Dodaj do ulubionych

Przysięgi

24.10.07, 10:40
Do napisania tego wątku skłoniła mnie wypowiedź Magdaleny w dyskusji
o Halloween. Nie chcąc rozwadniać tamtego wątku tworzę nowy.

Magdalaena1977 napisała:

>Znajoma mojej mamy trzydzieści lat temu stoczyła bitwę z władzą
>kościelną, żeby jej dzieci po Pierwszej Komunii nie musiały
>zobowiązywać się do abstynencji do 18 roku życia, twierdząc IMHO
>słusznie, ze dziewięcioletnie dziecko nie jest w stanie świadomie
>podjąć takiego zobowiązania.

I jaki był wynik tej bitwy?

Mamy z żoną te same wątpliwości, że tak małe dziecko nie jest w
stanie świadomie podjąć zobowiązania. Będąc dzieckiem sam składałem
takie ślubowanie. Efekt był taki, że oprócz grzechu wynikającego z
wypicia alkoholu miałem drugi grzech (nie wiem, który gorszy?)
złamania przysięgi wobec Boga. Aby dodać smaczku całej historii, mój
pierwszy raz nie był z rówieśnikami, ale dorośli sami mi nalewali.
Gdy, aby nie pić, próbowałem zasłaniać się przysięgą,
bagatelizowali jej znaczenie, ośmieszali ją (co tam będziesz księdza
słuchał), brali pod włos, łamali (jesteś chyba już mężczyzną, co?)
Sumienie miałem podwójnie obciążone.


Rozumiem, że intencją pomysłodawców kościelnych było dodatkowe
zabezpieczenie dzieci i młodzieży przed piciem alkoholu, które tak
wiele zła przynosi. Nie wiem, czy ktoś robił badania, ile spośród
tych dzieci dotrzymuje tej przysięgi? Myślę, że nikły procent. Jeśli
tak, to od małego przyjmujemy naukę, że przysięgi można łamać,
następuje ich dewaluacja. Być może łatwiej będzie nam łamać kolejne
przysięgi, np. małżeńską. Przyznam, że niechętnie jestem nastawiony
do wszelkiego rodzaju przysięgania. Biblia mówi, abyśmy nigdy nie
przysięgali. Są przysięgi w wojsku i w sądzie, które traktuję, jako
dodatkowy element nacisku przez władzę, która i tak zazwyczaj ma nad
nami przewagę. A tu dodatkowo wkracza z buciorami i paragrafami w
nasze sumienie.

Co sądzicie o przysięgach? Czy jako dzieci przysięgaliście
abstynencję i czy jej dotrzymaliście? Może zrobimy jakąś statystykę
w naszym mało reprezentatywnym gronie? Proszę o liczne odpowiedzi,
aby wynik był obciążony jak najmniejszym błędem. Odpowiedź może być
bardzo krótka?

1. Czy jako dzieci przysięgaliście abstynencję do 18 roku życia?
2. Czy dotrzymaliście zobowiązania?

Moja odpowiedź: 1.Tak, 2. Nie.

Pozdrawiam



Obserwuj wątek
    • alex05012000 Re: 1. NIE 2. nie dotyczy 24.10.07, 10:54
      krótko i treściwie... a tak a propos nigdy nie słyszałam o takich
      przysięgach, co za idiotyczny pomysł....
    • isma Re: Przysięgi 24.10.07, 11:06
      Przysiegi nie skladalismy, bosmy mieli przewidujacych rodzicow,
      skadinad totalnych abstynentow (nieideologicznych, lecz z powodow
      zdrowotnych). Mama wziela na siebie przekonanie ksiedza katechety,
      ktory sie zreszta jakos specjalnie nie upieral, bo to madry czlowiek
      byl.
      No, pierwszy raz... e, nie, nie przyznam sie. W kazdym razie,
      wczesnie to bylo. Nalewali, owszem, dorosli - wspominalam: wesele
      corki druha szczepowego.

      Natomiast, teoretycznie, Otrycie, ta przysiega jest do dotrzymania -
      jesli zalozymy, ze prawo zabrania sprzedazy alkoholu osobie
      niepelnoletniej, to w zasadzie dziecko nie powinno miec innej okazji
      do wypicia, niz poczestowane, niestety, przez doroslych.
    • mader1 Re: Przysięgi 24.10.07, 11:24
      nie przysięgałam, ale i tak do 18 nie piłam smile
    • otryt Re: Przysięgi - errata 24.10.07, 11:32
      otryt napisał:

      >1. Czy jako dzieci przysięgaliście abstynencję do 18 roku życia?
      >2. Czy dotrzymaliście zobowiązania?

      Już widzę, że spaliłem ankietę, bo drugie pytanie powinno brzmieć
      inaczej:

      1. Czy jako dzieci przysięgaliście abstynencję do 18 roku życia?
      2. Czy przed 18 rokiem życia piliście alkohol?

      Odpowiedź twierdząca na pytanie 1 automatycznie wyklucza z
      odpowiedzi na pytanie 2. A ta odpowiedź jest również interesująca.
      Może się okazać, ze Ci co nie przysięgali w mniejszej liczbie pili?
      Wiek młodzieżowy ma swoje prawa. Ci co w tym czasie mieli jakieś
      ekscesy alkoholowe w późniejszym życiu mogą nie pić wcale albo tylko
      kropelkę. Wcale nie wykluczam takiej możliwości. Może nie ma żadnej
      zależności pomiędzy przysięgą a piciem a może jest zależność
      odwrotna?





      • otryt Re: Przysięgi - errata na erracie 24.10.07, 11:37
        otryt napisał:

        >Odpowiedź twierdząca na pytanie 1 automatycznie wyklucza z
        >odpowiedzi na pytanie 2.

        Powinno być oczywiscie:

        Odpowiedź przecząca na pytanie 1 automatycznie wyklucza z
        odpowiedzi na pytanie 2.

        Errata na erracie, łata na łacie. Coś mi dzisiaj nie wychodzisad
        • alex05012000 Re: Przysięgi - errata na erracie 24.10.07, 11:55
          nie składałam żadnych przysięg i nigdy o takich dla dzieci
          komunijnych nie słyszałam!
          alkoholu próbowałam przed ukończeniem 18 roku życia, w domu, jako
          pół szklanki piwa lub lampka wina do obiadu czy kolacji, z własnym
          ojcem i matką,
          nie jestem zwolenniczką składania przysięg tego typu, ani też
          abstynencji całkowitej, alkohol w różnej postaci, jak inne rzeczy
          jest dla ludzi, trzeba tylko umiejętnie korzystać... jak i z innych
          rzeczy ... pijam dobre półsłodkie i słodkie wina, żurawinówkę,
          nalewki, piwo, szampana i kilka innych trunków, nie mam poczucia
          grzechu ani niczego zdrożnego...
          aha, gdyby był wątek taki, paliłam też papierosy!
          jednego czego nigdy nie tknęłam to wszelkie narkotyki....
    • mama_kasia Re: Przysięgi 24.10.07, 11:35
      Jestem obciążowa zanikiem pamięci z lat wcześniejszych i nie
      pamiętam, czy składałam obietnicę ani kiedy pierwszy raz wypiłam
      alkohol sad
    • samboraga Re: Przysięgi 24.10.07, 12:28
      nie składałam
      alkohol piłam pierwszy raz raczej późno, dokłądnie nie pamiętam, chyba 18-19
      lat, ale ja mało imprezowa byłam

      Na marginesie - rozumiem skąd pomysł tej przysięgi, ale tam gdzie ona ma
      trafiać, w środowiska najbardziej 'alkoholowe' to chyba niewypał odsuwający
      dziecko od kościoła z tych powodów o których piszesz.
      W Twoim przypadku stało się inaczej (tzn. jesteś w kościele), ale ja jako
      dziecko mieszkałam w bardzo lumperskim rejonie miasta i zdażało mi się, że na
      spowiedzi ksiądz dopytywał się gdzie mieszkam, po czym dopytywał się o takie
      szczegóły jak bicie czy alkohol w domu (może chciał mi pomóc?) a ja...czułam się
      jak podwójny krętacz (mając te 9-11 lat), bo 'u nas ' tak nie było, a on mi nie
      dowierzał. Piszę o tym, bo te próby rozwiązywania problemów dalej są
      takie...nieporadne (skoro przysięgi nadal są w modzie), a przecież minęło już
      tyle lat...
    • dominikjandomin Re: Przysięgi 24.10.07, 13:56

      > 1. Czy jako dzieci przysięgaliście abstynencję do 18 roku życia?

      Nie pamiętam

      > 2. Czy dotrzymaliście zobowiązania?

      Tak smile

      A osobiście - uważam, ze dziecko w tym wieku NIE JEST w stanie
      złozyć przysięgi na taki okres. Zwłaszcza, ze ta przysięga jest
      WYMUSZANA. Ot, kolejny tekst do powiedzenia.

      Moim osobistym zdaniem każde złożenie tej przysięgi i jej złamanie
      obciąża sumienia, ale tych, któzy zmusili dzieci do niej - księży i
      katechetów.
    • paszczakowna1 Re: Przysięgi 24.10.07, 15:02
      >1. Czy jako dzieci przysięgaliście abstynencję do 18 roku życia?

      Nie. Taka przysięga organizowana (trudno tu o inne słowo) była (nie pamiętam,
      czy z okazji Pierwszej Komunii, czy jej pierwszej rocznicy), natomiast ja słów
      jej nie powtarzałam - jako że a) czułam, że nie mogę decydować za siebie na tak
      odległą (wtedy) przyszlość, b) nikt mnie o zgodę na taką przysięgę nie prosił. I
      pamiętam do dziś, że byłam tą sprawą mocno zniesmaczona.

      Myślałam, że takich praktyk sie już nie stosuje, a tymczasem to samo miało
      miejsce w przypadku mojego siostrzeńca - znowu bez konsultacji ani wśród dzieci,
      ani wśród rodziców. Obawiam się, że większośc dzieci potraktowała to jako
      kompletnie pusty rytuał, a te które nie potraktowały mają przed sobą podobne
      przeżycia jak otryt (jako że w wielu kręgach w Polsce dotrzymanie takiej
      przysięgi graniczy z niemożliwością).

      >2. Czy przed 18 rokiem życia piliście alkohol?

      Tak. I jestem przekonana, że przysięganie by mnie nie powstrzymało.

      > takie ślubowanie. Efekt był taki, że oprócz grzechu wynikającego z
      > wypicia alkoholu miałem drugi grzech

      Otryt, dlaczego uważasz, że samo wypicie alkoholu (nie wiem, o jakiej ilości
      mówimy, i ile miałeś lat), było grzechem?
      • marzek2 Re: Przysięgi 24.10.07, 15:10
        Ja zostałam przymuszona do takiej przysięgi przed bierzmowaniem. Przysięgę chyba
        złożyłam, wściekła na to, że trzeba i wściekła na to, że nie umiem powiedzieć,
        że mi się to nie podoba. Nie znoszę robić rzeczy na 'hip hip hurra" bez
        wewnętrzenego przekonania do tego, a presja była duża.

        Alkohol chyba piłam przed 18 rokiem życia, w ilościach śladowych, ale jednak.
    • magdalaena1977 Re: Przysięgi 24.10.07, 16:39
      otryt napisał:
      > I jaki był wynik tej bitwy?
      Dzieci nie przysięgały. Znam oboje - żadne nie jest alkoholikiem wink

      > 1. Czy jako dzieci przysięgaliście abstynencję do 18 roku życia?
      Już mój tata miał z tą przysięgą do czynienia i rodzice mu wytłumaczyli, że ma
      jej po prostu nie składać. I siedział po cichu, gdy inne dzieci przysięgały.

      Ja też tak zostałam nastawiona, ale jakoś mnie ten problem ominął. Zresztą zaraz
      po Pierwszej Komunii zaziębiłam się i nie chodziłam na biały tydzień.

      > 2. Czy dotrzymaliście zobowiązania?
      Piłam alkohol jako małoletnia, ale w symbolicznych ilościach - np. odrobinę
      szampana w Sylwestra, kiedy byłam dość duża, żeby czekać z rodzicami do północy.
      Na wszystkich moich licealnych Sylwestrach był szampan, ale nic więcej.

      Uważam, że to było ok. i tak samo wychowywałabym moje dziecko.
      IMHO lepiej dać nastolatkowi łyżeczkę szampana w kieliszku podkreślając
      wyjątkowość niż kupować to świństwo zwane szampanem bezalkoholowym i pić je w
      dużej ilości.
    • mkw98 Re: Przysięgi 24.10.07, 19:11
      1. Nie przysięgałam.
      2. Alkoholu unikałam, bo byłam harcerką, ale w wieku lat 17 wypiłam pierwszy raz
      lampkę wina.
    • twoj_aniol_stroz Re: Przysięgi 24.10.07, 21:28
      Ja nie pamiętam takiej przysięgi, natomiast alkohol piłam z
      rodzicami bedąc na Węgrzech mając tak ok. 15 lat. Tam w
      restauracjach było to tak oczywiste, że do obiadu pije się lampkę
      wina, że kelnerowi nie przyszło do głowy nie nalać nieletniej, a moi
      rodzice zawsze traktowali alkohol jak coś oczywistego (pijemy lampkę
      do obiadu i wystarczy). Teraz w moim dorosłym domu pijamy tylko miód
      pitny, czasem wino grzane, reszta alkoholi ma spore szanse się
      przeterminować smile)))
      Mój młodszy brat przysięgę składał i jej dotrzymał, choć sporo ludzi
      namawiało go dokładnie takimi samymi argumentami jak Ciebie Otrycie.
      Widocznie ci co namawiali byli mniej uparci, niż ci, których Ty
      spotkałeś.
      Moja córka rok temu przystępowała do I Komunii Św. i nie składała
      takiej obietnicy.
      Masz trzy ankiety w jednej smile))))
      Pozdrawiam
      Kasia
    • pawlinka Re: Przysięgi 25.10.07, 00:09
      1. Składałam. Dokładnie pamiętam.
      2. Pierwszą lampkę wina wypiłam dokładnie w dniu osiemnastych urodzin. Fujjj,
      ten wermut był obrzydliwysad ale dziś od czasu do czasu lubię wypić lampkę
      dobrego wytrawnego wina. Inne alkohole - nie dziękuję, nie piję.
      3. Z papierosem wyglądałam mało elegancko, raz dostałam do potrzymania
      zapalonego "peta" od koleżanki, bo ona taka już była dojrzała na balu
      pomaturalnym. Przejrzałam się w lustrze, a sam zapach papierocha mnie odrzucił.
      I jeszcze moje włosy tak śmierdzą! Nigdy nie wzięłam zatem do ust papierosa. To
      mam chyba zmarnowaną młodość. Nie poszalałam...
    • minerwamcg Re: Przysięgi 25.10.07, 03:41
      Nie składałam. Dotrzymałam smile
      Owszem, jako całkiem już podrośnięta młodzież (piętnaście lat) wstąpiłam do
      Oazy, a tam stylem było niepicie, jako szesnastolatka złożyłam zobowiązanie
      zachowania Drogowskazów Nowego Człowieka, gdzie w IX punkie było o abstynencji
      od alkoholu, tytoniu i wszelkich narkotyków.
      W efekcie pierwszy alkohol wypiłam mając 23 lata (już po odejściu z Oazy),
      pierwszy tytoń (nargile, nie papierosy, papierosa w gębie nie miałam póki żyję)
      zapaliłam jeszcze paręnaście lat później. Na narkotyki uznałam, że jestem za
      stara i co się będę wygłupiać.

      Fakt faktem, że nikt mi nigdy nie kazał nic przyrzekać, a jedyne zobowiązanie
      jakie złożyłam, to już jako prawie dorosła.
      Widziałam natomiast towarzystwo zmuszone do przysięgania na krzyż przy okazji
      bierzmowania - i tak sobie myślałam, ile z nich złamie tę przysięgę jeszcze
      dzisiaj?
      Szczytu wszystkiego w tej mierze nie widziałam na własne oczy, ale mi
      opowiadano. W pewnej parafii dzieci komunijne oprócz abstynencji przyrzekały
      jeszcze... czystość przedmałżeńską.
      • franula Re: Przysięgi 25.10.07, 22:52
        ja nie przysiegałam i raczej nie piłam bo przeszłam najpierw
        poważnie traktowane harcerstwo a potem oazę w tym Krucjatę
        Wyzwolenia Człowieka.

        efektem późnej inicjacji alkoholowej jest całkowita nieumiejętnośc
        picia większej ilości alkoholu. nie chodzi o upijanie tylko mi "nie
        wchodzi" Mimo ze mi smakuje to męcze się nad każdym kieliszkiem.

        zalizam się zatem wg typologii Otryta do "Jest spora grupa osób,
        które wzrastały w środowiskach, gdzie był zdrowy stosunek do
        alkoholu, sporo przeszło przez oazy, harcerstwo, alkoholu nie pili
        do 18 roku życia, najwyżej w symbolicznych ilościach. "
    • otryt Pierwsze refleksje 25.10.07, 10:37
      Dziękuję wszystkim, którzy się wypowiedzieli. Na wyniki ankiety
      jeszcze za wcześnie, zbyt mała próbka. Bardzo proszę kolejne osoby.
      Kilka refleksji nasuwa się od razu. Jest spora grupa osób, które
      wzrastały w środowiskach, gdzie był zdrowy stosunek do alkoholu,
      sporo przeszło przez oazy, harcerstwo, alkoholu nie pili do 18 roku
      życia, najwyżej w symbolicznych ilościach. Druga grupa, do której
      sam należę, wyrosła w środowiskach innych, gdzie alkoholu było za
      dużo i zbyt łatwo go podawano nieletnim. Ci pierwsi i tak nie będą
      pili, ci drudzy i tak będą. Przysięga niewiele tu zmienia.
      Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz. Sporo osób powiedziało, że nie
      pamięta, czy składało taką przysięgę. Wydaje mi się, że przysięga
      jest czymś ważnym, nie można nie pamiętać. Rozumiem, że część osób
      jest daleko po 18-tce i sprawa straciła na aktualności, były w życiu
      inne ważne sprawy. Pewien trop wskazuje wypowiedź Marzek. Pisze o
      swojej wściekłości na innych, że zmuszali, a na siebie, że nie
      potrafiła odmówić. Wściekłość jest takim uczuciem, o którym nie chce
      się pamiętać. Nie chce się pamiętać również o sprawach, które tę
      wściekłość spowodowały. Kilka razy pojawił się wątek przechytrzenia
      tych, którzy zmuszają do przysięgi. Stoi się w szeregu
      przysięgających i nic nie mówi albo porusza ustami bez wydawania
      dźwięku. Jak taki przypadek traktuje teologia? Dla mnie każda
      przysięga złożona pod przymusem jest nieważna. Pytanie tylko, co to
      jest przymus? Wydaje mi się, że osoba musi jasno powiedzieć, że nie
      chce przysięgać i jeśli to nie wystarcza, to mamy przymus. Będąc
      dzieckiem 9-letnim nie pomyślałem nawet, że mogę odmówić. Nikt mi
      tego nie podpowiedział.

      Ciekawą myśl podsuwa Dominik:

      >Moim osobistym zdaniem każde złożenie tej przysięgi i jej złamanie
      >obciąża sumienia, ale tych, którzy zmusili dzieci do niej - księży
      >katechetów.

      Myślę, że takie osoby uważają, że stosując wszelkie dostępne metody,
      rodzaj maksymalizmu robią dla dzieci najlepiej jak tylko można,
      chroniąc je przed straszną plagą społeczną, jakim jest alkoholizm.
      (O tym maksymaliźmie dyskutowaliśmy niedawno w kontekście innej
      sprawy). Nie chcę oceniać czyichś sumień, wolę robić to odnośnie do
      swojego. Wolę rozmawiać o skuteczności i efektach tych działań. W
      gruncie rzeczy bardzo łatwo jest zebrać grupę dzieci i kazać im
      przysięgać a znacznie trudniej tak im zorganizować czas, pokazać
      właściwe wzorce, pracować z uporem na co dzień, aby umiały się bawić
      i cieszyć bez alkoholu.

      Paszczakówna:

      >Otryt, dlaczego uważasz, że samo wypicie alkoholu (nie wiem, o
      >jakiej ilości mówimy, i ile miałeś lat), było grzechem?

      Miałem wtedy 12-14 lat. Nigdy nie piłem dużo, ale nie były to ilości
      symboliczne. Już jako dziecko widziałem sporo nieszczęść
      wypływających z alkoholu. To było dla mnie silnym memento.
      Potrafiłem dlatego odmówić rówieśnikom, nie mieli nade mną władzy.
      Dorośli jednak potrafili mnie złamać i nakłonić do picia. Dorośli,
      którzy z racji pokrewieństwa powinni raczej troszczyć się i
      odpowiadać za mnie. Picie alkoholu przez dzieci uważałem i uważam za
      grzech. Tu pojawia się pewna analogia do wściekłości Marzek. U mnie
      to jest raczej żal, że mnie zmuszali do picia, że nie potrafiłem
      odmówić. Rodzaj upokorzenia. Gdyby nie było przysięgi byłoby łatwiej
      w sumieniu się z tym uporać. Łamiąc przysięgę czułem się podwójnie
      zbrukany. Taki stan otwiera furtkę dla innych grzechów. Jest
      oczywiście spowiedź. Uczono mnie, że należy wyznać grzechy bez
      żadnych okoliczności łagodzących. Przeciętny ksiądz wyobraża sobie,
      że młody pije w parku albo w piwnicy z kolegami i dziewczynami. I
      tak traktuje takiego penitenta. Samboraga pisała, że ksiądz jej nie
      dowierzał tylko dlatego, że mieszkała w podłej dzielnicy. To bardzo
      duże upokorzenie, że ksiądz nie dowierza. Sytuacja duchowa coraz
      bardziej się zapętla. Bez przysięgi byłoby łatwiej. Zwróćcie uwagę,
      że piszę to z perspektywy czasu, posiadając wiedzę, że można odmówić
      przysięgi a będąc zmuszony można traktować ją za niebyłą. Jako
      dziecko tego nie wiedziałem.

      Magdalena:

      >Dzieci nie przysięgały. Znam oboje - żadne nie jest alkoholikiem wink

      Ubawiła mnie ta odpowiedź. Nie ustawiłaś wysoko poprzeczki tym
      dzieciomsmile)

      Twój Anioł Stróż:

      >natomiast alkohol piłam z rodzicami bedąc na Węgrzech mając tak
      >ok. 15 lat.

      Inny krąg kulturowy to jeszcze inne zagadnienie. Już po 18-tce byłem
      na wymianie ze szkołą w NRD. Tam 16-letnia młodzież piła w klubie
      szkolnym piwo, wino i drinki przy swoich nauczycielach. Nie wiadomo
      było, czy nasi nauczyciele w tej sytuacji nam pozwolą? Pozwolili.

      Minerwa:

      >W pewnej parafii dzieci komunijne oprócz abstynencji przyrzekały
      >jeszcze... czystość przedmałżeńską.

      To rzeczywiście jakieś kuriozum.

      >pierwszy tytoń (nargile,

      Nargila? Cóż to takiego? Widzisz jaki jestem zielony w tych
      sprawachsmile) Dobrze się doszkolić. Wczoraj syn dopytywał się mnie
      dlaczego nikotyna jest gorsza od kofeiny? Nikotyna bez ciał
      smolistych. Nie podoba mi się, że propaguje się tabakę jako element
      tradycji i kultury kaszubskiej. Jako coś wartościowego. Nawet Tusk w
      ramach kampanii wyborczej zażywał tabakę, aby się przypodobać
      społeczności lokalnej.

      Pozdrawiam serdeczniesmile



      • mama_kasia Re: Pierwsze refleksje 25.10.07, 10:53
        Jeszcze muszę po cichu wyznać, że nasze dzieci piją (symbolicznie)
        rozcieńczone wino z wodą w Wielki Czwartek... - do
        uroczystej kolacji w domu.

        U nas z alkoholi - piwo. Lubimy. Wino w W.Cz i może jeszcze
        kiedyś się zdarzy. A, i rum do herbaty smile
      • minerwamcg Re: Pierwsze refleksje 25.10.07, 11:07
        > Nargila? Cóż to takiego? Widzisz jaki jestem zielony w tych
        > sprawachsmile) Dobrze się doszkolić. Wczoraj
        > syn dopytywał się mnie dlaczego nikotyna
        > jest gorsza od kofeiny? Nikotyna bez ciał
        > smolistych.

        Moim skromnym zdaniem nikotyna jest gorsza, bo bardziej uzależnia. A substancje
        smoliste faktycznie, szkodzą. Nikotyna bez nich zresztą też, że już nie wspomnę
        o samym wdychaniu dymu, które też obojętne dla zdrowia nie jest.

        Nargile natomiast, inaczej szisza, to po prostu fajka wodna. W sklepach z
        arabszczyzną i turecczyzną, albo po prostu z prezentami, można czasem zobaczyć
        takie wysokie ustrojstwa z baniaczkiem na wodę u dołu i długim, giętkim węzem
        zakończonym ustnikiem.
        Na specjalny kominek kładzie się tytoń - wilgotny i silnie aromatyzowany, są
        przeróżne, miętowe albo o smaku różnych owoców, zawija podziurkowaną folią
        aluminiową, na wierzchu kładzie rozpalony węgielek drzewny - i po odpowiednim
        osłonięciu całej konstrukcji można palić. Powietrze ogrzewa się od węgielka,
        przechodzi przez tytoń, przechodzi przez wodę, umieszczoną w zbiorniczku na dole
        konstrukcji, oczyszcza się i przez wąż wędruje do palacza.
        Nie jest to zabawa na codzień. My z Arthurem palimy przeciętnie dwa razy w
        miesiącu - raz na spotkaniach internetowego kręgu potteromaniaków, i drugi raz -
        jak jest okazja. Rurka wędruje z rąk do rąk, dezynfekuje się dymem smile)),
        wprowadza aspekt integrujący. Oczywiście palą tylko dorośli, a i to nie wszyscy.
        • otryt Nargile 26.10.07, 09:18
          Dziękuję Minerwo za wyczerpujące informacje. Okazuje się, że nie
          wiedząc o tym, dwa miesiące temu przeszedłem inicjację w paleniu
          nargili. Znałem ją wcześniej pod nazwą szisza albo fajka wodna.
          Córka przywiozła ją latem z Libanu, gdzie spędziła cały miesiąc.
          Palenie takiej fajki to cały rytuał, dokładnie jak opisałaś.
          Przyznam, że nie wzbudziła ona mojego entuzjazmu. Znacznie bardziej
          podobała mi się koszulka Hezbollahu z namalowanym wielkim kałachem.
          Takie koszulki sprzedają na każdym targu. Pozdrawiam.
      • dominikjandomin Re: Pierwsze refleksje 25.10.07, 11:22
        otryt napisał:

        >Pytanie tylko, co to
        > jest przymus? Wydaje mi się, że osoba musi jasno powiedzieć, że
        nie
        > chce przysięgać i jeśli to nie wystarcza, to mamy przymus. Będąc
        > dzieckiem 9-letnim nie pomyślałem nawet, że mogę odmówić. Nikt mi
        > tego nie podpowiedział.

        I to dla mnie jest przymus. Dziecko lat 9 NIE WIE, że może odmówić.
        NIE WIE, że musi się świadomie zgodzić na przysięgę.

        I do tego - dziecko, jako DZIECKO, nie jest w stanie podjąć
        przysięgi na nastepne 9 lat, no bo jest DZIECKIEM. Będzie się
        rozwijać. Zmieniać. Wejdzie w okres dojrzewania. Hormony. I cała
        masa.

        > Ciekawą myśl podsuwa Dominik:
        >
        > >Moim osobistym zdaniem każde złożenie tej przysięgi i jej
        złamanie
        > >obciąża sumienia, ale tych, którzy zmusili dzieci do niej -
        księży
        > >katechetów.
        > Nie chcę oceniać czyichś sumień, wolę robić to odnośnie do
        > swojego.

        Ja zrobiłem taką interpolację. Uważam, że takie wymuszanie przysięgi
        obciążyłoby moje sumienie, więc interpoluję te czynność od siebie na
        innych.

        >Wolę rozmawiać o skuteczności i efektach tych działań. W
        > gruncie rzeczy bardzo łatwo jest zebrać grupę dzieci i kazać im
        > przysięgać a znacznie trudniej tak im zorganizować czas, pokazać
        > właściwe wzorce, pracować z uporem na co dzień, aby umiały się
        bawić
        > i cieszyć bez alkoholu.

        Otóż to.

        Działając z młodzieżą, głownie w harcerstwie, wiem, ile z tym
        problemu.

        I ciekawa myśl na koniec.

        Miałem kiedyś w drużynie chłopaka, lat 16-18. Z rodziny katolickiej,
        praktykującej.

        Powiedział, że nie chce składac przyrzeczenia harcerskiego, bo nie
        jest gotów slubować pełnej abstynencji, a takie jest prawo
        harcerskie, a oszukiwać to on nie chce.
      • twoj_aniol_stroz Re: Pierwsze refleksje 26.10.07, 08:28
        > Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz. Sporo osób powiedziało, że
        nie
        > pamięta, czy składało taką przysięgę. Wydaje mi się, że przysięga
        > jest czymś ważnym, nie można nie pamiętać.

        Myślę, że tu jest sedno problemu. I Komunia Św jest tak rozbudowanym
        świętem, dzieci uczą się tak dużej liczby modlitw, wierszyków,
        podziękowań itp. że jak ktoś każe im powtarzać jeszcze coś (w tym
        przypadku słowa przysięgi) to one to traktują jak kolejną modlitwę,
        której nie rozumieją. One po prostu nie rozumieją sensu tego co
        mówią - dla nich często "alkohol" jest terminem typu "kofeina" - nie
        bardzo wiedzą co to jest. One przecież mają dopiero 8-9 lat i są
        dziećmi, a my na siłę próbujemy przez takie przysięgi (a ta o
        czystości małżeńskiej to już w ogóle rewelacja) wpakować je w życie
        dorosłych, problemy i walkę z nimi, której te dzieci jeszcze nie
        znają (może poza rodzinami z problemem alkoholowym).
    • mama_kasia Re: Przysięgi 25.10.07, 11:31
      Wiecie, zauważyłam ostatnio, że dla naszego syna złożenie
      obietnicy jest czymś wielkim, dlatego z reguły ...nie
      obiecuje. Obiecuje np. poprawić się, ale nie, że już tak
      nie będzie robił. Obiecuje, że się najwyżej postara. I on
      z całą powagą mówi (to nie jest jego wykręt), że nie może
      mi obiecać, że ...coś tam. Bo jak się obiecuje, to
      obietnicy trzeba(!) dotrzymać.
    • ruda_kasia Re: Przysięgi 25.10.07, 14:15
      1. nie przysięgałam
      2. piłam przed 18 rokiem zycia

      Moja młodsza siostra
      1. przysięgała
      2. piła przed 18-tką; w sumie mama jej wytłumaczyła, że taka
      przysięga 8-latka (bo tyle wtedy miała) się nie liczy; sama chyba
      odczuwałam to podobnie.
    • katriel Re: Przysięgi 25.10.07, 20:04
      1. Wydaje mi się, że przysięgałam abstynencję. To znaczy w ogóle nie pamiętam
      samego momentu złożenia przysięgi, ale pamiętam, jak mi przypominano, że ją
      składałam - i pamiętam moment olśnienia (kilka lat później), kiedy poniewczasie
      dotarło do mnie, że przecież można było po prostu w kluczowym momencie nie
      wypowiedzieć słów przysięgi. Z całą pewnością nikt się mnie nigdy nie pytał, czy
      w ogóle chcę składać taką przysięgę.
      2. Tak, piłam alkohol przed ukończeniem 18 lat. Lampkę noworocznego szampana z
      rodzicami (moi rodzice nie mieli ustalonego zdania w kwestii czy przysięga
      komunijna zabrania tej lampki szampana czy nie, zmieniało im się z roku na rok,
      czasem dostawałam szampana, czasem sok jabłkowy) oraz piwo (rzadziej wino) "na
      własny rachunek", z kolegami (gdzieś od 15 albo 16 roku życia).
      (Natomiast palić nigdy nawet nie miałam ochoty próbować. Wydawało mi się to
      jakieś takie... nienaturalne. Pić - no rozumiem, człowiek pić musi, jeden pije
      herbatę, drugi piwo, napój jak każdy inny. Ale wdychać dym? Po jakiego grzyba?)

      Odpowiem jeszcze za męża, bo to ciekawy przypadek.
      1. Nie przysięgał. Jego rodzice zaczęli mu podawać symboliczną lampkę szampana
      na Nowy Rok parę lat wcześniej, a on stwierdził, że to lubi i nie ma zamiaru się
      tego wyrzekać.
      2. Owszem, pił tego nieszczęsnego szampana jeszcze przed I Komunią i parę lat
      po. W pewnym momencie nagle postanowił przestać (bez żadnych przysiąg i
      publiczno-formalnych zobowiązań) - i od tej pory (a minęło dobre 20 lat) nie
      wziął do ust ani kropli.

    • pawlinka przysiega czy obietnica 26.10.07, 09:23
      No właśnie: czy to jest przysięga analogiczna do tej małżeńskieuj
      czy obietnica, zobowiazanie? Oświeccie mnie.

      Moje diecko (Wczesna Komunia Święta)takiej obietnicy? przysięgi nie
      składało, może to nastąpi w rocznicę, muszę sprawdzic.
    • aka21 Re: Przysięgi 26.10.07, 14:22
      To i ja dołączę się do ankietysmile
      1 Przysięgałam, pamiętam doskonale (i też podpisywałam) przy I
      Komuni, potem była powtórka przy Bierzmowaniu (nie rozumiem
      dlaczego) i chyba jeszcze przy okazji jakiegos miesiaca trzeźwości.
      Mam dziwne przekonanie, ze to do statystyk parafialnych było
      potrzebnesad
      2 Przysięgi dotrzymałam, choć szklankę wina z wodą wypiłam - siostra
      koleżanki mi dała, a ja pomyślałam, że im sok sfermentowałwink. Nie
      uznałam tego we własnym sumieniu za grzech. Do alkoholu mnie
      namawiali (spróbowania, odrobinkę) dorośli i mówili, ze taka ilość
      to nie grzech. Ja nie chciałam bo czułam inaczej i na szczęście
      rodzice zwykle byli obok i mój wybór popierali. Z rówieśnikami
      problemów nie miałam. Myślę, ze gdyby nie przysięga to alkoholu
      spróbowałabym trochę wcześniej, ale tylko trochę i tylko spróbowała.
      Jakoś nigdy mnie to nie pociągnęło bardziej. Papierosa spróbowałam
      duuużo później i był wstrętny!! i tak zostałosmile

      Była koleżanka, która podpisała zobowiązanie na całe życie, inna do
      chyba 20 lat, byliśmy wtedy w 8 klasie. nie wiem czy zostały wierne.
      Myślę, ze w tym wieku jeszcze zbyt wcześnie na takie długoterminowe
      zobowiązania.
    • mary_ann Re: Przysięgi 26.10.07, 17:49
      Otrycie, dopisuję się dla statystykismile

      Nie składałam, moja starsza córka też nie (przynajmniej o ile mi
      wiadomo). Gdybym zresztą wiedziała, że ktoś od niej składania
      takiego przyrzeczenia w wieku 8 lat oczekuje, to marny byłby
      los "ktosia". Nakłanianie dzieci do składania tego typu zobowiazań
      uwazam za i głupie, i podłe.
      A ślubowanie przez dzieci pierwszokomunijne czystości
      przedmałżeńskiej??? Brak słów na określenie debilizmu takiego
      pomysłu i słów potępienia dla jego autorów...

      Pierwszy kieliszek? Nie pamiętam, ale na pewno w domu, z rodzicami,
      pewnie w czasach wczesnolicealnych. Alkohol, zresztą wyłącznie w
      postaci wina, nie był żadnym tabu, pojawiał się do co uroczystszych
      (np. niedzielnych, imieninowych) posiłków, albo chłodniejszymi
      wieczorami na wakacjach. Z tym, że mój dom na pewno nie był dla
      naszego umiłowanego kraju typowy, w tym sensie, że wódki np. nie
      piło się nigdy, przy żadnej okazji.

      Nie wyrosłam na alkoholiczkę, w stanie NIECO zbliżonym do
      akoholowego upojenia znalazłam się raz w życiu, i to w wielkim
      stylusmile) - na degustacji szampana...

      Nigdy nie składałam przyrzeczeń abstynencyjnych, nawet tych
      sierpniowych, bo ni cholery nie rozumiem, czemu (poza wykazaniem się
      organizatorów) mają służyć. Co do KWC, to sama nazwa wystarczy, żeby
      mnie odrzuciłosmile
    • zuzasza Re: Przysięgi 26.10.07, 18:59
      1. Nie pamiętam (miałam 5 lat)
      2. Tak
      Przysięgi u dzieci pierwszokomunijnych słyszałam, ale ostatnio jakby rzadziej.
      Tez uważam że jest to przyzwyczajanie do bagatelizowania przysięgi. Mój brat
      szedł w wieku "normalnym", przysięgał świadomie i Z TEGO POWODU nie skosztował
      (mimo namawiania, czasem i rodzinysad. Twardy
    • otryt Re: Przysięgi 09.11.07, 10:54
      Dziękuję za wszystkie głosy w ankiecie. Nie wiem, czy jest sens
      zamieniać to na liczby. Miałbym np. poważną trudność w ustaleniu
      czy symboliczna ilość alkoholu jest piciem czy też nie jest? Ankieta
      wydaje mi się wysoce niereprezentatywna, nie tylko dlatego, że
      uczestnicy naszego forum są inni, niż ogół populacji wierzących
      Polaków. Również dlatego, że w obrębie tego forum nie wypowiedziały
      się osoby z pewnej ważnej podgrupy, którą określiłbym jako osoby,
      które uważają, że Kościoła - Naszej Matki nigdy się nie krytykuje,
      nawet wtedy, gdy jego ludzie popełniają oczywiste błędy. Być może
      we własnym gronie rozmawiają o tym. Tego jednak nie wiem.

      Dla mnie pewnym odkryciem jest informacja, ze dzieci przysięgają
      także na czystość przedmałżeńską. Dzieci, które są jeszcze przed
      okresem dojrzewania, które nie poczuły jeszcze siły burzy swoich
      hormonów i wszystkiego, co się z tym wiąże, które nie mają zielonego
      pojęcia z czym przyjdzie im się zmierzyć. Może nie do końca
      rozumieją pojęcie czystości przedmałżeńskiej? Ciekawy jestem,
      zapewne szlachetnych motywów, inicjatorów takich akcji. Kto wychodzi
      z taką inicjatywą? Czy są to rodzice, którzy najlepiej znają swoje
      dzieci? Raczej wątpię.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka