Dodaj do ulubionych

i po świętach?

27.12.05, 16:02
Lubię ten czas po świętach, tak do Trzech Króli, a nawet i potem...
Może zrobimy "katalog", album poświąteczny? Może serce zrobiło zdjęcie? Coś
się zapamiętało: słowo, Słowo, gest, symbol, obraz, zapach? Co Wy na to?
Wybaczcie, że ja nie zaczynam, ale musiałabym opisać zdjęcie...ale
rentgenowskiesad Wylądowaliśmy dziś w klinice z najmłodszą i metalową kulką w
brzuszku. Nie mam jeszcze dziś wystarczajaco spokoju, aby coś mądrego i
sensownego napisać.
Obserwuj wątek
    • mader1 Re: i po świętach? 27.12.05, 16:12
      Przeziębienie rozwijało się u małego w złym kierunku. Następny antybiotyk i nie
      mógłby dość długo wrócić do przedszkola.Lekarka kręciła głową niezadowolona.
      W Wigilię zaczął się przełom. W Boże Narodzenie stało się jasne, że pomimo
      wszelkich obaw, antybiotyku tym razem nie weźmie smile
      • samboraga Re: i po świętach? 27.12.05, 16:16
        my za to od świąt uziemieni - katar, bolące gardło, i ja, i synek...sad(
    • mama_kasia Re: i po świętach? 27.12.05, 17:17
      Widzę, że tu jakoś chorobowo się zaczęło sad

      Wiecie, co zobaczyłam, gdy podniosłam głowę rano w dzień Narodzenia?
      Wschodzące słońce smile Jasne, świetliste, jeszcze nad horyzontem.
      Nie trwało to zbyt długo. Pogoda szybko się posuła. A i dzień
      wcześniej padał deszcz.

      "Jego ludowi dasz poznać zbawienie
      [co się dokona] przez odpuszczenie mu grzechów,
      dzięki litości serdecznej Boga naszego.
      Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi,
      by zajaśnieć tym, co w mroku i cieniu śmierci mieszkają,
      aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju."

      ... I jeszcze nie jest "po świętach". Dla niektórych
      (nie wiem jak to jest w innych wyznaniach, przepraszam dziewczyny...)
      trwa oktawa Narodzenia Pańskiego. Ciągle świętujemy smile
      • pawlinka Re: i po świętach? 27.12.05, 17:31
        mama_kasia napisała:



        "... I jeszcze nie jest "po świętach". Dla niektórych
        (nie wiem jak to jest w innych wyznaniach, przepraszam dziewczyny...)
        trwa oktawa Narodzenia Pańskiego. Ciągle świętujemy smile"

        Oczywiście Kasiu, dlatego znak zapytania, a nie pewnik...smile))
      • samboraga Re: i po świętach? 27.12.05, 18:42
        > trwa oktawa Narodzenia Pańskiego. Ciągle świętujemy smile

        świętujemy, świętujemy, oczywiściewink
        a ze świeckich świętowań to ja dzisiaj świętuję studniówkę, od jutra do terminu
        mam już tylko 99 dniwink)
    • pawlinka Re: i po świętach? 27.12.05, 23:31
      Już jestem nieco spokojniejsza, chociaż sprawa niestety dalej nierozwiązana i
      czekamy na kulkę z niecierpliwością.


      Mój obraz z Pasterki, moja pierwsza Pasterka od kilku lat (ciąża, małe dziecko,
      kolejna ciąża, małe dzieci). Wielka radość. Tłum ludzi. Kolędy głośno
      wyśpiewywane. Często przez tych, którzy przychodzą tylko wtedy.
      I para. Stali blisko ołtarza, ale nie robili wrażenia "zasiedziałych" w
      Kościele. Ona płakała, cały czas; on ją pocieszał. Stałam obok i chcąc niechcąc
      to widziałam.
      I wiecie, myślę sobie, że Bóg nie pyta wtedy o czuwanie, przygotowanie. Tyle
      ludzi przyszło Mu oddać pokłon. Być może przypadkiem, dla tradycji, z marszu,
      tak po prostu. Tak sobie pomyślałam, że Bóg przychodzi do takich ludzi przede
      wszystkim. Zaskakuje. Tak jak pasterzy.

      Ciągle podkreślana w tych Dniach prostota mnie uderza. Wiara prosta, może
      nawet "gorsza" od tej uładzonej, radosnej, szczęśliwej;
      wiara bardziej intuicyjna, mniej intelektualna, mniej wyuczona. Nie taka
      doskonała, nie taka "w najlepszym gatunku", nie "z wyższej półki" nienowoczesna.

      Często o tym teraz myślę...
      • nordynka1 Re: i po świętach? 28.12.05, 14:31
        to ja napiszę, o Narodzeniu, o Świetle

        Wigilia u teściów, o 15 (bo o 18 musimy wracać - Malutka idzie spać) siadamy do
        wieczerzy. We mnie dużo złości i zwątpienia - nawarstwiało mi się od kilku dni,
        długo by opowiadać dlaczego, może w skócie nazwijmy to "zwykłe troski i
        kłopoty", niespodziewane i gwałtowne kłopoty zdrowotne mamy męża, stłuczka na
        parkingu (z mojej winy), moje zmęczenie i takie tam.
        No więc jestem w potęznym zwątpieniu. I jeszcze dochodzą oskarżenia że z
        przygotowaniami do świętowania to u nas kiepsko - praca męża, praca moja przy
        dziecku, ciągle brak czasu na modlitwę - usiłuję wprawdzie sobie powtarzać że
        ta moja praca i obowiązki to też modlitwa i pan Bóg też tu jest, ale..jakoś w
        to nie wierzę. I jeszcze przy opłatku mój mąż powiedział tylko "wszystkiego
        dobrego", Co? co on mówi? nie chce mu się więcej? no to swietnie, to ja tez się
        nie będę wysilać. Powiedzieliśmy sobie więc wszystkiego dobrego, a ja czuję że
        zapadam sie w jakąś otchłań bez dna, w której jest tylko niepewność, lęk i
        ciemność. Malutka siedzi na kolanach u babci, bawi się bawi i zasypia. Babcia
        zaczyna śpiewać "Lulajże Jezuniu", dziadek też spiewa, ja tez zaczynam, Anielka
        śpi. Śpiewamy cichutko a ja czuję że ta otchłań w której byłam przed
        sekundą...znikła. Jej miejsce zajął Pokój i Światło. I ja, której wydaje się że
        tyle musi zrobić żeby jakoś przed tym Panem Bogiem wyglądać, nic nie zrobiłam,
        nic. Byłam w ciemnosci - dostałam Swiatło. Byłam w zwątpieniu - dostałam
        Nadzieję.Bóg się narodził, moc struchlała.
        Wróciliśmy do domu, Malutka poszła spać, a mój mąż wstał i mówi "chcę złożyć ci
        życzenia, tam nie mogłem się skupić, było tak wczesnie". I złożylismy sobie,
        życzenia na jakie czekam cały rok, z serca, prawdziwe. A potem świętowalismy smile
        • justyna.ada Re: i po świętach? 28.12.05, 16:45
          Byłam w zwątpieniu - dostałam
          >Nadzieję.Bóg się narodził, moc struchlała.


          Jak to fajnie, że to napisałaś. O tej nadziei.

          Może i mnie się trafi...

          Justyna

        • samboraga Re: i po świętach? 28.12.05, 22:57
          Nordynko, dziękuję, że to napisałaś...

          Wigilia w tym roku tak rozedrgana jak rzadko, czekanie na resztę rodziny, bo
          jedni z 'wcześniejszej' Wigilii, drudzy to samo, maraton spotkań rodzinnych,
          niedograne, niedomówione... O skupieniu mowy nie było, ci co czekali (my i
          teściowie) głodni, ale i mi życzeń brakowało, bo szybko, szybko, bo ciepłe
          stygnie... O skupieniu mowy nie było, ...
          I po powrocie olśnienie i postanowienie, że 'za rok' zaczniemy świętowac od
          'mini-wigilii' pomiędzy nami. Że w domu wyciągniemy Pismo, że odczytamy
          uroczyście, że życzenia złożymy sobie na spokojnie - i pojedziemy... I oganęły
          mnie wyrzuty sumienia, wątpliwości, że to takie 'niewigilijne' i mało
          miłujące... Ale - chyba niekoniecznie, prawda?smile
          • nordynka1 Re: i po świętach? 30.12.05, 10:12
            prawda, Agnieszko , prawda

            ciągle mi się wydaje że musi być "jakoś", że trzeba jakich zabiegów żeby
            było "jak należy" - a okazuje się że Bóg przychodzi nie za chodzenie na roraty,
            przeczytanie Ewangelii o Jego Narodzeniu i właściwe życzenia dla tych co ich
            nie lubimy. Przychodzi bo chce do nas przyjść, chce się z nami spotkać. Tak po
            prostu.
            W głowie mi się nie mieści...
            Ale w sercu owszem smile
    • mamalgosia Re: i po świętach? 28.12.05, 19:14
      Po.
      Jakoś Jezus się we mnie nie narodził. Nawet kolęd nie pośpiewałamsad
      Starszy synek chory cały zcas z maleńką przerwą na drugi dzień świąt, który i
      tak spędziliśmy u teściów (ze szwagierką, której nie cierpię zupełnie nie po
      chrześcijańsku)
      Teraz znowu choroba, a mnie chyba jakaś depresja dopadłasad
      Zupełnie nie wiem, że były świętasad((
      • nordynka1 Re: i po świętach? 30.12.05, 10:19
        a ja i tak wierzę że Jezus tam u Was był i pozostał
        smile

        i u wszystkich którzy "nie poczuli" Swiąt
        oktawa wciąż trwa!
    • samboraga Re: i po świętach? 28.12.05, 22:38
      Odkąd mam dziecko - kolędy jako kołysankismile) Cały czas świąteczny, a nawet długo
      po Objawieniu Pańskim, zmienialiśmy repertuar wieczorny na 'Lulajże Jezuniu',
      'Oj maluśki, maluśki' - i najważniejszą: 'Gdy śliczna Panna'wink)
      Jak mój synek miał prawie 1,5 czy prawie 2,5 roku to uwielbiał refren 'mój ty
      królewicu', słodko się uśmiechał, myślał, że to o nim...wink
    • tres_ka Re: i po świętach? 29.12.05, 10:49
      U nas też "chorobowo" i tak inaczej niż chciałam ...
      Nie zdążyłam dobrze pomyśleć o Dzieciątku, które się narodziło i już jest po...
    • aka21 Re: i po świętach? 02.01.06, 12:12
      Trochę może późno dopisuję się do tego wątku bo i oktawa zakończona, ale
      wcześniej nie miałam możliwości.
      Tegoroczny Adwent i Święta były inne niż zwykle. Ze szpitala z Jasiem wyszliśmy
      w środę. Córka w apogeum infekcji wirusowej, czwartek, piątek - gorączka 39
      stopni; osłonowo antybiotyk . Do końca nie wiedzieliśmy gdzie spędzimy Święta.
      Pojechaliśmy w wigilię do rodziców męża (jak planowaliśmy). W listopadzie
      zmarła tam babcia, gdyby nie my byliby sami w ten czas. Po wieczerzy
      położyliśmy dzieci spać i... obydwoje z mężem przy nich zasnęliśmy. Jak się
      przebudziłam, było już za późno na pasterkę. Bardzo żałowałam. Boże Narodzenie
      trudne, Jaś zaczął kaszleć, wychodziło na mnie całe zmęczenie, Mszę Św
      przepłakałam, ale potem było już coraz lepiejsmile) We wtorek bańki stawialiśmy
      obydwojgu, dzieci zdrowieją, a nam z mężem jakoś tak razem lepiej od tych
      Świąt. A jednak Jezus na nowo rozpromienia nasze znów nie do końca posprzątane
      stajenki i CHWAŁA MU ZA TO!!!
    • direta kulka w brzuszku 27.12.06, 14:34
      Nie przejmuj się. Kulkę odzyskasz za trzy dni.
      Mój mały połknął swego czasu obrączkę wink
      Nawet mamy to nagrane na wideo:
      - Co połknąłeś?
      - Objąćkę
      - i co, dobra była?
      - tak.

      Może bym się niepokoiła gdyby nie wydarzenie sprzed lat. "Mój" ksiądz wybierał
      się głosić ważne rekolekcje. Trzydniowe. Prosił wszystkich o modlitwę.
      Kiedy wrócił opowiadał o tychże rekolekcjach, o cudach jakie Bóg zdziałał i
      wspomniał, że pewna zamężna i dzieciata pani, która obiecała modlitwę dostała na
      czas rekolekcji cierpienie. W dniu jego wyjazdu jej ok dwuletni synek połknął
      kulkę. Martwili się bardzo. Kulka wyszła, kiedy rekolekcje się skonczyły. Czyli
      po trzech dniach. Byłam wtedy studentką i nie wiedziałam czy i kiedy wyjdę za
      mąż i czy i kiedy bedę miała dzieci. Ale ta opowieść mi została. I kiedy po
      wielu latach mój dwu i pół letni wtedy synek połknął obrączkę, od razu mi się to
      przypomniało i pomogło zachować spokój. To były święta Wielkanocne i byliśmy u
      teściów.
      Rzeczywiście "dnia trzeciego" obrączka wróciła do nas bez żadnych złych
      następstw dla dziecka, (i dla obrączki) czego i Wam życzę smile

      Ania
      • direta Ups 27.12.06, 14:36
        Dopiero teraz zauważyłam, że to zeszłoroczny wpis smile
    • samboraga moje tegoroczne Boże Narodzenie... 04.01.07, 23:02
      zdarzył mi się cud, naprawdęsmile
      wreszcie...pokochałam moje dziecko...
      moje myśli przez całe skupienie adwentowe krążyły wokół niedoskonałości w miłości
      chodzi mi o malucha - od początku coś było nie tak, czegoś brakowało, zaczęło
      się już w szpitalu, oddałam malucha położnym na noc (nie do pomyślenia przy
      pierwszym), a potem...miałam poczucie, że kompletnie nie rozumiem mojego dziecka
      wytłumaczenia miałam bardzo racjonalne - potworne zmęczenie fizyczne,
      psychiczne, unoszenie tych wychuchanych 3 kg noworodka było katorgą, a potem
      było coraz gorzej, a sił wciąż za małosad((((
      zupełnie nie tak jak za pierwszym razemsad
      i właśnie - to się zmieniło!!!
      czułość, zalała mnie czułość, wreszcie ją poczułamsmile))
      to moje Boże Narodzenie...


Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka