Dodaj do ulubionych

czwarte przykazanie

21.06.10, 20:40
czcij ojca swego i matkę swoją ABY CI SIE DOBRZE DZIALO I ABYS DLUGO
ZYL NA ZIEMI.
Tak się zastanawiam aby ci się dobrze działo-czyli powodziło a jak
się komus nie powodzi to znaczy ze pyskuje rodzicom itp?Jak się ma
te przykazanie do tego że komuś się powodzi ma wszystko tzn ze
zawsze był posłuszny?Sięgam pamięciom co złego zrobiłam że teraz
muszę się liczyć z każdym groszem.Moze to ze po śmierci teścia
teściowa chciała przygarnąć swojego syna (mojego męża) żeby był na
jej posyłki a ja się zbuntowałam i teraz mam za swoje ???No właśnie
jak to jest?
Obserwuj wątek
    • 11.jula Re: czwarte przykazanie 22.06.10, 07:57
      Nie powiem ci, sama mam tu mnóstow wątpliwości. Bardzo trudno jest
      czcić rodziców, od których zaznało się dużo krzywdy
      • malwa200 Re: czwarte przykazanie 22.06.10, 08:26
        chyba chodzi o zwykły szacunek, np. wyrozumiałość gdy starsi rodzice
        miewają zaniki pamieci, bywają uciążliwi itp. myslę, że Bóg chce
        abyśmy nie odpłacali im tym samym (jeśli doznaliśmy od nich krzywdy)
        i nawet w takich przypadkach mieli do nich cierpliwość w miarę
        naszych mośliwości oczywiście
        • verdana Re: czwarte przykazanie 22.06.10, 09:09
          Moja córka, z wykladów o Biblii, chyba świderkowny, ale nie ręćzę,
          przyniosla interpretację mało wzniosłą, ale mozliwą.
          Chodzi o spadek. Bedziesz czcił rodziców - dostaniesz shcedę, będzie
          Ci sie dobrze działo. Nie będziesz - dobrami podzieli się
          rodzeństwo.
          Pewnie, ze są tu także inne elementy, ale w przykazaniu nacisk jest
          jednak na dobro dziecka, nie rodzica.
          • wiesia140 Re: czwarte przykazanie 22.06.10, 09:17
            to nie do końca tak znalazłam dwie interpretacje
            zobaczcie:
            www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TD/czwarte_slowo_x.html
            nie wykluczają się wzajemnie , ale uzupełniają
            i druga www.teologia.pl/m_k/prz-05.htm#aa
            • malwa200 Re: czwarte przykazanie 22.06.10, 10:41
              ba...zeby to się u mnie otwierało...
              • wiesia140 Re: czwarte przykazanie 22.06.10, 11:30

                Źródło: Przewodnik Katolicki
                Michał Gryczyński
                Czwarte słowo DEKALOGU
                DZIESIĘĆ SŁÓW BOGA


                Przykazanie Boże: „Czcij ojca swego i matkę swoją" jest pierwszym słowem
                Dekalogu z drugiej kamiennej tablicy, którą Mojżesz otrzymał na górze Synaj.
                Skoro otwiera ją przykazanie dotyczące naszych relacji rodzinnych, to wymownie
                świadczy, jaka jest ranga rodziny w Bożym planie zbawienia.

                O ile trzy pierwsze przykazania określają stosunek człowieka wobec Boga, o tyle
                kolejne zawierają wskazania dotyczące relacji z innymi ludźmi w porządku miłości.
                Gdy zapomina się o rodzicach

                Żal patrzeć na panią Tosię! Co niedziela tkwi w hospicjum przez kilka godzin z
                nosem przy szybie. Wstaje wówczas o świcie, rano idzie na Mszę św., aby zaraz po
                śniadaniu stanąć w oknie. Można ją tam zobaczyć aż do zmroku, kiedy z pochyloną
                głową - przygarbiona bardziej niż zwykle - powraca do swojego pokoju. Siada
                wtedy w milczeniu na łóżku, dyskretnie ociera łzy z wilgotnych oczu i ciężko
                wzdycha. Nagabywana przez innych przyznała się w końcu, po co tak długo tkwi w
                oknie: wypatruje swoich trojga dzieci. Tak się dzieje od śmierci męża, gdy
                znalazła się w hospicjum; do tej pory żadne z nich nie znalazło czasu, aby do
                niej przyjechać.

                Czy przyjdzie kiedyś taki dzień, że któreś z nich przypomni sobie o istnieniu
                matki? Nawet Wigilię Bożego Narodzenia i święta Wielkiejnocy musiała spędzić w
                hospicjum. Czuje się nikomu niepotrzebna, choć nie obwinia ani Kasi, ani Marysi,
                ani Bogdana. Dobrze ich rozumie, bo życie jest trudne, a oni są tacy
                zapracowani; każde z nich ma własną rodzinę, którą trzeba utrzymać. Choć łudzi
                się już od dłuższego czasu, że może chociaż jedno z nich znajdzie wreszcie
                trochę czasu, aby ją odwiedzić? Tak bardzo pragnęłaby zobaczyć swoje wnuki;
                mogłaby się przecież nimi zająć...
                Rodzina, Naród, Ojczyzna

                Adresatem czwartego przykazania są nie tylko dzieci, wezwane do okazywania
                szacunku rodzicom, dziadkom i przodkom. Jak poucza Katechizm (2199):
                „Przykazanie to wskazuje i obejmuje obowiązki rodziców, opiekunów, nauczycieli,
                przełożonych, urzędników państwowych, rządzących, wszystkich tych, którzy
                sprawują władzę nad drugim człowiekiem lub nad wspólnotą osób". Czwarte
                przykazanie określa więc nasze relacje nie tylko z tymi, z którymi łączą nas
                więzy krwi, ale również ze społeczeństwem, narodem i Ojczyzną.

                Rodzice mają obowiązek zadbać o dobro doczesne oraz wychowanie religijne i
                moralne dzieci, ale w tym dziele powinny ich wesprzeć - dla dobra ogólnego -
                struktury państwowe. Analogicznie przełożeni, mocą swego urzędu, mają dbać o
                podwładnych, którzy są im winni szacunek i posłuszeństwo; w Kościele relacje te
                obejmują władzę, od papieża przez biskupa po własnego proboszcza.

                Należy jednak pamiętać o słowach Chrystusa: „Kto kocha ojca lub matkę bardziej
                niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie,
                nie jest Mnie godzien". Mamy bardziej słuchać Boga niż ludzi, dlatego nakaz
                posłuszeństwa wobec rodziców, przełożonych czy władzy państwowej nie ma
                charakteru bezwzględnego. Jeśli ich polecenia naruszają ład moralny - kiedy np.
                matka namawia córkę do aborcji, przełożony podwładnego do oszustwa, a władza
                państwowa obywatela do ludobójstwa - to naszym obowiązkiem jest stanowcza odmowa.
                Piętnaście lat później

                W 1991 r., w swej wędrówce po śladach Dekalogu, Jan Paweł II zatrzymał się 3
                czerwca-podczas Mszy św. odprawionej na lotnisku w podkieleckim Masłowie - na
                czwartym przykazaniu Bożym. Przypominał, że Odkupienie świata dokonuje się
                najpierw poprzez rodzinę, która powinna być silna Bogiem i zabezpieczać
                podstawowe dobro wspólnoty ludzkiej.

                Ojciec Święty mówił, że Chrystus przywrócił prawdę o ojcostwie Boga, które jest
                oparciem dla miłości małżeńskiej i rodzicielskiej. Odchodząc od wcześniej
                przygotowanego tekstu, wskazał na przejawy kryzysu polskiej rodziny, wspominając
                m.in. o konieczności zmiany stosunku do dziecka poczętego, jako bezcennego daru
                Boga i wyrazu miłości między małżonkami. Dziecko nigdy nie może być dla rodziny
                intruzem: „Świat zmieniłby się w koszmar, gdyby małżonkowie znajdujący się w
                trudnościach materialnych widzieli w swoim poczętym dziecku tylko ciężar i
                zagrożenie dla swojej stabilizacji; gdyby z kolei małżonkowie dobrze sytuowani
                widzieli w dziecku niepotrzebny, a kosztowny dodatek życiowy. Znaczyłoby to
                bowiem, że miłość już się nie liczy w ludzkim życiu. Znaczyłoby to, że zupełnie
                zapomniana została wielka godność człowieka, jego prawdziwe powołanie i jego
                ostateczne przeznaczenie".

                Ileż dramatyzmu miało papieskie napomnienie, owo bezkompromisowe wołanie:
                „Chciałbym tu zapytać tych wszystkich, którzy za tę moralność małżeńską,
                rodzinną mają odpowiedzialność, tych wszystkich: czy wolno lekkomyślnie narażać
                polskie rodziny na dalsze zniszczenie? Nie można tutaj mówić o wolności
                człowieka, bo to jest wolność, która zniewala. Tak, trzeba wychowania do
                wolności, trzeba dojrzałej wolności. Tylko na takiej może się opierać
                społeczeństwo, naród, wszystkie dziedziny jego życia, ale nie można stwarzać
                fikcji wolności, która rzekomo człowieka wyzwala, a właściwie go zniewala i
                znieprawia. Z tego trzeba zrobić rachunek sumienia u progu III Rzeczypospolitej!
                «Oto matka moja i moi bracia».

                Może dlatego mówię tak, jak mówię, ponieważ to jest moja matka, ta ziemia! To
                jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry! I zrozumcie, wy
                wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy
                nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć!
                Łatwo jest zniszczyć, trudniej odbudować. Zbyt długo niszczono! Trzeba
                intensywnie odbudowywać! Nie można dalej lekkomyślnie niszczyć!
                W trosce o polską rodzinę

                crying...) Słowa czwartego przykazania skierowane są do dzieci, do synów i córek.
                Mówią: «Czcij ojca i matkę». Z równą siłą jednak odnoszą się do rodziców:
                «Pamiętaj, abyś prawdziwie zasługiwał na tę cześć». Bądź godny imienia ojca!
                Bądź godna imienia matki! (...) ...kryzys nie ominął rodziny, nie ominął on,
                niestety, polskiej rodziny! Powoduje tyle obrazy Boga, jest przyczyną wielu
                nieszczęść i zła. Dlatego jest przedmiotem szczególnej wrażliwości i szczególnej
                troski Kościoła. Za cyframi wszak, za analizami i opisami stoi tu zawsze żywy
                człowiek, tragedia jego serca, jego życia, tragedia jego powołania. Rozwody...
                wysoka liczba rozwodów. Trwałe skłócenie i konflikty w wielu rodzinach, a także
                długotrwałe rozstania na skutek wyjazdu jednego z małżonków za granicę. Prócz
                tego coraz częściej dochodzi też do zamykania się rodziny wyłącznie wokół
                własnych spraw, do jakiejś niezdolności otwarcia się na innych, na sprawy
                drugiego człowieka czy innej rodziny. Co więcej, zanika czasem prawdziwa więź
                wewnątrz samej rodziny: brakuje niekiedy głębszej miłości nawet między rodzicami
                i dziećmi czy też wśród rodzeństwa. A ileż rodzin choruje i cierpi na skutek
                nadużywania alkoholu przez niektórych swoich członków. (...) Kiedy małżonkowie
                starają się o to, ażeby samych siebie składać sobie wzajemnie w darze,
                kształtują w sobie w ten sposób prawidłowe postawy rodzicielskie. Przecież w
                wychowaniu dziecka chodzi nie tylko o to, żeby się dla niego poświęcać. Chodzi o
                to, żeby się poświęcać w sposób mądry - tak, aby wychować je do prawdziwej
                miłości. Do prawdziwej miłości wychowuje się także wymagając, ale tylko miłując,
                można wymagać. Można wymagać, wymagając od siebie. (...)».
                Jan Paweł II, Kielce-Masłowo, 3 czerwca 1991 r.

                to z opoki, drugie jest bardzo długie więc będę musiała podzielić
            • wiesia140 Re: z drugiej stronki 22.06.10, 11:32
              CZWARTE PRZYKAZANIE DEKALOGU

              „Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg
              twój, da tobie” (Wj 20,12).

              Wprowadzenie

              Rodzina jest szczególnym darem Bożym, w niej bowiem może się właściwie
              kształtować i rozwijać poczęte życie. W rodzinie ma się formować i doskonalić
              miłość do Boga i miłość wzajemna wszystkich jej członków.

              Czwarte przykazanie stoi na straży miłości rodzinnej. Przypomina o obowiązku
              czczenia rodziców i miłowania ich przez dzieci. Mówi też o obowiązku kochania
              dzieci przez rodziców oraz okazywaniu sobie przez wszystkich miłości wzajemnej.

              Rodziną w szerszym znaczeniu jest również Kościół, ojczyzna i cała ludzkość.
              Chrześcijanin ma zatem troszczyć się o rozwój i umocnienie Kościoła. Powinien
              też wypełniać swoje obowiązki wobec ojczyzny i, według swoich możliwości,
              troszczyć się o los wszystkich ludzi zamieszkujących naszą planetę.

              A. RODZINA DAREM BOGA I SZKOŁĄ ŻYCIA

              Bóg chce, aby człowiek kształtował się i rozwijał w rodzinie i dzięki rodzinie.
              „Aby nie być zawsze złym bratem, a któregoś dnia cudzołożnym współmałżonkiem,
              trzeba nauczyć od najwcześniejszych lat życia szacunku wobec rodziny: organizmu
              najmniejszego i największego na świecie. Jest on najmniejszy w porównaniu z
              organizmem miasta, regionu, państwa, kontynentu. Jest też największy, bo
              najstarszy, bo ustanowiony przez Boga. Gdy nie istniało jeszcze pojęcie
              ojczyzny, kraju, już żywe i aktywne było jądro rodziny, źródło dla pokoleń i
              ras, małe królestwo, w którym mąż jest królem, kobieta – królową, a dzieci –
              podwładnymi. Czy jakieś królestwo może przetrwać, jeśli pomiędzy zamieszkującymi
              je istnieje podział i nieprzyjaźń? Nie może przetrwać. I naprawdę rodzina nie
              utrzyma się bez posłuszeństwa, szacunku, oszczędności, dobrej woli, zamiłowania
              do pracy, uczucia.” (M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka, Księga druga 89,
              Katowice 1997, wyd. Vox Domini)

              Rodzina ma być wspólnotą odradzającą się w miłości, społecznością, w której
              króluje Bóg. Powinna być wspólnotą, w której kształtuje się Królestwo Boże.
              Rodziny, dzięki ustawicznemu wysiłkowi ich członków, powinny przekształcać się
              we wspólnoty, w których panuje porządek Królestwa Bożego, czyli: sprawiedliwość,
              miłość, pokój, dobroć.

              Czwarte przykazanie przypomina nam o miłości rodzinnej, która ma być
              pielęgnowana i rozwijana. Święta Rodzina stanowi doskonały przykład miłości i
              prawdziwej wspólnoty. Kochani i szanowani w rodzinie powinni być rodzice i
              dzieci. Kochany ma być współmałżonek i współmałżonka, a także wszyscy krewni.
              Rozważmy dokładniej problem szacunku i miłości w rodzinie.

              B. SZACUNEK I MIŁOŚĆ DZIECI WZGLĘDEM RODZICÓW

              Czwarte przykazanie mówi o konieczności okazywania miłości rodzicom przez dzieci.

              1. Potrzeba otaczania rodziców czcią i miłością

              Przez rodziców Bóg obsypuje nas wyjątkowymi darami: przez nich dał nam życie i
              przygotował nas do samodzielnego życia. Dlatego przykazanie Boże mówi: „Czcij
              ojca swego i matkę swoją”.

              «Cześć zakłada posłuszeństwo prawdziwe, miłość niezawodną, pełen ufności
              szacunek. Cześć łączy się również z pełną szacunku bojaźnią, która nie wyklucza
              zaufania, ale i nie pozwala nam traktować osób starszych, jak gdyby były
              niewolnikami i istotami niższymi. Trzeba je czcić, gdyż – po Bogu – nasi ojcowie
              i matki przekazali nam życie i przyszli nam z pomocą we wszystkich potrzebach
              materialnych. Byli pierwszymi nauczycielami i przyjaciółmi małej istoty, która
              przyszła na świat.

              Mówi się: 'Niech Bóg ci błogosławi'. Mówi się: 'dziękuję' komuś, kto podnosi
              przedmiot, który upadł lub kto nam daje kawałek chleba. A czyż nie powiemy z
              miłością: 'Niech Bóg ci błogosławi' i 'dziękuję' tym, którzy wyczerpują się przy
              pracy, by nas nasycić, utkać odzienie i utrzymać je w czystości; tym którzy
              wstają, by czuwać nad naszym snem; którzy odmawiają sobie spoczynku, by nas
              pielęgnować, dają nam posłanie na własnej piersi w [chwilach] naszego
              najbardziej bolesnego zmęczenia?

              To są nasi nauczyciele. Nauczyciela boimy się i szanujemy go. Ale nauczyciel
              zajmuje się nami wtedy, gdy już wiemy o tym, co niezbędne w odniesieniu do
              zachowania, do wyżywienia i wypowiadania rzeczy podstawowych, a opuszcza nas,
              gdy najtwardsza życiowa nauka, to znaczy nauka życia, jest jeszcze przed nami. I
              to [właśnie] ojciec i matka przygotowują nas najpierw do szkoły, a potem – do życia.

              To są nasi przyjaciele. Jakiż przyjaciel może być większym przyjacielem niż
              ojciec? Która przyjaciółka jest większą przyjaciółką niż matka? Czy możecie się
              ich lękać? Czy możecie powiedzieć: „On mnie zdradził, ona mnie zdradziła”? A
              jednak niemądry młody człowiek i niemądra młoda dziewczyna biorą sobie za
              przyjaciół obcych. Zamykają serca na ojca i matkę i wypaczają swego ducha i
              serce przez związki nieostrożne, aby nie powiedzieć – pełne winy z powodu łez
              ojca i matki: łez, które płyną jak krople roztopionego ołowiu na serce ich
              bliskich. Te łzy jednak – powiadam wam – nie padają w proch i w zapomnienie. Bóg
              je zbiera i liczy. Męczeństwo zdeptanego ojca zostanie wynagrodzone przez Pana.
              Męczarnie, zadawane ojcu przez syna, nie zostaną zapomniane, nawet jeśli ojciec
              i matka – w pełnej boleści miłości – błagają litości Bożej wobec ich grzesznego
              syna.” (M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka, Księga druga 89, Katowice 1997, wyd.
              Vox Domini)

              Katechizm Kościoła Katolickiego przypomina daną przez Boga obietnicę nagrody za
              okazywanie czci rodzicom. „Zachowywanie czwartego przykazania łączy się z
              nagrodą: "Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan,
              Bóg twój, da tobie" (Wj 20, 12; Pwt 5, 16). Poszanowanie tego przykazania
              zapewnia, wraz z owocami duchowymi, doczesne owoce pokoju i pomyślności.
              Natomiast niezachowywanie go przynosi wielkie szkody wspólnotom i osobom
              ludzkim. (KKK 2200)

              Nie tylko ziemską nagrodę otrzymają dzieci za okazywanie czci i miłości swoim
              rodzicom. Czeka je dodatkowo nagroda wieczna. „Zostało powiedziane: „Czcij ojca
              swego i matkę swoją, jeśli chcesz długo żyć na ziemi”. A Ja dorzucam: „i
              wiecznie w Niebie”. Zbyt lekką byłoby karą żyć krótko na ziemi za uchybienia
              wobec rodziców! Tamto życie nie jest wymysłem. Tam zostaniemy wynagrodzeni lub
              ukarani według życia, które prowadziliśmy na ziemi. Kto uchybia swemu ojcu,
              uchybia Bogu, gdyż Bóg dał na korzyść ojca przykazanie miłości. Kto zatem go nie
              kocha, ten grzeszy. Przez to traci on więcej niż tylko życie materialne: [traci]
              prawdziwe życie, o którym wam mówiłem. Idzie na spotkanie śmierci. Już jest
              martwy, bo jego dusza jest w niełasce u Pana. Ma już w sobie zbrodnię, rani
              bowiem miłość najświętszą po miłości do Boga. Nosi w sobie zarodki przyszłych
              cudzołóstw, gdyż nikczemny syn staje się przewrotnym małżonkiem. Posiada w sobie
              skłonności do zła społecznego, gdyż ze złego dziecka wyrasta przyszły złodziej,
              zabójca groźny i gwałtowny, zimny lichwiarz, zwodzący rozpustnik, cynik,
              korzystający z przyjemności życia, istota odpychająca, zdradzająca ojczyznę,
              przyjaciół, dzieci, współmałżonka, wszystkich. Czy możecie szanować i ufać
              komuś, kto nie zawahał się zdradzić miłości matki i zakpił z siwych włosów
              ojca?”» (M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka, Księga druga 89, Katowice 1997,
              wyd. Vox Domini)

              2. Trudności młodzieży w okresie dojrzewania

              Dojrzewająca młodzież może mieć wiele trudności z okazywaniem szacunku, miłości
              i posłuszeństwa rodzicom. Powodem tego mogą być różne trudności związane z
              silnym idealizmem i drażliwością charakterystyczną dla okresu dojrzewania. U
              młodych ludzi rodzi się szlachetne pragnienie zbudowania idealnego świata,
              lepszego niż ten, w którym żyją. Żywe pragnienie świata doskonałego rodzi jednak
              wielki krytycyzm wobec wszystkich jego braków obserwowanych na każdym kroku.

              To wyostrzone dostrzeganie różn
              • wiesia140 Re: z drugiej stronki 22.06.10, 11:33
                Modlitwa

                Jezu, który, chociaż byłeś Bogiem, okazywałeś posłuszeństwo, szacunek i miłość
                Maryi, Twojej Matce, oraz św. Józefowi, naucz nas szacunku do rodziców oraz
                prawdziwej miłości do nich. Nie dozwól, abyśmy widzieli w nich tylko wady,
                pomijając ich liczne zalety i wiele wyrazów miłości, jakie nam w życiu okazali.
                Chroń nas przed lekceważeniem ich doświadczenia. Ulecz nas z poczucia wyższości,
                które przeszkadza nam uznać czyjąś wielkość i utrudnia przyjmowanie dobrych rad
                dawanych z miłości. Pomóż nam zrozumieć, że możemy się mylić i potrzebujemy rad,
                pomocy i wskazówek doświadczonych ludzi.

                Dziękujemy Ci, Panie, za rodziców, przez których dałeś nam życie. Daj im nagrodę
                za wszystkie chwile, które nam poświęcili, za wszystkie trudy związane z naszym
                wychowaniem, za ich nie przespane noce i poniesione dla nas wyrzeczenia, za
                przykład ich bezinteresownej miłości. Udziel im, Panie, wiecznej nagrody za to,
                że współpracowali z Tobą. Amen.

                C. MIŁOŚĆ RODZICÓW DO DZIECI

                Czwarte przykazanie Boże przypomina nie tylko o zobowiązaniach dzieci wobec
                rodziców, ale również o obowiązkach tych ostatnich wobec swego potomstwa. Te
                obowiązki przypomina fragment książki Poemat Boga-Człowieka: „Biada grzesznym
                dzieciom! Ale biada również winnym rodzicom! Działajcie tak, aby wasze dzieci
                nie mogły was krytykować ani was naśladować w złu. Dajcie się kochać dzięki
                miłości okazywanej wraz ze sprawiedliwością i miłosierdziem. Bóg jest
                Miłosierdziem. Rodzice, będący zaraz po Bogu, niech będą miłosierni. Bądźcie
                przykładem i umocnieniem waszych dzieci. Bądźcie ich pokojem i ich
                przewodnikami. Bądźcie ich pierwszą miłością. Matka jest zawsze pierwszym
                obrazem małżonki, którą będziecie mieć. Ojciec ma dla swych młodych córek
                oblicze, o którym marzą dla swego małżonka. Sprawcie, by wasi synowie i córki
                wybierali w sposób mądry przyszłych współmałżonków – myśląc o swej matce i o
                swym ojcu – i pragnąc w nich tego, co znajduje się w ich ojcu, w ich matce:
                prawdziwej cnoty.” (M. Valtorta, Poemat Boga-Człowieka, Księga druga 89,
                Katowice 1997, wyd. Vox Domini)

                Powołanie Boże do miłości rodzicielskiej zobowiązuje do przekazywania życia, do
                jego ochrony oraz do rozwijania go i doskonalenia przez wychowywanie i otaczanie
                opieką narodzonego dziecka.

                1. Przekazywanie życia

                Stwórca pragnie włączyć rodziców w swoje dzieło powoływania do istnienia
                człowieka. To On bowiem stwarza nieśmiertelną duszę każdego dziecka, któremu
                rodzice dają ciało. Działanie rodziców w dziedzinie prokreacji i wychowania jest
                odbiciem stwórczego dzieła Ojca. (por. KKK 2205)

                Powołanie rodziców do współdziałania ze Stwórcą nakłada obowiązek prowadzenia
                ciągłego dialogu z Bogiem, wymaga ustawicznego zastanawiania się nad Jego wolą
                odnoszącą się do ich rodziny.

                Małżonkowie mogą jednak zrezygnować ze współpracy z Bogiem i nie chcieć
                przekazywać życia. Swoje ograniczanie liczby dzieci najczęściej tłumaczą brakiem
                odpowiednich warunków. Prawdziwa przyczyna ograniczania potomstwa tkwi jednak
                zazwyczaj w czymś innym: w braku zaufania Bogu i w egoizmie rodziców.

                Kiedy nie ma ufności pokładanej w Bogu, w Jego miłości, potędze, w Jego
                opatrzności, wtedy rodzi się lęk przed posiadaniem dziecka. Rodzicom wydaje się
                wówczas, że nie zapewnią dziecku warunków koniecznych do życia i pełnego rozwoju.

                Egoistyczne skłonności rodziców, np. ich chciwość może sprawiać, że nie chcą się
                oni z nikim dzielić ani swoim szczęściem, ani tym, co sami już zdobyli. Czasami
                powodem wyrzekania się dzieci może być pycha nie zezwalająca na to, by dla nich
                zrezygnować z kariery zawodowej. Ta sama wada może sprawić, że ktoś wyklucza
                większą liczbę dzieci, ponieważ nie chce się narazić na drwiny otoczenia, które
                wyśmiewa rodziny wielodzietne.

                Innym powodem wyrzekania się potomstwa może być chęć wygodnego życia,
                przyzwyczajenie do komfortu, dobrego jedzenia, picia, przyjemności erotycznych i
                rozrywek. Lenistwo nie znosi żadnego trudu ani poświęcenia – także tego, którego
                bez wątpienia wymaga wielodzietna rodzina.

                Niechęć do posiadania dzieci może się zrodzić z zazdrości, która nie dopuszcza
                myśli, by można poziomem życia odbiegać od bogatych sąsiadów posiadających
                wielki majątek i żyjących w luksusach.

                2. Troska o dzieci i ich wychowanie

                Rodzice mają nie tylko dać życie dziecku, lecz również je wychować. Tego wymaga
                prawdziwa miłość. W wychowaniu mają oni zwrócić szczególną uwagę na formowanie
                wiary, miłości i życia religijnego swoich dzieci. O tym obowiązku przypomina
                rodzicom Katechizm Kościoła Katolickiego.

                „Przez łaskę sakramentu małżeństwa rodzice otrzymali zadanie i przywilej
                ewangelizowania swoich dzieci. Możliwie jak najwcześniej powinni wprowadzać
                swoje dzieci w tajemnice wiary, której są dla nich "pierwszymi zwiastunami"
                (Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 11; KPK, kan. 1246, § 1). Od
                wczesnego dzieciństwa powinni włączać je w życie Kościoła. Rodzinny styl życia
                może rozwijać zdolność do miłości, która na całe życie pozostanie autentycznym
                początkiem i podporą żywej wiary.” (KKK 2225)

                „Rodzice powinni rozpocząć wychowanie do wiary od wczesnego dzieciństwa. Zaczyna
                się ono już wtedy, gdy członkowie rodziny pomagają sobie wzrastać w wierze przez
                świadectwo życia chrześcijańskiego zgodnego z Ewangelią. Katecheza rodzinna
                poprzedza i ubogaca pozostałe formy nauczania wiary i towarzyszy im. Zadaniem
                rodziców jest nauczyć swoje dzieci modlitwy oraz pomóc im odkryć powołanie jako
                dzieci Bożych (Por. Sobór Watykański II, konst. Lumen gentium, 11).” (KKK 2226)

                3. Przyczyny niewłaściwego wychowywania dzieci

                Miłość do dzieci może jednak ulec silnemu osłabieniu wskutek różnorodnych wad
                posiadanych przez rodziców. Wady te mogą spowodować popełnianie różnych błędów
                wychowawczych. Oto kilka przykładów.

                Pyszni rodzice stawiają swoim dzieciom przesadne wymagania. Chcą bowiem szczycić
                się przed innymi ich inteligencją, umiejętnościami itp. Ta sama wada powoduje,
                że niektórzy wyznaczają dla swoich dzieci zawody cieszące się wielkim uznaniem
                społecznym, choć nie mają one żadnych uzdolnień do ich wykonywania. Próżna
                matka, chcąc przechwalać się swoim dzieckiem, kupuje mu drogie ubranka,
                wyprodukowane przez firmy uznawane za najlepsze. Skąpi rodzice natomiast nie
                kupią nic dla swojego dziecka.

                Istnieją rodzice, którzy na wszystko pozwalają swoim dzieciom. Różne są powody
                takiej postawy. Czasami przyczyną pobłażliwości jest przemęczenie różnymi
                koniecznymi zajęciami lub tymi, które narzuciła rodzicom chęć gromadzenia
                zbędnych bogactw lub ambicja, np. osiągnięcia sukcesów naukowych.

                Inną przyczyną zezwalania dziecku na wszystko może być silne pragnienie
                rodziców, żeby dziecko ich kochało i nie miało o nic żalu. Spragnieni uczuć
                dziecka rodzice nie mają odwagi niczego od niego wymagać ani się mu sprzeciwić.
                Tacy rodzice często kupują dziecku wszystko i niczego od niego nie wymagają. Ta
                pozorna miłość jest jednak egoistyczną troską o siebie.

                Czasami pragnienie miłości i uczucia dziecka łączy się z zazdrością i wtedy np.
                matka pyta ciągle je, kogo bardziej kocha: ją czy ojca.

                Istnieją rodzice uważający swoje dzieci za własność podobną do majątku, który
                tylko do nich należy. Tacy rodzice nie potrafią się pogodzić z faktem, że każde
                dziecko należy przede wszystkim do Boga, który jest jego Ojcem bardziej niż
                rodzice, gdyż to On stworzył jego nieśmiertelną duszę. Traktowanie dzieci jak
                swojej własności ujawnia się między innymi w tym, że rodzice sprzeciwiają się,
                aby ich dziecko mogło odejść od nich zawierając małżeństwo lub idąc do klasztoru
                albo decydując się na kapłaństwo.

                Skłonność do gniewu rodziców może łatwo przekształcić się w okrucieństwo wobec
                dziecka. Wada ta skłania do wyładowywania swej złości na dziecku lub do
                stosowania zbyt surowych kar.

                Lenistwo, pogoń za rozrywkami, przyjemnościami, nadmierne życie towarzyskie i
                zamiłowanie do różnyc
                • wiesia140 Re: z drugiej stronki 22.06.10, 11:34
                  Modlitwa

                  Jezu, wzorze miłości, naucz nas tak kochać Ciebie oraz ludzi, aby dzieci mogły
                  nas bez zastrzeżeń naśladować. Niech nasze życie będzie dla nich wzorem, jak
                  postępować, aby osiągnąć wieczne zbawienie. Amen

                  D. MIŁOŚĆ WZAJEMNA MAŁŻONKÓW

                  Kolejnym zobowiązaniem wypływającym z czwartego przykazania Bożego jest miłość
                  małżeńska. Rodzice mają się doskonalić i uświęcać nie tylko przez miłość do
                  dzieci, ale także przez okazywanie sobie wzajemnie miłości. Przez nią stale
                  pogłębia się wspólnota małżeńska i rodzinna.

                  Miłość ludzka musi jednak być stale umacniana i doskonalona przez miłość Bożą.
                  Dokonuje się to wtedy, gdy małżonkowie i rodzice spotykają się z Bogiem-Miłością
                  w sakramentach, szczególnie w sakramencie pojednania i w Komunii św. Miłość
                  wzrasta też dzięki każdemu bezinteresownemu czynowi oraz wtedy, gdy usuwamy ze
                  swego życia osłabiające ją wady.

                  1. Zagrożenia miłości małżeńskiej

                  Wady człowieka mają wpływ na wszystkie dziedziny jego życia, również na miłość
                  między małżonkami. Mogą one doprowadzić do osłabienia jej lub do całkowitego
                  zniszczenia, a tym samym spowodować zrujnowanie i rozpad życia małżeńskiego.
                  Zastanówmy się nad tym, jak niektóre grzechy główne wpływają na wzajemne relacje
                  między małżonkami.

                  Uparte trzymanie się swojego zdania, bez umiejętności rozważenia argumentacji
                  współmałżonka, rodzi wiele niesnasek i kłótnie. Szczególnie pycha prowadzi
                  małżonków do nieustępliwości w różnych sprawach. Może np. wywołać kłótnię o to,
                  co dziecko powinno robić w danym momencie, np. odrabiać zadania czy też iść
                  bawić się z kolegami.

                  Ta sama wada sprawia, że jeden ze współmałżonków chce górować nad drugim i
                  podporządkowywać go sobie lub nawet poniżać, np. z powodu mniejszego
                  wykształcenia. Brak miłości połączony z pychą może skłaniać do traktowania
                  współmałżonka jak służącego, zobowiązanego do wyświadczania różnych usług.
                  Podporządkowywanie sobie, wykorzystywanie, a zwłaszcza poniżanie, rodzi we
                  współmałżonku poczucie krzywdy, rozżalenie i rozgoryczenie.

                  Próżność może się czasem ujawnić w małżeństwie w formie niechęci do wykonywania
                  niektórych prac domowych, np. zmywania naczyń, sprzątania – czynności uznanych
                  np. za „niegodne mężczyzny”.

                  Również chęć przypodobania się i imponowania innym może stać się powodem kłótni,
                  zaniku miłości a nawet rozpadu małżeństwa, np. próżność żony, która lubi zwracać
                  na siebie uwagę swoim wyglądem i ubiorem, może być powodem stałych pretensji do
                  męża o jego zbyt mały zarobek. Podobne pretensje mogą być wywołane również przez
                  zazdroszczenie np. drogiego ubioru i biżuterii jakiejś koleżance.

                  Chciwość – skłaniająca do pracy bez wypoczynku – może wywołać przemęczenie i
                  związaną z nim drażliwość, która sprzyja kłótniom. Ta sama chciwość staje się
                  nieraz powodem niszczenia atmosfery rodzinnej przez ustawiczne i nieuzasadnione
                  oskarżanie współmałżonka o „rozrzutność”.

                  Jedność małżeńska może wiele ucierpieć wskutek zazdrości, gdy np. ktoś posądza
                  żonę o zdradę, bo uśmiechnęła się do kogoś lub odwiedziła w szpitalu chorego
                  znajomego.

                  Bardzo często więzy miłości małżeńskiej są niszczone przez niewłaściwe
                  współżycie seksualne, które nie wypływa z miłości, lecz z pożądania, np. przez
                  współżycie, któremu nie towarzyszy delikatność, szacunek do drugiej osoby,
                  poszanowanie jej sumienia, prawa Bożego i naturalnego.

                  Wiele szkód wyrządza życiu małżeńskiemu i rodzinnemu alkoholizm. Czasem również
                  nadmierne przywiązanie do jedzenia może niszczyć oparte na miłości życie
                  rodzinne, np. gdy mąż ma stale pretensje do żony za to, że – jego zdaniem – źle
                  gotuje, że nie przyrządza mu jego ulubionych potraw.

                  Nieraz lenistwo niszczy życie małżeńskie i rodzinne, np. wtedy, gdy ktoś –
                  zamiast zajmować się domem – spędza wiele czasu na próżnych rozmowach z
                  sąsiadami; gdy ktoś nie pomoże pracującej zawodowo współmałżonce w prowadzeniu
                  domu, tłumacząc swój brak miłości i lenistwo zmęczeniem po pracy.

                  2. Sposoby ratowania i rozwijania miłości małżeńskiej

                  Miłość w małżeństwie wystawiona jest na różne niebezpieczeństwa. Każda wada może
                  ją osłabiać i niszczyć. Złe przyzwyczajenia mogą stawać się przyczyną kłótni,
                  poniżania drugiego, dokuczania i lekceważenia, mogą skłaniać do zadawania
                  drugiemu cierpienia.

                  Ponieważ miłość małżeńska i rodzinna jest ciągle zagrożona, dlatego trzeba ją
                  umacniać potężną miłością dawaną przez Boga. Nieraz dla uleczenia z jakiejś
                  choroby potrzebna jest transfuzja krwi. Przetacza się więc krew daną przez
                  kogoś, aby przywrócić choremu zdrowie. Coś podobnego konieczne jest na
                  płaszczyźnie duchowej. Trzeba leczyć i wzmacniać miłość, która ulega osłabieniu,
                  wyczerpuje się i „choruje” z powodu grzechów. Tej nadprzyrodzonej transfuzji
                  dokonuje Chrystus, który wlewa w nas swoją miłość. Dzięki niej miłość małżeńska
                  może doznawać stałego uzdrawiania, umacniania i nie jest skazana na śmierć,
                  czyli na zupełny zanik.

                  Trzeba więc spotykać się z Dawcą Miłości – z Chrystusem. On przychodzi w Komunii
                  św. do tych, którzy chcą Go przyjąć. On zbliża się do nas jako słowo Boże, które
                  należy rozważać i wcielać w życie. Spotkaniem z Chrystusem umacniającym naszą
                  miłość jest też każda modlitwa. Dlatego – jak przypomina Katechizm Kościoła
                  Katolickiego – codzienna modlitwa i czytanie słowa Bożego umacniają miłość.
                  (por. KKK 2205)

                  Do niszczenia życia rodzinnego, a często także do rozpadu małżeństwa, przyczynia
                  się narastające ustawicznie poczucie niechęci i żalu do współmałżonka. Ono
                  skłania do kłótni i do dokuczania mu. Aby chronić małżeństwo od rozpadu, trzeba
                  robić wszystko, aby rodzący się żal i pretensje do drugiego nie zniszczyły miłości.

                  Przede wszystkim trzeba krytycznie patrzeć na samego siebie i zastanawiać się,
                  czy nasze rozgoryczenie i odczuwanie zawodu – o które łatwo obwinia się
                  współmałżonka – nie rodzi się przypadkiem z naszych nadmiernych oczekiwań, z
                  naszego poczucia wielkości, z przewrażliwienia na punkcie własnej osoby, z
                  domagania się przesadnej czci, szacunku, podziwu; czy nie rodzi się z zazdrości
                  lub chciwości żądającej od drugiej osoby ciągłego zaspakajania tylko naszych
                  potrzeb.

                  Zdarza się, że nasze niewłaściwe zachowanie jest dla drugiego przykre i wywołuje
                  jego gniew, staje się powodem kłótni i awantur. Trzeba więc zastanawiać się nad
                  tym, w jakiej mierze my sami – naszymi złymi przyzwyczajeniami i wadami – możemy
                  prowokować drugiego do zachowań, które odbieramy potem jako niemiłe, przykre,
                  krzywdzące. Należy stale zastanawiać się nad tym, jak współmałżonek nas odbiera,
                  co w nas jest dla niego miłe, a co – przykre. Musimy wiedzieć, jakie nasze wady
                  najbardziej denerwują współmałżonka i powinniśmy je w sobie zwalczać. Praca nad
                  swoimi wadami może skłonić współmałżonka do zwalczania swoich niedoskonałości.
                  Wytykanie zaś błędów drugiemu pobudza go zazwyczaj do wytykania nam naszych wad.

                  Aby stale pogłębiać miłość ważne jest dostrzeganie dobrych stron współmałżonka,
                  a nie tylko jego ułomności i wad. Konieczne jest stałe przebaczanie doznanych
                  krzywd – tak jak Bóg nam przebacza nasze grzechy – i wyraźne ujawnianie, że się
                  naprawdę przebaczyło. Trzeba wracać we wspomnieniach do tego, co w małżeństwie
                  było najlepsze, aby nie zagasło poczucie wdzięczności za doznane dobro od
                  współmałżonka.

                  Do wzrostu miłości przyczynia się okazywanie życzliwości, serdeczności i dobroci
                  a także wynagradzanie za każdą krzywdę, wyrządzoną drugiemu nawet nieświadomie.
                  Dobrocią należy naprawiać krzywdy, które wyrządzają rodzinie różne sprzeczki i
                  kłótnie. Życzliwe słowo, drobny prezent, okazanie serdeczności, słowo
                  przeproszenia może odrodzić na nowo miłość, osłabioną przez kłótnie,
                  zdenerwowanie i dni milczenia z powodu obrażenia się na drugiego. Dobroć,
                  życzliwość, serdeczność zaciera przykre uczucia, które mogą we współmałżonku
                  rodzić nasze wady, słabości i
                  • wiesia140 Re: z drugiej stronki 22.06.10, 11:34
                    Modlitwa

                    Chryste, który miłujesz swoją Oblubienicę, Kościół! Naucz mnie prawdziwie
                    kochać mojego współmałżonka. Pomóż mi odkrywać w nim Twoją obecność. Obdarz mnie
                    wielkim szacunkiem do męża (żony). Jezu, który w każdym potrafiłeś doszukiwać
                    się dobra, naucz mnie dostrzegać to, co jest najlepsze i najpiękniejsze w
                    osobie, której przysięgałem miłość i wierność aż do końca życia.

                    Wzmocnij, Panie, moją miłość i troskę o współmałżonka. Pomóż mi, Zbawicielu,
                    uwolnić się z egoistycznych wad, zwłaszcza z pychy. Chroń mnie przed domaganiem
                    się nadmiernego szacunku dla siebie. Pomóż mi nie koncentrować się na sobie,
                    lecz na osobach, za które jestem odpowiedzialny, aby umieć im skutecznie pomagać.

                    Pouczaj mnie, jak mam mojemu współmałżonkowi okazywać szacunek, cześć,
                    miłość, uczucia, serdeczność, jak troszczyć się o jego szczęście, rozwój i
                    wieczne zbawienie.

                    Pomóż mi odkryć, Panie, jaka moja wada czyni mnie najbardziej drażliwym,
                    pretensjonalnym, wymagającym, nienasyconym; jaka wada staje się najczęstszą
                    przyczyną wybuchów gniewu, rodzi niezadowolenie, skłania do kłótni; jaka moja
                    wada najbardziej drażni mojego współmałżonka. Udziel mi tyle sił, bym chętnie
                    wyzbywał się tych form egoizmu, które najbardziej niszczą życie małżeńskie.

                    Daj mi tyle pokornej miłości, abym potrafił zdobyć się na słowo
                    przeproszenia, kiedy przez niewłaściwe zachowanie sprawiłem drugiemu ból. Pomóż
                    mi wynagradzać życzliwością, serdecznością, dobrym słowem każdą przykrość,
                    cierpkie słowo i zatruwanie życia współmałżonkowi. Naucz mnie rozumieć, zamiast
                    szukać i domagać się zrozumienia.

                    Naucz mnie, Wszechmogący Panie, ustawicznie zamieniać na czyny słowa, które
                    kiedyś wypowiedziałem, składając przysięgę małżeńską: „Ślubuję ci miłość,
                    wierność oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż, Panie Boże w
                    Trójcy wszechmogący. Amen.”

                    F. ZOBOWIĄZANIA WOBEC OJCZYZNY I CAŁEJ RODZINY LUDZKIEJ

                    Społeczność państwowa, w której żyje człowiek, a także cała ludzkość jest
                    jego wielką rodziną. Powinien on o niej pamiętać i spełniać zobowiązania, jakie
                    nakłada sprawiedliwość, miłość i miłosierdzie społeczne. To zobowiązanie
                    przypomina Katechizm Kościoła Katolickiego, pouczając: „Obywatele mają obowiązek
                    przyczyniać się wraz z władzami cywilnymi do dobra społeczeństwa w duchu prawdy,
                    sprawiedliwości, solidarności i wolności. Miłość ojczyzny i służba dla niej
                    wynikają z obowiązku wdzięczności i porządku miłości. Podporządkowanie
                    prawowitej władzy i służba na rzecz dobra wspólnego wymagają od obywateli
                    wypełniania ich zadań w życiu wspólnoty politycznej” (KKK 2239). Troska o
                    współobywateli przejawia się między innymi w uczciwym płaceniu podatków.

                    Wobec społeczeństwa i władz społecznych chrześcijanin powinien kierować się
                    zasadami: "Oddajcie... Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do
                    Boga" (Mt 22,21). "Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi" (Dz 5,29). (por. KKK
                    2242). Oznacza to, że należy przestrzegać słusznych praw i poleceń władz. Jeśli
                    jednak nakazują one coś sprzecznego z przykazaniami Bożymi, nie wolno spełniać
                    wydanych rozporządzeń.

                    Troska o całą rodzinę ludzką winna się przejawiać między innymi przez
                    udzielanie różnorakiej pomocy krajom biednym, dotkniętym klęskami, wojnami itp.
                    „Narody bogate są obowiązane przyjmować, o ile to możliwe, obcokrajowców
                    poszukujących bezpieczeństwa i środków do życia, których nie mogą znaleźć w
                    kraju rodzinnym.” (KKK 2241) Los drugiego człowieka nie może nam być obojętny,
                    bo każdy jest naszym bratem ze względu na posiadanie tego samego Ojca, Stwórcy
                    jego nieśmiertelnej duszy.

                    Również połączona z ofiarą modlitwa za wszystkich ludzi i za rządzących, aby
                    właściwie wypełnili powierzone im zadania, wyraża troskę o dobro wspólne.

                    Streszczenie

                    Czwarte przykazanie Boże nakazuje dzieciom okazywanie czci rodzicom. Stoi
                    ono na straży miłości będącej fundamentem życia rodzinnego. Szacunek i miłość do
                    rodziców ma być odpowiedzią na ich miłość okazywaną dzieciom. Ta miłość
                    rodzicielska jest również obowiązkiem przypomnianym przez czwarte przykazanie.

                    Naszą rodziną jest również Kościół i ojczyzna i cała ludzkość. I o tę
                    rodzinę winniśmy się troszczyć.

                    Troska o Kościół przejawia się umacnianiu go i rozszerzaniu na cały świat.
                    Czynimy to przez uświęcanie siebie, życie sakramentalne, przez apostolstwo.
                    Czwarte przykazanie przypomina również o obowiązkach każdego człowieka wobec
                    ojczyzny i całej ludzkości, która jest dla niego rodziną w szerszym znaczeniu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka