Dodaj do ulubionych

Pamiętnik

18.05.07, 10:32
Moja średnia - 4 klasa - wpadła w tarapaty. Okazało się,że zachowuje się
niegrzecznie na jednej z lekcji - bawiła się komórką ( twierdzi, że ją
wyłączała, bo zapomniała wcześniej, co i tak nie jest argumentem, bo komórek
w szkole używać nie wolno i przestrzegają tego nawet starsze klasy), to
czytała matematykę, to gadała... Znam panią nie od dziś. Jest bardzo surowa,
bardzo wymagająca, ale nie krzycząca, nie ubliżająca. Świetnie swojego
przedmiotu uczy, choć nie jest on prowadzony ciekawie. Starsza nie miała z
nią kłopotów. Bura w domu," kazanie", płacz, podpisanie zobowiązania, że
będzie dobrze.
Ale... pani zrobiła dla mnie coś... no trudno mi to nawet określić... Na
ławce córki leżał jej pamiętnik, zamknięty, z codziennymi zapiskami - jest
ich kilkanaście, wiem, bo nosi go ze sobą. Pani w ferworze zabrała też ten
pamiętnik i przeczytała. Wynikało z tego, co powiedziała, że cały... Zatkało
mnie. Usłyszałam, że powinnam zwrócić uwagę na córkę, bo jej zapiski są zbyt
dojrzałe jak na 11 - latkę... Uffff... Przemknęły mi przez głowę jakieś myśli
o tajemnicy, o intymności, o szacunku. Uważam, ze nikt nie miał i nie ma
prawa czytać tego bez jej zgody, choć ma dopiero 11 lat. I takie też
stanowisko wyraziłam. Także i to, że gdy mała pisze dojrzałe opowiadania i
wiersze, są one drukowane w szkolnym pisemku... Zdziwiłoby mnie, gdyby w
prywatnych zapiskach była nagle niedojrzała.
Porozmawiałam z nią, z córką o tym, żeby nie nosiła za sobą pamiętnika, bo
nie wszyscy ludzie zachowują się jak należy... Zeby uważała na swoje sekrety.
Ale powiedziałam jej też, ze nikt nie miał prawa tego przeglądać - no chyba,
żeby to jakoś ewidentnie przynosiło szkodę innym czy co ?

Dziś teściowa zmyła mi głowę. Powiedziała, ze z nauczycielami sie "nie
zaczyna", że to tylko 11- letnie dziecko , sama jest sobie winna, że nosi ten
pamiętnik za sobą, a nauczyciel , rodzic i wychowawca mają prawo czytać takie
rzeczy .
Obserwuj wątek
    • franula Re: Pamiętnik 18.05.07, 10:50
      nie mają prawa.

      Dobrze zrobiłaś. stój murem za córką i pomóż jej bo pewnie ciężkie chwile
      przeżywa gdy nielubiana nauczycielka wniknęła w jej najskytsze sekrety.
    • mama_kasia Re: Pamiętnik 18.05.07, 10:53
      Zdecydowanie nauczycielka nie miała prawa czytać pamiętnika.
      A Ty miałaś prawo zwrócić jej uwagę.

      Przy okazji... Jest mama, której natolatka wymyka się bardzo.
      Ciężka sytuacja rodzinna, bardzo ciężka. Dziewczyna jest zupełnie
      poza kontrolą. Wyzywa matkę. Odcina się zupełnie. Zamyka w swoim
      pokoju. Dziewczyna pisze pamiętnik. Czy mama w takiej sytuacji ma prawo
      czytać ten pamiętnik? Chce w ten sposób choć trochę dowiedzieć się, kim
      jej córka jest.
      • mader1 Re: Pamiętnik 18.05.07, 11:41
        To ciężka sprawa. Bo ja naprawdę uważam, że nie ma się prawa. Przecież to, co
        jest napisane w takim pamiętniku to może być fantazja, tam mogą być rzeczy,
        których naprawdę córka nie robi - tylko tak sobie pisze.
        To nie musi być prawda o niej.
        Pamiętam, jak moja mama dorwała jakiś zeszyt z moimi opowiadankami. Miałam z 15-
        lat. Jedno było tak sugestywne, że dostała ataku histerii, zanim zauważyła, że
        to zeszyt opowiadań, nie pamiętnik... Powiedziałąm jej potem, bardzo dojrzale,
        że sama się ukarała, więc nie będę prawić kazań smile)))
        • mader1 Chyba 18.05.07, 11:49
          Chyba, ze byłoby jakieś rzeczywiste zagrożenie.
          Niedawno ksiądz w czasie kazania się rozognił. Nie wiem, czy jakiś rodzic Mu
          się zwierzył? Aż się zaczerwienił, choć zwykle panuje nad sobą. " Rodzice,
          przeglądacie maile, gadu-gadu, korespondencję swych prawie dorosłych dzieci ? A
          gdzie miłość, gdzie zaufanie ? Kogo wychowywaliście przez te wiele lat ? Kogo ?
          To te same dzieci !" i dalej w tym stylu.
          • mama_kasia Re: Chyba 18.05.07, 11:54
            Trudno mi ocenić z zewnątrz, ale mama widziała rzeczywiste zagrożenie.
            Rozumiem ją, choć w pierwszej chwili mówiłam: nie powinnaś tego czytać.
      • a_weasley Re: Pamiętnik 18.05.07, 12:04
        mama_kasia napisała:

        > Przy okazji... Jest mama, której natolatka wymyka się bardzo.
        > Ciężka sytuacja rodzinna, bardzo ciężka. Dziewczyna jest zupełnie
        > poza kontrolą. Wyzywa matkę. Odcina się zupełnie. Zamyka w swoim
        > pokoju. Dziewczyna pisze pamiętnik. Czy mama w takiej sytuacji ma prawo
        > czytać ten pamiętnik?

        W wyjątkowych sytuacjach stosuje się wyjątkowe sposoby postępowania. Ale
        zasadniczo postępuje się zgodnie z zasadami, a szczególne wyjątki są na
        szczególnie wyjątkowe okazje (czyli nie jakieś banalne młodzieńcze stawianie się
        rodzicom i nauczycielom, czyli normalne objawy dojrzewania). Tutaj zaś nic
        takiego się nie działo.
        Pamiętam z praktyk w prokuraturze wojewódzkiej panią prokurator wściekającą się
        na MSW, że

        > mogą dać zgodę na podsłuch w uzasadnionych przypadkach. Ja nie wiem, co oni
        > uważają za uzasadniony przypadek, bo ubijstwo zmierzające prostą drogą do
        > umorzenia z powodu niewykrycia sprawców to dla nich za mało!

        > Chce w ten sposób choć trochę dowiedzieć się, kim jej córka jest.

        Ja na analogicznej zasadzie przeczytałem kiedyś zapiski bardzo osobiste swojego
        młodszego brata, wówczas maturzysty. Brat, dowiedziawszy się, mało mnie nie
        zabił i ja go rozumiem, miał prawo; z drugiej zaś strony dzięki nim nie zrobiłem
        w stosunkach z bratem paru głupstw. W sprawach jego nie dotyczących zresztą też,
        bo dużo o mnie pisał (nie przypuszczałem, że tak go obchodzę).
        • mama_kasia Re: Pamiętnik 18.05.07, 12:49
          Tutaj zaś nic
          > takiego się nie działo.

          Tutaj, to znaczy gdzie? W mojej czy Mader sytuacji smile ?
    • mamamonika Re: Pamiętnik 18.05.07, 11:02
      Ja po czymś takim bym zrobiła awanturę taką, ze by wszystko fruwało.
      Nauczycielka nie miała prawa, a jeśli myśli, że miała, to jest chamską złośliwą
      jędzą.
      Poszłabym z tym do dyrektora.
      Czasy "nie mów bawole co się dzieje w szkole" na szczęście mamy za sobą.
      Wspieraj córkę.
    • minerwamcg Re: Pamiętnik 18.05.07, 11:04
      > podpisanie zobowiązania, że
      > będzie dobrze.

      Hmmm? To jak dziecko narozrabia w szkole, rodzice podpisują zobowiązanie, że
      się poprawi?
      Hm. Rozumiem, że próbuje się prośbą-groźbą, ale biurokracją??? Świat się
      kończy. I co, jak się nie poprawi, to rodziców do sądu?

      > I takie też
      > stanowisko wyraziłam.

      A pani jak się do niego ustosunkowała? Nie zdziwiłabym się, gdyby wyraziła
      podobne zdanie jak teściowa - że miała prawo.

      Rozumiem, że zeszyt z notatkami, niekoniecznie nawet pamiętnik, ma się przy
      sobie stale i byłoby dziwne, gdyby córka nie nosiła go do szkoły, skoro spędza
      w niej 1/3 doby. Dobrze, że pouczyłaś ją o zasadach BHP -uważać, nie zostawiać
      bez opieki, nie kłaść byle gdzie. Niezależnie od tego na jakieś urodziny czy
      Dzień Dziecka zafundowałabym jej zeszyt z gustownym zameczkiem.
      • mader1 Re: Pamiętnik 18.05.07, 11:34
        > > podpisanie zobowiązania, że
        > > będzie dobrze.
        >
        > Hmmm? To jak dziecko narozrabia w szkole, rodzice podpisują zobowiązanie, że
        > się poprawi?
        > Hm. Rozumiem, że próbuje się prośbą-groźbą, ale biurokracją??? Świat się
        > kończy. I co, jak się nie poprawi, to rodziców do sądu?

        Nie, może źle się wyraziłam. O zachowaniu rozmawialiśmy osobno - to ją
        poprosiliśmy, żeby podpisała, sama napisała takie zobowiązanie. Na tych
        lekcjach zachowuje się bowiem źle. Zobowiązanie jest między nami. Za 2 tyg.
        sprawdzę czy zachowanie się poprawiło.
        W stosunku do pani nie była chamska, niegrzeczna. Zachowywała się źle na
        lekcjach... To jedna sprawa, której nie zamierzamy tolerować.

        Ale inna to pamiętnik. Dziękuję za wsparcie, bo pomyślałam sobei, że może
        przesadzam. Ale czułam na skórze jej poniżenie. To jakieś... obrzydliwe mi się
        wydało...
        • mader1 Re: Pamiętnik 18.05.07, 11:35
          A... zameczek był, ale córcia zgubiła kłódeczkę smile)))
          Swoją drogą zastanawiam się, jak zachowa się pani... dziś miały lekcję.
        • minerwamcg Re: Pamiętnik 18.05.07, 14:01
          Wyjściem idealnym, od którego radowaliby się wszyscy anieli Pańscy w niebie
          byłoby, gdyby przeprosiny nastąpiły obustronnie: uczennica panią, że rozrabiała
          na lekcji, pani uczennicę, że przeczytała jej pamiętnik, a nie powinna była. No
          niestety, nie żyjemy w raju...
          • a_weasley Re: Pamiętnik 18.05.07, 15:57
            minerwamcg napisała:

            > Wyjściem idealnym, od którego radowaliby się wszyscy anieli Pańscy w niebie
            > byłoby, gdyby przeprosiny nastąpiły obustronnie: uczennica panią, że rozrabiała
            > na lekcji, pani uczennicę, że przeczytała jej pamiętnik, a nie powinna była.

            A już kwiczeliby owi anieli z radości, gdyby stał się jeszcze jeden cud: gdyby
            potrafiły to tak przedstawić, że nie jest 1:1, ja zrobiłam źle i ty zrobiłaś
            źle, rachunek wyrównany. Że cokolwiek nauczycielka zrobiła potem,uczennica nie
            powinna była rozrabiać, a cokolwiek zrobiła uczennica, nauczycielka nie miała
            prawa tknąć pamiętnika. Chyba było widać na kilometr, że to nie jest zeszyt do
            polskiego?
      • netus Re: Pamiętnik 18.05.07, 11:34
        Też uważam, że nie powinna bezwzględnie przeczytać tego pamiętnika.
        Niefortunnie leżała na ławce, ale dorosłąw w tym wypadku jest nauczycielka a
        nie twoja córka,więc po jej stronie lezy wina. Jak się zachowała nauczycielka,
        gdy zwróciłas jej na to uwagę? Od tego wiele zależałoby, czy poszłabym do
        dyrektora, albo nawet napisałam oficjalne pismo w tej sprawie.
        • mader1 Re: Pamiętnik 18.05.07, 11:45
          chyba była zszokowana, że nie chcę się z nią pochylić nad tym problemem.
          Widziałam z jej miny, że zrobiło jej się głupio. Muszę powiedzieć, ze ja też
          byłam... jakby powiedzieć... zszokowana ? Bardzo ją szanowałam przez wiele lat
          i ostatnią bym ją o to podejrzewała... Przyznam, że nie byłam w nastroju do
          słuchania powodów. Ale byłam opanowana.
          • netus Re: Pamiętnik 18.05.07, 11:57
            To dobrze, że wzięłas to na chłodno, przynajmniej tak z wyglądu.
            Teraz przyszła mi do głowy myśl, że czasem sami postepujemy z dziećmi
            nieuważnie, tzn. nie wnikamy w ich rzeczywistośc, wszytsko bierzemy na swoje 30
            parę lat, czy tam ile mamy, a one rozumują swoimi głowami kilku czy
            kilkunastolewtnimi. Może ta nauczycielka po prostu tak do tego podeszła? Może
            niekoniecznie ze złymi intencjami? Może jej do głowy nie przyszo, że to jest
            intymna sprawa Twojej córki? Nie chcę jej bronić, uważam jeszcze raz, że
            zrobiła bardzo źle, ale może wyczuj (trochę jednak zmieniam zdanie po twoim
            poście), czy otworzyło jej to oczy na jej brak wyczuci i delikatności. I od
            tego uzależnij dalsze kroki.
            Tak sobie myślę.
            Czasem tez w domu sa takie sytuacje, że z niezrozumienia kilkulatka (6-7lat)
            zdradziłąm tajemnicę dziecka i miał o to żal, ale wynikało to z podejścia osoby
            trzydziestokilkuletniej - mojego podejścia i nie popatrzenia na poziom dziecka.
            Przeprosiłam za to syna, szybciutko zapomniał mi to, przytulił, przebaczył, ale
            dla mnie to była nauczka na długi czas. Może to niekoniecznie wredny charakter
            nauczycielki, tylko własnie taka bezmyślna sprawa.
        • a_weasley Re: Pamiętnik 18.05.07, 11:57
          netus napisała:

          > Też uważam, że nie powinna bezwzględnie przeczytać tego pamiętnika.
          > Niefortunnie leżała na ławce, ale dorosłąw w tym wypadku jest nauczycielka a
          > nie twoja córka,więc po jej stronie lezy wina. Jak się zachowała nauczycielka,
          > gdy zwróciłas jej na to uwagę? Od tego wiele zależałoby, czy poszłabym do
          > dyrektora, albo nawet napisałam oficjalne pismo w tej sprawie.

          Gdyby nauczycielka była skłonna na godzinie wychowawczej ładnie przeprosić
          pokrzywdzoną, tobym się może zastanowił. Przy każdej innej reakcji wysłałbym
          pismo do wszystkich możliwych adresatów, lokalnej odnogi Gazety Wyborczej nie
          pomijając. Wyborczej co prawda nie lubię, ale skoro w tym przypadku może być
          pożyteczna, a nawet bardzo pożyteczna, to niech z niej będzie jakiś pożytek raz
          na jakiś czas.
    • mamalgosia Re: Pamiętnik 18.05.07, 12:36
      Uważam, że nie można czytać niczyjego pamiętnika - oprócz sytuacji
      nadzwyczajnych (np. gdy ten ktoś nam pozwoli lub wręcz chce byśmy przeczytali,
      albo np. dziecko ucieka z domu i przeczytanie takich notatek może być pomocne w
      odnalezieniu go.
      Na Twoim miejscu postąpiłabym podobnie, choć nie do końca. Nauczycielce
      zwróciłabym uwagę tak jak Ty i córce powiedziałabym, żeby pamiętnika nie nosiła
      do szkoły. Natomiast nie komentowałabym postępowania nauczycielki ("bo
      niektórzy nie zachowują się tak jak należy")
      • szymama Re: Pamiętnik 18.05.07, 12:40
        uwazam, ze nikt nie ma prawa przeczytac nie tylko czyjegos pamietnika, ale
        rowniez czyis notatek, czy nawet sms-ow bez zgody ich wlascicieli. Nie
        zgodzilabym sie na to, gdyby ktos przeczytal cos osobistego mojego dziecka.
        Uznalabym to za atak na jego intymnosc. Stalabym murem za dzieckiem, a afere
        nauczycielce bym zrobila.
      • mama_kasia Re: Pamiętnik 18.05.07, 12:47
        Natomiast nie komentowałabym postępowania nauczycielki ("bo
        > niektórzy nie zachowują się tak jak należy")

        Właśnie to jest coś, nad czym się zastanawiam. Mam skłonności, aby
        tak właśnie dzieciom tłumaczyć. Z drugiej strony jest mój mąż, który
        uważa, że w taki sposób nie powinnam mówić dziecku o nauczycielach.
        Że to jest niepotrzebne. Nic dobrego nie wnosi, a sprawia, że
        dziecko jeszcze bardziej negatywnie do nauczyciela się ustawia.
        A jak Wy myślicie?
        • mamamonika Re: Pamiętnik 18.05.07, 12:50
          Ja mówię co myślę. Nie buduję sztucznych autorytetów. Na bycie autorytetem musi
          zapracować sam zainteresowany.
          Mówiąc tak sprzedajemy dziecku zakłamanie w lukrowej polewie
          • mama_kasia Re: Pamiętnik 18.05.07, 12:58
            To nie chodzi o budowanie autorytetu nauczyciela. Tego nie da się
            dzieciom wmówić. Tu chodzi o to, "że to jest niepotrzebne. Nic
            dobrego nie wnosi, a sprawia, że dziecko jeszcze bardziej negatywnie
            do nauczyciela się ustawia."
            • mamamonika Re: Pamiętnik 18.05.07, 13:03
              Ja od początku mówię dzieciom, że wszyscy popełniają błędy, także dorośli, i
              nie ze wszystkim trzeba się zgadzać. Jeśli jest konflikt, trzeba rozwiązać
              problem, a nie dbać o czyjeś samopoczucie. W tym przypadku błąd popełniła
              nauczycielka i nie widzę powodu, żeby takiej informacji dziecko nie usłyszało
              od rodziców. A wręcz uważam, że bardzo źle się stanie, jeśli jej nie usłyszy -
              odbierze to jako brak wsparcia.
              • mama_kasia Re: Pamiętnik 18.05.07, 13:13
                Nie rozumiemy się smile
                Dziecko ma prawo usłyszeć informację, że nauczycielka postąpiła źle.
                I tu się zgadzamy. Ludzie rzeczywiście popełniają błędy. Chodzi o
                nadmierne rozwodzenie się nad problemem, o dodatkowe tłumacznie.
                Miewam z tym problem. Wydaje się to być jednak niepotrzebne.
                Chciałabym, aby moje dzieci starały się "nieść pokój" smile
                • mama_kasia Re: Pamiętnik 18.05.07, 13:28
                  Chociaż akurat w przypadku Mader to sformułowanie chyba było
                  głównie argumentem za tym, aby pilnować pamiętnika. Teraz
                  doczytałam smile
        • szymama Re: Pamiętnik 18.05.07, 12:53
          mialam tak z moim ojcem. nigdy nie wolno bylo sie zle wyrazic o nauczycielach.
          Nauczyciel mial zawsze racje, mimo, ze jej nie mial. Chcialam miec w ojcu
          oparcie, tym razem ze kilka razy ewidentna byla moja racja, nie nauczyciela.
          Nie stal moj ojciec murem za mna, i mam o to zal. Uwazam, ze kazdy konflikt
          mozna rozwiazac, nie obrazajac ani nie szargaac niczyjej opinii. Nauczyciel tez
          czlowiek, moze sie mylic. Chcialabym zawsze znac racje dwoch stron i jakos
          zarazdic konfliktom. Na pewno nauczyciel nie ma u mnie z gorki tylko z racji
          tego, ze jest nauczyciele. Nie spotkalyscie w swoim zyciu glupich nauczycieli?
          Bo ja, niestety tak.
          • mama_kasia Re: Pamiętnik 18.05.07, 12:59
            Dzieci w naszym domu mogą źle mówić o nauczycielach.
            Rozmawiamy o różnych postawach ludzi. Chodzi o to, czy ja - rodzic
            powinnam jeszcze dokładać kolejny kamyk.
          • mamalgosia głupi nauczyciele 18.05.07, 14:33
            nie chodzi mi o to, cyz nauczyciel mądry czy głupi. Tylko o pewną spójność w
            wychowaniu. Jesli tak małe dziecko przekona się, że autorytety upadają, bedzie
            coraz trudniej na czyms się oprzeć. To tak jak np. w sytuacji gdy matka i
            ojciec mają różne zdanie w jakiejś wychowawczej kwestii, to na pewno nie
            powinni tego roztrząsać przy dziecku, plus komentarz: "nie martw się, tatus nie
            ma racji"
    • kasiamaga Re: Pamiętnik 18.05.07, 15:32
      Dziecko potrafi samo, bez pomocy rodziców, ocenić, kto jest a kto nie jest dla
      niego autorytetem. Nasze zdanie w tej kwestii ma - niestety - niewielkie
      znaczenie. Natomiast jako rodzice powinniśmy bezwzględnie stać na stanowisku,
      że nauczyciel - obojętnie czy ceniony przez dziecko, czy nie - jest osobą,
      której w szkole uczniowie powinni być posłuszni. Pomijam tu oczywiście
      przypadki patologiczne - o takich dziecko ma prawo wiedzieć, chociażby w imię
      własnego dobra. I tu powinno zawsze otrzymać jasny komunikat od rodziców -
      wiemy co się dzieje, nie pochwalamy tego, postaramy się to zmienić. Myślę, że
      sposób wyrażania opinii o nauczycielu - rzeczowy, spokojny, pozbawiony emocji
      jest jasnym przesłaniem dla dziecka. Można się nie zgadzać, w żadnym wypadku
      nie można atakować, robić awantur, poniżać, wyśmiewać. I myślę również, że nie
      ma co rozwodzić się nad tym problemem przy dzieciach - niech wiedzą, że pewne
      sprawy (nawet dotyczące ich bezpośrednio) dorośli załatwiają między sobą.
      • a_weasley Zgubiony motyw: wychowanie obywatelskie 18.05.07, 15:53
        kasiamaga napisała:

        > Dziecko potrafi samo, bez pomocy rodziców, ocenić, kto jest a kto nie jest dla
        > niego autorytetem. Nasze zdanie w tej kwestii ma - niestety - niewielkie
        > znaczenie.

        To, przypuszczam, zależy, na ile są dla niego autorytetem rodzice.
        Myślę też, że podtrzymywanie zdania nauczyciela wbrew sobie, a już zwłaszcza gdy
        dziecko czuje, że zostało skrzywdzone, i rodzice uważają, że zostało
        skrzywdzone, nie jest dobrą polityką. OIW, dzieci dosyć łatwo wyczuwają fałsz.
        A już najgorzej przyznać dziecku, że je spotkała krzywda, i nic z tym nie robić.
        W konkretnym przypadku jest jeszcze jeden motyw. Mamy otóż obywatela (mocno
        nieletniego) i władzę. Władza w oczywisty sposób prawa obywatela naruszyła.
        I obywatel właśnie się uczy, jaki jest porządek świata i jak postępować w
        relacji z władzą.
        Uczniowie nie powinni włazić nauczycielowi na głowę, ale nauczyciel nie powinien
        ich rozdeptywać.
        • kasiamaga Re: Zgubiony motyw: wychowanie obywatelskie 21.05.07, 13:02
          A co, jeśli dobry Bóg obdarował nas podważającym wszelkie autorytety,
          niezależnym i wojowniczym dzieckiem? Dziesięciolatkiem (obecnie), który każde
          zdanie zaczyna od negacji, który nie przyjmuje niczego a priori, który musi
          dotknąć, polizać, poczuć na własnej skórze - i dopiero wtedy ma zdanie na
          sprawę? WŁASNE zdanie smile
          • minerwamcg Re: Zgubiony motyw: wychowanie obywatelskie 22.05.07, 13:37
            Chyba jednak nie pozwalałabym mu grać w piłkę na jezdni, żeby wyrobił sobie
            własne zdanie na temat bezpieczeństwa ruchu drogowego smile)) Myślę, że kilka
            spraw, w których obowiązuje bezwzględne zaufanie rodzicom, powinno być i być
            przestrzegane. Eksperymenty zbuntowanego mogą zbyt dużo kosztować, przede
            wszystkim jego samego.
            • kasiamaga Re: Zgubiony motyw: wychowanie obywatelskie 22.05.07, 14:29
              Nie pozwolimy mu na samounicestwienie - jest dla nas zbyt cenny smile Pewne
              fundamentalne zasady obowiązują w naszym domu od zawsze i dzieci nawet nie
              próbują z nimi walczyć (chyba, że się potężnie zapędzą...) Ale tu mowa była o
              autorytetach, a tych władzą rodzicielską w żaden sposób nie ustanowię.
              Oczywiście dotyczy to osób, które mój syn zna i mógł sobie na ich temat wyrobić
              własne zdanie. Osoby z przeszłości (dziadkowie, dawni przyjaciele, postaci
              historyczne) widzi takimi, jakimi mu je przedstawiamy i to jest jedyny moment,
              w którym mam wpływ na jego ocenę ludzkości. Na szczęście drugie dziecko mam
              mniej wojownicze i daje trochę wytchnienia wink
    • samboraga Re: Pamiętnik 24.05.07, 11:10
      takie rzeczy się zdarzają, ja tez kiedyś przyniosłam mój sekretny zeszyt (był
      tam i pamiętnik, i różne pomysły, plany, opowiadannia), i to w 8 klasie, więc
      rozumu nabrać już powinnamwink
      był koniec roku, lekcja ‘wyciągania za uszy leserów’ więc większość klasy się
      nudziła, ja przeglądałm pod ławką mój zeszyt specjalnej troski, zatopiona we
      własnych myślach – nagle usłyszałąm, że mam ten zeszyt przynieść na
      biurko...(dodam, że byłam molem książkowym i po kilku zarekwirowanych przez
      nauczycieli książkach obiecałam, że więcej na lekcji czytać nie będę –
      nauczycielka pomyślała, że znowu czytam)
      nie oddałam go, zrobiło się patowo, schowałam zeszyt do plecaka (jakiś atawizm,
      że niby nikt się ze mną szarpac nie będzie) ja stałam czerwona, wychowawczyni
      też nei wiedziała jak wybrnąć, czekała patrząc przed siebie, kasa zamarła,
      wybawił nas dzwonek..
      w domu...to była ostatnia sprawa z jaką przyszłam do rodzicówsad(
      właściwie sprawa nie została tak naprawdę załatwiona, ja owszem, przeprosiłam
      (choć nie pokazałam tego zeszytu jak chciała mama), ale chyba za bardzo uraziłąm
      honor, na szczęście to był koniec szkoły w ogóle
      zeszyt podarłam i spaliłam – bo został obejrzany i skomentowany w gronie
      rodzinnym, koszmarne wspomnienie...
      • samboraga trudne rozmowy z nauczycielami 24.05.07, 11:20
        przy okazji tego wątku zastanawiaąłm się jak rozmawiać o trudnych sprawach z
        nauczycielami, przecież i nauczyciel, i dziecko dalej będą ze sobą pracować...
        niedawno przeprowadzałam taką rozmowę, mój syn nie nabroił, ale właśnie
        ucierpiał, chciałam przekazać wychowawczyni, że chciałabym, aby porozmawiać z
        nim o tym, aby nie czuł się zagubiony z powodu tego co się stało, aby okazać mu
        więcej uwagi i troski
        nie udało mi sięsad
        • mama_kasia Re: trudne rozmowy z nauczycielami 24.05.07, 13:06
          A mnie się raczej udają takie rozmowy. Podchodzę do nauczyciela jak
          do człowieka i jestem szczera. Mówię, jak ja to rozumiem, jak rozumie
          to dziecko (syn z reguły wink, jak wydaje mi się, że zrozumiałam nauczyciela.
          Choćby wczoraj miałam taką rozmowę. Staram się przekazać swoje wątpliwości,
          ale i uczucia dziecka i z czego one mogły wyniknąć. Staram się, aby to nie
          było usprawiedliwianie, a raczej pokazanie odczuć tej drugiej strony.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka