Dodaj do ulubionych

Zeszyty Karmelitańskie - temat numeru NIENAWIŚĆ

19.10.10, 13:18
Polecam najnowszy numer Zeszytów Karmelitańskich 3(52) lipiec-wrzesień 2010. (kupiłem w Empiku). Każdy z numerów kwartalnika szeroko omawia tylko jeden temat. Najnowszy numer poświęcony jest w całości nienawiści. Niestety dostępna jest tylko wersja papierowa. Wstęp rozpoczyna się następująco:

„Gdy układaliśmy tytułu numerów naszych „Zeszytów” na rok 2010, nie spodziewaliśmy się, że ich tematyka będzie tak prorocza.”

Wstęp kończy się tak:

„Obawiając się, że obraz świata odmalowany w „Roku 1984” Orwella w naszym kraju realizuje się już w pełni, tym bardziej trzeba zadać pytanie, czy moje serce nie zostało zainfekowane nienawiścią? Pamiętając, że droga prawdziwego chrześcijanina, to droga błogosławieństw, droga płaczących, łaknących i cichych – ale jednocześnie zaangażowanych, nie biernych obserwatorów TV”

Obserwuj wątek
    • kim5 Re: Zeszyty Karmelitańskie - temat numeru NIENAWI 19.10.10, 15:32
      Zeszytów nie czytałam, ale chyba wypowiedzieć sie mogę?
      Jestem przeciwna - i nieraz o tym pisałam - posługiwaniu się terminami, które zawierają w sobie jako niezbędny składnik intencję danej osoby. Bo nienawiść jest celowym działaniem, które ma spowodować czyjąś krzywdę. Jest nacelowana na krzywdzenie innych ludzi. I nie wystarczy jedynie fakt, że komuś dzieje się coś nie po jego myśli, żeby mówić o nienawiści. Najważniejsza jest właśnie ta zła intencja. Bez tego nie ma nienawiści.
      Dlatego ja wykreślam ze swojego słownika takie słowa, które zawierają intencję, jeśli nie mam 100% pewności (czyli jasnej deklaracji), że druga strona kłamie, nienawidzi itp.
      Bo taka klasyfikacja nic mi nie daje, nic nie rozjaśnia, a tylko niesie tzw. złą energię. Mogłabym się powymądrzać psychologicznie, ale jedynie napiszę, że jeśli mówimy o kimś źle, to z czasem coraz bardziej go nie lubimy (mechanizm konsekwencji).
      • andrzej585858 Re: Zeszyty Karmelitańskie - temat numeru NIENAWI 19.10.10, 20:19
        Dzisiaj dosłownie mogliśmy stwierdzić czym jest Nienawiść.

        Jestem tak wstrząśnięty tym co stało się w Łodzi, że nawet nie wiem co napisać.
        Jakże prorocze są słowa Adama Mickiewicza:

        "Wygnaliśmy z serc Boga, weźmiem dobra po nim,
        Gadać o nim i pisać do niego zabronim;
        Mamy nań sto gąb brzmiących i piór ostrych krocie".
        • wiesia140 Re: Zeszyty Karmelitańskie - temat numeru NIENAWI 19.10.10, 20:28
          Andrzeju , mnie po prostu brakuje dzisiaj słów, ja się co raz bardziej zastanawiam w jakim ja kraju żyję, to jest jakieś nierealne , ja wiem ,że kiedyś już u nas tak było ( zamach na Narutowicza), ale to jest chore .
          • otryt 19 X - święto liturgiczne bł. ks. Jerzego 19.10.10, 22:03
            Dziś tzn. 19 października obchodzimy po raz pierwszy liturgiczne święto naszego nowego błogosławionego - księdza Jerzego Popiełuszki. Równo 26 lat temu uprowadzono i zamordowano księdza. Dziś zamordowano Marka Rosiaka i ciężko raniono Pawła Kowalskiego. Bandyta wykrzyczał swoje intencje i nienawiść wprost. Te obydwa morderstwa łączy nie tylko data. 19 października 1984 r. ksiądz Jerzy odprawił ostatnią Mszę św. w kościele p.w. Świętych Polskich Braci Męczenników w Bydgoszczy. Swoją ostatnią homilię zakończył słowami:

            - "Módlmy się, byśmy byli wolni od lęku, zastraszenia, ale przede wszystkim od żądzy odwetu i przemocy".
        • otryt Wygnaliśmy z serc Boga 21.10.10, 09:14
          andrzej585858 napisał:

          > "Wygnaliśmy z serc Boga, weźmiem dobra po nim,
          > Gadać o nim i pisać do niego zabronim;
          > Mamy nań sto gąb brzmiących i piór ostrych krocie".

          Dziękuję Andrzeju za te słowa Mickiewicza. O nienawiści, mającej swe źródło w odrzuceniu Boga pisze autor jednego z artykułu "Zeszytu".

          Fragment artykułu:

          ***

          Ks. Dariusz Dogondke

          O NIENAWIŚCI, KTÓRA BIERZE SIĘ Z ODRZUCENIA BOGA.
          KONSEKWENCJE ODRZUCENIA BOGA.

          Mądrość Boża poucza, że nienawiść bierze się z odrzucenia Boga. Dotyczy to zwłaszcza sytuacji takich, jak – opisana w Pierwszej Księdze Królewskiej – historia królowej Izebel, która nie poprzestała jedynie na odrzuceniu wiary w prawdziwego Boga, ale popadła w nienawiść do wszystkiego, co kojarzyło się jej z PANEM Bogiem, posuwając się nawet do prześladowania Bożych proroków. O zależności pomiędzy odrzuceniem Boga, a nienawiścią wyrażającą się w prześladowaniu tych, którzy pozostają wierni PANU Bogu, Księga Mądrości mówi wprost w takich oto słowach:


          12 Zróbmy zasadzkę na sprawiedliwego, bo nam niewygodny:
          sprzeciwia się naszym sprawom,
          zarzuca nam łamanie prawa,
          wypomina nam błędy naszych obyczajów.
          13 Chełpi się, że zna Boga,
          zwie siebie dzieckiem Pańskim.
          14 Jest potępieniem naszych zamysłów,
          sam widok jego jest dla nas przykry,
          15 bo życie jego niepodobne do innych
          i drogi jego odmienne.
          16 Uznał nas za coś fałszywego
          i stroni od dróg naszych jak od nieczystości.
          Kres sprawiedliwych ogłasza za szczęśliwy
          i chełpi się Bogiem jako ojcem.


          To jedna z najgłębszych biblijnych analiz dotyczących motywów działania ludzi bezbożnych. Wynika z niej, że ludzie odrzucający Boga posuwają się do prześladowania pobożnych ze względu na dręczące ich wyrzuty sumienia. Pobożni, czyli ci, którzy pozostają wierni PANU Bogu, stają się dla nich nie do zniesienia ze względu na swoje dobre postępowanie. Dobrzy, pobożni, sprawiedliwi – są dla odrzucających Boga najcięższym wyrzutem sumienia i dlatego stają się przedmiotem ich pełnego nienawiści ataku:


          17 Zobaczmyż, czy prawdziwe są jego słowa,
          wybadajmy, co będzie przy jego zejściu.
          18 Bo jeśli sprawiedliwy jest synem Bożym,
          Bóg ujmie się za nim
          i wyrwie go z ręki przeciwników.
          19 Dotknijmy go obelgą i katuszą,
          by poznać jego łagodność
          i doświadczyć jego cierpliwości.
          20 Zasądźmy go na śmierć haniebną,
          bo - jak mówił - będzie ocalony".


          ***

          Artykuł oparty głównie na Pierwszej Księdze Królewskiej 1Krl 16-21 opowiada historie Eliasza, jednego z najgorszych królów izraelskich Achaba, jego opętanej nienawiścią żony Izebel opraz ubogiej wdowy z Sarepty. Tekst mówi o tym, jak rodzi się nienawiść z odrzucenia Boga, jak zaślepia na najbardziej oczywiste fakty. Warto poznać ten fragment Pisma.


    • otryt Zeszyty Karmelitańskie - Od Redakcji 20.10.10, 00:19
      OD REDAKCJI

      „My bowiem także byliśmy kiedyś bezmyślni, zbuntowani, błądzący, zniewoleni przez różne żądze i przyjemności. Żyliśmy w podłości i zawiści ... nienawidząc jedni drugich” (Tt3,3)

      Gdy układaliśmy tytułu numerów naszych „Zeszytów” na rok 2010, nie spodziewaliśmy się, że ich tematyka będzie tak prorocza. Po zazdrości, kolej na nienawiść – namiętność – którą opętana jest dziś olbrzymia część naszego społeczeństwa. Omawiając zazdrość wskazaliśmy na Kaina, u którego zazdrość o Abla była powodem morderstwa, lecz u źródeł nienawiści było dobre życie brata. Co dziś stoi u źródeł nienawiści, która zawładnęła sercami i umysłami Polaków?

      U części nienawiść ma bardzo racjonalne podstawy: walka o władzę, strach przed przeszłością , niespłacone kredyty, kariera ... To mniejsza część, ale decydująca nienawidzi na zimno, racjonalnie i ... planowo


      www.youtube.com/watch?v=uXZSMEkE6Aw

      Większość została jednak opętana nienawiścią, i jest to właściwe określenie tego, co się stało, bo nie ma dla niej żadnego racjonalnego wytłumaczenia. To opętanie przypomina raczej zaczadzenie umysłów Niemców przy objęciu władzy przez Hitlera, dziś połączone jednak z nieporównanie sprawniejszą socjotechniką. To właśnie ona, „robiona” przez media dzisiejszą wersję kusiciela, sączy w ludzkie umysły nieustanny rechot. Śmiech bowiem jest główną metodą niszczenia. Podpowiedział ją już Dostojewski w „Biesach”. By zniszczyć kogoś trzeba go dziś wyśmiać. Nie jest to jednak tylko nasza niewinna, choć zaciekła, walka o 10 kwietnia czy Krzyż, jesteśmy nieświadomymi świadkami o wiele poważniejszej gry.


      „Obawiając się, że obraz świata odmalowany w „Roku 1984” Orwella w naszym kraju realizuje się już w pełni, tym bardziej trzeba zadać pytanie, czy moje serce nie zostało zainfekowane nienawiścią? Pamiętając, że droga prawdziwego chrześcijanina, to droga błogosławieństw, droga płaczących, łaknących i cichych – ale jednocześnie zaangażowanych, nie biernych obserwatorów TV”


      Mój komentarz:
      Zwróćcie uwagę na to, że większość daje sobie zaszczepić nienawiść, choć nie ma w tym żadnego "interesu".








      • wiesia140 Re: Zeszyty Karmelitańskie - Od Redakcji 20.10.10, 00:35
        z tym kotłem , to były święte słowa , muszę tu przyznać racje.
        • wiesia140 Re: Zeszyty Karmelitańskie - Od Redakcji 20.10.10, 01:05
          Miłość pokona nienawiść i ja w to wierzę.
    • wiesia140 kochaj 20.10.10, 01:15
      Błogosławiony ks. Michał Sopoćko - Myśli na każdy dzień data: 2010-10-20
      Kto żyje pełnią nadziei i ufności, ten nie przestaje śpiewać hymnu pochwalnego na cześć nieskończonego Miłosierdzia Bożego. Ten wielbi Boga w tym, w czym On najbardziej zasługuje na naszą wdzięczność i uwielbienie. (Ufność a Miłosierdzie Boże, WA 7/1952, s. 316)

      Z Dzienniczka S. Faustyny: data: 2010-10-15

      "abym Go szczególnie miłowała" Dz.947.

      Tylko kiedy kochasz - ma sens to, co robisz - masz dla kogo żyć!
    • wiesia140 Re: Zeszyty Karmelitańskie - temat numeru NIENAWI 20.10.10, 01:49
      czas przestać licytować się na racje i krzywdy , czas zacząć normalnie żyć.
      • wiesia140 Re: Zeszyty Karmelitańskie - temat numeru NIENAWI 20.10.10, 02:07
        i w tym pomaga Chrystus
        • kim5 Re: Zeszyty Karmelitańskie - temat numeru NIENAWI 20.10.10, 08:57
          Proszę, nie uderzajmy w fałszywe tony. Takie rzeczy, jak w Łodzi są dziełem szaleńca, a nie efektem działań polityków. Nie mają nic wspólnego z czyimkolwiek działaniem (mądrym lub nie). Co więcej - nie jesteśmy w stanie wyeliminować w 100% takich incydentów.
          Pytasz Wiesiu, w jakim kraju żyjesz, powołujesz się na Narutowicza. Żyjesz w normalnym kraju, bo ludzie chorzy psychicznie lub z zaburzeniami są wszędzie. Pamiętasz niedawny atak na Berlusconiego czy Benedykta XVI? Pamiętasz zamach na szwedzką minister czy Scheuble w Niemczech? Pamiętasz zamach na Kennedyego? To są zjawiska, które zdarzają się wszędzie. Zaburzenia psychiki to coś, czego nie wyeliminuje nawet najbardziej pokojowa polityka.
          Nie nakręcajmy się.
          To, co się stało, to zjawisko kryminalne lub psychiatryczne.
          Słuchałam dziś nieco o "profilu" tego człowieka i rozbieżność jego pasji politycznych świadczy raczej o nieprawidłowościach charakteru, a nie obiektywnym "zirytowaniu" sytuacją polityczną.
          • wiesia140 Re: Mam nieodparte wrażenie 20.10.10, 09:31
            że my jako forum dołożyliśmy tam w Łodzi swoją cegiełkę niestety , dlatego pax, pax, pax please
            • sebalda Re: Mam nieodparte wrażenie 20.10.10, 12:44
              Nie chcę komentować porównania wczorajszego wypadku ze śmiercią księdza Popiełuszki, bo nie chcę nikogo obrazić, ale radzę porównać wczorajsze wypowiedzi Jarosława Kaczyńskiego i Donalda Tuska. Wysłuchać uważnie i uczciwie. Tylko tyle.
            • paszczakowna1 Re: Mam nieodparte wrażenie 21.10.10, 10:42
              > że my jako forum dołożyliśmy tam w Łodzi swoją cegiełkę niestety , dlatego
              > pax, pax, pax please

              Myślę, że możemy mieć czyste sumienie, jeśli chodzi o zabójstwo w Łodzi:

              lodz.gazeta.pl/lodz/1,35136,8543555,Zabojca__mam_raka_i_zostalo_mi_tylko_7_miesiecy_zycia.html
              Zabójca chciał po prostu zabić jakiegokolwiek polityka (gdzie indziej czytałam, że zeznał, jakoby oprócz Jarosława Kaczyńskiego chciał zabić również Leszka Millera, czyli spektrum antypatii politycznych ma dość szerokie). Niestety, zabójstwa popełniane przez osoby niepoczytalne zdarzają się nawet w najspokojniejszych krajach.
    • otryt Gabriel Maciejewski - Siostra nasza nienawiść/1 03.11.10, 13:32
      Gabriel Maciejewski
      SIOSTRA NASZA NIENAWIŚĆ

      Najprościej jest określić nienawiść jako zaprzeczenie miłości. Najpiękniejsze z uczuć postawione w krzywym zwierciadle, z którego wygląda miecz i zdrada, nieodłączne atrybuty nienawiści. Atrybuty, które ja sam umieszczam tutaj na własną jedynie odpowiedzialność, bo przecież nie znajdziemy wyobrażeń nienawiści na średniowiecznych obrazach, a nie w siedemnastowiecznym podręczniku Cesare’go Ripy zatytułowanym „Iconologia”, gdzie przedstawione są wszystkie prawie uczucia dręczące duszę człowieka. Nienawiści jednak tam nie ma, tak jak nie ma jej wśród siedmiu grzechów głównych. Gniew tak, ale nie nienawiść.

      Jest nienawiść grzechem ciężkim, obok kradzieży, o której świat dzisiejszy, jakby zapomniał, a przynajmniej traktuje ją z mniejszą powagą niż kiedyś. Nienawiść zaś urosła, o nienawiści mówi się codziennie w mediach, o nienawiści się pisze i pokazuje się ją w tysiącach filmów. A przecież nienawiść to tylko zaprzeczenie miłości? Czy tak?

      Nie. Jest bowiem nienawiść w świecie dzisiejszym czymś znacznie gorszym, jest narzędziem politycznym. Jest tym co „robi politykę”, o czym z lubością oznajmiają nam różni podwórkowi politykierzy. W czasach kiedy Europę przemierzały czworoboki najemnych żołnierzy, których władcy opłacali by realizować swoje cele, zmieniać granice i umacniać władzę na terytoriach uznawanych za swoje, trudno było mówić o nienawiści. Żołnierz mordował i grabił kierowany rządzą zysku i użycia. Gdzie mu tam w głowie było nienawidzić swoich ofiar, szedł przez nieprzyjacielski kraj, jak wicher, który niszczy, ale nie jak płomień, który wypala wszystko do korzeni. Władcy nie sączyli w serca dzielnych wojaków jadu, płacili złotem i to wystarczyło. A kiedy nie płacili rapiery najemników zwracały się przeciwko dotychczasowemu panu.

      Nienawiść była wtedy ukryta. Bo przecież była, nie pojawiła się nagle, znikąd. Mieszkała w sercach gwałtowników, owładniętych obsesjami i wybuchała nagle w sporach rodzinnych i sąsiedzkich, tak jakby ze swej natury przypisana była tym najsilniejszym więziom łączącym ludzi, więziom u podstawy których jest krew i ziemia. Wojna, choć straszna, nie była dobrą glebą dla nienawiści. Wojna była dziełem królów, a ci musieli okazywać łaskę i wspaniałomyślność. Nienawiść zaś rosła na obrzeżach tych wielkich spraw, jak chwast, jak paląca pokrzywa, w którą włoży czasem stopę człowiek, po to, by raz na zawsze zapamiętać, jak okropnie piecze to zielsko. Rosła nienawiść w sercach ludzi prostych, dla których zrozumienie wielkich spraw tego świata było zbyt trudne. Żywiła się więc ignorancją.

      Przyszedł jednak czas kiedy nienawiść wypełzła ze swych rumowisk, kiedy rozpleniła się po całym świecie, a stało się to wtedy gdy polityka zwróciła swe krzywe oblicze na lud. Lud, który do tej pory żył gdzieś w ciemnościach, pogardzany i oddawany na pastwę królewskich wojaków. Nikt nie wie dziś na pewno, czy nienawiść żyła w sercach całego ludu, jak chcieli nam to przekazać głosiciele nowych wiar, czy też została tam zawleczona przez wiatr, czy może zasiana celowo czyjąś ręką. Faktem jednak jest, że od kiedy ludzie dysponujący władzą i wpływami zajęli się uszczęśliwianiem bliźnich swych, bez względu na to czy ci tego chcieli czy nie, nienawiść przestała być chwastem, stała się pożądaną ozdobą wieców i zebrań, na których debatowano o tym, jak jeszcze bardziej ulepszyć świat. Wiechcie uplecione z nienawiści wtykano sobie w czapki i trzymano w dłoniach, ustrajano nimi domy i budynki publiczne. Dawała bowiem ludziom nienawiść pewną złudną i zgubną pewność. Taką mianowicie, że dzięki niej wiele spraw uda się załatwić do końca. Głosiciele nienawiści, którzy przecież sami nie byli nią owładnięci nieśli w sobie głębokie przekonanie, że jeszcze tylko jedna, dwie porządne rzezie i odłożona do lamusa nienawiść przestanie być potrzebna. Dziś już nikt tak nie myśli. Nikt też nie zamierza nigdzie chować nienawiści, gdyż użyta odpowiednio, z finezją właściwą mistrzom fechtunku przynosi politykom wielkie korzyści. Nie pozbędziemy się jej, nie mam co do tego złudzeń.

    • otryt Gabriel Maciejewski - Siostra nasza nienawiść/2 03.11.10, 13:35
      Żeby nienawiść działała, żeby niszczyła ludzi i ich mienie musi być spełnione kilka warunków, koniecznych warunków, bez których nikt nie sięgnie świadomie po nienawiść. Po tych warunkach także łatwo rozpoznać możemy, że ktoś działa z pobudek nienawistnych właśnie, a nie innych. Ludzie kierujący się nienawiścią własną lub tą polityczną, tą wszczepioną im na użytek nowych władców, czują się absolutnie i całkowicie bezkarni. To pierwszy warunek. Jeśli ktoś wie, że za czyn niegodny spotka go kara, na tym lub tamtym świecie nie sięga po nienawiść. Tak więc jest ona bronią tych jedynie, dla których nie ma świata poza naszym tutaj widzialnym. Dla ludzi bez lęku przed Bogiem i prawdą. Tylko tacy ludzie ruszają do działania z nienawiścią, bo tylko oni nie czują lęku. Nie jest to bynajmniej odwaga z ich strony, to jedynie chęć zaspokojenie palącej potrzeby, potrzeby mordu, zniszczenia lub unieszczęśliwienia kogoś, kto akurat stoi na ich drodze.

      Jest jeszcze jeden warunek, bez którego nienawiść nie działa; poczucie słuszności dokonywanych czynów. Z dwojga złego wolę już mieć do czynienia z takim nienawistnikiem, który działa w poczuciu bezkarności niż z takim, który głosi, że jego racje i metody, których się nimi dochodzi są słuszne, prawdziwe i umotywowane. Poczucie słuszności w połączeniu z nienawiścią rodzi bowiem fanatyzm. A ten jest nie do zatrzymania dla człowieka, który kieruje się w życiu innymi niż fanatyk zasadami. Nie do zatrzymania bez popełnienia śmiertelnego grzechu. Nienawiść połączona z przekonaniem o własnej racji to ślepota, której nie da się wyleczyć miłością, choćby nie wiem jak wielką.

      Wszystko to czyni nienawiść pułapką bez wyjścia dla ludzi łatwowiernych i naiwnych, a także dla błądzących, którzy nie czują się nasyceni tym co niesie im los i każdy dzień.

      Zastanówmy się teraz od czego zaczyna nienawiść swoje panowanie na świecie. Otóż od niszczenia świętości, lub tego co ludzie za świętość uważają. Rewolucja angielska skazała na śmierć króla Jakuba nie dlatego, że był on katolikiem, bo nie był. Rewolucja ta skazała go na śmierć, bo jego poddani mieli w sercach głęboką wiarę w to, że ich władca to pomazaniec Boży, który jest gwarantem ładu i porządku na tym świecie. Z chwilą kiedy go zabrakło lud nie miał już innego wyjścia, jak tylko zdać się na porządek budowany przez tych, którzy króla zabili powodowani nienawiścią. Rewolucja we Francji zamordowała tysiące ludzi nie dlatego, że byli potworami wyzyskującymi lud, ale dlatego że organizowali oni wokół siebie i swoich posiadłości ład. Należało ich zniszczyć po to, by zająć ich miejsce. W Rosji zaś rewolucja posunęła się najdalej. Porządek uświęcony tradycją został zniszczony nie dlatego, by stworzyć miejsce nowym panom, ale dlatego by pozbawić ludność wszystkiego, absolutnie wszystkiego. Przede wszystkim zaś ziemi. Ziemi, która była świętością i pragnieniem milionów. Najpierw pragnienie owo podsycano opowieściami o reformie rolnej, a potem kiedy oszalały z pożądania chłop mordował panów i rządców w nadziei na własny kawałek gruntu odebrano mu tę nadzieje i uczyniono głównym wrogiem nowego porządku. Nie może być bowiem do końca zły człowiek, który przywiązuje się sercem do czegoś lub kogoś, nie może choćby dokonywał czynów potwornych, bo zawsze znajdzie się ktoś kto pomodli się za niego i wyjedna mu przebaczenie. Dla rewolucji zaś nie ma nic gorszego niż ten, który kocha coś poza samą rewolucją. Dlatego właśnie trzeba było zniszczyć chłopa rosyjskiego i ukraińskiego nienawiścią i głodem.

      Prócz ziemi, o której dawniej mówiło się – święta, nadając tym słowom brzmienie poważne na przemian z ironicznym, służy także nienawiść do zawłaszczania krwi lub - lepiej ujmując ten problem - do krwi oczyszczania. I nie muszę nikomu tłumaczyć o jaki rodzaj oczyszczania mi chodzi. Bo każdy dobrze wie, że prawo ludzkie opiera się na ziemi i krwi i są kraje, gdzie wszystko podporządkowuje się jednej lub drugiej wartości.
    • otryt Gabriel Maciejewski - Siostra nasza nienawiść/3 03.11.10, 13:39
      Zwykle z przerażeniem patrzymy wstecz na to wielkie „oczyszczanie krwi”, którym dla Hitlera była II wojna światowa. Tak, jakbyśmy nie pamiętali o tym, że my także byliśmy przedmiotem owych działań. Tak jakby ta wielka nienawiść nas nie dotyczyła. Tymczasem ów kryzys światowy który zaważył na historii XX wieku, który tu sobie w tak niecodzienny sposób omawiamy, roztrząsając kwestię emocji i motywów działania ludzi, najmocniej dotknął Polskę. To tutaj bowiem na pograniczach wschodu i zachodu nienawiść mogła rozpocząć swoje święto żywiąc się jednocześnie ziemią i krwią. Bo nie udałoby się zmienić stosunków własności w zachodniej części Imperium Rosyjskiego bez zniszczenia polskich posiadaczy. Tylko tutaj można było skierować nienawiść przeciwko ludziom dysponującym ziemią i krwią jednocześnie. Odległy ten czas nie żyje już w naszej pamięci, bo przysłoniły go inne czyny i inna krew. A czy powinien odżyć? Na to pytanie każdy musi sobie odpowiedzieć sam. A będzie owa odpowiedź równoznaczna ze znalezieniem swojego sposobu na nienawiść i kłamstwo, które jej towarzyszy, szczególnie wtedy właśnie kiedy dotyczą one nas – Polaków. Rzadko się bowiem zdarza by zakwestionowano na raz prawa do obydwu rzeczy dla człowieka najważniejszych, tak jak zrobiono to w latach rewolucji rosyjskiej na polskich kresach.

      Teraz spróbujmy opisać nienawiść dzisiejszą, ucywilizowaną i miękką, jak uścisk dłoni telewizyjnego prezentera. Nienawiść, która karmi się już nie ziemią i krwią, ale samym istnieniem człowieka, tym jaki on jest w rzeczywistości, jak porusza się, jak wygląda i jak mówi. Nasza współczesna nienawiść wspiera się bowiem na fałszywie rozumianym wstydzie oraz na aspiracjach, które nie mają oparcia w niczym. Nasza współczesna nienawiść jest medialna i kolorowa, ale biada temu kto różni się od niej choćby na jotę. Nie ma dla takiego człowieka miejsca pomiędzy „wybrańcami”. Jest ta nasza nienawiść także pasiona złudzeniem bliskim temu, które czerwoni lali w serca ukraińskich chłopów w latach rewolucji, łudzi ona bowiem biedaków, że mogą być jak ci najwięksi, wystarczy, żeby tylko zrobić coś prostego i oczywistego. Dziś nikt nie nakłania do podpalania pałaców i mordowania ich mieszkańców, nikt nie bada rewolucyjnej żarliwości wręczając prostemu człowiekowi do ręki nagan. Dziś jest tylko drwina i szyderstwo wymierzone w tych, którzy próbują ocalić owe najpierwsze i najbliższe każdemu ludzkiemu plemieniu wartości – krew i ziemię.

      To ku nim kieruje się ostrze nienawiści, które póki co stępione jest szyderstwem, ale nigdzie nie jest powiedziane, że nie zostanie dnia pewnego naostrzone i użyte. Nie mamy bowiem żadnej wiedzy o nadchodzących czasach i nie wiemy czym one będą. Możemy tylko snuć przypuszczenia i modlić się. Budowanie murów na nic się nie zda. Nie chodzi bowiem o to, by przetrwać do lepszych czasów, te bowiem mogą nigdy nie nadejść. Chodzi o to raczej by dziś, tu i teraz przeciwstawić się temu, co jeszcze nie jest tak groźne, jak być może w przyszłości. To naprawdę niewiele, bo nic przecież łatwiejszego niż wystąpić przeciwko szyderstwu kryjącemu nienawiść, nic bardziej oczywistego dopóki szyderstwo to nie zostanie odrzucone precz i nie zastąpi go zemsta. Wtedy nie będzie już czasu i miejsca na nic. Teraz zaś, choć jest ona ukryta, możemy się nienawiści przeciwstawić. Nie zniknie ona jednak całkiem z naszego życia, będzie z nami jak wspomnienie, jak zła i odrzucona siostra z ponurych bajek dla dzieci pisanych dawno, dawno temu.

      Tekst ukazał się w najnowszym numerze kwartalnika "Zeszyty Karmelitańskie" wydawanego przez Flos Carmeli, ul. Działowa 25, 61-747 Poznań.

      Tekst jest dostępny także na stronie internetowej:

      lubczasopismo.salon24.pl/kultura/post/232014,siostra-nasza-nienawisc

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka