Po ponad czterech latach dojrzałam do decyzji, żeby jednak mojego
dzieckoła ochrzcić, ale nie bardzo wiem, jak się jak się za to
zabrać, żeby było mądrze, rozumnie i z wielkim sensem.
Jaśnie Panienka już duża, więc jakoś ją musze przygotować, chociaż
sama wzorem cnót chrześcijańskich nie jestem. Na pomoc rodziców
chrzestnych liczyć nie mogę, bo akurat u kandydata na chrzestnego
wiara nie jest najmocniejszą stroną, a chrzestna to chyba w ogóle z
łapanki ulicznej będzie...
Poradźcie, proszę, bo sama jestem głupia jak nieszczęście