mader1
18.05.07, 10:32
Moja średnia - 4 klasa - wpadła w tarapaty. Okazało się,że zachowuje się
niegrzecznie na jednej z lekcji - bawiła się komórką ( twierdzi, że ją
wyłączała, bo zapomniała wcześniej, co i tak nie jest argumentem, bo komórek
w szkole używać nie wolno i przestrzegają tego nawet starsze klasy), to
czytała matematykę, to gadała... Znam panią nie od dziś. Jest bardzo surowa,
bardzo wymagająca, ale nie krzycząca, nie ubliżająca. Świetnie swojego
przedmiotu uczy, choć nie jest on prowadzony ciekawie. Starsza nie miała z
nią kłopotów. Bura w domu," kazanie", płacz, podpisanie zobowiązania, że
będzie dobrze.
Ale... pani zrobiła dla mnie coś... no trudno mi to nawet określić... Na
ławce córki leżał jej pamiętnik, zamknięty, z codziennymi zapiskami - jest
ich kilkanaście, wiem, bo nosi go ze sobą. Pani w ferworze zabrała też ten
pamiętnik i przeczytała. Wynikało z tego, co powiedziała, że cały... Zatkało
mnie. Usłyszałam, że powinnam zwrócić uwagę na córkę, bo jej zapiski są zbyt
dojrzałe jak na 11 - latkę... Uffff... Przemknęły mi przez głowę jakieś myśli
o tajemnicy, o intymności, o szacunku. Uważam, ze nikt nie miał i nie ma
prawa czytać tego bez jej zgody, choć ma dopiero 11 lat. I takie też
stanowisko wyraziłam. Także i to, że gdy mała pisze dojrzałe opowiadania i
wiersze, są one drukowane w szkolnym pisemku... Zdziwiłoby mnie, gdyby w
prywatnych zapiskach była nagle niedojrzała.
Porozmawiałam z nią, z córką o tym, żeby nie nosiła za sobą pamiętnika, bo
nie wszyscy ludzie zachowują się jak należy... Zeby uważała na swoje sekrety.
Ale powiedziałam jej też, ze nikt nie miał prawa tego przeglądać - no chyba,
żeby to jakoś ewidentnie przynosiło szkodę innym czy co ?
Dziś teściowa zmyła mi głowę. Powiedziała, ze z nauczycielami sie "nie
zaczyna", że to tylko 11- letnie dziecko , sama jest sobie winna, że nosi ten
pamiętnik za sobą, a nauczyciel , rodzic i wychowawca mają prawo czytać takie
rzeczy .