Lucasa prosiła o wątek ... i już jest.
U nas było to w zeszłym roku. Tutaj kopiuję fragment z naszej
strony, gdzie piszę o pierwszej spowiedzi syna.
Najpierw I-a spowiedź, w Wielką Środę. Fatalnie wyszło, bo spóźniliśmy
się trochę. Myślałam, że mamy przyjść pół godziny później. Ale proboszcz
był wyrozumiały i szybko wyspowiadał Maćka.
Maciek przez pół dnia robił rachunek sumienia, pomagając sobie
karteczką, którą dostał od siostry katechetki (całkiem sensownie
napisana). Najpierw modliśmy się krótko (tzn. ja i Maciek, Szymon
był w pracy), prosząc o dobry rachunek sumienia, a potem zostawiłam
go samego. Po pięciu minutach przyszedł zadowolony, że już zrobił.
Trochę się zdziwiłam, czemu dałam wyraz. Poszedł znowu. Jeszcze
pytał się, z czym ja robię rachunek sumienia. Pokazałam mu jakiś
list św. Pawła. Powiedział, że za trudny i wrócił do swojego
rachunku sumienia, opartego na 10 przykazaniach i 5 kościelnych.
Przyszedł po jakimś czasie i stwierdził, że nie może tych
grzechów zapamiętać. Porozmawialiśmy sobie, że nie musi, ale
niech się postara. Ciekawe to było doświadczenie. Bo i pytać nie
można wprost o jego grzech. Chyba po raz pierwszy spotkałam się
z tym, że syn ma tajemnicę, że coś jest między nim i Bogiem,
do czego ja nie mam dostępu. Miłe doświadczenie.
Niesamowite jest też to, że jego I-a spowiedź była w rocznicę
jego chrztu. Tak dużo piszę o spowiedzi, bo mocno uwrażliwialiśmy
go na to, że spowiedź nie jest wstępem do komunii, ale oddzielnym
sakramentem, tak samo istotnym jak komunia. Myślę, że za mało o
tym się mówi na katechezie. Żeby jeszcze podkreślić wielkość, tego,
co się wydarzyło, daliśmy mu prezent od nas właśnie po spowiedzi.
Dostał zegarek. Mocno się zdziwił, bo nie spodziewał się, że
cokolwiek od nas na komunię dostanie (takie ma zdanie o rodzicach

).
ps. i jak ja mam pościć od internetu, gdy takie ciekawe tematy

)