Dodaj do ulubionych

Fajny film wczoraj widziałem

07.03.14, 09:49
Jak już napisałem w innym wątku w naszym domu staramy się wspólnie oglądać filmy zarówno starsze, jak i nowe. Z tym, że z propozycjami wychodzimy każde z nas po kolei i rodzice i dzieci. Ja staram się pokazać ciekawą i dobrą klasykę filmu oraz Teatr Telewizji, dzieci pokazują ciekawe nowości. A potem o tym rozmawiamy. Telewizor jest podłączony tylko do odtwarzacza DVD lub komputera, nie ma instalacji antenowej. Nie da się więc oglądać ogłupiających seriali, kłótni polityków, które nic nie wnoszą do rozumienia rzeczywistości, a jedynie rozpalają emocje, ani całego tego telewizyjnego badziewia.

Staramy się chodzić często do kina lub teatru, by jakoś wyrównać brak telewizji w domu. I często pojawia się problem. Na co warto pójść? Co wartościowego w sensie dobrej rozrywki, poszerzenia wiedzy, artystycznych doznań można dziś obejrzeć. I często przeglądając opisy filmów ręce opadają. Sama prymitywna rozrywka dla kretynów, ludzi zdziecinniałych, dla których ważne jest by krew się lała i ostry seks pobudzał produkcję adrenaliny i testosteronu. Wielkie bibordy reklamujące film, wiszące na Multikinach, wcale nie reklamują najlepszych filmów. Jestem gotów twierdzić, że często najgorsze. Lepsze filmy przemykają zazwyczaj przez kina niezauważone. Pojawiają się tylko na dwa trzy dni, w małych kinach, DKF-ach.

Empik oferuje szeroką ofertę płyt DVD, szczególnie jeśli chodzi o dobrą klasykę, złotą setkę Teatru TV. Za 20 PLN można kupić wartościowy i w super jakości film. Część filmów można obejrzeć na youtubie. Gdy jakiś film nam się szczególnie podoba staramy się szukać następnych, gdzie kluczem poszukiwań jest ten sam reżyser, wybrany aktor czy aktorka, kraj produkcji, ta sama tematyka widziana z różnych stron.

W tym wątku chciałbym byśmy dzielili się tymi filmami, które widzieliśmy i które polecamy innym. Albo odwrotnie: widzieliśmy i zdecydowanie odradzamy, bo bardzo nam się nie podobał. Dobrze jeszcze jest wytłumaczyć dlaczego?
Obserwuj wątek
    • otryt Mandarynki 07.03.14, 09:52
      Tytuł: Madarynki
      Reżyser : Zaza Urushadze
      Produkcja: Gruzja, Estonia


      www.filmweb.pl/film/Mandarynki-2013-694062

      Ten film w niezwykły sposób pokazuje wojnę. W tej wojnie w 1992 roku po rozpadzie ZSRR powstała niepodległa Gruzja. Abchazja, będąca częścią republiki gruzińskiej walczy o odłączenie się od Gruzji. W wojnie tej walczą Gruzini, Abchazowie, Czeczeni, Rosjanie. Wszystko dzieje się w małej wiosce, gdzie wcześniej mieszkali Estończycy, którzy na samym początku wojny uciekli do Estonii. Pozostało tylko dwóch mężczyzn: główny bohater z zawodu stolarz i plantator mandarynek, któremu szkoda było opuścić swoje sady, które w tamtym roku wyjątkowo obrodziły.

      Obraz jest bardzo kameralny, nie ma dużo strzelania ani krwi. W krótkiej potyczce we wsi ginie kilku Gruzinów i kilku Abchazów. Dwaj mieszkańcy wioski grzebią zmarłych. Przy życiu pozostało dwóch ludzi Gruzin i Czeczen walczący jako najemnik po stronie Abchazów. Stolarz bierze ich obu do swojego domu i leczy z ran. Czeczen jest mniej ranny i szybko dochodzi do siebie. Gdy dowiaduje się, że obok w drugim pokoju leży Gruzin zapowiada gospodarzowi domu, że go zabije. Jest tam taka niesamowita scena, gdy jeden ranny próbuje zabić drugiego. Na szczęście jest jednak zbyt słaby by wyważyć zamknięte drzwi.

      Potem film mi się urwał, bo zasnąłem.

      Gdy się obudziłem relacje pomiędzy obydwoma rannymi były zupełnie inne. Dokonał się w międzyczasie jakiś cud. Jak to się stało? Jak postępował gospodarz z ludźmi skaczącymi sobie do gardeł? Tego nie zdradzę. To wielka nauka dla nas, gdy czasem musimy pełnić rolę rozjemców w czyichś sporach. Dla mnie osobiście tamten gospodarz miał coś z Boga.

      • andrzej585858 Re: "Tajemnica Filomeny" 24.03.14, 10:57
        "Tajemnica Filomeny"

        Opis: Filomena Lee (Judi Dench) jest prostą, religijną Irlandką. Jako młoda dziewczyna zaszła w ciążę i zhańbiona została odesłana do klasztoru. Tam urodziła dziecko, które zakonnice oddały do adopcji. 50 lat później Filomena postanawia odnaleźć syna. Pomaga jej Martin Sixsmith (Steve Coogan) – błyskotliwy dziennikarz polityczny, zainteresowany kontrowersyjnym tematem.

        To tyle w telegraficznym skrócie o filmie który uzyskal nominacje do Oscara w 5 kategoriach. Niestety, nie otrzymał żadnej statuetki a powinien otrzymać - na pewno za wspaniałą rolę Judi Dench.

        Film przez jednych odbierany jako antykatolicki wpisujący się w nurt rozliczeń z skrzętnie skrywanymi tajemnicami z niebyt chlubnej przeszlości. Trzeba bowiem jasno stwierdzić że nie wszystko w historii Kościoła może pretendowac do miana zachowań godnych chrześcijanina. Tak też jest i w tym przypadku - kobieta która urodziła nieślubne dziecko płaci straszliwą cenę. Obarczona winą, zmuszona przez zakonnice do oddania dziecka - wbrew swojej woli, nie potrafi zapomnieć o synu.
        A jednak tak skrzywdzona przez przedstawicieli instytucjonalnego Kościoła nie traci swojej wiary. Ten film paradoksalnie jest także apologią chrzescijaństwa - tego co najpiekniejsze - bezwarunkowego przebaczenia.
        Rozmowy jakie prowadzi bohaterka filmu z pomagającym jej cynicznym dziennikarzem są pełne niezwykłego świadectwa wiary w człowieka, wiary w dobro.

        Niezwykly jest jeden z dialogów. Oto jakże często spotykane zarzuty wobec nauczania moralnego Koscioła, ślizgające się tylko po naskórku tego co nazywamy czlowieczeństwem spotykają się z celną uwagą tej skrzywdzonej kobiety. A przecież to ona powinna wypowiadać te pełne żalu i pretensji słowa:

        "Dlaczego Bóg miałby obdarzać nas pożądaniem, któremu mielibyśmy się opierać? Chciał w ten dziwny sposób ubarwić swoje wszechmogące życie?
        Nie rozumiem tego.
        A uważam się za bystrego.

        - Może nie jesteś. - "

        Jakże często można dzisiaj usłyszeć takie zdania? Dlaczego Kosciół nieustannie mowi o grzechu? dlaczego nieustannie mówi o szacunku dla płciowości, dlaczego mowi o ciele jako o swiątyni - odpowiedzi na te pytania trzeba szukać w Ewangelii. Chociaż latwiej powiedzieć - nie rozumiem tego. Moj rozum mowi mi co innego, nie widzi w pożadaniu nic złego.

        A może jednak nie jesteś aż tak mądry?

        Piękny film i bardzo mądry. Polecam bardzo dobrą recenzję tego filmu :

        wnas.pl/artykuly/4062-tajemnica-filomeny-mocny-film-o-potedze-wiary-nasza-recenzja
        Na końcu tej recenzji autor zacytował jedną z myśli Erazma z Rotterdamu, myśl która może służyć jako motto filmu:

        „Dlatego znoszę ten Kościół, dopóki lepszego nie zobaczę; Kościół nasz zmuszony jest znosić także i mnie, dopóki sam lepszym się nie stanę”.

        • otryt Re: "Tajemnica Filomeny" 25.03.14, 08:52
          Ten film akurat teraz leci w kinach w moim mieście.
          Wybiorę się na pewno!
        • otryt Re: "Tajemnica Filomeny" 27.06.14, 12:12
          andrzej585858 napisał:

          >A przecież to ona powinna wypowiadać te pełne żalu i pretensji słowa:


          Ta refleksja również mnie towarzyszy po obejrzeniu tego filmu. Jak to jest, że osoba postronna, nie będąca katolikiem, w żaden sposób nie związana z Kościołem, w żaden sposób nie skrzywdzona przez Kościół, wypowiada słowa pełne niechęci, często nienawiści pod adresem Kościoła i katolików.

          Przytoczyłeś Andrzeju dialog głównych bohaterów. Filomena Lee, która przeżyła trudne doświadczenie mówi o tym spokojnie, w duchu przebaczenia. Postronna osoba miota przekleństwami i wulgaryzmami. Gdy padło wulgarne słowo na F w języku angielskim w pełnym emocji nieprzyjemnym zdaniu, zrozumiałem, że ten film ma w zamyśle autorów, zarazić widzów tymi samymi emocjami, w sytuacji, gdy wywleka się w tej chwili sprawy sprzed 50 czy 60 lat, gdy świadkowie tamtych wydarzeń najczęściej już nie żyją. I nie mogą dać świadectwa prawdzie. Ta metoda stosowana jest także w stosunku do tzw. „zbrodni Polaków” w czasie II wojny światowej.

          Film jest oparty na wydarzeniach autentycznych. Mnie najbardziej zdziwiła postawa Filomeny Lee, którą w filmie grała Judi Dench. Niesamowite jest to, że ta kobieta jeździ po całym świecie i głosi prawdę o wielkości przebaczenia, będąc jednocześnie świadkiem obrony w stosunku do sióstr, które prowadziły tamten sierociniec czy dom samotnej matki w Irlandii w latach 50-tych.

          Moja żona słusznie zauważyła, że siostry zakonne jako jedyne pomogły 16-letniej dziewczynie, która zaszła w przypadkową ciążę. Pomoc jaka była taka była.. Nie było wtedy luksusów, pralek automatycznych, panowała powojenna bieda. Co zrobili ojciec i matka? Wyrzucili dziewczynę z domu. Co zrobiło państwo? Nic. Pomoc państwa zazwyczaj w takich sytuacjach polega na zachęcie i pomocy w aborcji. Czy państwo finansowało ten sierociniec? Raczej wątpię. Musieli się utrzymać z pracy sióstr i podopiecznych młodocianych matek. Jest scena w filmie, że musiały pracować ponad siły w pralni, piorąc pieluchy i inne rzeczy.

          Wracam do pytania z samego początku? Dlaczego dziennikarz czuł wściekłość, a Filomena nie? Czy nie stąd pochodzi określenie adwokat diabła, że ktoś wcale nieproszony czyni się obrońcą rzekomo pokrzywdzonych? Chce w by w ludziach to poczucie krzywdy rosło, by się buntowali, by złorzeczyli Bogu. Czy nie w ten sposób działał diabeł już na pierwszych stronach Biblii, tłumacząc Adamowi i Ewie, że to jest chyba nie w porządku, że Pan Bóg odmawia im owocu z tego jednego drzewa, że nie chce im dać wszystkiego, co ma. Wzbudził w nich wątpliwość i nieufność w stosunku do Boga. A to stało się przyczyną pierwszego grzechu człowieka.


          Ale popatrzmy dobrze ilu adwokatów mamy obecnie? Obrońcy uciśnionych robotników wcale nie byli robotnikami. Stworzyli ustrój, który stał się piekłem nie tylko dla robotników.
          Dziś tłumaczy się kobietom, że ich największym oprawcą przez wieki i obecnie był mężczyzna. Dzieciom tłumaczy się, że muszą uważać na rodziców. I ci samozwańczy obrońcy starają się bronić kobiety i dzieci oraz wszelkie prześladowane rzekomo grupy, narzucając im swoją ideologię opartą na kłamstwie. To Engels powiedział, że archetypem wszelkiego wyzysku, jest ucisk kobiety przez mężczyznę w rodzinie. Lenin Engelsa jednak nie posłuchał, bo uważał, ze wyzysk robotnika przez kapitalistę jest ważniejszy. Trocki z kolei całkowicie zgadzał się z Engelsem, jednak przegrał walkę frakcyjną z Leninem i musiał uciekać na emigrację. I dziś twórczo myśl Engelsa i Trockiego jest rozwijana.

          Film niewątpliwie ciekawy, skłaniający do wielu pytań.
    • otryt Wielki Błękit 25.03.14, 10:47
      Wielki Błękit

      Ten film widziałem wczoraj. Film francuskiego reżysera Luca Bessona z roku 1988.
      Wtedy nie chodziłem do kina, bo dzieci były malutkie i wciąż chorowały. A gdy podrosły chodziłem z nimi na repertuar dziecięcy. Teraz nadrabiam zaległości. Pierwszym filmem dla dorosłych obejrzanym po długiej, długiej przerwie w kinie był „Piękny Umysł” w 2002 roku.

      Po raz pierwszy nazwa „Wielki Błękit” wpadła mi w oko, gdy podczas któregoś z licznych, długich spacerów wzdłuż brzegu morskiego natrafiliśmy na lokal o tej właśnie nazwie. Grywano tam regularnie szanty, lubiliśmy czasem wpaść na małe co nieco. I któregoś razu odkryłem, że nazwa pochodzi od filmu sprzed lat, którego bohaterowie zarażeni byli pasją nurkowania. Nurkowania bez aparatów tlenowych i kombinezonów, które chroniłyby ciało przed olbrzymim ciśnieniem, zgniatającym ciało w głębinach.

      Film pokazuje męską przyjaźń, podszytą duchem rywalizacji w realizacji wspólnej pasji. Główni bohaterowie Jacques i Enzo, jeszcze jako dzieci gdzieś na greckim wybrzeżu nurkują. W kolejnych scenach możemy podziwiać inne krajobrazy z różnych miejsc na świecie, gdzie oczywiście dwaj panowie biją kolejne rekordy czasu przebywania pod wodą na wstrzymanym oddechu i głębokości zejścia. Przyjaciele mają krańcowo różne osobowości: Enzo grany przez znanego aktora Jeana Reno, to człowiek otwarty, dowcipny i przebojowy, tryskający radością życia. Z kolei jego przyjaciel jest nieśmiały, zamknięty w sobie, najchętniej spędzający czas z delfinami i traktujący je jako własną rodzinę. To postać autentyczna, nazywana człowiekiem delfinem. Jego rekord życiowy to 105 metrów i 3 minuty 40 sekund. Osiągnął go w wieku 56 lat w roku 1983. Już wtedy naukowcy i lekarze mówili, że to kres ludzkich możliwości, że schodzenie jeszcze niżej musi doprowadzić do tragedii. Ta tragedia cały czas wisi w czasie drugiej części filmu na włosku. Jacques Mayol jednak nie zgadza się z lekarzami. Według niego człowiek ma ukryty podwodny potencjał, który może zostać obudzony poprzez rygorystyczny fizyczny i psychologiczny trening. Te poglądy zapachniały mi poglądami innego filmowego bohatera Ptaśka, który również uważał, że człowiek odpowiednio wytrenowany i umotywowany może latać jak ptak. Ptasiek jednak w oczywisty sposób miał coś z głową. Jednak im bliżej końca filmu tym tego rodzaju szaleństwa jest oraz więcej. Jacques w tym morskim i podwodnym szale nie zauważa kobiety, która z miłości do niego rzuciła wszystko, co miała. Dla niego morze, delfiny i nurkowanie są na miejscu pierwszym. Kobieta jest gdzieś dalej. Ale przecież podobne sytuacje widzimy u innych pasjonatów, wspinających się na najwyższe szczyty. Pasja działa jak narkotyk, jak alkohol, często prowadząc w finale do śmierci.

      Jacques Mayol napisał książkę „Homo Delphinus”, której pierwsze polskie wydanie ukazało się w 2009 roku. Okazuje się, że jego koncepcja była chyba słuszna. Jego rekord 105 metrów wydawałoby się nieprzekraczalny, został pobity w 2007 roku przez Austriaka Herberta Nitscha i wyniósł aż 214 metrów. Możliwości ludzkie są nieodgadnione.

      pl.wikipedia.org/wiki/Jacques_Mayol
      pl.wikipedia.org/wiki/Enzo_Maiorca
      pl.wikipedia.org/wiki/Herbert_Nitsch
    • otryt Wątpliwość (2008) 25.04.14, 23:40
      Jak postąpić, gdy nie ma pewności?

      Tymi słowami rozpoczyna się zarówno film, jak i kazanie księdza Flynna. Wokół tego problemu skonstruowana jest fabuła filmu. Film widziałem dwa razy: wczoraj i dzisiaj. Przyznam, że trochę inaczej widziałem księdza Flynna oglądając pierwszy raz, a inaczej drugi. Rzucone w stosunku do księdza podejrzenie o pedofilię za pierwszym razem bardziej do mnie trafiło, za drugim razem zacząłem dostrzegać absurdalność oskarżeń, budowanych głównie na przeczuciach i poszlakach siostry Aloysius, będącej dyrektorką szkoły katolickiej. Rok 1964 USA.

      Film pokazuje jak narasta klimat z początku delikatnych aluzji i niedomówień, jak rozszerza się krąg osób wciągniętych w podejrzenia w stosunku do księdza, jak w końcu dochodzi do eskalacji oskarżeń i otwartego konfliktu pomiędzy głównymi bohaterami. Wiadomo, że ktoś będzie musiał odejść. Cały czas mówimy o sytuacji, gdy brak konkretnych dowodów winy.

      Jest jeszcze trzecia główna postać dramatu: młoda, świeża, entuzjastyczna o zdrowej religijności siostra James pełniąca funkcję nauczycielki kochającej powierzone jej opiece 12-letnie dzieciaki. Podczas filmu można zaobserwować, jak się młoda siostra się zmienia, jak jednak jakaś część podejrzeń starszej siostry przechodzi na młodszą. Można odnieść wrażenie, że za kilkadziesiąt lat młodsza będzie dokładnie taka sama, jak starsza.

      Myślę, że nie zepsułem Wam oglądania tego filmu, bo to nie jest film akcji, gdzie dużo się dzieje. Tutaj mamy głównie psychologię i wspaniałą grę aktorów z pierwszej ligi światowej: Meryl Streep, Philip Seymour Hoffman i Amy Adams.


      www.filmweb.pl/film/W%C4%85tpliwo%C5%9B%C4%87-2008-432908

      A tak na marginesie, można przetestować siebie samego, w jakim stopniu my sami jesteśmy podatni na rzucone przez kogoś podejrzenia? A może sami jesteśmy ich źródłem? A może działamy "tylko" jak przekaźnik, który powiela chore treści, wyprodukowane przez innych.

      W filmie pojawia się metafora plotki, którą już kiedyś słyszałem w polskich kościołach. Spowiednik każe kobiecie pociąć nożem poduszkę i wyrzucić przez okno pierze. Gdy to zrobi ma wrócić do księdza. Gdy wraca ksiądz każe jej zebrać całe pierze, co do jednego piórka. Ona mówi, że to niemożliwe. Podobnie niemożliwe jest sprostowanie pomówień, które jak te piórka niesione wiatrem rozprzestrzeniły się po świecie.

      Za dwa dni mamy kanonizację Jana Pawła II i na tego świętego człowieka wylewane są co chwila różne pomyje, czasem tak prymitywne, że aż trudno uwierzyć, by ktoś się na to złapał.
      Diabłu zależy na tym, by zakłócić święto i radość, płynącą z wyniesienia na ołtarze dwóch papieży przez ich dwóch żyjących następców.

      Jak postępujecie, gdy nie macie pewności?


      • andrzej585858 Re: Droga życia -The Way - 2010 07.01.15, 09:46
        Dość przypadkowo zobaczyłem film który spowodował że ponownie, jak w latach młodości, zatęskniłem. Za czym? Za drogą, za podróżą, za odkrywaniem samego siebie.

        Oto Tom, w tej roli znany amerykański aktor Tom Sheen, ktory wciela się tutaj w rolę lekarza okulisty: "który nieoczekiwanie dowiaduje się o śmierci w Pirenejach swojego syna Daniela, który wyjechał na pielgrzymkę do Camino de Santiago Compostela. Daniel rozstaje się z ojcem w konflikcie bowiem ten nie może mu wybaczyć porzucenia studiów. Gdy jednak dowiaduje się o śmierci syna, zrozpaczony jedzie do Francji po jego szczątki. Niespodziewanie na miejscu postanawia złożyć mu hołd, samodzielnie przechodząc cały szlak by rozsypać jego prochy na całej trasie pielgrzymki. W samotnej „drodze” zaczynają mu towarzyszyć inni pielgrzymi: kobieta, - Kanadyjka Sarah która dokonała aborcji, ale oficjalnie idzie by rzucić palenie, pozornie szukający natchnienia pisarz - Irlandczyk Jack i grubas - Holender Joost, który z przekonuje, że chce tylko zrzucić parę kilo. Każdy z nich ma swoją dramatyczną historię i każdy chce pokonać wewnętrzne demony."
        To fragment z recenzji tego filmu. Warto do niej siegnąć gdyz zawiera wiele interesujacych analiz:
        wnas.pl/artykuly/1369-droga-zycia-piekny-idealny-na-najblizsze-trzy-dni-film
        https://www.img.f4a.eu/images/704819dro.jpg

        Co mnie natomiast zachwyciło w tym filmie? Jego prostota a jednocześnie pokazania nas takimi jakimi jesteśmy. Czwórka głównych bohaterów to tak jakby jedna postać o czterech róznych twarzach, a niektórzy posiadają ich jeszcze więcej przecież. I oto w trakcie tej wędrówki znikają kolejne maski, następuje scalenie tych tak diametralnie różnych sylwetek w jedną. Następuje odarcie z tego całego blichtru, gdy pozorów i na koncu tej wędrówki następuje wewnętrzne oczyszczenie - jesteśmy z powrotem jednością.

        Piękny film i warty obejrzenia a jednocześnie warto zainteresować się ideą drogi św. Jakuba - Camino, ale to temat wart odrebnego wątku.

        • otryt Re: Droga życia -The Way - 2010 07.01.15, 14:25
          Widziałem ten film rok temu. I też zapragnąłem wyruszyć drogą św. Jakuba do Santiago de Compostella i jeszcze dalej do Finisterra nad brzegiem oceanu, tak jak główny bohater filmu. Miło oglądać piękne krajobrazy i ludzi, którzy z każdym dniem się zmieniają. Pomiędzy czwórką głównych bohaterów, idących po części osobno a po części wspólnie, bo wciąż się spotykają na trasie, zaczyna się rodzić jakaś więź. Poznajemy ich powikłane historie. Na początku są niezrozumiali dla siebie nawzajem i dla widza, zamknięci w swoich poranieniach. Powiedziałbym nawet, że odpychający, stopniowo jednak pojawia się sympatia do nich. Powoli się otwierają, dość skromnie dzielą się tym kim są. Droga i trudy z nią związane otwierają ludzi. Mnie najbardziej wzruszył chyba wątek o tym, jak ojciec zbliża się do syna, zaczyna go coraz bardziej rozumieć, bo kroczy tę samą drogą, kontynuuje to, co syn zaczął. I trochę to smutne, że więź między nimi zostaje odbudowana, gdy syna już nie ma. Ale w perspektywie wiary to pojednanie jest potrzebne i bardzo ważne. Iluż to ojców i synów tak bardzo się nie rozumie.

          Film bardzo dobry. Polecam.
    • otryt Whiplash / i 10 filmów miesięcznika "W drodze" 16.01.15, 12:17
      Miesięcznik "W drodze" zamieścił subiektywny wybór 10 najlepszych filmów ubiegłego roku autorstwa Jacka Sobczyńskiego. Bardzo podobają mi się tego rodzaju zachęty, szczególnie w czasopismach religijnych. I nie są to filmy mówiące o religii, o świętych czy dotyczące wątków biblijnych. Współczesny człowiek potrzebuje godziwej i wartościowej kultury i rozrywki, szczególnie potrzebuje tego nasza młodzież. Natura także tutaj nie znosi próżni. Gdy nie dostarczymy czegoś wartościowego, w to miejsce, wejdzie tandeta, filmy tendencyjne i szkodliwe, z fałszywym przesłaniem, nachalnie narzucające tematykę, której większość z nas odczuwa przesyt, głupie i uzależniające seriale. W telewizji z każdym kolejnym rokiem, jest coraz trudniej znaleźć coś wartościowego.

      Widzę, że w niektórych parafiach są organizowane raz w tygodniu seanse filmowe w salkach, a potem dyskusja. W ogłoszeniach parafialnych podawany jest tytuł filmu, który będzie wyświetlany. W mojej parafii duszpasterstwo akademickie podjęło podobną inicjatywę.

      Gość Niedzielny jako najlepszy film roku uznał Ciało obce w reżyserii Krzysztofa Zanussiego. Film o którym dobrze mówią widzowie, a na którym suchej nitki nie pozostawili krytycy. Poszedłem do kina, by sprawdzić, kto ma rację.

      www.miesiecznik.wdrodze.pl/index_special.php?mod=archiwumtekst&id=15462#.VLjjhywYsng

      1.Whiplash, reż. Damien Chazelle
      2.Co jest grane, Davis?, reż. Joel i Ethan Coenowie
      3.Wilk z Wall Street, reż. Martin Scorsese
      4.Dzikie historie, reż. Damián Szifrón
      5.Boyhood, reż. Richard Linklater
      6.Duże złe wilki, reż. Aharon Keshales, Navot Papushado
      7.Zniewolony, reż. Steve McQueen
      8.Babadook, reż. Jennifer Kent
      9.Wielkie piękno, reż. Paolo Sorrentino
      10.Interstellar, reż. Christopher Nolan

      Sporo z tych filmów nadal jest w kinach. Byłem na pierwszym z nich. Uważam, że WHIPLASH jest rewelacyjny. To opowieść o relacji pomiędzy nauczycielem a studentem w konserwatorium muzycznym. Metody nauczania budzą moje zdumienie. Film nazwałbym thrillerem psychologicznym. Czy tak zawsze musi wyglądać droga do osiągnięcia mistrzostwa? Nie wiem. To pytanie można rozciągnąć także na inne niż muzyka dziedziny. W filmie jest dużo dobrej muzyki.

    • otryt Dzikie historie (2014) 05.02.15, 11:22
      Dzikie historie, reż. Damián Szifrón, produkcja Argentyna, Hiszpania

      www.filmweb.pl/film/Dzikie+historie-2014-689545

      Recenzja Jacka Sobczyńskiego (W drodze):
      „Bardzo, bardzo dzikie. I jeszcze bardziej zabawne. Argentyński reżyser w zasadzie nie odkrywa Ameryki – osią napędową jego filmu są zachowania ludzi, których nerwy zostały wystawione na ciężką próbę. Dzikie historie to sześć nowel, większość z tragicznym finałem, wszystkie napisane niesamowicie inteligentnie, pełne zaskakujących zwrotów akcji i błyskotliwie dowcipnych dialogów. Ten film jest znakomitą komedią, bo nic tak dobrze nie podkreśli ludzkich ułomności, jak ich wykpienie.”

      I moja recenzja. Ten film bardzo polecam. To czarna komedia. Przyznam, że nigdy za takimi nie przepadałem. Tu jednak było inaczej. Chyba nigdy od 30 lat w kinie tak się nie uśmiałem. To 6 całkiem różnych historii, 6 filmów w jednym filmie. Pokazano ludzkie historie niezwykle inteligentnie skonstruowane, wiele zaskakujących sytuacji. Myślę, że nie zdradzę wielkiej tajemnicy, gdy powiem, że te wszystkie filmy łączy jedno słowo, motyw przewodni: ZEMSTA.

      Widz dość szybko się zorientuje już podczas pierwszej noweli, ze o to chodzi. Krótka nowela rozgrywająca się na pokładzie samolotu, kończy się przed napisami wstępnymi. Zaczyna się mocno i emocje rosną z każdą chwilą, jak mawiał klasyk kina. I na tym można poprzestać.

      Ale jest także druga warstwa mniej rozrywkowa. Film jest pełen zapierających dech w piersiach obrazów z Argentyny. Z jednej strony cudowne góry, z innej miasto, chyba Buenos Aires, filmowane z dachu wysokościowca w nocy, a nad nami piękne gwiaździste niebo. I wspaniała muzyka. Z jednej strony niesamowicie piękny świat, a z drugiej strony człowiek postępujący tak absurdalnie, w tak niebywałym amoku, że ten absurd jest tak absurdalny, że aż śmieszy. Wydarzenia wypadają w którymś momencie z normalnej logiki, kręcą się coraz szybciej w diabelskiej spirali zdarzeń, nieuchronnie prowadzących do jednego końca.

      No i warstwa religijna. Wiadomo, co mamy myśleć o zemście. A jednak mamy, przynajmniej ja mam, satysfakcję, ze ten kto krzywdził, ponosi karę. A jak karę jakąś poniesie urząd skarbowy albo strażnik miejski, który mnie niesprawiedliwie potraktował, to czuję w sobie jakąś dziwną satysfakcję. Była chyba nawet na tym forum modlitwa o uzdrowienie, by nie żywić urazy do nikogo, by przebaczyć wszystkim. I cała lista potencjalnych krzywdzicieli, na której znaleźli się nieuczciwi urzędnicy i policjanci. Wtedy mnie to zdziwiło, że tak wiele postaci na tej liście-modlitwie do przebaczenia się pojawiło. A jednak coś musi być na rzeczy.
      • k_j_z Re: Dzikie historie (2014) 08.02.15, 17:11
        dla mnie ten film nie był komedią.
        No, może poza pierwszą sekwencją, bo mocno nieprawdopodobna.
        natomiast cała reszta juz mniej komediowa, za to pokazująca do czego prowadzi niekontrolowana złośc i poddawanie sie emocjom. Jak z niewinnej, nieprzemyslanej małej drobnej złośliwości mozna doprowadzic do smierci.
        Czy ten, kto krzywdzi ponosi karę?
        tam krzywdzą wszyscy.
        Polecam bardzo mocno.
        Polecam tez Birdmana. Historia do obejrzenia i zastanowienia.
        • andrzej585858 Fajny teledysk widziałem 08.02.15, 20:50
          Tym razem nie film ale teledysk. Tak wygląda odpowiedź Kościoła na wszelkiego rodzaju nowinki ideologiczne.
          "Po prostu wierzę"



          i dla ułatwienia w słuchaniu tekst piosenki


          Mam ciśnienie, zajawkę,
          Raczej nie spinę, synek,
          Walczyć o Dobrą Nowinę,
          Żyję tym, co daje sens, siłę - dystans,
          Przede wszystkim ksiądz-konserwatysta,
          Wciąż monotematyczny à propos z Nieba Mistrza,
          Bo bez Niego ciężka kiszka,
          I choćby mi mówili, że liczy się nihilizm,
          I choćby mi cisnęli, że chrześcijaństwo, wiara,
          Są jak przeszłości relikt,
          Europa, misyjne tereny,
          Wolę już robić za zrzędę,
          Niż lecieć owczym pędem,
          Za ideologią Gender,
          Czy bezbożną propagandą,
          To Bóg stoi za prawdą,
          A nie media, moda, banknot,
          Wiara jest martwą,
          Jeśli uczynków jej pozbawisz,
          Tak wielu ma Go za nic,
          Stąd antyklerykalizm,
          Brak wiary, laicyzacja,
          Mój sens, motywacja,
          Bóg, modlitwa, pasja,
          Nie zobaczysz we mnie strachu,
          Zawsze na luzaku,
          Nawet jeśli chrześcijanom przyjdzie zejść do katakumb.

          W Boga i prawdę,
          Po prostu wierzę,
          Co raz mocniej, uparcie,
          Po prostu wierzę,
          Mówią, że tak łatwiej,
          Po prostu wierzę,
          Inaczej nie potrafię,
          Po prostu wierzę. (x2)

          Dla nowoczesnych wartości,
          Jak chrześcijaństwo, Polska,
          To zaścianek i wioska,
          Rap plus ksiądz - ciekawostka,
          Nie jest prosta wiara w Boga,
          Ale mieć ją jest spoko,
          Jak ksiądz Dariusz Oko,
          Mówię prawdę dosadnie,
          Tak trzymam mikrofon,
          Składam rymy w sutannie,
          Bo jeśli sapiens nam zostanie,
          A homo to tylko fobia,
          Pytam gdzie jest dziś norma,
          Rzecz nie w narządach,
          W człowieku Boży obraz,
          Nawijam w imię dobra,
          Teraz ksiądz, kiedyś "Mane",
          Choćby sam był tu jak palec,
          Zawsze przy Bogu zostanę,
          Co w duszy zapisane,
          O tym ludzie chcą zapomnieć,
          Sumienie zasłaniają,
          Hajsem, władzą czy wyglądem,
          Nie sądzę, to nie mądre,
          W ogóle też trochę śmieszne,
          Dzwonił jakiś koleś,
          Pytał czy go wykreślę z księgi metryki chrztu,
          Witam, liczy się wiara a nie któreś ze słów,
          Kim dla Ciebie jest Bóg,
          Ej, pomyśl szczerze.

          • otryt Człowieku, czytaj Pismo Święte 10.02.15, 11:39
            Niesamowity ksiądz! Niedawno słuchałem bardzo ciekawy reportaż radiowy o tym księdzu. Ksiądz Jakub Bartczak mówi sporo o swoim życiu. Myślę, że słowa piosenek, które wykonuje bardzo trafiają do młodych ludzi. Słowa, które z dużą prostotą mówią o rzeczach najważniejszych. Widać z jaką miłością ksiądz Jakub mówi o ludziach, o kumplach, parafianach, staruszkach i nawet o kurii. W reportażu ksiądz opowiadał jak to kiedyś wybrał się do kurii, by opowiedzieć biskupowi o swojej inicjatywie. Nie był pewien, czy to Kościołowi nie zaszkodzi. „Czy taka forma ewangelizacji byłaby spoko?” – jak się wyraził. Dostał propsa, czyli zgodę i śpiewa. I w tym miejscu przyszedł mi na myśl inny ksiądz, który wojował z kurią i biskupem, nawet do Watykanu się zwracał. Dwie jakże różne postawy. To chyba sprawa pychy lub jej braku.


            www.polskieradio.pl/80/1007/Artykul/1330752,Jedyny-kolezka-ktory-nawija-w-sutannie

            Teoria Darwina, a Adam i Ewa
            A jakie były skutki rozmnożenia chleba?
            Kto pójdzie do nieba?
            Powiedz, czy znasz historię podróży Pawła?
            Jak należy walczyć z pokusami diabła?
            Po co te wszystkie plagi egipskie?
            Ewangelia Łukasza
            Dlaczego Chrystus kazał przepraszać 77 razy?
            Czy przykazania to tylko zakazy?
            Jakie życiowe prawdy niesie przypowieść o ?Synu Marnotrawnym?
            No i dlaczego Bóg naucza: ?Kochaj bliźniego, jak swego brata??
            Jak to w sumie jest z tym końcem świata?
            Czy w Apokalipsie jest faktycznie data?

            Mas problem, człowiek
            Przestań się dziwić
            Wszystkie odpowiedzi są zawarte w Biblii
            Uwierz, życie jest pięknym momentem

            Człowieku, czytaj pismo święte
            Pytaj, czytaj, weź do ręki ?Żywe Słowo?, te ?Święte Księgi?
            Do wyprostowania są drogi kręte
            Człowieku, czytaj pismo święte
            Pytaj, czytaj, Święte Księgi
            Za słowo życia ? Bogu dzięki!

            Słowa bożego każdy jeden wers
            Przekazuje prawdę, że życie ma sens
            Jest serio piękne
            Dlatego warto ? czytaj Pismo Święte
            Odkryj w nim prawdę
            Słowo, po słowie
            Zmienia się świat, ale nie zmienia się człowiek
            Chciwość, pycha, egoizm, draństwo
            Żywe słowo Boże oto lekarstwo na choroby duszy
            Każde wariactwo leczyć można
            Czytaj Biblie nie tylko na Wigilię
            Tylu wierzących, a gdzie ci prawdziwi?
            Daj się zadziwić!
            Szczęśliwi znaczy błogosławienie
            Co krzywe, drętwe można zmienić
            By prostymi były życia drogi kręte
            Otwórz i czytaj Pismo Święte

            Człowieku, czytaj pismo święte
            Pytaj, czytaj, weź do ręki ?Żywe Słowo?, te ?Święte Księgi?
            Do wyprostowania są drogi kręte
            Człowieku, czytaj pismo święte
            Pytaj, czytaj, Święte Księgi
            Za słowo życia ? Bogu dzięki!

            Autor tekstu: Jakub Bartczak
        • otryt Re: Dzikie historie (2014) 10.02.15, 11:54
          k_j_z napisała:

          > Polecam tez Birdmana.

          Zachęcony przez Ciebie wybiorę się na "Birdmana" – film Alejandra Gonzaleza Inarritu. Tym bardziej, że w pamięci mam jego inne filmy: "21 gramów", "Biutiful" i przede wszystkim "Babel".



          • k_j_z Re: Dzikie historie (2014) 10.02.15, 15:14
            mam nadzieję, że ci się spodoba.
          • k_j_z Re: Dzikie historie (2014) 19.02.15, 07:39
            Wczoraj byłam z córką na "Carte blanche".
            bardzo dobry Chyra.
            Taki łagodniejszy. Prawie jak nie on.
            Film tez warty obejrzenia.
            Dzieciom tzn. młodzieży gimnazjalnej i licealnej powinien się spodobać.
            Mało patosu, mało nacisku, ale przemawia
            • andrzej585858 Re: "Bóg nie umarł" 22.02.15, 09:55
              Zachęcam do obejrzenia.:

              "Już od 6 marca na ekrany kin wchodzi najgłośniejszy film religijny ostatnich lat pt. „Bóg nie umarł”. Teraz polscy widzowie będą musieli odpowiedzieć sobie na pytanie czy mają odwagę by bronić wiary?

              Josh rozpoczyna studia na jednej z amerykańskich uczelni. W pierwszym semestrze trafia na zajęcia z filozofii prowadzone przez fanatycznego ateistę profesora Radissona. Wykładowca już na pierwszych zajęciach każe studentom napisać na kartce słynne zdanie Friedricha Nietzschego: „Bóg umarł”, i złożyć pod nim podpis. Ci, którzy tego nie zrobią mogą zrezygnować z zajęć lub... udowodnić, że Nietzsche się mylił. Z całej grupy pierwszorocznych studentów wyzwanie podejmuje tylko Josh. Ma czas do końca semestru, by przekonać słynnego wykładowcę i resztę studentów, że Bóg jednak istnieje. Rozpoczyna się pasjonujący spór, który elektryzuje całą uczelnianą społeczność i sprawia, że odmienia się życie wielu osób...

              Twórcy o filmie:
              „Chcieliśmy, żeby widzowie wyszli z kina podbudowani, żeby poczuli w sobie energię i chęć pokazywania innym, że Bóg nie umarł. On żyje w nas i dokonuje swego dzieła każdego dnia poprzez każdego z nas. Chcielibyśmy jednocześnie w pewnym sensie wyposażyć widzów w pewność siebie i przekonanie o własnej wartości, żeby łatwiej im przychodziło znajdywanie odpowiedzi na nurtujące ich pytania”. David A.R. White jeden z producentów filmu, który wcielił się w postać pastora Dave'a .

              Lisa Arnold, ko-producentka „Bóg nie umarł”, podsumowuje wypowiedzi swoich kolegów i koleżanek: „Naszym celem jest kręcenie filmów, które będą pomagały ludziom zbliżyć się do Jezusa Chrystusa i skuteczniej okazywać mu swoją miłość. Bóg nie umarł to fantastyczny film, ponieważ z jednej strony pokazuje, że Bóg ciągle istnieje, a z drugiej pomaga chrześcijanom zrozumieć, w jaki sposób rozmawiać z ludźmi niewierzącymi i udowadniać im, że Bóg z nami jest i nigdy nas nie opuścił”, opowiada Arnold."

              ekai.pl/wydarzenia/x86633/bog-nie-umarl/
              Dodam tylko że nie jest to film utrzymany w tonacji ckliwej opowieści o oczywistym zakonczeniu. Warto więc wybrac się do kina

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka