Dodaj do ulubionych

Świadectwo :)

28.08.06, 21:46
Kolejny raz podchodzę do napisania tego postu.

Bardzo wiele zaszło w moim życiu w ciągu ostatniego roku (trochę ponad roku) -
urodziłam drugie dziecko, wykryłam zdradę męża, przeszliśmy przez wiele
miesięcy szarpaniny, prób naprawiania, rozmaitych porażek, wreszcie mąz
zadecydował, że jednak chce się ze mną rozwieść. Tyle konkretów wink

I cały ten okres był w moim życiu czyms zupełnie niezwykłym, jakby ktoś
postanowił namalowac ilustrację do wszystkich mozliwych powiedzeń o Bożej
opatrzności.

Że Bóg nie zsyła nam więcej, niż możemy unieść.
Że kiedy zamyka drzwi, to otwiera okno.
Że wszystko ma sens.

Jakoś od razu po tym wszystkim poczułam, że jesli nie zacisnę zębów i nie będę
się pilnowała, łatwo moge zdryfować gdzieś z dala od wiary, z która nigdy nie
byłam jakoś tak do końca i jasno dogadana. Ale miałam przy sobie najlepszych
przyjaciół, miałam swojego Chrzestnego Tatę - wspaniałego, mądrego księdza - i
miałam Kogoś, kto czuwa nade mną.

Opisywanie tego - rozmaite próby juz mam za sobą - jest idiotyczne, wygląda
jak atak egzaltacji kwalifikujący się do leczenia smile Oszczędzę Wam tego. Po
prostu czuję się, jakby ktoś zapalił mi światło i pokazał mnóstwo rzeczy
wreszcie we właściwych proporcjach. Pewnie, że jeszcze nie wszystko - ale tym
lepiej smile Tyle jeszcze przede mną smile

Wiem, że zawdzięczam to wszystko także modlitwom wielu osób. Dziękuję Wam.
Módlcie się nadal za mnie i za moje córeczki, a my też nie zapominamy o Was.

-----------------------
Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
Obserwuj wątek
    • marzek2 Re: Świadectwo :) 28.08.06, 21:53
      Berek - jak dobrze, że się odezwałaś. Jak dobrze czytać, że pamiętasz o Tym, kto
      Cię trzyma i niesie, gdy samej trudno. Będę pamiętać o modlitwie za Was.
    • mama_kasia Re: Świadectwo :) 28.08.06, 22:19
      Ściskam serdecznie smile
    • warszawianka51 Re: Świadectwo :) 29.08.06, 09:09
      Właściwie nigdy nie zabieram głosu na tym forum, bo mam wrażenie, że i tak nie
      powiem nic mądrzejszego niż osoby, które często się udzielają smile Ale teraz
      napiszę - popłakałam się jak czytałam Twoj post, ze szczęścia rzecz jasna.
      Podziwiam Twoją wiarę i naprawdę serdecznie życzę Ci wszystkiego najlepszego smile
      Będę się modlić, o 21:00.
      • mama_kasia warszawianko :-) 29.08.06, 09:36
        Każdy jest mądry swoją mądrością smile Daj nam odrobinkę i swojej
        mądrości, doświadczenia, radości smile Pisz.
      • nordynka1 Re: Świadectwo :) 29.08.06, 10:04
        tak, pisz koniecznie
        pozwól nam siebie poznać smile
      • nordynka1 Re: Świadectwo :) 29.08.06, 10:05
        cieszę się niezmiernie Bereniko
        ściskam wirtualnie choć bardzo serdecznie
        i nadal pamiętam w modlitwie
    • anty_lopa Re: Świadectwo :) 29.08.06, 13:52
      Niezwykłe jest Twe świadectwo. Trudno mi znaleźć słowa by wyrazić jak bardzo
      mnie ono poruszyło. Podziwiam Cię...
    • audita Re: Świadectwo :) 29.08.06, 21:33
      Berku, ściskam Cię mocno. Niech Ci dalej Pan błogoslawi smile))))
    • addria Re: Świadectwo :) 29.08.06, 22:27
      Super wiadomość smile
    • pawlinka Re: Świadectwo :) 29.08.06, 22:44
      Berku!
      "Że Bóg nie zsyła nam więcej, niż możemy unieść.
      Że kiedy zamyka drzwi, to otwiera okno.
      Że wszystko ma sens".
      Tak, wierzę, że nie jest Ci łatwo i wierzę także, że podołasz! Pięknie to
      napisałaś. Pamiętam o was!
    • dorotkak Re: Świadectwo :) 30.08.06, 18:53
      mocno wirtualnie Cie ściskam i pamiętam o Tobie w modlitwie tym bardziej, ze ten
      rok jest również przełomowy w moim życiu, tyle co w ciagu tych 8 miesięcy sie
      stało to wczęsnie przez 25 lat, ale to wszytsko (choroby, złamana ręka, wypadek
      samochodowy i niekończące się kłopoty rodzinne) tym mocniej mnie w wierze
      utwierdzają
      tak jak piszesz:
      Że Bóg nie zsyła nam więcej, niż możemy unieść.
      Że kiedy zamyka drzwi, to otwiera okno.
      Że wszystko ma sens.
      i codziennie mu za to dziękuję i tym mocniej dotrzegam promyki dobra na codzień!
      • aszlan Re: Świadectwo :) 07.09.06, 13:42
        "Opisywanie tego - rozmaite próby juz mam za sobą - jest idiotyczne, wygląda
        jak atak egzaltacji kwalifikujący się do leczenia smile"
        Nawet nie wiesz Berku jak bardzo bliskie są mi te słowa, z jednej strony chce
        sie krzyczeć całemu światu, "Bóg jest, niejednokrotnie doświadczyłam Jego
        miłości/obecności" a z drugiej.., jak mówić o tych swoich doświadczeniach, żeby
        nie wyjśc na osobę, mhmm.. niech będzie, egzaltowaną; szcególnie jeśli rozmówca
        jest nieprzyjaznie nastawiony, echhh smile.
        Serdecznie pozdrawiam i będę pamiętać w modlitwie
    • berek_76 Re: Świadectwo :) - ciąg dalszy 12.09.06, 13:52
      Donosze, że Wasze modlitwy działają i Opatrzność nadal nade mną czuwa, zsyłając
      mi wręcz klęskę urodzaju smile

      Po pierwsze - dostałam part-time prace w szkole, więc będe mogła sobie dorobić.
      Lokalizacja idealna, 10 minut ode mnie z pracy, w dodatku jest to klon mojego
      liceum, więc znam część ludzi, płaca dobra, a w dodatku rozwojowa, bo uczę po
      angielsku smile

      Po drugie - spadła też na mnie praca zlecona, ównież biologiczna, za sensowne
      pieniądze i niezbyt czasochłonna.

      Po trzecie - szukają pracownika w firmie, w której pracuje od roku moja
      koleżanka, więc gdybym jednak musiała odejść ze swojego instytutu, to pewnie
      będę miała dokąd.

      A poza tym szykuje mi się cudowny wyjazd na weekend dla mnie i moich Bab, żebym
      nie umarła z przepracowania smile .


      I wiecie, co jest w tym wszystkim zaskakujące? Nie to, że się dzieje. Różne
      rzeczy sie dzieją w życiu.
      Ale to, że dzieje się SAMO wink ja się naprawdę o to nie staram. Staram się o
      zupełnie inne rzeczy... No i gdzie znaleźc lepszy przykład "ptaszyny bożej, co
      nie orze i nie sieje"? wink Więc jednak to jest fakt - trzeba się troszczyć o to,
      co najwazniejsze. Resztą się zajmie Szef smile

      -----------------------
      Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)
      • utka Re: Świadectwo :) - ciąg dalszy 12.09.06, 14:46
        berek_76 napisała:


        > Ale to, że dzieje się SAMO wink ja się naprawdę o to nie staram. Staram się o
        > zupełnie inne rzeczy... No i gdzie znaleźc lepszy przykład "ptaszyny bożej, co
        > nie orze i nie sieje"? wink Więc jednak to jest fakt - trzeba się troszczyć o
        to,
        > co najwazniejsze. Resztą się zajmie Szef smile
        >
        > -----------------------
        > Berek, mama Żaby (11.06.2002) i Dasi (19.03.2005)


        Berek dzieki Ci zwlaszcza za te slowa smile wlasnie dzis, kiedy sedze w 'dole'
        siegajacym prawie srodka ziemi bardzo bardzo potrzebowalam cos takiego
        uslyszec smile

        sledze Twoje losy od dawna i bardzo sie ciesze, ze wszystko Pan tak nad Wami
        czuwa. a modlitwy Dziewczyn z tego forum naprawde wiele moga - sama sie o tym
        niejednokrotnie przekonalam smile

        z serdecznymi pozdrowieniami
        malgoska
      • mader1 Re: Świadectwo :) - ciąg dalszy 12.09.06, 14:57
        Przynoś te swoje dobre słowa i dobre myśli Dobra Dziewczyno.
    • barbie-torun moje swiadectwo 13.09.06, 10:40
      też doświadczam opieki Bozej

      waliło mi sie małżeństwo byłam o krok od załamania
      do tego wychowanie dzieci wyczerpywało mnie i nie przynosiło skutków
      po prostu szarpanina nerwów a dzieci coraz gorzej zachowywały się
      biły miedzy sobą, wyzywały, rozrzucały zabawki specjalnie robiąc bałagan
      gdy przyszla dziewczynka z sąsiedztwa obrażały ją( ta śmierdząca, głupia Ola
      niech sie wynosi) wielki wstyd przeżyłam...
      ja i maż oddalaliśmy się, ale Bóg czuwał
      zaczęliśmy wiecej się modlić, każdy sam, i razem my we dwoje bo z dziećmi
      wieczorem zawsze
      oddałam Bogu swoje problemy prosząc o radęi pomoc w rozwiązywaniu
      wzdycham do Pana i wierzę głębiej

      odzyskałam wewnętrzy spokój, poukładałam sobie w głowie i jakieś siły do
      działania we mnie wstąpiły
      choć jedno zwątpienie było
      bo umówiona opiekunka do dziecka miała przyjść wdrażąć się
      i nagle mówi, że znalazła inną pracę a ja za 3 tyg. wracam do pracy
      a same wiecie jak trudno znależć dobrą nianię, strachże przedłużę wychhowawczy
      i potem starcę etat,
      raptem zaskoczenie bo po rozmowie sąsiadka przyprowadziłą mi swoją znajomą -
      panią z sąsiedztwa
      i to będzie lepsze rozwiązanie
      Bóg czuwał i okazał mi swoją dobroć, wiedział co bedzie lepsze

      Dzieci są rozbiegane i bardzo ruchliwe
      ich utarczki i przepychanki już mni tak nie złoszczą
      staram się nie wrzeszczeć tylko tłumaczyć im

      wczoraj mąż przy modlitwie spontanicznej powiedział "dziękuję Boze , że moja
      zona dzisiaj była radosna" miód spłynął na moje serce smile

      Chwała Panu
      • addria Berek, Barbie 13.09.06, 11:07
        Dziekuję Wam za Wasze świadectwa smile
      • utka Re: moje swiadectwo 13.09.06, 11:28
        barbie-torun napisała:

        > wczoraj mąż przy modlitwie spontanicznej powiedział "dziękuję Boze , że moja
        > zona dzisiaj była radosna" miód spłynął na moje serce smile

        piekne smile
        bardzo sie ciesze smile
      • mader1 Re: moje swiadectwo 13.09.06, 12:39
        dziękuję bardzo. Mam chwilowe zamieszanie w głowie i sercu, dziękuję Wam więc,
        bo bardzo podnosicie mnie na duchu smile
      • samboraga Re: moje swiadectwo 13.09.06, 22:10
        Berek, Barbie, ja też dziękujęsmile
        • malgosiader Re: moje swiadectwo 14.09.06, 06:55
          tak pieknie piszecie...
          to mnie dodaktkowo nakręca, że wszystko ma sens, że nic nie dzieje się bez
          przyczyny,
          modlitwa pomaga, nawet jeżeli mówiona jest przez łzy i z "lekką" obrazą na Pana
          Boga;
          troszkę ostatnio przeszłam, ale nie będę zasmucać, bo tak pieknie się tutaj
          zrobiło i niech tak pozostanie wink
          tego Wam życzę i sobie,
          pozdrawiam cieplutko
      • aka21 Re: moje swiadectwo 14.09.06, 08:09
        Berek, Barbie Wy chyba nawet nie wiecie jak bardzo potrzebne są takie
        świadectwa, jak potrafią sprowadzić wszystko na właściwy tor!
        Dziękuję Wam bardzo!

        Rozczulacie do łez. Czytam to w pracy i powinnam się powstrzymać, a się nie
        dasmile)
        Jeszcze raz bardzo dziękuję!...za pomoc
        Agnieszka
    • mamaki Re: Świadectwo :) 14.09.06, 09:07
      Ja również od jakiegoś czasu śledzę ten wątek. Podnosicie mnie na duchu.
      Dziękuję.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka