Dodaj do ulubionych

NPR kontra prezerwatywa

17.04.04, 10:41
Witam wszystkich, piszących na tym forum. Przyznaję, że nie czytałam
poprzednich postów z braku czasu i moje pytanie być może już się pojawiło
wcześniej. Nie mniej jednak proszę o odpowiedzi. Ostatnio na spowiedzi ksiądz
powiedział mi, że używanie prezerwatywy jest grzechem. Nie powiem, bardzo
mnie to zastanowiło i zaczęłam analizować moje życie (a właściwie nasze z
mężem) intymne.
Nie twierdzę, że NPR jest nieskuteczne, bo nigdy tej metody nie stosowałam.
Mam tylko wątpliwości natury moralnej:
1. Odpowiedzialność za poczęcie leży wyłącznie po stronie kobiety, jak źle
zaobserwuje np. choroba, która nie daje innych objawów poza podwyższoną
temperaturą ( może nawet nowotwór), dziwny śluz to zajdzie w ciążę może w
najmniej odpowiednim momencie
2. Rola męża sprowadza się jedynie do czekania, kiedy żona powie, że można
3. Pomiar temperatury jest kłopotliwy jak sie wstaje kilka razy do dziecka w
nocy i nie do końca wiarygodny
4. Jest to równiez metoda antykoncepcyjna
5. Wydaje mi sie nieco obłudna (2/3 cyklu pieszczoty - które tez przeciez
mogą prowadzić do orgazmu, tylko spowodowanego inaczej niż współżyciem
klasycznym, a w okresie pełnej niepłodności hulaj dusza - moim zdaniem nie ma
to nic wspólnego ze skromnością i cnotą
6. Nie ma możliwości zajścia w ciążę, jeżeli współżyje się w okresie pełnej
niepłodności - czyli tak samo jak przy prezerwatywie, a nawet lepiej, bo
prezerwatywa może pęknąć, więc ciąza jest możliwa
7. Metoda ta przeczy idei współżycia - w celu powiekszenia rodziny lub jako
wyraz miłości - jeżeli pragnę męża w okresie płodnym i na odwrót, to nie moge
jej wyrazić "klasycznie" - pieszczoty wydają mi się bardziej perwersyjne niż
współżycie nawet z prezerwatywą
8. Używanie prezerwatywy angażuje również męża w sprawy poczęcia i on tez
jest odpowiedzialny
9. Prezerwatywa jest niewygodnym środkiem, ale nie szkodzi zdrowiu i wymaga
tylko pewnej umiejetności - dlatego jestem za NPR w okresie pełnej
niepłodności a poza ty prezerwatywa.
10. Nie potrafię zrozumieć na czym polega wolność człowieka stosującego NPR i
czym różni się ona od wolności człowieka stosującego prezerwatywę
Mój wywód nie jest prowokacją!
Obserwuj wątek
    • praktycznyprzewodnik Re: NPR kontra prezerwatywa 17.04.04, 11:22
      > 1. Odpowiedzialność za poczęcie leży wyłącznie po stronie kobiety, jak źle
      > zaobserwuje np. choroba, która nie daje innych objawów poza podwyższoną
      > temperaturą ( może nawet nowotwór), dziwny śluz to zajdzie w ciążę może w
      > najmniej odpowiednim momencie
      > 2. Rola męża sprowadza się jedynie do czekania, kiedy żona powie, że można


      Niekoniecznie. Mozna wciagnąc męza w kupowanie termometru, weryfikowanie jego
      stanu technicznego, podawanie o rano albo zajmowanie sie dziecmi przez te 5
      minut pomiaru, wykreslanie i analize krzywej. Maz może sam podejmować decyzję,
      czy to juz dni niepłodne.
      > 3. Pomiar temperatury jest kłopotliwy jak sie wstaje kilka razy do dziecka w
      > nocy i nie do końca wiarygodny.Do wstawania do dziecka mozna też zaangazowac
      męza ( o ile nie chodzi oczywiście o podawnie piersi);
      Jesli udało się przesiedzieć w łozku bez ziębienia nóg 3 godziny bez wstawania
      do dziecka pomiar mozna uznać za wiarygodny. osobom obeznanym z metodą
      wystarcza kilka pomiarów, by zinterpretować krzywą. Poczatkującym wiecej.
      Okres poporodowy i opieki nad bardzo małymi dziecmi jest najtrudniejszym
      ogniwem NPR !


      > 4. Jest to równiez metoda antykoncepcyjna
      Nie, NPR jest metoda planowania rodziny oparta na okresowej wstrzemiężliwości,
      a nie antykoncepcja. KK nie zakazuje planowania rodziny. Nie zakazuje tez
      planowania rodziny w wersji minimum i unikania poczecia dziecka, o ile sa
      słuszne przczyny.
      > 5. Wydaje mi sie nieco obłudna (2/3 cyklu pieszczoty - które tez przeciez
      > mogą prowadzić do orgazmu, tylko spowodowanego inaczej niż współżyciem
      > klasycznym, a w okresie pełnej niepłodności hulaj dusza - moim zdaniem nie ma
      > to nic wspólnego ze skromnością i cnotą.
      Wspólzycie małzenskie nawet częste nie jest grzechem. Okazywanie sobie
      serdecznosci i czułości a pieszczoty prowadzace celowo do orgazmu to nie to
      samo.

      > jeżeli pragnę męża w okresie płodnym i na odwrót, to nie moge
      > jej wyrazić "klasycznie" - pieszczoty wydają mi się bardziej perwersyjne niż
      > współżycie nawet z prezerwatywą. Zgadzam się !
      Myslę, ze wyrazem miłości może być równiez rozumne unikanie współzycia
      małżenskiego.

      > 9. Prezerwatywa jest niewygodnym środkiem, ale nie szkodzi zdrowiu i wymaga
      > tylko pewnej umiejetności - dlatego jestem za NPR w okresie pełnej
      > niepłodności a poza ty prezerwatywa.
      Zawsze jest to jakies rozwiazanie. Oczywiście nalezy się liczyć, ze współzycie
      w dni plodne z prezerwatywą niesie możliwości poczecia.

      > 10. Nie potrafię zrozumieć na czym polega wolność człowieka stosującego NPR i
      > czym różni się ona od wolności człowieka stosującego prezerwatywę.

      Myslę, ze chodzi o wolność w kierowaniu sobą w jakikolwiek sposób. O
      nieuleganie a nawet nie stwarzanie sytuacji sprzyjającym powstaniu nałogów. O
      uzaleznieniu od przezyć zmysłowych.
      > Mój wywód nie jest prowokacją! Mój tez absolutnie nie. Przeciwnie cieszę się,
      ze będzie fajna dyskusja !
      • mamalgosia ad 10 17.04.04, 14:11
        plus uniezależnienie od rynku farmaceutycznego
      • dusk-till-dawn Re: NPR kontra prezerwatywa 17.04.04, 15:33
        Bog stworzyl nas obdarzajac nas instynktem. Instynkt ten kieruje naszym zyciem - czy tego chcemy czy tez nie. Gdy jestesmy glodni, mowi nam, ze mamy jesc. Gdy plywamy pod woda mowi nam kiedy konczy sie zapas tlenu w plucach. Gdy uprawiamy sporty mowi nam kiedy przestac, by nie przegiac i nie nadwyrezyc sie. Mowi nam tez kiedy wspolzyc. Instynkt ten jasno okresla czas, kresli sam swoje linie na swojej kartce. Jezeli mowi: tu i teraz, to znaczy, ze jest to odpowiedni czas i odpowiednie miejsce.

        Sa dwie metody, ktorym osobiscie nie ufam i nie stosuje. Sa to stosunek przerywany i NPR. Pierwsza, gdyz jest najmniej pewna i stwarza dodatkowy stres dla meza. Druga pochlania duzo czasu i uwagi, ma za duzo niewiadomych i stwarza zawsze pytanie: "a co jesli sie pomylilam?". Gdy stanie sie rutyna, praktykowana dzien za dniem, po jakims czasie jej skutecznosc spada, gdyz coraz mniej dokladnie sledzimy te szlaczki. Obie sa siebie warte. Ja ze swojej strony zdecydowanie polecam: tabletki (np. cerazette), tabletki dla mezczyzn, spirala hormonalna, prezerwatywa.

        I do Jajka: pomysl - co to za organizacja, ktora stara sie regulowac kazda dziedzine Twojego zycia, nie pozostawiajac Ci mozliwosci wyboru? Podpowiem.... nazwa jest na "s". smile
    • sion2 Re: NPR a antykoncepcja 17.04.04, 12:53
      Znalazłam w Internecie na www.npr.prolife.pl ciekawe teksty o antykoncepcji
      oraz NPR.
      Jeden z nich dotyczył różnic pomiędzy NPR a antykoncepcją i kopiuję go do tego
      postu, żeby sobie jajek i wszyscy mogli przeczytać. oczywiście to nie w celu
      przekonania kogos tylko pokazania racji strony będącej za NPR.

      " Naturalne Planowanie Rodziny (NPR), w zależności od decyzji małżonków, może
      być stosowane przez nich zarówno w celu odłożenia zamiaru poczęcia dziecka, jak
      i w celu jego poczęcia. Antykoncepcja natomiast, z samej swej definicji, polega
      wyłącznie na „zapobieganiu” poczęciu.
      · · Metody NPR respektują prawa natury, są ekologiczne, wykluczają jakąkolwiek
      ingerencję w poprawnie funkcjonujący organizm człowieka. Antykoncepcja zaś
      polega na celowym niszczeniu tego, co naturalne i zdrowe – płodności – poprzez
      ingerencję za pomocą środków farmakologicznych, mechanicznych, czy też
      nienaturalne zachowania. Zanieczyszcza wewnętrzne środowisko naturalne
      człowieka.
      · · NPR w żaden sposób nie narusza naturalnego porządku we współżyciu
      małżeńskim, nie pozbawia aktu małżeńskiego jego pełni. Pozwala małżonkom na
      pełną radość obcowania ze sobą. Antykoncepcja zakłóca naturalny przebieg aktu
      płciowego, uzbrajając małżonków, jakby wyprawiali się na wojnę przeciw sobie, a
      nie mieli obdarowywać się nawzajem miłością.
      · · Praktykowanie Naturalnego Planowania Rodziny zakłada pełną akceptację
      samego siebie oraz współmałżonka takim jakim jest, wraz ze swoją i jego
      płodnością. Antykoncepcja wynika ze strachu przed płodnością; stawia
      warunek: „akceptuję cię, o ile jesteś ubezpłodniony”.
      · · Naturalne Planowanie Rodziny jest całkowicie nieszkodliwe dla zdrowia.
      Uczy dbałości o zdrowie. Umożliwia kobiecie lepsze poznanie swojego ciała, a
      obojgu małżonkom zrozumienie ich płodności. Każda antykoncepcja jest szkodliwa.
      Samo zaburzanie płodności jest niszczeniem zdrowia, bo płodność jest przecież
      jedną z oznak tegoż zdrowia. Poza tym, lista szkodliwych działań ubocznych
      antykoncepcji jest bardzo długa - im bardziej jest ona „skuteczna”, tym
      bardziej jest ... szkodliwa.
      · · Rezygnacja ze współżycia w fazie płodnej, gdy małżonkowie z ważnych
      względów nie mogą przyjąć dziecka, nie jest porównywalna ze stosowaniem
      antykoncepcji. Wstrzemięźliwość jest bowiem cnotą i nie może być pojmowana jako
      środek antykoncepcyjny. Antykoncepcja sprzyja traktowaniu współmałżonka
      instrumentalnie, jako przedmiotu użycia, który w każdej chwili musi być gotowy
      do zaspokajania potrzeb drugiej strony.
      · · Stosowanie Naturalne Planowanie Rodziny nie powoduje konfliktu sumienia.
      Jest zgodne z nauką Kościoła Katolickiego. Ze względów moralnych jest do
      zaakceptowania nie tylko przez katolików, ale przez ludzi różnych kultur i
      religii. Stosowanie antykoncepcji sprzeciwia się prawu naturalnemu. Według
      nauki Kościoła jest grzechem śmiertelnym.
      „Różnica antropologiczna, a zarazem moralna, jaka istnieje pomiędzy środkami
      antykoncepcyjnymi a odwoływaniem się do rytmów okresowych (...) w ostatecznej
      analizie dotyczy dwóch, nie dających się z sobą pogodzić, koncepcji osoby i
      płciowości ludzkiej.”
      Jan Pawel II, Familiaris consortio, 32


      • mimarzena Re: NPR a antykoncepcja 17.04.04, 14:39
        Czy w ideologii NPR nie chodzi przypadkiem głównie o tę wstrzemięźliwość w
        określonej ilości, żeby się ludzie przypadkiem nie rozbestwili?
        Wydaje mi się to podobne do postów - nie jedz mięsa - zachowasz wtedy post. Ja
        nie przepadam za mięsem i dla mnie wiekszym postem jest np. nie jedzenie ryby,
        czy sera pleśniowego, które uwielbiam.
        Czy człowiek nie może sam decydować, wykorzystując swoją wiedzę i zdobycze
        techniki (prezerwatywy), kiedy współżyje, a kiedy zachowuje wstrzemięźliwość?
        Co będzie, gdy np. zachoruję w okresie pewnej niepłodności i nie będę miała
        ochoty na współżycie - co wtedy z moim męzem? Czeka kolejny miesiąc?
        Przecież poszanowanie współmałżonka jest szczególnie wtedy, gdy uznaje się jego
        dobrowolne prawo do tego aby nie miał ochoty na seks i to niezależnie czy w
        okresie płodnym czy nie. I wstrzemięźliwość ze względu na samopoczucie
        współmałżonka wydaje mi się bardziej wartościowa niż ze względu na dzień cyklu.
      • mysiam1 Re: NPR a antykoncepcja 17.04.04, 17:04
        To, co przeczytałam, po prostu mnie krzywdzi i obraża. W jaki sposób moja
        miłość do męża jest gorsza, ponieważ stosuję sztuczną antykoncepcję? Ani On
        mnie,ani ja Jego nie traktuję przedmiotowo tylko dlatego, że zamiast mierzyć
        sobie temperaturę wybrałam inny sposób. Gdzieś kiedyś przeczytałam, że łykanie
        pigułek zachęca do zdrady (bo można wszędzie i zawsze ;-( ) - tak, jakby razem
        z połknięciem tabletki znikała cała moralność i poczucie przyzwoitości.
        Piszecie o hormonach tak, jakby kobieta była skazana na nie przez całe swoje
        życie, a tymczasem może z nich zrezygnować niemal tak samo, jak rezygnuje się z
        NPR - po prostu przestać je brać.
        Nie rozumiem, dlaczego antykoncepcja sprawia, że akt małżeński jest pozbawiony
        swojej pełni, a małżonkowie idą "uzbrojeni jak na wojnę" - cóż to za bzdury -
        tak, jakby przed każdym wejściem do łóżka kobieta łykała opakowanie tabletek,
        gdy tymczasem bierze jedną małą pigułkę w czasie posiłku, choćby razem z
        witaminami. Dla mnie ten akt pozbawiony jest pełni wtedy, gdy zamiast
        koncentrować się na swojej miłości kobieta i mężczyzna cały czas w
        podświadomości mają "a jeśli się nie uda?" I nie mówię tu o okresie
        bezpłodnym, bo wtedy "każdy głupi" potrafi stosować tę metodę, a właściwie nie
        stosować żadnej antykoncepcji, wiedząc, że nie musi.
        • 18lipiec Mysiu! 17.04.04, 18:48
          zobacz na to mysiu, to dopiero krzywdzi, obraza ....

          www.mateusz.pl/list/0402-skibinski.htm - oto link to artykulu

          Ale najbardziej bije po oczach ten fragment.

          "Istnieją różne sposoby, aby „zabezpieczyć się” przed dzieckiem, które jest
          niechciane (tak powiadamy).

          Sposoby są rozliczne i wynaturzone, to znaczy nie mają nic wspólnego z
          prawdziwą, normalną, pełną naturą człowieka. Wyobraźmy sobie małżeństwo, które
          żyje ze sobą i nie chce już następnego dziecka, ale nie potrafi sobie z tym
          poradzić. A właściwie nie chce, bo potrafi każdy. Prowadzi więc życie
          małżeńskie, pełne, gdzie ważnym elementem jest życie seksualne, używając
          owych „zabezpieczeń”. Małżeństwo to, choć o tym nie wie, żyje z pewną
          wewnętrzną intencją, która z biegiem czasu wtapia się w nich coraz głębiej.
          Jaka to intencja? To niechęć do dziecka, w gorszych wypadkach lęk przed
          dzieckiem, strach. Dziwią się potem tacy ludzie, że w którymś momencie ich
          własne dzieci, te, które już są i kręcą się po domu, denerwują ich. Te dzieci
          są takie same, jak wszystkie inne dzieci na świecie, mają ten sam zespół
          zachowań, wszystko u nich jest w granicach normy. (Dzieci w ogóle są jeszcze
          stosunkowo normalne). Ale rodzicee do tych swoich dzieci czują wyraźną awersję,
          one ich drażnią, są nieznośne, nie można z nimi wytrzymać, trzeba stosować
          represję, krzyk, siłę. Prawdziwa intencja, z którą podejmują współżycie, czyli
          niechęć do dziecka, wtapia się w nich coraz głębiej. Przecież to nie jest
          miłość, to jest nienawiść.

          Czasami wydaje nam się, że ten mechanizm nie działa. Trudno uwierzyć, że każdy
          grzech naprawdę zatapia w nas "

          • sion2 Re:zszokuję! 17.04.04, 19:05
            uważam, że teza z tego artykułu jest wyprowadzona w bardzo uproszczony sposób i
            z postawioną w ten sposób NIE ZGADZAM SIĘ
            jak widać nie taka ze mnie straszna fundamentalistka wink)
            nie uważam, ze para stosująca natykon. nienawidzi dzieci (a zwłaszcza swoich!)-
            to bzdura

            zabawne tylko a może i tragiczne, ze dwie osoby w innym wątku przypisały ten
            tekst MNIE (że ja go na forum umiesciłam) a tymczasem zrobiła to tam zupełnie
            inna osoba
            ale ja przeczytałam kilka postów wyzywających moje poglądy od...
            komuś się posty pomyliły ale to nie szkodzi, prawda?
            • 18lipiec Re:zszokuję! 17.04.04, 19:10
              ale ja CI tego nie przypisuje,,,ale nie dziw sie ze ktos inny to robi, skoro
              jestes kojarzona z takimi a nie innymi pogladami ( ze wspomne tu o twoim poscie
              o mikrodziurkach w gumkach przez ktore przenika HIV, hahaa) i ja Ciebie
              pamietam i kojarze tylko z jakis chorych, demagogicznych katolickich watkow.
            • mysiam1 Re:zszokuję! 17.04.04, 20:25
              sion2 napisała:

              >

              >
              > zabawne tylko a może i tragiczne, ze dwie osoby w innym wątku przypisały ten
              > tekst MNIE (że ja go na forum umiesciłam) a tymczasem zrobiła to tam zupełnie
              > inna osoba
              > ale ja przeczytałam kilka postów wyzywających moje poglądy od...
              > komuś się posty pomyliły ale to nie szkodzi, prawda?

              Sion, tak, jedną z nich byłam ja, ale się do tego przyznałam, natomiast nie
              wyzywałam Twoich poglądów od...nie wiem czego, bo nie mam takiego zwyczaju.Mimo
              to Twoje posty, w których porównujesz małżeństwa stosujące NPR i te stosujące
              sztuczną antykoncepcję, i przeciwstawiasz tych pierwszych, którzy jako te
              biedne robaczki chcieliby się rozmnażać, a nie mogą, bo chorzy i biedni tym,
              którzy "wypasieni", rozpustni i chciwi nie mają ochoty bawic bachorów i dlatego
              biorą piguły czy zakładają prezerwatywy. Nie mówiąc już o wmawianiu im chęci do
              przerwania ciąży, gdyby pigułki zawiodły. Swoją drogą ciekawe, kto dokonywał
              tych wielu aborcji w naszym kraju, kiedy pigułki nie były u nas powszechne...
              Aha, rozumiem - komuniści?
    • mader1 Re: NPR kontra prezerwatywa 17.04.04, 14:48
      Posluchaj... Nie bede odpowiadala na pytania techniczne, bo zrobia to
      lepiej inni smile)) Poza tym juz jest prawie rownolegly watek i tam jest
      sporo o wadach i zaletach NPR. W Twoim przypadku chodzi o co innego.Pisze to
      tylko do Ciebie, nie chce uogolniac i nie dotyczy to innych
      uzytkownikow forum smile)) Przepraszam tez teologow, bo pisze z
      pozycji "zwyklego" wiernego smile)) Do Sakramentu malzenstwa, ktorego sobie
      nawzajem z mezem udzieliliscie zaprosiliscie Jezusa. On z Wami przez caly czas
      jest i przechodzi z Wami cala Wasza droge. Wzrastasz w wierze,
      uczestniczysz w zyciu Kosciola. Byc moze, jeszcze raz powtarzam, byc moze,
      Bog PROSI Cie w ten sposob, zebys SPROBOWALA... Kontakt z Bogiem jest
      osobowy. Co ja mysle...
      Mysle, ze powinnas znalezc ksiazki o NPR, poczytac. Poczytac jednak ten
      100 postowy watek - tam jest tez o zagrozeniach. Nie odkladac od razu
      prezerwatywy na polke, uzywac jej jeszcze, ale tez bez uprzedzen, majac
      swiadomosc, pogadac z mezem i sprobowac. Trzeba swoje obserwacje nanosic
      na karteczke, maz powinien pomagac Ci te obserwacje interpretowac. Z
      poczatku interpretacja nie jest tak prosta. Twojemu mezowi wyjasni to tez
      czesc Twoich zachowan - jak wiadomo pod wplywem hormonow, zmieniaja sie.
      Potem mozesz zadawac pytania Praktycznemu na forum o NPR. Byc moze
      jest to poczatek drogi. Mysle, ze jezeli nie sprobujesz, bedzie Cie to
      gryzlo. Moze sie okazac , ze to nie dla Was, mimo najlepszzych checi. Ale
      wtedy Wasze sumienie bedzie spokojne. Moze sie okazac, ze jeszcze nie
      teraz, na przyklad z powodu maluszka, jakis chorob itd - ale mozna do
      tego wrocic smileMoja rada - jak juz zaczniecie,nie czytajcie nic
      ideologicznego w zadnym kierunku, tylko techniczne porady. To jest Wasza , i
      tylko Wasza relacja z Bogiem i nie dajcie jej sobie zaklocic. Jemu zalezy
      na Was , ale nie nalozy na Was ciezaru nie do udzwigniecia smile
      Te wszystkie posty, jakie sie pojawia niewiele Ci dadza, bo kazdy moze
      mowic tylko o swoim organizmie i swoim przypadku. Mozna o tej metodzie
      napisac wiele zlego i dobrego. Ty musisz wsluchac sie w siebie. A
      spokojny, przyjazny spowiednik, ktoremu bys ufala moze sie przydac smile Nam
      sie udalo. Czego i Tobie zycze
      • mimarzena Re: Do Mader 1 18.04.04, 14:54
        Dziękuję Mader 1. Spróbuję, chociaż nie jest mi łatwo podjąć taką decyzję. Mam
        już dwoje dzieci, z których każde "obdarzone" jest inną wadą genetyczną. Masz
        rację, nie jest to ciężar nie do udźwignięcia. Ja po prostu bronię się przed
        manipulacją, zwłaszcza jeżeli chodzi o moje własne sumienie. Nie wiem, czy
        znajdę spowiednika, który podejdzie do tematu inaczej niż Magisterium. Skoro
        Kościół określił coś jako grzech, to każdy ksiądz powie to samo. Gorzej, że
        moje sumienie mówi co innego i to nie tylko w tej kwestii. Także we wcześniej
        wspomnianej kwestii postów lub np. obowiązkowej spowiedzi wielkanocnej.
        Jeszcze raz dziękuję za zrozumienie.
        • isma Re: Do Mimarzeny 19.04.04, 10:43
          Znajdziesz. Do zaistnienia grzechu jest potrzebne kilka warunkow, w tym
          dobrowolnosc.
          Pozdrawiam, tez genetycznie obdarzona, i tez sceptyczna co do tego, czy "npr
          jest do zbawienia koniecznie potrzebne" wink))
        • mader1 Re: Do Mader 1 19.04.04, 14:01
          Dzieki za post. Myslalam, ze w ferworze klotni moj post sie rozmyl smile Z
          wlasnego doswiadczenia wiem, ze jezeli Bog chce tego od Ciebie, dostaniesz
          jeszcze takie sygnaly. Jezeli chodzi o spowiednika, sprobuj, tak jak
          napisala Isma - grzch musi byc dzialaniem swiadomym i dobrowolnym. Tak
          naprawde byc moze dopoki spowiednik nie porozmawial z Toba o tym, nie
          wiedzialas o tej prezerwatywie, trudno wiec mowic, ze grzeszyliscie. Jezeli
          sa wskazania medyczne na przyszlosc, tez nie ma pelnej dobrowolnosci.
          Znajdziesz takiego ksiedza, jestem pewna. Moze jeszcze raz, czy dwa trafisz
          na idiote ( przepraszam). A swoja droga z tym NPR sprobuj, tylko bron
          Boze nie odstawiaj od razu prezerwatyw ( przepraszam wszystkich
          zgorszonych smile Z tymi prezerwatywami to tez jest tak - to jest grzech.Ale
          grzechem jest tez klamstwo, nie mowiac o kradziezy. Tak wiec z tymi
          grzechami walczy sie tak samo, jak z innymi...
    • sion2 Re: prezerwatywa 17.04.04, 15:51
      Cóż wcale nie liczyłam na twój zachwyt albo na prznjamniej kulturalna zgodę, ze
      moga istnieć na świecie ludzie myslący inaczej niż ty i że moga miec inne
      zdanie na pewne tematy co wcale nie oznacza, że uprawiaja demagogię

      demagogia to kłamstwo inaczej, dla mnie demagogią jest wmawianie przez media
      ludziom, ze prezerwatywa uchroni ich przez HIV. Jest to demagogia gdyz jak
      zapytać lekarza jakiegś czy prezerwatywa uchroni przez chrobami wenerycznymito
      odpowiada "nie, oczywiście, ze nie" a zarazki tych chorób są duzo większe od
      HIV i mozna sie zarazić tak samo

      poza tym nie rozumiem jak mozna twierdzić, ze prezerwatywa nie narusza pełni
      współzycia, gdybym całowała sie z kimś przez kawałek gumy to raczej bym nie
      nazwała tego pocałunku ani naturalnym ani pełnym...

      większa część tekstu, który zacytowalam opiera sie nie na wierze w coś czyli
      ideologii tylko na faktach medycznych np. ze tabletka hormonalna blokuje w
      kobiecie i często niszczy naturalne, zdrowe procesy fizjologiczne np. owulację

      ciekawa jestem jajek czy kiedykolwiek przeczytałes choc 1 ulotke z tabletek
      antykonc. czy tylko oczekujesz az twoja kobieta będzie się truć i w ogóle cię
      nie interesuje jakie konsekwencje dla jej organizmu bedą w przyszłości
      nie kazdy może brac te tabletki, własciwie jest tak duzo obostrzeń na każdej
      ulotce, że trzeba mieć końskie zdrowie, duzo odwagi lub bardzo krytyczną,
      szczególną sytuację, żeby to brać...

      i nie piszcie mi, ze to demagogia, bo wam zacytuję dwie ulotki, które mam w
      domu.
      • dusk-till-dawn Re: prezerwatywa 17.04.04, 16:09
        Ja mam z 5 w domu big_grin. Na tabletkach hormonalnych, ktore stosuje jest wyraznie napisane: POMAGAJA ZMNIEJSZYC RYZYKO RAKA PIERSI. Dlaczego? Dlatego, ze czesciej konsultuje sie z moim ginekologiem i czesciej robie rozniste badania. Co wiecej - tabletki te nie zawieraja tylko jeden hormon (minitabletka) i sa bezpieczne nawet podczas karmienia - a jak wiadomo NPR podczas pierwszych 3 miesiecy po porodzie ma skutecznosc na poziomie stosunku (nie)przerywanego big_grin.

        Przed rozpoczeciem ich stosowania mialam bardzo bolesne miesiaczki, nie ruszalam sie z lozka, bralam zwolnienia lekarskie i po prostu lezalam. Zdarzalo mi sie zaslabnac na ulicy. I to nie dlatego, ze mialam cos z hormonami. Po prostu kazda z nas jest inna i mam inny prog bolu.

        NIE WYOBRAZAM SOBIE ZYCIA DZIS BEZ TABLETEK. Moge normalnie funkcjonowac i zyc.

        Sion piszesz, ze "moga istniec ludzie myslacy inaczej" - ale sama takich tepisz! Tylko TWOJE musi byc na wierzchu, tylko TWOJE zdanie sie liczy, tylko TY masz prawo wyrazac sady ostateczne, tylko TY wszystko wiesz i wiesz najlepiej. BZDURA!

        Demagogia jest pisanie ze prezerwatywa NIE CHRONI PRZED HIV I CHOROBAMI WENERYCZNYMI. Po pierwsze wirusy nie przeskakuja od tak sobie przez mikropory w lateksie - do tego potrzeba nosnika. To nie pasikoniki. A chorobami wenerycznymi mozna zarazic sie korzystajac z toalet publicznych, nawet z toalet w miejscu pracy. I co? Moze to tez wina meza? A moze NPR?

        Bo widzisz SION prezerwatywa to nie jest zakup za 3 zlote z kiosku za 3 sztuki. To mozna nazwac gumka. PREZERWATYWA to wydatek rzedu 12 zlotych za 3 sztuki, kupiona w aptece, kazda testowana i sprawdzona, renomowanej firmy z doswiadczeniem w produkcji takich srodkow.

        Demagogia jest twierdzenie, ze NPR daje lepsze rezultaty niz inne srodki. Gdybym miala ustawic w kolejnosci NPR, stosunek przerywany i prezerwatywe to musialabym sie zastanowic co postawic na dole tej drabiny - czy NPR czy stos. przerywany. Prezerwatywa stosowana PRAWIDLOWO, daje praktycznie 100%-owa pewnosc. Jezeli twierdzisz inaczej widac nie potrafisz jej poprawnie stosowac - moze nie przeczytalas ulotki albo kupowalas jakies buble.

        Pozdrawiam trzezwo myslacych wierzacych i niewierzacych.
        • sion2 Re: moje na wierzchu ;-) 17.04.04, 16:38
          Tak,rzeczywiście mój tekst (tą część ode mnie a nie zacytowaną) napisałam
          poczuciem niesamowitej wyzszości
          wyraźnie zaznaczyłam, że to moje zdanie jest najważniejsze i jedynie słuszne i
          zawsze mam rację

          niektóre osoby na tym forum nieustannie atakują mnie kiedy tylko ośmielę się
          wygłosić poglądy inne niz mają oni
          uzasadniając swój atak na mnie twierdzą, ze to ja wypowiedziałam sie
          autirytatywnie i żądam podporządkowania się swojej wizji
          moja wypowiedź była grzeczna i stonowana - twoja pełna wykrzykników i oburzeń,
          że to ja narzucam komuś swoje zdanie
          a ja napisałam, ze zacytuję coś nie po to, żeby kogoś przekonać tylko żeby
          pokazać racje (nie racjĘ) czyli stanowisko strony będącej przeciwko sztucznej
          antkon.Zauważ, ze o to pytała się autorka wątku i nie zaznaczyła jakiej
          odpowiedzi oczekuje...
          myślę, że masz bardzo duzo złej woli czytając jakiekolwiek moje posty i
          baaaaardzo duzo uprzedzeń, ze wierzący katolik = despotyczny fundamentalista

          albo coś z Twoimi szarymi komórkami jest nie tak skoro w zdaniu "nie piszę tego
          po to, zeby kogoś przekonac...itd." widzisz narzucanie komuś swoich przekonań
          • svistak Re: moje na wierzchu ;-) 17.04.04, 17:36
            > niektóre osoby na tym forum nieustannie atakują mnie kiedy tylko ośmielę się wygłosić poglądy inne niz mają oni

            No jasne -myslisz że jesteś pępkiem świata? mylisz się- to ja nim jestem wink

            > myślę, że masz bardzo duzo złej woli czytając jakiekolwiek moje posty i baaaaardzo duzo uprzedzeń

            Podobno każdy sądzi wg swojej miarki wink

            > albo coś z Twoimi szarymi komórkami jest nie tak

            sion2, to było baaaardzo niegrzeczne sad

            > wyraźnie zaznaczyłam, że to moje zdanie jest najważniejsze i jedynie słuszne i zawsze mam rację

            Niby nie... a jednak tak - bronisz go jak lwica.

            Aaaa... tak przy okazji: Ktoś tu przyszedł i przepędził mego męża na inne forum, bo podobno był "despotyczny fundamentalista" wink

            svistak
            --------
            "A ja się nie dam, a ja się nie dam..." - to do jajka wink

            • mader1 Re: moje na wierzchu ;-) 17.04.04, 18:54
              Z tego co pamietam Twoj maz sam odszedl. Pozegnal sie i byl nawet
              proszony przez grono wielbicieli o pozostanie. Ale i tak jakby byl
              czasem z nami obecny - przez piekne polemiczne artykuly. Pozdrowienia
              dla niego, ciebie i dzidzi.
      • 18lipiec Re: do sion, dot tabletek 17.04.04, 18:38
        Ja sama ich nie biore, bo fakt zle sie po nich czuje ale nie pisz ze odbiera
        ona kobiecie plodnosc, bo po zaprzestaniu brania plodnosc WRACA, WRACA, WRACA
        rozumiesz?
        • sion2 Re: wraca albo nie 17.04.04, 18:59
          na przykład mojej kuzynce juz nie chce wrócić 6 lat...biedna ile ona już badań
          miała i wszystko by dała za dzidziusia

          bo powtórzę z innego wątku: jak włożyć zdrową rękę do gipsu na kilka lat to
          zdjęciu gipsu ona wcale nie będzie chciała się zginać, a zmięśni to już nic nie
          zostanie. potrzeba będzie bardzo długiej rehabilitacji żeby wszystko wróciło do
          normy, a niektórzy zostaliby kalekami na cale zycie,oczywiście analogia jest
          niedoskonała, ale
          jak ktoś sobie na kilka lat zablokuje w organiźmie płodność, np. calkowicie
          zahamuje owulację to po kilku latach jest duże prawdopodobieństwo, że jej
          oragnizm juz "zapomni" co to jest wytwarzanie komórki jajowej, albo zaburzy się
          trwale gospodarka hormonalna (tabletka to przeciez hormony!) i...

          oczywiscie teraz tabletki są coraz bezpieczniejsze i mają coraz mniej skutków
          ubocznych, ale zawsze mechanizm jest jeden:zahamować to, co jest zdrowe w
          organiżmie czyli owulację itp.

          nie chcę tu powiedzieć,że wszystkie tabletki hormonalne powodują trwałą
          bezpłodność - to dodaję na wszelki wypadek, bo zaraz ktoś wyczyat mnóstwo
          pomiędzy linijkami sad((
          tabletki hormonalne nie są samym złem - ja sama je biorę, bo inaczej co druga
          moja miesiączka kończyłaby sie moim pobytem w szpitalu sad((. ale biorę je
          świadoma wszsytkich za i przeciw a nie zindoktrynowana przez entuzjastycznie
          nastawiony swiatek medyczno-farmaceutyczno-hedonistyczny
          • 18lipiec Re: wraca albo nie 17.04.04, 19:07
            Sluchaj ,,,a moze ta Twoja kuzynka i tak by miala problemy z plodnoscia. Moze
            nawet jakby nie brala tabletek nie zaszlaby, skad wiesz?

            Fakt z ta reka, ale nie zapomnij ze z czasem sprawnosc WRACA.

            Poza tym skad wiesz o tym ze ciezko wraca plodnosc? Bralas ? Moze jestes
            wybitnej klasy ginekologiem ? Skad masz takie informacje ? Tylko nie mow mi ze
            z jakiego katolickiego zrodla, bo takich nie uznaje. Uznaje tylko racjonalne,
            konkretne, oparte na dowodach sprawy, wiec... czekam...
            • sion2 Re:autorytety 17.04.04, 19:31
              zajrzyj sobie na strony www poświęcone npr a tam znajdziesz mnóstwo wypowiedzi
              i artykułów wybitnych ginekologów
              ale wątpię czy cokolwiek do ciebie trafi - ty juz wszystko wiesz i cokolwiek
              powie katolik wierzący to będzie dla ciebie demagogią, fundamentalizmem,
              mądrzeniem się, wywyższaniem się, bujdą oraz celowym działaniem na szkodę
              ludzkości wink
              a tak najprościej to zajrzyj sobie na "Naturane planowanie Rodziny" na tym
              portalu i przeczytasz mnóstwo ciekawych rzeczy np. o totalnej nieznajomości
              przez większość lekarzy gin. metod naturalnego planowania rodziny. ich
              ignorancja jest często większa niż niektórych z tego forum sad(( Tam znajdziesz
              swoje "dowody", z życia konkretnych ludzi

              Jednym z zagorzałych zwolenników i propagatorów tych metod był prof.
              Fijałkowski, człowiek bardzo zasłuzony dla polskiej ginekologii i położnictwa
              (akcja "rodzić po ludzku")

              Innym jest żyjący prof. Chazan, wyrzucony z IMiDz za odmówienie skierowania do
              aborcji kobiety, która mając już uposledzone dziecko miała drugie upośledzone w
              łonie i nie chciała go urodzić
              • 18lipiec Re:autorytety 17.04.04, 19:40
                Innym jest żyjący prof. Chazan, wyrzucony z IMiDz za odmówienie skierowania do
                aborcji kobiety, która mając już uposledzone dziecko miała drugie upośledzone w
                łonie i nie chciała go urodzić


                A co to ma znaczyc? Potepiam takiego lekarza. Absolutnie. Jak mozna odmowic
                aborcji kobiecie ktora miala rodzic chore dziecko.Co za lekarz!! Sama bym
                usunela taka ciaze bez mrugniecia okiem, nie stac mnie na takie poswiecenia...
              • 18lipiec aha i . 17.04.04, 19:41
                tak to juz jest, ze to co powie katolik jest dla mnie demagogia, bo mam
                zupelnie inne poglady,,,
                • mader1 Re: aha i tu lezy sedno :) 17.04.04, 20:09
                  przynajmniej wszystko jasne. A dla mnie nie wszystko, co powie
                  niekatolik jest demagogia smile I tym sie mam przyjemnosc roznic smile
          • mary_ann Re: rebound effect - wiesz, co to? 17.04.04, 20:40
            sion2 napisała:

            > na przykład mojej kuzynce juz nie chce wrócić 6 lat...biedna ile ona już
            badań
            > miała i wszystko by dała za dzidziusia
            >
            > bo powtórzę z innego wątku: jak włożyć zdrową rękę do gipsu na kilka lat to
            > zdjęciu gipsu ona wcale nie będzie chciała się zginać, a zmięśni to już nic
            nie
            >
            > zostanie.


            To tzw. "efekt odbicia". Tabletki antykoncepcyjne stosuje się czasem - o,
            paradoksie! - do stymulowania owulacji. Tak, do LECZENIA niepłodności. "Efekt
            odbicia" polega na tym, że po odstawieniu tabletek ZWYKLE płodnośc gwałtownie
            się wzmaga, na zasadzie jakby "odgięcia pały" w druga stronę. Dlatego między
            innymi na ulotkach hormonalnych środków antykoncepcyjnych jest czasami
            zalecenie szczególnej ostrożności w pierwszych miesiącach po ich odstawieniu ze
            względu na zwiększone prawdopodobieństwo zajścia w ciążę oraz większe ryzyko
            ciąży mnogiej. Oczywiscie mówimy o statystyce, u poojedyńczych kobiet (o czym
            tez jest mowa w ulotkach) płodność może wracać powoli.

            Analogia do ręki i gipsu jest zatem chybiona. Zresztą analogia jest w ogóle
            karkołomnym chwytem retorycznym, co zauwazyli dawno Francuzi, formułując
            słynne "Comparaison n'est pas raison" ("Porownanie nie jest racją" - po
            francusku efektowniejsze, bo się rymujesmile). Zawsze można w odpowiedzi na
            jedno porownanie stworzyć konkurencyjną( i np. równie chybioną) analogię.
            Spróbujmy zatemsmile: jak komuś długo nie dasz jeść (antykoncepcja), to potem
            rzuci się na żarcie i zje jeszcze więcej (płodność).

            Taka zabawa naprawdę nic do logicznie poprawnej dyskusji nie wnosi.
    • dusk-till-dawn Re: NPR kontra prezerwatywa 17.04.04, 16:22
      Krotkie podsumowanie NPR - jedz wtedy, gdy jestes syty.
    • grrrrw Re: NPR to też antykoncepcja! 17.04.04, 16:46
      > ZAPOBIEGANIE CIĄŻY, antykoncepcja, med. dobrowolne i okresowe zapobieganie
      zapłodnieniu lub rozwojowi ciąży;
      Niezłe ! a więc doczekalismy tego, ze antykoncepcja nazywa się takze działania
      zapobiegające rozwojowi ciązy.
      Jesli nawet istnieją takie definicje medyczne, choc to ostatnie raczej powinno
      być nazywane działaniami kontrintracepcyjnymi; to katechizmowe sa inne.Jest to
      poprostu jakas niespójność terminologiczna.
      KK wyraznie to odróznia.I definiuje antykoncepcję inaczej.
      >
      > Tak więc ten kto stosuje NPR także stosuje antykoncepcję.
      Tylko w tym sensie,ze niektórzy rozumieja "antykoncepcję" j/w. Czyli wszelkie
      dzaiłania zwiazane z planowaniem rodziny.
    • grrrrw Re: Demagogia 17.04.04, 16:48
      Narusza, bo naturalnym celem stosunku jest złożenie spermy w pochwie.
      • ogolone_jajka Monogamia 17.04.04, 20:08
        Idąc dalej tym tropem można rzec, że:
        monogamia jest wbraw naturze, bo samiec dąży do rozsiania swego nasienia, a co za tym idzie, przedłużenia swego rodu, u jak największej liczby samic, żeby zwiększyć prawdopodobieństwo przetrwania gatunku.
      • poprzezknieje Re: Demagogia 17.04.04, 22:13
        grrwww jak tak doskonale orientujesz sie co jest naturalnym celem to trzy
        pytania

        1) co w sytuacji gdy to nei jest jedyny cel stosunku bo chyba nie traktujesz
        ludzi jak zwierzeta ktore kompuluja jedynei w okresie rui
        2) czy jezeli dana czynnosc ma kilka celow naturalnych to dlaczego musza byc
        spelnione wszystkei naraz ? a nie moze byc spelniona tylko jedna z nich np
        funkcja zjednoczenia malzenstwa
        3) jaka jest funkcja naturalna ust ludzkich ?
        czy calowanie to funkcja naturalna ?
        4) czy golenie nog przez kobiety to naturalne postepowanie zgodne z planem
        Bozym?
        • grrrrw Re: Demagogia 18.04.04, 08:52
          >
          > 1) co w sytuacji gdy to nei jest jedyny cel stosunku bo chyba nie traktujesz
          > ludzi jak zwierzeta ktore kompuluja jedynei w okresie rui
          > 2) czy jezeli dana czynnosc ma kilka celow naturalnych to dlaczego musza byc
          > spelnione wszystkei naraz ? a nie moze byc spelniona tylko jedna z nich np
          > funkcja zjednoczenia malzenstwa

          No oczywiście, ze moze, jesli wspólzyjesz w dni niepłodne, to tylko funkcja
          zjednoczeniowa ma miejsce.
          Ale chodzi o swiadome unikanie wypełnienia funkcji prokreacyjnej !
          Uwazam to za grzech. A forum nazywa się wychowanie w wierze, wiec chyba mogę ?
          Ale nie da się zajść w ciązę poprzez złożenie spermy inaczej jak w pochwie
          (tylko teraz nie próbuj zaczynać o in vitro i inseminizacji !)
          > 3) jaka jest funkcja naturalna ust ludzkich ?
          > czy calowanie to funkcja naturalna ?
          > 4) czy golenie nog przez kobiety to naturalne postepowanie zgodne z planem
          > Bozym?
          Całwoanie i golenie nie ma zwiazku bezposredniego z aktem małzenskim i
          płodnością.
          A chodzi o płodność, jako "kawałek mocy Boga w nas".
    • dusk-till-dawn Re: NPR kontra prezerwatywa 17.04.04, 16:52
      Polecam przeczytanie: www.pfm.pl/u235/navi/181486/back/169025
    • grrrrw Re: NPR kontra prezerwatywa 17.04.04, 16:54
      Precz anoreksji i bulimii.
      Jem nie wtedy, gdy mój instynkt nakazuje mi jeść, bo nie jestem zwierzeciem,
      ale wtedy gdy sama zdecydują.
      Czekam z siadaniem do stołu na domowników, choc jestem głodna i wsciekła.
      Nie wybieram z tortu masy palcem, bo tylko to lubie, kroję na sprawiedliwe
      kawałki i konsumuję nielubiany biszkopt, by cioci nie było przykro.
      Nie jem tego, co lubię jesli mi szkodzi. Rozsądnie komponuję skład posiłków.
      Nie przebieram i nie wybrzydzam bez powaznych powodów.
      Nie przywiązuję nadmiernej wagi do kwestii odzywiania w moim zyciu, ale i nie
      lekceważe zasad zdrowej dietetyki.
      Nie lece do spowiedzi jak mi się zdarzy zjeść (lubię!)amerykanskiego
      hamburgera (ale unikam z przyczyn zdrowotno-patriotycznych).


      • sion2 Re: ciekawostka z ulotki ;-))) 17.04.04, 19:19
        Kiedyś dostałam taką ulotke propagującą najbardziej nowoczesny (podobno) środek
        antykoncepcyjny XXI w.

        Środek ten nazywa sie Mirena i jego nowoczesnośc polega na tym, że jest to
        pigułka hormonalna zakładana do macicy, gdzie uwlania stopniowo dawkę hormonów
        zapobiegającym... no właśnie nie zgadniecie czemu!

        Cytuję "Mirena zapobiega zapłodnieniu, uniemozliwiając plemnikom wniknięcie do
        macicy, a nastepnie połączenie się z komórką jajową. Nie jest więc to srodek
        poronny"

        rewelacja, sensacja na miarę XXI : ZAPŁODNIENIE ODBYWA SIE W MACICY!
        W 4 klasie podstawówki dzieci się uczą, że jajnik uwalnia komórkę jajową, która
        wędruje jajowodem i jezeli spotka w tym czasie plemnika to dochodzi do
        zapłodnienia i zapłodnione jajo wędruje dalej do macicy przechodząc już
        wielokrotne podziały i przeobrażenia,zajmuje mu to kilka dni. Kiedy wiec dotzre
        do macicy i spotka tam nieprzyjazne srodowisko następuje wczesne poronienie.

        Autorzy tej ulotki i producenci tej tabletki uważają, że kobiety tak mało znają
        swoje ciało i zachodzące w nim procesy, że spokojnie nie zauważą, że przyjmując
        ten srodek biora tabletkę wczesnoporonną. to jest kpina!

        Działania niepożądane są wypisane maleńkim druczkiem z boku kartki: przez
        pierwszych kilka miesięcy plamienia i dodatkowe krwawienia, bóle w podbrzuszu,
        trądzik, bóle pleców, tkliwośc piersi, bóle głowy, upławy, zmiany nastroju,
        nudności.
        No ale przecież to tylko kilka miesięcy i nie u wszystkich....
        • mysiam1 Ha, Sion... 17.04.04, 20:03
          ...wsiadłaś na mojego konika. Tak, mam Mirenę od roku i...coś Ci o niej
          powiem...

          sion2 napisała:

          >>
          > Cytuję "Mirena zapobiega zapłodnieniu, uniemozliwiając plemnikom wniknięcie
          do
          > macicy, a nastepnie połączenie się z komórką jajową. Nie jest więc to srodek
          > poronny"
          >
          > rewelacja, sensacja na miarę XXI : ZAPŁODNIENIE ODBYWA SIE W MACICY!
          > W 4 klasie podstawówki dzieci się uczą, że jajnik uwalnia komórkę jajową,
          która
          >
          > wędruje jajowodem i jezeli spotka w tym czasie plemnika to dochodzi do
          > zapłodnienia i zapłodnione jajo wędruje dalej do macicy przechodząc już
          > wielokrotne podziały i przeobrażenia,zajmuje mu to kilka dni.
          Powiedz mi więc Sion, jak też te plemniki dostają się do jajowodu? Ano z
          pochwy, a pochwa w pewnym miejscu staje się szyjką macicy, a ta..macicą... Tak
          więc Mirena, a raczej hormon z niej się wydzielający sprawia, że szyjka
          wytwarza śluz nie do pokonania dla plemników, nie mogą więc dostać się do
          macicy, a tym samym dalej do jajowodów - można powiedzieć "utykają" w nim na
          dobre.
          > do macicy i spotka tam nieprzyjazne srodowisko następuje wczesne poronienie.
          Nie tylko, bo jeśli kobieta ma w dniu kiedy powinno się odbyć zagnieżdżenie
          zarodka jakieś wahania hormonalne, i tak do niego nie dochodzi. Gdyby każdy
          zarodek się zagnieżdżał i rozwijał, każda z nas miałaby kilkoro dzieci - tak
          naprawdę bardzo dużo ciąż kończy się, zanim zostały rozpoznane.
          >
          > Działania niepożądane są wypisane maleńkim druczkiem z boku kartki: przez
          > pierwszych kilka miesięcy plamienia i dodatkowe krwawienia, bóle w
          podbrzuszu,
          > trądzik, bóle pleców, tkliwośc piersi, bóle głowy, upławy, zmiany nastroju,
          > nudności.
          > No ale przecież to tylko kilka miesięcy i nie u wszystkich....

          Na przykład u mnie nie. Czuję się świetnie. Jajeczkuję. Nie krwawię.
          Natomiast powstrzymywanie się od seksu w czasie, gdy organizm aż sam się o
          niego prosi może powodować przekrwienie miednicy, a co za tym idzie bóle,
          napięcie, nerwowość itd. Nie mówiąc o stresie spowodowanym comiesięcznym
          czekaniem "co wyjdzie", bo tak naprawdę natura jest bardziej pomysłowa niż nam
          się wydaje, może na przykład dać nam dwa razy jajeczkowanie, albo jajeczkowanie
          w czasie miesiączki...
          • sion2 Re: Ha, Sion... 17.04.04, 21:31
            > >Cytuję "Mirena zapobiega zapłodnieniu, uniemozliwiając plemnikom wniknięci
            > e
            > do
            > > macicy, a nastepnie połączenie się z komórką jajową. Nie jest więc to srod
            > ek
            > > poronny"
            > >
            > > rewelacja, sensacja na miarę XXI : ZAPŁODNIENIE ODBYWA SIE W MACICY!
            > > W 4 klasie podstawówki dzieci się uczą, że jajnik uwalnia komórkę jajową,
            > która
            > >
            > > wędruje jajowodem i jezeli spotka w tym czasie plemnika to dochodzi do
            > > zapłodnienia i zapłodnione jajo wędruje dalej do macicy przechodząc już
            > > wielokrotne podziały i przeobrażenia,zajmuje mu to kilka dni.
            > Powiedz mi więc Sion, jak też te plemniki dostają się do jajowodu? Ano z
            > pochwy, a pochwa w pewnym miejscu staje się szyjką macicy, a ta..macicą...
            Tak
            > więc Mirena, a raczej hormon z niej się wydzielający sprawia, że szyjka
            > wytwarza śluz nie do pokonania dla plemników, nie mogą więc dostać się do
            > macicy, a tym samym dalej do jajowodów - można powiedzieć "utykają" w nim na
            > dobre.

            Wiesz co najlepiej to zajrzyj do jakiegoś podręcznika biologii albo zapytaj sie
            swojego ginekologa GDZIE dochodzi do zapłodnienia czy w pochwie, czy w szyjce
            macicy czy w jajowodzie czy w samej macicy, bo ręce opadły po twoim poście -
            czy żyjesz w XXI wieku?!?!

            Macica NIE JEST miejscem zapłodnienia, a pochwa, szyjka macicy oraz jajowód NIE
            SĄ częściami macicy!
            Macica służy do rozwoju zapłodnionego jaja, które przeszło juz wielorakie
            podziały i powinno zagnieździc się w niej. Do macicy nie dociera odzielnie
            plemnik i komórka jajowa - kobieto wieź się wyedukuj, bo naprawdę ręce opadają
            i Ty MNIE wyrzucasz stosowanie ideologii jak sama nawet nie orientujesz się w
            podstawowych procesach fizjologicznych zachodzących w twoim organiźmie...

            co ty piszesz o plemnikach:" tym samym nie mogą się dostac do macicicy I DALEJ
            do jajowodów" - otówrz sobie encyklopedię i zobacz, ze najpierw są jajowody, a
            potem macica - taka jest droga jaja płodowego!

            no naprawdę mnie przeraziłaś....
            • mysiam1 Re: Ha, Sion... 17.04.04, 21:42
              Oczywiście, że jajeczko wędruje z jajnika jajowodem do macicy i zwykle dociera
              tam już zapłodnione. A teraz powiedz mi, co z plemnikami? Jak trafiają do
              jajowodu, aby zapłodnić jajeczko? Ano pochwą przez szyjkę, macicę i do
              jajowodu - tam zwykle spotykają komórkę jajową. Chyba nie sądzisz, że do
              jajowodu dostają się jakąś okrężną drogą, np. przenikając przez ściany jajników?
              Mirena działa na śluz szyjki, aby nie przepuszczał plemników, a więc żeby nie
              mogły do tego jajowodu dotrzeć. Macica, szyjka macicy i pochwa są ze sobą
              połączone, a raczej jedno przechodzi w drugie - gdyby tak nie było nie mogłabyś
              urodzić dziecka, które jak zapewne wiesz opuszcza macicę, przeciska się przez
              rozwartą szyjkę macicy i dalej przez pochwę na świat.
              Akurat w tej dziedzinie mnie nie zagniesz, Sion.
              • sion2 Re: pochrzaniłam coś ja :-(( 17.04.04, 22:04
                macica nie jest miejscem zapłodnienia to napewno, ale co po kolei to mi się
                pochrzaniło - chyba
                w razie czego przepraszam i w razie czego to ja jestem niedorozwnięta sad((

                ale zapewniam, ze do macicy dociera zapłodnione jajo - jeżeli ma być ciąża,
                wg encykolpedi macica "stanowi miejsce rozwoju (poczatkowego lub pelnego)
                zarodków" PWN, t.16, s.371
                a ze starego wydania "zapłodnienie zachodzi w górnej części jajowodu (...),
                balstocysta przemieszca się przez jajowód i dociera do macicy i się w niej
                zagnieżdża"
                z ulotki wynika że zapłodnienie zachodzi w macicy - to mnie zdziwiło

                z drogą plemników coś chyba pocharzniłam - jestem przygotowna na lincz sad(
                • mader1 Dziewczyny :)))) 17.04.04, 22:17
                  Kocham Was smile))) Mysiam takk kulturalnie odpowiedziala, ze nalezy jej
                  sie medal smile A Sion - w ferworze walki cos Ci sie pokrecilo, ale mam
                  do Ciebie szacunek, ze sie przyznalas, a nie ucieklas smile)) Poniewaz
                  nie wierze w przypadki - uwazam, ze ta wpadka czegos moze nauczyc.
                  Mianowicie tego, ze nie jestescie zadnymi przeciwniczkami smilePewnie
                  stoicie po jednej stronie. Jakos jestem zupelnie spokojna, ze Zbawienie
                  Mysiam nie bedzie uzaleznione od tej tabletki smile
                • mysiam1 Re: pochrzaniłam coś ja :-(( 17.04.04, 22:29
                  Oj, pochrzaniłaś, pochrzaniłaś wink)

                  sion2 napisała:

                  > macica nie jest miejscem zapłodnienia to napewno, ale co po kolei to mi się
                  > pochrzaniło - chyba
                  > z ulotki wynika że zapłodnienie zachodzi w macicy - to mnie zdziwiło
                  Nie do końca - bo napisane w niej jest, że hormon zapobiega wtargnięciu
                  plemników do macicy i DALEJ zapłodnieniu, a nie jest napisane, że to
                  zapłodnienie odbędzie się w macicy - plemniki muszą przejść przez macicę, aby
                  dotrzeć do jajowodów, czyli tym samym jeśli nie wejdą do macicy nie wejdą też
                  dalej.

                  >
                  > z drogą plemników coś chyba pocharzniłam - jestem przygotowna na lincz sad(

                  Etam, od razu lincz wink))
                  • sion2 Re: no to kwita ;-))) 17.04.04, 22:34
                    przepraszam, bo się wrobiłam i nie potrzebnie ciebie skrytykowałam, to ja
                    jestem niedouczona

                    moze mamy być kwita - ty mnie skrytykowałaś za nie mój post
                    a ja ciebie za moje niewyedukowanie

                    zyczę dobrej nocy i zapamiętm na długo wink)
                    • mysiam1 :-)))))) n/t 17.04.04, 22:46
                      • ogolone_jajka zapłodnienie od gęby strony 18.04.04, 11:22
                        Sion2 najwyraźniej myśli, że plemniki do jajowodu dostają się nie przez pochwę. Pozostaje więc droga przez gardło, bo o tę trzecią możliwość jej nie posądzam. To tłumaczy dlaczego sion2 uprawia seks oralny w gumce - nie chce zajść w ciążę!!!!!!!
        • mary_ann Re: Mirena... 17.04.04, 20:29
          ... bywa stosowana w celach leczniczych. Wydzielany przez nią do macicy
          progesteron hamuje np. tworzenie się mięśniaków. Alternatywą - dużo gorszą moim
          zdaiem - jest stale przyjmowanie progesteronu doustnie (ja tego np. nie
          toleruję).

          Na Mirenę od ostatniego porodu namawia mnie mój lekarz - mam niestety
          genetyczną tendencję do mięśniaków, jednego usunięto mi w czasie cesarskiego
          cięcia (mimo zdecydowanie "za młodego" wieku na mięśniaki juz tam byłsmile). Moja
          mama straciła przez zaawansowane mięśniaki macicę zaraz po 40-tce, ja nie
          chciałabym pójść w jej ślady. Więc pewnie niedługo się zdecyduję...
          • neogobbo Od inkwizytora ;-) 18.04.04, 00:36
            Jeśli się dziwicie, co się dzieje z postami jajka, to on wie o co chodzi.
            Kasowane są z zasady wszystkie jego posty, gdzie - poprzez link - zaprasza na
            forum o rozwiązłości i niewierności małżeńskiej. A to forum jest o "Wychowaniu
            w wierze". To dla Was wszystkich ta informacja. Bo on o tym wie.
        • mamalgosia sion-ulotka 19.04.04, 14:06
          a ja czytałam na opakowaniu prezerwatyw, że nie nie są w 100% skuteczne,
          szczególnie w dniach płodnych u kobiety (znaczy, ze w dniach niepłodnych są
          nieco skuteczniejsze, ale też nie w 100%) wink
          • 18lipiec Re: sion-ulotka, do mamalgosi 19.04.04, 14:12
            Tak są nieskuteczne : jak pękną.
          • sion2 Re: dobre! :-))) 19.04.04, 14:44
            Ha, ha, hi, hi

            ciekawe co autor miał na mysli pisząc "skuteczność", bo jak to, że w czasie
            niepłodnych dni u kobiet może ona zajść w ciążę jak peknie prezerwatywa to
            gratulowac ignorancji

            ale ja też sie wkopałam niedawno wink)
            • mysiam1 Re: dobre! :-))) 19.04.04, 14:54
              A ja mam wrażenie, że prezerwatyw używa się nie tylko jako środka
              antykoncepcyjnego, więc skuteczność również nie jest mierzona ilością
              unikniętych ciąż.
              Wiecie, nasuwa mi się dziwne skojarzenie żywcem wzięte z życia psów. Otóż jeśli
              zbierze się w jednym miejscu, na jednym małym terytorium kilka psów - samców,
              to aby zaznaczyć swój teren siusiają, podnosząc nogę. Jeden nasiusia, zaraz w
              tym samym miejscu robi to drugi, za nim trzeci,a w między czasie z drugiej
              strony podnosi nogę ten pierwszy, aby nad trzecim posiusiać trochę wyżej.
              Potrafią tak bez końca - żeby tylko "moje było na wierzchu". Ta dyskusja
              zaczyna przybierać właśnie takie formy - udowadniania sobie przez najróżniejsze
              przykłady "z życia wzięte", kto zaszedł w ciążę pomimo NPR, kto z tabletką, a
              kto urodził dziecko w prezerwatywie na głowie, czyje ma być na wierzchu. Wiemy
              wszyscy, jakie są zalety i wady NPR, a jakie antykoncepcji takiej czy siakiej.
              Czy naprawdę trzeba teraz prześcigać się w wynajdywaniu czegoś, aby pognębić
              przeciwnika? Oczami wyobraźni widzę Was, gdybyście się spotkali - jeśli
              walczycie ze sobą takimi argumentami, w "realu" niechybnie zadarłybyście
              kiecki, podwinęły rękawy i puściły pazury w ruch.
              Przepraszam, ale to nie na moje siły.
              M.

              sion2 napisała:

              > Ha, ha, hi, hi
              >
              > ciekawe co autor miał na mysli pisząc "skuteczność", bo jak to, że w czasie
              > niepłodnych dni u kobiet może ona zajść w ciążę jak peknie prezerwatywa to
              > gratulowac ignorancji
              >
              > ale ja też sie wkopałam niedawno wink)
    • 18lipiec Re: prezerwatywa 17.04.04, 19:43
      ahahahaaah dobry post ogolony!
      • ogolone_jajka Re: prezerwatywa 18.04.04, 10:37
        Dobry, ale to co najlpesze jest przez inkwizycję zakazane
        Ale powtórzę.

        Sion2: ja rozumiem, że przez prezerwatywę całować się to jakoś tak niefajnie, ale mnie np. żona tam całuje ZANIM ją założę, więc wszystko jest ok. Polecam.
    • dusk-till-dawn Re: A może zapłodnienie orlne???? 18.04.04, 00:19
      A nie wiesz Jajek, ze w KK stosunek oralny jest zakazany? Bo jak polkniesz to kanibalizm, a jak wyplujesz - aborcja.
    • neogobbo Re: A może zapłodnienie orlne???? 18.04.04, 00:26
      A jednak trochę jajek się uczysz, chociaż Twoje seksualne obsesje trochę
      (przynajmniej mnie) rażą.
      Zona Inkwizytora
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka