzymujcie się od wrażania emocji. Jako szef szkoły wysłałem na
egzamin mojego instruktora, który pracuje u mnie kilkanaście lat.
Poleciłem, aby poszedł ze swoim najlepszym kursantem. Uczestniczył
tylko w dwóch egzaminach i oświadczył, że więcej nie pójdzie, nawet
pod groźbą dyscyplinarnego zwolnienia. Co mówił? Mówił, że w obu
przypadkach zachowanie kursantów były dla niego szokiem. Oczywiście
instruktor podczas egzaminu państwowego nie ma prawa ingerować w to
co “wydziwia” jego kursant, ale po podjęciu decyzji na tak lub nie,
może omówić przebieg egzaminu (także pod nieobecność kandydata na
kierowcę), a także może przekazać uwagi, co do zachowań
egzaminatora. Zapewniam, że zostanie wysłuchany, tak jest u nas w
Gorzowie Wlkp. Sam kursant - w przewidzianym prawem terminie - ma
prawo złożyć skargę na przebieg i wynik egzaminu. Jeżeli faktycznie
zaistnieją przesłanki do tego, że egzaminator przesadził, to może w
tym przypadku liczyć na wsparcie instruktora uczestniczącego w
egzaminie. Jak zauważyłem, opinie o egzaminach pochodzą od
zdających, którzy w ten sposób usprawiedliwiają swoje niepowodzenie
i oblany egzamin, oblany z własnej winy. W kilku przypadkach moich
kursantów, po zebraniu informacji, co do przebiegu egzaminu,
poprosiłem o odtworzenie przebiegu egzaminu. I co się okazało?
Okazało się, że przekazane informacje nie znajdują potwierdzenia w
stanie faktycznym. Poprosiłem skarżącego się o rozmowę i
skonfrontowałem stan faktyczny i informację otrzymaną od osoby
zdającej. "Było jej bardzo głupio, że mnie wprowadziła w błąd" i o
dziwo przypomniała sobie, że faktycznie tak było jak ja mówię.
Reasumując proszę piszmy i mówmy o faktach. Na podstawie oceny
zachowań egzaminatorów w kwestiach przerwania egzaminu zmieniłbym
kilka zapisów w instrukcji egzaminowania i dałbym zdecydowanie
większą swobodę w ocenianiu zdającego, a nie jak do tej pory
egzaminator ma zapisane, za co należy przerwać egzamin i często bywa
tak, że egzaminator chwali zdającego za dobrą i bezpieczną jazdę,
ale przerywa egzamin za drugi popełniony błąd w danym zadaniu.
Tak więc apeluję: NIE WALCZMY Z LUDŹMI, KTÓRZY WYKONUJĄ ABSURDALNE
PRAWO, STARAJMY SIĘ ZMIENIAĆ, TO CO PRZESZKADZA W SZKOLENIU I
EGZAMINOWANIU KIEROWCÓW.
Władysław Drzazga, właściciel OSK "DRIVER" w Gorzowie Wlkp.