Kara ziemska - kara Boska

02.03.04, 11:53
Wpadł mi pomysł na taką dyskusję (a propos wątku: czy potraficie wybaczyć?)

Na ile ludzie mogą sobie "pozwolić", jeśli chodzi o wymierzanie kary osobom
popełniającym przestępstwa i nie ukrywam, że chodzi mi o te najcięższe.
Jako chrześcijanie możemy sobie rozmawiać o wybaczaniu, o karze Boskiej, o
miłości, o nadstawianiu policzka, no ale jeśli to my mielibyśmy decydować, co
zrobić z takim człowiekiem, to co wtedy? Wybaczyć i puścić wolno, bo przecież
kara Boska go i tak dosięgnie, albo nuż się nawróci?

Na tym forum padła nawet zakamuflowana propozycja wymierzania kary śmierci
(jesli się słusznie domyśliłam). Czy zgadzacie się z tym?

Teoretyzując, jeśli to nawróceni (ze wszystkimi tego konsekwencjami i z
naciskiem na nawróceni) chrześcijanie mieliby ten "świat we władaniu", to
czym właściwie byłaby ta "kara ludzka"?

Nie wiem czy się dość precyzyjnie wyrażam, ale mam nadzieję, że mnie
rozumieliście wink
    • mader1 Re: Kara ziemska - kara Boska 02.03.04, 12:54
      Kara ziemska ma wiele zadan. Odwet ( rozumiany jako sprawiedliwosc w
      sensie potocznym) jest jednym tylko z nich. Jest tez prewencja -
      odstraszanie innych od popelnienia podobnych czynow, jest cel
      wychowawczy - resocjalizacja przestepcy. Uwiezienie ma takze za cel
      izolowanie przestepcy od reszty spoleczenstwa. To chyba najwazniejsze. W
      swietle tego, co napisalam wydaje mi sie, ze mozemy jako chrzescijanie
      popracowac nad checia odwetu. Odrzucamy zasade "oko za oko",co nie
      znaczy,ze mamy pusscic przestepce wolno.
      Ale jeszcze - przebaczenie. Nie moge terzaz znalezc w Pismie Sw., bo mam
      dziecko na kolanach, ale... jak pamietam, mamy przebaczac 77 razy, jak
      ktos prosi o przebaczenie - co znaczy, ze ma prosic szczerze, zrozumiec
      blad. To tez nie oznacza, ze nie ma zostac ukarany.
      Jestem zas przeciwna karze smierci.
    • isma Re: Kara ziemska - kara Boska 02.03.04, 13:02
      Uuuu, tu jest duzy rozziew miedzy teoria a praktyka.

      W literaturze karnistycznej sie pisze, ze:
      - kara nie jest represja,
      - powinna byc raczej nieuchronna, niz surowa (kilka lat temu sad apelacyjny w
      Krakowie wydal takie celne orzeczenie, w ktorym stwierdzil, ze nadmierne
      odwlekanie wykonania kary, sprzeczne z powinnoscia niezwlocznego wykonywania
      kar, jest sprzeczne z okreslona w kodeksie karnym powinnoscia postepowania
      humanitarnego, bo sprawia, ze „tak traktowany skazany dlugo nie moze sie pozbyc
      ciezaru dawnego przestepstwa, a kara staje sie nie srodkiem poprawienia go,
      lecz abstrakcyjna dolegliwoscia, oderwana od jego dawnych czynow”.

      No, wiec ja bym bardzo chciala, zeby kary „ziemskie” mialy ten teoretyczny
      charakter „wychowawczy” wobec sprawcy, wtedy bylyby stuprocentowo do pogodzenia
      z moim rozumieniem chrzescijanskiej moralnosci.
      Ale nie maja (nie miejsce tu, na wywody, dlaczego, z grubsza wiadomo, jaki jest
      polski system penitencjarny).
      I dlatego traktuje karanie przez prawo troche jako mniejsze zlo, ale konieczne.
      Nie bez znaczenia jest tu sens „odstraszajacy” niektorych kar, czyli ich wymiar
      spoleczny – nie ze wzgledu na sprawce, ale ze wzgledu na ewentualnych jego
      nasladowcow. Z karaniem jest chyba tak, jak ze wszytkim innym, co robimy -
      udaje sie to nam lepiej albo gorzej.

      Ale nie zgadzam sie na kare smierci. Po pierwsze dlatego, ze mysle sobie, ze
      skoro Bog jest dawca zycia, to ani prawo, ani czlowiek w jego imieniu
      dzialajacy, nie moze nim w sposob ostateczny rozporzadzac, chocby to bylo zycie
      zbrodniarza.
      Po drugie dlatego, ze kara smierci z definicji nikogo nie wychowuje.
      Po trzecie dlatego, last but not least, ze ludzie nie sa nieomylni, a pomylki w
      tej kwestii nie sposob sprostowac...
      • isma Re: KKK 02.03.04, 13:04
        Aha, charakterystyczne jest, ze katechizm Kosciola Katolickiego w tej kwestii
        podlegal modyfikacjom „lagodzacym” (m. in. uznano za wartosc nie tylko
        zagrozone zycie, ale takze bezpieczenstwo oraz wyrazono watpliwosc, czy
        koniecznosc „wyeliminowania” winowajcy jeszcze sie zdarza), dzisiaj odnosny
        fragmnet brzmi tak:
        Wysilek państwa, aby nie dopuscic do rozprzestrzeniania sie zachowań, ktore
        lamia prawa czlowieka i podstawowe zasady obywatelskiego zycia wspolnego,
        odpowiada wymaganiu ochrony dobra wspolnego. Prawowita wladza publiczna ma
        prawo i obowiazek wymierzania kar proporcjonalnych do wagi przestepstwa.
        Pierwszym celem kary jest naprawienie nieporzadku wywolanego przez wykroczenie.
        Gdy kara jest dobrowolnie przyjeta przez winowajce, ma wartosc
        zadoscuczynienia. Poza ochrona porzadku publicznego i bezpieczeństwa osob kara
        ma wartosc lecznicza; powinna w miare mozliwosci - przyczynic sie do poprawy
        winowajcy.
        2267 Kiedy tozsamosc i odpowiedzialnosc winowajcy sa w pelni udowodnione,
        tradycyjne nauczanie Kosciola nie wyklucza zastosowania kary smierci, jesli
        jest ona jedynym dostepnym sposobem skutecznej ochrony ludzkiego zycia przed
        niesprawiedliwym napastnikiem. Jezeli jednak srodki bezkrwawe wystarcza do
        obrony i zachowania bezpieczeństwa osob przed napastnikiem, wladza powinna
        ograniczyc sie do tych srodkow, poniewaz sa bardziej zgodne z konkretnymi
        uwarunkowaniami dobra wspolnego i bardziej odpowiadaja godnosci osoby ludzkiej.
        Istotnie dzisiaj, biorac pod uwage mozliwosci, jakimi dysponuje państwo, aby
        skutecznie ukarac zbrodnie i unieszkodliwic tego, kto ja popelnil, nie
        odbierajac mu ostatecznie mozliwosci skruchy, przypadki absolutnej koniecznosci
        usuniecia winowajcy "sa bardzo rzadkie, a byc moze juz nie zdarzaja sie wcale".
    • ogolone_jajka Re: Kara ziemska - kara Boska 17.03.04, 17:59
      Wprowadziłbym dwie dodatkowe kary, które dawno wyszły już u nas z mody. Jestem przekonany, że duuużo by się u nas zmieniło na dobre.

      Za drobne, lecz powtarzające się przestępstwa (np. drobne kradzieże w sklepach, kradzieże kieszonkowe, niszczenie cudzego mienia niewielkiej wartości, bójki, pobicia, ale bez jakichś tragicznych konsekwencji), za które dziś "ze względu na niską społeczną szkodliwość" delikwent praktycznie nie odpowiada, wprowadziłbym KARĘ PUBLICZNEJ CHŁOSTY. Takiej, że blisny na plecach pozostają do końca życia.
      Za najcięższe przestępstwa, nawet jednorazowe takie jak morderstwo, okrutny gwałt, znęcanie się ze szczególnym okrucieństwem itd jest tylko jedna kara. NAJWYŻSZA. Bo nie rozumiem czemu mam utrzymywać takiego gościa z moich podatków do końca jego marnego życia. Zastrzyk i po krzyku - wszyscy są szczęśliwi.

      Wiem, że jest to sprzeczne z przytłaczającą większością religii światowych (znaczy kara śmierci, nie chłosty), ale życie a religia to dwie różne sprawy.

      O przestępstwach gospodarczych pozwolę sobie nie wspominać, bo nie zastanawiałem się nad tym.
Pełna wersja