Dodaj do ulubionych

Zdrowa zazdrość?

30.09.12, 11:46
"Te poszukiwania śladów szminki na koszulach, długich blond włosów na klapach marynarek, "wyniuchiwanie" damskich perfum czy przegląd bielizny po delegacji. Współczesne kobiety nie muszą polegać na wyostrzonych podejrzliwością zmysłach. Gadżety szpiegowskie są łatwo dostępne, a ich użytkowniczki nie wydają się zawstydzone tym, do jakich celów je wykorzystują. Wprost przeciwnie: kontroluję, bo kocham, podsłuchuję, bo chcę chronić rodzinę. Czy może być w tym coś złego? Psychologowie przyznają, że do ich gabinetów trafia coraz więcej kobiet, które zamiast męża zabierają na terapię jego nagrania"
więcej

Czy takie zachowania usprawiedliwiają walkę o udany związek? W ogóle można wtedy uznać za bycie w udanym związku?
Obserwuj wątek
    • gr.eenka Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 11:56
      no ale co skłania do szpiegowania, podglądanie, podsluchiwania?
      Jaki jest cel tegoż działania?
      no bo bez celu to chyba nikt nikogo nie śledzi, podsłuchuje, czy pogląda.
    • leniwy_pierog Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 12:00
      Dla mnie to może być usprawiedliwione zdobyciem dowodów w celu zakończenia związku, a nie żadną walką o związek. Kocham, więc ufam - dla mnie to podstawa.
    • nie.strzelac.towarzysze Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 12:04
      > Zdrowa zazdrość?

      Chyba jednak zakładanie podsłuchów nieco wykracza poza zdrową zazdrość. :)

      Z drugiej strony, kontrola sprzyja zaufaniu – ma się bowiem rzeczywiste podstawy, by ufać. Ha! ha! :D
    • zamysleniee Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 12:06
      No jak dla mnie to totalna porażka takie zachowania. Jak ktoś chce coś zrobić na boku to i tak zrobi. Z czasem bardziej się wyćwiczy. Związek na zasadzie pilnowania, szpiegowania to co to za związek? To gimnastyka artystyczna, która z pewnością skończy się kontuzją.
      • silverbaum Zdrowa zywność - to tak :) 30.09.12, 16:29
        Si , mon Dieu.

        A teraz porozmawiajmy o przyjemniejszych tematach :)
    • mariuszg2 Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 13:06
      "Wprost przeciwnie: kontroluję, bo
      > kocham, podsłuchuję, bo chcę chronić rodzinę. Czy może być w tym coś złego?"

      kwestia intencji.... PRL miał bezpiekę też dla dobra ludowej ojczyzny, mas pracujących miast i wsi, socjalizmu i bronił przed wrogim imperializmem walcząc tym samym o pokój....

      Efekt jest taki, że ktoś jak ja kto wychował się w tych czasach nienawidzi zachowań typu inwigilacja, kontrola, podsłuch, nagrania i przesłuchania.... zawijam doopę w troki i baj bejbe.... nie musze pisać chyba, że to rujnuje choćby najmniejsze symptomy zwykłego międzyludzkiego zaufania....tak ważnego w każdym związku....
      • zamysleniee Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 13:35
        mariuszg2 napisał:

        .... nie musze pisać chyba, że to rujnuje choćby najm
        > niejsze symptomy zwykłego międzyludzkiego zaufania....tak ważnego w każdym zwią
        > zku....

        no proszę, i poważniej też można ;-)
        • mariuszg2 Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 14:11
          na różne sposoby można.... zależy co kto lubi....ale czasem bywa, że pomimo slonecznej niedzieli człowieka coś gnębi....
          • zamysleniee Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 14:19
            fajerwerków nie ma non stop:> ci co tak mają to mają nudno, monotonia aż boli ;)
    • samuela_vimes Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 14:18
      jeśli ma się takie podejrzenia i skłonności do takich zachowań, to związek nie jest zdrowy.
    • wersja_robocza Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 15:19
      To, co zawarłaś w poście... nie nazwałabym tego zdrową zazdrością. To już coś budzącego niepokój. Niezależnie czy były podstawy do takiego zachowania.
      I ani to udany związek (chociaż zapewne znajdą się tacy, którzy m.in. poczucie kontroli uznają za takowy), ani nie znajduję sensu, by w ten sposób walczyć. No chyba, że o dowody zbrodni czyli zdrady. Nawet najświętszej cierpliwości człowiek niesłusznie podejrzany w którymś momencie może być tak zniecierpliwiony tymi podejrzeniami, że w końcu zrobi coś, co oskarżyciel i sędzia w jednej osobie uzna za dowód winy.
      Ale jak to mawiali bolszewicy: kontrola podstawą zaufania. Więc może o to chodzi niektórym.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 15:30
        Zgadzam się z Wersją, to nie jest zdrowa zazdrość.

        Ale tej "zdrowej" bym nie demonizowała. Ukłucie zazdrości od czasu do czasu, że mój luby tak się śmieje z żartów tej mojej ślicznej koleżanki, czy że tak lubi gadać, z tą z pięknym biustem i dużym dekoltem, to raczej oznaka, że zależy, niż rodzaj psychozy. Byle nie przegiąć;)
        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 15:32
          A co za tym, idzie, dobrze jest poflirtować z innymi ludźmi, żeby czuć się atrakcyjną/ym i żeby partner/ka nas takimi widział, a raczej był/a dumny/a, że to nie tylko jej/jego opinia.
          • wersja_robocza Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 15:40
            To prawda. ;) Dodałabym jednak pewne zastrzeżenie. To się sprawdza w fajnym związku ludzi, gdzie jest balans, którzy mają do siebie zaufanie i sami z sobą się dobrze czują, mają poczucie własnej wartości. Ludzie z zaniżoną samooceną będą niespokojni, w konfrontacji z innymi będą siebie umniejszać, porównywać siebie na niekorzyść i żyć w ciągłym poczuciu zagrożenia. A to prowadzi do chorobliwej, obsesyjnej zazdrości, niefajnych zachowań opisanych jak w psocie otwierającym i pogłębiania niskiej samooceny. Chorobliwa zazdrość to w ogóle domena ludzi o zaniżonej samoocenie.
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 15:59
              No ale ta zaniżona samoocena z czegoś się bierze. Może ten ich związek na nich źle wpływa?

              Zresztą myślę, jako, że generalnie jestem relatywistką, nawet samoocena nie jest niczym trwałym i stabilnym. Wręcz przeciwnie, zmienia się i może być różna na różnych polach.
              Jeśli ktoś wchodzi w związek z innego niż miłość powodu (dajmy na to presja rodziny, pojawienie się dziecka), ciężko o poczucie, że partner/ka tak naprawdę nas kocha. Co nie przeszkadza jednocześnie mieć dobrej samooceny w pracy i wśród innych ludzi, bo szef/owa nas docenia, przez co szanuje/podziwia jako człowieka/kobietę/mężczyznę.
              • wersja_robocza Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 16:07
                To też prawda.
            • good_morning ?? 30.09.12, 15:59
              ludzie, ktorzy maja poczucie wlasnej wartosci nie musza sobie droga flirtowania poza zwiazkiem niczego udowadniac
              • wersja_robocza Re: ?? 30.09.12, 16:07
                Ale to nie kwestia udowadniania komuś czegoś. Nawet sobie.
                • good_morning Re: ?? 30.09.12, 16:16
                  jak to nie? to jak inaczej mam rozumiec ten cytat grzecznej dziewczynki
                  'A co za tym, idzie, dobrze jest poflirtować z innymi ludźmi, żeby czuć się atrakcyjną/ym i żeby partner/ka nas takimi widział, a raczej był/a dumny/a, że to nie tylko jej/jego opinia. '
                  z ktorym ty sie przeciez zgodzilas?
                  • wersja_robocza Re: ?? 30.09.12, 16:21
                    Zgodziłam, ale inaczej zinterpretowałam niż jako udowadnianie sobie i partnerowi swojej atrakcyjności. Dla mnie to raczej zabawa, donikąd nie prowadząca, odświeżenie. Raczej ten kierunek. Inaczej flirt może prowadzić krok dalej, a więc potwierdzanie swojej atrakcyjności przez kolejne dupy na boku. A w tej kwestii mogę sobie za Grzeczną uciąć palec, że nie to miała na myśli.
                  • grzeczna_dziewczynka15 Re: ?? 30.09.12, 16:29
                    Jak pisała Wersja, nie mówię o angażowaniu się romanse, ale o flirt-zabawę, o wysyłanie pozytywnych wibracji do ludzi na około. Ja to robię głównie, jak jestem w szczęśliwym związku. Jak nie jestem szczęśliwa, to nie mam siły flirtować z ludźmi na około, raczej chcę, żeby mnie wszyscy zostawili w spokoju.

                    Wersjo, nie dawaj sobie za mnie palców ucinać;) Bo ja sama czasem nie wiem, o co mi chodzi.
                    • wersja_robocza Re: ?? 30.09.12, 16:35
                      Czym innym jest klarowne wyłuszczenie sprawy, by nikt nie miał wątpliwości, a czym innym orędowanie na rzecz romansowania w najlepsze. O to drugie Cię nie posądzam, stąd mój spokój o mój palec. Ale spoko, nie będę go kłaść na szali. Położę orzechy.:cool:
                      • good_morning jak laskowe, to ja tez chce ;D/nt 30.09.12, 16:36

                        • wersja_robocza Re: jak laskowe, to ja tez chce ;D/nt 30.09.12, 16:38
                          Włoskie, za to niezbyt twarde, więc bez dziadka można się obyć.:>
                        • grzeczna_dziewczynka15 Re: jak laskowe, to ja tez chce ;D/nt 30.09.12, 16:38
                          Ja bym chciała, ale się powstrzymam, bo ostatnio nie mogę jeść orzechów:(
                    • good_morning Re: ?? 30.09.12, 16:35
                      no a ja tam nie flirtuje, albo nie nazywam flirtem tego, co ty nazywasz/wy nazywacie.
                      flirt z definicji to zachowanie kokieteryjne, zalotne.
                      to nie to samo, co bycie po prostu usmiechnietym, kontaktowym, przyjaznym (i taka jestem z reguly nawet jak mi sie w zyciu prywatnym cos zle zadzieje, taka mam nature).
                      po kie licho mi kokietowanie obcych mi osobnikow, na ktorych absolutnie mi nie zalezy? zalotna to ja bede dla aktualnego partnera (chwilami ;))
                      • grzeczna_dziewczynka15 Re: ?? 30.09.12, 16:37
                        Ja jestem zalotna i do pań w banku. Taki mam styl:) Choć moja zalotność jest raczej niekonwencjonalna, więc nazywam ją flirtem właśnie.
                        • wersja_robocza Re: ?? 30.09.12, 16:41
                          Ooo tak jak ja. Czy to pani w sklepie, który często odwiedzam, czy szewc, do którego zajrzę raz na ruski rok i następny raz nawet mnie nie skojarzy. Żeby mnie nikt źle nie zrozumiał, ale to jak taki głębszy oddech: maluje się uśmiech i z takim uśmiechem wraca się do domu.
                          • good_morning Re: ?? 30.09.12, 16:42
                            a to nie jest po prostu bycie milym i otwartym?
                            • wersja_robocza Re: ?? 30.09.12, 16:58
                              Jest. Ale można i flirtem, kokieterią, wdziękiem, urokiem czy zalotnością nazwać. Łoczywiscie nie w każdych okolicznościach, nie zawsze, nie z każdym można sobie na to pozwolić. Tu musi być chęć z obu stron. We fircie musi dojść do interakcji.
                        • good_morning Re: ?? 30.09.12, 16:41
                          chcialabym zobaczyc cie w akcji ;)
                          ciekawi mnie zjawisko
    • brak.polskich.liter Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 15:44
      Zespol Otella i inne zaburzenia sie leczy.
      Plec pacjenta jest tu nieistotna.

      Z glebi mego podlego serduszka zycze patologicznym zazdrosnikom i zazdrosnicom - zadreczajacym partnerow pytaniami, kontrolujacym, uprawiajacych "szpiegostwo prewencyjne" - pieknego poroza.
    • zamysleniee Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 16:30
      Ja to chyba wyszkolona jak pies jestem, bo nie flirtuję będąc w związku. Co do poczucia wartości zależy od osoby, jedni się tym dowartościowują inni robią to dla robienia lub wręcz wywołania zazdrości.
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 16:35
        Ja to robię, bo to jest fajne;) Oj nie trzeba tak zawsze wszystkiego brać na śmiertelnie poważnie.

        No i "wyszkolona" w ogóle nie jestem, a na pewno nie jak pies;)
        • zamysleniee Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 16:43
          Flirt jest fajny jak jest się wolnym. Inaczej staram się działać na swojego mena, a nie grać mu na nosie. Jest jeszcze opcja, że nie ma go w pobliżu, więc nie widzi. Ale wtedy pozostaje świadomość. Więc opcja bycia grzeczną jednak pozostaje.
        • zielony-chic Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 16:47
          Skarby moje kochane. I zdrowa zazdrosc i duzo pracy i troche sympatii - tyle trzeba, zeby zwiazek trwal. I ja juz nie ta rusalka i on nie Apollo. Moze Apollo tylko skron posiwiala. Ile razem przezylismy. Tyle lat. Rozumiemy sie bez slow. Powarcze ja czasami, powarczy on. Ale widze troske na twarzy. To takie mile. Wiem, ze to nie jest trendy pisanie w internecie, ze cenisz swego wspolmalzonka. Ale ja cenie. Wiem, ze on ceni mnie. Czasami sie zastanawiam za co? :)
          Taka ruda malpe? :)
          • zamysleniee Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 16:54
            I to jest optymistyczne podsumowania, że są normalni jeszcze na tym świecie.
            Co do nawet małych scen zazdrości nikt mnie nie przekona bo nie tego nie trawię. Ale wiele mnie usprawiedliwia.
            • grzeczna_dziewczynka15 Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 17:01
              Ja o scenach nic nie pisałam, ale o ukłuciach;)
          • gr.eenka Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 17:10
            i czytając dopiero takie posty, człowiek też tak chce :)
            • mariuszg2 Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 20:51
              proszszszsze......kcesz mój numer tel?
              • gr.eenka Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 21:25
                mariuszg2 napisał:

                > proszszszsze......kcesz mój numer tel?
                nie :))))
                • mariuszg2 Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 21:27
                  obiecujące :)
        • sumire Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 18:01
          nie trzeba, ale nie możesz mieć pewności, że druga strona tego jednak na serio nie weźmie. znalazłam się kiedyś w takiej durnej sytuacji i trudno było się wyplątać z klasą. od tamtej pory flirtuję tylko z tym, który od pięciu lat kręci mnie najbardziej. do całej reszty najwyżej uprzejmie się uśmiecham. innych potwierdzeń własnej wartości mi nie trzeba.
          • gr.eenka Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 18:09
            hm, mnie dowartościowuje fakt, że osoby które uważam za mądre, podziwiam w jakimś sensie chcą ze mną pracować, rozmawiać.
    • lonely.stoner Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 18:54
      taka zazdrosc to albo efekt zachowania partnera (ktore budzi niepokoj) albo zle poprzednie doswiadczenia. Raczej rzadko sie zdarza ze ktos jest tak chorobliwie zazdrosny bez powodu.
    • best.yjka Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 19:01
      A brom im dyskretnie serwują? Profilaktycznie. Zerowe libido = brak zdrady. Ma skutki uboczne, ale cel uświęca środki. To dla "szczęśliwego" pożycia z Misiem ;)
      • zielony-chic Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 20:35
        zazdrosc to normalne ludzkie uczucie jak wiele innych. Ale flirt? Hmm nie uwazam zeby flirtem byla dowcipna rozmowa - a jeszcze dwojga nieznajomych osob. :) Przeciez rozmawiaja ze soba zartujac dwie normalne kobiety, albo dwoch normalnych facetow. To nie jest flirt.
    • zeberdee28 Re: Zdrowa zazdrość? 30.09.12, 21:44
      Wg mnie jest to pewien niepokojący znak czasów. Ludzie są uczeni przedmiotowego podejścia do wszystkiego co ich otacza, nie uczy się ludzi zrozumienia,akceptowania czy rozmawiania, tylko wmawia się im że wszystko co ich otacza to problemy które można rozwiązać przy pomocy stosownego produktu, tudzież opracowanej metody postępowania. Jest mi smutno - łykam proszek na smutek, czuję lekką zazdrość - uspokaja mnie sprzęt szpiegowski, itd. To są wzorce przynoszone z USA, Amerykanie wierzą że wszystko można załatwić odpowiednią pigułką albo odpowiednio dużą bombą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka