Dodaj do ulubionych

ślub kościelny...

09.08.05, 09:43
No właśnie, posiadam tylko slub cywilny...Bardzo chciałabym mieć ślub
koscielny, jednak mój mąż nie. Jest wychowany w wierze katolickiej, właściwie
nic nie stoi na przeszkodzie oprócz jego oporu...Mnie to trochę blokuje-nie
mogę iść do spowiedzi. I nie chodzi o finanse-mogę wziąć kameralny ślub w
małym kościólku, a zaprzyjaźniony ksiądz udzieliłby sakramentu, nie chcę
kosztownego weselicha. Własciwie wszystkie "dodatkowe" sprawy nie stoją na
przeszkodzie. Jak rozmawiać z mężem? Jakie argumenty zastosować? Dodam, że
mąż jest osobą wierzącą...
Obserwuj wątek
    • samboraga Re: ślub kościelny... 09.08.05, 09:51
      A jakie argumenty przytacza Twój mąż? Czy jemu przeszkadza niemożność
      przystępowania do spowiedzi, do komunii?
      Jeśli nawet jemu nie - czy rozmawialiście o tym, że Tobie to przeszkadza, że
      czujesz potrzebę przystąpienia do sakramentów?
      Może od tego możnaby zacząć rozmowęsmile
      • yen74 Re: ślub kościelny... 09.08.05, 12:19
        Niestety te argumenty z mojej strony padały, mąż twierdzi, że mogę iść do
        spowiedzi jak chcę, no niby mogę tylko ona jest wówczas niewiele warta ;-(
        Mąż mówi, że taka przysięga przed Bogiem to duże zobowiązanie, a on się obawia,
        ze może nie sprostac...
        • aka21 Re: ślub kościelny... 09.08.05, 13:08
          To bardzo trudna sytuacja! Ślub jest waznie zawarty jeżeli jest dobrowolny.
          Niepewność męża świadczy z jednej strony, że poważnie traktuje Boga i ślub, ale
          z drugiej jak Ty się w całym tym jego wahaniu odnajdujesz?
          Ślub to nie tylko przysięga wobec Boga, ale także łaska Boża dla Waszego
          małżeństwa i zapewnienie o Bożej trosce o nie. On małżonków nigdy nie zostawia
          samych i jeśli tylko w Niego wierzą i o Nim pamiętają jest w mocy wyprowadzić
          ich z niejednej zawieruchy. Świadectw na ten temat nie brakuje również na tym
          forum.
          Pozdrawiam i życzę owocnych rozmów!
        • samboraga Re: ślub kościelny... 09.08.05, 13:24
          Zaraz, zaraz... Nie za bardzo rozumiem - tzn. rozumiem, ale to nie jest tak jak
          mówi Twój mąż...

          W skrócie -generalnie chodzi o to, że jako ludzie ochrzczeni
          jesteście 'powołani' do życia z Bogiem. Życie w łączności z Bogiem zapewniają i
          pomagaja utrzymać sakramenty (życie sakramentalne): chrzest i bierzmowanie (to
          za Wami, jak sądzę) oraz sakrament spowiedzi i sakrament komunii św. Do tego
          jeśli ktoś się decyduje na związek - to sakrament małżeństrwa.
          (co do terminologii to chyba niezbyt poprawnie się wyrażam, ale dzisiaj nie mam
          głowy do cyzelowania wypowiedzi)

          >mąż twierdzi, że mogę iść do spowiedzi jak chcę, no niby mogę tylko ona jest
          wówczas niewiele warta ;-(

          Pójść -tak, ale żyjecie w związku niesakramentalnym, więc rozgrzeszenia raczej
          nie dostanieszsad czyli nie możesz prowadzić życia sakramentalnego, przystąpić
          do komunii. Czy to Twój mąż również uważa za sprawę 'do rozwiązania' tylko
          przez Ciebie, bez jego udziału tj. bez ślubu? Jeśli oczywiście i dla Ciebie to
          sprawa ważna.
          Bo spowiedź nie jest przeciez czynnością magiczną, samą dla siebie - ma
          prowadzić do ponownego wylania łaski Bożej, ponownego związania sie z Bogiem...

          >Mąż mówi, że taka przysięga przed Bogiem to duże zobowiązanie, a on się
          obawia, ze może nie sprostac...

          To drugi punkt w którym sprawa została postawiona odwrotnie niż się sprawy
          mają... Sakrament ma Was wspomagać w byciu razem, a nie być ciężarem.
          To łaska Boża, którą dajecie sobie wzajemnie podczas ślubu, ma dać Wam
          wytrwanie i siłę do pokonywania trudności. Zobowiązanie jest, i owaszem, do
          bycia razem, ale też do sięgania 'po pomoc Boga' (mówiąć łopatologicznie) w
          trudnych momentach. Sakrament ma być pomocą...
          A co do 'sprostania' - związek niesakramentalny 'w oczach Boga' nie istnieje
          tzn. nie jest ważny. To oczywiście nie jest ocena Waszego wyboru tylko 'laicko'
          opisane stanowisko Kościoła.

          Jeśli to zerwanie łączności z Bogiem - bo to raczej w tym rzecz, a nie w
          samym 'ślubie' czy 'spowiedzi' - któremuś z Was zaczyna ciążyć a jak rozumiem
          Tobie zaczyna - to chyba warto spróbować jeszcze raz porozmawiać...
          Zwłaszcza, że jak piszesz, macie formalnie otwartą taka możliwość.

          Pozostają dwa wyjścia - albo duszpasterstwo dla małżeństw nieskaramentalnych
          gdzie możesz się poradzić i wesprzeć duchowo, nawet sama (był o tym watek, jest
          w nagłówku 'małżeństwo'), albo jednak przekonanie męża - czego Ci życzęsmile)
          I napisz jak coś postanowicie!
          • samboraga Re: ślub kościelny... 09.08.05, 13:50
            Yensmile coś mi post wyszedł ciutek wojowniczy, chyba się już denerwuję na
            jutrzejsze badaniacrying(
            • yen74 Re: ślub kościelny... 09.08.05, 23:37
              Hm-no właśnie tej odwrotnej kolejności nie mogę mężowi przełumaczyć.
              Związek cywilny ciązy mi o tyle, że to ja właśnie czuję się zniewolona,
              zniewolona pod wgledem braku wyboru czy korzystać z sakramentu pokuty i komunii
              czy też nie. Mąż bardzo powaznie traktuje wszelkiego rodzaju przysięgi, a że w
              Boga wierzy to taka przysięga jest dla niego bardzo ważna. Nie rozumie chyba
              tylko, ze od tej przysięgi wszystko się rozpoczyna... a nie kończy.
              Dzisiaj mu powiedziałam o tym slubie-no cóz jego stosunek sie nie zmienił, ale
              powiedział, że przemyśli...
              • agalea Re: ślub kościelny... 10.08.05, 08:36
                Jakoś cięzko mi to pojąć. Piszesz, że mąż bardzo wierzy w Boga. W takim razie
                czy to, że zyje w grzechu cięzkim i nie ma zamiary się poprawić nie koliduje z
                jego wiarą?
    • yen74 Samboraga 10.08.05, 00:13
      Trzymam kciuki za badanie.
      Oddam cie opiece Archanioła Gabriela, który jest opiekunem ziemskich narodzinsmile
      Myślę, że niedługo spotkasz się z pewnym chłopcem wink
      (to tak intuicyjne myslę, że to bedzie [jest] chłopak) ciekawe czy mam dobrą
      intuicję? wink
      • samboraga Re: Samboraga 10.08.05, 09:54
        > (to tak intuicyjne myslę, że to bedzie [jest] chłopak) ciekawe czy mam dobrą
        > intuicję? wink

        a wiesz, że ja tez mam takie wrażenie... chociaż to może sugestia bo juz mam
        syna, więc że niby będzie jak poprzednio...
        a za modlitwę pięknie Ci dziękujęsmile)
        I napisz koniecznie jak coś u Was ruszy, Nordynka dała dobry pomysł o spotkaniu
        z sensownym księdzemsmile
    • nordynka1 Re: ślub kościelny... 10.08.05, 09:11
      A kiedy yenku Twój mąż był ostatnio u spowiedzi ?

      bo jeśli daaawno temu (tak przypuszczam skoro żyjecie w związku
      niesakramentalnym ) to może wpierw namówić go do tego sakramentu. Jeśli obawia
      się zobowiązań wynikających z przyjęcia skaramentu małżeństwa to coś mi się
      wydaje, że zobowiązania wynikające z np sakramentu spowiedzi też mu
      jakoś "ciążą". A każdy sakrament to przecież pomoc dla nas a nie furtka dla
      Pana Boga do dociążania nas ponad siły.. smile. Chcę powiedzieć że wydaje mi się,
      że Twój mąż widzi w Bogu "sędziego który za dobre wynagradza a za złe karze" i
      jakoś się Go boi. Mam nadzieję że rozumiesz o co mi chodzi...daleka jestem od
      jakichś śledztw i wystawiania opinii.
      Też uważam że najważniejszym argumentem w rozmowie jest Twoje pragnienie życia
      sakramentalnego. Bo Ci - z tego co piszesz - go brakuje.
      Jeśli mąż bardzo serio traktuje przysięgę wobec Boga to trochę nie rozumiem co
      straci jeśli się na nią zdecyduje? "wolność" od zobowiązań? Tylko jakich? nie
      mam pojęcia...Przecież zobowiązania wobec Ciebie i Waszej rodziny podjął i
      poedjmuje, już bardziej konkretnie być nie może wink Po złożeniu przysięgi
      małżeńskiej może dalej żyć jak dotąd. A Tobie da możliwość uczestniczenia w
      sakramentach. No i tu właśnie jak się dobrze zastanowić przychodzi mi ta myśl
      do głowy że on się jakoś Boga boi..
      Może jakiś kapłan mógłby pomóc?
      Modlę się za Was
      • yen74 Re: ślub kościelny... 10.08.05, 13:08
        Nordynka- mój mąż u spowiedzi był...hohoho albo i dłużej...
        Rozmowa z sensownym kapłanem się odbyła rok temu...i nic.
        Kurcze, mój mąż to dziwne stworzenie jakieś wink Ma swoje poglądy i nijak nie
        idzie mu tego wytłumaczyć, chyba, że w tym co mówi na temat kościelnego slubu
        jest drugie dno, którego ja nie potrafię odkryć.
        Jak sie poznaliśmy był bardziej 'kościelny' niż ja wink tzn msza co niedzielę,
        nosił krzyzyk jako znak wiary i bardzo serio do tego podchodził. Trochę się
        zbuntował po śmierci naszej córki-zdjął krzyżyk i włozył małej do trumny i
        stwierdził, ze teraz gdyby założył to on by mu 'ciążył'. Z drugiej strony nie
        znam człowieka bardziej uczciwego, brzydzącego sie kłamstwem, złodziejstwem
        itd.
        Będę drążyć temat w modlitwie-na pewno coś z tego wyniknie wink
        • nordynka1 Re: ślub kościelny... 11.08.05, 19:42
          > Będę drążyć temat w modlitwie-na pewno coś z tego wyniknie wink

          na pewno..smile
          jestem w niej z Tobą
    • anndelumester a co gdy jest tak 10.08.05, 15:27
      jest slub cywilny,
      jedna strona chce slubu koscielnego, bo jest wierzaca i sytuacja
      niesakramentalnego związku ciązy, a druga strona, która deklaruje sie jako
      osoba niewierzaca, mówi najpierw nie, ale potem, że owszem, dla swietego
      spokoju sie zgodzi... bo teoretycznie spełnia warunki (chrzest, komunia ,
      bierzmowanie - ma wink... i tyle , że dla jednego bedzie to doświadczenie
      etnologiczne, a dla drugiego przezycie religijne...
      no i co, ślub jest wazny?
      • kann2 Re: a co gdy jest tak 10.08.05, 16:28
        Małżeństwo jest ważne, niezależnie od tego, jaką kto ma wiarę i pobożność.
        Ważne jest, gdy oddanie drugiej osobie jest autentyczne, niezależnie od
        przeżyć, doświadczeń czy motywacji religijnej lub jej braku.
        • mcmaxim Re: a co gdy jest tak 11.08.05, 10:17
          inaczej.
          malzenstwo jest wtedy wazne religijnie dla osoby wierzacej.
          • kann2 Re: a co gdy jest tak 11.08.05, 10:25
            Nie. Małżeństwo albo jest ważne, albo jest nieważne. Nie może być ważne dla
            jednej, a nieważne dla drugiej strony. Z tym że pisząc o "ważności" małżeństwa
            mam na myśli nie przekonanie o jego religijnym znaczeniu, o sakramentalności,
            ale o obiektywnym stanie. Faktycznie, osoba niewierząca nie będzie przykładała
            wagi do sakramentalności małżeństwa, może w nią nawet nie wierzyć, co nie
            zmienia faktu, że małżeństwo osób ochrzczonych jest zawszec sakramentem.
            • anndelumester Re: a co gdy jest tak 12.08.05, 13:10
              dzięki,
              a jezeli jest taka sytuacja jak powyżej, tyle , że u spowiedzi była tylko
              jedna - zaangażowana religijnie strona?
              • kann2 Re: a co gdy jest tak 13.08.05, 15:14
                Małżeństwo jest ważne niezależnie od tego, czy ktoś przystepuje do spowiedzi i
                Komunii św. na ślubie. Osoby niewierzące mogą przed slubem to oznajmić i
                zawrzeć małżeństwo. Trzeba wtedy jednak wypełnic dodatkowe dokumenty: strona
                wierząca, że uczyni wszystko co w jej mocy, by zachować wwiarę i że dzieci będą
                ochrzczone i wychowane w Kościele katolickim, strona niewiwrząca, że nie będzie
                w tym przeszkadzać.
                • anndelumester niedokładnie mi o to chodziło 17.08.05, 13:35
                  aczkolwiek dzięki smile
                  Sytuacja taka dwóch katolików bierze ślub koscielny, z tym że jeden jest
                  katolikiem wierzącym, a drugi katolikiem tylko z racji ochrzczenia, bo
                  deklaruje sie jako osoba niewierzaca ..
                  I o ile jedna strona faktycznie przestrzega nazwijmy to "warunków" udzielenia
                  slubu , tak druga nie. nie ma spowiedzi, bo przeciez nie spowiadała się
                  od lat ponad 10 itd. Oczywiście na samej mszy slubnej komunie przyjmuje z
                  powodów jak wyzej tzn. bardziej etnograficznych niż religijnych.
                  dzieki, pozdrawiam a.
                  • kann2 Re: niedokładnie mi o to chodziło 17.08.05, 15:37
                    www.kkbids.episkopat.pl/dokumentydlep/malzenstwo.htm
                    od numeru 71
    • rzasia Re: ślub kościelny... 10.08.05, 17:13
      Przytoczę tu przykład moich rodziców.
      Nigdy nie chodzili do Kościoła, nie widziałam ich modlących się. Byłam
      ochrzczona, poszłam po wielkich prośbach do I Komunii św. Dodam w nawiasie, że
      na tej uroczystości była tylko moja mama i sąsiedzi. Potem już nikt nie
      interesował się moim wychowaniem chrześcijańskim. Na religię chodziłam ,bo
      czułam taką potrzebę, tak samo było z mszą św. nawet w dni powszednie. Robiłam
      to wszystko po kryjomu. Również moje bierzmowanie było tejemnicą. Rodzice
      dowiedzieli się o nim od sąsiadów. Robili nawet szystko, aby
      mi "poprzeszadzać". Celowo mama robiła mięsne obiady w piątki, planowali
      wyjazdy nad jezioro, na grzyby w niedzielę, by uniemożliwić mi pójście na mszę.
      Musiałam kombinować wyjście do koleżanki idąc na jakieś rekolekcje, godziny
      duszpasterskie .
      Całe życie miałam trzy marzenia i o ich spełnienie się modliłam: żeby moi
      rodzice wzięli ślub kościelny, żebym miała psa i pianino. W ich intencji
      czyniłam różne wyrzeczenia, posty itp...
      Moi rodzice wzięli ślub kościelny 3 miesiące przed moim ślubem. Dowiedziałam
      się o tym już po fakcie. Mama powiedziała mi, że musieli wziąć ślub kościelny,
      bo jakby to wyglądało, że na moim ślubie wszyscy ze strony męża idą do komunii
      (są bardzo wierzący), a ode mnie nikt. Może miała to być dziwna wymówka, ale po
      trochu tę zasługę nieskromnie przypisuję sobie. Wszak modliłam się o to 20 lat.
      W tym roku obchodziliśmy 14 rocznicę ślubu. Mój tata nie chodzi do kościoła,
      nawet nie poszedł na komunię moich dzieci, ale mama jest na mszy w każdą
      niedzielę.
      Mam też psa i pianino.
      Tak więc marzenia się spełniają!
      Pozostaję w modlitwie za Was.
      Asia

      • barbie-torun Re: ślub kościelny... 18.08.05, 10:19
        dziękuję rzasiu za ten post
        tak mi się ciepło zrobiło na sercu i oczy mi się zapociły ...
        modlę się o kogość z mojej rodziny aby przystąpił do spowiedzi i komunii
        ale chyba za słabo
        jedyny skutek na razie to, że ta osoba chodzi prawie w każdą niedzielę do
        kościoła (dawniej od wielkiego dzwonu)

        PS. takie przyziemne marzenia z dzieciństwa też mi się spełniły:
        mam męża, dzieci, dom z ogrodem i byłam na wieży Eiffla
    • bdra1 Re: ślub kościelny... 18.08.05, 10:44
      czytam to forum i widze ze tu wszyscu są pozytywnie nastawieni? nie ma tu
      opinii chamskich i "brzydkich" , jak czyta sie na innych forach, np o smierci
      brata rogera w innych forach to zgroza.... dzieki wam za "normalnosc"?
      B.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka