18.02.04, 13:50
Rozmawialam kiedys ze znajomym ojcem trzylatka. Skarzyl sie, ze dziadkowie,
pod ktorych opieka zostaje maly, namawiaja go do "oddawania" innym dzieciom.
Nic szczegolnego, takie dzieciece przepychanki, ale jednak. Oni z zona sa
przeciwni uczeniu dziecka bicia, sami zreszta nie stosuja kar fizycznych.

Co Wy sadzicie (takze rodzice dziewczynek, bo nas chyba rzecz tez dotyczy)?
Moj malzonek ma wyrosla ze wschodniej duchowosci zasade niesprzeciwiania sie
zlu, ale jak to moze funkcjonowac w odniesieniu do dziecka?
Obserwuj wątek
    • mumin_ek Re: O agresji 18.02.04, 14:33
      Ciezka sprawa... Bo dziecko musi sie nauczyc samo sobie radzic w grupie
      rowiesniczej, a przemocy nie pochwalam w zadnej postaci.

      Mysle, ze nie namawialabym do oddania, ale jak trzylatka nauczyc negocjowac.
      Planuje obserwowac, a jak by sie krzywda Muminkowi dziala, to bede
      interweniowac. Nie planuje uczyc Muminka oddawac.

      A moze to zle podejscie? Pewni zycie je zweryfikuje.

      Pozdrawiam,
      Kasia
    • marzek2 Re: O agresji 18.02.04, 14:48
      No my tez nie uczymy Zuzi oddawac za cos. Inna rzecz, ze ja mam problemy jak
      wytlumaczyc dziecku, ze tak sie nie robi (choc pewnie niedlugo zobaczy - w
      przedszkolu np - ze wiele dzieci tak robi i ma sie dobrze sad(. Bo jestem
      przekonana, ze trzeba tlumaczyc, zdania typu "bo ja tak mowie" albo "Bo Pan
      Jezus tak mowi" uzywam w ostatcznosci kiedy albo nie mam sily, albo nic lepszego
      nie przychodzi mi do glowy. Watek porusza tez inny ciekawy problem, opieki
      dziadkow nad wnukami, stary jak swiat... A co do stosowania kar fizycznych to
      tutaj wyjde moze na okrutnice, ale my je stosujemy. Nie widze powodu zeby tego
      nie robic skoro jest wiele wersetow w Biblii ktore jasno o tym mowia. Inna rzecz
      dlaczego, kiedy i najwazniejsze w jaki sposob. Pewnie sie na mnie rzucicie, ale
      tutaj raczej zdania nie zmienie. Nasze coreczki wiedza, ze sa kochane ale tez,
      ze rodzice jakos musza je wychowywac. Wiem, ze mozna mowic NIE, ale to zalezy od
      charakteru dziecka, jednemu wystarczy krotkie "nie" inne to calkowicie oleje i
      zastanowi sie dopiero, jak zaboli. Nie uwazam, ze z powodu przypadkow przemocy w
      rodzinie (ktore sa oczywiscie naduzyciem i nalezy to karac) nalezy dac sobie
      zupelnie spokoj z karami fizycznymi, jakos z powodu wielu rozwodow nikomu nie
      przyjdzie do glowy zabronic malzenstw, albo z powodu wypadkow drogowych
      ograniczyc wydawanie praw jazdy...
      • mamamonika Re: O agresji 18.02.04, 15:19
        Oj, Marzek, aż się za głowę złapałam... Z jednej strony uczysz małą, że ma siły
        używać w ostateczności, z drugiej - z wyrachowaniem stosujesz kary fizyczne. Co
        Ty jej właściwie chcesz przekazać?
        Moim zdaniem bicie dziecka to manifestacja słabości rodziców, tego, że nie
        umieją swojego autorytetu zbudować na porozumieniu i rozmowie. Naprawdę można,
        uwierz mi - mój starszy synek ociera się z temperamentem o nadpobudliwość, a
        nam jakoś do głowy by nie przyszło, żeby jego zachowanie poprawiać biciem. Jest
        jeszcze cała gama innych sposobów przekazania dziecku, że coś uważasz za złe.
        A co do reakcji na agresję, chcę, żeby moje dzieci miały poczucie własnej
        wartości i w razie potrzeby umiały się przed napastliwością bronić. A jedną z
        najważniejszych rzeczy, jakie dziecko może wynieść z domu, jest właśnie takie
        mocne przekonanie o własnej wartości. Pozwala to później reagować po prostu
        odpowiednio - bez niepotrzebnej agresji czy ucieczki.
        Marzek - bijąc krzywdzisz, kiedyś dzieci ci to powiedzą. Zostaw tu Biblię w
        spokoju.

        Monika

        • isma Re: poczucie wartosci 18.02.04, 16:02
          O, mamo Moniko, lejesz miod na moje serce. Poczucie wartosci, tak, tak.
        • marzek2 Re: O agresji 18.02.04, 16:39
          Mysle, ze wyrazilam sie jasno, jezeli Biblia, ktora uwazam za Slowo Boze o tych
          sprawach akurat mowi jasno, dlaczego niby mialabym byc wybiorcza w jej
          stosowaniu w zyciu na codzien? Jesli ja daje klapsa to tylko w ostatecznosci, to
          tez napisalam. Klaps jest konsekwencja nieposlusznego zachowania, wcale nie
          robie tego z przyjemnoscia. TO tyle na razie, moze faktyczni zaczniemy watek
          wychowania po chrzesijansku jak pisze ponizej kramla? A co do Biblii, wybacz nie
          mam odwagi duchowej "zostawic Biblii w spokoju".
          • mamamonika Re: O agresji 18.02.04, 21:11
            Co do Biblii - moim zdaniem nie ma sie Nią co zasłaniać w tym przypadku. Tak
            wiele tam o karaniu, ale jeszcze więcej o miłości, zrozumieniu i przebaczeniu.
            Ciekawe, gdyby Jezus przyszedł do nas dzisiaj, czy też użyłby tych samych słów,
            co wtedy do prymitywnego i bardzo patriarchalnego ludu, dla którego kobieta,
            dziecko i 4 krowy miały tę samą wartość (mniej więcej)? Zauważ, że to co tak
            naprawdę zmieniło świat to nie te kary i surowe zasady (nie wiem czy znasz
            trochę historię i pamiętasz, jak się fajnie żyło w purytańskim raju, gdzie
            nakazy Biblii były interpretowane dosłownie wręcz do granic absurdu - jk
            chcesz, moge parę przykładów podać np. z dawnych kolonii angielskich), a
            właśnie miłość, szacunek dla drugiego i dobroć.
            Co do bicia - zdania nie zmienię - jest złe, krzywdzi głębiej niż się wydaje.
            Wiem, że Ty na pewno nie przesadzasz, ale taka postawa daje przyzwolenie innym,
            którzy robią to mocniej i brutalniej. A ich dzieci robia to samo swoim. Tak jak
            mówię - uderzenie to oznaka bezsilnosci, braku odpowiednich słów. Nie-bicia
            wcale nie uważam za sztandar wychowania bezstresowego, zaślepienia prawami
            dzieci. A konsekwencją złego zachowania może być milion różnych innych rzeczy...

            Pozdrawiam
            Monika
            • isma Re: O agresji 19.02.04, 10:35
              No, wlasnie, kluczowe jest chyba slowo "konsekwencja zlego zachowania" - czyli
              zachowanie zwiazku przyczynowo-skutkowego miedzy przewinieniem a kara, bo chyba
              tylko wtedy to daje jakis trwaly efekt wychowawczy. Nie zje obiadu, nie
              dostanie deseru. Zniszczy zabawke - nie kupujesz nowej. Trudno znalezc
              przewinienie, ktorego konsekwencja mogloby byc bicie.
              Aha - Marzek, ja szanuje Twoje podejscie, chociaz go nie podzielam. Ale Biblia
              np. mowi o kamieniowaniu cudzoloznic. I, jak rozumiem, w dzisiejszych czasach
              wtedy "zostawia sia ja w spokoju"?
              • marzek2 Re: O agresji 19.02.04, 13:54
                Tu sie zgadzam isma, dokladnie kluczowe. I zgadzam sie tez, ze czasami lanie
                jest latwa i za szybko podejmowana droga wyjscia. Ale... przeciez dzieci nie od
                razu rozumieja tez zwiazek przyczynowo-skutkowy. Dlatego tez takie konsekwencje
                stosuje czesciej u Zuzi, np nie zjesz obiadu, nie bedzie slodyczy, ale mlodsza
                Mika chyba tego jeszcze nie kapuje. Kapuje natomiast prosto zasade - jesli
                zrobie to, dostane w pupe - i decyduje co sie bardziej oplaca. I zgadzam sie
                rowniez z twierdzeniem, ze sa rzeczy w Biblii, ktore mialy zastosowanie tylko w
                czasach gdy byla pisana, ze wzgledu na kontekst historyczny i kulturowy, tylko
                niby dlaczego nasze dzieci maja roznic sie w swej naturze od dzieci pokolenia
                Salomona, Jezusa, czy Pawla?
                A zdanie o zostawianiu Biblii w spokoju po prostu troche mnie wzburzylo, bo
                zrozumialam to jako zachete do traktowania Biblii jako nieczasowej i
                przestarzalej w swoich zasadach. Dla mnie jest to Slowo Boze i jakos trzeba sie
                do niego ustosunkowac, a zostawienie w spokoju ma pejoratywny sens (dla mnie)
      • kramla Re: O agresji 18.02.04, 15:59
        Cóż Marzenko, po raz kolejny widzę jak wiele mamy wspólnych zapatrywań np. w
        sprawie wychowywania dzieci i zapatrzenia się w tym wypadku w Biblię i szacunku
        należnego rodzicom (dzieciom jak najbardziej, ale o tym i tak trąbi się
        wszedzie).
        Natomiast jeśli chodzi o nasze dziecko w grupie rówieśniczej, uważam że ma
        ono zawsze prawo do obrony.Czasami jest to konieczne.Na nadstawianie policzka
        przyjdzie czas później.Tłumaczenie, że tak nie wolno, że tak nie należy czynić
        (dokuczać, wyśmiewać, bić jako agresor, obmawiać, i w ogóle sprawiać
        zamierzonej przykrości) zawsze należy, i to zawsze powtarzam mojej 5,5 letniej
        Marcie, która w przedszkolu jest uważana jako ta od pokrzywdzonych i
        odrzuconych
        dzieci (zawsze je biertze pod kuratelę) Jednocześnie uczę Martusi obrony
        własnej, słownej (nie pozwól żeby tak się do ciebie odnoszono),lub w przypadku
        konfliktów z młodszą siostrą, która wypróbowywuje wyrzymałość Marty i to ona-
        Dominika jest głównym agresorem- pozwalam na obronę (oczywiście w miarę
        rozsądku, ale Marta i tak nastawiona jest aż nazbyt pacyfistycznie) wmyśl oko
        za oko.To znaczy, gdy dwulatka zaczynała ją ostentacyjnie gryżć (tłumaczenie i
        ciągła interwecja nie pomagały), pozwoliłam Marcie również
        się "odgryźć".Poskutkowało.Z gryzieniem koniec.I z innymi zachowaniami
        agresywnymi też w moim domu coraz lepiej.W ogóle mam zasadę wkraczania do
        akcji dopiero w ostateczności.Nawet jeśli czasami dochodzi do rękoczynów
        (wydzieranie sobie zabawek, szarpanie itp.)lepszy rezultat daje niewtrącanie.
        Lepiej żeby dziewczynki nauczyły się same rozwiązywać konflikty niż miały by
        być zyciowo nieporadne skazane wyłącznie na mamę, skarżenie i wzajemne
        oskarżanie.
        A temat wychowania po chrześcijańsku jest mi bardzo bliski.Może czas na nowy
        wątek?
        • marzek2 Re: O agresji 18.02.04, 16:42
          Dzieki kramla, sa wiec jeszcze jacys "kosmici" patrzacy na Biblie a nie na
          wszechobecne prawa dziecka. Co do spraw "przedszkolnych" dzieki za rady, i tak
          pewnie bede Cie meczyc, kiedy nasza Zuza pojdzie do przedszlola.
      • mumin_ek Re: O agresji 19.02.04, 12:36
        A gdzie nietykalnosc osobista? Powaznie, jestem wstrzasnieta, ze nie uczac
        dziecka agresji stosujecie kary fizyczne. To nie sa kary, to jest tresura. Nie
        rozumiem, nie zrozumiem i wiedziec nie chce.

        W Biblii jest wiele roznych fragmentow i nie wszystkie trzeba doslownie
        wprowadzac w zycie. Wez pod uwage, ze starozytnosc, to byly duzo okrytniejsze
        czasy od obecnych. Inne realia. Polecam watek na Wychowaniu 'Same tak
        wychowujecie swoje dzieci'.

        Kasia
        • mamamonika Re: O agresji 19.02.04, 12:43
          Swoje zdanie już wczesniej dobitnie wyraziłam wink Dodam, że jest baardzo duża
          szansa, że taką metodą wychowa się człowieka POTULNEGO albo nerotyka. Czy o to
          chodzi?

          Monika
          • mumin_ek Re: O agresji 19.02.04, 14:55
            Ja nie tluke wink i nie daje klapsow.

            Nie da sie u bitego (nawet klapsem) dziecka wyksztalcic poczucia wlasnej
            wartosci.
    • svistak Re: O agresji 18.02.04, 22:41
      >Skarzyl sie, ze dziadkowie, > pod ktorych opieka zostaje maly, namawiaja go
      do "oddawania" innym dzieciom. >Oni z zona sa > przeciwni uczeniu dziecka
      bicia, sami zreszta nie stosuja kar fizycznych.

      Należy ustalić jednolite zasady, które przekazują WSZYSTKIE osoby mające wpływ
      na wychowanie dziecka. Zdanie RODZICÓW (a nie dziadków) jest najwazniejsze i
      decydujące. Dzieci ucza sie przez nasladownictwo.

      > Moj malzonek ma wyrosla ze wschodniej duchowosci zasade niesprzeciwiania sie
      > zlu, ale jak to moze funkcjonowac w odniesieniu do dziecka?

      1. Jestem najstarsza z rodzeństwa.Mam 4 braci i 3 siostry.
      Chłopcy walczą ze sobą o władzę. Dziewczynki walczą ze sobą o względy rodziców.
      Chłopcy i dziewczęta walczą o swoje terytorium. Potrafią stosowac bardzo różne
      metody (pokojowe negocjacje, manipulacja faktami i uczuciami, plotki i
      pomówienia, agresja słowna i czynna).Nie byłam bita, ale nie pozwalałam siebie
      bić (i choć jestem "drobnej kości" jakoś przeżyłam dzieciństwo i młodośc bez
      złamań i zszywań).

      2. Pracowałam 12 lat w przedszkolu i od kilku lat pracuję w szkole.
      Są dzieci, które należy uczyć wyrażać gniew, swoje racje, zakreślac granice
      poprzez słowa, bo nadużywają siły fizycznej.Dlaczego? Bo wtedy zobacza, że nie
      trzeba stosować CAŁEJ siły i CAŁEGO gniewu przy błahych okazjach. Są jednak i
      dzieci, które stają sie notorycznymi ofiarami różnych form agresji- tych
      należy uczyć asertywności: kategorycznego mówienia:"Nie!", tupnięcia nogą,
      odepchniecia, czy "dania w pysk". Dlaczego? Bo wtedy agresorzy ucza sie, że
      innych coś boli (jak sami poczują), ze mogą sprawić przykrość słowami...

      3. BIBLIA jest świetnym poradnikiem dotyczącym wychowania dzieci- tylko nie
      można czytać jej wybiórczo. Jedni wyszukują wersety dot. karcenia i katują
      dzieci, inni wybierają o przebaczeniu i miłosierdziu i pobłazają dzieciom. Ja
      uwazam, ze w wychowaniu dzieci "jedną rekę trzeba trzymać na sercu, a drugą na
      pupie" ( i to jest przenośnia! Nie będę tłuc pyskatej trzynastoletniej
      dziewczynki-są inne sposoby dyscyplinowania , ale i dwulatka, gdy czegoś
      zapomniał. Jednocześnie wzmocnię przekaz słowny u małego dziecka, które kpi ze
      mnie w żywe oczy i jedenasty raz rozrzuca pozbierane przez bratra mozołem
      zabawki . Jednak gdy moje dziecko zostanie pobite przez bandziora nad którym
      nikt nie panuje w szkole nie przejde obok ze słowami: nalezy nadstawić pokornie
      drugi policzek,ani nie oddam mu pięknym za nadobne, tylko złoże doniesienie do
      prokuratury).
      Bóg dał nam rozum i trzeba go używać również w miłości.
      svistak
      PS.Jana 18:23
      • marzek2 Re: zgadzam sie ze swistakiem 18.02.04, 23:36
        Svistak napisała:
        > 3. BIBLIA jest świetnym poradnikiem dotyczącym wychowania dzieci- tylko nie
        > można czytać jej wybiórczo. Jedni wyszukują wersety dot. karcenia i katują
        > dzieci, inni wybierają o przebaczeniu i miłosierdziu i pobłazają dzieciom.

        Tak tak i jeszcze raz tak! Nie udało mi się tego wyraźić dokładnie, a o to
        właśnie mi chodziło.


        Ja > uwazam, ze w wychowaniu dzieci "jedną rekę trzeba trzymać na sercu, a
        drugą na
        > pupie" ( i to jest przenośnia! Nie będę tłuc pyskatej trzynastoletniej
        > dziewczynki-są inne sposoby dyscyplinowania ,

        Ja również uważam, że kiedyś lanie nie będzie po prostu mieć sensu - chodzi o
        wiek dziecka


        ale i dwulatka, gdy czegoś > zapomniał.

        I tu sie zgadzam, nie karajmy dzieci za to, że są dziećmi ale za świadome
        nieposłuszeństwo i bunt. Czym innym jest rozlane przez nieuwagę mleko albo
        właśnie zapomnienie o czymś, a czym innym po usłyszeniu "nie rób tego" z
        milutkim uśmiechem na twarzy odmaszerowanie w celu wykonania dokładnie tego, co
        zabroniono. To jest świadomy bunt i uważam że dwulatek jest do tego zdolny.

        > Jednak gdy moje dziecko zostanie pobite przez bandziora nad którym
        > nikt nie panuje w szkole nie przejde obok ze słowami: nalezy nadstawić pokorni
        > drugi policzek,ani nie oddam mu pięknym za nadobne, tylko złoże doniesienie do
        > prokuratury).

        NO właśnie, czy innym jest bunt, czym innym obrona własna czy stawanie w czyjejś
        obronie.


        > Bóg dał nam rozum i trzeba go używać również w miłości.

        Po raz kolejny - właśnie tak.

        Marzek
        • kramla Re: zgadzam sie ze swistakiem 19.02.04, 00:51
          Swistaku i Marzenko(a zwłaszcza Swistaku, gdyż tak rzadko mam okazje się z Tobą
          zgodzić)podaję Wam rękę.W zupełności.A teraz wspólnie poczekajmy na "lanie" od
          forumowiczek.Tylko miłosiernie!!! smile))
      • addria Też się zgadzam ze świstakiem... 19.02.04, 07:41
        ...ale nie zauważyłam w jej poście słowa mówiącego o tym, że NALEŻY bić dzieci,
        a wręcz przeciwnie wink Cóż, widać każdy odczytuje słowa innych według własnych
        oczekiwań/przekonań wink A najbardziej zgadzam się ze stwierdzeniem, że Pan Bóg
        dał nam rozum, po to aby z niego korzystać i to jest od dawna moje motto
        życiowe smile))

        Nie potępiam nikogo, kto da czasem z wyrachowaniem klapsa (pod warunkiem, że
        będzie to tylko klaps, a nie metodyczne lanie pasem na goły tyłek z "miłością",
        brrr), wierząc, że to świetna metoda wychowawcza, choć jeśli ja kiedykolwiek
        uderzę swoje dziecko, to uznam to za swoją porażkę. Mamomoniko, ukłon w Twoją
        stronę, bo z Tobą też się zgadzam smile))
        Znam dziecko wychowane bez bicia, ma w tej chwili prawie 10 lat i
        bardziej "grzecznego", zdyscyplinowanego, acz posiadającego swój charakter i
        zdanie dziecka - nie widziałam, czyli jednak można smile Nie przeszkadzajmy sobie
        wzajemnie i wychowujmy dzieci, tak jak uznajemy za słuszne. I proszę tylko nie
        piszcie, że Biblia nakazuje bicie dzieci i że ten co ich nie bije, niechybnie
        się sprzeciwia woli Bożej, please...

        Pozdrawiam wszystkich nielejących i lejących (wodę też wink))
    • adzia_a Nigdy w zyciu 19.02.04, 08:58

      Nie wyobrażam sobie uczenia trzylatka, żeby "oddawał" gdy ktoś go bije. macie
      przecież dzieci i wiecie jak jest - potraficie przekazać takiemu dziecięciu, co
      jest obroną konieczną, a co już przekracza jej granice? jesteście w stanie
      wziąć odpowiedzialność za to, co "broniący się " trzy latek może zrobić
      rówiesnikowi? Jeśli ktoś odpowie "tak" to gratuluję rozważnego dziecka - moja
      prawie-czterolatka jest osóbką naprawdę ostrożną i dość odpowiedzialną, ale nie
      sądzę, aby potrafiła tak po prostu się obronić, bez przypadkowego wyrządzania
      krzywdy innemu dziecku.

      A tak w ogóle, to nie widzę problemu. Przecież takie dzieci przebywają stale
      (czy też przebywać powinny) w obecności osób dorosłych , więc można uciec od
      agresora i poprosić o interwencję mamę, tatę, babcię, panią w przedszkolu. tego
      uczę mojej córeczki.
      • isma Re: Nigdy w zyciu 19.02.04, 10:24
        No, wlasnie Adziu, klopot moich znajomych polega na tym, ze jak ich syn idzie
        do dziadka z haslem "Antos wyrywa mi zabawki", to dziadek odpowiada "To daj mu
        w ucho", a nie interweniuje ;-((((
        • addria Re: Ale z drugiej strony... 19.02.04, 13:33
          Czy aby na pewno ten dziadek nie ma za grosz racji? Na ile my dorośli
          powinniśmy ingerować w "życie towarzyskie" wink naszych dzieci? Co będzie jesli
          za każdym razem w sytuacji konfiktowej będziemy biec dziecku na pomoc? Czy
          jednak życie czasem nie wymaga od nas-ludzi uruchomienia pewnych mechanizmów
          obronnych (w końcu "life is brutal" wink? Czy tzw. działanie w samoobronie (nie
          mylić z Samoobroną wink zawsze musi być złe?
          • isma Re: polowe... 19.02.04, 13:52
            To chyba jest jeszcze bardziej skomplikowane. Byc moze dziadek ma racje, nie
            interweniujac (jesli nie chcemy wychowac malego skarzypyty), ale czy ma racje
            co do proponowanego dziecieciu sposobu poradzenia sobie w tej sytuacji?
            • adzia_a Re: polowe... 19.02.04, 13:58
              A to, myślę, zalezy od wieku dziecka.
              Nigdy nie proponowałabym trzylatkowi samoobrony, bo po pierwsze - to moje
              zadanie uchronić go przed przemocą, po drugie zaś - takie oddawanie może się
              naprawdę źle skończyć, bo wtedy napastnik może zacząć się bronić i sprawa
              eskaluje - no i wtedy i tak muszą interweniować dorośli, więc czemu nie zrobić
              tego na samym początku, kiedy jeszcze dzieci nie nagromadziły w sobie złych
              emocji.

              Co innego starsze dziecko, ale tu się nie wypowiadam - nie mam takich
              doświadczeń.

              Ktoś może mieć argumenty, że jeśli Jaś nie nauczy się bronić, to Jan nie będzie
              tego umiał - i z tym się nie zgodzę, bo w końcu przez całe dzieciństwo i
              młodość naszych dzieci stopniowo ograniczamy swoją władzę nad nimi i zakres
              swojej interwencji w ich sprawy. To samo dotyczy przecież i innych tematów - w
              końcu nikt przy zdrowych zmysłach nie puści trzylatka samego na ulicę po to,
              zeby w przyszłości nie miał problemów z chodzeniem do szkoły, no nie? wink))
              • addria Re: polowe... 19.02.04, 14:20

                > Nigdy nie proponowałabym trzylatkowi samoobrony, bo po pierwsze - to moje
                > zadanie uchronić go przed przemocą, po drugie zaś - takie oddawanie może się
                > naprawdę źle skończyć, bo wtedy napastnik może zacząć się bronić i sprawa
                > eskaluje - no i wtedy i tak muszą interweniować dorośli, więc czemu nie
                zrobić
                > tego na samym początku, kiedy jeszcze dzieci nie nagromadziły w sobie złych
                > emocji.

                Może, ale nie musi się źle skończyć. Może właśnie czasem lepiej pozostawić
                sprawy własnemu biegowi i właśnie interweniować w ostateczności, niż
                intereniować "na zapas"?

                Poza tym ta samoobrona niekoniecznie od razu musi oznaczać walenie łopatką po
                głowie, to po prostu nabywanie umiejętności samodzielnego radzenia sobie w
                sytuacjach trudnych, również poprzez np. negocjacje i pokojowe załatwienie
                sprawy.
                Ale uważam, że trzylatek, który idzie do przedszkola i siłą rzczy nie zostanie
                tam tak dopilnowany jak byśmy chcieli, ma prawo "walczyć o swoje" i znowu nie
                mam na mysli tłuczenia kolegi, ale np. jeśli kolega wyszarpuje mu jego zabawkę,
                to powiem dziecku, że ma prawo ją "siłą" przytrzymać i powiedzieć NIE, a jak
                kolega zaczyna bić, to powinien natychmiast głośno zawołać Panią.

                Ja bardzo nie lubię popadania w skrajności i dlatego też arystotelesowska
                zasada "złotego środka" jest mi bardzo bliska smile
                • adzia_a Re: polowe... 19.02.04, 14:45
                  Oczywiście, zgadazam się z tym wyrywaniem łopatki, zresztą sama przerabiam
                  problem od kiedy moja młoda chodzi do przedszkola - mają tam takiego jednego,
                  który bije. Mówię jej, że kiedy kolega W. zacznie robić jakieś cyrki, powinna
                  od niego odejść, powiedzieć, że się z nim nie chce bawić, ewentualnie
                  powiedzieć pani (to nie jest wg mnie skarżenie. Podobnie jak sytuacja, w której
                  dzwonimy na policję, bo ktoś nas pobił czy okradł).

                  Chodzi mi o uczenie dzieci "oddawania" - tego nie kupuję, sądzę, że kolega W.
                  mógłby mojej córeczce zrobić krzywdę, gdyby próbowała wdawać sie z nim w
                  bijatykę..
                  • alinaw1 Re: polowe... 21.02.04, 10:03
                    Mój mały ma dopiero 2 lata.Na piaskownicy dzieciaki (jak to zwykle bywa) biorą
                    jego zabawki. On nic. Stoi. Albo siada w piasku z płaczliwą miną. Na początku
                    byłam dumna, że mam tak miłe i nieagresywne dziecko, a potem pomyślałam, że to
                    jego zachowanie jest dziwne. W końcu dzieci zabierają sobie (powiedzmy-
                    zamieniają się) zabawki i to jest naturalne. Zaczęłam się martwić, że wyrośnie
                    z niego jakaś ciapa i zakompleksiony facet, który ędzie się mazał po każdej
                    porażce. Mój mąż stwierdził, że należy obserwować dziecko (był przeciwny wobec
                    proponowania np. Stasiu, to weź sobie łopatkę tamtego chłopca, skoro on wziął
                    Twoją!"). Teraz chodzimy raz w tygodniu do przedszkola. Mały już nie jest taki
                    skryty, ale potrafi sam zabierać innym maluchom i to w sposób bardzo
                    egoistyczny. I znów się martwię. W skrajności w skrajność!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka