22.06.05, 22:34
Obserwuj wątek
    • pawlinka Re: ojciec 22.06.05, 22:43
      pooooszło, zanim pomyślam.
      Zainspirował mnie wątek o diakonach, ministrantach, świeckich i duchownych...
      kazałam mężowi usiaść i przeczytać o męzu Mamy_Kasi i tak rozmawiamy
      o "ojcowaniu". A dziś znalazłam takie słowa: "zdumiewające, że jest ktoś, czyje
      spojrzenie potrafi obudzić mnie we mnie"...to ks. Tadeusz Czakański za
      Calderonem delia Barca. O ojcostwie jako odpowiedzialności napisał śląski
      duszpasterz. Pewnie o ojcach już rozmawialiście, ale moze coś jeszcze? Czuję
      taką potrzebę, ale nie będę sie upierać, jesli już było...
      • mama_kasia Re: ojciec 22.06.05, 23:08
        Było, ale i tak możemy pogadać smile
        Mąż przeczytał i co? Tak może coś więcej z Waszych
        doświadczeń poproszę smile
        • pawlinka Re: ojciec 22.06.05, 23:18
          oj, zafrasował się, powiedział, ze to idealnesmile że dążycie do ideału.
          No i ta strona: kobieca i męska w kościele domowym. Zaczęłam się zastanawiać,
          na ile to wyrasta z doświadczeń własnego ojca? Nie wiem, czy to ma jakieś
          znaczenie w tej kwestii: tradycja regionu. Na Śląsku ojciec ciężko pracował,
          był naturalną glową rodziny, czasem wcześnie osierocony, bo wojna, kopalnia
          zabrała ojca...i tutaj mowiło się, że matka uczy pacierza, mowi o Bogu. Ja
          opowiadam o jakieś przeszłości, jakieś potocznej opinii. Nie wgłębiam się,
          pewnie to jest nieco uogólnione. To chaotyczne, ale zbieram myśli...przepraszam
          • mama_kasia Re: ojciec 22.06.05, 23:36
            > oj, zafrasował się, powiedział, ze to idealnesmile że dążycie do ideału.
            Dążymy, dążymy, ale jak dałam to z kolei mojemu mężowi do
            przeczytania, to się uśmiechnął, bo to jego bycie głową to cienko
            idzie wink))) Wiesz, to właśnie jest dążenie i w dodatku wcale nie na siłę.
            Pamiętam, jak kiedyś nasi przyjaciele, a właściwie żona w tym małżeństwie
            wypominała mężowi, że on mógłby pamiętać o modlitwie, a może i jakieś
            katechezy dla dzieci. Złapała się wtedy na tym, że zapomina, że jej
            małżeństwo jest inne, jej mąż jest inny, ich droga jest inna.
            Mój mąż jeszcze dodał, że u niego i tak wszystko sprowadza się do tego,
            że trzeba czytać Boże Słowo, bo i u dzieci to promuje, i chłopakom,
            których przygotowuje do bierzmowania o tym mówi, i sam to robi smile
            • mader1 Re: ojciec 23.06.05, 08:30
              Obydwie nie spałyście ? smile)))
              A u nas w domu to skomplikowane - bo my mieliśmy takie domy, gdzie matki były
              od wiary i trzymania pionu. Takie głowy..... U nas jest inaczej. Z pewnych
              względów za " eksperta" w tych sprawach uchodzę ja. Natomiast świadomie nie
              chciałam nigdy, żebym to tylko ja wychowywała dzieci " w wierze". Ułożyło się
              więc partnersko tak bardziej, tyle, że są sfery , którymi opiekuje się mój mąż.
              • samboraga Re: ojciec 23.06.05, 12:04
                dwóch ojców mam przed oczymasmile

                mój - sam wcześnie osierocony przez swego, w dziecinstwie jeszcze - bardzo
                ciepły, tatuś co to i przytuli i pogłaszcze, zauważy smutna minę i zapyta
                dlaczego...i w ogóle jest kochanysmile
                ciepło (którego mu pewnie kiedys brakło, z tej tęsknoty za swoim ojcem)
                przekazywał i mi, często nieporadnie, przekazywał właściwie za nich dwoje, bo z
                mamą to pisałamsad - za to Mu jestem baardzo wdzięcznasmile)))

                i drugi 'ciepły' tata - to mój mążsmile
                przytula, glaszcze, bryka, przeżywa jak co ważnego i mówi o tym, stara się nie
                kisić w sobie 'po męsku'wink...no długo bym mogła jeszcze - fajnym tatą jest,
                cieszę sie z tego strasznie, bo widzę to coraz bardziej im dzieciak jest
                starszy i tych kontaktów 'tylko z tata' jest coraz wiecejsmile

                chociaż czasami mam dość 'samotnej walki' z 'ważnymi sprawami' bo to 'ciepło'
                manifestuje się oczywiscie nie tylko w domuwink

                ale wtedy odliczam w kąciku do dziesieciu ...i cieszę sie że mam takiego męża,
                bo dla naszego 'ciepłego' syna- przytulaka taki 'inny' wzór taty to prawdziwy
                skarbsmile
                a wiecie, że mój synek też ma juz plany 'bycia ojcem'wink))

                niech żyja ojcowiesmile)) sa super ważni, nawet jak sami mają wątpliwości gdy
                latorośl przy kiecce i co chwila 'tylko mamie powiem, ty sobie idź'crying
                • pawlinka Re: ojciec 23.06.05, 12:46
                  mój mąż to ojciec konkretny: z synkiem zbudowali piaskownicę, zamek, zrobił
                  miecze, teraz będą budować domek na drzewie. Konstruują fantastyczne budowle z
                  klocków, czytają książki o dinozaurach i rycerzach. Tata dowcipny, pomysłowy,
                  staranny. Teraz cierpliwie uczący jazdy na rowerze, zachwycający się mała naszą
                  blondyneczką...sam mało przytulany przez ojcasad, stara się być
                  ciepły...wychowany w domu, gdzie to kobieta miała być od wiary i tutaj jeszcze
                  tyle do zrobienia...
                  • samboraga Re: ojciec 23.06.05, 13:01
                    > mój mąż to ojciec konkretny: z synkiem zbudowali piaskownicę

                    o tak, jak najbardziej, u nas też jest 'konkretnie'
                    też piaskownicasmile teraz robią pojazd który ma jeździć normalnie po ulicy (budzi
                    to moje przerażenie), grają sobie razem, robia razem blejtramy do obrazów i
                    malują sobie razem

                    ale tego przytulactwa jest bardzo dużo - i czasami czuję że sama gubię sie w
                    swojej roli mamy, tzn. czuję sie niepotrzebna bo tradycyjnie to mama jest
                    od 'otarcia łez' (też i szeroko rozumianych, od tej 'emocjonalności właśnie) i
                    tych przytulactw, prawda?

                    i w Dniu Taty tak mnie zastanowiło 'jaki tata jest ok' tzn. ja sie cieszę, że
                    on jest taki 'emocjonalny' ale to raczej wyjatek
                    tylko - wyszło mi na to że musze zastanowic sie w Dniu Ojca nad...swoja
                    matczynością
                    bo boje się mojej dominacji, wchodzenia na wszystkie 'męskie' pola skoro
                    mąz 'wdarł mi się'wink) na 'damskie'

                    a co do wiary właśnie - to co napisała Mama-Kasiasmile jest bardzo piekne, ale jak
                    przyłożyłam do nas...zasępiłam sięsad, że może rzeczywiście u nas te relacje nie
                    sa takie 'jak trzeba'
                    bo u nas to bycie 'głową' to funkcja przechodniawink
                    też w życiu wiarąsmile
                    • pawlinka Re: ojciec 23.06.05, 13:17
                      mnie to złości, że za mało jest przytulania w relacji ojciec-syn, wg mnie, moze
                      ja bym chciała bez końca?
                      • samboraga Re: ojciec 23.06.05, 13:26
                        bo to ciekawe, że ojcowie z jednej strony juz trochę chcą - rodzenie razem
                        (chociaż to bynajmniej nie dla wszystkich powinno być obowiązkowe, bo znam
                        świetnych ojców, którzy tak akurat nie mają...), wykapią niemowlę (ja nigdy nie
                        kąpałam synka, cieszyłam się że mam pół godziny 'dla siebie' a mój mąz miał
                        jedyny 'obowiazek' radosny! przy dziecku, sam się zgłosiłsmile...

                        a jak syn podrośnie (córka pewnie też ale córki nie mamwink to przytulić
                        ramieniem im trudniej, bo może to "pedalskie" (znaczy nie chcę znów z homofobia
                        wyskakiwać, ale wiesz o co chodzi...)

                        nie mówię że te 'konkretne' to złe, że ci 'tradycyjni' ojcowie to xle i powinni
                        się zmienić - raczej jakioś próbuję obronić, też i przed sobą, że ta 'męska
                        ciepłota' tez ma rację bytusmile)

                        widzisz, babomwink to się nigdy nie dogodziwink)
                        • anndelumester Re: ojciec 23.06.05, 13:35
                          u nas w stadzie - tatuś jest od przytulania i to bardzo smile bo mamusia i
                          pokrzyczy i przytuli, a z tatusiem same fajne "facetowskie rzeczy" mozna robić -
                          około samochodowe, sportowe, no i mozna się stuprocentowo wypaprać i
                          wybłocić...
                          tak by napisało moje dziecko jakby pisac umiało.
                        • pawlinka Re: ojciec 23.06.05, 13:35
                          bo tutaj wchodzimy już na taką ścieżkę: czy robimy coś, bo tradycja każe i za
                          tym jest jakas mądrość, wartość potwierdzona, czy ona, tradycja, nas
                          ogranicza: "nie rycz, nie jesteś baba", to skrajny przykład, oczywiście i nie o
                          uczucia mi tylko chodzi. Na ile tradycja, może archetyp matki i ojca jest żywy
                          i potrzebny, w jakiej formie, w ogóle czym jest ta tradycja, rola ojca, matki
                          dzisiaj?
                          Plączę się, oj, przepraszam...sad
                          • pawlinka słowa nowe 23.06.05, 13:37
                            jak się Wam podoba; PRZYMAMULIĆ i PRZYTATULIĆ, chodzi o przytulanie oczywistasmile
                            • anndelumester Re: słowa nowe 23.06.05, 13:39
                              przytatulić jest super - radzę opatentować ,
                              a przymamulić mi się kojarzy z muleniem wink
                              • pawlinka Re: słowa nowe 23.06.05, 13:45
                                nie ja autorką tych słów jestem. Przypadkiem (?) usłyszałam w jakieś dzieciecej
                                piosence.
                            • samboraga Re: słowa nowe 23.06.05, 13:50
                              PRZYTATULIĆsmile)))

                              powiem męzowi jak wróci z pracy, ucieszy sięsmile
                              mi też sie podoba

                              i tak myslę, że własnie też jestem taka mama od krzyczenia jak to Ann napisała
                              bo tato to czasem aż nie chce zwracać uwagi dziecku, żeby nie być 'srogim panem
                              ojcem'
                              tak, ja zdecydowanie wymagam więcej i krzyczę częściej, ha trudnowink

                              lecę po dziecko do przedszkola, gadajcie dalejsmile poczytam jak wrócęwink
                            • svistak my mamy inne... 23.06.06, 19:27
                              ... mamut i tatut
                              smile
                              s.
                          • anndelumester Re: ojciec 23.06.05, 13:55
                            rozumiem , cię smile)
                            chętnie bym czasami powiedziała "tradycyjnie" - czekaj czekaj jak tata wróci big_grin
                            myslę , że jakiś (???) archetyp jesty potrzebny, tyle, że dzisiaj - oczywiście
                            jest to bardzo rózne w róznych grupach społecznych.
                            Na przykład my jestesmy już taka nuklearna rodzina (chyba tak się to
                            socjologicznie nazywa??) bo dziadkowie mieszkają osobno, mają swoją pracę ,
                            swoje sprawy - nie ma kolektywnego - ale zpodziałem na role - i hierarchię
                            wychowywania.
                            W naszym przypadku nie ma takich wyraźnych podziałów na role mama-tata,ani przy
                            czynnościach domowych itd. Z tym, że tata dłużej pracuje.
      • isma Re: ojciec 23.06.05, 12:26
        No, wiec w moim domu rodzinnym, to bylo tak, ze Mama jest wierzaca tradycyjnie,
        acz nie nazbyt dewocyjnie wink)), a Tata jest wierzacy, jak ja to nazywam, wiara
        fizykow. Czyli bardzo poglebiona w takim aspekcie filozoficznym, kreacyjnym,
        egzystencjalnym, niekoniecznie realizujaca sie w okreslonych religijnych
        praktykach (a takze w lekturze nie stricte religijnej, ale z pogranicza), ale
        jednak o charakterze wyraznej osobistej wiezi.
        Co, jak sie buntowalam, bylo wazne, bo sygnalizowalo, ze Bog przyjazni sie nie
        tylko z moherkami.

        A w moim wlasnym domu to jest inaczej wink)). To ja jestem od kombinowania,
        zagrzebywania sie w bibliografii etc. - bo moj slubny maz zazwyczaj podchodzi
        do spraw wiary z ewangeliczna prostota, ktorej mu bardzo zazdroszcze wink)).
      • mamalgosia ks. Czakański 23.06.06, 10:31
        Pawlinko, znasz Go? To najwspanialszy ksiądz, jakiego kiedykolwiek poznałam.
        Mój Ukochany Wykładowca i niebywały Człowiek. nie mam już teraz z nim konktaktu
        (niestey! niestety!), ale Jego wykłady to były istne uczty duchowe.
    • pawlinka Re: ojciec 23.06.05, 12:35
      czy wiecie, że jest dziesięć znaczeń słowa "ojciec"? To przede wszystkim głowa
      rodziny, rodu, ale także: założyciel miasta, wybitny mąż stanu, obrońca
      ojczyzny, opiekun, wychowawca czy zwierzchnik, autor, twórca, pomysłodawca,
      inicjator.
      "Ojciec jest pierwotnym słowem historii, kultury i religii(...)Jest stwórczym
      początkiem i jednocześnie stróżem i KARMICIELEM życia. Od ojca zależy własne
      życie, ale ojciec daje, a także czyni je wolnym i przyjmuje jako takie (...)
      Jest wyrazem mocy i autorytetu, a także wsparcia, dobra, troski i pomocy."
      (za ks. Czakańskim)
      • mama_kasia Re: ojciec 23.06.05, 12:45
        Pawlinko, czy ten temat rozpoczęłaś wczoraj ze względu na
        dzisiejszy Dzień Ojca, czy raczej był efektem skojarzeń
        z innymi wątkami?
        Pytam, bo cieszę się, że nam się zrobił taki fajny wątek
        na czasie smile
    • mama_kasia Re: ojciec 23.06.05, 12:41
      Jeszcze uzupełnioając, jak to jest w naszych domach rodzinnych.
      I u mnie, i u męża ojcowie byli niepraktykujący, a jak z ich
      wiarą, trudno powiedzieć. Tata męża nie żyje, mój po udarze.
      Mój tata mówił o sobie, że jest agnostykiem.
      Także nasze postrzeganie roli ojca z tradycji naszych rodzin
      nie wynika. Odczytujemy to jak działanie Boga w naszym życiu smile)
      Bo tak naprawdę to Bóg podsuwa nam kolejne schodki w drodze do nieba.
      • pawlinka Re: ojciec 23.06.05, 12:51
        KAsieńko, ja o dzisiejszym święcie zapomniałam rano! Mieliśmy rodzinną wyprawę
        do dentysty ("ale fajne wiertło, jacie, a to krzesło jeździ!!!" oj dzieci, bo
        pani wam zrobi zdjęcie, wywiesi w poczekalni i napisze: tych pacjentów nie
        przyjmujemysmile Żartujęsmile
        To efekt przemyśleń z wątku wcześniejszego, tego, którego nie mogłam w
        systematycznie śledzić, bo truskawki...ale jak się okazało na czasie. I dobrze,
        bbo w przedszkolu synka to feta z okazji Dnia MAtki, a Dzień Ojca tak mniej...
        • mama_kasia Re: ojciec 23.06.05, 12:57
          O! I to dla mnie kolejna radość, bo to nie przypadek.
          Ja tam wierzę, że Duch Święty tu zadziałał smile)
          Mnie zawsze takie niby przypadki bardzo cieszą.
          ps. U nas dentysta rodzinie był wczoraj smile
        • samboraga Re: ojciec 23.06.05, 13:07
          > bbo w przedszkolu synka to feta z okazji Dnia MAtki, a Dzień Ojca tak mniej...

          tak jak u nas i BARDZO żałuję, bo tato przeżywa...

          w zeszłym roku...sama wymusiłam! - poszłam kilka dni wcześniej do pań i
          spytałam co robia na dzień ojca bo w rok wcześniej 'dzieci sie już rozjechały
          na wakacje' (no, nie chciałm paniom wypominaćwink
          i wiecie - panie na szybko coś wymyśliłysmile), bardzo fajnie było
          • samboraga Re: ojciec 24.06.05, 09:43
            a jednak był FANTASTYCZNY pomysł na Dzień Ojcasmile))
            tato, oczywista, wielce szczęśliwysmile
    • anndelumester Re: ojciec 23.06.05, 13:00
      Swojemu ojcu zawdzięczam na pewno moją wiedzę religijną, i całe "zaplecze", co
      do wychowania w wierze - w moim przypadku nie wyszło , ale ze wzgledu na moj
      charakter - bo moja siostra jest katolikiem wink i to nie gatunkiem okazjonalno-
      wielkanocnym.
      Mój mąż - no tu jest wszystko na głowie postawione. Bo on się w naszym związku
      deklarował jako wierzący, z tym że on jest taki poszukujący-katolik-z
      odzysku...bardzo to wszytko skomplikowane, ale ojcem jest (jak już dotrze do
      domu z pracy sad super!
    • samboraga czy są... 23.06.06, 10:02
      czy są jeszcze jacyś ojcowie na forum?
      tak, z okazji dzisiejszego dnia...smile
      • franula Re: czy są... 23.06.06, 10:07
        PAwlinko
        a który watek Cię zainspirował bo nie mogę znaleźć?
        • samboraga Re: czy są... 23.06.06, 10:09
          Franulo, przepraszam, że się wetnę, ale odgrzebałam ten wątek sprzed rokusmile
          • franula Re: czy są... 23.06.06, 10:50
            smile
            dzięki
      • mader1 Re: czy są... 23.06.06, 10:16
        mój mąż jest pośrednio, bo pyta często " co tam na forum ?" smile)))))
        Zna Was ze słyszenia i nawet kojarzy smile
        • svistak Re: czy są... 23.06.06, 19:29
          philosophus... nie pyta co slychac na "wychowaniu w wierze"...ani konkretnie o
          pewne Osoby...tylko: "juz na forum nie piszesz?"

          wink

          s.
    • pysio8 ojcowie 23.06.06, 19:14
      Odsuwam wypełnione żalem i goryczą myśli o moim, siostry i brata ojcu
      biologicznym...mogłabym już wreszcie wybaczyć...z serca.

      I bardzo dużo ciepłych myśli o księżach, ojcach duchownych, to też nie lada
      wyzwanie i odpowiedzialność za przybrane dzieci. No i różne dzieci się trafiają-
      fajne, dobre i te z przeszłością. O "moim dziadku" też dzisiaj pamiętam, był
      taki delikatny, nie narzucający się, jak anioł.

      Spraw o Panie, żeby mój mąż był dobrym ojcem, a ja matką.
      Pamiętaj o nich, prowadź wszystkich ojcówsmile
    • isma Re: ojciec 29.05.07, 15:52
      Wyciagnelam z archiwum - bo moze kogos zainspiruje...?
    • mamalgosia dziecko przypadku 29.05.07, 17:39
      A mnie rodzice nie chcieli. Głupi przypadek, nieszczęśliwy traf. I lata
      nieszczęśliwego małżeństwa Z MOJEGO POWODU. Krzyki, bijatyki, alkohol. "chyba
      ocipiałaś", "czemu ty jesteś taka gruba"... i tak można do dziecka.

      Przepraszam za to rozgoryczenie. Ale niekochanym dzieckiem jest się do końca
      życia
      • isma Re: dziecko przypadku 29.05.07, 22:06
        Mamalgos, przytulam.
        Jest taka opowiesc ks. Stanislawa Musiala, o czlowieku, ktory jako dorosly
        odkryl, ze jego rodzice rozwiedli sie z jego powodu - bo ojciec chcial
        sie "pozbyc problemu", a matka nie...
        No banal napisze - ale sama wiesz, ze zycie, kazde, jest darem.
        A Ty jestes, na przyklad, darem dla nas tutaj, o.
      • mader1 Re: dziecko przypadku 29.05.07, 22:44
        to szczęśliwy , ale wcale nie przypadek. Dar specjalnie dla mnie smile i dla
        wielu innych osób wokół Ciebie. To byłaby ogromna pustka, gdyby Twoi rodzice
        tego daru nie przyjęli.
        A... mój tato też się na mnie nie ucieszył smile)) przeraził się...
        odpowiedzialności. Biedny, co ?
        • kamilla14 Re: dziecko przypadku 30.05.07, 01:02
          Moj tato chcial oczywiscie jak wielu "prawdziwych" mezczyzn - syna. Ja bylam
          druga córka. No chocbym pekla, to jego oczekiwan nijak spelnic sie nie dalo.
          Teraz tez mi trudno utrzymywac jakis bliski kontakt, odleglosc tez temu nie
          sprzyja i jest to troche moj wyrzut sumienia, ale jesli chodzi o przeszlosc to
          staram sie wyciagac z niej pozytywne wnioski - chcialabym nie traktowac swoich
          dzieci tak jak ja bylam traktowana, jak rowniez usprawiedliwiac tate jego b.
          trudnym dziecinstwem. Ta skorupa jest nie do przebicia, przede wszytskim dla
          niego samego.
          Jakkolwiek patetycznie to zabrzmi, staram sie byc wdzieczna za zycie, i nie
          przywiazywac znaczenia, czy to byla wpadka i przypadek, czy cokolwiek innego -
          mama nadzieje, ze nie ma zywotów niepotrzebnych, nawet jesli po ludzku tak to
          wyglada, to Pan Bog na pewno ucieszy sie z nas w niebiesmile
          A Wy jaki macie stosunek do bledów Waszych rodzicow? Na ile mamy im wybaczac,
          nawet, jesli oni tego nie potrzebuja? Jest kategoria bledow, ze chcieli dobrze,
          ale po swojemu, ale jest tez ich lista, ktora wymienila Mamalgosia i co wtedy?
          Szczegolnie, hdy widzimy, jak te bledy rzutuja na nas przez cale zycie?
          Moze jest juz stosowny watek, to mnie odeslijcie prosze.

          Mamalgosiu, bardzo, bardzo Cie serdecznie sciskam; Twoich watkow jestem zawsze
          bardzo ciekawa, sa szczere i bardzo zyciowe...
          Najwiekszym darem jestes zapewne dla swoich chlopaczkow i meza, ale ciesze sie,
          i ze i my sie mozemy z Ciebie cieszyc.
          k
      • mama_kasia Re: dziecko przypadku 30.05.07, 08:39
        Nie ma przypadku. Bóg jest Stwórcą doskonałym, a Ty jesteś Jego
        Dzieckiem smile
        • kulinka3 Re: dziecko przypadku 30.05.07, 08:57
          To jest przypadek przez duże B.
          Wiele z nas pewnie na tej ziemi przez przypadek,z trudnymi rodzinami i
          rodzicami. Nie ma przypadku.To dowód ,że tak naprawdę chciał nas sam Bóg i
          zrobił wszystkowink) abyśmy się na tej ziemi pojawili.Rodzice to tylko
          współpracownicy.
          A my przez to wiemy, jak trzeba nam się starać, aby być dobrymi rodzicami dla
          naszych dzieci.Wiemy to z autopsji, nie z mądrych książek.
          Ściskam cieplutko.
      • pysio8 Re: dziecko przypadku 30.05.07, 09:09
        Chciałabym Cię jakoś pocieszyć, ale to nie ja jestem Pocieszycielemsmile
        Obiecuję modlitwę Mamalgosiusmile

        Mojej mamie też ojciec kazał podjąć decyzję , czy mam być czy nie.
        O tyle ciężko, że przynajmniej dwójki dzieci rodzice pozbyli się, matka do tej
        pory mówi mi, że wiele kobiet tak postapiło, nie ona jedna...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka