Dodaj do ulubionych

Różnice w antykoncepcji?

09.02.04, 15:42
Proszę mi odpowiedzieć, dlaczego antykoncepcja hormonalna jest tak potępiana
przez Kościół Katolicki? Przecież w naturalnym planowaniu rodziny chodzi
dokładnie o to samo - aby mieć dzieci w wybranym przez siebie czasie. Proszę
darować sobie hocki-klocki o zabijaniu już poczętych, bo przy hormonach nie
dochodzi do poczęcia. Nie jestem wojującym antyklerykałem, wręcz przeciwnie,
po kryzysie wiary wciąż poszukuję i tu szukam odpowiedzi na jedno z
nurtujących pytań. Pozdrawiam i muszę przyznać , że zazdroszczę, bo wiem ,że
życie jest łatwiejsze, gdy się Wierzy.
Obserwuj wątek
    • reszka2 Re: Różnice w antykoncepcji? 09.02.04, 15:50
      Na pewno ktoś ci zacytuje encyklike w ktorej bylo to wyłuszczone czarno na
      bialym. W skrócie - KK nie dopuszcza ubezpłodnienia, nawet czasowego (czyli to
      co robia tabletki anty), natomiast d o p u s z c z a możliwość rozpoznania
      naturalnych okresów niepłodności w przebiegu cyklu i współżycia w nich w
      sytuacji kiedy współżyć się chce, a dziecka się nie planuje.
      Ja na jakimś spotkaniu w duszpasterstwie spotkałam się z interpretacja tego
      wersu w ten sposób - ksiądz powiedział że kobieta która bierze tabletki anty
      (czy jakąkolwiek inną metodę antykoncepcji) jest tak zdeterminowana żeby nie
      mieć dziecka, że jeśli te metody ją zawiodą, to ciążę usunie. W świetle tego co
      ostatnio czytam na forum to trudno powiedzieć że całkowicie nie miał racji, hoc
      kiedyś w głowę się pukałam.
    • reszka2 Re: Różnice w antykoncepcji? 09.02.04, 15:53
      Aha, jeszcze jedno - pisma zainteresowane tematem poruszają możliwość
      wczesnoporonnego działania tabletek anty (zwłaszcza branych przez długi czas),
      więc tu juz w ogole nie ma o czym mówic. (Obiektywnie taka możliwość istnieje,
      i piszą o tym różne pisma nie związane z żadnym kościołem, katolickim
      zwlaszcza).
    • praktycznyprzewodnik Re: Różnice w antykoncepcji? 09.02.04, 20:01
      Ja tez potwierdzam, pigułki, szczególnie nieskoskładnikowe nie zapobiegają do
      końca jajeczkowaniu, dochodzi do niego w kilku procentach cykli.
      Co do antykoncepcji - była dopiero co dyskusja na Kościół-religia, tytuł
      watku "kwestia sumienia" i "antykoncepcja wświetle Humanae vitae". Poczytaj.

      • kiitek Re: Różnice w antykoncepcji? 20.02.04, 13:29
        praktycznyprzewodnik napisała:

        > Ja tez potwierdzam, pigułki, szczególnie nieskoskładnikowe nie zapobiegają do
        > końca jajeczkowaniu, dochodzi do niego w kilku procentach cykli.

        Rozumiem,że dokładnie wiesz jak działają,ponieważ:
        - albo jesteś farmaceutą,który opracował skład pigułki i jej działanie na
        organizm kobiety,
        - albo sama je stosujesz i przekonałaś się na własnej skórze,że rzeczywiście
        miałaś owulacje podczas stosowania ich.
        pozdrawiam

    • benka7 Re: Różnice w antykoncepcji? 11.02.04, 14:45
      Naturalne planowanie rodziny, które dozwolone jest przez Kościół nie jest w
      przeciwieństwie do np. środków hormonalnych antykoncepcją. NPR jest zgodne z
      koncepcją Boga, jaką on ma względem płodności kobiety.
      • lucasa Re: Różnice w antykoncepcji? 18.02.04, 12:32
        ja, mimo, ze bardzo sie staralam nie potrafie zaakceptowac argumentow (albo
        takich logicznych jeszcze nie znalazlam) ze NPR nie jest metoda antykoncepcyja,
        dla mnie jest - tylko uzywa sie innego slownictwa, ale w sumie rozpoznanie
        plodnosci (oprocz innych korzysci) sluzy aby rozpoznac glownie kiedy sa dni
        NIEPLODNE i kiedy spiac bez zabezpieczen NIE bedzie dziecka (ale to moze byc
        osobny watek)

        i wcale nie uwazam, ze zwolennicy innych metod usuna dziecko gdy sie pocznie
        (ja nie usunelam i nie bralam nawet tego pod uwage),

        ale moja odpowiedz na pytanie dlaczego srodki hormonalne sa nie do
        zaakceptowania:
        ja przestalam brac srodki hormonalne tego samego dnia gdy dowiedzialam sie jak
        one dzialaja od medycznej strony:
        czyli zabezpieczaja na trzy sposoby:
        -nie ma owulacji
        -sluz robi nie do przejscia dla plemnikow (nie wiem jak to ujac medycznie)
        -zmienia sie srodowisko w macicy, wiec nie ma szans aby zagniezdzilo sie tam
        jajeczko

        wydaje sie, ze metoda super - bo nie ma owulacji, wiec nie ma problemu, ale
        jednoczesnie chyba kazda z nas zna dziewczyne, ktora zaszla w ciaze mimo brania
        tabletek, albo zna kogos kto zna taka osobe,

        dla mnie jest to dowod, ze jednak czasami owulacja moze nastapic - a ja nie
        wiem kiedy, i zaplodnione jajeczko (gdy plemniki jednak przejda sluz) moze nie
        miec szansy zagniezdzic sie w macicy - bo sa zmiany w wyniku brania hormonow,

        dla mnie to wystarczylo aby przestac brac tabletki - bo, mimo, ze szansa jest
        minimalna, ale jest, ze nawet bez mojej swiadomosci (ale przy moim udziale)
        jakies zaplodnione jajeczko bedzie abortowane,

        a powyzsze argumenty i przemyslenia mialy dla mnie wieksza wartosc niz kilka
        rozmow z ksiedzem i gorace dyskusje z przeciwnikami hormonow,

        pozdrawiam,
        Agnieszka

        ps. chetnie przeczytam Wasze opinie dlaczego nie powinno sie stosowac srodkow
        hormonalnych, oczywiscie troche bardziej rozwiniete niz takie, ze kosciol
        zabrania i kropka
        • grrrrw Re: Różnice w antykoncepcji? 18.02.04, 14:24
          Wszystko zalezy co rozumiemy przez "antykoncepcja". Jesli ktos przez to pojęcie
          rozumie "planowanie rodziny", to rzeczywiscie nie wie dlaczego Kościół uwaza,
          ze antykoncepcja jest metoda niegodnego planowania rodziny.
          Jesli natomiast przez "antykoncepcja" rozumiemy za Humanae Vitae świadome
          działania ubezpładniające nie słuzace terapii schorzeń a tylko wygodzie i
          uzyciu - wtedy zrozumiemy, ze NPR, czy nawet prosty kalendarzyk, służa
          rozpoznaniu i zagospodarowaniu płodności małżeństwa, a nie jej niszczeniu.

          Zwiazek antykoncepcji z roszczeniowym stosunkiem do prokreacji jest
          udowodniony, ale oczywiście nie znaczy to, ze każda para, która uciekła się do
          antykoncepcji pounie się do aborcji.
          Z drugiej strony, sama nowoczesna antykoncepcja ma wkomponowany w rozrachunek
          strat i zysków ewentualna mini-aborcję; czy to spirala, czy tabletki czy
          działania typu "dzień po".
          Antykoncepcja sprzyja też mysleniu i wypowiadaniu się w
          kategoriach "zabezpiecznia sie", "dni bezpiecznych", "ryzyka ciązy",
          czy "wpadki" - to jest dla człowieka, który widzi w płodnosci szansę i dar nie
          do przyjęcia.
          Ja osobiście nigdy do antykoncepcji się nie uciekałam, nawet wtedy, gdy
          wiedziałam bardzo mało o medyczno-etycznej stronie zagadnienia. Wystraczał mi,
          jak w wielu sprawach, autorytet Magisterium Kościoła.
          • isma Re: Różnice w antykoncepcji? 18.02.04, 14:41
            Grrrw,
            jedno male -a moze duze - ale. "Ryzyko" ciazy nie zawsze wiaze sie z
            wygodnictwem. Ja juz nie mowie o czysto medycznym terminie "ciaza wysokiego
            ryzyka", ale po prostu o tym, ze nie zawsze plodnosc jest szansa, i nie zawsze,
            o paradoksie, jest oczywista szansa i darem zycia. Nikt nie moze byc
            zobowiazany do wyborow heroicznych.

            Oczywista, wszystko w reku Boga i On decyduje, czy nas zachowa, ale jednak moze
            by nie tak wszystko do jednego worka? I, wybacz, ale sformulowanie "zwiazek
            antykoncepcji z roszczeniowym stosunkiem do prokreacji jest udowodniony" jest w
            swojej generalizacji obrazliwe. Chocby dlatego, ze, jak sadze, w sprawach
            moralnosci niczego statystyka udowadniac nie mozna.
            • lucasa Re: Różnice w antykoncepcji? 18.02.04, 15:16
              zgadzam sie z tym co napisala isma,

              grrrw,
              ja chcialam napisac odpowiedz dlaczego ja nie uzywam antykoncepcji hormonalnej,
              i przedstawic argumenty, ktore wydaja mi sie przekonywujace nawet dla kogos kto
              nie wierzy, albo ciagle poszukuje,

              a Ty swoja odpowiedzia mi nic nie pomoglas,
              wiesz, sa ludzie, jak ja, ktorym Magisterium nie wystarczy (nawet gdyby
              powinno) i ja ciagle poszukuje logicznych i przekonywujacych argumentow, ktore
              bede mogla uznac za swoje a nie powiedziec "bo tak i juz",
              a poza tym z tego co wiem co nauka dot antykoncepcji to nie nauka objawiona,
              ale przyjeta przez Kosciol, i naprawde chcialabym ja przyjac za swoja, ale
              ciagle mnie nie przekonuje,

              pozdrawiam,
              A

              ps. przy okazji czytania (a troche sie naczytalam) dyskusji za NPR przejawia
              sie jak bumerang motyw o "roszczeniowym stosunku" (hedonizmie wrecz?) i o
              sklonnosciach aborcyjnych osob, ktore stosuja antykoncepcje, mysle, ze to nie
              tylko nie fair, bezpodstawne w wielu przypadkach, glupie ale jeszcze obrazliwe
              czy naprawde uwazasz, ze w takich rodzinach nie ma milosci malzenskiej i
              wszystko polega na "braniu"???

              ps. a poza tym zadna metoda (wlaczajac NPR) nie jest 100% skuteczna, wiec
              wiekszosc swiadomych osob gdy rozpoczyna wspolzycie bierze pod uwage, ze moze
              narodzic sie dziecko!!! i jego przyjecie nie zalezy od tego jaka byla metoda..
    • mamamonika Re: Różnice w antykoncepcji? 18.02.04, 15:08
      Pytanie do "walecznych" - a co sądzicie o poczciwej prezerwatywie? Mało to
      wygodne i nie w 100% wiarygodne, ale zdecydowanie do zapłodnienia i żadnych
      aborcji jaja nie dochodzi smile? A też jest to jakby metoda jednak ZAPOBIEGANIA,
      niedopuszczania do zajścia w ciążę. A co do NPR - też jakby do sprawy
      podchodzić bardzo dogmatycznie, to np. w krajach afrykańskich metoda ta jest
      stosowana głównie po to, żeby zidentyfikować okresy płodne i niepłodne i ZAJŚĆ,
      w naszym kręgu kulturowym większości rodzin chodzi raczej o "efektywne
      planowanie rodziny", czyli co tu dużo mówić - NIE ZAJŚCIE. Czy to jednak nie
      lekka hipokryzja?
      A co do środków hormonalnych - ja w swoim sumieniu je dopuszczam (rozmawiałam
      tez z kilkoma księżmi, na stos mnie nie wysyłali o dziwo). A co do
      akceptacji "niespodzianek" w życiu - właśnie jestem w trzeciej ciąży, jakby
      mało planowanej wink. Niespodziankę przyjęliśmy z miłością, mimo, że na
      dwójeczce chcieliśmy poprzestać. To a propos krwiożerczych zapędów osób
      korzystających z tej formy antykoncepcji.
      A "naturalne aborcje" zdarzają się niestety bardzo często, czasami nawet bez
      świadomości samej niedoszłej mamy...

      Pewnie mi się oberwie nieźle wink
      Monika
      • lucasa Re: Różnice w antykoncepcji? 18.02.04, 15:25
        Monika, ja tez to zauwazylam, ze uzywa sie slownictwa jak "dar i szansa", ale
        NPR uczy w ktorych dniach NIE MOZNA zajsc w ciaze (bez 100%, bo zawsze zdazaja
        sie cuda)
        i mimo, ze grrrw pisze, ze pewne slownictwo jest nie do przyjecia (ja tez
        zauwazylam, ze glownie miedzy dyskutantami jest problem z nazwenictwem), to
        jej "dni bezpolodne" beda z medycznego punktu widzenia dokladnie tymi samymi
        dniami, ktore inne osoba nazwie "dniami bezpiecznymi"
        zgadzam sie, ze nazewnictwo jest wazne, - ale odnosi sie do formy a nie
        tresci...

        pozdrawiam,
        Agnieszka

        ps. Monika, naprawde ksieza nie mieli nic przeciwko stosowaniu srodkow
        hormonalnych? ja sie z tym nie spotkalam...
        • mamamonika Re: Różnice w antykoncepcji? 18.02.04, 20:59
          Hej,

          no, tak fajnie i miło, że byli ZA antykoncepcją hormonalną, to oczywiście nie
          było... Ale tak jak mówiłam, do piekła mnie nie wysłali, a nawet zgodzili sie
          poniekąd, że temat śliski i grząski. Wiadomo, istnieje POTENCJALNA możliwość
          baardzo wczesnej aborcji, ale wcale nie musi sie to zdarzyć. A wręcz czasami
          jak słusznie zauważyła jedna z dziewczyn, dochodzi jednak do rozwoju ciąży...
          Dostałam trochę literatury do przeczytania (może nadrobię po porodzie, teraz
          mam urwanie głowy i czasem nawet jakiegoś tygodnika nie zdąże przeczytać wink)
          Ja podchodzę do tego tak: chcę mieć wpływ na ilość dzieciaków, ale tak jak już
          wspominałam, niespodzianki są wliczone w chłodne życiowe kalkulacje. Rozum i
          liczenie (środków, celów życiowych - przecież w życiu nie tylko o rozmnażanie
          chodzi wink), ale i miłóść, i otwarcie... Czy to nie jest akceptacja woli Boga?

          Nie jest to do tego jedyna dziedzina, w której bezczelnie ingerujemy w Wyroki
          Wyższej Instancji - czasem np. przedłużanie życia na siłę też rodzi moralne
          kontrowersje.

          Monika
      • isma Re: o sumieniu 18.02.04, 15:55
        Mysle tak: istotna jest postawa "za zyciem", albo "przeciw zyciu". Ta norma
        wyplywa wprost z V przykazania.

        Ale dalej, mysle, ze oprocz normy, istotne jest poddanie konkretnej sytuacji w
        obliczu normy pod osad sumienia. I teraz: malo istotny jest rodzaj uzywanych
        srodkow "technicznych", w tym sensie, ze nawet poczciwa prezerwatywa, choc
        fizycznie zyciu z biologicznego punktu widzenia nie zagrazajaca, stosowana z
        prostego zyciowego egoizmu czy wygodnictwa, jest tez "przeciw zyciu". Z powodow
        oczywistych "przeciw zyciu" jest natomiast np. spirala, czy srodki
        wczesnoporonne. To sumienie osadza motywacje i dopiero wtedy mozna mowic o
        grzechu badz jego braku.

        Sumienie moze byc zle uksztaltowane, falszywe, zgoda. Ale raczej nie mozna
        zakladac, ze jest falszywe z definicji, statystycznie.

        I jeszcze: sa sytuacje, kiedy sumienie moze rozstrzygnac nawet wbrew normie
        stosowanej wprost. W sytuacjach, kiedy zachowanie jednego dobra musi odbyc sie
        kosztem drugiego, zachowanie jednego zycia kosztem drugiego zycia.
        • addria Re: o sumieniu 18.02.04, 16:13
          >
          I teraz: malo istotny jest rodzaj uzywanych
          > srodkow "technicznych", w tym sensie, ze nawet poczciwa prezerwatywa, choc
          > fizycznie zyciu z biologicznego punktu widzenia nie zagrazajaca, stosowana z
          > prostego zyciowego egoizmu czy wygodnictwa, jest tez "przeciw zyciu".

          Idąc tym tokiem myślenia, dodam jeszcze tylko, że świadome i zaplanowane
          unikanie współżycia w dni płodne kobiety też jest ewidentnie "przeciw życiu".
          • isma Re: o sumieniu 18.02.04, 16:17
            Addria, nie chodzi o to, czy swiadome, czy nie, tylko z jakiego powodu.
            Stosowanie npr z egoizmu uwazam za "przeciw zyciu", tak, naprawde.
            • addria Re: o sumieniu 18.02.04, 17:06

              > Stosowanie npr z egoizmu uwazam za "przeciw zyciu", tak, naprawde.

              A co według Ciebie jest tym egoizmem?
            • addria pytanie nr 2 18.02.04, 17:13
              Czyli według Ciebie stosowanie NPR z myślą o tym, aby uniknąć ciąży (=
              niepodejmowanie współzycia w dni płodne) jest "przeciw życiu"?

              Czyli jakiekolwiek świadome działanie człowieka w płodność, a raczej w
              określanie bezpłodności (w tym jak najbardziej NPR) nie powinno mieć miejsca i
              jest z gruntu złe?

              Czyli po co NPR = Naturalne PLANOWANIE Rodziny?
              • isma Re: pytanie nr 2 19.02.04, 09:40
                Rany, Addria, chyba wzielas mnie za wojujaca...
                Nie odpowiem Ci na pytanie, co jest egoizmem, bo swoje motywacje rozwaza kazdy
                we wlasnym sumieniu. Ale rozwazam sobie, powiedzmy, np. taka alternatywe, czy
                wiekszym egoizmem jest nie dopuscic do poczecia sie dziecka, ktore bedzie
                obciazone wada genetyczna (podkreslam, nie dopuscic do poczecia - czyli npr,
                prezerwatywa, nie spirala i aborcja) czy tez, w imie falszywie rozumianej
                normy "npr - cacy, prezerwatywa - be" do tego dopuscic. Jak dla mnie, szacunek
                dla zycia wyraza raczej ta pierwsza postawa.

                Ale ja, jak widac, malo ortodoksyjna jestem. Co wiecej, utwierdza mnie w tym
                okolicznosc, ze sa osoby bieglejsze ode mnie w tej kwestii, a zwiazane
                instytucjonalnie z Kosciolem, ktorych ta postawa nie oburza.

                Zeby doprecyzowac: ja staram sie oceniac sprawy podmiotowo, a nie przedmiotowo.
                Wazny jest konkretny czlowiek, jego godnosc i jego sumienie, a nie takie czy
                inne "metody planowania rodziny/zapobiegania ciazy". Teraz sie naraze: plodnosc
                jest darem, podobnie jak talent muzyczny albo latwosc nawiazywania kontaktow z
                ludzmi. A jednak sa tacy, ktorzy wybieraja eremy albo studia astronomiczne.
                Czlowiek zostal obdarzony wolna wola, rowniez w zakresie korzystania - badz
                nie - z darow Boga.
                A ze kazdy "zda kiedys sprawe z wlodarstwa swego", to inna sprawa.
                • addria Re: pytanie nr 2 19.02.04, 09:49
                  isma napisała:
                  > Rany, Addria, chyba wzielas mnie za wojujaca...

                  No prawie, prawie.. wink

                  > Nie odpowiem Ci na pytanie, co jest egoizmem, bo swoje motywacje rozwaza
                  kazdy
                  > we wlasnym sumieniu. Ale rozwazam sobie, powiedzmy, np. taka alternatywe, czy
                  > wiekszym egoizmem jest nie dopuscic do poczecia sie dziecka, ktore bedzie
                  > obciazone wada genetyczna (podkreslam, nie dopuscic do poczecia - czyli npr,
                  > prezerwatywa, nie spirala i aborcja) czy tez, w imie falszywie rozumianej
                  > normy "npr - cacy, prezerwatywa - be" do tego dopuscic. Jak dla mnie,
                  szacunek
                  > dla zycia wyraza raczej ta pierwsza postawa.

                  Ufff... nie zawiodłaś mnie smile Oto mi właśnie chodziło, kiedy pisałam swoje
                  pytanka, czyli o konsekwencję i logikę w głoszeniu swoich poglądów.

                  Pozdrawiam jak najbardziej smile
    • justyna.ada Re: Różnice w antykoncepcji? 18.02.04, 16:27
      No właśnie, ja mam problem......
      Ja w sumie zgadzam się z nauką dotyczącą NPR. Tylko teraz muszę ją
      skonfrontować z rzeczywistością. Stosujemy z mężem od 10 lat NPR no i fajnie,
      nigdy się nie zawiodłam, a kiedy chcieliśmy zaplanować dziecko, zadziałało. Ja
      chyba jestem płodna jak Matka Ziemia, tak wynika z historii poczęć naszych
      dwojga dzieci. I teraz jestem trzeci raz w ciąży - a teoretycznie nie powinno
      było tak się stać wg stanu mojej wiedzy. Dodam że planowaliśmy 2 dzieci. Z tego
      co się dowiedziałam to właśnie był przypadek tego 'procenta' kiedy NPR nie jest
      w 100% skuteczne, bo można uzyskać "nadprogramową płodność". No i dobra,
      przyjęliśmy ten fakt, chociaż będzie nam ciężko, ale dziecko to dziecko.
      Przecież będziemy je kochać.
      Ale naprawdę nie chcemy już więcej.... jeśli sprawa z moją/naszą płodnością ma
      się tak, to nie wiem co mam robić. Troje dzieci damy jakoś radę wychować, ale
      czworo czy ileś tam, to niekoniecznie... Nie jest dla mnie przekonujące to,
      że "ważniejsza jest miłość od pieniędzy" chociaż to prawda. Bo naprawdę
      żylibyśmy w biedzie. Jesteśmy jeszcze niestarzy, i jak to mialoby tak dalej iść
      to ile dzieci możemy się "nadprogramowo " doczekać, nie wiadomo... smile))
      No i co mam zrobić? Nigdy nie stosowałam antykoncepcji, i miałabym kaca
      moralnego... Ale nie zależy mi na tym żeby było tych dzieci "ile Bozia da" bo z
      jednej strony Pan Bóg zgadza się, że czuwa nad nami, a z drugiej, przecież nie
      jest tak że ingeruje bez przerwy w prawa natury które działają zgodnie z tym
      jak On je zaprojektował. I mam problem. Dziecko urodzi się we wrześniu i do
      tego momentu mam czas na myślenie. Chcę pogodzić dwie rzeczy...

      justyna
    • grrrrw Re: Różnice w antykoncepcji? 18.02.04, 17:33
      Tytuł forum - wychowanie w wierze.
      Nie wyobrażam sobie wychowania w wierze dziecka, bez szacunka dla jego zycia,
      bez oczekiwania na nie.
      Nawet jesli rozum podpowiada, ze nie nalezy dziecka planować, to serce boli.
      "Dni niebezpieczne" z naszego słownika zdecydowanie usuwamy. Wcale nie
      uważam, ze to wszystko jedno jak sie mówi.

      Przeciez napisałam, ze wcale nie uwazam, ze ten, kto stosuje antykoncepcje na
      pewno zabije własne dziecko. Napisałam, ze istnieje wyrazna korelacja
      statystyczna postaw za antykoncepcja a dopuszczalnością przerywania ciazy.
      A "ciąza wysokiego ryzyka" czy "ryzyko utraty zdrowia w związkuz zajsiem w
      ciąże", to nie to samo co "ryzyko zajscia w ciazę" ( w sensie
      prawdopodobieństwo, mozliwość zajścia).
      • isma Re: Różnice w antykoncepcji? 19.02.04, 09:51
        Grrrw,
        szacunek dla zycia, zgoda. Szacunek dla pojedynczej meskiej komorki rozrodczej,
        wybacz, nie.
        Ani ja, ani Mama Moniki nie posadzilysmy Cie o wmawianie osobom stosujacym
        antykoncepcje dokonywania aborcji. Ja tylko pytalam, i szczerze mowiac, chetnie
        uslyszalabym odpowiedz, jakie jest uzasadnienie stosowania kryterium
        statystycznego w wartosciowaniu moralnym.
        Wyraznie chyba tez zaznaczylam, ze terminu "ciaza wysokiego ryzyka" uzywam
        przykladowo. Ale mam pytanie: potepisz stosujace prezerwatywy malzenstwo, ktore
        wie, ze ciaza jest ryzykiem utraty zycia dla matki, powiedzmy, dwojki juz
        powolanych na swiat dzieci? Serce boli, prawda?
        • grrrrw Re: Różnice w antykoncepcji? 19.02.04, 13:50
          Nie przypuszczam, zeby ktos stojacy nogami na ziemi, polecał w takiej sytuacji
          tak zawodna metode planowania rodziny jaka jest prezerwatywa.
          • isma Re: Różnice w antykoncepcji? 19.02.04, 14:09
            No, coz. To jaka by polecal?
    • nowabiala Re: Różnice w antykoncepcji? 18.02.04, 17:57
      Trzeba, aby wszyscy ludzie byli poczynani w sposób świadomy, w chwili gdy
      rodzice jednoczą się w tym celu, by dać życie. Mogę was zapewnić, że wszystkie
      poczęcia, które nie są owocem świadomego pragnienia przekazania życia, powodują
      u dziecka głębokie zranienia. Zranienia są tym głębsze, im bardziej
      niesprzyjające były okoliczności, w jakich nastąpiło poczęcie.
      Brat Efraim







      Kiedy mężczyzna i kobieta w ramach małżeństwa wybierają świadomie i dobrowolnie
      współżycie płciowe, wówczas wraz z nim wybierają równocześnie możliwość
      prokreacji. I tylko wówczas stawiają swe współżycie płciowe w ramach małżeństwa
      na poziomie prawdziwie osobowym, gdy świadomie łączą w swym postępowaniu jedno
      i drugie.
      Karol Wojtyła,
      Miłość
      i odpowiedzialność

      www.list.media.pl
      • lucasa Re: Różnice w antykoncepcji? 18.02.04, 19:05
        "Kiedy mężczyzna i kobieta w ramach małżeństwa wybierają świadomie i
        dobrowolnie
        współżycie płciowe, wówczas wraz z nim wybierają równocześnie możliwość
        prokreacji. "

        w sumie napisalam tez to samo tylko innymi slowami - podejmujac wspolzycie (w
        malzenstwie tez) bierzemy pod uwage mozliwosc pojawiania sie dziecka bez
        wzgledu czy uzywalo sie "zabezpieczen" czy nie,

        a nadal brakuje mi jakichs rozsadnych argumentow "za"

        i chyba nadal brakuje proby na pytanie zawarte w pierwszym poscie tego watku...

        kto to jest brat Efraim?

        pozdrawiam,
        Agnieszka
    • kramla Re: Różnice w antykoncepcji? 19.02.04, 00:44
      Płodność jest darem od Boga.Jest oznaką dobrze funkcjonującego(przynajmniej w
      taj sferze) organizmu.Nie jest felerem ani niedopatrzeniem stwórcy.Nie
      zamierzam w sposób świadomy niszczyć tego daru, ubezpładniając siebie (lub męża)
      w jakikolwiek sposób.Biorę natomiast odpowiedzialność za swoje czyny, uczę się
      korzystać z daru płciowości w sposób wolny i świadomy.Korzystam z tego co
      otrzymałam od Boga:cyklicznej płodności i niepłodności.Fascynuje mnie ta
      cykliczność, dlatego ją bardziej szczegółowo poznałam.Jestem Bogu za nią
      wdzięczna, tak jak wierzący ornitolog zafascynowany ptakami, wchodząc w tajniki
      ich życia, tym bardziej dziękuje za nie Stwórcy.A płodność jest przecież darem
      dla mnie.
      Nie wiem co będzie jutro, ale dziś nie boję się kolejnego dziecka.Nawet
      jeżeli pojawi się ono podczas współżycia w ewidentnie niepłodne dni.Jesteśmy
      tymi "nieodpowiedzialnymi" rodzicami, którzy w sposób świadomy decydowali się
      na poczęcie swoich kolejnych dzieci mimo niewystarczających dochodów i
      świadomej wspólnej decyzji o niepodejmowaniu przeze mnie pełnoetatowej
      pracy.Pierwszą rzeczą i podstawową, którą chcemy przekazać naszym dzieciom w
      spadku to wiara i w nią inwestujemy przede wszystkim.Im więcej jej mamy, tym
      mniej się boimy.
      Gdybyśmy z niej nie czerpali nie byłoby dzisiaj ani naszego małżeństwa (po
      ludzku powinno się już kilka razy rozlecieć)ani naszych dzieci.Jestem
      przekonana, że jeśli wpierw się będę starać o Królestwo Boże wszystko inne
      będzie mi dane.I tego doświadczam .Zrobimy wszystko, aby nasze dzieci(wszystkie
      zaplanowane przez nas i od Boga)dostały skarb wiary(inna sprawa, że zawsze
      istnieje ryzyko, że go roztrwonią, lub w pewnym momencie odrzucą), bo wiara
      daje życie (nie tylko doczesne ale i wieczne).Jeśli mi jej zabraknie, wtedy
      może pomyślę o bardziej konkretnych zabezpieczeniach ( może nawet
      antykoncepcjawink) również materialnych.W końcu cóż tam Pan Bóg...
      I żeby nie było wątpliwości-nie piszę że wiare w pełni już posiadłam.Jestem
      dopiero na drodze do niej i póki co ryzykuję żeby sprawdzić na własnej skurze,
      że Bóg nie kłamie.I wiecie co na razie wynika z mojego doświadczenia?
      Nie kłamie.
      • addria Re: Różnice w antykoncepcji? 19.02.04, 07:49
        Kramla, właśnie takie uzasadnienie jakie tutaj przedstawiłaś, bez dorabiania
        jakiejś wydumanej filozofii, najbardziej do mnie przemawia i choć wcale nie
        przekonuje, to przynajmniej nie wywołuje negatywnych emocji smile
        Pozdrawiam,
      • mamamonika Re: Różnice w antykoncepcji? 19.02.04, 10:46
        Hej,
        chwała różnorodności smile Ty widzę priorytety masz jasne i jest ich kilka, na
        moim "spisie" aż roi się od różnych rzeczy - między innymi marzę o wyjeździe do
        Nowej Zelandii, mój mąż - do Stanów. Żeby zobaczyć wink. Z trójką organizacyjnie
        i kosztowo to sobie wyobrażamy, z iloscią "dowolną" - nie bardzo jakoś. A
        tzw. "egoizmu" jeśli chodzi o realizację celów życiowych, zawodowych jakoś
        wyplenić z siebie nie potrafię (a sporo mi chodzi po głowie). I nie chcę. A do
        tego chcę dać dzieciakom na pewno potrzebne w tym paskudnym świecie podstawy
        wynikające z niezależności finansowej i gruntownego wykształcenia.
        Do czego zmierzam? Te wszystkie materialne sprawy nie przesłaniają nam
        bynajmniej kwestii podstawowych i bez ich realizacji spokojnie żyć można, ale
        przyznasz, że bardzo kusząca jest perspektywa pogodzenia jednego z drugim -
        rodzinki i spełnienia tego, co w duszy gra smile A Wam życzę radości z dokonanych
        wyborów i mądrych dzieciaków wink

        Monika
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka