nordynka1
23.07.05, 22:00
Jutro nasza córeczka Aniela przyjmie sakrament chrztu.
To już jutro.
Dzisiejszy dzień zaczęliśmy od sakramentu pokuty i pojednania.
A potem pojechaliśmy do moich rodziców - to u nich będzie przyjęcie dla
gości. Większe lokum ,więcej miejsca, dzieciaki będą miały gdzie
biegać..Sernik nie wyszedł,robię chałki - właśnie rosną, zdążę jeszcze je
upiec. Zdążyłam posprzeczać się z mamą kilka razy - dwie kobiety w jednej
kuchni to za dużo. Jedna drugiej zgląda do garnka i komentuje..nie tak
mieszasz, czemu teraz to wsypujesz? a dlaczego nie dałaś malin do galaretki?
czym ja w tej kuchni mam odmierzyć pół litra wody! itp itd..
Głowę zaprzątają myśli w co się ubrać, przecież trzeba jakoś wyglądać, kurczę
te buty będą kiepsko pasowały do reszty, nie mam innych...trudno, jakoś
przeboleję. Jeszcze trzeba przygotować bukiecik dla Malutkiej, jeszcze to,
jeszcze tamto..
A jutro Aniela przyjmie chrzest.
Zwykłe rzeczy zwalają się na głowę i ustalają swoją hierarchię wartości . Na
czoło wychodzą buty, obiad, zepsuty sernik i pomalowane paznokcie...Chcę
pamiętać o tym, co jest naprawdę istotne. Jutro jest niedziela, Dzień Pański.
Proszę, westchnijcie za Anielkę, za nas, jej rodziców, byśmy szukali
prawdziwego Światła i szli za nim.