Dodaj do ulubionych

późny chrzest

18.10.07, 11:58
Po ponad czterech latach dojrzałam do decyzji, żeby jednak mojego
dzieckoła ochrzcić, ale nie bardzo wiem, jak się jak się za to
zabrać, żeby było mądrze, rozumnie i z wielkim sensem.
Jaśnie Panienka już duża, więc jakoś ją musze przygotować, chociaż
sama wzorem cnót chrześcijańskich nie jestem. Na pomoc rodziców
chrzestnych liczyć nie mogę, bo akurat u kandydata na chrzestnego
wiara nie jest najmocniejszą stroną, a chrzestna to chyba w ogóle z
łapanki ulicznej będzie...

Poradźcie, proszę, bo sama jestem głupia jak nieszczęście sad
Obserwuj wątek
    • dominikjandomin Re: późny chrzest 18.10.07, 12:44
      ea-szarri napisała:

      > Po ponad czterech latach dojrzałam do decyzji, żeby jednak mojego
      > dzieckoła ochrzcić, ale nie bardzo wiem, jak się jak się za to
      > zabrać, żeby było mądrze, rozumnie i z wielkim sensem.
      > Jaśnie Panienka już duża, więc jakoś ją musze przygotować, chociaż
      > sama wzorem cnót chrześcijańskich nie jestem.

      Wykorzystaj księdza.

      >Na pomoc rodziców
      > chrzestnych liczyć nie mogę, bo akurat u kandydata na chrzestnego
      > wiara nie jest najmocniejszą stroną, a chrzestna to chyba w ogóle
      z
      > łapanki ulicznej będzie...

      Jesli moge radzić: zmień chrzestnego. I dobierz jakąś chrzestną.
      Nikogo w parafi nie ma?

      No, chyba, ze zalezy ci na prezentach, ale wtedy chyba byyś się na
      tym forum nie pytała o zdanie...
      • ea-szarri Re: późny chrzest 18.10.07, 14:42
        dominikjandomin napisał:

        > Wykorzystaj księdza.

        Zapewne wykorzystam.


        > Jesli moge radzić: zmień chrzestnego. I dobierz jakąś chrzestną.
        > Nikogo w parafi nie ma?
        >
        > No, chyba, ze zalezy ci na prezentach, ale wtedy chyba byyś się na
        > tym forum nie pytała o zdanie...

        Ciekawa myśl...
        Zerknę w niedzielę, kto jakim samochodem podjeżdża na mszę. Prezenty
        też bywają ważne.

      • minerwamcg Re: późny chrzest 18.10.07, 15:41
        dominikjandomin napisał, jakby myślał, że to cokolwiek załatwi:

        > Wykorzystaj księdza.

        Akurat! Już widzę księdza tłumaczącego czterolatce znaczenie sakramentu chrztu.
        Przeciętny ksiądz zacznie od awantury dlaczego chrzci się tak duże dziecko i czy
        nie można było wcześniej. Nieprzeciętny ksiądz też raczej zainteresuje się
        wychowaniem religijnym dziecka po chrzcie, niż przygotowaniem do niego.
        Myślę, że w tym wypadku sensowną radą byłoby, żeby ea-szari poszukała jakichś
        sensownych pomocy naukowych w księgarni religijnej - tam są różne książeczki dla
        przedszkolaków i dla katechetów. Na pewno są też poradniki dla rodziców, jak
        mówić z małym dzieckiem o Bogu.
        Bycie wzorem cnót chrześcijańskich niekonieczne smile wystarczy odkurzyć sobie
        trochę zapomnianych spraw i przemyśleć dla siebie i dla dziecka.

        > Jesli moge radzić: zmień chrzestnego.

        A ja bym nie zmieniała, niech będzie jaki jest. Ea-szari miała powody wybrać
        właśnie jego, i to trzeba uszanować. Na matkę chrzestną jednak poszukałabym
        osoby religijnej, która sprawy wiary traktuje serio. Nawet jeśli nie będzie
        najbliższą krewną ani najdawniejszą przyjaciółką.

        >I dobierz jakąś chrzestną.
        > Nikogo w parafi nie ma?

        Dominik, czy naprawdę sądzisz, że na chrzestną bierze się anonimową parafiankę?
        Z ludźmi z parafii o ile nie są sąsiadami zna się na ogół bardzo luźno lub
        wcale. Pytanie "nikogo w parafii nie ma"? byłoby stosowne dla członkini Rady
        Parafialnej, nie dla kogoś, kto po takich czy siakich zawirowaniach chrzci
        czteroletnie dziecko. Radziłabym raczej rozejrzeć się wśród znajomych. Nie sami
        ateusze przecież smile
        • a_weasley Re: późny chrzest 18.10.07, 15:50
          minerwamcg napisała:

          > Akurat! Już widzę księdza tłumaczącego czterolatce znaczenie sakramentu chrztu.

          Osobliwie że chodzi o bardzo nietypową robotę. Zazwyczaj albo JEST CHRZCZONE
          niemowlę/ledwocomowlę, i wtedy o tłumaczeniu nie ma mowy, albo CHRZCI SIĘ
          człowiek, który taką decyzję podjął (najmłodszy, o jaki wiem, miał w krytycznym
          momencie lat 13). Ksiądz może być taki sam mądry jak Ea-Szarri.
          Aczkolwiek jestem przekonany, że nieodżałowany x. Twardowski dalby radę i że x.
          Drozdowicz z Bielan też w razie czego nie uchyli się od takiego wyzwania i też
          da radę.

          > Myślę, że w tym wypadku sensowną radą byłoby, żeby ea-szari poszukała jakichś
          > sensownych pomocy naukowych w księgarni religijnej - tam są różne książeczki dla
          > przedszkolaków i dla katechetów.

          Choćby Biblia z obrazkami dla dzieci, przepisana "swoimi słowami", do nabycia w
          księgarniach religijnych oraz w antykwariacie na Solcu 109.
          • samboraga Re: późny chrzest 18.10.07, 16:03
            Słyszałam niedawno, że dopiero dzieci powyżej 7 lat obowiązuje jakieś
            przygotowanie, katecheza przedchrzścielna (w naszej parafii właśnie pryzgotowuje
            się kilkoro dzieci 'komunijnych' - rodzice zdecydowali o chrzcie dopiero teraz).
            Ale rozumiem, że nie o oficjalną katechezę Ci chodzismile
            Ja bym potraktowała chrzest Twojej córki jako początek spotkania z Bogiem, same
            najprostsze rzeczy. Nie wiem co dotąd robicie. Ale to może być jakaś modlitwa
            najprostsza wieczorem, może być wspólne przeglądanie Biblii dla dzieci w obrazkach.
            A może zadałaś pytanie o bardziej szczegółowe wskazówki?
            • ea-szarri Re: późny chrzest 18.10.07, 22:37
              Wiesz, ja sama nie do końca wiem, o co pytam smile
              No bo tak: z jednej strony czterolatka (no 4,5 ma) to ciut za duża
              już jest, żeby ją jak niemowlęcy tobołek dostarczyć do kościoła i
              ochrzcić. A z drugiej strony jeszcze za mała, żeby mogła
              samodzielnie do sakramentu przystąpić. Tyle mi mówi moja intuicja.
              A dalej to ja widzę ciemność...
        • dominikjandomin Re: późny chrzest 18.10.07, 16:08
          minerwamcg napisała:

          > dominikjandomin napisał, jakby myślał, że to cokolwiek załatwi:
          >
          > > Wykorzystaj księdza.
          >
          > Akurat! Już widzę księdza tłumaczącego czterolatce znaczenie
          sakramentu chrztu.
          > Przeciętny ksiądz zacznie od awantury dlaczego chrzci się tak duże
          dziecko i cz
          > y
          > nie można było wcześniej. Nieprzeciętny ksiądz też raczej
          zainteresuje się
          > wychowaniem religijnym dziecka po chrzcie, niż przygotowaniem do
          niego.

          Nie wiem, mamy chyba doświadczenia z różnymi kapłanami.

          Osobiście znam takich, którzy się by podjeli tego zadania. Ale w
          Toruniu.

          > A ja bym nie zmieniała, niech będzie jaki jest. Ea-szari miała
          powody wybrać
          > właśnie jego, i to trzeba uszanować. Na matkę chrzestną jednak
          poszukałabym
          > osoby religijnej, która sprawy wiary traktuje serio.

          Widzisz, dla mnie chrzestny to osoba, która zobowiązuje się do
          wspierania rodziców w wychowaniu RELIGIJNYM dziecka. Wiara to
          pierwsze, co moim zdaniem należy wziąć pod uwagę.

          > >I dobierz jakąś chrzestną.
          > > Nikogo w parafi nie ma?
          >
          > Dominik, czy naprawdę sądzisz, że na chrzestną bierze się
          anonimową parafiankę?
          > Z ludźmi z parafii o ile nie są sąsiadami zna się na ogół bardzo
          luźno lub
          > wcale. Pytanie "nikogo w parafii nie ma"? byłoby stosowne dla
          członkini Rady
          > Parafialnej, nie dla kogoś, kto po takich czy siakich
          zawirowaniach chrzci
          > czteroletnie dziecko. Radziłabym raczej rozejrzeć się wśród
          znajomych. Nie sami
          > ateusze przecież smile

          Członkiń Rad Parafialnych nie znam (albo nie wiem, ze są
          cżłonkiniami). Ludzi z parafii znam lepiej niż sąsiadów (nawiasem
          mówiąc sąsiadów poza jedną rodziną w kościele nie widuję, może
          chodza na inne godziny).

          Ale może ja jestem takim dziwactwem, kóry potrafiłby ze znaych
          parafian dobrać chrzestnych.

          Niemniej pomysł z poszukaniem wierzącego przyjaciela czy znajomego
          tez jest dobry. Nawet współpracownika.

          No i jedno jeszcze - nie musi być koniecznie "ojciec i matka". To
          nie slub, chrzestni mogą byc tej samej płci.
          • katriel Re: późny chrzest 18.10.07, 19:37
            dominikjandomin napisał:
            > No i jedno jeszcze - nie musi być koniecznie "ojciec i matka". To
            > nie slub, chrzestni mogą byc tej samej płci.

            Nieprawda. Kodeks Prawa Kanonicznego stanowi:
            Kan. 873 - Należy wybrać jednego tylko chrzestnego lub chrzestną, albo dwoje
            chrzestnych.
            Jeśli to nie jest jasne, to samo w oficjalnej wersji łacińskiej:
            Can. 873 — Patrinus unus tantum vel matrina una vel etiam unus et una assumantur.
            Można mieć tylko chrzestnego albo tylko chrzestną, ale nie można mieć dwojga
            chrzestnych tej samej płci. Nie pytaj czemu, bo nie wiem: tak stoi napisane i już.

            Ea-szarri ojca chrzestnego już ma wybranego i formalnie mogłaby na tym
            poprzestać. Czy należy go zmieniać, nie wiem. Ea-szarri napisała delikatnie
            "wiara nie jest jego najmocniejszą stroną". KPK domaga się od chrzestnego, aby
            był "katolikiem, bierzmowanym i przyjął już sakrament Najświętszej Eucharystii
            oraz prowadzi[ł] życie zgodne z wiarą i odpowiadające funkcji, jaką ma pełnić"
            (Kan. 874 $1.3). Tylko Ea-szarri wie, czy wybrany przez nią chrzestny spełnia te
            minimalne warunki. Jeśli tak, to się kwalifikuje i niech sobie będzie. Tak jak
            napisała Minerwa: Ea-szarri musiała mieć swoje powody, żeby go wybrać. Ale też i
            pomysł dobrania mu do pary bardziej religijnej chrzestnej mi się podoba. Ktoś
            się powinien znaleźć, to nie musi przecież być bliska przyjaciółka. Myślę, że
            osoba traktująca wiarę serio serio też potraktuje prośbę o bycie przewodniczką w
            wierze dla szkraba, nawet jeśli nie była dotąd blisko z daną rodziną związana.
        • ea-szarri Re: późny chrzest 18.10.07, 22:35
          minerwamcg napisała:

          > Przeciętny ksiądz zacznie od awantury dlaczego chrzci się tak duże
          dziecko i cz
          > y
          > nie można było wcześniej. Nieprzeciętny ksiądz też raczej
          zainteresuje się
          > wychowaniem religijnym dziecka po chrzcie, niż przygotowaniem do
          niego.

          Nie no, weźże mnie, Minerwo, nie strasz....
          Chyba namówię Jaśnie Panienkę na jakieś czyny gwałtowne w kościele,
          żeby sobie mój proboszcz dobrze w pamięci utrwalił, iż we mszy
          niedzielnej nabożnie uczestniczymy (żeby przynajmniej część
          ewentualnych wątpliwości zawczasu rozwiać).
      • a_weasley Re: późny chrzest 18.10.07, 15:56
        dominikjandomin napisał:

        > > chrzestnych liczyć nie mogę, bo akurat u kandydata na chrzestnego

        > Jesli moge radzić: zmień chrzestnego.

        To jest chyba sensowna rada, o ile rzecz jasna traktujemy tę instytucję
        poważnie, a nie jako okazję do przyznania komuś honorowego członkostwa rodziny.

        > No, chyba, ze zalezy ci na prezentach,

        Dawno dawno temu, kiedy redakcje odpowiadały na łamach, nie cytując listu, w
        "Królowej Apostołów" pojawiła się odpowiedź:
        "D.R., Grodno. Jeśli nie ma powodu - to nie przypuszczać - a tym bardziej nie
        mówić bez wyraźnej potrzeby".
        To była mądra rada.
        • dominikjandomin Re: późny chrzest 18.10.07, 16:15
          a_weasley napisał:

          > > No, chyba, ze zalezy ci na prezentach,
          >
          > Dawno dawno temu, kiedy redakcje odpowiadały na łamach, nie
          cytując listu, w
          > "Królowej Apostołów" pojawiła się odpowiedź:
          > "D.R., Grodno. Jeśli nie ma powodu - to nie przypuszczać - a tym
          bardziej nie
          > mówić bez wyraźnej potrzeby".

          Nie chciałem nikogo urazić, zwłaszcza, ze jak napisałem - po osobie
          pytającej się na tym forum nie przypuszczam, aby tak było.

          Natomiast w samej teorii znam niestety osobiście takowe przypadki sad
          Ot, proszenie o bycie chrzestnym kogoś z mojej rodziny, kto do
          kościoła nie chodzi, ślub ma cywilny - przez koleżankę żony. Jaki to
          miało cel? Nikt nie wie. Całe szczęscie, ze księdza, który się na to
          zgodził, na czas przeniesiono do innej parafii, a nowy nie udzielił
          zgody na takiego chrzestnego.

          Ja zwracam uwagę na to, kto ma byc chrzestnym, czego się o niego
          oczekuje. W końcu ta osoba bierze na się jakieś zobowiązania. A ja
          byłbym świadomym swiadkiem kłamstwa, gdybym wiedział, że dany
          człowiek wcale za wychowanie religijne się nie weźmie.
    • mader1 Re: późny chrzest 18.10.07, 16:43
      jesteś mądrą mamą, to tylko taka kokieteria smile)))
      Zaczęła od chrztu Jezusa. Przeczytaj Jej o tym - najlepiej z Biblii
      dziecięcej, ale możesz też sama opowiedzieć. Możecie spróbować to
      narysować smile
      A potem opowiedz jej, co będzie oznaczał Jej chrzest smile i jak będzie
      wyglądał.
      Byliśmy z meżem chrzestnymi 2 letniej dziewczynki - wyglądało to
      wzruszająco : była szalenie poważna i przejęta.
      • sion2 Re: późny chrzest 18.10.07, 17:42
        Ja tez polecam dwie rzeczy: poszukanie chrzestnych wierzacych oraz
        edukacje dziecka za pomocą rozmow i ksiazeczek na ten etap. Mysle ze
        takie przygotowanie w wymiarze 2 razy w tyg powinno trwac co
        najmniej miesiac. Ja bym uczynila z niego jakis ekstra rytuał
        domowy, twoje sam na sam z córką regularnie np. 2 dni w tyg po 20
        min (nie wiecej). Postaram sie Ci cos doradzic z lektury:
        podreczniki
        www.kmt.pl/pozycja.asp?DZ=&KsID=9673&kstr=1
        www.kmt.pl/pozycja.asp?DZ=&KsID=9675&kstr=1
        www.kmt.pl/pozycja.asp?DZ=&KsID=14891&kstr=1
        www.kmt.pl/pozycja.asp?DZ=&KsID=14864&kstr=2
        Biblie
        www.kmt.pl/pozycja.asp?DZ=&KsID=6513&kstr=1
        www.kmt.pl/pozycja.asp?DZ=&KsID=11091&kstr=2
        www.kmt.pl/pozycja.asp?DZ=&KsID=16522&kstr=2
        www.kmt.pl/pozycja.asp?DZ=&KsID=12718&kstr=4
        na wesolo
        www.kmt.pl/pozycja.asp?DZ=&KsID=15688&kstr=1
        www.kmt.pl/pozycja.asp?DZ=&KsID=11384&kstr=4
        www.kmt.pl/pozycja.asp?DZ=&KsID=16620&kstr=5
        wiedza ktora powinna posiasc twoja cora:
        - ze Bóg stworzył swiat (nie że trwalo to 7 dni tylko ze wszystkiemu
        co istnieje On dał poczatek, nie wiemy dokladnie jak wygladal
        poczatek swiata bo nikogo przy nim nie bylo)
        - ze nas kocha, kocha wszystko co stworzyl
        - ze kazde dobro jakie nas spotyka np. milosc mamy i taty ma swoje
        źródło w Bogu, że On wlewa w ludzkie serca milosc
        - ze Bóg jest najlepszym przyjacielem i ze mozna do Niego
        przychodzic z wszystkimi problemami i prosbami
        - ze chrzest bedzie wielkim wydarzeniem bo w tym dniu twoja córka
        stanie sie dzieckiem Bożym, zacznie nalezec do przyjaciol Boga hm...
        to tak troche pokracznie teologicznie jest, ale chodzi o
        dostosowanie przekazu do mozliwosci dziecka
        - ze 2000 lat temu Bog niewidzialny z milosci do nas stal sie
        czlowiekiem Jezusem z Nazaretu i chodzil po ziemi nauczajac ludzi
        jak maja postepowac aby zyc w milosci wzajemnej i przyjazni z
        Bogiem, ze uzdrawial z chorob - vide historia Jezusa dla najmlodszych

        jakbys miala szzcegółowe problemy mozesz do mnie pisac na priv
        bo wiele tez zalezy od tego czy w ogole rozmawialas z dzieckiem do
        tej pory o Bogu czy bedą to "pierwsze razy" smile
        • ea-szarri Re: późny chrzest 18.10.07, 22:45
          Aaaaa... sion, udało Ci się mnie nieco oszołomić... jak już się z
          tego stanu wydobędę, to będziesz biedna, bo pytania dodatkowe się z
          pewnością pojawią.

          A tak w ogóle – dziękuję.
          Wielce pomocne jest, co napisałaś.

      • ea-szarri Re: późny chrzest 18.10.07, 22:40
        mader1 napisała:

        > jesteś mądrą mamą, to tylko taka kokieteria smile)))

        Ale to niestety nie kokieteria... jednakowoż cieszę się, że tak
        wygląda wink
    • kann2 Re: późny chrzest 18.10.07, 17:36
      Do siódmego roku zycia nie wymaga się szczególnego przygotowania
      dziecka do chrztu. Nie chcę przez to powiedzieć, że nie potrzeba
      żadnego przygotowania, ale też żeby nie przesadzać. W końcu katolicy
      wierzymy, że sakrament ten działa "automatycznie",

      Jeśli sama dojrzałaś do tej decyzji, to pierwszy krok został
      postawiony we właściwym kierunku. Może jednak sama zdołasz kilka
      słów o chrzcie powiedzieć, miast "wykorzytywać" księdza. A może
      jakaś siostra zakonna, która pracuje w pobliskim przedszkolu? W
      końcu - myślę - nie trzeba sie wysilać na wielky wykład dogmatyki
      katolickiej.

      Ale chrzestni to mogliby być od strony wiary silną stroną...
    • ea-szarri chrzestni 18.10.07, 22:55
      W związku z powtarzającymi się sugestiami typu: zmień/znajdź
      wierzącego chrzestnego, wyjaśniam:
      aktualnie nie ma nikogo takiego ani w moim bliższym, ani w dalszym
      otoczeniu. Znalazłoby się zapewne kilka osób „wierzących inaczej”,
      nie jestem jednak pewna, czy chrzestna kontestująca np. obowiązek
      niedzielnej mszy św. to dobry pomysł....
      A że obowiązki chrzestnej to trochę więcej niż „w dniu chrztu ładnie
      wyglądać”, to jakoś nie mam przekonania, by angażować obcą osobę.

      Mam jeszcze jedno pytanie – nie wiecie może, czy tak małe dziecko
      może wziąć czynny udział w samym obrzędzie (np. przynajmniej
      częściowo udzielać samodzielnie odpowiedzi)?
      • sion2 udzial dziecka 19.10.07, 15:09
        podtrzymuje zaproszenie na priv jakbys chciala smile

        jesli chodzi i czynny udzial 4-latka to owszem jest mozliwy ale
        raczej na zasadzie ze ona juz umie mowic wiec powtorzy po ksiedzu
        zczy sie nauczy poprawnej odpowiedzi ale trudno raczej mowic tutaj o
        swiadomej decyzji
        ja bylam swiadkiem chrztu trzylatka gdy ksiadz go zapytal "czy
        chcesz zostac chrzescijaninem?" na co maly ochoczo "tak!" smile))) wiec
        ewentualnie mozesz wczesniej z ksiedzem uzgodnic jakie pytanie malej
        zada a ty jej wyjasnij znaczenie tego pytania no i pointruuj w
        kwestii jedynie slusznej odpowiedzi wink
        • alex05012000 Re: udzial dziecka i jedynie słuszna odpowiedź 19.10.07, 15:44
          otóż to! nie wiem czy kiedyś juz pisałam, ale z pewnych względów
          zostałam ochrzczona w wieku lat 2,5, nie zostałam odpowiednio
          poinstruowana, miałam wtedy okres buntu 2latka i na pytanie: czy
          chcesz być ochrzczczona czy jakieś podobne... gromko krzyknęłam -
          NIE!
      • kann2 Chrzest dziecka 19.10.07, 15:27
        Do ukończenia przez dziecko siódmego roku życia w obrzędzie chrztu
        dzieci nie przewiduje się żadnych pytań i odpowiedzi kandydata do
        chrztu. Po ukończeniu siedmiu lat dzieko musi samo oznajmić wolę
        przyjęcia chrztu - inaczej sakrament byłby nieważny.


        Kan. 852 - § 1. Przepisy zawarte w kanonach o chrzcie dorosłych
        stosuje się do wszystkich, którzy po wyjściu z dzieciństwa osiągnęli
        używanie rozumu.
        § 2. Z dzieckiem zrównany jest, gdy chodzi o chrzest, także ten, kto
        nie jest świadomy swego działania.

        Kan. 97 - § 2. Małoletni, przed ukończeniem siódmego roku życia,
        nazywa się dzieckiem i uważany jest za nie posiadającego używania
        rozumu. Po skończonym siódmym roku życia domniemywa się, że posiada
        używanie rozumu.

    • wolanka79 Re: późny chrzest 19.10.07, 21:52
      Witaj, jestem w bardzo podobnej sytuacji, a raczej byłam, bo w końcu
      chrzestnych dobrałam, moim zdaniem rewelacyjnie. Nie jest to jednak
      nikt z rodziny, ani brat mojego męża, ani mój brat(nie mają
      bierzmowania, do Kościoła nie chodzą i raczej na byciu chrzestnymi
      im nie zależy), ku przerażeniu babć oczywiście, ich zdaniem złamałam
      odwieczną tradycję i urządzam szopki. Na chrzestnych wybrałam ludzi
      wierzących, praktykujących, skromnych i radosnych. Są to moi dobrzy
      znajomi ze szkoły średniej oraz najlepsza przyjaciółka smile Chrzest
      przyjmą moje dwie córcie, starsza, 6,5 letnia oraz trzymiesięczna
      niunia. Jestem bardzo szczęśliwa, że w końcu do tego dojdzie. Co do
      przygotowania starszej córci, mała często rozmawia ze mną o Bogu, w
      takich uniwersalnych prawdach, że np. człowiek nie powinien drugiemu
      wyrządzać krzywdy staram się jej przekazać nauki Jezusa. Jest to o
      tyle skomplikowane, że mąż jest "niedowiarkiem", a mnie zależy na
      tym, aby córcia w Boga wierzyła, a tatę szanowała. Dużą pomoc
      otrzymałam od Siostry, która naucza małą religii. A pytania moja
      córcia ma różne, pierwsze było: "czy wcześniej był Pan Bóg, czy
      dinozaury", a drugie, przyniesione ze szkoły: "czy to prawda, że Pan
      Jezus nie wiedział, co to skarpetki". Powolutku, powolutku
      dochodzimy do spraw bardziej poważnych, oby tak dalej dobrze nam
      szło, jak teraz...
    • zebra12 Własnie miałam zacząć podobny wątek! 20.10.07, 10:24
      10 listopada mam zaplanowany chrzest moich 3 córek. Mają 10, 7 ltai
      i najmłodsza ma 11 miesięcy. Wielu moich znajomych chrzciła dzieci
      po 6 roku życia. To częste teraz. Ksiądz nie był zdziwiony. Chrzest
      będzie odbywał sie po Mszy w sobotę. U mnie dochodziły problemy
      dodatkowe: mąż się na chrzest nie zgadza, moi rodzice też są
      przeciw. Chrzczę je w tajemnicy przed wszystkimi. Chrzestni to mój
      brat z żona i koleżanki. Obawiam się tego chrztu, bo nie wiem jak
      najmłodsza wytrzyma - zaczyna chodzić i nie usiedzi ani sekundy na
      miejscu. Poza tym NIGDY nie widziałam chrztu i zupełnie nie wiem
      czego się spodziewać. Sama również nie jestm ochrzczona w KK...
      Idę się edukować w niedzielę - popatrzę na chrzciny w kosciele.
      • sion2 dla zebra i ea-szari o chrzcie krok po kroku 20.10.07, 12:29
        przeklejam wam tu w ramach do edukowania sie, tekst moj

        Każdy człowiek przychodzi na świat w grzechu pierworodnym
        tzn. „odziedziczonym” po pierwszych ludziach. Dlatego właśnie Syn
        Boży stał się Człowiekiem – aby dokonać naszego odkupienia z winy
        adamowej, która czyniła wszystkich ludzi nieprzyjaciółmi Boga,
        pozbawiała ich łaski uświęcającej. W momencie chrztu świętego
        zostajemy zanurzeni w śmierć i zmartwychwstanie Jezusa, zostajemy
        obmyci Jego krwią i otrzymujemy łaskę przyjaźni z Bogiem. Chrzest
        odpuszcza wszystkie grzechy, także osobiste (gdy przyjmuje go
        człowiek dorosły), czyni neofitę dzieckiem Bożym, nowym stworzeniem,
        świątynią Ducha Św. (KKK 1263-1265). Innym istotnym skutkiem
        sakramentu jest włączenie ochrzczonego we wspólnotę Kościoła, gdzie
        odtąd ma prawo otrzymywać wszelką pomoc duchową i karmić się Słowem
        Bożym. Wiara chrześcijańska nie jest sprawą prywatną i indywidualną -
        nie może wzrastać i pogłębiać się bez wspólnoty wierzących.
        Początkowo chrztu udzielano głównie osobom dorosłym, choć już samo
        Pismo św. wspomina w kilku miejscach, że chrzest przyjął „cały dom”
        (np. 1 Kor 1,16; Dz 16,33), a więc jak możemy przypuszczać także
        dzieci. Przyjęcie tego sakramentu odbywało się w starożytnym
        kościele niezwykle uroczyście i poprzedzone było długim
        przygotowaniem, a uczestniczących w nim nazywano katechumenami.
        Katechumenat trwał czasem kilka lat i stopniowo wprowadzał kandydata
        do chrześcijaństwa w obrzędy, które miały go duchowo wzmocnić i
        uświadomić mu jak wielkiej łaski dostępuje. Samego zaś chrztu
        udzielano – poza szczególnymi przypadkami – w Noc Paschalną podczas
        całonocnej liturgii. Podkreślało to powiązanie łaski chrztu św. z
        misterium zbawczym Chrystusa. I w dzisiejszej liturgii Nocy w Wielką
        Sobotę jest czas na przyjęcie chrztu przez katechumenów. Początkowo
        także chrzest odbywał się przez zanurzenie w wodzie stąd kościoły
        wyposażone były w baptysteria – specjalne oddzielne pomieszczenia,
        gdzie udzielano chrztu w ten sposób.
        Dlaczego więc przyjęła się praktyka chrztu niemowląt? Przede
        wszystkim w Piśmie św. nie ma zakazu chrztu dzieci, są natomiast
        słowa Chrystusa „pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie” (Mk 10,14).
        Kościół kontemplując Słowo Boże szybko – bo już w drugiej połowie II
        wieku chrzest dzieci był rozpowszechniony – zrozumiał, że dziecko
        nie musi dojść wieku używania rozumu, aby móc zostać ochrzczonym.
        Dzieje się tak dlatego, że nasze zbawienie dokonało się przez
        Chrystusa całkowicie za darmo, bez żadnej naszej zasługi
        otrzymaliśmy je. Dlatego dziecko nie musi „zasłużyć” świadomą wiarą,
        aby otrzymać darmową łaskę przyjaźni z Bogiem i odkupienia z grzechu
        pierworodnego. Sakrament jest działaniem Boga w duszy ludzkiej, a
        nie naszym zasługiwaniem, dlatego łaska chrztu św. może być
        udzielana niemowlętom.

        ZNACZENIE OBRZĘDÓW CHRZTU ŚWIĘTEGO
        Obrzędy sakramentu chrztu św. mają swoją głęboką wymowę.
        Przygotowanie polega najpierw na przyjęciu dzieci przez wspólnotę:
        rodzice głośno wyrażają swoją wolę ochrzczenia dziecka i proszą o
        ten sakrament przed wspólnotą – do nich bowiem należy potem
        dopełnienie sakramentu czyli wychowywanie dziecka w wierze. Jeśli
        nie ma nadziei, że dziecko będzie wychowywane po katolicku, zaleca
        się odłożenie chrztu aż do ustąpienia trudności. Obrzęd przyjęcia
        dzieci kończy się uczynieniem znaku krzyża na czole dziecka przez
        celebransa, rodziców i chrzestnych.
        Po Liturgii Słowa celebrans w uroczystej modlitwie wzywa Boga i
        przypominając o Jego Boskim planie zbawienia ludzi albo święci wodę
        albo ukazuje już poświęconą. Następnie społeczność wierzących
        uroczyście wyrzeka się szatana i wyznaje wiarę w Boga, Jezusa-Pana i
        Zbawciela, Ducha św. Podkreśla to rolę wspólnoty w kształtowaniu
        postawy wiary u swoich członków, szczególnie u dzieci, które zostają
        ochrzczone dzięki wierze swoich rodziców.
        Właściwe udzielenie sakramentu ma miejsce, gdy kapłan albo polewa
        głowę dziecka/dorosłego wodą albo zanurza je w wodzie (zwyczaj do
        tej pory praktykowany powszechnie w prawosławiu) i wymawia słowa „
        N. ja ciebie chrzczę w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego”. Następnie
        czoło ochrzczonego zostaje naznaczone krzyżmem świętym na znak
        przynależności do królewskiego kapłaństwa oraz wspólnoty ludu
        Bożego. Na znak oczyszczenia z winy pierworodnej, rozpoczęcia nowego
        życia jako dziecko Boże i darowania wszelkich win osobistych w
        przypadku dorosłego, ochrzczony zostaje okryty białą szatą. Biała
        szata oraz świeca chrzcielna – znak Chrystusa Światłości świata,
        powinny być przechowywane w domu jako pamiątka chrztu. Po
        przemówieniu celebransa wszyscy wspólnie przed ołtarzem odmawiają
        Ojcze nasz, modlitwę dzieci Bożych, której nauczył nas Jezus. Na
        koniec wszyscy otrzymują specjalne błogosławieństwo, aby obficie
        spłynęła na nich łaska Boża.
        Warto jeszcze podkreślić, że sakrament chrztu św. jest tak ważny dla
        naszego zbawienia, że w obliczu śmierci udzielić go ważnie może
        każdy polewając chrzczonego wodą i wypowiadając biblijną formułę
        przyzywania Trójcy Świętej. Wolno także ochrzcić umierające dziecko
        bez zgody jego rodziców.
        • sion2 sakrament po katolicku czym jest 20.10.07, 12:33
          Najważniejszym celem sakramentów jest jednoczenie człowieka z
          Bogiem, ponieważ jednak człowiek jest istotą nie tylko duchową, ale
          także cielesną – sakramenty są takimi dostępnymi dla zmysłów
          postaciami łaski i miłości Bożej. Wszystkie sakramenty zasadzają się
          na Chrystusie, z Niego biorą początek i moc, dokonują się dzięki
          Jego dziełu odkupienia człowieka. On ustanowił Kościół, w którym i
          poprzez który przedłuża swoją zbawczą działalność. Inaczej mówiąc w
          sakramentach spotykamy się z tym samym Chrystusem, który chodził po
          ziemi i głosił Ewangelię, uzdrawiał, pocieszał i zbawiał.
          Niewidzialny Bóg spotyka się z człowiekiem w widzialnym znaku
          sakramentalnym, aby go obdarzyć łaską i przemienić na wzór obrazu
          swojego Syna.
          Sakramenty są także najwyższym kultem oddawanym Bogu. Jest tak
          dlatego, że nie w naszym czynie, choćby najszlachetniejszym, ale
          dopiero w czynach i w ofierze Boga-Człowieka, Jezusa Chrystusa, Bóg
          Ojciec odebrał i wciąż odbiera autentyczny, najwyższy kult. Ponieważ
          zaś moc sakramentów wypływa z misterium paschalnego Chrystusa,
          sprawowanie ich uobecnia te misteria i stanowi najdoskonalszy kult
          oddawany Bogu. Podkreślmy, że wszystkie czyny, wydarzenia i
          cierpienia w życiu Jezusa miały charakter zbawczy, były skutecznym
          znakiem uświęcającej łaski, dlatego Apostołowie przebywając z Nim
          nie musieli przyjmować żadnych sakramentów i Pismo św. nic nie
          wspomina o ich chrzcie. Z tym samym działaniem łaski spotykamy się
          teraz w czasie przystępowania do sakramentów w Kościele. Widzimy
          więc, że stanowią one wyjątkowy i najdoskonalszy sposób przyjęcia tu
          na ziemi zbawczego działania Chrystusa.
          Możemy wymienić następujące cele sakramentów: 1) uświęcenie
          człowieka, 2) budowanie mistycznego Ciała Chrystusa czyli Kościoła,
          3) oddawanie czci Bogu, 4) pouczanie, 5) przymnażanie i umacnianie
          wiary, 6) sprawianie wzrostu czynnej miłości Boga i bliźniego (Zob.
          Konstytucja „De sacra liturgia”, nr 59, 1963). Znaki sakramentalne
          budują Kościół nie tylko liczebnie (chrzest i kapłaństwo), ale
          przede wszystkim tworzą go duchowo: bierzmowanie go umacnia nowym
          wylaniem Ducha św., pokuta oczyszcza, eucharystia i namaszczenie
          chorych ściślej jednoczą z Chrystusem.

          Na znak sakramentalny składają się dwa elementy tworzące wewnętrzną
          jedność: słowo i znak w ściślejszym sensie. Słowo sakramentalne
          np. „ja ciebie chrzczę...” , słowa Chrystusa ustanawiające
          Eucharystię itd. to jakby dusza sakramentu, w teologii nazywana
          formą. Znak w ściślejszym sensie tworzy zarówno materialny konkret
          np. wino, chleb, woda, olej, jak i czynność np. obmycie wodą,
          spożycie chleba, nałożenie rąk itd. Ten element zwany jest materią
          sakramentu. Aby sakrament miał miejsce musi wystąpić jedność formy i
          materii.
          Sakramenty są znakami łaski i zbawienia dlatego, że nie tylko
          wskazują zewnętrznie na łaskę udzielaną przez Boga, ale także są
          osobistym spotkaniem z działającym Zbawicielem. Łaska tych świętych
          znaków polega więc na tym, że darzą nas miłością Bożą, dają nam
          udział w urzędzie i posłannictwie Jezusa Chrystusa oraz w Jego życiu.
          Udział w urzędzie i posłannictwie Chrystusa otrzymujemy poprzez
          sakrament chrztu, bierzmowania i kapłaństwa – one wyciskają na duszy
          niezniszczalny charakter, nieusuwalne duchowe znamię czyli
          nieodwracalnie włączają nas w służbę Chrystusowi i Ewangelii.
          Zostajemy niejako „opieczętowani” duchowo przez Boga, dostępując
          szczególnej łaski przyjaźni z Nim i zostajemy powołani do dawania
          świadectwa. Nic nie usunie z naszych dusz tych duchowych znamion,
          nie może tego dokonać formalne „wypisanie się” z Kościoła ani żaden
          najcięższy grzech. Dlatego tych sakramentów nie można udzielać
          powtórnie.
          Pozostałe sakramenty czyli pokuta i pojednanie, małżeństwo,
          namaszczenie chorych i eucharystia w sposób szczególny służą naszemu
          duchowemu umocnieniu dlatego mogą być udzielane wiele razy.
          Ich „zadaniem” jest włączanie nas w życie Chrystusa, udzielanie
          Jego przebaczenia i uzdrowienia, wspieranie nas na drodze do
          Królestwa Niebieskiego.

          EX OPERE OPERATO
          Ten łaciński zwrot tłumaczy bardzo ważną kwestię dotyczącą
          sakramentów. Wielu z nas zapewne zastanawiało się nad tym np. czy
          warto iść do spowiedzi do księdza, o którym wiemy, że nie prowadzi
          się zbyt moralnie. Czy taka spowiedź będzie ważna? Albo zastanawiamy
          się czy przyjęty kiedyś bez zastanowienia sakrament bierzmowania
          miał jakąkolwiek moc działania w naszej duszy?
          Nauka Kościoła mówi, że sakramenty udzielają łaski mocą samego
          dokonanego aktu sakramentalnego – ex opere operato. Nie oznacza to
          jednak, że działają mechanicznie lub mają moc magiczną. Ich
          skuteczność i moc wypływa zawsze ze zbawczego dzieła Jezusa
          Chrystusa, który jest właściwym Szafarzem świętych znaków czyli sam
          udziela ich i działa w nich. Ze strony człowieka skuteczność
          sakramentów zakłada wiarę człowieka, im bardziej człowiek wierzy,
          tym więcej otrzymuje łaski. Lecz to nie wiara człowieka sprawia
          łaskę, wiara człowieka łaskę jedynie przyjmuje!
          Zrozumienie istoty działania sakramentów jest ważne, gdyż
          najczęściej popełniamy dwa błędy. Pierwszy, gdy sądzimy, że osobiste
          zaangażowanie człowieka jest mało ważne, że wystarczy po prostu
          przyjąć sakrament, a on już „jakoś będzie działał”, że nie trzeba
          starać się przyjmować go godnie. Drugi, gdy przypisujemy
          sakramentowi moc magiczną, niejako władzę nad samym Bogiem np. ktoś
          idzie do spowiedzi, nie wyznaje wszystkich grzechów, ale ksiądz o
          tym nie wie i udziela rozgrzeszenia, a on jest przekonany, że został
          oczyszczony, bo usłyszał formułę rozgrzeszenia. Tymczasem Bóg, który
          widzi jego serce, grzechów mu nie odpuścił, gdyż nie wyznał ich
          wszystkich, spowiedź jest nieważna. Podobnie Bóg choć udziela nam
          zbawienia poprzez sakramenty, a zwłaszcza chrzest, nie jest jednak
          ograniczony wyłącznie do tego sposobu uświęcania człowieka.
          Niezawodność sakramentów nie płynie ani z samoistnej mocy znaków ani
          z działania człowieka, ale ze słowa danego przez Zbawiciela, z
          niezawodności Jego działania. Sakrament nie przestaje stanowić
          obiektywnego źródła mocy Bożej nawet wtedy, gdy przyjmujący je
          człowiek pozbawiony jest wiary. Jednak takie przyjmowanie
          sakramentów nie jest ani godne ani owocne dla człowieka. Wyjaśniając
          to na przykładzie: w obrzędzie Komunii św. katolik przyjmuje
          konsekrowaną Hostię, która jest prawdziwym Ciałem Jezusa niezależnie
          od tego czy on w to wierzy czy nie. Jednak gdy przyjmuje Komunię św.
          bez wiary, obecny w niej Chrystus nie może skutecznie działać w jego
          duszy. Skuteczność świętych znaków nie zależy także od kwalifikacji
          moralnych szafarza ani od jego wiary. Ważnie więc rozgrzesza kapłan,
          którego obciążają grzechy.
          Niektóre z sakramentów pozostawiają niezatarty ślad w duszy ludzkiej
          i dlatego mogą być przyjęte tylko raz: chrzest, bierzmowanie,
          małżeństwo i kapłaństwo. Co więc się dzieje, gdy ktoś np. przyjął
          bierzmowanie bez należytej świadomości i wiary? Otóż działanie łaski
          sakramentu jest wtedy jakby „zawieszone” w duszy, ale w momencie,
          gdy człowiek dostrzeże swój błąd i zwróci się z wiarą do Boga, łaska
          sakramentu w nim „ożywa” i może skutecznie działać.


          Mam nadzieje ze zrozumiale wink
          • minerwamcg Re: sakrament po katolicku czym jest 20.10.07, 13:06
            > Niektóre z sakramentów pozostawiają niezatarty ślad w duszy
            > ludzkiej
            > i dlatego mogą być przyjęte tylko raz: chrzest, bierzmowanie,
            > małżeństwo i kapłaństwo.

            No, akurat sakrament małżeństwa można przyjąć więcej razy.
            • sion2 Re: sakrament po katolicku czym jest 20.10.07, 13:14
              minerwamcg napisała:

              > > Niektóre z sakramentów pozostawiają niezatarty ślad w duszy
              > > ludzkiej
              > > i dlatego mogą być przyjęte tylko raz: chrzest, bierzmowanie,
              > > małżeństwo i kapłaństwo.
              >
              > No, akurat sakrament małżeństwa można przyjąć więcej razy.


              tak, ale dopiero gdy przestaje obowiazywac poprzedni z powodu smieci
              malzonka, ale masz racje: formalnie malzenstwo mozna przyjac kilka
              razy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka