19.06.04, 18:17
Czasem mam wątpliwości, czy dobrze zrobiłam i na ile to było świadome.
Powieliłam niejako zachowanie swoich rodziców i czuję ogromny brak. Chodzi mi
o "korzenie". Mieszkam 350 km od swoich rodziców. Oni też po ślubie
wyprowadzili się daleko od swoich rodziców. Jako dziecko miałam słaby kontakt
z dziadkami, moje dziecko ma bardzo słaby kontakt z rodziną. Poza czysto
przyziemnymi sprawami (np. wyjście do kina wiąże się z wynajęciem opiekunki)
brakuje mi dobrego, serdecznego kontaktu z rodzicami. Takiego na poziomie
dorosły - dorosły. Mam wrażenie,że nie mam korzeni. Poza domem rodzinnym
mieszkam już 12 lat, mam swój własny dom, rodzinę, ale często odczuwam
tęsknotę za jakimś wyidealizowanym domem z którego w dwie minuty jestem u
siostry, plotkuję z mamą o "problemach" w pracy, pomagam w matmie mojemu
chrześniakowi a mój syn ma w szkole starszych kuzynów. Wciąż nie czuję się u
siebie.
Tęsknicie za swoimi "starymi" rodzinnymi miastami, wioskami, za bliższym
kontaktem z rodzicami, rodzeństwem?
Obserwuj wątek
    • a000000 Re: Korzenie 19.06.04, 20:27
      Znam ten ból. Ja od osiemnastego roku życia żyję w mieście, gdzie nie ma żadnej
      mojej rodziny, najbliżej siostra 250km, babci nigdy nie znałam, dziadka też,
      Rodzina męża jeszcze dalej..... Radzę sobie nieźle, czuję się u siebie, ale
      czasem smutno. Jestem nenufarem, chyba nie mam korzeni.
      • barbie-torun Re: Korzenie 21.06.04, 08:50
        O i jak bardzo tęsknię, chociaż z roku na rok mniej. Chyba zaklimatyzowałam się.
        Jako jedyna z rodziny wyjechałam. Wszyscy mieszkają w jednym mieście, blisko
        siebie a ja 90 km od nich. Z racji pracy, małych dzieci rzadko jeżdżę do nich.

        Basia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka