Dodaj do ulubionych

Wierzący niepraktykujący

28.05.04, 07:05
Witam was,ostatnio coraz częściej wpadam na to forum.Bardzo sympatyczne smile
Chcę zapytać co sądzicie o tzw. wierzących - niepraktykujących.Jakie jest
wasze zdanie na temat osób,które np.zostały wychowane w wierze
katolickiej,ale odżegnują się od Kościoła,jednocześnie deklarując się jako
chrześcijanie (wierzą w Boga,Jezusa,respektują Nowy Testament, natomiast nie
uznają Kościoła ani jego nauk).
Czy wiara w samotności,bez wsparcia wspólnoty,ma szansę przetrwania?
Obserwuj wątek
    • kubus_2004 Re: Wierzący niepraktykujący 28.05.04, 09:05
      Wg niektórych stałych bywalców tego forum wierzący-niepraktykujący nie istnieją. Dla nich te dwa słowa oddzielone myślnikiem to antonimy. No, ale to margines. Moja żona jest wierząca-niepraktykująca. Wierzy w Boga, ale kościół ją nie obchodzi, msze nudzą, a modlitwy uznaje za zabobon i stratę czasu. Podobnie jak ja, w sumie, tyle że ja wolę powiedzieć, że wierzę w Naturę.
    • adzia_a Re: Wierzący niepraktykujący 28.05.04, 09:17
      Dla mnie to oczywiste, ze można w Absolut wierzyć i nie praktykować tej wiary w
      sposób uznany przez społeczeństwo. Raczej nie pozwoliłabym sobie na wmawianie
      komuś, że "jak nie chodzisz do kościoła to ci się tylko wydaje, że wierzysz" -
      no bo kto miałby to oceniać?

      Inna sprawa, że ja tam osobiscie znam więcej osób niewierzących -
      praktykujących wink))
    • piotrsko Re: Wierzący niepraktykujący 28.05.04, 09:31
      Słyszałem kiedyś taki dowcip: Wilk mówi do zajączka: ja też jestem jaroszem,
      tyle, że niepraktykującym wink))
    • mika74 Re: Wierzący niepraktykujący 28.05.04, 10:11
      mabrulki napisała:

      > Witam was,ostatnio coraz częściej wpadam na to forum.Bardzo sympatyczne smile
      > Chcę zapytać co sądzicie o tzw. wierzących - niepraktykujących.Jakie jest
      > wasze zdanie na temat osób,które np.zostały wychowane w wierze
      > katolickiej,ale odżegnują się od Kościoła,jednocześnie deklarując się jako
      > chrześcijanie (wierzą w Boga,Jezusa,respektują Nowy Testament, natomiast nie
      > uznają Kościoła ani jego nauk).
      > Czy wiara w samotności,bez wsparcia wspólnoty,ma szansę przetrwania?

      Hej Mabrulkismile)))
      Mysle ,że problem nie jest w tym czy ktoś wierzy w Boga czy nie ,ale w jakiego
      Boga wierzy. Może to być Bóg objawiony w swiertych ksiegach i tradycji: w
      judaiźmmie, islamie, chrześcijaństwie. Moga to być bogowie pogańscy: bóg Re,
      bóg Słońce, bóg Natura itd.
      Takiego niepraktykujacego trzeba by sie spytac w jakiego Boga wierzy? Czy w
      takiego, który objawił się w Biblii? Ale dalej w którym testamencie: Starym i
      Nowym czy tylko ktoś uznaje Stary odrzucając Jezusa jako Boga? Jeśli ktos
      utrzymuje ,ze zna Jezusa i Jego naukę to w takim wypadku co mówił Jezus? Jakie
      slowa mówił o wspólnocie? Do czego powołał uczniów? Jaki był straozytny
      Kościół? Jakie były wspolnoty i co na ich temat znajdziemy w Nowym Testamencie?
      Wielu osób mówi ,że sa "lepsi" niz ci praktykujacy, ale znowu odrzucają przy
      tym nauke Jezusa. Czemu? Bo nie bedac we wspólnocie tej nauki nie znają ( nie
      ma im kto przekazac), a jesli znają to traktuja wybiórczo.
      Mysle,że droga do Jezusa, a właściwie przez Jezusa do Boga jest bez wspólnoty
      niemozliwa.
      Jednak aby nie stawiać nikogo pod sciana napisze ,ze sa tez tacy ludzie, którzy
      przez jakiegos przedstawiciela Kościoła zostali dotkliwie zranieni, albo się
      zawiedli na kimś z Kościoła. Tacy ludzie często psychicznie nie sa w stanie od
      razu wrócic do praktyk w kościele. Choc z drugiej strony zawsze jak o tym
      mysle przypominam sobie slowa Jezusa "Starczy ci mej łaski".
      Pozdr)

      • orvokki Re: Wierzący niepraktykujący 28.05.04, 11:08
        Hej,

        O interpretację pisma można się spierać do upadłego, ale czy Jezus mówiąc o
        wspólnocie musiał mieć koniecznie na myśli zhierarchizowany kościół taki czy
        inny? Kościół to przede wszystkim wspólnota wiernych, w tym sensie wszyscy
        wierzący w Jezusa są jednym kościołem...
        Jasne, że ma znaczenie, w jakiego Boga się wierzy i samemu nawet czytając Pismo
        można pobłądzić - dlatego warto swoją wiarę z kimś konsultować. W dużej mierze
        dla mnie tą rolę spełnia to forum, różne książki (np. Tischnera, C.S. Lewisa).
        Jestem niezrzeszona, od KK odeszłam nie tyle z powodu zranień, co z powodu
        niezgody na pewne aspekty doktrynalne, nigdzie indziej na razie nie trafiłam.
        • mika74 Re: Wierzący niepraktykujący 28.05.04, 11:12
          orvokki napisała:

          > Hej,
          >
          > O interpretację pisma można się spierać do upadłego, ale czy Jezus mówiąc o
          > wspólnocie musiał mieć koniecznie na myśli zhierarchizowany kościół taki czy
          > inny? Kościół to przede wszystkim wspólnota wiernych, w tym sensie wszyscy
          > wierzący w Jezusa są jednym kościołem...
          > Jasne, że ma znaczenie, w jakiego Boga się wierzy i samemu nawet czytając
          Pismo
          >
          > można pobłądzić - dlatego warto swoją wiarę z kimś konsultować. W dużej
          mierze
          > dla mnie tą rolę spełnia to forum, różne książki (np. Tischnera, C.S.
          Lewisa).
          > Jestem niezrzeszona, od KK odeszłam nie tyle z powodu zranień, co z powodu
          > niezgody na pewne aspekty doktrynalne, nigdzie indziej na razie nie trafiłam.
          >
          Orvokki, poczytaj Dzije Apostolskie i Listy św. Pawła-tam jest wystarczajaco
          duzo o wspólnocie i hierarchii,a przeciez to Słowa Objawione jak cała Biblia.
    • mamalgosia Re: Wierzący niepraktykujący 28.05.04, 11:30
      Dla mnie wiara jest czymś tak istotnym, że nie wyobrażam sobie, że mogłabym jej
      nie wyrażać na zewnątrz. Równocześnie dotyczy każdej sfery życia, więc prawdę
      powiedziawszy naprawdę nie rozumiem, jak ktoś może inaczej - jeśli wiara ma dla
      niego jakiekolwiek znaczenie
      • orvokki Re: Wierzący niepraktykujący 28.05.04, 11:40
        No tak, oczywiście.
        Chyba zachodzi tu też pewne nieporozumienie co do słów.Bo co to właściwie
        znaczy niepraktukujący? Nie należący do zadnego kościoła czy organizacji
        wyznaniowej, czy taki, co się nie modli, nie pości, nie przyznaje do wiary, nie
        żyje Ewangelią? Rzeczywiście określenie "wierzący niepraktykujący" jest nieco
        dziwne i sprzeczne samo w sobie, bo skoro wierzę, to pociąga to określone
        zmiany w moim życiu, takie raczej widoczne na zewnątrz również...
        Mika, jakie fragmenty Dziejów masz na myśli?
        • mabrulki Re: Wierzący niepraktykujący 28.05.04, 11:50
          Hej!
          Dziękuję za odpowiedzi,każdy post przeczytałam uważnie.
          Słuchajcie,jest we mnie niezgoda na rozmaite doktryny i nakazy/zakazy
          Kościoła,które nie mają pokrycia w słowach Jezusa zapisanych w
          Ewangeliach.Wiele z tego,co jest uważane za nieoddzielną część wiary
          katolickiej,zostało "ustalone" przez ludzi,często dłuuugo po
          Chrystusie.Historia uczy,że czasem Kościół wmawiał ludziom różne rzeczy,że
          np.będą grzeszyć jeśli nie zapłacą dziesięciny,dla własnych (tj.hierarchów
          kościelnych) korzyści.Kolejne sobory znosiły zakazy,wcześniej uważane za
          niepodważalne.
          Chodzi mi o to,że nie potrafię nie oddzielać słowa Jezusa od nauk Kościoła.Skąd
          u was taka ufność w nieomylność LUDZI.Wiem,kapłani doznają łaski oświecenia
          itd.,Bóg przez nich przemawia.Tylko ja jakoś nie potrafię uwierzyć
          CZŁOWIEKOWI.To tylko ludzie.
          Rozumiecie o co mi chodzi?
          • mika74 Re: Wierzący niepraktykujący 28.05.04, 13:27
            mabrulki napisała:

            > Hej!
            > Dziękuję za odpowiedzi,każdy post przeczytałam uważnie.
            > Słuchajcie,jest we mnie niezgoda na rozmaite doktryny i nakazy/zakazy
            > Kościoła,które nie mają pokrycia w słowach Jezusa zapisanych w
            > Ewangeliach.Wiele z tego,co jest uważane za nieoddzielną część wiary
            > katolickiej,zostało "ustalone" przez ludzi,często dłuuugo po
            > Chrystusie.Historia uczy,że czasem Kościół wmawiał ludziom różne rzeczy,że
            > np.będą grzeszyć jeśli nie zapłacą dziesięciny,dla własnych (tj.hierarchów
            > kościelnych) korzyści.Kolejne sobory znosiły zakazy,wcześniej uważane za
            > niepodważalne.
            > Chodzi mi o to,że nie potrafię nie oddzielać słowa Jezusa od nauk
            Kościoła.Skąd
            >
            > u was taka ufność w nieomylność LUDZI.Wiem,kapłani doznają łaski oświecenia
            > itd.,Bóg przez nich przemawia.Tylko ja jakoś nie potrafię uwierzyć
            > CZŁOWIEKOWI.To tylko ludzie.
            > Rozumiecie o co mi chodzi?

            Mabrulkismile
            Cała Biblia zostala stworzona także przez ludzi, a uznawana jest za Słowo
            objawione Boga. Nie pisał jej Jezus. Św. Paweł nawet Jezusa nie widział, nie
            mówiąc o słuchaniu. Fajna lektura sa tu wstępy do wszystkich części Nowego
            Testamentu- jest to opowieśc w jaki sposób one powstawały. Duch św. zyje i
            działa caly czas w swoim Kościele, wsród ludzi. W dziejach Apostolskich
            apostoł mówi "(..)ustalilismy: Duch Świety i my...".
            Kosciół ma coś takiego jak asystencja Ducha Sw., tzn. składa się z ludzi, ale
            prowadzi ich Duch Św., sam Jezus, ktory jest Głowa Koscioła.
            Skąd mam zaufanie do hierarchów: z wiary, z doświadczenia prowadzenia mnie
            przez Boga w wierze i w Kościele, z owoców (dobrych), z modlitwy, z własnych
            poszukiwan takze w nauce i poszukiwaniu prawdy. No i ze znajomości tez
            poszukujacych, grzesznych hierarchów - kaplanów ,którzy różnia się od nas tylko
            powłaniemsmile i w osobisym kontakcie okazuja sie madrymi, fajnymi, pragnacymi
            dobra ludźmismile
          • mamalgosia mabrulki 28.05.04, 18:57
            A skąd wiesz, co powiedział Jezus? Czy aby nie z Pisma świętego? A przecież
            księgi biblijne napisali ludzie, prawda? A że powstało mnóstwo ksiąg na te
            tematy, to równieżludzie ozrekli, które księgi będą należeć do Pisma św., a k
            tóre nie, prawda? no i co teraz?
            • mabrulki Re: mabrulki 28.05.04, 20:06
              mamalgosia napisała:

              > A skąd wiesz, co powiedział Jezus? Czy aby nie z Pisma świętego? A przecież
              > księgi biblijne napisali ludzie, prawda? A że powstało mnóstwo ksiąg na te
              > tematy, to równieżludzie ozrekli, które księgi będą należeć do Pisma św., a k
              > tóre nie, prawda? no i co teraz?


              No właśnie. To też zastanawia. Był kiedyś film na ten temat,nie pomnę
              tytułu,grała Patricia Arquette.Fabułka średniej jakości,ale rzecz w
              przesłaniu.Oglądałaś?
              • mamalgosia Re: mabrulki 29.05.04, 21:53
                Nie, niestety nie oglądałam,nawet nie słyszałam o tym filmie.
                Chciałam Ci tylko powiedzieć, że w jedne rzeczy, które napisali ludzie
                wierzysz, a w inne nie, podając za argument właśnie ich ludzkie autorstwo
                • mabrulki Re: mabrulki 30.05.04, 13:02
                  Mamałgosiu,to niezupełnie tak.
                  Róznica wg mnie polega na tym,że tamci pisząc Pismo,dawali świadectwo czemuś,co
                  sami widzieli lub usłyszeli z ust tych,co widzieli.Fakt,że oni też byli tylko
                  ludzmi,właśnie o tym mówił rzeczony film,którego tytułu ni reżysera niestety
                  wciąż nie mogę sobie przypomnieć.O tym,że Ewangeliści mogli coś pokręcić wink
                  Natomiast zupełnie co innego człowiek,który żyje ileś tam wieków po
                  Chrystusie,w sumie nie wiadomo dlaczego taką drogę wybrał a nie inną,czy NA
                  PEWNO ma w sobie powołanie i łaskę kapłaństwa.Może jego wiara dawno umarła a on
                  już za daleko zaszedł żeby się wycofać,z różnych powodów tegfo nie czyni i tkwi
                  w swojej roli?Nie zaprzeczysz że takie przypadki są możliwe.
        • mika74 Re: Wierzący niepraktykujący 28.05.04, 12:44
          orvokki napisała:

          > No tak, oczywiście.
          > Chyba zachodzi tu też pewne nieporozumienie co do słów.Bo co to właściwie
          > znaczy niepraktukujący? Nie należący do zadnego kościoła czy organizacji
          > wyznaniowej, czy taki, co się nie modli, nie pości, nie przyznaje do wiary,
          nie
          >
          > żyje Ewangelią? Rzeczywiście określenie "wierzący niepraktykujący" jest nieco
          > dziwne i sprzeczne samo w sobie, bo skoro wierzę, to pociąga to określone
          > zmiany w moim życiu, takie raczej widoczne na zewnątrz również...
          > Mika, jakie fragmenty Dziejów masz na myśli?

          W sumie całe Dzieje Apostolskie i Listy.
          Chrześcijanie zyli we wspólnotach ( gminach), nie mozna bylo opuszczac
          wspólnych zebran i modlitw, a także spotykali się na "łamaniu Chleba", były
          okreslone zasady co do nich. Byla hierarchia: rzadzili apostołowie, mieli nawet
          wspolnote dóbr, która oni rozporzadzali. Byli i prezbiterzy i diakoni i biskupi
          ( św. Tymoteusz chociazby) ,byly wskazania jaki powinien byc diakon, jaki
          biskup itd. Były pewne funkcie i pewna hierarachia.Także okreslone zasady
          postepowania we wspólnotach i nauka spoleczna. Nie trzeba sie zbyt wysilac aby
          znaleźc to wszystkosmileM
    • kubus_2004 Re: Wierzący niepraktykujący 28.05.04, 12:09
      Jak mówiłem tytułowy termin nie przypadł do światopoglądu co poniektórym. Jak wobec tego nazwiecie (pytanie do wierzących-praktykujących) człowieka który:

      a) wierzy w Naturę, nie uznaje Jezusa, Biblii, kościoła, papieża, patriarchy moskwy itd itp?

      b) wierzy w Boga chrześcijańskiego, uznaje Biblię, ale nie chce musię sterczeć w kościele, nie spowiada się, ale modli od czasu do czasu?
      • mabrulki Re: Wierzący niepraktykujący 28.05.04, 12:30
        Kubusiu,trochę zmieniasz mój temat. Ale niech ci będzie - mam nadzieję że
        otrzymam odpowiedzi również na moje pytanie(zupełnie różne od
        twojego,zauważ.Pytam,dlaczego mamy wierzyć bez zastrzeżeń w słowa hierarchów
        kościelnych.)

      • kulinka3 Re: Wierzący niepraktykujący 28.05.04, 14:01
        kubus_2004 napisał:

        > Jak mówiłem tytułowy termin nie przypadł do światopoglądu co poniektórym. Jak
        w
        > obec tego nazwiecie (pytanie do wierzących-praktykujących) człowieka który:
        >
        > a) wierzy w Naturę, nie uznaje Jezusa, Biblii, kościoła, papieża, patriarchy
        mo
        > skwy itd itp?
        >
        Dla mnie taki człowiek to deista.
        > b) wierzy w Boga chrześcijańskiego, uznaje Biblię, ale nie chce musię
        sterczeć
        > w kościele, nie spowiada się, ale modli od czasu do czasu?
        Tu nie mam pojęcia.Może bezwyznanowiec?
      • orvokki Re: Wierzący niepraktykujący 28.05.04, 14:14
        > b) wierzy w Boga chrześcijańskiego, uznaje Biblię, ale nie chce musię
        sterczeć
        > w kościele, nie spowiada się, ale modli od czasu do czasu?

        Trochę się przyczepię - może to nadinterpretacja, ale mam wrażenie, że często
        osoby należące do określonej wspólnoty myślą, że Ci którzy nie należą, to z
        jakiś dziecinnych powodów - w stylu "nie chce im się sterczeć w Kościele", albo
        dlatego że gdzieś tam znalazł się ksiądz pedofil... Wiele osób jednak odchodzi
        z powodów poważniejszych, z powodu niezgody w pewnych ważnych kwestiach, z
        powodu, że najogólniej rzecz biorąc nie widzą w żadnym kościele kontynuacji
        wspólnoty apostołów.
        Nie przeczę, że są osoby, którym rzeczywiście się nie chce, które podejmują
        taką decyzję z powodu wygody i letniości w wierze - dla których wiara jest
        kwestią przyzwyczajenia i bezrefleksyjności raczej niż wyboru.
        Są też inne, dla których jest to decyzja poważna, nierzadko bolesna,
        zdecydowanie niewygodna - a jednak są niezrzeszone. Niemniej jednak takie osoby
        mogą modlić się nie "od czasu do czasu" jak piszesz, ale codziennie i wciąż,
        podobnie mogą często rozważać Pismo i ogólnie nie ustawać w poszukiwaniu Prawdy
        i Drogi do Jezusa. Myślę, że to forum jeśli przyciągnie niezrzeszonego, to
        właśnie z tej kategorii...
        Co do nazwy - myślę o takich ludziach po prostu "chrześcijanie".
        Przy czym - to już do wszystkich, nie tylko do Kubusa - wcale nie neguję, że
        wspólnota jest potrzebna. Ja wiem, że jest. Ja się po prostu nigdzie nie
        odnajduję i uczestniczę tak, jak potrafię (pisałam o tym wyżej - m.in. przez to
        forum).
      • mamalgosia Re: Wierzący niepraktykujący 28.05.04, 18:58
        a) wyznawca New Age
        b) leń
    • marzek2 Re: Wierzący niepraktykujący 28.05.04, 14:35
      Właściwie to i ja mogłabym być nazwana w ten sposób przyjmując Twoje kryteria
      bo :"zostałam wychowane w wierze katolickiej,ale odżegnałam się kiedyś od KK,
      uważam siebie za nowonarodzoną chrześcijankę, wierzę w Boga w trzech Osobach,
      Pismo, ale nie zgadzam się z niektórymi naukami KK" ani nie uznaję jego
      autorytetu, z tej prostej przyczyny, że nie jestem już jego członkiem.

      Skoro od niedawna jesteś na forum, może nie wiesz, że jestem w Kościele
      Baptystów (protestanci).

      > Czy wiara w samotności,bez wsparcia wspólnoty,ma szansę przetrwania?

      Moim zdaniem słabe, albo przynajmniej trzeba do tego szczególnego powołania. Są
      w końcu misjonarze służący w krajach skrajnie aktychrześcijańskich, ale ich jest
      chyba przynajmniej dwóch na placówce, choć nie wiem dokładnie. Są ludzie
      wierzący, którzy mieszkają w małych wioskach np, gdzie nie mają możliwości
      głębszej wspólnoty z innymi świadomie wierzącymi.

      Słyszałam kiedyś porównanie, że chrześcijanin bez wspólnoty to jak patyk, który
      wypadnie z ogniska, dopóki jest "w środku" pali się wspólnym ogniem z innymi,
      kiedy "wypadnie" po prostu gaśnie... Oczywiście nie chcę przez to powiedzieć, że
      tak właśnie jest, sama od czasu zostania mamą doświadczam pewnej "pustyni
      towarzyskiej" z racji żadszego bywania w zborze. Ale jest mąż, są bliscy
      znajomi, do których można zadzwonić, wyżalić się, można zaprosić gości wreszcie.

      Wreszcie moim zdaniem wiara jest czymś głęboko intymnym, ale nie powinna być
      "tylko dla siebie". Zgadzam się z tym, co ktoś już wcześniej napisał, że
      prawdziwa wiara powinna się jakoś wyrażać na zewnątrz. W końcu Jezus powiedział,
      że mamy być solą ziemi, światłością świata. Jak mielibyśmy to robić tylko
      wierząc, a nie praktykując?


      I wreszcie nie zrozum mnie źle, NIE namawiam Cię do opuszczenia KK, z pobytu na
      forum zdążyłam się zorientować, że jest wiele wspólnot w KK, gdzie ludzie
      wzrastają (choć na pewno nie z wszystkimi ich naukami mogłabym się zgodzić).
      Zachęcałabym Cię raczej do szukania po prostu wspólnoty chrześcijan. A jeśli
      znalazłabyś ją poza KK? Cóż, moim zdaniem najważniejsze żeby być blisko
      Chrystusa, ale nie koniecznie akurat w KK. A jeśli nie rozumiesz, nie zgadzasz
      się z jakimiś naukami KK pytaj tutaj (albo na forum Chrześcijaństwo) może Ci to
      wiele wyjaśnić. Jeśli Cię to jednak nie przekona, szukaj dalej wspólnoty o
      zdrowej nauce, w KK czy poza nim.
      • mabrulki Re: Wierzący niepraktykujący 28.05.04, 17:59
        Hej,Marzek,wiem żeś baptystka,kliknęłam kiedyś twój link na stronę "Boża
        kobieta".Zupka z serka jest hitem smile
        A czy wiecie coś o Kościele polsko-katolickim?Ja wiem b.niewiele a z pewnych
        powodów chciałabym się jak najwięcej dowiedzieć.Wiem że był kiedyś ten temat
        czy tutaj,czy na innym forum,ale wtedy nie przeczytałam
        Niestety,nikt nie odp.na moje pytanie dotyczące niepodważalnej wiary w
        doktryny "ogłoszone" przez ludzi,nie Jezusa.
        Interesuje mnie wasze zdanie.
        • kulinka3 Re: Wierzący niepraktykujący 28.05.04, 19:37
          mabrulki napisała:

          Niestety,nikt nie odp.na moje pytanie dotyczące niepodważalnej wiary w
          > doktryny "ogłoszone" przez ludzi,nie Jezusa.

          Odpowiedzi ze strony KK udzieliła Ci mika 74 z godz.13.27.
          Wierzymy w to,że Kościół dzięki Duchowi Św.jest prowadzony ciągle przez
          Chrystusa. Dlatego to, co jest głoszone przez ludzi, jak to nazwałaś,- dla nas
          jest głoszone przez ludzi w asystencji Ducha Św.
          " A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni,aż do skończenia świata"
          • mabrulki Re: Wierzący niepraktykujący 28.05.04, 20:07
            No tak,przeoczyłam.Dzięki.
            • sion2 Re: Wierzący niepraktykujący 28.05.04, 21:03
              kiedy Jezus wstąpił do nieba to zesłał Ducha św. na apostołów. wcześniej
              zapowiedział m.in. że Duch św. będzie obecny wśród nich i doprowadzi ich do
              CAŁEJ prawdy, objasni im rzeczy przyszłe, gdyż teraz jeszcze nie moga
              wszystkiego znieść - zob. J 14, 26; 16, 12 - 15
              m.in. na tych słowach bazuje KK kiedy ogłasza jakieś dogmaty które są w Biblii
              wyrażone nie wprost tzn bez formuły "zaprawdę powiadam wam, Moja Matka jest
              niepokalanie poczęta" wink , a czytamy tylko "bądź pozdrowiona pełna łaski".
              Więc domyślamy się, ze nie może byc ktoś jednocześnie pełen łaski i zbrukany
              grzechem. To tylko taki przykład, absolutnie nie w celu dyskusji lecz w
              odpowiedzi na zarzut (no bo jak to inaczej nazwać?) że KK wierzy w coś czego
              nie ma w Biblii.I wtedy niby jest wiara w ludzi - nieprawda, my po prostu
              wierzymy w stałą, niezmienną obecnosć Ducha św. w Kościele, w Jego prowadzenie -
              to podstawa nauki o Kościele!

              dla mnie jeżeli ktoś mówi, ze słucha się Biblii a nie chce być w ogóle w
              jakiejkolwiek wspólnocie to znak, ze on tej Biblii nie zna i nie czytał
              wszystkiego co powinien

              kiedy Szaweł jechał do Damaszku żeby więzić chrzescijan, Jezus ukazał mu się i
              powiedział "Szawle dlaczego MNIE przesladujesz?" - dziwne,przecież Jezus juz
              dawno umarł ( i zmarwtychwstał jak mówili chrześcijanie) to dlaczego mówi
              że "MNIE prześladujesz?"
              Te słowa świadczą o tym, że Jezus od początku Koscioła ŻYJE W NIM I SIĘ Z NIM
              UTOZSAMIA.
              Jezeli więc ktoś prześladuje Kościół to prześladuje Jezusa, jeżeli odrzuca
              Kosciół to odrzuca tez w pewnym wymiarze i Boga samego.Nie oznacza to niczego
              definitywnego, bo choć Jezus przychodzi do nas przez Kościół i w nim, to nie
              jest "ograniczony" tylko do takiej formy dawania łaski.
              Celowo używam tu słowa Kościół a nie Kościół Katolicki, bo wierzymy, ze w
              innych denominacjach Jego łaska jest także obecna!

              miałam przez długie lata taki mit w głowie, ze pierwsi chrześcijanie to byli
              taaaacy cudowni, tak mocno wierzyli, tak mało grzeszyli, ze gdzież teraz temu
              Kościołowi do nich...oj, nie udało sie Bogu to dzieło...
              ale jak kiedyś sięgnęłam po Biblię to znalazłam takie oto grzechy pierwszych
              chrześcijan: pychę, pijaństwo, głupotę, rozłamy i spory, kazirodztwo,
              obojetność na ubogich, niegodne spozywanie Wieczerzy Pańskiej itp. zob np. 1
              Kor, list Jakuba - czy wyliczać więcej?
              to właśnie tym grzechom "zawdzięczamy" powstanie Listów Apostolskich, które są
              teraz czytane w każdą niedzielę.
              Czy Jezus chciał, aby Kościół był idealny, a ludzie go popsuli? Nie! Kościół
              został założony dla grzeszników, aby mocą obecnego w nim Chrystusa doprowadzać
              ludzi do zbawienia. Idea Koscioła zakłada jego ułomności bo słada sie on z
              ludzi dążących do doskonałosci. Źródłem świętości Kościoła jest sam Bóg i żadne
              zło - ludzkie ani nawet szatańskie - nie może tego zmienić. BO CHRYSTUS W NIM
              ŻYJE.
              Czasem myślę, ze jak ktoś deklaruje postawę "Chrystus tak, Kościół nie!" to tak
              jakby mówił "jestem patriotą, kocham Polskę, ale państwo polskie?! Po co?
              Przeciez to samo zło: korupcja, oszustwa i nieszczęścia ludzkie, jestem przeciw
              państwu polskiemu!"
              Spotykam się często, że ludzie traktują Kościół jak instytucję czyniącą usługi:
              jak będzie na Mszy fajnie to pójdę, a jak nie to do widzenia! No - jeden
              chrzest poproszę!.
              Poza tym z moich zyciowych obserwacji wynika, ze jak ktoś w poczuciu
              samowystarczalności i bezgrzeszności odchodzi od Kościoła to niestety jego
              dzieci są juz osobami kompletnie niewierzącymi. Mogłabym powiedzieć:
              chrześcijaństwo bezwyznaniowe jest chrześcijaństwem bezpłodnym.

              Zastrzegam, ze te wszytskie słowa napisałam jako moją refleksję nad tym co
              spotkałam w zyciu, "w realu" a nie odnosząc się do konkretnej osoby z forum,bo
              za mało się znamy smile)).

              myślę , że uwazna lektura - z sercem otwartym - zwłaszcza listów św. Pawła
              każdego oświeci, ze bez wspólnoty wiara nie może osiągnąć pełni. Nawet
              apostołowie tzrymali sie razem i razem uzgadniali nauki - mamy tego świadectwa
              w Dziejach Apostolskich.

              pozdrawiam wszystkich Kasia
    • addria Również służbowo 30.05.04, 14:12
      Proszę Was o zerknięcie na wątek "Do chrześcijan niekatolików" gdzie napisałam
      słuzbowy post wink Bo ten wątek też nie bardzo tu pasuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka