samboraga
09.03.05, 22:50
...wytrwanie w pielgrzymce dla mojego męża.
Powiem o co chodzi-chcemy mieć drugie dziecko, a ja, żeby się nie rozpisywać,
tak do końca zdrowa nie jestem. W każdym razie w styczniu dostalismy
namaszczenie od lekarzy na jescze jedno dziecko (to i tak CUD), i... mój mąż
wybrał się w tej intencji do Apostoła do Santiago de Compostella.
Do granicy hiszpańskiej dojechał, teraz idzie na piechotę (no, podjechał
trochę też, bo to ponad 700 km, a śniegu wiecej niż u nas bo góry).
Ostanie 200 km chce przejść już tylko na piechotę.
Teraz zostało mu już 'tylko' 150, ale i sił mniej.A on ze sportu to tylko
mecze wcześniej oglądał w TV, a tu taki maraton. Chyba sobie sprawy nie
zdawaliśmy, co wymyśliliśmy... Zaczęła sprzyjać mu pogoda, zamiast mrozu ma
15 st. ciepła, ale...to i tak daleko.
Martwię się o Niego.
Jeśli mogę Was prosić o chwilę modlitwy, by sił Mu starczyło...