addria
02.03.04, 11:53
Wpadł mi pomysł na taką dyskusję (a propos wątku: czy potraficie wybaczyć?)
Na ile ludzie mogą sobie "pozwolić", jeśli chodzi o wymierzanie kary osobom
popełniającym przestępstwa i nie ukrywam, że chodzi mi o te najcięższe.
Jako chrześcijanie możemy sobie rozmawiać o wybaczaniu, o karze Boskiej, o
miłości, o nadstawianiu policzka, no ale jeśli to my mielibyśmy decydować, co
zrobić z takim człowiekiem, to co wtedy? Wybaczyć i puścić wolno, bo przecież
kara Boska go i tak dosięgnie, albo nuż się nawróci?
Na tym forum padła nawet zakamuflowana propozycja wymierzania kary śmierci
(jesli się słusznie domyśliłam). Czy zgadzacie się z tym?
Teoretyzując, jeśli to nawróceni (ze wszystkimi tego konsekwencjami i z
naciskiem na nawróceni) chrześcijanie mieliby ten "świat we władaniu", to
czym właściwie byłaby ta "kara ludzka"?
Nie wiem czy się dość precyzyjnie wyrażam, ale mam nadzieję, że mnie
rozumieliście