madziaq
15.09.06, 15:36
Chciałam się z Wami podzielić moimi (szczrze mówiąc niezbyt pozytywnymi)
wrażeniami i poznać Waszą opinię na ten temat. Jako że temat dotyczy Papieża i
pewnego zjawiska w KK, pytanie jest raczej do katolików, ale nie tylko.
Otóż jakiś czas temu byłam w Rzymie. Oczywiście, będąc tam, zwiedziałam też
Watykan, m. in. groty watykańskie i grób Jana Pawła II. Do grobu gigantyczna
kolejka, staliśmy jakieś 2 godziny. Jeszcze na zewnątrz, na pl. Świętego
Piotra ludzie (w wiekszości Polacy) byli lekko rozhisteryzowani, ale kiedy
zeszliśmy na dół do grobu, byłam autentycznie zszokowana.
Ludzie płakali, krzyczeli, padali na ziemię. Ochroniarze musieli dosłownie
wywalekać niektóre osoby, żeby szły dalej. Ale nie to wzbudziło moje
największe zdziwienie. Otóż większośc osób, które tam były, dawała strażnikowi
stojącemu przy grobie coś (medalik, książeczkę do nabożeństwa, chusteczkę z
materiału albo nawet higieniczną), a on pocierał tę rzecz o grób i oddawał z
powrotem...
Druga rzecz - wiele osób miało kartki, które również dawali strażnikowi, a on
odkładał je na stosik na grobie. Zapytałam kogoś, co jest na tych kartkach i
uzyskałam odpowiedź, że to są ZYCZENIA DO PAPIEZA...
Powiem szczerze, że wyszłam z baaardzo mieszanymi uczuciami. Pomijam fakt, że
wiele osób zachowywało się w sposób "nie licujący z powagą miejsca". ale te
karteczki i pocieranie naprawdę mnie dobiły. W moim odczuciu jest to zabobon,
który rozwija się w samym sercu Kościoła Katolickiego i chyba nikt nic z tym
nie robi.
Zaznaczam, że darzyałam (i darzę) Jana Pawła II ogromnym szacunkiem, ale to co
się dzieje przy Jego grobie budzi... hm... zażenowanie. Może ktoś z Was też
tam był i ma inne odczucia, a ja tylko trafiłam na "zły dzień"? Może jest
jakieś wytłumaczenie (w świetle nauki KK) dla tich praktyk?
Pozdrawiam serdecznie
magda