Dodaj do ulubionych

Sądny dzień

12.10.04, 16:49
Może to złe porównanie, ale dziś mam wrażenie, że taki właśnie dzień dane mi
było przeżyć. Ostatnie tygodnie były bardzo ciężkie dla całej mojej rodziny.
Prawdę mówiąc wegetujemy, nie dlatego że nie pracujemy i nie mamy pieniędzy,
przeciwnie, obydwoje pracujemy i mamy pieniądze tylko że "wirtualne" a zbieg
okoliczności chciał, że akurat w tym samym czasie obydwoje nie możemy swoich
pieniędzy odzyskać...
A dziś na dodatek zepsuł się samochód.
Piszę, żeby się wyżalić i ulżyć sobie, bo z mężem już nie chcemy na ten temat
rozmawiać, żeby się na wzajem nie dołować i niepotrzebnie wywoływać sprzeczek.
Jestem optymistką, wiem, że za tydzień, dwa pewnie będzie lepiej, ale póki co
zastanawiam się, jak tak dalej żyć?
Trudne sytuacje mnie mobilizują i już parę pomysłów mi się rodzi.
Nie śpię w nocy, modlę się. Dzięki modlitwie, nie tracę gruntu pod nogami, a
to bardzo dużo.
Obserwuj wątek
    • isma Re: Sądny dzień 12.10.04, 17:34
      Carla, sciskam Cie.
      • zebra12 Re: Sądny dzień 13.10.04, 06:17
        Boże, jak ja to znam....Szczere współczucie! Ale pamietaj, że po burzy zawsze
        wychodzi słońce! I wtedy jest pieknie...
    • mader1 Re: Sądny dzień 13.10.04, 13:38
      Wspolczuje... bedzie dobrze, zobaczysz... jeszcze troche.
    • carla7 Re: Sądny dzień 18.10.04, 13:26
      Dzięki za słowa otuchy. Na szczęście (a może nieszczęście??)samochód stary,
      technologia nieskomplikowana, więc mąż naprawił sam. A reszta? Jakieś światełko
      widać (nadzieja jest), mobilizacja pełna (coś trzeba jeść!), no i jest się do
      kogo przytulić, to najważniejsze.
      Pozdrawiam Was bardzo serdecznie.
      • mama_kasia Re: Sądny dzień 18.10.04, 13:37
        I ja pozdrawiam, Carla smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka