brucha
14.10.06, 11:33
no właśnie?
pytanie to intryguje mnie zawsze gdy spotykam się z segregacją ludzi
na 'swoich' i pozostałych. mam wrażenie, że ludzie (uznający się za
wierzących) za bliźnich gotowi są uznać tych 'swoich'. pozostali to już jakiś
inny gatunek, wobec którego nie musimy stosować nakazów biblijnych.
dla mnie bliźni to każdy człowiek bez względu na wyznanie, zachowanie, etc.
fakt, że trudno jest mi miłowac nieprzyjaciół, skoro z przyjaciólmi mam
czasami problemy. taka moja ułomność. ale nie zmieni to faktu, że
nieprzyjaciel to tez bliźni. mogę sie z tym bliźnim nie zgadzać co do
poglądów, istoty Boga, wiary. ale jest to mój bliźni i powinnam uszanować
jego osobę i jego poglądy. i tego wymagam od innych w stosunku do siebie.