Dodaj do ulubionych

koleda - do protestantow

22.01.06, 11:21
przychodzi ksiadz po koledzie i slyszy: dziekujemy, jestesmy protestantami.
jak jest "znajomy" ksiadz to czasem prosimy na kawe i pogaduszki.
tak jest u nas. a wy, jak zalatwiacie sprawe?
s.
Obserwuj wątek
    • minerwamcg Re: koleda - do protestantow 22.01.06, 13:21
      Jak mój Jedyny wróci, to się sam wypowie - ale o ile wiem, on zawsze księdza po
      kolędzie przyjmował. W tym roku nas to niestety ominęło, bo pojechaliśmy na
      Sylwestra do Krakowa, ale wygląda, że w naszym katolicko-protestanckim domu
      sporów o kolędę nie będzie smile))))
    • maadzik3 Re: koleda - do protestantow 22.01.06, 15:41
      Przewaznie (zawsze) ministranci na haslo "ewangelicy" zwiewali pietro wyzej
      nawet nie mowiac "do widzenia". I zwykle to konczylo sprawe. Raz ksiadz zapukal
      i po uslyszeniuze jestesmy protestantami zapytal czy moze wejsc na chwile.
      Rozmowa byla nijaka - on sie chyba staral, ale i tak wypadlo jak przesluchanie
      (slub koscielny byl? dziecko ochrzczone? itp.) trwalo to kilka minut. I to by
      bylo na tylesmile))
      Magda
    • anton1 Re: koleda - do protestantow 22.01.06, 18:44
      Witaj,

      gdyby bylo tak, ze rzeczywiscie ksiadz i ministranci przyszliby do nas, to tez
      zaprosilibysmy ich do naszego mieszkania. Wydaje mi sie, ze tak byloby dobrze.
      Jak na razie takiej sytuacji nie mielismy. Tutaj gdzie mieszkamy odbywa sie ten
      zwyczyj chodzenia po koledzie tylko na "zamowienie".
      Podobnie zreszta czynimy, kiedy np. wierzacy z innych denominacji chodza po
      domach i dzwonia. Zapraszamy ich wtedy na rozmowe; jezeli nie mozna tego zrobic
      z przyczyn "technicznych" od razu, to umawiamy sie na inny termin i wszystko
      jest w porzadku. Jezeli rozmowa jest ciekawa i jezeli przy takim spotkaniu
      mniej lub wiecej wyjawi sie jakis jeden konkretny temat, wtedy zapraszamy na
      inny termin, aby porozmawiac juz konkretniej i to w tym temacie.

      Pozdrawiam
      anton
    • a_weasley Nie widzę problemu 22.01.06, 21:07
      svistak napisała:

      > przychodzi ksiadz po koledzie i slyszy: dziekujemy, jestesmy protestantami.

      Cóż, nie ma obowiązku przyjmowania. Jest najwyżej otwartość albo jej nie ma.
      Ja zawsze księdza przyjmuję, a jeśli wcześniej nie wiedział, żem protestant,
      informuję w toku rozmowy (np. kiedyś ksiądz zapytał, dlaczego krzyż na ścianie
      pusty, ja powiedziałem, że dlatego, że Jezus zmartwychwstał, i od tego się zaczęło).

      > a wy, jak zalatwiacie sprawe?

      2 stycznia 1999 rano wróciłem z wyjazdu sylwestrowego. Odespałem noc spędzoną w
      pociągu, przetarłem oczy, a tu dzwonek, w drzwiach stoi proboszcz w pełnym
      rynsztunku.
      Zaprosiłem do środka, przeprosiłem za bałagan, a ksiądz:
      - Nic nie szkodzi. WIe pan, ja też kawaler.
      Porozmawialiśmy, wspominał, jak to za stanu wojennego na plebanii mieściła się
      drukarnia. Przychodzi do modlitwy, Ojcze nasz, spoko, Zdrowaś chciał, to mówię,
      że mi religia nie pozwala, przyjął do wiadomości. Potem na pożegnanie miał dać
      obrazek, patrzy w te co miał i mówi:
      - Matka Boska to nie... W co wy wierzycie? W anioły wierzycie?
      I dał mi taką fajną zakładkę z Aniołem Stróżem.
      I tak mniej więcej to na ogół wygląda.
      Raz tylko były kłopoty, bo ksiądz strasznie wydziwiał na Harry'ego Pottera, a ja
      mu tłumaczyłem, że powinien przeczytać i niektóre wątki przydałyby mu się na
      religii.
      W zeszłym roku nie załapałem się na kolędę u siebie, natomiast i owszem w
      Krakowie u narzeczonej, i też ksiądz się nie zdziwił, ani o osobiste nasze
      sprawy nie wypytywał, narzeczony-protestant, spoko, parę słów o małżeństwach
      mieszanych w ogólności i tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka