Proszę o porady. Oparte o wiedzę praktyczną, teoretyczną, wspomnienia,
intuicję ... - cokolwiek.
Starszy (5 lat) nie kocha Młodszego (prawie 2 lata).
Nie wiem, do jakiego stopnia można założyć, że wie, co to miłość (zresztą:
czy my wiemy co to miłość?), ale rozpowiada (lub wręcz wykrzykuje), jak to
brata nie kocha. W porywach dobroci mówi, że kocha go, ale tylko na 10%.
Bardzo przykro jest mi to słyszeć. Czytałam wątek o rękoczynach siostrzanych
i wiem, że konflikty między rodzeństwem to rzecz nagminna i zwyczajna. Ale
myślę, że u nas jednak jest to coś gorszego. Na początku próbowałam mieć
nadzieję, że to minie, teraz jakoś ta nadzieja poszła sobie w siną dal.
Konflikty konfliktami, Chłopcy biją się i wrzeszczą na siebie przez co
najmniej połowę tego czasu który spędzają razem. Jednak Młodszy widać, że
uwielbia Starszego, a vice versa niestety nie. Synek mojej koleżanki broni
swojej siostry (np. przed pielęgniarką, która ją szczepiła - że to moja
siostra, a pani ją kłuje, ją to boli, ona nie może tak płakać...), mój
bratanek opiekuje się moją bratanicą. Myślę, że w różnopłciowym rodzeństwie
jest to może łatwiejsze. Ale koleżanka ma dwie córki (5,5 i 2,5), one się
wzajemnie o siebie troszczą i lubią się bardzo. A córki głupiejkazi śpią
razem, tak są zaprzyjaźnione, prawda?
Nie chodzi mi o to, żeby Starszy przewijał Młodszego i gotował mu obiady. Ale
np. taka sytuacja: siedzą i oglądają bajkę. Młody mówi "Ahrrr", co w jego
języku oznacza, że chce mu się pić. Starszy mógłby mu podać, ale nie. I to
nie tylko nie poda, ale jeszcze cieszy się: "chce ci się pić, o nie napijesz
się, nie nie nie".
Martwię się tym. Czy jest coś co mogę zrobić?
Próbowałam tłumaczyć, tak po ludzku - bezskutecznie. Próbowałam obrazować -
że jakby on się czuł, gdyby go rodzice nie kochali - też nie pomaga
(wrzeszczy: macie mnie kochać i już!!!). Nie ukrywam, że posunęłam się do
szantażu (niepedagogiczne, wiem, ale wynika z desperacji).
Dodam, że żaden z synków nie jest jakoś wyróżniany przez nas (przez babcię to
i owszem, ale Starszy. No i nie mam na to wpływu), staraliśmy się bardzo,
żeby Starszy nie odczuł boleśnie pojawienia się Młodszego... Wszystko na
nic. "Nie kocham go", potworne słowa

(