Dodaj do ulubionych

królewna?

IP: *.prk.pl 09.09.03, 11:37

Moja mama mówi czekasz na królewicza z bajki, myślisz że on przyjedzie na
białym koniu, porwie Cie i bedzie jak w bajce.
Wcale nie chce królewicza, tylko zwykłego faceta któremu będzie zależało
właśnie na mnie. Kiedyś usłyszałam od faceta "zachowujesz się jak królewna"-
może tak jest, ale zawsze wydawało mi się że to mężczyzna powinien zabiegać o
dziewczyne- przynajmniej na początku, że kiedy on ucieka to ja nie powinnam
go gonić, kiedy jest niezdecydowany to powinnam usunąć się w cień i czekać,
nie naciskać, niczego nie sugerować. Że to on powinien wiedzieć i wybrać-
sam...
Ale może ja się strasznie myle?...
Poradźcie, napiszcie o swoich doświadczeniach
Ania.
Obserwuj wątek
    • pajdeczka Re: królewna? 09.09.03, 12:17
      Dziecko, a ile Ty masz lat? Bo kiedy ja miałam te lata, co Ty, to też się tak
      zachowywałam. Tak byłam wychowana i nie żałuję. Kobieta musi znać swoją
      wartość, bo potem mąż nie będzie jej szanował. A co do Twojej matki to dziwię
      się, że tak Cię nazywa. Wygląda to tak, jakby chciała się Ciebie jak
      najszybciej pozbyć.
      • oka5 Re: królewna? 09.09.03, 12:53
        pajdeczka napisała:

        > A co do Twojej matki to dziwię
        > się, że tak Cię nazywa. Wygląda to tak, jakby chciała się Ciebie jak
        > najszybciej pozbyć.

        Hmmm, no chyba że Ania jest dobrze po trzydziestce...
    • Gość: jakasik Re: królewna? IP: *.gliwice.pik-net.pl 09.09.03, 12:58
      Gość portalu: ania napisał(a):

      > Że to on powinien wiedzieć i wybrać-
      > sam...
      ---
      • Gość: renia Re: królewna? IP: *.athens.access.acn.gr 09.09.03, 13:03
        Gość portalu: jakasik napisał(a):

        > Gość portalu: ania napisał(a):
        >
        > > Że to on powinien wiedzieć i wybrać-
        > > sam...
        > ---
        • pajdeczka Re: królewna? 09.09.03, 13:37
          Gość portalu: renia napisał(a):

          >>
          > I jakby oddaje sedno sprawy. Nadmiar biernosci, jakies takie oddawanie siebie
          > samej do wziecia komus, kto mnie laskawie wybierze? Gdzies zakradl sie blad w
          > postawie Ani, to z jednej strony. Z drugiej natomiast glupota byloby na sile
          > pchac sie w ramiona pierwszego lepszego faceta, tylko po to, zeby
          > jakiegokolwiek zlapac. Mysle, ze jak milosc przyjdzie, to Ania dokladnie
          > bedzie wiedziala, ze to wlasnie ten a i Jej Mama odetchnie z ulgą :)))
          > Cierpliwosci.

          A ja tam nigdy się żadnemu facetowi nie narzucałam i jakoś wyszłam za mąż. Raz
          już nawet z moim obecnym mężem zerwałam, a on za dwa lata się przyczołgał.
          Zgadzam się natomiast co do ostatniego zdania.
          • Gość: renia Re: królewna? IP: *.athens.access.acn.gr 09.09.03, 13:43
            pajdeczka napisała:

            > A ja tam nigdy się żadnemu facetowi nie narzucałam i jakoś wyszłam za mąż.
            Raz
            > już nawet z moim obecnym mężem zerwałam, a on za dwa lata się przyczołgał.
            > Zgadzam się natomiast co do ostatniego zdania.

            A co do którego sie nie zgadzasz? bo przeciez nigdzie nie pisze, zeby sie
            narzucac, wrecz nawet przeciwnie napisalam, rzeklabym. Ciekawe, ze ja tez raz
            zerwalam z moim obecnym mezem. Zerwanie owo skonczylo sie ... w lozku. No z
            nim sie nie dalo zerwac. Nawet wczoraj o tym gadalismy, ale on teraz po latach
            przeinaczyl wszystko, twierdzi, ze to ja wolalam za nim "nie zostawiaj mnie".
            A ja wiem jak bylo, i to on nie dal sie wyprosic z mojego domu prosba grozba
            ni blaganiem. No i tak zostalo.
            • pajdeczka Re: królewna? 09.09.03, 13:47
              Skrytykowałaś bierną postawę Królewny.


              > A co do którego sie nie zgadzasz? bo przeciez nigdzie nie pisze, zeby sie
              > narzucac, wrecz nawet przeciwnie napisalam, rzeklabym. Ciekawe, ze ja tez raz
              > zerwalam z moim obecnym mezem. Zerwanie owo skonczylo sie ... w lozku. No z
              > nim sie nie dalo zerwac. Nawet wczoraj o tym gadalismy, ale on teraz po
              latach
              > przeinaczyl wszystko, twierdzi, ze to ja wolalam za nim "nie zostawiaj
              mnie".
              > A ja wiem jak bylo, i to on nie dal sie wyprosic z mojego domu prosba grozba
              > ni blaganiem. No i tak zostalo.
              • Gość: renia Re: królewna? IP: *.athens.access.acn.gr 09.09.03, 13:56
                pajdeczka napisała:

                > Skrytykowałaś bierną postawę Królewny.
                >
                >
                No tak, ale przeciez to nie jest tak, ze jedyna inna, poza biernoscia, postawa
                jest postawa narzucania sie. Biernosci mowie nie! Narzucaniu sie tez mowie
                nie! Braniu wlasnego zycia we wlasne rece -tak.
    • Gość: pulcheriaa Re: królewna? IP: *.szczecin.pl 09.09.03, 13:02
      Najważniejsze by nie mylić wyniosłości z godnością,
      mazgajstwa i nieporadności z delikatnością etc.
      Mnie ta różnica czasem zaciera się i jestem „dumna i blada” w wersji żenującej.
      Moja dobra koleżanka (bardzo ją lubię) jest bardzo sympatyczna, mądra, ma
      świetną prace, ale ma jedną wadę :Nie ma w niej krzty królewny. I nie
      królewicz z bajki jej w głowie jeno choćby jaki parobek ;) Ale głupia dalej
      klepie facetów po plecach..


    • agick Aniu.. 09.09.03, 13:20
      nie można popadać w skrajności - postawa w stylu "bierz mnie i jedz mnie" tak
      samo jak "i niechby pił i bił byle by był" jest zła..
      znasz chyba swoją wartość..? bierność (bo tak trzeba, bo tak mówią stereotypy)
      wcale nie jest najlepszą metodą na życie ani tym bardziej na odnalezienie
      swojej połówki. bo to tak trochę jakby się nie miało wpływu na swoje życie -
      facet decyduje, facet wie, facet itd.

      czasem trzeba faktycznie usunąć się w cień i poczekać ale czasem ( o ile nie
      częsciej) należy wziąć sprawy w swoje ręce i kierować.

      nie chcesz chyba by w pewnym momencie "królena" zaczęła być "Cielątkiem".
      Pozdrawiam, A
    • Gość: remedy Re: królewna? IP: *.polkomtel.com.pl 09.09.03, 13:34
      Czasami trzeba działać,czasmi dac działać drugiej stronie.Według mnie to żadna
      ujma i nie umniejsza " ceny kobiety" jeśli to tak nazywamy.Teraz są inne czasy
      i inne kobiety i inni mężczyźni. To nie poprzednie epoki,że kobieta leżała i
      pachniała ,a konkurenci adorowali ją do utraty tchu. Trzeba zachować zdrowy
      rozsądek we wszystkim. Napewno jednak nie ganiać faceta,który nie jest tego
      wart i ni łapać pierwszego lepszego bo tak się mamusi wymyśliło.
    • firn Re: królewna? 09.09.03, 14:06
      Gość portalu: ania napisał(a):
      > Moja mama mówi czekasz na królewicza z bajki, myślisz że on przyjedzie na
      > białym koniu, porwie Cie i bedzie jak w bajce.
      > Wcale nie chce królewicza, tylko zwykłego faceta któremu będzie zależało
      > właśnie na mnie. Kiedyś usłyszałam od faceta "zachowujesz się jak królewna"-
      > może tak jest, ale zawsze wydawało mi się że to mężczyzna powinien zabiegać o
      > dziewczyne- przynajmniej na początku, że kiedy on ucieka to ja nie powinnam
      > go gonić, kiedy jest niezdecydowany to powinnam usunąć się w cień i czekać,
      > nie naciskać, niczego nie sugerować. Że to on powinien wiedzieć i wybrać-
      > sam...> Ale może ja się strasznie myle?...> Poradźcie, napiszcie o swoich
      doświadczeniach> Ania.

      mnie rodzice wychowali "nie w tym swiecie" , wlasnie na krolewne ktora siedzi i
      czeka i nigdy nie wykona sama pierwszego kroku, totalna biernosc i kompleks w
      stosunku do facetow objawiajacy sie wlasnie wyniosloscia krolewny. teraz to
      wiem- ale wtedy..szkoda gadac ;)))

      do konca sredniej szkoly - pod okiem rodzicow - zero dyskotek bo tam byle kto
      chodzi, jak wyszlam z chlopakiem to kazanie gdzie sie szlajam zamiast siedziec
      w domu..itd.
      na studiach duzo chetnych znajomych a ja czesto sama bo chlopak musial byc
      naprawde uparty zeby sie do mnie dokolatac. ale w koncu taki sie znalazl i
      obdarzyl miloscia bezgraniczna powalajaca z nog..przewartosciowalam cala siebie
      i choc odeszlam bylam juz inna osoba.pozegnanalam z ulga krolewne:) .

      co do rodzicow-z biegiem lat- najpierw zabraniali spotkan z chlopakami, potem
      kazdego krytykowali, potem mowili zeby nie byl to byle kogo, potem pytali czy
      mam kogos, potem dociekali kiedy w koncu kogos im przedstawie, potem wzdychali
      jak bym ich uszczesliwila mezem na nastepne swieta, potem juz nic nie mowili,
      ostatnio uslyszalam zeby brac jakiegokolwiek faceta bo samej sie ciezko
      zyje... nie wiem czy moj obecny zwiazek z 2x starszym "jeszcze nie
      rozwodnikiem" ich uszczesliwi? hmm
      • Gość: ania Re: królewna? IP: *.demo.pl 10.09.03, 10:28
      • Gość: ania Re: królewna? IP: *.demo.pl 10.09.03, 10:28
      • Gość: ania Re: królewna? IP: *.demo.pl 10.09.03, 10:30


        Dziękuje, to miłe, że na tym formu można usłyszeć dobre, życzliwe i wyważone
        opinie i rady
        Wszystkie przemyśle, pozdrawiam, ania:-)
    • Gość: stokrotka Re: królewna? IP: *.nysa.ws 10.09.03, 16:39
      Droga Aniu, czytając Twoją wypowiedźczułam się tak jakbym to ja ją pisała,
      postępuje dokładnie tak samo i narazie dobrze na tym wychodze. A może
      wszystkie Anki są takie same?

      Pozdrowienia dla Ani od Ani
      • Gość: camina Re: królewna? IP: *.dolsat.pl 10.09.03, 18:11
        Gość portalu: stokrotka napisał(a):

        > Droga Aniu, czytając Twoją wypowiedźczułam się tak jakbym to ja ją pisała,
        > postępuje dokładnie tak samo i narazie dobrze na tym wychodze. A może
        > wszystkie Anki są takie same?
        >
        > Pozdrowienia dla Ani od Ani

        Kolejna Anka ("księżniczkowata" jak określa mnie mój chłopak)pozdrawia
    • matrek Re: królewna? 10.09.03, 21:57
      Masz, ale wszystko ma swoje granice.
      • Gość: Zezulka Re: królewna? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 07:19
        Ja czekałam na księcia 21 lat, i opłaciło się. W koncu jest ze mną i mam
        nadzieję, że bedziemy żyli długo i szczęśliwie.
        Miałam podobny problem, rodzice mysleli, ze cos ze mna jest nie tak. A ja po
        prostu nie mogłam sie zmusić do spotkań z kimś, na kim totalnie by mi nie
        zależało.
        Cieszę się, że byłam "twarda".
        Teraz to dopiero jestem księżniczką:)))).
        Pozdr.

        Nie Ania.
    • Gość: ania Kolejna ania "krolewna" IP: *.chello.pl 11.09.03, 09:43
      Ja tez czekalam na swego ksiecia z bajki. I wcale mi z tym dobrze nie bylo. do
      tego kompleksu "krolweny" dochodzily inne kompleksy, nie spelnione marzenie,
      pozniej dol, ze jest sie osoba samotna, mimo iz hordy cioc, mowia ci jaka
      jestes piekna i wartosciowa.
      Faktycznie dopiero bedac na studiach, poczulam, ze czas zaczac szukac. Trzeba
      sie otworzyc i ruszyc w plenym rynsztunku na lowy. Niestety okazalam sie na to
      za slaba, za leniwa, niedowartosciowana. Do tego dochodzil lek przed nieznanym
      i moze to sie wydac glupie, ale ja sie po prostu balam chodzic na randki.
      I kazdy chlopak, mial cos w sobie nie tak. Czasami przymykalam oko na te wady,
      a czASami odrzucalo mnie od nich na kilometr.
      Na randkach mila, zabawana, kokietowalam, a w srodku myslalam sobie, zeby juz
      pojsc do domu, bo to wszystko mnie meczy.
      W komplementy nie wierzylam, jednak bylam na nie bardzo lasa. co skrzetnie
      ukrywalam, a pozniej manipulowalam tak, zeby chlopak wciaz mi je powtarzal.
      Nie narzucalam sie nikomu. Uwazalam, ze jeden telefon to o wiele za duzo;)! Co
      ciekawe, jesli chlopak nie okazywal dalszego zainteresowania, to po paru
      dniach cierpienia, zapominalam o nim po prostu. Nie chcial krolweny to niech
      sobie dworki poszuka;))))!
      W obecnym zwiazku, wylazi ze mnie ta krolwena okropnie. Obrazam sie, trzeba
      robic wszystko co ja kaze, trzeba mnie zabawiac i prawic mi komplementy. Acha
      i ze spokojem znosic moje furie. Ostatnio trzymam ja w cuglach, bo za wiele
      sobie pozwala;))))))))!
      Aniu, radze Ci jednak czasami poganiac za facetem, poszukac. Siedzenie i
      czekanie, na pewno czasami Cie bardzo doluje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka